Wiersze wybrane - Adam Zagajewski

Reflow text when sidebars are open.
Listy na które nie odpowiedziałem
piszą same do siebie
Książki których nie przeczytałem
otwierają swoich siedem ran
Jeśli żyjesz w środku świata
musisz się liczyć ze wszystkim
Patrzą na ciebie żywi i umarli
Przestałem odróżniać żywych od umarłych
Tak wielu umiera
Naprawdę nie pamiętam czy Pablo Picasso malarz prowincji
żyje jeszcze czy jeszcze żyją jego niezliczone ofiary
Czy jeszcze żyje Tomasz Mann
który bohaterów swoich opowiadań odwiedzał w szpitalu
Kim jest dzisiaj żydowski święty z Drohobycza
gdzie są narzeczone tych wielkich męczenników
którzy je tak kochali że nie potrafili
ożenić się z nimi Ale ty
żyjesz
w środku świata
po prawej stronie są umarli
żywych jeszcze nie ma
Wspominasz wszystkie te miejsca
wielkie pokoje ze ślubnymi zdjęciami gospodarzy
i portretem Jezusa który w cierniowym garniturze
przystępuje do pierwszej komunii
Afryki łóżek i chłodne prostokąty
hotelowej podłogi wspominasz
wszystkie te niedozwolone miejsca
chore kobiety które wysuwały
biały palec języka żeby przyjąć ostatni
sakrament miłości i pytały nas o drogę
tak jakby nie wiedziały że są u siebie w domu
oddechy za ścianą przyspieszone wyjazdy
wspominasz i tych którzy ocaleli
twarze z blizną ust nigdy niezarastającą
wspominasz kombatantów spod rzek i jezior
rycerzy którzy publicznie pluli krwią
wyróżnioną a także tych którzy
ukrywali swe rany pod bandażem śmierci
chociaż to było tak widoczne
że kelnerzy dławili się ze śmiechu
Urodzeni po pierwszej wojnie
nie podawali mi ręki na zebraniach
partyjnych głosowali rozcapierzoną dłonią
z błoną między palcami
Skarga oddawał legitymację i wybiegał z sali
szukali go lis i baranek z włócznią
w boku która zakwitała nagle i pościg ustawał
Urodzeni w ostatnim dniu wojny
mają zwykłe ludzkie dłonie
Urodzeni w ostatnim dniu wojny
nie znają jeszcze sztuki podwójnej miłości
Wspominasz także wiosnę poetów
którym w bramach obcinano brody
uważano że młodzi poeci nie powinni tak staro
wyglądać uważano mówiło się że broda szpeci twarz młodzieńca
Niektórzy przestali pisać inni przepłynęli
wezbrane serce Europy z podróży przysyłali listy
ściany baraków i bloków w nowych osiedlach
dekorowano jemiołą zbliżała się zima
zaczynał się nowy świat
Przyznaję nie widziałem ognia coraz mniej jest owadów
przyznaję nie widzi się odrażających ślepców
krew po wypadkach drogowych zarasta bielmem piasku
wszyscy są do siebie podobni
i co wieczór ten sam pijacki bełkot łączy
wszystkich pracujących w kraju
przyznaję noże śpią w pochwie
mieszkasz w Krakowie jesteś poetą
mieszkasz w Szczecinie pod toporem twarzy
jesteś dokerem żyjesz w środku świata
po prawej stronie są umarli
żywych jeszcze nie ma
Niech cię nie uspokaja liga piłkarska
sam kiedyś grałeś teraz wzrokiem nieruchomym
stare zwierzę śledzisz lot piłki
i strzepujesz łupież z klap marynarki niech cię
nie uspokaja łagodny smak długich letnich wieczorów
kiedy kobiety wynoszą z domów swoje dymiące ciała
niech cię nie uspokaja zimna woda kąpielisk
obok jest puszcza i każdy twój krok
zostawia w niej ślad nie do wymazania
Drzewom mogą odrosnąć płetwy niech cię
nie uspokaja zadomowienie ptaków
Z każdego ptaka wyleci pocisk gdy zacznie się
znowu i nic nie wskórasz karmieniem gołębi
one są nieprzekupne niech cię nie uspokaja
zmęczenie starych wodzów i kurz na portretach
Z każdego starego wodza wyjdzie młody
zaszyty w mundur ciała kat niech cię nie uspokaja
jego zaledwie poprawne świadectwo szkolne
oni teraz mogą się mylić trawniki zamienią się
w wulkan z każdego samochodu wyjedzie czołg
niech cię nie uspokaja powolna egzekucja
Freuda w Londynie i nuda długich przemówień
Nie zasypiaj słuchając wiadomości radiowych
twój sąsiad nie sypia wcale to nie miłość
tak go osłabia niech cię nie uspokaja
jego błędna wymowa już dawno powiedziano
to co on z takim trudem codziennie ci tłumaczy
Nie myślę o wojnie to nawet lubisz najlepsi
chłopcy giną ty idziesz w górę
i piszesz wspomnienia nie myślę o wojnie
niech cię to nie uspokaja tyle jest
wojen niewidocznych wszystko może się zdarzyć
pod każdym domem ukryty jest
drugi dom niewidoczny każdy twój gest
mógłby być innym gestem wszystko co mówisz
można inaczej powiedzieć mógłbyś mieć innych
przyjaciół mogłeś nigdy nie spotkać tej właśnie
kobiety mogłeś spotkać całkiem inną kobietę
niech cię nie uspokaja jej uśmiech przypięty
do twarzy jak skrzydło każda twoja myśl
mogłaby być myślą kogoś innego mogłeś jej
nie spotkać mógłbyś myśleć przeciwnie niż teraz
i tak samo co mówię jeszcze bardziej
byłbyś przywiązany do swojego umysłu
niech cię nie uspokaja zmarszczka na twoim czole
wszystko jest tylko wypożyczone
niech cię nie uspokaja twoje nowe mieszkanie
i zdjęcie w gazecie na którym niepodobny
do siebie podwójnie wypożyczony
stoisz wypięty na baczność to nic
jesteś nagi i w każdym twoim śnie powraca
ten starzec którym naprawdę jesteś
Niech cię nie uspokaja poezja
nie czytaj jej lepiej i tak nie masz czasu
to czas ma ciebie trzyma cię w garści
w szponach jeśli jest ptakiem
dławi cię wolno myślisz że to jest tylko astma
niech cię nie uspokaja międzynarodówka lekarzy
Wszystko może się zdarzyć
to co jest normalne trwa najkrócej
to co jest nienormalne tak łatwo zrozumieć
tak łatwo jest się z tym pogodzić
ta łatwość niech cię nie uspokaja
Przyznaję wokół panuje pogoda
hotele jak sady pełne są jowialnych
z czerwonymi policzkami mężczyzn
na delegacji służbowej którzy szukają pieczątek
i poddają się trudnej operacji pod opieką
wynędzniałych ze szczęścia kobiet
ale pewnego razu któryś z nich może nie wrócić
zaczną się poszukiwania
Stanley znowu wyjedzie do Afryki
Nobile poleci do bieguna
sztuczne satelity nie zmrużą oka
Gagarin pożegna się z matką
Sokrates stanie przed sądem
Kolumb w środku nocy zostanie zerwany z łóżka
tak wielu zginęło
już nie pamiętam kto spośród nich żyje
a kto jest dopiero umarłym