Abnegacja II
Abnegacja, taka mała życiowa frustracja.
Udzielasz jej w życiu - nurkujesz,
A przy tym żadnej polucji nie czujesz.
Zamiast tego kolego - zostajesz abnegatem,
Takim małym naiwnym chwatem.
Abstrahując od stanu tego, wpadasz w stan zawieszenia -
Dlaczego?
Tego nie wie nikt - ani ty, ani on, ani ona; nawet -
Ta matrona lub metresa ta, przy której wiecznie pusta kiesa.
Arogancja za to się przedstawia, wpław płynie,
Ręce gładko w dupę wkłada - cóż to za zabawa?
Przez chwilkę robi się nawet wesoło, bezpiecznie -
Nic jednak proszę Państwa, nie trwa wiecznie.
Po chwili przychodzi moment powagi,
Dupa już dłoni w sobie nie trawi.
I tak w jednym momencie, bez ręki w dupie - jak małe prosie;
Stoisz z palcem w nosie, niczego się nie boisz.
Po zachwycie zostało już tylko westchnienie,
Abnegata - absolucji utracone wspomnienie.