Wiersze przychodzą późno - Margaret Atwood

Kup ebooka

40.00 zł
33.20 zł (28,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

wstęp

Dro­gie Czy­tel­niczki, Dro­dzy Czy­tel­nicy!

Nie­dawno prze­glą­da­łam szu­fladę pełną moich sta­rych zapi­sków z lat lice­al­nych i stu­denc­kich. Pisa­łam na okrą­gło: prozę, eseje, sztuki. Oraz wier­sze: dokoń­czone, niedokoń­czone, czę­ściowo dokoń­czone. Więk­szość z nich nie była nic warta, ale było ich dużo. Nie­które z nadzieją wysy­ła­łam do cza­so­pism, załą­cza­jąc ofran­ko­waną kopertę, w któ­rej - zazwy­czaj - do mnie wra­cały. Wier­sze doty­czyły naj­roz­ma­it­szych spraw, takich jak peonie, rewo­lu­cja węgier­ska 1956 roku, zima, odrą­bane głowy. Nic nad­zwy­czaj­nego.

Wier­sze pisa­łam pió­rem, ołów­kiem, dłu­go­pi­sem, wszyst­kim, co mia­łam pod ręką, na roz­ma­itych rodza­jach papieru - w linię, gład­kim, bia­łym, żół­tym, nie­bie­skim - i znowu: na czym­kol­wiek, co mia­łam pod ręką. Kiedy patrzę na ręko­pisy wier­szy z niniej­szego tomu, widzę, że metody mojego pisa­nia się nie zmie­niły. Uży­łam słowa "metody" w sen­sie potocz­nym; ni­gdy nie mia­łam metod, ni­gdy nie bra­łam udziału w żad­nym kur­sie, który mógłby mnie w jakie­kol­wiek metody wypo­sa­żyć. Takich kur­sów nie było w Kana­dzie pod koniec lat pięć­dzie­sią­tych.

Mię­dzy wyda­niami kolej­nych ksią­żek poetyc­kich moje ręcz­nie pisane wier­sze pię­trzyły się w szu­fla­dzie. Pra­co­wa­łam nad nie­któ­rymi, prze­pi­su­jąc je na maszy­nie, uży­wa­jąc moich czte­rech zdol­nych do tego pal­ców, popra­wia­łam, prze­pi­sy­wa­łam ponow­nie. Maszy­no­pisy od czasu do czasu roz­kła­da­łam na pod­ło­dze - tak jak robiła to Jo ze swo­imi kart­kami w fil­mie Małe kobietki - zmie­nia­łam ich kolej­ność, coś doda­wa­łam, coś wyrzu­ca­łam, roz­my­śla­łam.

Tak samo było z wier­szami z tego tomu. Napi­sane ręcz­nie, odło­żone do szu­flady, prze­pi­sane na maszy­nie, prze­re­da­go­wane. Wier­sze te powstały mię­dzy 2008 a 2019 rokiem. W ciągu tych jede­na­stu lat na świe­cie zro­biło się mrocz­niej. Posta­rza­łam się. Poumie­rali bli­scy mi ludzie.

Poezja dotyka samej istoty ludz­kiej egzy­sten­cji: życia, śmierci, odnowy, zmiany; w polu jej zain­te­re­so­wa­nia są także uczci­wość i nieuczci­wość, nie­spra­wie­dli­wość, cza­sem spra­wie­dli­wość. Świat w jego zróż­ni­co­wa­niu. Pogoda. Czas. Smu­tek. Radość.

I ptaki. W tych wier­szach jest wię­cej pta­ków niż kie­dy­kol­wiek. W następ­nej książce poetyc­kiej, jeśli taka powsta­nie, chcia­ła­bym zoba­czyć jesz­cze wię­cej wier­szy o pta­kach. I jesz­cze wię­cej pta­ków chcia­ła­bym widzieć na świe­cie.

Nie traćmy nadziei.

Mar­ga­ret Atwood