ZAZDROŚĆ
Patrzę na ludzi z zazdrością, nie wiedzieć czemu i komu,
dokładnie widzę w ten sposób, czego mi brakuje w domu.
Żal mi bardzo, że ich dola łatwa,
gdy ja klepię biedę, życie mnie zatapia.
Trafia mnie raz po raz, bo dla mojej obfitości
to nigdy nie ten właściwy czas.
Potem wyrzuty sumienia mną miotają,
jak mogę być taką zawistną kanalią.
Nawet jak się później wybielam i sobie tłumaczę,
praktycznie rzecz biorąc, niewiele to znaczy.
Wszyscy są lepsi, piękniejsi,
życie im niesie na tacy,
podczas gdy ja unurzana w znoju,
całe dnie nie wychodzę z pracy.
Wszystko mam takie szare, marne, bez wyrazu.
Nawet światełka w tunelu nie widać ni razu!
Ludziom się wiedzie, szczęściem promienieją,
a ze mnie gorsi ode mnie się śmieją.
Porównuję wykształcenie, wygląd, dochody,
jakbym zrobić próbowała casting urody,
zasług lub przeciwnie, odkryć powody,
dlaczego ktoś mi zazdrości i na mnie się złości.
Czyjaś złość koi jak balsam, daje kopa na Marsa,
potem spadam boleśnie, gdy ta farsa
wychodzi na jaw i mnie strąca
w odmęty braku, niepewności i życia bez smaku.
Żeby poczuć się lepiej, wszystkich krytykuję,
wszystkim łaty przypinam, wady wynajduję,
bo tylko wtedy choć odrobinę lepiej się czuję.
Zamiast ludzi uznawać, ich szczęściem się radować,
szukam źdźbła w ich oku, by się zresetować,
swoją niską samooceną trochę przystopować,
moje ziemskie Ego dwa piętra w górę wywindować.
Czasem myślę, co by było, gdybym od jutra przestała
porównywać się do innych, spokój sobie z tym dała.
Odpoczęła od wiecznej krytyki i strachu,
wzięła oddech i uznała swe piękno bez obciachu.
Od jutra bez walki, totalnie bez broni,
gdyby tak móc zrozumieć, że Ja to Oni.
Że Oni lustrem mym są, w sobie wreszcie uznała,
to, co zawsze w podziemiach przed światem chowałam.
Dała sobie miłości, czułości, troski i stabilności.
Jakiż to byłby piękny świat,
gdyby od jutra Mój Wróg – Mój Brat!
TĘSKNOTA
Skąd to słowo się wywodzi?
Dobrotliwe skojarzenie na manowce zwodzi.
Jak tęsknota, to nie dziwota,
że nostalgia, żal, smutek,
wszystko we łzach głęboko zatopione.
O czym są one? Te Twe tęsknoty,
trudne w życiu zwroty,
wielkie straty, szczęście na raty,
które chciałbyś przytulić,
ale nim je przywitasz,
musisz słono zabulić.
Nie ma złego bez dobrego, porządnego bez marnego,
beznadziejnego bez cudownego.
Wszystko na przeciwieństwie się opiera,
choć to jeszcze do wielu nie dociera.
Więc spójrz na to teraz!
Jeśli jesteś chory, to cenisz zdrowie,
gdy pieniędzy Ci brakuje,
każda jedna kromka chleba lepiej smakuje.
Gdy opływasz w dostatki, rzucasz po kątach szmatki.
To ma znaczenie, co jest Ci zabierane,
co w trudzie zdobywane, w wysiłku skąpane,
co z bólem wyszarpane, jest przez ludzi uznawane.
To, co łatwo przychodzi,
wnet w niepamięć odchodzi.
Tęsknię, więdnę, każda moja myśl gęsta,
podlewana sosem męczeństwa,
że mi tak źle, tak trudno, boleśnie,
gdyż nikt mnie nie rozumie, ręki nie poda,
a do tego pełna niedostatków moja uroda...
Tak powoli wpadam w wir uzależnienia,
znieczulenia, emocjonalnego cienia,
za czymś nieokreślonym gonienia.
Niekiedy nie wiem nawet,
jaka niewidzialna emocja mną targa,
podchodzi do gardła, dławi,
oczy łzami jak mgłą zasnuwa,
wtedy często na ratunek przychodzi sen.
Zapadasz weń, by złapać tlen,
by emocję zamrozić lub oswoić,
zapić, zapomnieć, przeczekać,
bo tak Cię w niej od świata odcina,
tak brutalnie, mentalnie zarzyna,
że nieważni stają się brat, dom, mąż czy rodzina.
Te znajome wibracje w ciele uzależniają jak kokaina,
potem szukasz klina...
Życia odwieczna pantomima.
Gdy tęsknota Cię spina, graj jogina!
Niestety te niskie wibracje,
one po wsze czasy bez cienia litości
będą Cię w tęsknocie trzymać.
Cokolwiek zrobisz, będą Ci przypominać to,
co trudne, byś w tym jak w błocie siedział,
o Bożym świecie nie wiedział,
byś na samym dnie został,
na wieki w tym marazmie się ostał.
A ja Ci mówię, bierz życie za rogi!
Zmierz się z tym wszystkim!
Bo każdy tyle od losu dostaje,
ile wytrzymać radę daje.
Dasz radę, jesteś Wielki!
Ufaj zawsze sobie!
Szanuj siebie w każdej potrzebie,
w swych ramionach się tul,
a wszelka tęsknota i ból
w końcu odejdą uszanowane,
a Ty obudzisz się w ciszy nad ranem,
będąc już sam swoim Panem!
Wszędzie będzie Ci dobrze,
gdyż wszystko zawsze dobrze się dzieje,
nawet jak świat szaleje,
u Ciebie pokój wita nadzieję.