Wiersze, poematy i Pieśni - Ezra Pound Ezra Pound

Kup ebooka

32.00 zł
26.55 zł (27,20 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WIER­SZE

.

Drzewo

Sta­łem bez ru­chu, by­łem drze­wem w bo­rze,

Co wie o rze­czach do­tąd nie­wi­dzia­nych,

O Dafne i o gięt­kim lau­rze ciała,

O pa­rze star­ców, co go­ścinę dała

Bo­gom i w dąb się zmie­niła i wiąz.

Lecz to nie stało się jesz­cze w tej chwili,

Gdy sta­rzy bo­gów uprzej­mie pro­sili

Do serca domu, w pło­mie­nia po­bliże,

Do­piero póź­niej mógł się zda­rzyć cud.

Ja, tak czy owak, by­łem drze­wem w bo­rze,

Po­ją­łem to, co drzewo po­jąć może:

Rze­czy, co dla mnie czczym wy­my­słem były.

.

Cino

Wło­chy, Kam­pa­nia 1309, na go­ścińcu

Fuuu! Ko­biety opie­wa­łem aż w trzech mia­stach,

Ale to wszystko je­den czort;

Te­raz będę śpie­wał o słońcu.

Wargi, słowa - i ty ła­piesz je w si­dła,

Wi­zje, słowa - i na­gle są niby klej­noty,

Dziwne za­klę­cia pra­daw­nego bó­stwa,

Kruki, noce, po­nęta:

I oto ich nie ma;

Stały się bo­wiem du­szami pie­śni.

Źre­nice, sny i wargi - i noc mija,

Raz jesz­cze były na tej dro­dze

I oto ich nie ma.

W swych wie­żach na­szych już nie po­mną śpie­wów,

Lecz po­śród wia­tru roz­gło­śnych po­wie­wów

Snem bie­gną ku nam i wzdy­cha­jąc,

Mó­wią: "Gdy­byż Cino,

Ogni­sty Cino, co ma zmarszczki wo­kół oczu,

We­soły Cino, tak skory do śmie­chu,

Od­ważny Cino, w żar­tach pilny,

Sub­telny, lecz wśród swo­ich silny,

Włó­czy­kij w słońcu wę­dru­jący drogą...

Gdy­byż lut­ni­sta Cino był tu z nami!".

Raz w roku, może dwa...

Mó­wią nie­pewni swego przy­po­mnie­nia:

"Cino? Aaa, Cino Po­lnesi,

Ten śpie­wak, prawda, to o niego cho­dzi?"

"Ow­szem, kie­dyś chyba się mi­nę­li­śmy,

Człek to zu­chwały, ale...

(Och, ci włó­czę­dzy wszy­scy tacy sami),

Pe­ste, czy to jego wła­sne piosnki,

Czy śpiewa może cu­dze?

Lecz waść, o Pa­nie, jak mia­sto wasz­mo­ści?"

Lecz waść, "o Pa­nie", mój Boże, li­to­ści!

Nie ma w domu ni­kogo, kogo znam, o Pa­nie,

Obyś i Ty był Ci­nem bez Ziemi, jak ja, nie ina­czej,

O Si­ni­stro.

Ko­biety opie­wa­łem aż w trzech mia­stach.

Ale to je­den czort jest w końcu.

Te­raz będę śpie­wać ra­czej

O słońcu.

...że co?... naj­czę­ściej miały oczy szare,

Ale to wszystko je­den czort... O słońcu.

"Foj­bo­sie Apollo, ron­dlu stary, ty

Chwało egidy gro­mo­dzierżcy gróz,

Tar­czą ze stali si­nej niebo jest,

Twój blask we­soły to tej tar­czy guz!

Foj­bo­sie Apollo, o niechże twój śmiech

Sta­nie się na­szą świetną wan­der-lied;

Niech blask twój tro­ski prze­pło­szy i niech

Łzy desz­czu pierzchną, nim na­sta­nie świt!

Szu­kamy wą­skich ście­żyn, no­wych wciąż,

By w sa­dach słońca zna­leźć wresz­cie port...

...........................................................................

Ko­biety opie­wa­łem aż w trzech mia­stach,

Ale to wszystko je­den czort.

Będę śpie­wać o bia­łych pta­kach

W błę­kit­nych wo­dach nie­bios,

Ob­ło­kach, które zra­szają ich mo­rze".

.

Pa­ra­cel­sus in excel­sis

"Nie bę­dąc już czło­wie­kiem, po cóż mam uda­wać

Ludzką na­turę lub wkła­dać strój nie­trwały?

Zna­łem lu­dzi, o, wielu, lecz ni­gdy ża­den z nich

Jesz­cze się nie stał swo­bodną esen­cją i ni­gdy

Nie zmie­nił w ży­wioł tak pro­sty jak ten, któ­rym je­stem.

Mgła w lu­strze się roz­wiewa, oto wi­dzę.

Pa­trz­cie! Świat kształ­tów za­padł się, zmie­ciony...

Pod cienką war­stwą na­szego spo­koju wrze za­męt ukryty,

A my, już bez­kształtni, po­nad kształt się wzno­simy...

Nie­uchwytne flu­idy, które były ludźmi -

Wy­da­jemy się po­są­gami, w któ­rych wy­nio­słe co­koły

Ja­kaś wez­brana rzeka bije jak sza­lona,

I tylko w nas, w nas jed­nych trwa ży­wioł spo­koju."

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki