WSTĘP
CZYM KOŃCZY SIĘ BRAK CZEKOLADY
- Moja osobista krótka historia genezy rewolucji Solidarności związana jest z czekoladą. W pierwszej połowie dekady lat 70. XX w. mleczna tabliczka nie była rarytasem. Opakowanie zdobiło zdjęcie kolumny Zygmunta i fragment Zamku Królewskiego. Kosztowała 19 zł. Więcej, bo 36 zł, trzeba było wydać na czekoladę, w której zatopiono orzechy laskowe. Później pojawiła się w sprzedaży czekolada nadziewana z wizerunkami samolotów, pociągów, samochodów na opakowaniach. Do kupienia były nawet specjalne klasery, w których można było gromadzić wycięte wcześniej obrazki - i to już wyglądało na nowoczesne zagranie marketingowe. Jako chłopiec kupowałem przy kasie w spożywczaku oranżadę w proszku, niewysublimowane połączenie cukru z kwaskiem cytrynowym. Ponieważ Blaszany bębenek był dopiero tłumaczony na język polski, nie wiedzieliśmy, że oranżadę można połączyć z seksem. Czasami wysypywało się ją na dłoń i zlizywało. Pamiętam wędrówki od sklepu do sklepu za trampkami i polskimi dżinsami marki Odra i szczęście, gdy je zdobyłem. To wtedy ciepła coca-cola stała się dla mnie synonimem luksusu. Podobnie jak cytrynowy zapach vanishu, który mama kupowała od święta w pewexie. Co tydzień w sobotę oglądałem w telewizji Studio 2, czekając na kolejny odcinek serialu Kosmos 1999. W drugiej połowie dekady czekolada (podobnie jak wiele innych produktów) znikła ze sklepowych półek. I wtedy wybuchła rewolucja.
Powyższa krótka historia genezy rewolucji Solidarności jest początkiem długiej historii powstawania tej książki. Ważnym jej "rozdziałem" było moje uczestnictwo w seminarium magisterskim prof. Marcina Kuli w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Gdy na nie trafiłem, profesor pracował nad książką Rewolucyjne i narodowe. Podczas spotkań nieustannie przytaczał przykłady z rewolucji meksykańskiej czy boliwijskiej, co dla nas, mieszkańców Polski późnego Jaruzelskiego, stanowiło niemałą egzotykę. Początek moich zainteresowań wiązał się również z innym seminarium, prowadzonym przez prof. Ireneusza Krzemińskiego w Instytucie Socjologii UW i poświęconym Solidarności. Pamiętam analizy robotniczych postulatów i niekończące się spory o wyższości kultury nad bytem materialnym. Część uczestników wskazywała na znaczenie takich wartości, jak prawda, godność, sprawiedliwość. Pozostali obstawiali podwyżki cen jako zasadniczą przyczynę wybuchu strajków na Wybrzeżu w sierpniu 1980 r. Smak zmoczonej w naparze lipowym magdalenki ożywił wspomnienia bohatera powieści W poszukiwaniu straconego czasu, w moim przypadku pamięć smaków młodości też odegrała rolę. Trauma związana z odstawieniem słodyczy i dwa ważne seminaria legły u genezy tej książki.
Długo szukałem wyjaśnień, dlaczego wybuchła rewolucja Solidarności, jedno z najważniejszych wydarzeń w Europie Środkowej od czasu zakończenia II wojny światowej. Władimir I. Lenin w posłowiu do Państwa i rewolucji stwierdził, że "przyjemniej i pożyteczniej przeprowadzać "doświadczenie rewolucji" niż o nim pisać"1. Muszę się zgodzić z wodzem bolszewików. Wszyscy, którzy wspominają październik 1956 r. lub okres Solidarności, wskazują na wyjątkowe doznania emocjonalne: radość, poczucie podniosłości chwili, przekonanie, że uczestniczy się w czymś ważnym. Pisanie o tym nie jest już tak przyjemne. Poprzedziły je wieloletnie przymiarki i kwerendy. Obawy, że przyjęte założenia się nie bronią. Najważniejsze z nich jest dość proste, choć lata, jakie upłynęły, nim zaczęło się przebijać do opinii publicznej, świadczą, że nie dla wszystkich jest oczywiste. Nie mam wątpliwości, że Solidarność była rewolucją, a zatem należy ją badać jak wszystkie poprzednie rewolucje, z użyciem tych samych bądź podobnych narzędzi. Pierwszy rozdział tej książki ma udowodnić rewolucyjność okresu, który rozpoczęły strajki na Wybrzeżu w sierpniu 1980 r. Należy też zadać kluczowe pytanie: dlaczego Polacy się zbuntowali?
Polska rewolucja wybuchła jako rezultat spiętrzenia szeregu czynników, z osobna całkiem zwykłych. Niektóre obrosły już gigantyczną literaturą, teoriami przetestowanymi na wielu rewolucjach, z francuską na czele. Postanowiłem zrezygnować z olbrzymiego siłą rzeczy rozdziału, który omawiałby je wszystkie, na rzecz krótkich przybliżeń teoretycznych poprzedzających każdy rozdział. Ich układ jest częściowo problemowy, częściowo chronologiczny. Na rewolucję oraz jej przyczyny trzeba patrzeć jak na proces, który ma swoje przełomowe momenty i okresy przyspieszenia. W poszukiwaniu genezy zagłębiam się w lata 70. XX wieku, choć kilka razy sonda sięga niższych warstw historycznych. Tak się dzieje w drugim rozdziale, który jest poświęcony pamięci wcześniejszych buntów i insurekcji, a także reprodukcji tej pamięci w dekadzie Gierka. Łatwiej się buntować, jeśli wcześniej się to robiło, stąd wyjątkowe znaczenie Grudnia '70. Rozdział trzeci, Epoka edwardiańska. Rządzący i rządzeni, opowiada o władzy, fabrykowaniu charyzmy Edwarda Gierka i jej utracie, błędach jego ekipy, korupcji elit. Jest poświęcony nie tylko rządzącym, ale także rządzonym, ich relacjom z władzą, ich konformizmowi.
Najbardziej wpływowa teoria głosi, że do rewolucji dochodzi w sytuacji kryzysu po okresie długotrwałej poprawy warunków życia. Z wręcz modelowym odwzorowaniem takiej sytuacji mieliśmy do czynienia w dekadzie Gierka, o czym mówi rozdział czwarty. To opowieść o skoku do "królestwa dobrobytu", okresie, który nazywam "bigosowym socjalizmem", kiedy "Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej". Wielkie Rozczarowanie przyszło, gdy się okazało, że "bigos" się skończył, kolejki pod sklepami wydłużyły się jak nigdy dotąd, a w głowach pozostała myśl, że może być lepiej.
Jedna z ciekawszych koncepcji wyjaśniających genezę rewolucji wskazuje na kontekst międzynarodowy, dyfuzję kulturową, a przede wszystkim na promieniowanie krajów bardziej gospodarczo i strukturalnie rozwiniętych na kraje pozostające w tyle. Kolejny rozdział jest więc próbą odpowiedzi na pytanie o konsekwencje gierkowskiego otwarcia na świat. Rozdział szósty zaczyna się od Karola Marksa, który dał początek koncepcji mówiącej, że rewolucje zaczynają się od napięć strukturalnych, narastających dysproporcji i nierówności. Opowiada o robotnikach, ich dojazdach do pracy, szatniach i stołówkach. Także o tym, co ich denerwowało i drażniło.
Nowa historia kulturowa też ma wiele do powiedzenia na temat przyczyn rewolucji. Stereotyp na temat dekady głosi, że w sferze kultury była ona "plastikowa" i płytka, czego symbolem były ówczesne festiwale piosenki. Rozdział dziewiąty wymienia liczne pierwiastki kontestacji w ówczesnych literaturze, filmie czy kabaretach. Lata 70. kojarzone są także z hegemonią propagandy sukcesu. Odpowiedzi na pytanie, czy ta propaganda nie wywołała efektu bumerangu i bardziej ludzi zirytowała, niż dała nową legitymizację, jest poświęcony rozdział ósmy.
Inny arkadyjski mit dekady głosi, że poza buntem w czerwcu 1976 były to lata społecznego spokoju, wręcz senne, przesycone powszechnym konformizmem. W rozdziale siódmym spróbuję pokazać pewien stały poziom spontanicznego protestu, szarą strefę kontestacji i sprzeciwu, która nie była organizowana ani przez opozycję demokratyczną, ani przez Kościół. Listy pisane do partii, do radia z prośbą o interwencję, ulotki, dowcipy, bojkoty, strajki i demonstracje w różnych miejscach Polski stanowiły powszechną praktykę, formę oddolnej mobilizacji również w okresach pomiędzy szczytami mobilizacji, takimi jak grudzień 1970 czy lato 1980.
Zawartości dwóch kolejnych rozdziałów, zatytułowanych Mała Apokalipsa. Efekt zimy i Efekt papieża, chyba nie trzeba objaśniać. Sporem o odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie zaczyna się opowieść o roli nacjonalizmu w delegitymizacji ekipy rządzącej. Ostatni rozdział poświęciłem emocjom, między innymi strachowi przed władzą i psychozie podwyżkowej, i ich znaczeniu dla genezy rewolucji Solidarności. Podobnie jak rewolucję francuską, poprzedziła ją fala zbiorowego niepokoju.
CHIMERA PRZYCZYNY
Wymienionym wyżej przybliżeniom teoretycznym łatwo postawić zarzut, że z jednej strony nie wyczerpują długiej listy wyjaśnień, a z drugiej - ich rozrzut jest zbyt duży: od interpretacji kulturowych (pamięć wcześniejszych buntów, praktyki protestu, rozdziały: Kultura jako źródło buntu, Efekt papieża) przez strukturalne po psychologiczne (względna deprywacja). Wybór jest autorski. Mogłem skoncentrować uwagę na jednym z nich, rzeczywiście osiowym w tej książce, na teorii deprywacji, jednak także ona nie tłumaczy wszystkiego. Inna sprawa, że nowoczesne społeczeństwo jest zbyt złożone, by dało się opisać proces narastania buntu, posługując się jednym uniwersalnym kluczem. W Polsce często dyskusja o tym, dlaczego doszło do Sierpnia '80, kończy się wskazaniem na znaczenie wyboru Karola Wojtyły na papieża i na jego przyjazd do kraju w czerwcu 1979 r. Bezsprzecznie były to wydarzenia ważne i przełomowe w tej historii. Lecz one tylko nadały kierunek lawinie, która już się toczyła.
Ktoś zapyta: po co badać kolejne czynniki sprawcze tej lawiny, przedstawiać najróżniejsze teorie wyjaśniające genezę rewolucji, skoro i tak było wiadomo, że system komunistyczny upadnie? Przecież wystarczyłoby wskazać na jego hierarchiczną strukturę, brak demokracji, blokowanie społecznych aspiracji, gospodarkę niedoboru itp. i wszystko byłoby jasne. Otóż nie. Po pierwsze, takie myślenie to nowa wersja determinizmu historycznego głoszącego, że upadek komunizmu musiał nastąpić z racji jego wad genetycznych. Po drugie, wyklucza ono udział sprawczy rewolucjonistów. Po trzecie, wskazanie tylko na "wrodzone" wadliwe cechy sytemu komunistycznego nie daje odpowiedzi na pytanie, dlaczego do rewolucji doszło właśnie w Polsce, a nie na przykład w Rumunii czy na Węgrzech, gdzie przecież system był podobny, jeśli nie taki sam. Musiało istnieć "coś" jeszcze. I o tym "czymś" jest ta książka.
W jej spisie treści uważny czytelnik z pewnością dostrzeże brak jednego rozdziału - o opozycji demokratycznej. Nie mam wątpliwości, że strajki w lipcu i sierpniu 1980 r. nie przerodziłyby się w rewolucję, gdyby we wrześniu 1976 r. nie powstał Komitet Obrony Robotników. Bez jego liderów - przede wszystkim Bogdana Borusewicza i Jacka Kuronia - rozpoczęta w lipcu 1980 r. rewolta skończyłaby się bez rewolucyjnych konsekwencji. KOR dał Solidarności "bazę i nadbudowę": sieć organizacyjną i poligraficzną, rutynę konspiracyjną, podważył partyjny monopol na prawdę. Ale znaczenie Komitetu leżało również w sferze emocji. Jego członkowie swoim jawnym działaniem przełamali barierę strachu. Rozdział na temat opozycji lat 70. pominąłem świadomie. O KOR-ze powstały opasłe tomy. Historię Komitetu spisał jeden z jego założycieli Jan Józef Lipski. Andrzej Friszke napisał Czas KOR-u. Jacek Kuroń i geneza Solidarności, Jan Skórzyński wydał książkę Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników. O roli niezależnego ruchu wydawniczego przeczytamy w Rewolucji powielaczy Jana Olaszka. Dysponujemy szeregiem wspomnień i biografii działaczy opozycji2. Niniejsza praca ma uzupełnić rozważania tych autorów o trochę inną opowieść: z poziomu makro, dotyczącą zjawisk i procesów społecznych, które legły u genezy rewolucji Solidarności. Tylko spojrzenie z obu tych poziomów: organizacyjnego, będącego domeną jednostek, i strukturalnego, klasowego, kulturowego, pozwoli nam zbliżyć się do odpowiedzi, co tak naprawdę się stało.
Za moim wyborem tematu kryło się coś jeszcze. Émile Durkheim, jeden z ojców socjologii, napisał: "charakter zjawiska można zgłębić dużo lepiej, gdy zna się jego przyczynę, niż gdy zna się tylko jego podstawowe cechy"3. A amerykański dziennikarz Henry L. Mencken skonstatował, że "Revolution is the sex of politics"4. O badaniu przyczyn rewolucji Solidarności można powiedzieć to samo. Daje nam rzadką okazję wglądu w najważniejsze procesy społeczne, obnaża istotę systemu, każe przyjrzeć się zjawiskom kultury, reprodukcji pamięci historycznej, emocjom towarzyszącym narastaniu buntu. To również okazja do analitycznego przetestowania interesujących koncepcji teoretycznych. W tym względzie Polska lat 70. okazuje się lepszym poligonem badawczym niż inne, zwłaszcza przednowoczesne, państwa, ponieważ reżim starał się monitorować nastroje społeczne w sposób znacznie wnikliwszy niż najtajniejsze służby Bourbonów czy Romanowów.
Można powiedzieć, że temat genezy rewolucji Solidarności pojawił się jeszcze przed jej wybuchem. W 1979 r. w podziemnej Niezależnej Oficynie Wydawniczej ukazała się pogłębiona analiza ekonomicznej klęski Edwarda Gierka pióra Waldemara Kuczyńskiego. Autor zapowiadał "twarde lądowanie po wielkim skoku"5. Gdy nastąpiło, wywołało potężne zainteresowanie ze strony zachodnich mediów, również socjologów, politologów i historyków. Na dobrą sprawę nigdy wcześniej tak wielu autorów nie napisało tak dużo o Polsce w tak krótkim czasie. Niektórzy z nich ruszyli także na poszukiwanie korzeni polskiej rewolucji. System polityczny, media, relacje państwo-Kościół, gierkowska polityka gospodarcza stały się przedmiotem studiów i analiz6. David S. Manson prześledził wyniki badań opinii publicznej z lat 70. Zwrócił uwagę na zablokowanie kanałów komunikacji społecznej, na rozpowszechnione wśród Polaków poglądy egalitarne, poczucie deprywacji materialnej7. Bodaj najbardziej kompleksowo podszedł do sprawy Klaus Ziemer, pisząc Polens Weg in die Krise. Eine politische Soziologie der "Ära Gierek"8. Przez kilka lat był to jedyny całościowy opis epoki Gierka.
Już po upadku systemu komunistycznego w Polsce ukazały się dwie wpływowe prace Romana Laby i Lawrence'a Goodwyna9. Obaj autorzy zgadzali się co do tego, że kluczowa dla genezy Solidarności była rewolta w grudniu 1970 oraz udział w niej robotników. Mniejsze znaczenie przypisywali opozycji demokratycznej (KOR) oraz wchodzącym w jej skład w intelektualistom. Wkrótce swoją interpretację zaproponował socjolog Jan Kubik, dla którego rewolucja Solidarności była wydarzeniem par excellence kulturowym, komunistyczne władze zostały pokonane siłą symboli religijnych i narodowych10. Upraszczając, można powiedzieć, że ukształtowały się wówczas dwie szkoły interpretacji narodzin Solidarności. Pierwsza z nich podkreślała proces polityczny kierowany przez grupy dysydenckie oraz struktury kościelne, druga koncentrowała się na ewolucji myślenia robotników i kwestii zachowań zbiorowych11. W mojej ocenie dochodzenie do rewolucji było bardziej skomplikowane i nie można go sprowadzić do wyboru: robotnicy albo inteligencja. Swoją rolę w tej historii odegrały też ewidentne błędy samej władzy. Na genezę wielkiego wobec niej sprzeciwu złożyły się również między innymi strach przed pogorszeniem się warunków życia, poczucie deprywacji materialnej, efekt demonstracji, czyli porównania ze światem zachodnim i bardziej rozwiniętymi krajami socjalistycznymi - wszystko to czynniki i sprawy niemające wiele wspólnego z konfliktem klasowym. Pamiętajmy jednak, że wcześniejsi autorzy mieli do dyspozycji niemal wyłącznie źródła drukowane, przede wszystkim prasę, a także niektóre dostępne wówczas wyniki sondaży socjologicznych. Dziś dysponujemy nieporównanie większym zasobem źródeł, w znacznym stopniu poszerzającym naszą wiedzę o epoce. A mimo to o dekadzie Gierka ciągle wiemy stosunkowo mało i choćby z tego powodu warto ją eksplorować12.
Sam wybuch rewolucji w sierpniu 1980 r. jest bodaj najlepiej opisanym, wręcz godzina po godzinie, wydarzeniem w powojennej historii Polski. Już na bieżąco w trakcie tego "gorącego" lata powstawały dziennikarskie relacje, a od tej pory nasza wiedza znacznie się poszerzyła. Spośród ostatnio opublikowanych pozycji warto wskazać zwłaszcza na Anatomię rewolucji Tomasza Kozłowskiego oraz Bunt Anny Machcewicz, obie sięgające także wstecz, do genezy rewolucji13. Z tych powodów niniejsza opowieść zatrzyma się pod bramą Stoczni im. Lenina.
Przed wyruszeniem w podróż w lata 70. trzeba zdać sobie sprawę z trzech zagrożeń. Na pierwsze zwrócił uwagę Michel Foucault, francuski historyk i filozof, nazywając je "chimerą przyczyny". Jeśli zakładamy, że musi istnieć wyjaśniający absolutnie wszystko łańcuch przyczynowo-skutkowy, i zagłębiamy się w niekończące się poszukiwanie jego początków, umyka nam oryginalność i wielowymiarowość wydarzeń, które ten łańcuch tworzą. Historia jawi się wówczas nie jako pole możliwości, lecz jako nieuchronna linearna ciągłość powiązanych ze sobą ogniw faktów i zjawisk, bez miejsca na ich przypadkowość i nieciągłość14. Sprecyzujmy: grozi nam wówczas ryzyko teleologicznego odczytania ostatniego dwudziestopięciolecia XX wieku, postrzegania go przez pryzmat upadku komunizmu, do którego rzekomo wszystko prowadziło. Czy zatem nie powinniśmy porzucić badania przyczyn? "Historia odarta z pokus teleologii przerodziłaby się w magazyn niepowiązanych ze sobą faktów, rozrzuconych bez ładu i składu, ponieważ zabrakłoby hipotezy, która zaproponowałaby ich uporządkowanie"15 - odpowiada Roger Chartier, autor pracy o kulturowych przyczynach rewolucji francuskiej.
Z kolei Mirosława Marody, socjolog, przestrzega przed łatwymi rekonstrukcjami genezy Sierpnia '80 stwarzającymi tylko pozór istnienia związku przyczynowego. "Nauka jest w gruncie rzeczy bezradna, gdy chodzi o wyjaśnienie zdarzeń będących wynikiem bardzo złożonych procesów"16. Z pewnością powinniśmy unikać łatwych wyjaśnień, co nie powinno prowadzić do wniosku, że nie należy próbować krok po kroku, unikając mielizn, odtwarzać to, co się w istocie wydarzyło, i zastanawiać się, jak do tego doszło. Istnieje w tej materii długa i ugruntowana tradycja badawcza. Podobnych prób przeprowadzono już wiele w odniesieniu nie tylko do rewolucji amerykańskiej czy francuskiej, ale także rewolucji dwudziestowiecznych, takich jak: boliwijska, irańska, kubańska, meksykańska, nikaraguańska, o rosyjskiej nie wspominając. I nie ma powodu, by z tych doświadczeń nie skorzystać.
Może się mylę, ale w powyższym ostrzeżeniu pobrzmiewa kompleks polskich socjologów, że nie przewidzieli tego, co nadeszło. Czym innym jest jednak próba rekonstrukcji genezy rewolucji post factum, a czym innym prognoza, że wydarzy się in spe. Na pocieszenie dodam, że podobnie jak nie sposób przewidzieć zmian klimatu, tak nikomu nie udało się przewidzieć nadciągającej rewolucji17. Lenin tego nie uczynił, podobnie Amerykanie na Kubie i w Iranie18.
PODSŁUCHY GIERKA I INNE ŹRÓDŁA
Zagrożenie numer trzy jest oczywiste. Nie trzeba specjalnej przenikliwości, by dostrzec, że rewolucja Solidarności stanowi przedmiot nie tylko badania, lecz i mitologizacji. Apologetyczny stosunek może prowadzić do uproszczonego, czarno-białego postrzegania dwóch najważniejszych aktorów tamtego czasu: władzy i społeczeństwa, oraz do błędu historycyzmu, dobierania faktów i źródeł świadczących o konieczności wystąpienia społecznego niezadowolenia w lipcu i sierpniu 1980 r. Rewolucja Solidarności nie wybuchła przypadkiem, nie znaczy to jednak, że do niej dojść musiało. Same źródła, jakimi dysponujemy, zdają się podsuwać ten trop. Informacje Wydziału Organizacyjnego KC PZPR, raporty i meldunki MSW, listy do Komitetu Centralnego PZPR, w mniejszym stopniu także analizy Ośrodka Badania Opinii Publicznej i Studiów Programowych (w 1986 r. powrócono do starej nazwy Ośrodek Badania Opinii Społecznej, dla ułatwienia używam dalej konsekwentnie OBOP) zawierały przede wszystkim doniesienia negatywne dla systemu władzy. Łatwo na ich podstawie stworzyć czarny obraz dekady Gierka, dlatego niezbędne jest konfrontowanie ze sobą różnych źródeł oraz wskazywanie na odmienne zjawiska "pogodowe": duże pokłady konformizmu i wprawdzie topniejącego, niemniej wciąż istniejącego poparcia dla reżimu.
Każda rewolucja ma swoją dynamikę, radykalnie zmienia sposób myślenia ludzi. Nie wszystko, co wydawało się oczywiste "po", było takie "przed". Łudziłbym się, gdybym twierdził, że możliwa jest eliminacja wszelkich klisz i stereotypów, niemniej postanowiłem, na tyle, na ile to możliwe, nie korzystać ze źródeł powstałych po sierpniu 1980 r. Wyjątek stanowią wspomnienia członków władzy i opozycji, dla których trudno znaleźć erzac. A trzeba przyznać, że współpracownicy Gierka byli szczególnie płodni, pozostawiając wiele relacji i pamiętnikarskich zapisków19.
Od zasady niekorzystania ze źródeł "po" wyłamałem się jeszcze w jednym przypadku. Postulatem pisarstwa historycznego jest dążenie do obiektywizmu między innymi przez "zacieranie" figury autora, maskowanie jego obecności w tekście. W samym postulacie nie widzę nic złego, jednak uważam za nieuczciwe ukrywanie, że w czasach, które opisuję, sam żyłem i coś z nich pamiętam. Dlatego na zasadzie "myślodsiewni" porozrzucałem w książce swoje wspomnienia, nie wplatając ich w narrację, w ten sposób zachowując wobec nich dystans jako historyk.
Nacisk położyłem na wykorzystanie źródeł powstających na bieżąco, w tym diariuszy. Codzienne notatki sporządzali wówczas między innymi: Kazimierz Brandys, Marian Brandys, Karol Estreicher, Anna Kamieńska, Tadeusz Kwiatkowski, Jarosław Iwaszkiewicz, Andrzej Kijowski, Stefan Kisielewski, Krzysztof Mętrak, Leszek Prorok, Mieczysław F. Rakowski20, Marian Stępień, Jan Józef Szczepański, Józef Tejchma, Janusz Zabłocki. W latach 70. zostało zorganizowanych kilka konkursów na dziennik. Zbiory takich dzienników zostały opublikowane i dziś dają interesujący wgląd w gierkowską codzienność21. O opiniach, poglądach, a także postawach i reakcjach psychicznych wiele mówią prywatne listy przechwytywane przez Biuro "W" MSW, specjalną placówkę w ramach resortu zajmującą się czytaniem prywatnej korespondencji. Większość przygotowywanych przez nią raportów została zniszczona jeszcze w latach 70. i na początku następnej dekady. To, co się zachowało, cytuję "bez umiaru" - jest to wyjątkowo cenne źródło. Ponieważ listy były pisane bez intencji ich opublikowania, zataiłem nazwiska adresatów i nadawców. Podobnie zrobiłem z jednym podsłuchem telefonicznym, który wykorzystałem w ostatnim rozdziale. Nie pozostałem wierny tej zasadzie w jednym przypadku - podsłuchów telefonicznych i pokojowych u Jerzego Albrechta. I z tego muszę się wytłumaczyć.
Przez wiele lat Albrecht pozostawał na świeczniku władzy. Przed odejściem na emeryturę w 1968 r. sprawował urząd ministra finansów. W Marcu '68 zachował się porządnie, przeciwstawiając się antysemickiej czystce, która dotknęła również jego najbliższych współpracowników. Czy właśnie ta postawa spowodowała, że założono mu podsłuch w 1969 r.? Nie wiemy. W latach 70. Albrechta najczęściej odwiedzał przyjaciel Julian Kole, w okresie międzywojennym więziony za działalność komunistyczną w Berezie Kartuskiej, w latach 60. jeden z jego najbliższych współpracowników, wiceminister finansów. Wpadały również pogadać osoby zajmujące ważne stanowiska państwowe, w tym Artur Starewicz, w latach 70. ambasador PRL w Wielkiej Brytanii. Rozmowy dotyczyły spraw bieżących: gospodarczych i politycznych. Goście Albrechta przychodzili się czegoś dowiedzieć, poznać jego opinię - był przecież wieloletnim ministrem finansów - przynosili też najnowsze informacje.
Podsłuchujących nie interesowały sprawy intymne, osobiste, rodzinne. Resztę spisywali in extenso zdanie po zdaniu, setki rozmów, ponad 2 tys. stron. Powstał w ten sposób bezcenny materiał źródłowy, rodzaj kapsuły czasu z autentycznymi opiniami, emocjami, dialogami (każdy opatrzony datą, godziną odbycia rozmowy i jej zakończenia). Są subiektywne; musimy pamiętać, że "nasi komentatorzy", w większości na bocznym torze, nie zawsze mieli dostęp do pełnej wiedzy. Nie znam jednak podobnego źródła historycznego. Żaden, nawet obdarzony fenomenalną pamięcią, autor dziennika nie jest w stanie z taką precyzją odtworzyć prowadzonych przez siebie wielogodzinnych rozmów. Ich anonimizacja nie miałaby sensu z dwóch powodów: merytorycznego - czytelnik zostałby pozbawiony istotnej wiedzy pozatekstowej, oraz praktycznego - łatwo sprawdzić, o kim mowa, po wpisaniu sygnatury do internetowego inwentarza IPN.
Na koniec jeszcze jedna uwaga dotycząca źródeł. W książce cytuję wiele dowcipów z epoki. Zdecydowaną większość z nich zaczerpnąłem z dzienników, materiałów archiwalnych, rubryki "Humor krajowy" prowadzonej w paryskiej "Kulturze" przez Zofię Hertz. W tekście często towarzyszy im czasownik "krążyły", choć prawdę mówiąc, nie wiemy, ile osób je znało i powtarzało. To samo zresztą można powiedzieć o znajomości i zasięgu społecznym wielu ówczesnych przekonań i opinii.
W 1990 r. Janusz Rolicki opublikował wywiad rzekę z Edwardem Gierkiem Edward Gierek: przerwana dekada. Książka okazała się największym bestsellerem lat 90., sprzedała się w ponadmilionowym nakładzie. Pod wpływem swojego interlokutora Gierek postawił tezę, iż koniec jego rządów nastąpił w wyniku "rewolucji aparatu", spisku ludzi z jego najbliższego otocznia, którzy wykorzystali "niezadowolenie społeczne końca lat siedemdziesiątych i rozkręcili falę strajkową w sposób bezprecedensowy w naszej historii"22. W ten sposób przerwali - Gierek miał na myśli Stanisława Kanię i wysoko postawionych funkcjonariuszy SB - okres bezprzykładnego rozwoju kraju i zapoczątkowali wieloletni kryzys gospodarczy. Warto powtórzyć jeszcze raz kluczowe pytanie, które, jak widać, nie dawało spać Gierkowi: dlaczego Polacy się zbuntowali?
1 W.I. Lenin, Państwo i rewolucja. Nauka marksizmu o państwie i zadania proletariatu w rewolucji, KiW, Warszawa 1972, s. 179.
2 M.in. zob.: J.J. Lipski, KOR. Komitet Obrony Robotników Komitet Samoobrony Społecznej, IPN, Warszawa 2006; A. Friszke, Czas KOR-u. Jacek Kuroń a geneza Solidarności, ISP PAN, Znak, Kraków 2011; J. Skórzyński, Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników, Świat Książki, Warszawa 2012; J. Olaszek, Rewolucja powielaczy. Niezależny ruch wydawniczy w Polsce 1976-1989, Trzecia Strona, Warszawa 2015; A. Bikont, H. Łuczywo, Jacek, Agora, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2018.
3 É. Durkheim, Samobójstwo, tłum. K. Wakar, Oficyna Naukowa, Warszawa 2011, s. 189, 190.
4 Cyt. za: M.S. Kimmel, Revolution. A Sociological Interpretation, Temple University Press, Philadelphia 1990, s. 1.
5 W. Kuczyński, Po wielkim skoku, Wydawnictwo Poltex, Warszawa 2012, s. 19.
6 Zob. m.in.: Background to Crisis: Policy and Politics in Gierek's Poland, red. M.D. Simon, R.E. Kanet, Westview Press, Boulder, Colo. 1981; Policy and Politics in Contemporary Poland, red. J. Woodall, S. Martin's Press, New York 1982; J.B. de Weydenthal, B.D. Porter, D. Kevin, The Polish Drama, 1980-1982, Lexington Books, Lexington 1983; Poland: Genesis of a Revolution, red. A. Brumberg, Random House, New York 1983; G. Sanford, Polish Communism in Crisis, Croom Helm and S. Martin's Press, London-New York 1983.
7 D.S. Mason, Public Opinion and Political Change in Poland, 1980-1982, Cambridge University Press, Cambridge 1985.
8 K. Ziemer, Polens Weg in die Krise. Eine politische Soziologie der "Ära Gierek", Athenäum, Frankfurt am Main 1987.
9 R. Laba, The Roots of Solidarity: A Political Sociology of Poland's Working - Class Democratization, Princeton University Press, Princeton 1991; L. Goodwyn, Breaking the Barrier: The Rise of Solidarity in Poland, Oxford University Press 1991; idem, Jak to zrobiliście?, tłum. K. Rosner, B.T. Łączek, KAW, Warszawa 1992.
10 J. Kubik, Siła symboli przeciw symbolom siły, tłum. S. Kowalski, Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk 2020.
11 W kategoriach konfliktu klasowego Solidarność interpretowali także: E. Barker, C. Barker, "Solidarność" 1980-1981 a PRL - analiza marksistowska, tłum. H. Bogusławska, Pracownicza Demokracja, Warszawa 2001; S. Magala [Stanisław Starski], Walka klas w bezklasowej Polsce, tłum. J. Dąbrowski, Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk 2012; M. Siermiński, Pęknięta Solidarność, Książka i Prasa, Warszawa 2020.
12 Lista polskich badaczy z roku na rok się wydłuża: A. Friszke, Polska Gierka, WSiP, Warszawa 1995; P. Sasanka, Czerwiec 1976. Geneza, przebieg, konsekwencje, IPN, Warszawa 2006; R. Domke, Przemiany społeczne w Polsce w latach 70. XX wieku, Uniwersytet Zielonogórski, Zielona Góra 2016, D. Iwaneczko, Zmierzch dekady Gierka. Polska południowo-wschodnia 1975-1980, IPN, Rzeszów 2016; PRL na pochylni (1975-1980), red. M. Bukała, D. Iwaneczko, IPN, Rzeszów 2017. Powstają również studia regionalne: Lata 1970-1980. Nowe perspektywy a realia na Pomorzu Zachodnim, red. H. Komarnicki, K. Kozłowski, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, Szczecin 2001; W. Jarno, Gierkowska "prosperita". Łódź w latach 1971-1980, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2019.
13 T. Kozłowski, Anatomia rewolucji. Narodziny ruchu społecznego "Solidarność" w 1980 roku, IPN, Warszawa 2017; A. Machcewicz, Bunt. Strajki w Trójmieście sierpień 1980, Europejskie Centrum Solidarności, Gdańsk 2015.
14 Por. M. Solarska, Historia zrewoltowana. Pisarstwo historyczne Michela Foucaulta jako diagnoza teraźniejszości i projekt przyszłości, Instytut Historii UAM, Poznań 2006, 27, 34.
15 R. Chartier, The Cultural Origins of the French Revolution, tłum. L.G. Cochrane, Duke University Press, Durham-London 1991, s. 7.
16 Nieprzewidywalny stan świadomości. Z Mirosławą Marody rozmawia Bogumił Luft, "Rzeczpospolita", 13-15 sierpnia 2005.
17 Antoni Sułek tłumaczy fakt, że polskim socjologom nie udało się przewidzieć rewolucji Solidarności, tym właśnie, że była rewolucją. Tego typu zjawisk nie da się bowiem przewidzieć. A. Sułek, On the Unpredictability of Revolutions. Why did Polish Sociology Fail to Forecast Solidarity, "Polish Sociological Review" 2009, nr 4, s. 523-537.
18 Andrzej Friszke wspominał: "Pamiętam, że w maju lub czerwcu 1980 r. na Krakowskim Przedmieściu rozmawiałem z Adamem Michnikiem, i w tak luźnej żartobliwej konwencji porównywaliśmy naszą rzeczywistość do czasów sprzed 1914 r. Zastanawialiśmy się, na jakim jesteśmy etapie. Mówiliśmy, że mamy już opozycję (...) Zastanawialiśmy się, kiedy może przyjść jakiś przełom. Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy gdzieś na etapie analogicznym do lat 1901-1903, że może kiedyś wybuch nastąpi, ale nie w najbliższym czasie. Nie da się przewidzieć rewolucji". A. Friszke, Zawód historyk. Rozmawiają Jan Olaszek i Tomasz Siewierski, Biblioteka "Więzi", Warszawa 2022, s. 174.
19 Na pierwszym miejscu należy wymienić powstałe w tym czasie dzienniki: J. Tejchma, Kulisy dymisji. Z dzienników ministra kultury 1974-1977, Oficyna Cracovia, Kraków 1991; idem, Odszedł Gomułka, przyszedł Gierek. Notatki z lat 1971-1973, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006; idem, W kręgu nadziei i rozczarowań. Notatki dzienne z lat 1978-1982, Wydawnictwo Projekt, Warszawa 2002. Jeśli chodzi wspomnienia i wywiady rzeki zob.: J. Rolicki, Edward Gierek: przerwana dekada, Wydawnictwo Fakt, Warszawa 1990; idem, Edward Gierek. Replika, "BGW", Warszawa 1990; E. Gierek, Smak życia. Pamiętniki, "BGW", Warszawa 1993; Wymienić też trzeba: F. Szlachcic, Gorzki smak władzy, Wydawnictwo Fakt, Warszawa 1990; B. Roliński, Piotr Jaroszewicz. Przerywam milczenie... 1939-1989, Wydawnictwo Fakt, Warszawa 1991; Z. Rurarz, Byłem doradcą Gierka, Andy GraFik LTD, Chicago-Toronto-Warszawa 1990; K. Barcikowski, U szczytów władzy, Wydawnictwo Projekt, Warszawa 1998; A. Kopeć, Jak obalano socjalizm, Wydawnictwo Projekt, Warszawa 1999; J. Waszczuk, Biografia niezlustrowana. Świadek historii w "Białym Domu", Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2013; J. Tejchma, Pożegnanie z władzą, Wydawnictwo Projekt, Warszawa, bdw. Ważne są również rozmowy Teresy Torańskiej (Byli, Świat Książki, Warszawa 2006) z Józefem Tejchmą, Kazimierzem Kąkolem, Maciejem Szczepańskim.
20 Dzienniki Mieczysława F. Rakowskiego to trudny przypadek - w sposób wyjątkowy pokazują kulisy władzy, ale zostały zredagowane przez autora długo po fakcie. Dlatego powinniśmy je traktować, przynajmniej miejscami, bardziej jako wspomnienia niż w ścisłym tego słowa znaczeniu pisane na bieżąco dzienniki. Więcej na ten temat: M. Przeperski, Anatomia kreacji. Przypadek "Dzienników politycznych" Mieczysława F. Rakowskiego, "Polska 1944/1945-1989. Studia i Materiały" 2020, t. XVIII, s. 223-254.
21 M.in. Mój dzień powszedni, t. 1-3, oprac. W. Bielski, H. Maziejuk, S. Wiechno, KiW, Warszawa 1974-1975; Życie bez fikcji, oprac. S. Adamczyk, Instytut Wydawniczy CRZZ, Warszawa 1976; Miesiąc mojego życia 1973, oprac. S. Adamczyk, Z. Kraska, LSW, Warszawa 1978; Jeden miesiąc mojego życia [1977], oprac. S. Adamczyk, W. Jankowerny, KiW, Warszawa 1981.
22 J. Rolicki, Edward Gierek: przerwana dekada, s. 171.