"Co to za jeden, ten Miłesz z Oklahomy?" - pytali ludzie w Polsce w 1980 roku. Kiedy Akademia Szwedzka ogłosiła Czesława Miłosza laureatem Literackiej Nagrody Nobla, wielu rodaków nie znało jednego z najwybitniejszych poetów drugiej połowy XX wieku. Obłożony zakazem cenzury, skazany został przez peerelowskie władze na wieczne zapomnienie. Odkąd opuścił PRL, mało informacji o jego twórczości (nie mówiąc już o samych utworach) przedostawało się do kraju, nad czym usilnie pracowała władza ludowa.
Utwory Miłosza publikowane były jedynie w drugim obiegu. Wobec spekulacji, że wyróżnienie poety ma związek z wydarzeniami w Polsce - porozumieniami sierpniowymi i powstaniem NSZZ "Solidarność" - Akademia ujawniła, że Miłosz już od kilku lat znajdował się na liście kandydatów, a jego wybór właśnie w 1980 roku nie miał żadnego związku z wydarzeniami w kraju poety.
Przed II wojną światową Miłosz był poetą katastroficznym, uderzającym w ton wizyjny stylizacją na głos starotestamentowych proroków. Po wojnie jego poezja stała się bardziej intelektualna; wiązała się z ambicjami odbudowania trwałych wartości europejskiej kultury, sumienia i wiary. Literaturę pojmował wówczas jako drogę do ocalenia po klęsce człowieczeństwa. W latach 70. zaczęła w niej dominować tematyka religijna i kontemplacyjna. Jego książki zostały przetłumaczone na 44 języki.
Poeta, prozaik, eseista, tłumacz. Jeden z największych poetów polskich, laureat Nagrody Nobla w roku 1980 i wielu innych prestiżowych nagród literackich. Doktor honoris causa wielu uniwersytetów w USA i w Polsce, honorowy obywatel Litwy i miasta Krakowa... Czesław Miłosz urodził się 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach nad Niewiażą na Litwie. Był synem Aleksandra Miłosza i Weroniki Miłoszowej z Kunatów.
Szkolną i uniwersytecką młodość spędził w Wilnie. W 1929 roku wstąpił na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Stefana Batorego, skąd przeniósł się na studia prawnicze, które ukończył w 1934. Był współzałożycielem grupy poetyckiej Żagary. Pierwszy tom poezji - Poemat o czasie zastygłym wydał w 1933 roku. Otrzymał za niego Nagrodę im. Filomatów przyznawaną przez ZZLP w Wilnie.
W latach 1934-1935 przebywał w Paryżu jako stypendysta Funduszu Kultury Narodowej. W 1935 roku rozpoczął pracę w rozgłośni Polskiego Radia w Wilnie, skąd usunięto go z powodu prezentowania lewicowych poglądów i popularyzowania kultury białoruskiej. Przeniesiony do Warszawy, pracował w Centrali Polskiego Radia.
Po wybuchu II wojny światowej znalazł się najpierw w Rumunii, później w Wilnie, a po zajęciu Litwy przez Armię Czerwoną przekradł się do Warszawy. Pracował jako woźny w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego i dzięki tej posadzie miał nieograniczony dostęp do księgozbioru. W tym czasie powstawały utwory, które znalazły się później w tomikach Wiersze, Równina, Pieśń niepodległa, a także w opublikowanym w 1945 roku Ocaleniu. W Warszawie współorganizował podziemne życie literackie: opublikował, pod pseudonimem Jan Syruć, tom Wiersze (1940) i wydał antologię poetycką Pieśń niepodległa (1942).
Pierwszą żoną Czesława Miłosza została w styczniu 1944 roku Janina Dłuska, primo voto Cękalska. Mieli dwóch synów: Anthony'ego (ur. 1947) i Piotra (ur. 1951).
"Po przenosinach do Warszawy Miłosz rozpoczął pracę w Polskim Radiu i tam poznał starszą o dwa lata Janinę Cękalską, żonę reżysera Eugeniusza Cękalskiego - pisze Sławomir Koper. - Z powodu tego romansu zrezygnował nawet ze służbowego wyjazdu do Szwajcarii, tym bardziej że ktoś taki jak Janina był mu potrzebny. Skutecznie hamowała jego zamiłowanie do knajpianego życia, a do tego miała znakomity gust literacki. Z jej zdaniem liczył się nawet człowiek tak zakochany w sobie i we własnej twórczości jak Jerzy Andrzejewski. Gdy Cękalski służbowo wyjeżdżał (co zdarzało mu się bardzo często), Miłosz wprowadzał się do jego mieszkania. Kochankowie zachowywali jednak sporo dyskrecji, gdyż znajomi Cękalskiego byli przekonani, że jego małżeństwo normalnie funkcjonuje".Inicjację seksualną Czesław Miłosz przeżył w wieku 15 lub 16 lat, podczas wakacji w Krasnogrudzie, z urodziwą mężatką Ireną, która nudząc się na letnisku, spędzała z nim dużo czasu, a wieczorami uczyła tańczyć tango. W okresie studiów romansował m.in. ze studentką polonistyki Klementyną Sołonowicz (później matką Daniela Olbrychskiego), Tolą (którą poznał podczas wakacji, przygotowując się do jesiennej sesji poprawkowej), Niną Kłosowską - starszą o dwa lata mężatką, z której powodu gospodyni wypowiedziała mu mieszkanie, oraz studentką Wileńskiego Studium Teatralnego Ireną Górską (później matką aktorów Macieja i Damiana Damięckich).Sławomir Koper: "Starsza od niego o rok Jadwiga [Waszkiewicz] pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny. Ojciec był znanym lekarzem, właścicielem kamienicy w Wilnie i 60-hektarowego folwarku Barcie w pobliżu miasta. Romans rozpoczął się na drugim roku studiów poety i szybko nabrał erotycznego charakteru. Po trzech latach znajomości dziewczyna zaszła w ciążę, a Czesław nie potrafił zachować się w dojrzały sposób. Chociaż wcześniej nazywał ją "żoną", to teraz odmówił zawarcia małżeństwa. Nie miał skrupułów, był okrutny i konsekwentny, zarzucił jej, że właściwie "nie wie, kto jest sprawcą jej ciąży, bo ona w Wilnie flirtowała nawet z jego kolegami"".
Przez pierwsze dni powstania Miłosz przebywał na peryferiach stolicy, na Okęciu. Schwytany przez Niemców znalazł się w obozie w Pruszkowie, skąd wydostała go jakaś zakonnica. Po upadku Powstania Warszawskiego przebywał w Goszycach u Anny i Jerzego Turowiczów, a następnie zamieszkał w Krakowie. Należał do redakcji miesięcznika "Twórczość". W 1945 roku wydał zbiór wierszy przedwojennych i okupacyjnych Ocalenie, jeden z najważniejszych tomów dwudziestowiecznej poezji polskiej. Kazimierz Wyka pisał o Miłoszu:
"Wyrósł nad głowy swoich rówieśników i rywali poetyckich. Stoi przed nim trud już nie tylko na miarę jego pokolenia (...). Trud na miarę poezji, która nie przemija, gdy przemijają jej czasy".
Od 1945 roku Czesław Miłosz pracował jako radca kulturalny PRL-owskich przedstawicielstw w Stanach Zjednoczonych i Francji. Najpierw w konsulacie polskim w Nowym Jorku, następnie został skierowany do ambasady w Waszyngtonie. Wziął sobie do serca radę Antoniego Słonimskiego, który w 1948 roku w Waszyngtonie pouczał go: "Słuchaj starego, mądrego Żyda, siedź jak najdłużej za granicą".
"Byłem zaangażowany w grę: ustępstw i zewnętrznych oświadczeń lojalności, podstępów i zawiłych posunięć w obronie pewnych walorów" - wspominał ten okres Miłosz w Zniewolonym umyśle. W Rodzinnej Europie napisze po latach o czasie, gdy próbował się odnaleźć w rzeczywistości PRL-u: "Moją sytuację określiłbym jako karkołomną, niesamowitą, nielogiczną, niemoralną, nie-do-opisania. Po upływie wielu lat to, czego udało mi się dokonać w literaturze, jest rzutowane wstecz, czyli ówczesna fałszywa gra zyskuje uzasadnienie ex post".
W 1950 roku Miłosz został przeniesiony na stanowisko I sekretarza ambasady PRL w Paryżu. Gdy wrócił do Warszawy na Boże Narodzenie, władze odebrały mu paszport. Poeta z trudem go odzyskał i wyjechał do Francji. 1 lutego 1951 roku poprosił tam o azyl, choć był przekonany, że w konfrontacji z komunizmem świat zachodni musi przegrać. Poza tym emigracja oznaczała dla niego oderwanie od jedynego języka, w którym umiał pisać.
Zamieszkał w Maison-Laffitte pod Paryżem, w siedzibie Instytutu Literackiego, z którym nawiązał współpracę; od 1951 roku ogłaszał w miesięczniku "Kultura" utwory literackie i publicystyczne oraz przekłady. Świadectwa Zofii Hertz i Jerzego Giedroycia, którzy udzielili wtedy Miłoszowi schronienia, pokazują go jako człowieka na granicy załamania nerwowego. "Krążył po Maisons-Laffitte, zachowywał się jak zwierzę w klatce, myślał o samobójstwie - wspominała Zofia Hertz, współzałożycielka Instytutu Literackiego w Paryżu, najbliższa współpracownica Jerzego Giedroycia, a po jego śmierci dyrektorka instytutu.
W Polsce atakowano go jako zdrajcę, jednocześnie przez znaczną część emigracji był postrzegany jako komunistyczny aparatczyk, prowokator, a nawet szpieg. Ostoją stało się dla Miłosza środowisko "Kultury", będącej też głównym wydawcą utworów poety aż do lat 90.
W okresie paryskim ważną rolę w życiu poety odegrała Szwajcarka o polskich korzeniach, Jeanne Hersch, filozof, później profesor Uniwersytetu Genewskiego. Stała się dla niego ważną partnerką intelektualną, z którą prowadził dysputy światopoglądowe i literackie. Zainspirowała go do napisania powieści na konkurs ogłoszony przez Europejską Fundację Kulturalną pt. Zdobycie władzy, którą przetłumaczyła na język francuski. Miłosz wyprowadził się z siedziby paryskiej "Kultury" i zamieszkał z nią w jednym z paryskich hoteli. Zastanawiał się nawet nad porzuceniem żony i dzieci. Burzliwy związek z zaborczą Jeanne szybko się jednak rozpadł. Miłosz sprowadził żonę z dziećmi do Francji i zaaprobował postawione przez nią warunki. Ich wieloletni związek usankcjonował ślub kościelny w polskim kościele przy ul. Saint Honoré w Paryżu, zawarty 13 stycznia 1956 roku.
W 1960 roku Miłosz wyjechał na zaproszenie University of California - Uniwersytetu Kalifornijskiego, do Berkeley w USA. Rok później objął tam stanowisko profesora języków i literatur słowiańskich, gdzie wykładał przez ponad 20 lat. Praca na uczelni pozwoliła mu promować w USA polską literaturę. Rola Miłosza jako tłumacza i popularyzatora rodzimej poezji - m.in. wierszy Herberta - jest nie do przecenienia.
Lata amerykańskie poety z perspektywy czasu wydają się pasmem sukcesów uwieńczonych Nagrodą Nobla w 1980 roku. Tymczasem przez kilkanaście lat Miłosz był w USA zupełnie nieznany, miał też poczucie, że w Polsce nikt o nim nie pamięta. W słonecznej Kalifornii tym dotkliwiej odczuwał duchową alienację.
W latach 70. żona poety Janina Miłosz (Dłuska) śmiertelnie zachorowała. Przez całe lata Czesław wykładał na uniwersytecie i zajmował się nią, sprzątał, gotował, pielęgnował. Po jej śmierci Miłosz napisał wiersz Na pożegnanie mojej żony Janiny.
W tym okresie spadł na niego kolejny cios - ujawniła się choroba psychiczna jego młodszego syna Piotra Miłosza. Poeta szukał wtedy pociechy w pracy nad tłumaczeniem Biblii: Psalmów i Księgi Hioba. Po latach był też świadkiem choroby i śmierci swojej drugiej żony Carol Thigpen-Miłosz, młodszej o ponad 30 lat, która miała być dla niego podporą na starość (pobrali się w roku 1992).
W USA Miłosz wydał m.in.: Zniewolony umysł, Zdobycie władzy, Dolinę Issy, Rodzinną Europę, Traktat poetycki, tomy poezji Król Popiel i inne wiersze (1962), Gucio zaczarowany (1965), Miasto bez imienia (1969), zbiory esejów i szkiców Widzenia nad Zatoką San Francisco (1969), Ziemia Ulro (1977) i Ogród nauk (1978). W kraju jego twórczość była wówczas niemal nieobecna, co najwyżej publikowana okazjonalnie w antologiach.
W 1965 roku opublikował anglojęzyczną antologię polskiej poezji powojennej w swoich przekładach pt. Postwar Polish Poetry. W 1973 ukazał się anglojęzyczny zbiór wierszy Miłosza Selected Poems, dzięki któremu zaistniał dla amerykańskich odbiorców nie tylko jako eseista i tłumacz, lecz także jako poeta.
W 1974 otrzymał Nagrodę Polskiego PEN Clubu za wybitne osiągnięcia w dziedzinie przekładu. W 1976 Guggenheim Fellowship, w 1977 doktorat honoris causa Uniwersytetu Michigan w Ann Arbor, w 1978 Neustadt International Prize for Literature oraz równoznaczną z doktoratem honorowym nagrodę University of California - Berkeley Citation.
Wielką miłością Miłosza w okresie zamieszkiwania w Stanach Zjednoczonych była tajemnicza Ewa, dziennikarka z Polski, która jesienią 1979 roku w Berkeley przeprowadziła z nim serię wywiadów. Zafascynowany młodszą od siebie o 31 lat dziewczyną, zaproponował jej posadę asystentki. Owocem tego związku był wydany w 1984 roku tom Nieobjęta ziemia, który - jak wyznał poeta - "powstał całkowicie pod znakiem Ewy", gdyż dzięki niej nastąpiło u niego "jakieś otwarcie na wymiar osobisty ludzkich spraw". Konstanty Jeleński namawiał nawet przyjaciela na rozwód, ale Miłosz okazał się "absolutnie niezdolny do opuszczenia schorowanej żony". Związek trwał trzy lata. Partnerka nie zgodziła się na ujawnienie swoich personaliów, choć zdaniem biografów miłośnicy twórczości poety bez trudu potrafią ją zidentyfikować. Zafascynowana jego twórczością opracowywała i redagowała zbiory wierszy poety, tłumaczyła jego utwory na język angielski i wydała o nim książkę.*
10 grudnia 1980 roku Miłosz otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury - jako trzeci z kolei polski laureat tej nagrody. Polskiego poetę doceniono za - jak napisano w uzasadnieniu jury - "bezkompromisową wnikliwość w ujawnianiu zagrożenia człowieka w świecie pełnym gwałtownych konfliktów".
Podczas ceremonii wręczania nagrody w Sztokholmie Miłosz odniósł się do specyfiki polskiej poezji i powodów jej nieznajomości na świecie:
"Jestem częścią polskiej literatury, która jest względnie mało znana w świecie, gdyż jest niemal nieprzetłumaczalna - powiedział. - Porównując ją z innymi literaturami, mogłem ocenić jej niezrównaną dziwaczność. Jest to rodzaj tajnego bractwa, mającego własne obrzędy obcowania z umarłymi, gdzie płacz i śmiech, patos i ironia współistnieją na równych prawach".
Na uroczystość wręczenia nagrody zaprosił swoich najbliższych przyjaciół z Polski, wybitnych antykomunistycznych intelektualistów, m.in. Jacka Woźniakowskiego, Stefana Kisielewskiego i Jerzego Turowicza. W czasie uroczystości przez cały czas nosił znaczek Solidarności, co było potem szeroko podkreślane przez dziennikarzy.
Po latach w Autoportrecie przekornym napisał: "Kiedy dostałem Nagrodę Nobla, całkowicie straciłem kontrolę i tylko włosy wydzierałem z głowy, dowiadując się, kim jestem w oczach innych. Zawsze uważałem siebie, na przykład, za poetę dość hermetycznego, dla pewnej nielicznej publiczności. I co się dzieje, kiedy tego rodzaju poeta staje się sławny, głośny, kiedy staje się kimś w rodzaju Jana Kiepury, tenora albo gwiazdy futbolu? Naturalnie, powstaje jakieś zasadnicze nieporozumienie".
Znawca twórczości Miłosza, Jan Błoński (historyk literatury, krytyk literacki, eseista, tłumacz, profesor nauk humanistycznych, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego) tak charakteryzował poetę w 1980 roku:
"Nagroda Nobla dla Czesława Miłosza jest nie tylko nagrodą talentu. Jest także nagrodą wytrwałości i wierności wewnętrznemu głosowi, który prowadził go przez zasadzki historii i zawikłanie osobistych doświadczeń. Zdania Miłosza są jasne, ale poezja ciemna, splątana w swoim bogactwie. Gdybym miał porównywać ją do jakiegoś instrumentu, to tylko do organów. Organy naśladują wszystkie dźwięki, ale pozostają organami. Budują muzyczną całość, jak dzieło Miłosza składa się na poetyckie uniwersum, w którym zagadkowo współistnieją ironia i harmonia, inspiracje romantyczne i intelektualny rygor, umiejętność posługiwania się dziesiątkami idiolektów i natychmiast rozpoznawalny krój zdania, przejmująca czystość stylu, pozbawionego czegokolwiek zbędnego, kilkoma kreskami malującego całe światy".
Dopiero po uhonorowaniu poety Nagrodą Nobla jego wiersze zaczęły pojawiać się w kraju, w oficjalnym obiegu, chociaż częściowo ocenzurowane. Oprócz wydań oficjalnych mnożyły się edycje podziemne. Potem ukazywały się też jego następne książki: Piesek przydrożny (1997), To (2000), Druga przestrzeń (2002), Traktat teologiczny (2002), a także Orfeusz i Eurydyka - poemat, który Miłosz napisał po śmierci swej żony Carol. Po raz pierwszy od lat w 1981 roku Miłosz mógł także odwiedzić Polskę. Odebrał wtedy doktorat honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
W latach 90. na stałe osiadł w Krakowie - jak twierdził "najbardziej zbliżonym do Wilna". Mieszkał na Stradomiu przy ulicy Bogusławskiego 6. W 1994 roku otrzymał Order Orła Białego.
Czesław Miłosz zmarł w Krakowie 14 sierpnia 2004 roku w wieku 93 lat. Został pochowany w krypcie zasłużonych klasztoru oo. Paulinów na Skałce w Krakowie - obok m.in. Jana Długosza, Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego i Karola Szymanowskiego.
Kiedy ogłoszono decyzję o pochowaniu zmarłego poety właśnie w tym miejscu, rozpoczęły się liczne protesty.
"Zmarły w sierpniu 2004 r. Czesław Miłosz zaczął swoją karierę "autorytetu moralnego" jako lewicujący poeta i stalinowski dyplomata, a zakończył jako obrońca homoseksualnego stylu życia - napisał historyk literatury i emerytowany wykładowca UJ Jan Majda w wydanej w 2005 roku książce Antypolskie oblicze Czesława Miłosza. - W swojej poezji i wypowiedziach z pogardą i wrogością odnosił się do polskiej tradycji oraz Kościoła katolickiego".
Autor przytoczył tam wiele fragmentów z twórczości noblisty, który w Rodzinnej Europie napisał: "Gdyby dano mi sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze".
"My, Polacy, bardzo cenimy sobie twórczość naszych pisarzy zarówno za ich talent literacki, a szczególnie za budowanie naszych wartości narodowych i duchowych sił, zwłaszcza w okresach, gdy naród przeżywał tragedie, jak to było podczas rozbiorów czy okupacji hitlerowskiej - napisał we wstępie doktor Majda. - Toteż ich dzieła były wtedy i są również teraz podstawą do budowania wartości moralnych i patriotycznych u młodzieży w szkołach oraz u czytelników dorosłych.
Niestety, nie posiada dla nas tych walorów patriotycznych twórczość Czesława Miłosza, który był z pochodzenia Litwinem, a do polskości już od młodych lat rozwijała się w nim duża awersja, która od roku 1951, gdy zerwał stosunki z naszym krajem i został na emigracji - przerodziła się w nienawiść do Polski. Toteż zaczął wtedy w swoich utworach obelżywie często dyskwalifikować nasz kraj oraz wszystkie nasze główne narodowe wartości. Przede wszystkim oczerniał Polaków i ich różne grupy społeczne, nasz patriotyzm, język, polski katolicyzm, naszą literaturę i wiele jeszcze innych cennych składników polskości. W mojej tutaj publikacji wymieniam konkretne jego paszkwilanckie wypowiedzi na temat naszej kultury. A czynię to dlatego, że często w naszej historii musieliśmy bronią walczyć z najazdami wrogów, którzy chcieli nas zniszczyć. Miłosz niszczył Polskę słowami w swoich utworach, marzył nawet, żeby ją wysadzić w powietrze, czy przyłączyć do Związku Radzieckiego.
Słowami walczył Miłosz z polskością w swojej twórczości, toteż i ja słowami bronię polskości i potępiam jego złośliwe obelgi rzucane na nasz kraj. Bronię więc naszego kraju, bo jak często podkreślam: Polska jest po Bogu moją drugą świętością. Podobnie jak ja, również kilkunastu polskich naukowców, publicystów i pisarzy skrytykowało w publikacjach nienawistny stosunek tego noblisty do naszego kraju i naszej kultury, podaję tutaj ich wypowiedzi o tym nobliście.
Natomiast, gdy parę miesięcy temu wyprani z narodowej godności apologeci Miłosza postanowili złożyć jego szczątki wśród naszych wybitnych patriotów w Panteonie Narodowym na Skałce w Krakowie - to tysiące zdrowych narodowo Polaków w kraju i za granicą słusznie protestowało przeciw umieszczaniu w tym Panteonie tego noblisty. (...)
Niestety, dla świeckich i kościelnych urzędasów i bezmyślnych klakierów Miłosza nie liczyła się antypolska postawa tego poety, wystarczyło im, że był laureatem Nagrody Nobla (...)".
W Roku myśliwego Miłosz napisał: "Polska mnie przeraża. Powiedzmy, że przerażała mnie przed wojną, podczas wojny i przeraża całe te dziesięciolecia po wojnie. Jak powinien zachować się schwytany przez nią człowiek (urodzenie się tam czy język), jeśli chce być rozumny, trzeźwy, spokojny, a przy tym uczciwy? Jeżeli uważa te bezustanne ofiary, konspiracje, powstania za zupełny nonsens, po prostu dlatego, że w normalnych krajach tego nie ma? I ostatecznie, jeśli 99 proc. Francuzów żyło jak zwykle po klęsce 1940 roku, to jest normalne".
W Nieobjętej ziemi pisał o komunizmie, że dał on "literaturze polskiej niebywałą szansę. Zawsze historycznie zorientowana, ale własną tylko historią zajęta, a więc mało dostępna dla obcych, nagle znalazła się wobec uniwersalnego tematu. Tylko że niewielu piszących wyciągnęło z tego wnioski".
"Był to rok 1968 czy 1969 rok - wspominał Zbigniew Herbert. - Powiedział mi, na trzeźwo, że trzeba przyłączyć Polskę do Związku Radzieckiego. Myślałem, że to żart czy prowokacja. Lecz gdy powtórzył to na kolacji, gdzie byli Amerykanie, którym się to nawet bardzo spodobało - wstałem i wygarnąłem".
"Nie był autorem igraszek słownych, był poetą myśli trudnej, potykającej się nieustannie o sprawy dla życia naszego główne: sprawę Boga i wiary, sprawę rozumu i miłości, sprawę narodu, o pytania nierozstrzygalne prawie" - mówił o Miłoszu filozof Leszek Kołakowski.
"Chociaż może to się wydać dziwne, dla mnie był nauczycielem wiary od momentu, kiedy przeczytałem już bardzo dawno temu jego Wiarę, Nadzieję i Miłość - niebywale głębokie i mądre, aż po Traktat teologiczny" - powiedział z kolei ksiądz Adam Boniecki.