Źródła: Rufus nie pisał, a jedynie głosił, nauczał, zajmował postawę. Jednak jego uczniowie spisywali jego poglądy, powiedzenia i czyny. Praca dwóch znich przetrwała po dziś dzień. Dzięki Luciusowi posiadamy dwadzieścia jeden wykładów Mistrza (które w niniejszym opracowaniu cytujemy jako Wykład 1-21), zaś dzięki niejakiemu Pollio powstał zbiór powiedzeń oraz opisanych czynów Muzoniusza Rufusa (które w niniejszym opracowaniu cytujemy, zgodnie z przyjętym obyczajem, jako Fragment 22-52). W przypadku pierwszego źródła współczesne tłumaczenia opierają się na zbiorze sporządzonym w V w. przez Stobajosa. Nie mamy całkowitej pewności, czy tekst jest wierny z oryginałem powstałym w wieku I. W starożytności nie przywiązywano tak dużej wagi do zgodności z oryginałem: kopiści przepisywali często w sposób twórczy, sądziwszy, że najważniejsze jest zachowanie myśli, idei. W przypadku źródła drugiego współczesne tłumaczenia opierają się na zbiorze, który powstał dopiero w roku 1822 i został sporządzony przez duńskiego uczonego Peerlkampa. Większość fragmentów pochodzi od Pollio, ale część z nich pochodzi także od Epikteta i innych autorów. Wielu innych znanych starożytnych autorów wspomina Muzoniusza w różnych kontekstach, pozwalając nam domyśleć się pewnych aspektów jego postawy oraz nauczania.
Jasne jest dziś dla nas, że dowód przedstawiony przez Rufusa jest nieco retoryczny. Nawet jeśli wszyscy, lub chociaż zdecydowana większość ludzi, przypisują sobie, że posiadają cnotę (w sensie bycia dobrą osobą), to z tego nie wynika koniecznie to, co sugeruje nam autor tych słów, że mianowicie cnota rzeczywiście znajduje się w zasięgu wszystkich ludzi, ani że dążenie do niej jest czymś naturalnym i oczywistym.
A jednak jest w rozumowaniu Rufusa jakiś dotykający nas po dziś dzień motyw, mianowicie: nie ma nic łatwiejszego, bliższego nam, a nawet w pewnym sensie bardziej naturalnego, niż stanie się dobrym człowiekiem. Wiele rzeczy jest w naszym życiu trudnych, wiele celów wymaga sporych nakładów sił i zaangażowania, ale dobrym człowiekiem każdy z nas może stać się tu i teraz. Nie potrzebujemy do tego żadnych zewnętrznych czynników. To wydaje się dość proste, wymagające jedynie wysiłku woli.
---
2. Właściwa chwila na dobro to zawsze "teraz"
Inny rzymski stoik, z pierwszego wieku naszej ery, Seneka Młodszy (4p.n.e. - 65 n.e.) wtóruje w tym punkcie Rufusowi. W pisanych pod koniec życia Listach moralnych do Lucyliusza powiada:
Każdy nastręczający nam się dzień powinniśmy przyjmować jako dzień najlepszy i obracać na swój pożytek. Jeśli coś ucieka, winniśmy to wyprzedzać9.
Pracy nad sobą, nad poprawą swojego życia nigdy nie można odkładać, żaden powód do zwłoki nie jest dobry. Właściwy moment to zawsze teraz. W innym liście Seneka dodaje:
Kształtujmy więc świadomość naszą tak, jakbyśmy odbyli już naszą podróż do końca. Niczego nie odkładajmy na później. Niech codzienne nasze postępki mają na uwadze kres życia. Największym błędem żywota jest to, że zawsze uważa się go za nieskończony, że wciąż odkłada się w nim coś na potem. Kto co dzień kończy swe życie, ten nie odczuwa braku czasu10.
Przez nauczanie i postawę Muzoniusza Rufusa oraz pozostałych rzymskich stoików przebija nacisk na natychmiastową dostępność tego, co najważniejsze. Spędzamy życie w ciągłej pogoni za najrozmaitszymi celami. Ciąglepowtarzamy sobie, że do szczęścia, spełnienia, spokoju potrzebujemy jeszcze tego, jeszcze tamtego, jeszcze czegoś, zawsze czegoś więcej. Zapominamy wciąż o tym, zarówno w starożytności, jak i dzisiaj, że źródło prawdziwego spełnienia jest zawsze najbliżej nas, tkwi w nas samych, w naszej duszy lub, żeby ująć to precyzyjniej: w naszej woli, w naszej postawie, uczuciach, sposobie myślenia. Wystarczy tam sięgnąć. Dlaczego więc tego nie robimy?
Nieważne, w jakich tarapatach się znalazłem, jak źle bym się nie czuł, jak nie byłbym samotny, jakich porażek bym nie doświadczył: rozwiązanie tkwi we mnie, w mojej woli, jest tuż obok. Muszę tylko po nie sięgnąć, być konsekwentny, odważny i ufny we własne siły.
---
3. Wystarczy chcieć?
W powyższych rozważaniach wielu z czytelników dostrzeże pewien paradoks czy pułapkę, w każdym razie coś dziwnego i tajemniczego na temat ludzkiej natury. Oto chcieć mieć dobrą wolę, z jednej strony wydaje się faktycznie czymś najprostszym, bo zależy to tylko od nas, z drugiej strony człowiekowi od zarania dziejów to właśnie przychodzi z jakąś trudnością. Już rzymski poeta Owidiusz ujmuje to w pięknej i powszechnie znanej sentencji:
Widzę i rozumiem, co dobre, a gorsze wybieram11.
Dlaczego ludzie, od zawsze, niezmiennie, popadają w ów osobliwy wewnętrzny konflikt między tym, co uznają za dobre, ową wewnętrzną prawością, a rozmaitymi pokusami, słabościami, skrupułami oraz lękami? Stoicy inspirowali się nauczaniem Sokratesa. Byli między innymi pod wpływem jego intelektualizmu etycznego. Teoria ta głosiła, że wystarczy wiedzieć, co jest dobre, by stać się dobrym człowiekiem. Wszelako ani Sokrates nie był specjalnie skutecznym nauczycielem - o ilu jego uczniach słyszeliśmy, których tego dobra faktycznie nauczył? - ani stoicy nie odnieśli sukcesu w masowej "produkcji" mędrców, czyli osób nieskazitelnie dobrych, harmonijnych wewnętrznie i spełnionych. Widać jest w człowieka jakaś trudna do pokonania przeszkoda, czy też jakiś obszar, pęknięcie, część osobowości, która nie chce wiedzieć, nie potrafi zrozumieć.
Wydaje się, że część technik stoickich obliczona jest na to właśnie, by dotrzeć z przesłaniem, przekonaniem, zrozumieniem do najgłębszych pokładów osobowości. Niemal każdy z nas ma rozmaite lęki, opory i blokady wyniesione aż z dzieciństwa, wyuczone schematy szkodliwych zachowań. Przyjmują one postać głęboko zakorzenionych przeświadczeń, powracających z uporem pomimo ich rażącej sprzeczności z faktami. Na to odpowiedź jest tylko jedna. Należy przemawiać do siebie, wzmacniać się nieustannie, dobrać specjalnie dla siebie, dopasowane właśnie do mnie icharakterystycznych dla mnie oporów, formuły, sentencje, nakazy, pouczenia i powtarzać je sobie niczym mantrę. Mógłby ktoś powiedzieć, że zachęcamy go tu do modlitwy. Ale właśnie wiele badań historycznych potwierdza, że modlitwy i medytacje monastycyzmu chrześcijańskiego wywodzą się prawdopodobnie z analogicznych praktyk rzymskich stoików12. Różnica jest taka, że, o ile w tradycji chrześcijańskiej praktyki duchowej powtarza się modlitwy takie same dla wszystkich, choć często zalecone pod kątem określonych indywidualnych przewin czy słabości, o tyle stoik układa całą wewnętrzną mantrę "pod siebie"13. Tym dokładnie był prawdopodobnie dla Marka Aureliusza jego dziennik, znany nam dzisiaj pod postacią Rozmyślań. Otwieramy to dziełko i czytamy oto:
Wprawdzie walec nie zawsze ma możność poruszania się ruchem swoistym, ani woda, ani ogień, ani inne rzeczy, stojące pod władzą natury lub duszy nierozumnej. Natrafiają bowiem na wiele przeszkód i oporów. Umysł natomiast i rozum może na mocy przyrodzonej siły w sposób dowolny wszelką przezwyciężyć przeszkodę. Mając zaś przed oczyma tę łatwość, z jaką rozum tak się we wszystkim porusza, jak ogień w górę, kamień w dół, a walec po pochyłości, niczego więcej nie pożądaj14.
Dobre życie jest łatwe, dobro jest proste, niby pchnięty lekko walec, który następnie toczy się w dół po łagodnym zboczu naszej egzystencji. Musimy jedynie zachować myśl czystą, stale próbować, przemawiać do siebie, napominać, przypominać - wszystkie te działania są właśnie takim wewnętrznym popychaniem walca, a u każdego z nas walec ów położony jest gdzie indziej, stąd trzeba się w siebie wsłuchiwać, rozpoznawać, badać.
---
3. Ćwiczenie dostępności dobra
--
3.1. Uwierz w siebie (ćwiczenie podczas rachunku sumienia)
Zarówno antyczni stoicy, jak i współcześni terapeuci podkreślają, żezmiana leży w mocy każdego człowieka. Musi on tylko wejść w siebie, zaufać sobie i podjąć poważną próbę wewnętrznej przemiany. Seneka pisze:
Bo i któż w ogóle doznał w tych sprawach zawodu, gdy podjął próbę? Dlakogoż nie okazały się one [zalecenia stoickie] łatwiejsze, gdy już przystąpił do działania? Brak nam odwagi nie dlatego, że są to rzeczy trudne, lecz są one trudne dlatego, że braknie nam odwagi15.
Historia poświadcza liczne przykłady, w których ludzie ćwiczący własną wolę skutecznie odmienili swoje życie, zachowawszy pogodę oraz niezłomność ducha w najtrudniejszych nawet sytuacjach. Jednak pracować należy zacząć tu i teraz. Jak zaleca Ralph Waldo Emerson:
W ostateczności bowiem nie ma nic świętego prócz nienaruszalności twej własnej duszy. Daj sobie samemu rozgrzeszenie, a uzyskasz potwierdzenie od świata16.
Jaki jest sens tego wezwania? Głosi ono: masz w sobie moc, moc radości i pozytywnego nastawienia do świata. Musisz tylko przestać myśleć o przeszłości, przestać zamartwiać się nią, przestać obawiać się oceny, odrzucić poczucie winy i lęku, musisz dać sobie od tego wszystkiego rozgrzeszenie. Tylko ty możesz to zrobić. I możesz zrobić to teraz.
Jak to zrobić samemu? Każdy ma swoje własne blokady, które powstrzymują nasz "wewnętrzny walec czy ogień". Wiele osób doświadcza oporów wyniesionych aż z dzieciństwa. Wielu terapeutów podkreśla, że niezaznanie wspierającej miłości w dzieciństwie pokutuje w późniejszym życiu wpostaci braku zaufania we własne możliwości. Trzeba więc nauczyć się kochać samego siebie, autentycznie wspierać siebie. Współczesny psycholog, terapeuta, Heinz-Peter Röhr twierdzi, że dzisiejsza cywilizacja szczególnie sprzyja osobowościom narcystycznym, żyjącym w klatkach ich własnych zranionych "ja"17.
Röhr zaleca czytelnikom, żeby sami dostarczyli sobie tego, czego nie uzyskali w dzieciństwie od rodziców: bezwarunkowej akceptacji i afirmacji. Zalecenie to opiera się na założeniu, że każdy z nas ma dostęp do samego rdzenia bycia, z którego czerpiąc, możemy wziąć dla siebie miłość i siłę do życia. Żeby to przeprowadzić technicznie, Röhr radzi wcielić się w rolę matki lub ojca i mówić sobie:
Chcę ciebie. Kocham cię. Troszczę się o ciebie. Możesz mi zaufać. Jestem zawsze przy tobie. Będę przy tobie nawet wtedy, gdy umrzesz. Kocham cię za to, kim jesteś, a nie za to, co robisz. Jesteś dla mnie kimś szczególnym. Kocham cię i pozwalam ci być innym niż ja. Czasami będę mówić 'nie', dlatego że cię kocham. Moja miłość cię uzdrowi. Widzę cię i słucham. Nie musisz się już lękać. Możesz zaufać swojemu wewnętrznemu głosowi18.
Każdy z nas jest inny i czym innym spowodowane są jego wewnętrze blokady powstrzymujące go przed sięgnięciem po wewnętrzną siłę i dobro. Każdy więc powinien sam, na własną rękę poszukać formuł, które go wzmocnią i pozwolą z wiarą wyruszyć na podbój nowego dnia. Na przykład można mówić sobie:
Mam w sobie siłę. Dam radę. Ufam w swoje możliwości. Mam w sobie miłość, która wyzwala. Nie będę zakładnikiem opinii innych ludzi. Pozostanę w zgodzie ze sobą.
Nawet jeśli takie "mantry" wydają ci się głupie i bezsensowne, warto spróbować. Powtarzaj je sobie podczas porannego rachunku sumienia. Czasami działa właśnie to, co wydaje nam się niedorzeczne. Thomas Merton w Dzienniku azjatyckim przytacza wypowiedź duchownego buddyjskiego:
Aby udoskonalić jakąkolwiek praktykę, należy podjąć z pozoru bezużyteczne doświadczenie. Każdy uczeń, który podejmuje jakikolwiek rodzaj praktyki, musi zacząć od rzeczy pozornie niepotrzebnych, zbędnych. Rzeczy te są jednak oczywiście elementem dyscypliny. Bez takich pozornie błahych rzeczy nie można mówić o doskonaleniu ćwiczeń19.
Aby ćwiczyć dostępność dobra, zacznijmy więc od powtarzania sobie, codziennie rano, podczas rachunku sumienia, wybranych wzmacniających haseł, na przykład podanego tu nieco wcześniej cytatu z Ralpha Waldo Emersona. Może dzięki temu będziemy silni i zdyscyplinowani, potrafiący wytrwa przy tym, co dla nas naprawdę ważne.
--
3.2. Rób to, co do ciebie należy (ćwiczenie w ciągu dnia)
Skoro poprawę należy zacząć już dzisiaj, nie zwlekajmy zatem. Na każdy dzień zaplanujmy coś do zmiany. Jeśli po rozpatrzeniu tego, co dla nas ważne, doszliśmy do wniosku, że coś zbyt długo odkładaliśmy na później, poświęćmy temu czas właśnie dzisiaj. Masz pasję, którą zarzuciłeś(aś)? Wróćdo niej właśnie dzisiaj. Zaniedbujesz kontakty z bliskimi? Poświęć im dzisiaj więcej czasu. Pijesz za dużo kawy, alkoholu, za dużo czasu marnujesz na gry komputerowe, na surfowanie w internecie? Właśnie dzisiaj tego zaniechaj. Zamiast tego poczytaj książkę, która traktuje o czymś, co jest dla ciebie ważne, spotkaj się z dawno niewidzianym przyjacielem, posłuchaj ulubionego koncertu, pójdź z żoną czy mężem do teatru, pomedytuj, zajmij się swoją kondycją duchową. Koniecznie zrób to właśnie dzisiaj.
Nie planuj jednak zbyt wielu rzeczy na raz. Prawdziwe sukcesy osiąga się małymi krokami. Zacznij od spraw drobnych. Odmów sobie kawy, zamiast tego wypij coś zdrowego. Jutro będzie następne zadanie. Niech każdy dzień będzie kolejnym małym wyzwaniem. W tym jest już twój sukces.
Pamiętaj, że to czasem może boleć. Żyjemy w złożonej siatce nałogów iprzyzwyczajeń, które chronią nas przed własnymi lękami i frustracjami. Jeśli rozbroisz nałóg, możesz doświadczyć bólu oraz niepokoju. Zmierz się z nim spokojnie. Powiedz sobie, że czasami musi boleć. Wytrzymaj. Jeśli kulturyści ćwiczący na siłowni codziennie znoszą ból mięśni, ty dasz radę znieść ból woli.
----