Wielki i Głęboki Reset. Tom 2. Spojrzenie z wielu perspektyw - Jolanta Domańska

Kup ebooka

39.99 zł
33.45 zł (39,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Okładka Strona tytułowa Strona redakcyjna WSTĘP 1. PERSPEKTYWY WIELKIEGO I GŁĘBOKIEGO RESETU 1.0.1. Ocena stanu destabilizacji porządku światowego w ujęciu cybernetycznym. Jacek Janowski Wprowadzenie 1.0.1.1. Kształtowanie się wysokiego państwa globalnego 1.0.1.2. Cybernetyka globalna i cywilizacyjna 1.0.1.3. Sieciowa rywalizacja i konsolidacja 1.0.1.4. Sieciowo kontrolowany konflikt amerykańsko-chiński 1.0.1.5. Skonsolidowany świat z jednym rządem i zarządem 1.0.1.6. Scenariusz globalnej i cywilizacyjnej destabilizacji 1.0.1.7. Wojna Zachodu z Rosją na Ukrainie 1.0.1.8. Globalna gra o kontrolę nad światem 1.0.1.9. Cybernetyczna a filozoficzna interpretacja destabilizacji 1.0.1.10. Eschatologia Wielkiego i Głębokiego Resetu 1.0.1.11. Pierwszy Wielki Reset ludzkości 1.0.1.12. Drugi Wielki i Głęboki Reset ludzkości 1.0.1.13. Trzeci Wielki i Głęboki Reset ludzkości Podsumowanie Bibliografia 1.0.2. Zanik prawa jako element Wielkiego Resetu. Arkadiusz Barut Wprowadzenie 1.0.2.1 Destrukcja pewności prawa 1.0.2.2. Zanik bezpieczeństwa prawnego 1.0.2.3. Zanik racjonalności praktycznej i wyważania dóbr Podsumowanie. Czy to koniec prawa? Bibliografia Przypisy

Punkty orientacyjne

Spis treści Cover Title Page Copyright Page

WSTĘP

Dziś, w połowie 2026 roku, staje się jasne, że tracą na znaczeniu solidne - polityczne zapewnienia i oficjalne - międzyrządowe porozumienia. W przestrzeni medialnej zaś przestają się liczyć empiryczne dowody i logiczne wywody. Stwarzane są natomiast warunki dla absurdalnych i katastrofalnych decyzji politycznych oraz niszczycielskich i zbrodniczych działań wojskowych, niezsynchronizowanych z jakimkolwiek interesem państwowym, narodowym i społecznym.

Narastający dysonans oficjalnej (urzędowo artykułowanej) i nieoficjalnej (społecznie podzielanej) oceny sytuacji Polski w kontekście europejskim i światowym wskazuje na rychłe już zablokowanie wolnej informacji i swobodnej komunikacji. Kiedy przestaje działać jawnie samokompromitująca się narracja propagandowa dziennikarzy, polityków, prawników, ekonomistów czy medyków usłużnych wobec zakulisowych interesów ośrodków, środowisk i osobistości, nadchodzi czas na wyłożenie kart i ujawnienie intencji.

Korzystając z istniejących jeszcze możliwości otwartego wypowiadania się, swobodnego porozumiewania i nieskrępowanego spotykania, najpilniejsze staje się obywatelskie organizowanie w celu odzyskiwania, a niekiedy z konieczności omijania struktur państwa, które nie działając lub działając nienależycie, przestają zapewniać bezpieczeństwo, w tym chronić zewnętrzne granice państwa i wewnętrzny porządek prawny.

Wielokrotnie okazywało się w polskiej historii, że struktury państwowe zawodzą i szkodzą, a obywatele muszą sami się organizować i ratować w obliczu największych zagrożeń. W sprawach wewnętrznych wymaga to oddolnych działań w celu wczesnego ostrzegania, natychmiastowego reagowania, trwałego oporu i zdolności przetrwania na wypadek, kiedy przestaje działać publiczna infrastruktura informacyjna, komunikacyjna, transakcyjna, transportowa, usługowa, dostawcza, zdrowotna i każda inna.

W świetle wielkoresetowych analiz i głębokoresetowych syntez - światowych wydarzeń i regionalnych przeobrażeń - należy się liczyć z eskalacją sabotażowo-dywersyjnych działań pacyfikujących obywatelskie zdolności obronne i ochronne, przy wykorzystaniu centralnie wprowadzanych uregulowań oraz opracowywanych na niższych poziomach planów ewakuacyjnych i mobilizacyjnych.

Wypada zadać pytanie, co jeszcze musi się wydarzyć, aby przebił się do szerszej świadomości powtarzany wielokroć scenariusz wystawiania Polski do najwyższych poświęceń w cudzym interesie przez fałszywych jej przyjaciół (dziś zjednoczonych w koalicji chętnych) oraz wysługujących się im rodzimych kompradorów na najwyższych stanowiskach partyjnych i państwowych (dziś współdziałających w ramach koalicji POPiS).

Obecnie czas wyzbyć się wszelkich złudzeń, że sytuacja w Polsce, Europie i na świecie sama się jakoś unormuje. To oczywiste, że w rujnowanie świata, jaki znamy, zainwestowano już nazbyt wiele, aby się z tego wycofać. Od kiedy doszło do spięcia systemu globalnego, realizm nakazuje postrzegać również wojnę w kategoriach inwestycyjnej kalkulacji z oczekiwaną stopą zwrotu nie tylko finansowego.

Wbrew kłamliwym wyjaśnieniom destabilizowanie kolejnych miejsc na mapie świata łączy bankructwo światowego systemu finansowego opartego na taniejącym dolarze, który jest wycofywany z rezerw i transakcji przede wszystkim przez kraje BRICS+ i kraje tzw. światowego Południa. Nieuchronne załamanie dolarowego systemu finansowego wydaje się jego architektom i inżynierom zbyt kuszącą okazją, aby z załamania tego nie skorzystać w celu poszerzenia i umocnienia swojej pozycji w roli rządców i zarządców świata.

Ideologiczno-medialnie inspirowane procesy rozkładowo-rozpadowe w tkance społecznej z jednej strony, a z drugiej specjalistyczno-agenturalnie podejmowane działania dywersyjno-sabotażowe w strukturach państwowych posunęły się na tyle, że nic ich nie odwróci przed ostatecznym bankructwem coraz bardziej pozornie obowiązującego ładu międzynarodowego i porządku wewnątrzkrajowego.

Trzeźwo patrząc, łatwo się przekonać, że z każdym dniem i z każdej strony sprawy się posuwają, a raczej są celowo - metodycznie i systemowo - posuwane w kierunku kryzysowego załamania, wojennej eskalacji i rewolucyjnego chaosu, stwarzając miejsce pod nowe rozwiązania i rozdania - wolne od dziejowego dziedzictwa ludzkości w postaci prawa narodów, jak dzieje się to w rosyjsko-ukraińskim, bliskowschodnim czy środkowowschodnim laboratorium.

Z punktu widzenia globalnych planistów wstrząs musi być na tyle duży, aby powalił na kolana ludzkość skłonną w jego następstwie do rezygnacji z dotychczasowych osiągnięć i udogodnień cywilizacyjnych tak w sferze materialnego dobrobytu, jak również duchowych wartości z poszanowaniem wolności na pierwszym miejscu.

Strategia wypierania ze świadomości dramatycznego stanu rzeczywistości tylko pogłębia skalę dramatu i przyspiesza jego nadejście m.in. przez bierność wobec oficjalnie szerzonej dezinformacji na temat przyczyn i skutków wydarzeń. Schemat wprowadzania w wojenne zaangażowanie państwa i podporządkowanie społeczeństwa zdradza istotne podobieństwo do antypandemicznej mobilizacji, kiedy zadawanie pytań stało się podejrzane, a opieranie się obostrzeniom było podstawą do nakładania kar. Tym razem spodziewać się należy kumulacji wcześniej przetestowanych, a obecnie dobrze skonfigurowanych oddziaływań paraliżująco-obezwładniających opór wobec zamysłu rządzenia światem i uformowania człowieka na nowo pod znanym hasłem Wielkiego Resetu i nieznanym hasłem resetu głębokiego.

Bez uprzytomnienia sobie szerokiego - globalnego, i głębokiego - cywilizacyjnego, kontekstu wojenno-prowokacyjnych wydarzeń nie jest możliwe dotarcie do ich przyczyn i przewidzenie ich skutków. Ze względu na brak zainteresowania zwykłych ludzi wywoływaniem wojennych konfliktów, od początku XX wieku rozpoczynają się one działaniami pod obcą flagą, polegającymi na atakowaniu własnych lub sojuszniczych obywateli.

Trudno nie wyciągać wniosków z faktu, że establishment czerpiący dotąd korzyści z kontroli amerykańskiego dolara nie jest zadowolony z upadku jego światowej roli. Nie mogąc już dłużej podtrzymywać jej pokojowymi metodami, ucieka się do metod wojennych dla ustanowienia nowych, tak jak wcześniej dla siebie dogodnych, zasad światowej wymiany i akumulacji zasobów.

W warunkach rosnącej potęgi następnych pretendentów do czerpania profitów z kontroli globalnej z Chinami na czele, Ameryka pod rządami Trumpa jawnie i bezpardonowo burzy światowy porządek oparty na prawie narodów, podtrzymując demokratyczne dekoracje i odwołując się do minionych wartości, a w rzeczywistości uprawiając światowe piractwo, wspierając światowy terroryzm, eskalując światowe konflikty, dozbrajając światowych zbrodniarzy, wyciągając ręce po światowe zasoby, podżegając do światowych wojen, narzucając światowe kontrybucje i montując światowe koalicje wojenne.

Nie występując z oczywistych powodów przeciwko ustępującemu hegemonowi, należałoby dla równowagi wchodzić w relacje z innymi pretendentami do hegemonicznej roli, nie zaś do upadłego trwać wyłącznie przy nim, zwłaszcza kiedy ten ma na względzie tylko swój interes, który głośno manifestuje wobec nierozgarniętych wasali, do których włączono Polskę jako najwierniejszego sojusznika. Jednokierunkowe i bezalternatywne zorientowanie Polski za sprawą skorumpowanych, skarłowaciałych i skompromitowanych ekip parlamentarno-rządowych kolejnych kadencji prowadzi dziś do wplątywania jej w wojnę przeciw Rosji, Chinom czy Iranowi, a zarazem w stan uległości wobec Izraela, Ukrainy czy Niemiec.

Wyraźnie widoczny postęp autorytarnych metod rządzenia w krajach dotąd wolnego Zachodu wskazuje na nadchodzące niezadowolenie z powodu wojennych wydarzeń, na które ludzie nie są przygotowani, aby tym mocniej pogrążyć ich w niedostatkach i narzucić im tym surowsze obostrzenia. Kiedy ataki, zamachy, ostrzały, zniszczenia, mordy, grabieże, chaos, terror i niedobory stawać się będą codziennością cywilizacyjnego Zachodu, jak ma to miejsce w wydzielonych już laboratoriach przyszłości, takich jak Strefa Gazy, w oczekiwaniu ludzi na chwilę wytchnienia łatwiej i skuteczniej zostanie narzucony im system karcelarno-dyscyplinarny.

Wprowadzenie systemu karcelarno-dyscyplinarnego jest zwykle nieuświadomionym celem militarnego rujnowania życia rękoma wojennych podżegaczy i dekowników, którzy wzywają do posługiwania się językiem siły, oraz finansowych kuglarzy i szabrowników, którzy zadłużają narody "martwiąc się" o ich bezpieczeństwo. Chociaż scenariusz dramatu sam się narzuca, nie jest uwzględniany na co dzień ze względu na egoistyczne zaabsorbowanie sprawami, które za chwilę stracą sens, gdyż zaczną się liczyć tylko twarde realia, elementarne warunki bytowe, naturalne zdolności przetrwania i zdrowe instynkty samozachowawcze.

Trwające już od dłuższego czasu oswajanie z pogarszającymi się warunkami życia, z postępującymi zagrożeniami dla przetrwania, z zaostrzającą się sytuacją wojenną i ze zwiększającym się ryzykiem ostatecznego załamania usypia młodsze pokolenia i znieczula pokolenia starsze do tego stopnia, że niemal wszyscy przestają przejmować się swoim losem.

Już dziś awarie i podpalenia stały się normalnością, rakiety i drony właśnie się nią stają, a za chwilę mordy i gwałty też staną się elementem dnia powszedniego, ożywianego złudną nadzieją, że jeszcze nas tragedie nie dosięgają. Jak do dywersji i sabotaży można było się w Polsce przyzwyczaić, tak też przyzwyczajani jesteśmy przez media do bomb i ostrzałów, jak na Ukrainie.

Szansą na odwrócenie wojennego dramatu jest zdolność ludzi do wskazywania na empiryczne dowody oraz zdolność stawiania logicznych pytań pod adresem niedorzecznych narracji, oficjalnie rozpowszechnianych i urzędowo egzekwowanych, analogicznie jak podczas bezobjawowych objawów choroby, której zwalczanie przyniosło setki razy więcej zgonów i powikłań niż ona sama. Zdumiewać musi w Polsce chyba najbardziej to, że największe dramaty gotują dziś zwykłym ludziom wciąż ci sami "niezwykli" ludzie, którzy w życiu nic prawie robić nie umieją poza szkodzeniem innym w majestacie prawa, aurze polityki i cieple mediów.

 

Jacek Janowski

Warszawa, czerwiec 2026

1.0.1. Ocena stanu destabilizacji porządku światowego w ujęciu cybernetycznym.  Jacek Janowski

Wprowadzenie

Truizmem jest stwierdzenie, że świat współczesny ulega komplikacji, a życie toczy się coraz szybciej. Pewien klucz do ogarnięcia dynamiki i złożoności zjawisk został wypracowany podczas realizacji na Politechnice Warszawskiej w latach 2022-2024 projektu początkowo postrzeganego w kategoriach spiskowych z racji trudno brzmiącego tytułu - Architektura i infrastruktura Wielkiego Resetu. Efektem projektu jest siedmiotomowe Studium rozpoczynające się od prezentacji metodologii badań rozległych zjawisk i długotrwałych procesów, które w czerwcu 2020 roku Klaus Schwab określił mianem Wielkiego Resetu, łącząc go w swojej książce z pandemiczną psychozą COVID-191. Po rozpoznaniu zachodzących na powierzchni patologicznych, kryzysowych, rewolucyjnych i wojennych zdarzeń składających się na Wielki Reset jako program przebudowy świata, szybko się okazało, że skrywa się pod nim reset głęboki. Badania nad resetem głębokim jako przejściem do nowego technokratycznego porządku światowego rozpoczęły się w Centrum Badań Głębokiego Resetu, w ramach którego odbywają się comiesięczne seminaria naukowe i popularnonaukowe. W dalszej kolejności gwałtowne przyspieszenie wielko- i głębokoresetowych działań prowadzących do kontrolowanego załamania porządku światowego skłoniło do podjęcia prac nad Zintegrowaną strategią działań państwa w stanie krytycznym bezpieczeństwa narodowego, której pierwszą domeną jest bezpieczeństwo globalno-międzynarodowe.

Wiele wskazuje na to, że nie stoimy w przededniu jakiejś wojny, ale już zostaliśmy w nią wmanewrowani przez nieprzyjaciół u steru władzy, a nawet z nią oswojeni, gdyż przestajemy jako społeczeństwo reagować na największe zagrożenia dla biologicznego i kulturowego przetrwania. Polegają one na nieustającym destabilizowaniu jakkolwiek jeszcze panującego porządku, począwszy od poziomu światowego jako globalnego, przez regionalny jako kontynentalny, aż po krajowy jako lokalny. Podejmowane od początku XXI wieku na wielu poziomach, z różnych stron i na wiele sposobów działania destabilizujące ład, jaki jeszcze mamy i jaki jeszcze znamy, wchodzą obecnie w fazę kumulacji przetestowanych prowokacji antyspołecznych, antynarodowych i antypaństwowych. Zmierzają one do załamania społecznych zdolności niezależnego przetrwania, suwerennego funkcjonowania państwowych instytucji i narodowych podstaw kulturowej tożsamości, otwierając fazę globalnej koordynacji i regulacji zapowiedzianą w agendach Wielkiego Resetu i przygotowywaną w scenariuszach resetu głębokiego2.

Pomimo mnożących się dowodów zaplanowanego, zorganizowanego i metodycznego dążenia do zdestabilizowania i załamania, a następnie przebudowania i przeorganizowania porządku światowego zwane resetem, panuje intelektualny i moralny stupor (otępienie i odrętwienie), blokujący opór, sprzeciw i bunt, jak gdyby już nic nie dało się zrobić w najlepiej pojętym własnym i zbiorowym interesie. Oswojenie z nieustannie napływającymi i niepokojącymi doniesieniami wyraża się w konstatacji, że przecież nie mamy na nic wpływu, więc nadal róbmy swoje. Tymczasem niepostrzeżenie przychodzi to z coraz większą trudnością, aż stanie się niemożliwe. Nie jest dziś odkryciem, że doprowadzeniem świata do ruiny są zainteresowani ci wszyscy, którzy z rujnowania świata dotąd korzystali i wiedzą, że dłużej nie będą mogli tego robić3. Z tego względu kontrolowany kryzys jest ucieczką, aby uniknąć konsekwencji wcześniejszych poczynań i stanąć w awangardzie nieuchronnie nadchodzących zmian, tj. pozorowanej naprawy światowego porządku polityczno-prawnego i ekonomiczno-finansowego, ale tym razem z wykorzystaniem niepomiernie skuteczniejszych narzędzi cyfrowej i sieciowej kontroli. Ich potencjał pozwala na wycofanie demokracji polegającej na odwoływaniu się do społecznego poparcia i zastąpienie jej technokracją, posługującą się wyrafinowanym przymusem informacyjnym, finansowym i energetycznym w zupełności wystarczającym do skutecznego rządzenia i zarządzania światem.

1.0.1.1. Kształtowanie się wysokiego państwa globalnego

Trudno przypuszczać, że netokratyczny establishment4 nie korzysta z intratnych zdolności skutecznie targetowanego i komfortowo zautomatyzowanego rządzenia i zarządzania na poziomie globalnym, w kastowym interesie panowania nad masami, z którymi się nie utożsamia, a nawet którymi jawnie gardzi. Informatyczno-cybernetyczna niekompetencja mainstreamowych polityków, skorumpowanych urzędników, wojskowych strategów, finansowych analityków, utytułowanych akademików czy dyżurnych komentatorów podtrzymuje dalece już nieadekwatny obraz świata jako podzielonego na odrębne terytorialnie ośrodki władzy państwowej, gdy w rzeczywistości jest on już od dłuższego czasu zintegrowany sieciami aterytorialnej władzy poza- i ponadpaństwowej. Globalna władza aterytorialna wysokiego państwa światowego osłabia prawną pozycję, niszczy propagandowy wizerunek i uzależnia korupcyjnie narodową władzę terytorialną głębokich i płytkich państw narodowych za pomocą sieci personalnych wpływów i towarowych przepływów. Świat spleciony sieciami widocznych i niewidocznych zależności jest kontrolowany przez ściślej ze sobą skoordynowane węzły na wyższych poziomach kontroli transferów globalnych - ponadpaństwowych, a przez to potencjałów lokalnych - państwowych. Na przestrzeni historii wielokrotnie można się przekonać o wyższości władzy czerpiącej korzyści z kontroli dokonujących się przepływów, nad władzą czerpiącą korzyści z kontroli ulokowanych zasobów. O ile władza nad zasobami z czasem traci swoje znaczenie, to władza nad przepływami je zwiększa5. Dyscypliną zajmującą się pomiarem wielkości zasobów, jakimi dysponują państwa, jest potęgometria. Natomiast dyscyplinę mierzącą wielkości sieciowych przepływów w skali globalnej można byłoby określić mianem transferometrii.

Fakt, że ośrodki skoncentrowane na pomnażaniu zasobów ustępują ośrodkom ponadpaństwowym zainteresowanym czerpaniem marży z ustalania dla siebie korzystnych zasad transferów towarowych, usługowych, finansowych, ludzkich oraz innowacji, determinuje globalizację. O ile globalizacja wzmacniała państwowe potęgi - w XIX wieku Wielką Brytanię, w XX wieku Stany Zjednoczone, a od początku XXI wieku Chińską Republikę Ludową - o tyle wraz z Wielkim Resetem wzmacnia zdecydowanie ośrodki poza- i ponadpaństwowe z funduszami inwestycyjnymi i korporacjami transnarodowymi na czele. Od czasu pandemicznego paraliżu z 2020 roku wyraźnie na to wskazują: lockdowny (zamknięcia), blackouty (wyłączenia), shutdowny (zatrzymania), decouplingi (rozłączenia). Tak nadszedł kres globalizacji państwowo-hegemonicznej w interesie establishmentu narodowego, a rozpoczął się czas globalizacji światowo-hegemonicznej w interesie establishmentu transnarodowego, co oznacza, że trybalizacja osiągnęła światowe szczyty. Establishment globalny składa się z przedstawicieli wielu nacji, wśród których dominują Żydzi, Anglosasi, Niemcy, Hindusi i Chińczycy. Jest on spajany nie jak dawniej wartościami kulturowo-religijnymi, lecz w coraz większym stopniu interesami polityczno-ekonomicznymi. Tym, co go konstytuuje, jest dążenie do panowania nad wszystkim i posiadania wszystkiego dla siebie, co oznacza, że układ globalny zawsze będzie niestabilny. Wzajemna rywalizacja o wyższą pozycję i pierwszeństwo nie będzie miała końca. Z tego względu obserwowana obecnie destabilizacja porządku międzynarodowego jako państwowego nie doprowadzi do stabilizacji porządku transnarodowego jako globalnego.

Rozumiejąc zasadniczy - wielkoresetowy wektor destabilizacji ładu światowego, łatwiej dokonać oceny stanu globalnej, regionalnej i lokalnej destabilizacji z wykorzystaniem potęgometrii - pomiaru państwowych potencjałów, jak również transferometrii - pomiaru ponadpaństwowych przepływów. Pomiar sił ustępujących państw narodowych reprezentowanych przez przywódców państwowych i międzypaństwowych jest jednak mniej istotny niż pomiar prowizji od przepływów pobieranych przez wstępujące państwo światowe, reprezentowane przez prezesów funduszy inwestycyjnych i konglomeratów korporacyjnych. Rozchwianie w miarę trwałego światowego systemu państwowego dokonuje się stopniowo, ale konsekwentnie, podnosząc się na nieodwracalnie wyższy poziom w drodze działań polityczno-dyplomatycznych, handlowo-finansowych, ideologiczno-obyczajowych, informacyjno-cybernetycznych, agenturalno-dywersyjnych i militarno-wojskowych. Najbardziej spektakularnie deprecjonują, dyskredytują i dekonstruują stabilny jeszcze ład światowy: prezydent Stanów Zjednoczonych - Donald Trump, prezydent Izraela - Benjamin Netanjahu, prezydent Niemiec - Friedrich Merz, prezydent Francji - Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii - Keir Starmer, i premier Polski - Donald Tusk. Dążą oni jawnie lub skrycie do sprowokowania i wyeskalowania światowego konfliktu zbrojnego. Odpowiedzią na to jest wyważone stanowisko przywódców krajów BRICS+, zainteresowanych własnym rozwojem i pogłębianiem wzajemnej współpracy.

1.0.1.2. Cybernetyka globalna i cywilizacyjna

Światowa polaryzacja i wojenna eskalacja pomiędzy zdecydowanie bardziej ofensywnym euroamerykańskim Zachodem oraz bardziej defensywnym rosyjsko-chińskim Wschodem wstąpiła na wyższy poziom najpierw 24 lutego 2022 roku wraz ze sprowokowanym przez Stany Zjednoczone i sprokurowanym przez Wielką Brytanię atakiem Rosji na Ukrainę6, a następnie 13 czerwca 2025 roku wraz z bezpardonowym atakiem Izraela na Iran bezpośrednio wzmocnionym amerykańskim uderzeniem 24 czerwca 2025 roku. Od końca września 2025 ma miejsce oficjalna konsolidacja dla wywołania wojennego konfliktu w Europie Środkowej pod pretekstem obrony Ukrainy, ale bez udziału NATO, lecz z udziałem nieformalnej koalicji chętnych, głównie w celu uwikłania Polski. Równolegle koncentrowane są siły amerykańskie w pobliżu Bliskiego Wschodu dla wznowienia i wzmocnienia wojennej agresji Izraela na państwa regionu, a przede wszystkim Iran. Synergiczne powiązanie obydwu teatrów wojennych w dziele destabilizacji ładu światowego jest dodatkowo wzmacniane próbami eskalacji wojennych zarzewi w innych regionach, w tym Ameryki Południowej, Azji Środkowej, Azji Wschodniej czy Afryki Północnej. Chociaż przytłaczająca część świata opiera się wojennym prowokacjom, zachodnia jego część, a raczej jej przywódcy, nie ustaje, aby w następstwie powojennej pożogi na nowo ukształtować świat, ustanowić oficjalną władzę światową, narzucić wszystkim światowe standardy, zmobilizować wszystkich do odbudowy, zniechęcić ludzi do oporu, wyzerować stan zadłużenia, zbudować nowy system finansowy, wprowadzić cyfrowy pieniądz, wywłaszczyć ludzi z majątku, zinternacjonalizować zasoby naturalne, usprawnić zarządzanie za pomocą sztucznej inteligencji, zatrzeć narodowościowe resentymenty, wprowadzić drobiazgową cenzurę, pogłębić zależność jednostki od światowego kolektywu, ustanowić jedną światową religię, a wreszcie ujawnić najwyższych rządców świata.

Pełniejsza ocena stanu destabilizacji porządku światowego opiera się na danych empirycznych, opisujących dokonujące się zjawiska globalne jako ostatecznie globalizacyjne, oraz na wnioskach logicznych, wyjaśniających zachodzące procesy cywilizacyjne jako ostatecznie decywilizacyjne. Globalizacja jest megatrendem polegającym na światowej koncentracji władzy, własności i wiedzy. Natomiast decywilizacja oznacza powrót do zamierzchłej - barbarzyńskiej i pogańskiej przeszłości. Wskazują na to i wyjaśniają to cybernetyka globalna, identyfikująca i definiująca architekturę i infrastrukturę globalnych wpływów i przepływów, oraz cybernetyka cywilizacyjna, identyfikująca i definiująca cywilizacyjne zaszłości i zależności. Z perspektywy cybernetyki globalnej kula ziemska jest zamkniętym układem, w którym zachodzą dwojakiego rodzaju przepływy - informacyjne i energetyczne - pomiędzy podukładami sterującym i sterowanym, z wykorzystaniem mechanizmu sprzężenia zwrotnego prowadzącego do eksplozji albo równowagi, w zależności od stanowiska korelatora. Natomiast z perspektywy cybernetyki cywilizacyjnej ludzkość Ziemi jest całością obejmującą zorganizowane na odrębnych i odmiennych zasadach zbiorowości ludzi dzielących te same bądź podobne poglądy i postawy w kwestiach kluczowych. Trwanie i przetrwanie cywilizacji ogólnoludzkiej wymaga minimum koordynacji na zasadach jednej z wchodzących w jej skład. Takim niekwestionowanym minimum do niedawna była Powszechna Deklaracja Praw Narodów Zjednoczonych osadzona w prawie cywilizowanych narodów świata.

Destabilizacja ładu światowego polega na teoretyczno-ideologicznym podważaniu i odrzucaniu światowego dziedzictwa prawa narodów do suwerennego decydowania o sobie z poszanowaniem uniwersalnych praw ludzkiej natury i godności osoby ludzkiej. W dalszej kolejności prowadzi do praktyczno-technicznego wprowadzania i narzucania jednej, jednakowej i jednolitej architektury rządzenia i infrastruktury zarządzania na całym świecie w drodze rewolucji, wojen, terroryzmu, kryzysów, migracji i patologii. Obecne nasycenie tych zjawisk, tak w pojedynkę, jak tym bardziej w kumulacji, już nie tyle grozi, co skutkuje załamaniem w świecie Zachodu. Świat ten jest poddawany najbardziej wyrafinowanym naciskom ideologicznym, najbardziej zaawansowanym oddziaływaniom technologicznym i najbardziej wyrachowanym operacjom ekonomicznym, łamiącym jego kręgosłup moralny, obniżającym poziom intelektualny, zmieniającym jego kod kulturowy, zatrzymującym rozwój gospodarczy i blokującym awans społeczny7. Dokonanie się tak wszechstronnie skorelowanego i tak szybko postępującego rozkładu i rozpadu Zachodu, pociągającego za sobą nieuchronny rozpad i rozkład ładu światowego, nie jest przypadkiem i nie przebiega spontanicznie. Rozkład ten został precyzyjnie obmyślony i konsekwentnie zaimplementowany. Pod przedmiotowo obserwowanymi zjawiskami globalnymi kryć się muszą podmiotowo kreujące je struktury globalne, nadzwyczaj dobrze zorganizowane i zorientowane.

1.0.1.3. Sieciowa rywalizacja i konsolidacja

Atrybutem wielkich projekcji, scenariuszy, narracji, eksperymentów i manipulacji, które mają przebudować, przeorganizować i przeorientować świat w niespodziewany, nierozumiany i nieakceptowany sposób, jest ich początkowe lekceważenie, późniejsze tolerowanie, a w końcu wdrażanie. Jeśli społeczeństwa z dużym wyprzedzeniem są zaznajamiane nawet z najbardziej karkołomnymi i złowieszczymi planami, a następnie z nimi oswajane drobnymi, niemal nic nieznaczącymi krokami, to ostatecznie przyjmują posunięcia nawet drastyczne jako nieuchronne. Dziś świat jest oswajany z ludobójczym laboratorium przyszłości w Strefie Gazy, a Polska z wojennym spustoszeniem na Ukrainie do tego stopnia, że mordy i grabieże przestają robić wrażenie i rodzić oburzenie. W tle natomiast odgórnie przygotowywana jest architektura rządzenia i infrastruktura zarządzania w warunkach oddolnych i rozproszonych obaw. Z jednej strony szerzone są psychozy wojennego zagrożenia, uprawdopodobniane prowokacjami (także krwawymi), a z drugiej strony rozbudowywane są narzędzia społecznego obezwładniania (także z użyciem wojska). Polegają one na nagłaśnianiu wybranych przypadków patologii i przestępstw jako szczególnie groźnych, organizowaniu ćwiczeń cywilnych i wojskowych zwłaszcza do ewakuacji, wzywaniu do respektowania apeli i wezwań z elementem oporu ludności, wprowadzaniu nadzwyczajnych regulacji i procedur umożliwiających zajmowanie mienia, wywoływaniu atmosfery lęku doniesieniami i sygnałami ostrzegawczymi przy okazji prowokacji, rozlokowywaniu na terytorium państwa obcych wojsk i służb specjalnych bez wiedzy obywateli, zacieśnianiu z Ukrainą współpracy wojskowej i przemysłowej na rzecz wojska, przestrzeganiu przed dezinformacją i agenturą rosyjską, a zarazem niereagowaniu na akty ukraińskiej dywersji i sabotażu w postaci pożarów, oraz niereagowaniu na ostrzeżenia rosyjskie przed konsekwencjami eskalacji wojennego zaangażowania i sojuszniczego współdziałania Polski.

Z perspektywy cybernetycznej ustalenie przyczyn destabilizacji globalnej (światowej) i będącej jej częścią destabilizacji regionalnej (euroazjatyckiej) wymaga zidentyfikowania i zdefiniowania stron zyskujących i tracących na tym procesie. Ze względu na wielką konwergencję systemów czas pominąć retorykę o zachodniej misji liberalno-demokratycznej oraz wschodniej skłonności autorytarno-totalitarnej. W świecie splecionym sieciami transferów mniej liczą się podboje geograficzne prowadzone dla instalowania własnej administracji terytorialnej (chociaż one też mają czasem miejsce), a bardziej podboje cybernetyczne dla czerpania prowizji z ponadterytorialnych przepływów. W rywalizacji tej biorą udział także terytorialnie zakorzenione ośrodki państwowe, usiłując utrzymać kontrolę nad węzłami sieci globalnej współdzielącymi z nimi interesy. W wielopoziomowej architekturze netokratycznej ponad węzłami współdzielącymi interesy bliższe określonym miejscom na globie trwa częściowo rzeczywista, a częściowo pozorowana rywalizacja o pierwszeństwo pomiędzy segmentem chińsko-azjatyckim i amerykańsko-europejskim.

1.0.1.4. Sieciowo kontrolowany konflikt amerykańsko-chiński

W sieci globalnej najwyższego poziomu ostatecznie nikt nie jest pewien swojej przewagi i tego, czy ktoś inny nad nim nie panuje i go nie wykorzystuje. Natomiast w sieciach niższych poziomów lepiej widać, kto traci, a kto zyskuje, czyli kto się kim wysługuje i kto na kogo pracuje. Służą temu mierniki, z których jedne są bardziej nominalne - wyrażane w pieniądzach jako wielkościach transferowych, a drugie bardziej realne - wyrażane w dobrach jako wielkościach zasobowych. W sieci globalnych przepływów widoczna jest polaryzacja pomiędzy dwoma jej segmentami: a) zachodnim - nominalnych przepływów, i b) wschodnim - realnych wpływów. Okazuje się, że samo przyspieszanie przepływów finansowych z wykorzystaniem zwiększanej przepustowości cyfrowych sieci, mocy obliczeniowych komputerów i efektywności agentów programowych okazuje się niewystarczające do wytwarzania trwałych wpływów. Złudne też okazuje się w obliczu powtarzających się i z nową siłą nadchodzących kryzysów mierzenie za pomocą tego samego wskaźnika PKB wielkości gospodarki realnej wytwórczości i gospodarki wirtualnej kreatywności. Rozmiary gospodarki wirtualnej szacowane są na poziomie co najmniej dwucyfrowej krotności gospodarki realnej jako mającej pokrycie w fizycznie wytwarzanych dobrach i fizycznie świadczonych usługach.

Węzły finansjery kontrolującej zachodnie gospodarki, zwłaszcza amerykańskiej, czerpiące od 1944 roku korzyści z regulacji światowych przepływów dolara, wyraźnie tracą pozycję od kryzysu przeinwestowania dotcomów w 2001 roku, a jeszcze bardziej od kryzysu nadpodaży pożyczkowej w 2008 roku, względem węzłów państwowej kontroli gospodarek niezachodnich, a zwłaszcza chińskiej, opartej na wzroście światowego udziału w realnych zdolnościach wytwórczych8. Obecny poziom rozbieżności interesów zachodniego kapitału finansowego (z tracącym na wartości dolarem) oraz wschodniego potencjału wytwórczego (z rosnącą produktywnością) stanowi źródło konfliktu rozpoczętego oficjalnie przez Donalda Trumpa wojną celną z Chinami w 2018 roku. Skoro odzyskanie amerykańskiej dominacji na świecie stało się niemożliwe metodami pokojowymi, Stany Zjednoczone usilnie dążą (a raczej są popychane) do wywołania globalnego konfliktu zbrojnego na tyle dużego, aby doprowadzić do finansowego resetu świata, a następnie na jego gruzach do umocowania cyfrowego systemu finansowego z udziałem Chin, których wymazanie z geoekonomicznej mapy świata nie jest możliwe. Komplementarne dla porządku globalnego supermocarstwa - USA i ChRL - nie muszą się definitywnie zwalczać, lecz za pomocą ograniczonego konfliktu wojennego mogą zmuszać swoje społeczeństwa do zaakceptowania nowego porządku światowego z jedną walutą w postaci cyfrowego pieniądza banku globalnego, opartego na prawach emisji dwutlenku węgla i wielkości rezerw złota.

Poziom technologicznego zaawansowania, politycznego zdeterminowania i ekonomicznego skalkulowania poza i ponad instrumentalnie traktowanymi i ideologicznie epatowanymi społeczeństwami świata wskazuje na nieodległą perspektywę wprowadzenia waluty światowej. Sprzyja temu dwubiegunowy wyścig konfrontacyjnie pozycjonujących się bloków państw G7 i BRICS+, skupionych w światowym klubie G20. Jak w każdym wyścigu, na podnoszenie jego tempa wpływa początkowa liczba uczestników, późniejsza rywalizacja dwóch faworytów, a następnie doprowadzenie wszystkich do mety przez jednego z największym potencjałem. W globalnym wyścigu faworytem są dziś Chiny, mające najwięcej atutów, powiększanych kooperacyjnymi przedsięwzięciami w dziedzinie zwłaszcza paliwowo-energetycznej z Rosją i Indiami (umowa na budowę rurociągu Siła Syberii 2 ze wschodniej Syberii do północno-wschodnich Chin). Przedsięwzięcia te są przyspieszane polityką sankcyjną Stanów Zjednoczonych i Europy, na której USA, a przede wszystkim Europa tracą więcej. W ramach dwublokowego sprzężenia strona zachodnia wciąż oddaje swoją pozycję stronie wschodniej na wielu płaszczyznach, a zwłaszcza na płaszczyźnie wpływów na światowym Południu, wykonując konwulsyjne ruchy wojenne. Natomiast strona wschodnia opiera się wojennym prowokacjom, chcąc powiększyć udział swych elit w nowym, nadchodzącym światowym rozdaniu.

1.0.1.5. Skonsolidowany świat z jednym rządem i zarządem

Szybko nadchodzący świat powielkoresetowy jako głęboko zresetowany to świat z jednym rządem i zarządem. Wpisuje się on w znany w masonerii wyższych stopni scenariusz ordo ab chao, polegający na doprowadzeniu do załamania na tyle dotkliwego, aby legitymizować globalne jego przezwyciężenie i przyszłe zapobieżenie. Chodzi o wprowadzenie nie tylko globalnego zarządzania - global governance, ale również globalnego rządzenia - global government. Przewidywały to dziewiętnastowieczne plany, za którymi stali: synarchista Joseph Aleksander Saint-Yves, markiz d'Alveydre (1842-1909), będący kontynuatorem myśli Comeniusa (1592-1670) - planu imperium mundi jako koncepcji antykościoła, aby podnieść synarchię do godności reżimu teokratycznego9 - oraz palladysta Albert Pike (1809-1891), będący wielkim komandorem wysokich kręgów masonerii Rytu Szkockiego i międzynarodowego ruchu zjednoczeniowego, dążącego do federalizmu na skalę planety10. W XXI wieku idee zjednoczeniowe wracają przy okazji globalnych problemów, z którymi kraje się mierzą. Dlatego ich osłabianie na wiele sposobów miałoby doprowadzić do pożądanego przez współczesnych synarchistów i palladystów skutku w postaci światowej stabilizacji. W rzeczywistości scentralizowany system światowy będzie najbardziej niestabilny ze względu na brak zewnętrznego czynnika stabilizującego. Ocena stanu destabilizacji porządku światowego w ujęciu cybernetycznym ujawnia pęd do załamania w mechanizmie dodatniego sprzężenia zwrotnego pomiędzy wojenną akcją tracącego znaczenie euroamerykańskiego Zachodu i reakcją zyskującego znaczenie chińsko-azjatyckiego Wschodu w zintegrowanych punktach zapalnych świata, z których jedne pełnią rolę wyzwalaczy (Izrael atakujący na oślep Bliski Wschód), a inne wzmacniaczy (Ukraina wciągająca w wojenne tryby przeciw Rosji całą Europę).

Nie ma wątpliwości, że tak za Izraelem, jak również za Ukrainą stoi kapitalistyczna Ameryka, zmuszona przez światowy sanhedryn do wyświadczania globalnej przysługi komunistycznym Chinom. Dziś mało kto chce przyjmować do wiadomości, że światowy pożar komunistycznej rewolucji wchodzi w kolejną technokratyczną fazę11. Gdyby nie ta jeszcze niewidzialna siła, poważniejsze kraje nie niszczyłyby swojej gospodarki, nie osłabiałyby swoich obywateli, nie zatracałyby swojej tożsamości, nie otwierałyby się na ryzyka, nie uzależniałyby się od innych, nie zadłużałyby się bez możliwości spłaty, nie otwierałyby się na wrogie migracje i nie narażałyby społeczeństw na szczepienne eksperymenty medyczne. To jednak, że właśnie tak się dzieje, świadczy nie o panującej głupocie rządzących, ale o silnym ich uścisku, widocznym podczas szerzenia zasad demokracji, wolnego handlu i praw człowieka za pomocą działań karnych ekspedycji, wspierania konfliktów zbrojnych i prowadzenia wojen zastępczych. W ich trakcie obywatele, nad głowami których przelatują myśliwce i na głowy których spadają pociski, nie mają nic do powiedzenia, gdyż władza rezerwuje sobie wyłączne prawo do wypowiadania się w ich imieniu. Rażąca niezgodność w ocenie sytuacji pomiędzy rządzącymi i rządzonymi nie stoi na przeszkodzie realizacji globalnie zintegrowanych planów wojennych.

Aby zdefiniować stan destabilizacji globalnej, należy ujawnić i wyjaśnić jej rację, mechanizm i wektor. Przebiega ona inaczej na poziomie powierzchownych zjawisk - sprzecznych turbulencji (zastępczych konfliktów zbrojnych, ataków terrorystycznych, akcji pacyfikacyjnych, załamań giełdowych oraz chaotycznych sankcji: celnych, handlowych, przemysłowych i finansowych), a inaczej na poziomie głębokich struktur - trwałych zależności (pogarszania kondycji biologicznej i psychicznej społeczeństw, rozkładu tożsamości kulturowej narodów, utraty suwerenności technologicznej, surowcowej, cybernetycznej, energetycznej, żywnościowej czy lekowej państw). Racją sztucznie powodowanej i prowokacyjnie wzmacnianej destabilizacji globalnej jest zniesienie porządku światowego opartego dotąd na obronie rozproszonych i rozgraniczonych interesów narodowych w celu zastąpienia go sieciocentrycznie skonsolidowaną architekturą władzy i technokratycznie zintegrowaną infrastrukturą administracji globalnej. Społeczne, narodowe i państwowe procesy rozpadowo-rozkładowe nie przebiegają na planecie jednakowo, lecz w największym stopniu dotykają zachodniego kręgu cywilizacyjnego jako stojącego za ogólnoludzkim dziedzictwem cywilizowanych narodów. Osłabianie i obniżanie znaczenia jego potencjału materialnego i duchowego zakorzenionego w poszanowaniu wolności jednostki i godności osoby ludzkiej oznacza wzmacnianie i powiększanie światowego znaczenia potencjału niezachodniego, zakorzenionego w kulcie siły fizycznej i nadrzędności kolektywu. Eskalowany wbrew społeczeństwom, narodom i państwom świata zamęt globalny przysłania zamierzony upadek ogólnocywilizacyjny, umożliwiając powrót dawno już przezwyciężonego barbarzyństwa i pogaństwa12, ale tym razem przy wsparciu zaawansowanej technologii sztucznej inteligencji, wyrafinowanej ideologii zrównoważonego rozwoju oraz ekonomii lekceważenia deficytu13.

1.0.1.6. Scenariusz globalnej i cywilizacyjnej destabilizacji

Zmiany globalne i procesy cywilizacyjne są na tyle rozległe i odległe od percepcji i refleksji przeciętnych i specjalistycznych kompetencji poznawczych, że są praktycznie niedostrzegane i niedoceniane, a tym samym są teoretycznie bagatelizowane i pomijane nawet w strategicznych analizach geopolitycznych, geoekonomicznych, geotechnologicznych i geomilitarnych. Bezwładność układu globalnego sprawia, że kiedy wreszcie zostają one zauważone i docenione, jest już dalece za późno, aby istniał jakikolwiek na nie wpływ. Tak właśnie odbywa się rozchwianie światowych spraw i stosunków, przenoszone konsekwentnie na wyższe poziomy nieładu moralno-kulturowego i nieporządku polityczno-prawnego. W ten sposób zaś opinia publiczna jest ze stanem nieporządku jako nowej normalności oswajana. Zwykli ludzie chcieliby za wszelką cenę żyć jak dawniej i nie wdawać się w rozgrywane nad ich głowami dylematy ideologiczne, zmagania militarne i spekulacje finansowe. Niestety oni pierwsi są bezbronnymi i bezradnymi ofiarami tych zjawisk, właśnie z racji braku świadomości rozmywanego aktu zdrady popełnianego przez klasę przywódczą i niezdolności do zorganizowanego oporu wobec niego. W pierwszej kolejności rozchwianiu, wręcz rujnowaniu, podlega codzienne życie ludzi przysłaniane narzucanymi zajęciami w ramach bezproduktywnej aktywizacji oraz medialnymi iluzjami za pomocą wirtualnych symulacji. Prosta odmowa wiedzy wyrażana słowami: "przecież nie mamy na to wpływu", pozwala bezkarnie traktować rządzonych przez rządzących jak bezwładną masę warunkowaną i formatowaną bodźcami sterującymi. Rażącym przejawem tego warunkowania i formatowania jest szeroka obojętność wobec nieuchronnie nadchodzącego załamania gospodarczego, krachu finansowego, wyłączenia wsparcia socjalnego, ucisku fiskalnego, bankructwa politycznego, zamętu prawnego, chaosu kulturowego, szantażu migracyjnego, terroru medialnego, odwetu dywersyjnego czy wreszcie konfliktu militarnego.

Ponad głowami światowych rzesz niegdyś proletariatu pracującego miast i wsi, a dziś prekariatu konsumującego towary i usługi, dokonuje się rekonfiguracja światowych ośrodków wpływów i środowisk korzystających ze światowych przepływów, w ramach jawnych, półjawnych i niejawnych formatów w celu zapanowania nad tymi rzeszami, częściowego ich zagospodarowania, a częściowego spacyfikowania. W światowej przebudowie, która przebiega w mniej lub bardziej wojenno-rewolucyjny sposób, wspólnym przeciwnikiem ośrodków i środowisk globalnych są instrumentalnie traktowane ludzkie masy, poddawane cyfrowej identyfikacji i sieciowej koordynacji, kontrolowane za pomocą dochodów podstawowych, świadczeń socjalnych, akcji szczepiennych, powołań mobilizacyjnych, kampanii marketingowych, operacji finansowych, certyfikatów energetycznych czy systemów scoringowych. Zmagania najwyższego poziomu pomiędzy pretendentami do pierwszeństwa w architekturze władzy globalnej dotyczą korzystania z infrastruktury administracji globalnej kontrolującej rzesze przyłączanych do niej użytkowników uważających się za jej beneficjentów. Mechanizm destabilizacji globalnej sprowadza się do permanentnego stymulowania ludzi za pomocą bodźców fiskalno-finansowych, medialno-informacyjnych i kinetyczno-militarnych w kierunku podwyższania poziomu dyspozycyjności, reaktywności, zależności i uległości. Posługując się tym wielko- i głębokoresetowym kluczem interpretacyjnym łatwiej zrozumieć zachodzące zmiany globalne i procesy cywilizacyjne, polegające na optymalizowaniu poziomu destabilizacji. Z podmiotowo-globalnego punktu widzenia pretendentów i aspirantów do objęcia funkcji światowego rządu i zarządu optymalizowanie destabilizacji polega na utrzymywaniu jej na poziomie gwarantującym stały, trwały i nieodwracalny postęp przedmiotowych procesów globalizacyjnych, polegających na koncentracji władzy i centralizacji administracji. Nadmierne ich spowolnienie czy przyspieszenie mogłoby doprowadzić do wymknięcia się sytuacji spod kontroli albo z powodu sprowokowania oporu i buntu wobec globalizacji w razie zbyt szybkiego rujnowania świata, albo wskutek dopuszczenia do utraty zainteresowania jej wspieraniem i popieraniem w razie spóźnionej ruiny świata.

Dla ludzi trudne do wyobrażenia i zrozumienia są pomysły i dążenia tych, którzy sytuują się na poziomie nadludzi i mają na celu doprowadzenie świata do ruiny, na gruzach której (jak w Strefie Gazy) ma powstać riwiera. Ekstrapolując ją na obszar planety, łatwiej pojąć, dlaczego jedni (nieliczni i uważający się za nadludzi) przepędzają i wypędzają z Ziemi drugich (liczniejszych i traktowanych jako podludzi). Nie wojna, lecz ordynarnie sprowokowana i haniebnie przeprowadzana na oczach świata rzeź dokonywana przez pierwszych przeciw drugim ujawnia i wyjaśnia rasistowską istotę globalnego resetu. Realizuje i forsuje go establishment globalny, określony tu mianem high global state, z wykorzystaniem potencjałów finansowo-handlowych, wojskowo-przemysłowych, paliwowo-surowcowych, medialno-informacyjnych i naukowo-technologicznych amerykańskiego deep state, z którym miałby spierać się i walczyć Donald Trump, a w rzeczywistości go osłania i wspiera. Światowy high state, bazujący na amerykańskim deep state w koordynacji z innymi deep states zlokalizowanymi mniej więcej tam, gdzie powstały struktury CFR (Council on Foreign Relations), również w Europie i Polsce, wdraża plany ideologiczne, programy technologiczne i projekty finansowe wielkich obszarów gospodarczych świata, z których jeden miałby być na Bliskim Wschodzie pod egidą Wielkiego Izraela, drugi - Ukropolin - w Europie Środkowo-Wschodniej, trzeci - Eurabia - w Europie Zachodniej, a jeszcze inny (stymulowany sankcjami) - Roschin - w Azji, skonsolidowany z Indiami. Świat bowiem jest nazbyt rozległy, aby mógł zostać od razu zintegrowany. Dlatego jest federalizowany na dwa sposoby: dobrowolnie - finansowo-ekonomicznie, i przymusowo - militarno-wojennie. Wyraźnie na to wskazuje i wyjaśnia to wojna na Ukrainie.

1.0.1.7. Wojna Zachodu z Rosją na Ukrainie

Wojna na Ukrainie została wywołana w wyniku amerykańskiego zaangażowania w obalenie demokratycznie wybranego prezydenta Wiktora Janukowycza w 2014 roku, który usiłował balansować (podobnie jak prezydent Aleksander Łukaszenka) pomiędzy Wschodem i Zachodem, nie chcąc stowarzyszać Ukrainy z Unią Europejską, a zarazem chcąc korzystać z azjatyckiej strefy współpracy gospodarczej. Na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w 2007 roku prezydent Władimir Putin stwierdził, że Federacja Rosyjska nie będzie bierna, jak w latach dziewięćdziesiątych XX wieku za prezydentury Borysa Jelcyna, wobec przesuwania amerykańskiej strefy wpływów w jej pobliże14. Mimo to Stany Zjednoczone rozpoczęły już w 2008 roku przygotowania do wprowadzenia Ukrainy i Gruzji do Paktu Północnoatlantyckiego, okrążając przy tym Rosję w całym paśmie euroazjatyckim dziesiątkami baz wojskowych w opanowanych przez siebie krajach - od Bałkanów, poprzez Irak, aż po Afganistan. Po fazie finansowego wspierania w kwocie pięciu miliardów dolarów (jak ujawniła Victoria Nuland z Departamentu Stanu) rewolty na Ukrainie zwanej Drugim Majdanem, w drugiej fazie po 2014 roku CIA i MI6 założyły na Ukrainie kilkanaście baz wywiadowczych i wspierały ponad 40 laboratoriów biologicznych (jak ujawniła w lipcu 2026 roku, w ostatnim dniu urzędowania, szefowa osiemnastu amerykańskich służb wywiadowczych Tulsi Gabbard), prowokując Rosję do rozpoczęcia działań wojennych na większą skalę. Zainteresowana eskalacją wojenną Wielka Brytania pod przywództwem Borisa Johnsona w kwietniu 2022 roku zablokowała porozumienie pokojowe Rosji i Ukrainy, doprowadzając do kontynuacji działań wojennych, które do 2025 roku doprowadziły społeczeństwo ukraińskie do demograficznej i gospodarczej ruiny, a państwo do dalszego korumpowania i militaryzowania. Powtarzające się od 2022 roku prowokacje i insynuacje zmierzają konsekwentnie do czynnego włączenia w konflikt innych państw, a przede wszystkim Polski, która pośrednio od początku już w nim uczestniczy ponosząc z tego tytułu największe koszty (liczone oficjalnie na poziomie 5% PKB, co odpowiada ok. 200 miliardom złotych), nie otrzymując w zamian nic, nawet minimum wdzięczności. W następstwie zeuropeizowania wojny na Ukrainie przez Donalda Trumpa, po wcześniejszych prowokacjach ukraińskich (takich jak intencjonalne, niewyjaśnione i niezadośćuczynione zabicie dwóch Polaków w Przewodowie ukraińską rakietą 15 listopada 2022 roku), mających wciągnąć do wojny Polskę (co potwierdził w rozmowie z redaktorem Rymanowskim były prezydent Polski Andrzej Duda), rozpoczęły się prowokacje szerzej zakrojone z udziałem sił europejskich, w tym norweskich i holenderskich, jak miało to miejsce 10 września 2025 roku. Wina została przypisana Rosji, mimo że drony nadlatywały z ukraińskiego terytorium.

Zgodna w Polsce proukraińska, a zarazem antyrosyjska retoryka i polityka po obydwu stronach partyjno-mainstreamowej sceny z aktorami okresowo wymieniającymi się u sterów władzy (występującymi w roli stronnictw zagranicy), w sposób czynny z jednej strony wyprzedzająco realizuje oczekiwania amerykańskie, niemieckie i ukraińskie, a z drugiej konsekwentnie ignoruje polskie interesy społeczne, państwowe i narodowe. Nieprzerwanie i bezrefleksyjnie rusofobiczna i ukrainofilska polityka wschodnia pozornie zwalczających się obozów politycznych (częściowo zakulisowo suflowana z zewnątrz, a częściowo otwarcie zdradziecka wewnątrz) angażuje Polskę w wojnę na Ukrainie ze wszystkimi tego dramatycznie ryzykownymi konsekwencjami, a zarazem włącza się w zacieśnianie europejskiej integracji w obliczu sztucznie kreowanego i realnie prowokowanego wroga - Federacji Rosyjskiej, która nie zgłasza żadnych roszczeń terytorialnych wobec Polski. Obydwa ugrupowania zgodnie straszą obywateli rosyjskim napadem na Polskę i Europę, osłabiając przy tym jej zdolności obronne - tak wojskowe poprzez oddawanie wyposażenia, jak również cywilne poprzez pogłębianie zadłużenia, oraz wystawiając ją na ataki przez wojskową wysługę dla Ukrainy (która zgłasza roszczenia terytorialne wobec Polski) - dostawy własnego i obcego uzbrojenia oraz lokowanie w Polsce ukraińskich fabryk zbrojeniowych (na podstawie porozumień zawartych w Kijowie 18 września 2025 roku). Jednak największa - zbędna, szkodliwa i zbrodnicza wobec Polski wysługa rządzących zatajana wobec rządzonych polega na scalaniu upadłego państwa ukraińskiego z doprowadzanym do upadłości państwem polskim w jeden objęty chaosem organizm polityczno-prawny podatny na zewnętrzne - agenturalne wpływy obcych stolic, i wewnętrzne - dywersyjne ataki ukraińskiej mniejszości. Świadoma czy nieświadoma oraz mimowolna czy dobrowolna wysługa przywódców polskich, począwszy od szeregowych posłów, przez zmieniających się ministrów, a skończywszy na głowie państwa kolejnych kadencji, stanowi pierwszą i najważniejszą przyczynę obecnych i nadchodzących nieszczęść Polaków, którzy tak czy inaczej na takie działania pozwalają.

Polską specyfiką wciąż okazuje się podatność na emocjonalną manipulację słowami i obrazami, a zarazem niezdolność do intelektualnej refleksji nad realnymi przyczynami i skutkami. Dlatego naszym państwem wciąż rządzą jego jawni i skryci wrogowie z obydwu stron pozorowanego sporu, zgodnie i naprzemiennie prowadząc je do upadku i rozbioru, wystawiając sobie nawzajem medialnie prowokacyjną "piłkę" dla wzbudzenia mylącego ferworu. Obywatele są wciąż rozgrywani patriotycznymi wezwaniami z farbowanej prawej strony, pokładającej ufność w amerykańskiej potędze, oraz liberalnymi żądaniami z dosłownie lewej strony odwołującej się do mitu europejskich wartości. Tymczasem Stany Zjednoczone, wywoławszy wojnę na Ukrainie i włączywszy w nią Polskę, wycofały się cicho z Jasionki, głośno zaś ustami swego prezydenta wyraziły wiarę, że Europa ma dość siły, aby wspomóc Ukrainę w odzyskaniu wszystkich terytoriów, a nawet pójść dalej. Jednocześnie zaoferowały Europie, a raczej zmusiły ją do zakupu u siebie uzbrojenia dla Ukrainy za setki miliardów, oraz zmusiły do zainwestowania w USA setek miliardów i zaakceptowania 15% cła na eksportowane do siebie towary. Umowa podpisana w Szkocji przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen i prezydenta Trumpa w sierpniu 2025 roku oznacza, że zstępujący hegemon (Ameryka) nakłada trybut na kontrolowaną przez siebie część świata, by próbować poprawić swoją pozycję względem hegemona wstępującego (Chiny). Jednak nie tyle chodzi tu o światową hegemonię państwowego supermocarstwa, ile o wymuszenia wielkoobszarowych konsolidacji, czego częścią staje się Europa pod niemieckim przewodem. Konsolidację tę w Polsce wspierają tak jej zdeklarowani lewicowi zwolennicy, jak również kamuflujący się pozornie prawicowi przeciwnicy, którzy pod pozorem bezpieczeństwa zadłużają państwo, blokując możliwości jego rozwoju na pokolenia, a zarazem wspierając rozwój przemysłu zbrojeniowego innych państw z Ameryką i Niemcami na czele.

1.0.1.8. Globalna gra o kontrolę nad światem

Za zasięg, zakres, tempo i sposób destabilizacji globalnej odpowiadają w pierwszej kolejności rządy państwowe, nielojalne wobec własnych narodów, które im na to pozwalają, zaś w drugiej kolejności globaliści, którzy na jednych i drugich to wymuszają. Wobec amerykańskich nacisków na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy na przełomie sierpnia i września 2025 roku przywódcy Chin, Indii i Rosji oświadczyli światu, że nie dadzą się podzielić i podbić. Czy zatem trudno przewidzieć w Waszyngtonie efekty szermowania sankcjami wobec Chin albo w Warszawie skutki grożenia Rosji pokazem siły przez sprawującego w Polsce urząd wicepremiera i ministra spraw zagranicznych? Jeśli nietrudno - bo przecież od wielu lat widać, jak zacieśnia się wszechstronna współpraca i wzrasta pozycja niezachodniej części świata - to może na najwyższych poziomach władzy globalnej właśnie o to chodzi? Może właśnie chodzi o to, aby świat odtąd się globalizował na innych, już nie demokratycznych zachodnich zasadach, ale na technokratycznych zasadach wschodnich, aby na ruinach Zachodu niegdyś chrześcijańsko cywilizującego świat zapanował decywilizujący świat chińskiego Wschodu. Odwróceniu tego przygnębiającego megatrendu nie służy zamykanie własnych gospodarek poprzez rosnące ceny energii, zrywanie łańcuchów handlowej wymiany za pomocą wojen celnych, otwieranie się na migracyjną różnorodność rozsadzającą społeczną spójność, zadłużanie państw na konto przyszłych pokoleń, tolerowanie dewiacji osłabiających demograficzną prężność, a przede wszystkim wszczynanie wojen pod jawnie fałszywymi pretekstami prezentowanymi z najwyższą hipokryzją na forum Narodów Zjednoczonych, jak w 2003 roku przez Colina Powella czy w 2025 roku przez Marcina Bosackiego. Niestety nawet wobec tak ewidentnych prowokacji świat jest bezbronny, a plany jego zrujnowania realizowane są z żelazną konsekwencją. Jedyne, co pozostaje, to świadomość, że nie było się w obliczu tego wszystkiego biernym.

Świat pogrąża się dziś w największej ciemności pod osłoną historycznego porozumienia pokojowego Donalda Trumpa i Beniamina Netanjahu z 29 września 2025 roku oraz głosowania na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych za utworzeniem państwa palestyńskiego z poparciem 142 krajów. Przybycie prezydenta Stanów Zjednoczonych do Izraela 13 października 2025 roku, kiedy zgodnie z dwudziestopunktowym planem Hamas uwolnił 20 jeszcze żyjących zakładników, stało się okazją do euforii w Izraelu i na Zachodzie, niepodzielanej w samej Strefie Gazy (i reszcie świata) z powodu niemal całkowitego jej zrujnowania w stopniu nienadającym się do zamieszkania przez ocalałą z ludobójstwa ludność. Zniszczenie przez Israel Defense Forces z użyciem amerykańskiego uzbrojenia (w tym ładunków wybuchowych o sile kilkunastu bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę) trzech czwartych infrastruktury i wymordowanie ok. 70 tys. Palestyńczyków (w tym strzałami w głowę do dzieci i za pomocą głodu), zaginięcie pod gruzami ok. 300 tys. ludzi i ciężkie okaleczenie ok. 170 tys. ludzi dokonało się w następstwie sprowokowanego, wyreżyserowanego, ukartowanego i wspartego przez Izrael ataku na jego terytorium w dniu 7 października 2023 roku przez Hamas, co miało być zaskoczeniem. W rzeczywistości izraelski rząd (przynajmniej jego część) o ataku wcześniej wiedział, wycofując wojsko z granicy, wyłączając systemy monitorujące granicę i opóźniając działania obronne, tak aby po jego stronie było jak najwięcej ofiar śmiertelnych i porwań, stwarzając w oczach świata pretekst do ostatecznej rozprawy z Palestyńczykami. Szybko przekształcił się on w barbarzyńską rzeź bezbronnej ludności (włącznie z zagranicznymi lekarzami, dziennikarzami i wolontariuszami), niszczenie kwartał po kwartale zabudowy z powietrza i przez saperów (włącznie ze szpitalami, szkołami, uniwersytetami i stacjami odsalania wody) oraz poligon doświadczalny dla zaawansowanych technologii zrównywania wszystkiego z ziemią (włącznie z testami broni dronowej sterowanej za pomocą sztucznej inteligencji). Za medialnie reżyserowanym teatrem pokojowej misji Donalda Trumpa, jakoby zmuszającego Beniamina Netanjahu do zaprzestania zagłady Strefy Gazy, stoją najbardziej przyziemne kalkulacje interesów ekonomicznych związane z wydobyciem złóż, udrożnieniem szlaków komunikacyjnych i rozbudową kurortów wypoczynkowych oraz kryją się najbardziej profetyczne wizje panowania Izraela od rzeki Nil aż po wielką rzekę Eufrat, wytrzebienia obcych plemion z darowanych im przez Jahwe obszarów i wywołania światowego konfliktu, przyspieszającego nadejście wciąż oczekiwanego przez Żydów mesjasza. Pilotażowe wdrożenie kinetyczno-militarnej ścieżki Wielkiego Resetu w Strefie Gazy przekształciło ją w laboratorium przyszłości resetu głębokiego, doprowadzającego ludzi do skrajnego - fizycznego wycieńczenia i psychicznego zrezygnowania, czyniąc ich obojętnymi na urządzanie im świata.

W powiązaniu z zagładą życiowych zdolności w amerykańsko-izraelskiej eksklawie, jaką stała się Strefa Gazy przejęta pod technokratyczny zarząd samozwańczej rady (a nie nawet pozornie demokratyczny zarząd Narodów Zjednoczonych), trwają przygotowania do urządzenia życia na wiele większym terytorium w środkowo-wschodniej Europie pod trójetniczną formułą - Ukropolin. W przygotowaniach tych biorą udział czynniki zewnętrzne, wyznaczające kierunki polityki, opracowujące regulacje prawne, nakładające kontrybucje finansowe i wpływające na obsadę najważniejszych urzędów oraz czynniki wewnętrzne, doprowadzające Polskę do zadłużeniowego załamania, medialnego rozemocjonowania, migracyjnego chaosu, energetycznego uzależnienia, militarnego rozbrojenia, dyplomatycznego ośmieszenia, agenturalnego przejęcia i wojennego uwikłania. O ile czynniki zewnętrzne - zagraniczne, korzystają z okazji do osłabiania Polski, o tyle czynniki wewnętrzne tę okazję stwarzają, działając naprzemiennie - jedne bardziej wobec Berlina i Brukseli, a drugie wobec Waszyngtonu i Jerozolimy, jak również synergicznie wobec Kijowa. Obydwa stronnictwa skupione wokół dwu pookrągłostołowych partii politycznych naprzemiennie zwodzą Naród Polski, zgodnie blokując mu możliwość artykułowania swojej woli i obrony swoich interesów obezwładniającą propagandą rosyjskiego zagrożenia, amerykańskiego sojuszu, angielskiej pamięci, niemieckiej pomocy, żydowskiego bohaterstwa, ukraińskiej wdzięczności i unijnej bezalternatywności, mimo że przeczą temu powtarzające się doświadczenia. Uporczywość propagandowej kampanii, która staje się nie do zniesienia dla empirycznie doświadczającego i logicznie myślącego człowieka, ostatecznie prowadzi do fizycznego obezwładnienia i psychicznego wyłączenia obywateli.

Będące wypadkową globalnej gry o kontrolę nad światem wprowadzanie Polski w stan załamania bezpieczeństwa narodowego jest przede wszystkim rezultatem działań ludzi świadomie lub nieświadomie narażających nasz kraj na stan najwyższego niebezpieczeństwa. Ludzie ci jednocześnie upatrują sobie dalekie miejsca do ewakuacji i wyposażają się w pojemne plecaki ucieczkowe. Być może z tego powodu, aby ucieczka nie odbyła się masowo, jak w 2022 roku z Ukrainy, granica polsko-niemiecka została obsadzona polskim wojskiem i polską żandarmerią wojskową, mimo że zagrożona wojną miałaby być granica wschodnia. Stałym elementem rozgrywania Polski z zewnątrz przez inne państwa oraz wewnątrz przez jej decydentów są wciąż dokonywane oraz kolejne zapowiadane prowokacje jakoby rosyjskie, ale z użyciem ukraińskich środków napadu powietrznego i z udziałem Ukraińców w roli wykonawców. W lipcu 2026 roku pełniący urząd polskiego Ministra Spraw Zagranicznych ostrzegał przed szwadronami śmierci wysyłanymi przez Putina, zapewne spodziewając się, że Ukraińcy w Polsce przejdą od podpaleń do mordów, co łatwo przewidzieć odwołując się do cybernetycznego mechanizmu sprzężenia zwrotnego, w którym prowokacje mają usprawiedliwiać reakcję. Prowokacji zaś w Polsce przybywa, od widowiskowych pokazów jakoby polskiego słownego faszyzmu do krwawych ataków. W ich następstwie Naród Polski, który nie zna tego rodzaju praktyk, miałby się upodobnić do innych nacji, takich jak Ukraińcy, dla których zawsze było to i nadal jest sposobem realizacji polityki nawet wobec własnych obywateli. Globalna gra anglo-amerykańsko-żydowskiego establishmentu we współpracy z przedstawicielami innych nacji o kontrolę nad światem, chociaż nie omija Polski, to raczej rozegra się na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Na oczach bowiem całego świata oraz bez względu na koszty i straty izraelsko-amerykańska koalicja dokonuje egzekucji na Iranie, dzielnie i rozpaczliwie opierającym się globalizacji świata pod jedną władzą zwierzchnią.

1.0.1.9. Cybernetyczna a filozoficzna interpretacja destabilizacji

Wiązanie perspektywy filozoficznej, a tym bardziej teologicznej z cybernetyczną, a nawet informatyczną, wydaje się zaskakujące, lecz znajduje logiczne uzasadnienie i empiryczne potwierdzenie w relacji pomiędzy celami i prowadzącymi do nich środkami, tym bardziej że chodzi o cele najdalsze - ostateczne, i środki najbliższe - bieżące. Nie jest możliwe, aby najbardziej zaawansowane, wyrafinowane i kosztowne przedsięwzięcia globalne, w tym militarno-kinetyczne (operacja specjalna w Zatoce Perskiej), propagandowo-kognitywne (ocieplenie klimatu planety), informacyjno-cybernetyczne (algorytmy sztucznej inteligencji), finansowo-spekulacyjne (opodatkowanie emisji dwutlenku węgla) czy innowacyjno-inwestycyjne (centra przetwarzania danych) były realizowane w oderwaniu od swojego ostatecznego i całościowego przeznaczenia. Owszem, tak może się wydawać z perspektywy przedsiębiorców, konsumentów i proletariuszy przywykłych do planowania i kalkulowania w dostępnym im horyzoncie czasowym miesięcy czy lat, ale nie z punktu widzenia oligarchów, inżynierów i architektów spoglądających na świat i obmyślających strategię z wyprzedzeniem na dekady czy nawet stulecia. Kiedy zaś rozpoczyna się gra o wszystko, o cały świat wraz ze wszystkimi jego zasobami, horyzont sięga wieczności deprecjonowanej i lekceważonej na użytek i zgubę wysterowywanych mas, określanych przez samozwańczą elitę mianem gojów.

Cybernetyka w najszerszym zastosowaniu jest technologią socjopsychicznego sterowania za pomocą warunkujących impulsów i sterujących sygnałów w kierunku, który od wieków, a nawet od początku nie ulega zmianie. Prowadzi on do doczesnego zniewolenia i wiecznego zatracenia człowieka stworzonego z miłości i w mądrości na obraz i podobieństwo Jedynego, a zarazem Trójosobowego Boga. Nie może się z tym pogodzić i tego znieść jego odwieczny wróg zwany Lucyferem, który wraz z innymi aniołami zbuntował się wobec Boga i rozpoczął walkę z człowiekiem, przyjmując postać przeróżnych bożków, zwanych podstępnie bogami. Wskazuje na to wprost objawienie spisane w kanonicznych i niekanonicznych księgach Pisma Świętego oraz niezliczone objawienia będące udziałem świętych Kościoła katolickiego. Natomiast nie wprost przemawiają za tym przeróżne mity z całego świata, znane od najdawniejszych dziejów człowieka, które w swej strukturze i fabule są korelatem przekazu Biblijnego. Wbrew zwodniczym ideologiom ewolucjonizmu i ustaleniom pozytywistycznej nauki religia nie jest dziełem człowieka i tylko składnikiem jego kultury, lecz również odpowiedzią człowieka na zaproszenie Boga czy może nawet podszepty podszywających się pod Niego bożków. Tak było w zamierzchłej starożytności i tak jest dziś, z tą jednak różnicą, że ludzie dobrej woli, kierujący się zdrowym rozsądkiem, nie powinni mieć wątpliwości kto stoi za cywilizacją życia i miłości. Ludzie przewrotni i zbuntowani zaś jawnie lub skrycie wysługują się złu, korzystając ze wsparcia Złego, zasiewając cywilizację śmierci i nienawiści.

Tak prosto i jasno zarysowana historia dziejów świata i losów człowieka znajduje dopełnienie, uzupełnienie i wyjaśnienie nie tylko w setkach tysięcy zapomnianych dziś traktatów teologicznych i filozoficznych, ale również na setkach tysięcy odczytywanych dziś tabliczek glinianych Bliskiego Wschodu. Nieznajomość jednych i drugich jest jedną z najważniejszych przyczyn współczesnej niewiary człowieka na nowo akceptującego swój niewolniczy status, z którego dawniej wyzwoliło go chrześcijaństwo. Szalejące z narastającą siłą wojny na Bliskim, Środkowym, Dalekim i europejskim Wschodzie zdają się zmierzać ku Armagedonowi przepowiadanemu w księgach prorockich i apokaliptycznych Biblii Starego i Nowego Testamentu, jak również zapowiadanemu w listach współczesnych architektów porządku światowego, np. w listach pomiędzy Albertem Pike i Giuseppe Mazzinim w drugiej połowie XIX wieku. W korespondencji tej zapowiedziano scenariusz trzech wojen światowych, z których dwie już się dokonały, a trzecia właśnie nadchodzi i, jak zapowiedziano, będzie się rozgrywała pomiędzy syjonizmem a islamem. Syjonizm reprezentuje dziś koalicja izraelsko-amerykańska wspierana siłami europejskiego Zachodu, zaś na islam składają się zdesperowane ugrupowania i państwa muzułmańskie wspierane siłami azjatyckiego Wschodu. Z jednej strony jest kwestią czasu, kiedy dozbrajane przez Amerykę, a zarazem narażane przez nią na zniszczenia kraje islamskie zjednoczą się przeciw USA pod wodzą Iranu, a z drugiej, kiedy zdominowana przez Żydów Rosja zwróci się przeciw Chinom, które wówczas ją zaatakują. Wiele na to wskazuje, że właśnie taki scenariusz niemal pełnoskalowej trzeciej wojny światowej, która obecnie jest rozkręcana, został opracowany na najwyższych piętrach władzy światowej, inspirowanej gnostycznymi, okultystycznymi i kabalistycznymi wpływami ośrodków, środowisk i osobistości przypisujących sobie status nadludzi, powołanych do opanowania, kontrolowania i ujarzmienia zawadzających im rzesz podludzi. Na wielki i głęboki reset godzi się więc spojrzeć także w aspekcie ostatecznych losów człowieka i świata. Zajmują się tym teologia i filozofia.

W pełniejszym ujęciu badawczym i dydaktycznym nie można lekceważyć teologicznie i filozoficznie odległego i rozległego horyzontu zdarzeń. Uporczywe zaś pomijanie w nauce spraw ostatecznych świadczy o sztucznym - programowym jej ograniczaniu do zjawisk fizykalnych, oraz o taktycznym - instrumentalnym zastosowaniu do zjawisk społecznych. Tymczasem rzeczywistość jest bogatsza od naszych najśmielszych jej wyobrażeń. Jako taka wymaga poznawczego podejścia transcendentalnego, które nie pomija niczego, co aktualnie i potencjalnie istniejące. Redukowanie na przestrzeni dziejów naukowego namysłu nad rzeczywistością okazuje się irracjonalne (prowadzi do błędów poznawczych) i niemoralne (legitymizuje fałszywy obraz świata). Wyciąganie logicznych wniosków z empirycznych faktów rozpoczyna się od odkrywania nowych faktów, których nie sposób zmierzyć i zważyć. Poza i ponad faktami materialnymi są fakty niematerialne, trudniejsze do zbadania, a dostępne w drodze rzetelnego - racjonalnego, i uczciwego - moralnego wnioskowania. Świat fizyczny okazuje się bowiem w pełni racjonalny, zaś społeczny trwa, jeśli jest dodatkowo także moralny.

W momencie, kiedy cały świat stał się jednym obiektem zastosowań środków cybernetyczno-informatycznych dla ich dysponentów, możliwa stała się realizacja celów teologiczno-filozoficznych kreślonych przez ich architektów. Operatorzy, administratorzy, regulatorzy czy sponsorzy środków cybernetyczno-informatycznych stają się dziś coraz bardziej widocznymi zarządcami świata, lecz ponad nimi są jeszcze nieznani i niedostrzegani jego władcy. Dla pełniejszej oceny stanu destabilizacji porządku światowego w ujęciu cybernetycznym niezbędne staje się więc jeszcze jego ujęcie eschatologiczne. Człowiek zorientowany materialistycznie, fizykalnie, scjentystycznie, pragmatycznie, utylitarnie i hedonistycznie nie jest dziś w stanie dostrzec i docenić tak bardzo odległych zależności zachodzących pomiędzy cybernetyką i eschatologią, gdyż metodycznie i dogmatycznie stroni od wiązania doczesności z wiecznością. Jednak na przestrzeni dziejów było inaczej. Pierwszym kryterium ludzkiego postępowania, czy dobrego, czy złego, było odniesienie do celu ostatecznego, począwszy od wysiłków budowniczych zigguratów, piramid i katedr, aż po oddających swoje życie świętych dla ocalenia współwięźnia w obozie koncentracyjnym, nienarodzonego dziecka czy będącej w ciąży synowej. Współczesny świat cywilizacyjnego Zachodu został już na tyle zdestabilizowany, że zanikły w nim nie tylko kulturowe kryteria oceny wartości prawdy, dobra i piękna, ale również naturalne zdolności przetrwania, rozeznania i oporu w obliczu zagrożeń. Oznacza to, że przetrwają w nim tylko nieliczni, zaś całą resztę pochłonie świat kolektywistycznego, stadnego, karnego i służebnego Wschodu. Winni tego są nie tylko zaprzedani przywódcy państwowi, oddający swoich obywateli w ekologiczną niewolę, ale również zastraszeni hierarchowie kościelni, mamiący swych wiernych ekumenizmem.

1.0.1.10. Eschatologia Wielkiego i Głębokiego Resetu

Odrzucając błędne, szkodliwe, podstępne i wrogie kanony naukowości, utrudniające albo wręcz uniemożliwiające miarodajne rozpoznawanie otaczającej nas i współtworzonej przez nas rzeczywistości, korzystać trzeba z różnych typów wartościowego docierania do niej, w tym także poznania praktycznie-potocznego, ściśle-naukowego, szeroko-filozoficznego i religijnie-objawionego. Z takiej perspektywy człowiek w cywilizacyjnie dojrzałym jego rozumieniu i wartościowaniu nie wziął się z przypadku czy błędu, lecz z wyobrażenia i postanowienia Stwórcy. Zaistniał w czasie nie dla swej zguby na Ziemi, ale dla wiekuistego życia w Bogu i na Jego chwałę. Nieprzyjaciel człowieka, szatan, jako kłamca i zabójca robił i nadal robi wszystko, aby mu w tym przeszkodzić, aby obrzydzić mu świat i odepchnąć go od Boga. Z jednej strony wprost uczy tego Katechizm Kościoła Katolickiego, a z drugiej strony nie wprost wskazują na to tragiczne losy ludów zwodzonych fałszywymi wierzeniami. Wiara z tej racji, że sięga najdalej w ludzkie wyobrażenia oraz motywuje najmocniej ludzkie zachowania, stanowi pierwotny fundament każdej cywilizacji jako najszerszej w przestrzeni i najdłuższej w czasie zbiorowości ludzi podobnie zorganizowanych - współdziałających lub rywalizujących ze sobą. Od sposobu tego zorganizowania zależy nie tylko poziom zadowolenia ludzi żyjących w danej cywilizacji, lecz także stopień samego ich rozwoju jako ucywilizowania. Oznacza to, że cywilizacje różnią się między sobą właśnie poziomem ucywilizowania ludzi je tworzących, co z grubsza przybiera model kolektywistyczny, indywidualistyczny bądź personalistyczny. Kiedy człowiek odkrywa w sobie osobową godność, przekraczającą jednostkową odrębność, albo zbiorową zależność, najpełniej się realizuje i rozwija wchodząc w relacje z osobami ludzkimi i boskimi. Wszak tylko jako osoba człowiek jest sobą, stanowiąc świadomie i dobrowolnie o sobie względem innych osób oraz posługując się wszystkim, co posiada tylko status rzeczy. Nie od razu jednak te prawdy, prawa i prawidła stały się dzisiejszą oczywistością, która jest jednak coraz usilniej zamazywana, rozmywana i przekreślana, jakby chodziło znów o urzeczowienie i zinstrumentalizowanie człowieka do roli użytecznego narzędzia jak w transhumanizmie, wykorzystania w roli armatniego mięsa jak na wojnie na Ukrainie, zniewolenia na kształt mówiącej rzeczy jak w starożytnym Rzymie, traktowania w roli pociągowego zwierzęcia jak w żydowskim Talmudzie, czy może przedmiotu dostarczającego wyuzdanych uciech jak na Wyspie Epsteina.

Cywilizacja w najwyższej postaci ukształtowała się dzięki wychowawczej roli Kościoła rzymskokatolickiego, chociaż tylko nieliczni jego wierni osiągnęli na Ziemi świętość, a pozostali mają szansę jej dostąpić w następstwie pośmiertnego oczyszczenia. Prawdę tę na przestrzeni historii zbawienia poświadczają niezliczone dowody najwyższej wrogości wobec tej właśnie religii przy jednoczesnym tolerowaniu czy nawet wspieraniu innych religii. Na przestrzeni dziejów okazuje się najbardziej boską i najbardziej ludzką ta z cywilizacji, która była i nadal jest najbardziej prześladowana, czyli cywilizacja łacińska, która wyewoluowała dziś w mniej ortodoksyjną cywilizację zachodnią. Z racji dawniejszego jej zakorzenienia w jedynej prawdziwej wierze i najpełniejszego oddania Najwyższemu Dobru jest głównym obiektem ataków ze strony wszystkich innych cywilizacji, a przede wszystkim uderzeń ze strony ośrodków, środowisk i osób tworzących globalną antycywilizację. Kres chrześcijaństwa miałby nastąpić wraz z nadejściem różnie wyobrażanego Antychrysta, ale jak zapowiedział sam Chrystus, jego Kościoła bramy piekielne nie przemogą. Nie znaczy to jednak, że można być spokojnym, gdyż walka ostatecznie toczy się o ocalenie albo pogrążenie jak największej liczby ludzi.

Prawa, prawdy i prawidłowości odkryte, zweryfikowane i upowszechnione na gruncie depozytu chrześcijańskiej wiary i moralności są dziś obiektem najbardziej teoretycznie podstępnych i praktycznie zaciekłych aktów wrogości, których nie sposób wytłumaczyć inaczej niż tylko działaniami upadłych aniołów oraz uległych im ludzi jako istot duchowo-cielesnych. Oznacza to, że będące ich wytworem cywilizacje różnią się tak pod względem materialnej, jak również duchowej doskonałości. Jedne wprost prowadzą ludzi do zatracenia, zaś inne dają większą szansę na zbawienie. Najpełniej szansę tę stwarza cywilizacja wyrosła w Europie na gruncie chrześcijańskiego objawienia, która pośród meandrów w znacznym stopniu i nierównomiernie ucywilizowała cały świat. Za człowieka ucywilizowanego wciąż bowiem uchodzi ten, kto wyznaje słowem i czynem osobową godność każdego człowieka, równego wobec innych przed Bogiem. Zaprzeczają temu jawne agendy Wielkiego Resetu i skrywane scenariusze resetu głębokiego. Do jawnych agend Wielkiego Resetu zaliczają się globalne - światowe, regionalne - unijne, i lokalne - krajowe deklaracje na rzecz przebudowy porządku, jaki znamy, począwszy od Agendy 2115 z 1992 roku, Agendy 2030 z 2015 roku16, Pakietu Fit for 55 z 2019 roku17, czy Deklaracji praw przyszłych pokoleń z 2024 roku18. Natomiast do skrywanych scenariuszy resetu głębokiego zaliczyć trzeba takie dokumenty, jak: Raport z Żelaznej Góry z 1967 roku19, Instrukcja Ciche bronie do cichych wojen ujawniona w 1986 roku20, Program nowego amerykańskiego wieku z 2006 roku, Raport na temat rozwoju technologicznego Komisji Rockefellera z 2010 roku21, czy Deklaracja ID z 2018 roku22. Jedne i drugie stanowią oparcie dla działań globalnych agentów na rzecz technokratycznego zorganizowania świata i transhumanistycznego sformatowania człowieka.

1.0.1.11. Pierwszy Wielki Reset ludzkości

Słowo "reset" posiada kilka konotacji, z których dominuje dziś konotacja informatyczna, dotycząca systemu operacyjnego komputera w sytuacji, gdy z jakichś powodów jego działanie się zawiesza, albo zaczyna on funkcjonować niezgodnie z oczekiwaniem i nie reaguje na polecenia operatora lub użytkownika. Analogiczną do tej konotacji jest mniej znana konotacja dziejowa, kiedy ogólnoludzka cywilizacja ulega załamaniu i przestaje spełniać swą pierwotną cywilizacyjną rolę. Po raz pierwszy w znanych nam dziejach światowa cywilizacja została zresetowana wielkim potopem, szacowanym na około sześć tysięcy lat temu. Geologiczne, paleontologiczne, etnologiczne, a przede wszystkim epickie jego ślady odkrywane są dziś niemal na całym świecie. Przemawiają one za tym, że zagładzie uległa niemal cała ludzkość w warunkach wysokiego i przyspieszającego rozwoju technicznego, a zarazem niskiego i malejącego rozwoju etycznego. Niedorozwój religijno-moralny w opozycji do nadrozwoju materialno-inżynieryjnego doprowadził do niedających się opanować i usunąć sprzeczności, zniwelowanych ogólnoświatową katastrofą, po której historia zaczęła się niemal od nowa.

Istnieją liczne dowody, że potopowy - nowy początek ułatwiło zachowanie dawniejszej - przedpotopowej wiedzy, przekazanej ludziom: przez Boga - z nieba jakby z obłoków, czy przez demony - z piekła jakby z podziemi. Wiedza ta pozwoliła w stosunkowo bardzo krótkim czasie, czyli w ciągu kilku stuleci ukonstytuować się pierwszej wielkiej cywilizacji, jaką był Sumer, istniejący od połowy trzeciego do połowy drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Jest on dziś określany we wszystkich przejawach, od języka począwszy, mianem izolatu. Kiedy wszędzie na świecie ludzie żyli w niewielkich kilkudziesięcioosobowych osadach, z których największą mogło być Jerycho, na obszarze Mezopotamii pojawiły się miasta liczące wiele dziesiątek tysięcy mieszkańców z harmonijnie zorganizowanym współżyciem ludzi i efektywnie rozplanowaną zabudową. Niezliczony do dziś zasób wynalazków umożliwił rozwój najpierw cywilizacji śródziemnomorskich, a następnie wszedł w użycie późniejszego i współczesnego świata. Kiedy wszędzie na świecie ludzie prowadzili gospodarkę zbieracko-łowiecką, wciąż wędrując w poszukiwaniu lepszych zasobów, w najbardziej nieodpowiednim miejscu do życia, pod upalnym słońcem, pomiędzy kapryśnymi rzekami Tygrys i Eufrat, na gliniastym i spękanym albo wilgotnym i trzcinowym mule, bez drzew, kamieni, wapnia i czarnoziemów, pojawili się znikąd ludzie i zbudowali rozległe instalacje do nawadniania upraw pszenicy i jęczmienia w takiej ilości, że większość z nich mogła żyć w miastach i trudnić się różnorodnymi zawodami dla pomnażania i utrwalania wspólnego pożytku. Obok rzemieślników rozlicznych profesji kluczową elitą byli kształceni skrybowie, którzy stanowili biurokratyczny aparat panującego władcy, składającego wraz z kastą kapłanów ofiary bóstwom, którym (jak poświadczają przekazy) zawdzięczano niezbędną do przeżycia wiedzę.

Pierwsze teokratyczno-biurokratyczne systemy państwowe były ośrodkami miejskimi, otaczanymi murami, i rozłożonymi wokół zalewowymi polami uprawnymi, kontrolowanymi i regulowanymi na bazie pozyskanej wiedzy matematycznej, geometrycznej, astronomicznej, klimatycznej, architektonicznej, budowlanej, rolniczej, medycznej, organizacyjnej i religijnej, którą precyzyjnie i mozolnie spisywano na glinianych tabliczkach i zazdrośnie strzeżono. Za sprawą pożarów, które wypaliły gliniane tabliczki i nadały im twardość kamienia, ówczesna wiedza przetrwała do dziś i jest odczytywana od XIX wieku. Nie została ona zaprzepaszczona, kiedy miejsce Sumerów zajmowały inne ludy i imperia, Akadyjczycy, Babilończycy, Elamici, Medowie, Hetyci, Asyryjczycy, Persowie, Grecy czy Rzymianie. Nie wszystko udało się zniszczyć, czy też nie wszystko niszczono, lecz adaptowano wbudowując w nowe potęgi.

1.0.1.12. Drugi Wielki i Głęboki Reset ludzkości

Pierwszy, gwałtowny i potopowy, wielki reset w dziejach ludzkości miał niszczycielski charakter i przypuszczać można, że sprowadzony został na ludzi za sprawą demonicznych knowań, które doprowadziły ich do moralnego upadku. Wraz z nadejściem pełni czasów i przyjściem na Ziemię Jezusa Chrystusa, rozpoczynającym naszą erę, nastał drugi, powolny i zbawczy wielki reset. Na pozostałościach despotycznych cywilizacji pogańskich zaczęła wyrastać personalistyczna cywilizacja chrześcijańska, oparta nie tyle na wiedzy kosmiczno-technicznej, lecz na wiedzy religijno-etycznej, objawionej człowiekowi przez samego Boga-Człowieka - Syna Bożego, równego w naturze Ojcu Stworzycielowi wszystkiego. O ile wiedza techniczna według przekazów biblijnych23 przekazywana była ludziom przez upadłych aniołów, aby ludzie im służyli dopuszczając się największych niegodziwości, takich jak prostytucja sakralna, ofiary z ludzi czy mordowanie niechcianych niemowląt, a potem umierali na wieki, wiedza etyczna jest im odkrywana przez prawdziwego i jedynego Boga, aby się uświęcali przygotowując do życia wiecznego.

W miarę jak Chrystus wyzwala kolejne narody do życia z nim w wolności dzieci Bożych, jego odwieczny przeciwnik Lucyfer usiłuje temu przeszkodzić, zwodząc coraz większe rzesze ludzi kłamstwami i zaprawiając ich do wojen, aby się zabijali. Ulegli mu źli ludzie szerzą fałsz, podstęp, głód, niepokój, rozłamy i śmierć. Przez ponad dwa tysiąclecia ma miejsce zmaganie państwa diabelskiego, urzeczywistnianego w totalitarnych imperiach, z państwem bożym, przejawiającym się w prawach i instytucjach państw chrześcijańskich, co zapowiedział św. Augustyn w traktacie o państwie bożym24. Kiedy dziś już niemal wszystkie odeszły do przeszłości wraz ze swoimi monarchami, ich miejsce zajmują neopogańskie i techno-barbarzyńskie plemiona, rywalizujące ze sobą o dominację nad światem, urządzanym na kształt państwa globalnego. Przypieczętowaniem tych dążeń miałby być wielki i głęboki reset wszystkiego. Świat cały miałby być urządzony na wzór jakiegoś miasta sumeryjskiego, Uruk, Ur, Eridu, czy Lagasz, z zigguratem do składania ofiary dawnym bożkom Enkiemu, Enlilowi, czy Nannie25. Abstrahując od ich nazw zmieniających się w czasie i przestrzeni, chodzi o bożków zadowalających się oddaniem uległych im ludzi i ich wysługą na rzecz panowania na Ziemi, wbrew jedynemu Bogu, wobec którego się zbuntowali.

Rzeczowe (oparte na faktach) i uczciwe (wolne od uprzedzeń) spojrzenie na historię ostatnich dwóch tysiącleci, jasno (bez pokrętnej ekwilibrystyki) i dobitnie (w niebudzący wątpliwości sposób) stwierdzić należy, że dzięki ewangelicznemu Objawieniu prawdziwego Boga i przesłaniu o jego miłości do człowieka, niecofającej się przed największym cierpieniem na krzyżu, ludzkość została ucywilizowana, a nawet uratowana. Niebudzący wątpliwości fakt zmartwychwstania Chrystusa, lekceważony z powodu niewiedzy czy negowany w złej wierze26, stał się fundamentem misyjnej pracy Kościoła katolickiego wśród pogan i barbarzyńców, doprowadzającej do powstania rozległej wspólnoty narodów nie tylko w Europie, określanej mianem Christianitas. Za sprawą apostołów i uczniów Chrystusa, ojców i doktorów Kościoła, świętych męczenników i zakonników, teologów i filozofów chrześcijańskich, nauczycieli i uczonych przyrodników, podróżników i badaczy przyrody, rycerzy i budowniczych katedr oraz misjonarzy i papieży, ludy rozsiane po całej ziemi wychodziły ze stanu dzikości, nabierały ogłady i dojrzewały do wolności. Pomimo odstępstw, herezji, schizm, napaści, wiarołomstw, grabieży i wojen Kościół katolicki osiągnął w średniowieczu instytucjonalną, liturgiczną, doktrynalną i moralną zwartość. Z tego też powodu od czasów odrodzenia i reformacji, a później oświecenia i pozytywizmu stał się głównym obiektem wewnętrznych działań rozpadowo-rozkładowych, inspirowanych przez masonerię wszelkich rytów, oraz zewnętrznych ataków niszcząco-dewastujących, realizowanych w toku rewolucji niemal w każdym miejscu na Ziemi. Pomimo największych ofiar katolików w trakcie wojen i rewolucji, oraz przy poświęceniu ich życia i pracy, głowa Kościoła rzymskokatolickiego wciąż posiada najwyższy autorytet na świecie. Nad jego zniszczeniem trudzą się przeróżne struktury jawne i niejawne oraz uderzają w niego niemal wszelkie instytucje państwowe i pozarządowe, nie bacząc jak wielką szkodę wyrządzają w ten sposób całej ludzkości. Nie można przecież zakwestionować, że dziedzictwem cywilizacji łacińskiej są: prawa człowieka i wolności obywatela, parlamentaryzm i konstytucjonalizm państw narodowych, poszanowanie godności osoby i równości ludzi wobec prawa, wolny rynek i samorząd gospodarczy, uniwersytet i szkoła, jak również jedna etyka dla wszystkich, monogamiczne małżeństwo i zdrowa rodzina oraz rozgraniczenie porządku sacrum i profanum. Podważanie, dyskredytowanie, negowanie i odrzucanie tego wszystkiego jest resetowaniem podstaw współczesnego światowego porządku, a tym samym stanowi dziejową zbrodnię.

1.0.1.13. Trzeci Wielki i Głęboki Reset ludzkości

Trzeci reset ludzkości może być ostatecznym, gdyż po wielkim ucisku, jaki nastąpi wraz z nim, ma nastać przepowiadane wieczne królowanie Boga Stwórcy nad stworzonym przez Niego światem. Chociaż scenariusz taki jest oparty tylko na wierze, jego realizację na co dzień potwierdza wiedza o zachodzących zjawiskach globalnych i dokonujących się procesach cywilizacyjnych. Mimo iż nikt nie zna dnia i godziny, wszystko coraz bardziej się przybliża w następstwie wzniecanych niepokojów i forsowanych zapaści. Destrukcyjne poczynania i rozkładowe procesy posunęły się tak daleko, że świat nie powróci o własnych siłach do harmonii praw i szerszej stabilizacji stosunków. Wbrew szerokiemu sceptycyzmowi wobec biblijnych proroctw wiele z nich już się spełniło, a inne się właśnie spełniają w taki czy inny sposób. Jednym z tych sposobów są celowe przygotowania do ich wypełnienia, podejmowane i prowadzone dziś np. przez talmudycznych czy chrześcijańskich syjonistów. Pierwsi z perspektywy Izraela, a drudzy z perspektywy Ameryki usiłują przewrotnie przyspieszyć nadejście swoiście - ziemsko pojmowanego Mesjasza poprzez doprowadzenie do największego wojennego zmagania i ostatecznego załamania, będącego ostatnim resetem. Można przypuszczać, że aby świat się po nim nie podniósł i nie odrodził do nowego życia, przygotowywana jest ideologiczna architektura władzy oraz technologiczna infrastruktura administracji dla utrzymania nieodwracalnej i niepodzielnej nad nim demonicznej kontroli.

Trzeci reset świata jest wielki, a pod nim kryje się reset głęboki. Jako taki jest najwyższą i ostateczną formą skrytej i zakamuflowanej, spiskowej i konspiracyjnej, zdradzieckiej i zbrodniczej, wrogiej i wywrotowej przebudowy świata, przygotowywanej i realizowanej od stuleci przez tajne związki różokrzyżowców i martynistów, okultystów i kabalistów, masonów i iluminatów, jakobinów i karbonariuszy, palladystów i synarchistów, socjalistów i komunistów, marksistów i fabianistów, bolszewików i czekistów, leninistów i stalinistów, trockistów i gramscistów, a dziś genderystów i wokeistów czy klimatystów i transhumanistów. Istnieje wielu pretendentów indywidualnych, klanowych i narodowych do objęcia kontroli i nadzoru nad nazbyt liczną i nazbyt hałaśliwą ich zdaniem ludzkością. Łączy ich jednak przekonanie, że ludzi jest zbyt dużo i są zbyt głośni, co sprawia, że mącą spokój. Dlatego też w przekonaniu tych nadludzi trzeba robić wszystko, aby pomniejszać liczbę ludzi, np. za pomocą wojen, epidemii, antykoncepcji, aborcji czy eutanazji, oraz ograniczać ich ruchliwość, np. za pomocą kosztów transportu, piętnastominutowych miast, samochodów elektrycznych, zdalnej pracy, wideokonferencji czy wirtualnych podróży.

Niedostrzeganie, że świat jest intencjonalnie - celowo, i brutalnie - bezpardonowo spychany do otchłani zamętu, zbrodni, biedy, lęku i rozpaczy, stanowi dowód całkowitego zaciemnienia umysłowego i zepsucia zmysłowego ludzi, skazanych jeszcze na tym świecie na konsekwencje swych grzechów lenistwa, tchórzostwa i głupoty. Wbrew dobremu mniemaniu o sobie ludzie małej wiary pierwsi poniosą konsekwencje kolejnej wojny światowej, której nie próbują zapobiec, a nawet bezmyślnie nie chcą o niej słyszeć, jak gdyby miało to coś zmienić. Stanie się dokładnie odwrotnie - wojna tym szybciej nadejdzie. Zresztą rozgrywa się ona już pełną parą w kolejnych zakątkach świata, a symptomy przygotowań do niej są aż nadto widoczne i w Polsce. Obserwowane wyczekiwanie na jej nadejście zostanie zrekompensowane tym większym jej rozmiarem i większą tęsknotą za powrotem do utraconego pokoju, spokoju i dobrobytu. Mimo że wydarzenia globalne i przeobrażenia cywilizacyjne już dziś o tym dobitnie przesądzają, prawie nikt poważniej nie chce się tym zajmować, temu przeciwstawiać i o tym mówić, aby zachować błogi i chwilowy komfort. Pierwsze większe uderzenie dotknie najmocniej ludzi lekkomyślnych i trwożliwych ze względu na ich słabą psychikę i somatykę. Sprzyjają temu skorumpowani przywódcy państwowi, zdeprawowane media mainstreamowe, zagubieni hierarchowie kościelni i wystraszeni pracownicy nauki, którzy nie informują o skali dramatów szerzonych na świecie przez izraelsko-amerykańskich i europejsko-ukraińskich prowokatorów i realizatorów wojennych, szkodzących całemu już światu. Ten wydaje się przed nimi już nie obronić i zostanie wciągnięty w reset, po którym nastanie ucisk, jakiego jeszcze na świecie nie było wraz ze wszystkimi plagami, które można sobie wyobrazić. Któż z wyżej wymienionych przestrzega przed przeszło 120 laboratoriami broni biologicznej finansowanymi przez Stany Zjednoczone, w tym ponad 40 na Ukrainie, przed tysiącami baz wywiadowczych CIA i MA6, w tym kilkunastoma na Ukrainie, przed siedmioma milionami produkowanych przez Ukrainę dronów i większą w odpowiedzi ich liczbą produkowaną przez Rosję, przed 700-tysięczną i zdegenerowaną armią ukraińską, która miałaby częściowo stacjonować także w Polsce, przed terrorystycznymi służbami specjalnymi Ukrainy, operującymi już nie tylko w Europie, przed 2-3 milionami roszczeniowej ludności napływowej z Ukrainy do Polski, przed dziesiątkami milionów muzułmanów goszczących już w Europie i przybywających do niej, przed żydowskimi roszczeniami majątkowymi wobec Polski na kwotę setek miliardów dolarów, przed izraelską armią, która uderza w kogo chce i zamyka miliony ludzi w obozach oraz wyburza całe miasta, przed amerykańskimi samolotami i rakietami, które bombardują kolejne jeszcze niezrujnowane państwa na świecie, przed amerykańskimi sankcjami nakładanymi uznaniowo na dowolne kraje, przed niekontrolowanymi służbami specjalnymi wszystkich krajów, które realizują nieznane zadania, przed algorytmami sztucznej inteligencji sterującymi za chwilę całą planetą, przed technologiami kinetycznymi i kognitywnymi nieznanych generacji, przed oczywistymi rozbojami i niepokojami w następstwie pogłębianych wojnami niedoborów, przed załamaniem światowego systemu finansowego i wprowadzeniem cyfrowej waluty, przed wyłączeniami lub awariami niewydolnych systemów energetycznych, przed zapyleniami atmosfery blokującymi dostęp światła słonecznego dla roślinności, przed głodem z powodu przejmowania i w następstwie niszczenia upraw, czy wreszcie przed przygotowywanym terrorem w sieci do pacyfikowania najmniejszych oznak nielojalności wobec narzucanych ideologii. Tak oto dokonuje się trzeci wielki i głęboki reset ludzkości, nadejścia którego łatwo może się każdy domyślić, ale cóż z tego, skoro prawie nikt nie chce, nie umie czy boi się myśleć.

Podsumowanie

Konsekwentnie budowane na ziemiach polskich laboratorium przyszłości zwiastują formułowane przez Angelę Merkel oskarżenia Polski za wybuch wojny na Ukrainie czy Wołodymyra Zełenskiego o to, że nasz kraj wspiera politykę rosyjską. Niestety oskarżenia wobec Polski będą się nasilały ze wszystkich stron, gdyż przygotowują pod nie grunt kolejne ekipy nią rządzące, z ich prezydentami, premierami, marszałkami i ministrami. Najlepiej o tym wiedzą ci, którzy najgłośniej wzywają do wbijania Putina w ziemię (marszałek Hołownia), dekolonizacji Rosji (prezydent Duda) czy pokazu siły wobec Rosji (minister Sikorski), mający perspektywę zatrudnienia poza Polską. Jest wielce prawdopodobne, że w nieznanych planach ewakuacyjnych został przewidziany także polski rząd na emigracji. Zrujnowanie kraju i ucieczka z niego jest czymś łatwym do przewidzenia. Natomiast czymś trudniejszym do wyjaśnienia jest sprzeczność słów wojennych podżegaczy, że z jednej strony Rosja już upada, bankrutuje i się rozpada, a z drugiej zagraża napadem na Polskę, Europę i świat. Szkodliwą i fałszywą retorykę wojenną, zmierzającą do praktycznego prowokowania rosyjskiej reakcji, obnażają trudności z odpowiedzią na pytanie, w jakim celu miałaby ona napadać na Polskę. Owszem może do tego dojść, ale w następstwie szeroko zakrojonych działań eskalacyjnych Zachodu, który właśnie w tym ma swoje cele: 1) niskopoziomowy - zjednoczenie Europy pod niemiecką egidą, 2) średniopoziomowy - wielki reset amerykańskiego dolara, oraz 3) wysokopoziomowy - głęboki reset globalnej reorganizacji świata od iluzorycznej demokracji do rzeczywistej technokracji.

Bibliografia

1.Bard A., Söderqvist J., Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie, przeł. P. Cypryański, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2006.

2.Engdahl F.W., Absolutna dominacja. Totalitarna demokracja w nowym porządku świata, przeł. M. Kotowski, Wektory, Wrocław 2015, s. 22.

3.Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy porządek świata. Nowy ład ekonomiczny. Globalizm. Trzecia wojna światowa, Masoneria i tajne sekty, przeł. Jacek W., Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, Komorów 2008, s. 139.

4.Khanna P., Konektografia. Mapowanie przyszłości cywilizacji globalnej, przeł. E. Litak, red. S. Maksymowicz, Wydawnictwo Nowa Konfederacja, Warszawa 2022.

5.Mahbubani K., Wielka konwergencja. Azja, Zachód i logika jednego świata, przeł. H. Bińczak, M. Halaba, Kurhaus Publishing, Warszawa 2013.

6.Rickards J., Droga do ruiny. Tajny plan globalnego kryzysu finansowego, przeł. M. Lipa, Onepress, Warszawa 2022.

7.Roszkowski W., Bunt barbarzyńców. 105 pytań o przyszłość naszej cywilizacji, Biały Kruk, Kraków 2020.

8.Rubinkiewicz R., Księga Henocha etiopska, w: Apokryfy Starego Testamentu, przeł. R. Rubinkiewicz, red. R. Rubinkiewicz, Oficyna Wydawnicza Vocatio, Warszawa 1999, s. 144-189.

9.Schwab K., Malleret T., COVID-19: The Great Reset, Forum Publishing, Geneva 2020.

10.Turrin R., Koniec gotówki. Cyfrowy Juan, przeł. A. Borowiecki, Zona Zero, Warszawa 2022.

11.Virion P., Rząd światowy. Globalizm, antykościół i superkościół, Wydawnictwo Antyk, Komorów 1999,. s. 71.

12.Wood P., Technokracja i transhumanizm. Bliźniaki z piekła rodem, przeł. J. Przybył, Wektory, Wrocław 2024.

13.World Economic Forum, Digital Transformation: Powering the Great Reset, 17.07.2020, https://www.weforum.org/reports/digital-transformation-powering-the-great-reset/.

1.0.2. Zanik prawa jako element Wielkiego Resetu. Arkadiusz Barut

Wprowadzenie

Wielki Reset to gruntowna przebudowa, a ściślej mówiąc destrukcja cywilizacji w skali globalnej, która gwałtownie przyspieszyła w pierwszych dekadach XXI wieku. Na zjawisko to składają się: radykalne zwiększenie kontroli nad jednostką, destrukcja więzi społecznych, anomia, ruina ekonomiczna większej części społeczeństwa, a także formułowanie programów ideologicznych i polityczno-instytucjonalnych mających te procesy usprawiedliwiać i promować. Najpełniejszym wyrazem Wielkiego Resetu są takie fenomeny, jak tzw. pandemia wirusa COVID-19 oraz zmiany polityczne, społeczne i instytucjonalne wprowadzane pod hasłem Zielonego Ładu. Zjawiska te trudno wytłumaczyć jako dzieło przypadku czy wynik samoistnych procesów społecznych. Najbardziej adekwatne jest uznanie ich za wynik celowych zabiegów, którym towarzyszy koordynacja polegająca na działaniach podejmowanych ze względu na spodziewane działania innych.

Na skutek wyżej wskazanych zjawisk zanikowi ulega również prawo rozumiane jako instytucja. Na prawo jako instytucję składają się zachowania, kierujące nimi normy oraz kultura prawna, decydująca o sposobie ich rozumienia. Prawo tak pojęte umożliwia kontrolę ludzkich zachowań. Negatywna ocena obecnych zjawisk wynika z uznania pewnej fundamentalnej tradycji myślenia o prawie. Odzwierciedla ją stworzona przez Tomasza z Akwinu definicja prawa jako rozporządzenia rozumu dla dobra wspólnego nadanego i publicznie obwieszczonego przez tego, kto ma pieczę nad wspólnotą27. Definicja ta opiera się na stwierdzeniu materialnych cech prawa - rozumności i nakierowania na dobro wspólne, związanych jednak z jego cechami formalnymi. Stanowi więc dogodny punkt wyjścia dla analizy destrukcji prawa przez Wielki Reset. Rozważając elementy prawa ulegające destrukcji, należy mieć jednak przede wszystkim na względzie najbardziej aktualne zagrożenia. Z tej perspektywy należy wskazać reguły instytucjonalne prawa, w szczególności te, które odróżniają je od innych instytucji. Prawo nie jest bowiem jedynym sposobem kontroli zachowań. Można je również kontrolować np. wydając doraźne polecenia lub doprowadzając do powstania nawyków przypominających odruchy warunkowe. Regułą instytucjonalną prawa jest reguła stanowiąca, że na prawo składają się wyłącznie takie normy, co do których jednostka może w sposób wolny i choćby instrumentalnie racjonalny podjąć decyzję co do ich przestrzegania lub nieprzestrzegania, a nadto, jeśli podejmie decyzję o dostosowaniu się do norm, muszą one być możliwe do wykonania. Kolejną regułą jest nakaz poszanowania bezpieczeństwa prawnego. Składa się na nie przede wszystkim lojalność władzy tworzącej lub stosującej prawo wobec adresata norm prawnych. Władza ta działa nielojalnie, jeśli jedynie pozoruje posługiwanie się prawem, a w rzeczywistości stosuje np. metodę doraźnych poleceń, a także, gdy przy tworzeniu i stosowaniu prawa odchodzi od ugruntowanego i oczywistego znaczenia pojęć prawnych oraz idei moralnych. Zasada lojalności jest naruszona zwłaszcza wtedy, gdy takie praktyki dotyczą praw podstawowych. Regułą taką jest również reguła nakazująca podejmować decyzje legislacyjne i orzecznicze na podstawie rozumowania praktycznego, a nie wyłącznie teoretycznego lub instrumentalnego. Jej uzasadnieniem jest oddzielenie sfery rzeczywistej, np. przyrodniczej, lub najczęściej jedynie rzekomej konieczności od sfery racjonalnej i wolnej ludzkiej decyzji. Ta druga sfera rządzona jest typem racjonalności, który Arystoteles określił jako fronesis. Jest to rozumność, która odnosi się do działania, pozwala właściwie określić jego cel, który jest z istoty zmienny - każde działanie jest podejmowane w okolicznościach, które nigdy się dokładnie nie powtórzą. Pozwala ująć, jako jego cel, całościowo pojęte dobro jednostki lub danej społeczności. Z tej perspektywy dobro człowieka to nie tylko dobrostan fizyczny, a dobrostan fizyczny to nie tylko brak określonej dolegliwości, dobro państwa to nie tylko jego siła zbrojna, ale także zamożność obywateli itp. Ta mądrość praktyczna ocenia zarówno cel, jak i środki do niego prowadzące. Takie holistyczne i autoteliczne spojrzenie na dobro innych utrwala więzi szacunku i zaufania pomiędzy członkami wspólnoty politycznej28. Na gruncie filozofii prawa idea ta wyraża się w idei proporcjonalności i wyważania dóbr, uznawanej za element zasady państwa prawnego wyartykułowanej w art. 2 polskiej konstytucji. Wskazane reguły instytucjonalne prawa zakładają nadto przynależność człowieka do wspólnoty politycznej, która z jednej strony zapewnia mu pewność prawną i bezpieczeństwo prawne, a z drugiej wskazuje cele i zasady, na których może się opierać rozumowanie praktyczne. Prawo jawi się więc jako składnik dobra wspólnego.

W dalszej części będę bliżej analizował zagrożenia dla poszczególnych reguł instytucjonalnych prawa.

1.0.2.1 Destrukcja pewności prawa

Pewność prawa oznacza możliwość ustalenia przez adresata norm prawnych (jakie zachowania są zakazane, nakazane lub dozwolone, jakie więc ma prawa i obowiązki), a nadto przewidzenia dotyczących go rozstrzygnięć organów publicznych. Warunki, jakie prawo pozytywne musi spełniać, by wypełnić tę regułę, sformułował m.in. amerykański filozof prawa Lon Fuller w swej koncepcji proceduralnego prawa naturalnego, formułując jego zasady: ogólności, ogłoszenia, niedziałania wstecz, jasności, niesprzeczności, możliwości do realizowania, stabilności29. Trzeba podkreślić, że za postulatem pewności prawa stoi pewien obraz podmiotu: bytu, który jest w stanie przewidzieć skutki swoich działań. Prawo, nawet materialnie niesprawiedliwe, jest więc instytucją, która zapewnia upodmiotowienia na najbardziej podstawowym poziomie. Takiemu rozumieniu prawa można niewątpliwie postawić zarzut, że prawo spełniające te warunki może być w wysokim stopniu niesprawiedliwe w sensie materialnym. Fuller odpowiadając na tę krytykę słusznie jednak stwierdził, że nie sposób wskazać w historii godnego potępienia reżimu lub godnej potępienia praktyki instytucjonalnej, które realizowałyby wyżej wskazane zasady30.

Już od wielu dekad stwierdza się, że prawo w coraz mniejszym stopniu realizuje regułę pewności. Przepisy prawne stają się skrajnie chaotyczne, coraz trudniejsze do racjonalnej interpretacji. Zarazem wciąż pod adresem prawa formułowane są oczekiwania co do jego racjonalności i ochrony interesu jednostki. W tej sytuacji coraz większą akceptację zyskuje aktywizm sędziowski. Sędzia ma bowiem podejmować wiążące decyzje co do sposobu rozumienia przepisów prawnych w sytuacji, gdy w tekście prawnym nie można już znaleźć racjonalnej odpowiedzi na tę kwestię. Pojawia się jednak zagrożenie przechodzenia dyskrecjonalności sędziowskiej w sędziowską arbitralność, a w rezultacie pogłębiania się prawnego i politycznego chaosu.

Upowszechniają się też inne systemy kontroli zachowań. Przykładem może być chiński system punktowy, czyli tzw. System Zaufania Społecznego, niespełniający w szczególności postulatu przewidywalności rozstrzygnięcia. System ten jest elementem przyjętego w 2014 roku programu rozwoju Chińskiej Republiki Ludowej wskazującego jako jeden ze swych celów doprowadzenie do sytuacji, w której "zasady prawa głęboko przenikną do ludzkich serc, struktur i zasad społecznych"31. Na system ten składają się trzy sprzężone ze sobą podsystemy: [1] "czarnych list", [2] lokalnych rankingów społecznych i [3] rankingów wiarygodności chińskich instytucji finansowych. Dwa pierwsze opierają się na mechanizmie odbierania lub przyznawania punktów za poszczególne zachowania na podstawie taryfikatorów punktów, efemerycznych, chaotycznych i niespójnych, lecz mogących być uznanymi za składające się z norm generalnych i abstrakcyjnych skonstruowanych ze szczególną pogardą dla zasady przewidywalności. Szczególnie istotny i reprezentatywny jest jednak system Zhima Credit (Sesame Credit), mający badać wiarygodność kredytową przedsiębiorstw i jednostek. Podkreślić należy, że decyduje on nie tylko o treści decyzji kredytowej, ale także o dostępie lub braku dostępu do licznych udogodnień, jak brak konieczności płacenia depozytu za wynajęcie mieszkania, samochodu lub roweru, a także możliwość przeprowadzania szybszych odpraw lotniczych lub hotelowych. Każdy użytkownik stosowanej w jego ramach aplikacji otrzymuje ocenę opartą, teoretycznie, na pięciu ujawnionych kategoriach: (1) indywidualna historia kredytowa; (2) dotychczasowe tendencje zachowywania się w transakcjach; (3) dostępne środki i informacje personalne; (4) zachowanie i preferencje użytkownika; (5) relacje społeczne jednostki. Znane są jednak tylko nazwy kategorii, a nie szczegółowe zasady funkcjonowania algorytmów, a co za tym idzie kryteria oceny użytkowników w konkretnych przypadkach32. O przyznaniu punktów, przynajmniej w zakresie wiarygodności finansowej, nie decydują zatem taryfikatory, choćby chaotyczne, lecz algorytmy. Użytkownik może, ewentualnie, nastawić się na realizację ogólnie zarysowanych i niepewnych celów władzy, niemających jednak odzwierciedlenia w normach ogólnych, nie może więc zgłosić żadnego roszczenia co do treści rozstrzygnięcia.

Kolejnym przykładem jest praktyka tzw. kuksańców (nudges), czyli domyślnych ustawień programów komputerowych i stron internetowych, odstraszających obrazków na opakowaniach papierosów, emotikonów przy drogach itp. W tym wypadku kryteria oceny jednostki mogą zachować postać norm, nawet ogólnych, lecz osłabiona jest możliwość podjęcia świadomej decyzji co do dostosowania się do nich. Zwolennicy tego sposobu kontroli twierdzą, że nie tylko nie usuwa on możliwości wyboru, lecz przede wszystkim jest zgodny z interesem jednostki, wskazując jej właściwe wybory w skomplikowanym świecie33. Przeciwnicy wskazują, że nudging, oddziałując nie na sferę racjonalną, lecz półświadomą lub nieświadomą, narusza ludzką godność, która nie sprowadza się tylko do autonomii jako możliwości wyboru, a sama autonomia nie redukuje się do dokonywania wyborów właściwych. Wreszcie wskazuje się, że nie ma powodu sądzić, iż to stosujący "kuksańce" wiedzą, jakie wybory są właściwe34.

Zjawisko zaniku pewności prawa znacznie przyśpieszyło w ostatnich latach. Szczególnie wymowna ilustracja zaniku pewności prawa miała miejsce w dobie tzw. pandemii COVID-19. Wystarczy wskazać, na przykładzie Polski, wprowadzane wówczas uregulowania niszczące instytucjonalny charakter prawa z niespotykaną wcześniej intensywnością: ustanawianie daleko posuniętych ograniczeń praw konstytucyjnych nie w drodze ustaw, lecz rozporządzeń wydawanych bez upoważnienia ustawowego lub ze znacznym przekroczeniem jego granic, ciągłe zmiany przepisów i idące za tym radykalne zmiany treści i zakresu zakazów i nakazów, brak wyznaczenia okresu między wprowadzeniem a obowiązywaniem aktu prawnego (vacatio legis), rezygnacja z zasady nakładania na jednostkę obowiązku w drodze pisemnej decyzji administracyjnej zawierającej uzasadnienie, podstawę prawną itd.

Kwestia postawy sądów wobec ograniczeń praw podstawowych w latach 2020-2022 uzasadnianych rzekomą pandemią czeka jeszcze na zbadanie. Prowizorycznie, jedynie na podstawie już dostępnej literatury, danych publicznie dostępnych i własnego doświadczenia autora jako adwokata można stwierdzić, że sądownictwo polskie w jakiejś mierze dostrzegło problem i często reagowało odmową zastosowania pseudoprawnych regulacji lub zmieniało oparte na nich rozstrzygnięcia. Stosunek polskich sądów do legislacji "covidowej" najpełniej ujawnia stosunek sądów do daleko posuniętych ograniczeń praw podmiotowych zawartych w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów wydawanych od marca 2020 roku do marca 2022 roku. Do ograniczeń tych zaliczają się: zakazy przemieszczania się, gromadzenia się, w tym w przestrzeni prywatnej, prowadzenia określonej działalności, w tym gospodarczej i zawodowej, nakazy poddawania się kwarantannie, w tym w wyznaczonych miejscach poza miejscem zamieszkania, nakazy zakrywania ust i nosa. Zakazy i nakazy zawarte w tych aktach były traktowane jako podstawa do karania przez policję mandatami na podstawie art. 54 kodeksu wykroczeń lub kierowania (głównie) przez policję spraw do sądu powszechnego w związku z rzekomym naruszeniem tego przepisu, a także jako podstawa do wymierzania administracyjnych kar pieniężnych przez inspektorów sanitarnych. Sprawy dotyczące kar na podstawie art. 54 kodeksu wykroczeń trafiały do sądów powszechnych, a sprawy kar administracyjnych do sądów administracyjnych. Tam często obwinieni byli uniewinniani, a decyzje administracyjne uchylane. Sądy powoływały się przede wszystkim na wyżej wskazane warunki pewności prawa, określane jako względy sprawiedliwości w sensie formalnym: hierarchię aktów prawnych, postulat jasności regulacji, zasadę niedziałania prawa wstecz. Taka reakcja sądownictwa nie była jednak w latach 2020-2022 regułą i niekiedy sądy spychały względy sprawiedliwości w sensie formalnym na drugi plan, a na siebie brały rolę strażnika regulacji wprowadzanych przez władzę wykonawczą. Przykładem może być wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 17 listopada 2020 roku, który ukarał obwinionego wysoką karą finansową za to, że wykorzystuje cyt. "luki prawne"35. Z doświadczenia zawodowego autora wynika, że w niektórych wypadkach sądy stosowały przepisy bezrefleksyjnie, przyjmując postawę naiwnego, a właściwie prymitywnego pozytywizmu. Wątpliwości co do materialnej zasadności wprowadzanych "obostrzeń" oraz krytyka instrumentalnego wykorzystania hasła zagrożenia pandemicznego pojawiły się dopiero w uzasadnieniu wyżej wskazanej uchwały Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2023 roku.

1.0.2.2. Zanik bezpieczeństwa prawnego

1. Pozorowanie tworzenia i stosowania prawa

Warunkiem bezpieczeństwa prawnego jest poszanowanie zasady wzajemnego uznania podmiotowości między obywatelami oraz między obywatelami a sprawującymi władzę. Wyklucza ona zarówno dowolność w stanowieniu i stosowaniu prawa, jak i pozorowanie jego stanowienia i stosowania. Lon Fuller nazwał tę zasadę zgodnością między deklaracjami a działaniami władzy36. Może ona zostać naruszona poprzez "podstawienie" pod prawo doraźnych poleceń, niezachowujących formy prawnej, nietworzących żadnego systemu. Istotą bezpieczeństwa prawnego jest uzasadniona ocena, że prawo funkcjonuje w sposób racjonalny, a ludzie uczestniczący w tej praktyce czynią to w dobrej wierze. Jedną z podstawowych idei legitymizujących ustrój liberalno-demokratyczny jest bowiem idea państwa prawa. Nie oznacza ona wyłącznie uznania zapisanych w konstytucji praw podstawowych, przyjęcia określonych wymogów co do formy prawa, czy też uznania, że wola narodu musi wyrażać się w instytucjach ograniczających wolę większości biorącej udział w wyborach. Zawiera swoisty mit racjonalności prawa. Idea państwa prawa zakłada racjonalność ustawodawcy, a zarazem upodmiotowienie adresatów norm prawnych jako osób racjonalnych. Przypisanie racjonalności ustawodawcy wynika z uznania, że prawodawca realizuje wolę powszechną, a zatem zmierza do dobra wspólnego w najlepszy możliwy sposób, to jest poprzez wybór optymalnych środków - takich, które jest w stanie wybrać podmiot kierujący się polityczną dobrą wiarą. Upodmiotowienie adresatów norm prawnych opiera się na uznaniu, że są oni nosicielami praw podstawowych. Prawo ma więc mieć charakter racjonalny, a zarazem pozytywnie wpływać na racjonalność życia społecznego. Jednym z największych problemów pseudoprawa okresu tzw. pandemii była utrata przez prawo jakkolwiek nawet instrumentalnie pojętej racjonalności, co wyrażało się w tworzeniu zakazów niemożliwych do przestrzegania (zakaz opuszczania domów), lub absurdalnych nawet według kryteriów propagowanej wersji o rzekomo szczególnie niebezpiecznej chorobie (zakaz wejścia do lasu), wreszcie zatarcie granicy między tym, co nakazane lub zakazane przez prawo, a tym, co rzekomo tylko zalecane, lecz w rzeczywistości egzekwowane przymusowo, tak jak zakazy wejścia do budynków publicznych bez zakrytej twarzy uzasadniane zarządzeniami ich administratorów. Pojawiła się sfera nieokreśloności na pograniczu prawa i działań faktycznych: przedstawiciele władz przyznawali (np. prezes Rady Ministrów na jednej z konferencji prasowych), że niektóre ograniczenia i nakazy nie mają charakteru prawnego, ale jednak wymagali ich przestrzegania i popierali szykany skierowane wobec osób, które się do nich nie stosowały. Szkody, jakie wówczas poniosło prawo, zwłaszcza w zakresie społecznego prestiżu, są zapewne nie do naprawienia. Stan ten, w jakiejś przynajmniej części, podsumował polski Sąd Najwyższy w pkt 26 uzasadnienia uchwały składu siedmiu sędziów z dnia 26 kwietnia 2023 roku (III PZP 6/22): "Pandemia COVID-19 stała się dla władz na całym świecie okazją do skokowego i drastycznego ograniczenia podstawowych praw i wolności obywatelskich, wprowadzanych chaotycznie, bezmyślnie i często bezprawnie pod pozorem ochrony zdrowia i życia. Władze godziły w wolność osobistą obywateli, wolność przemieszczania się, wolność gromadzenia się, wolność wykonywania działalności zawodowej, wolność prowadzenia działalności gospodarczej, prawo do edukacji, prawo do sądu, a także prawo do opieki zdrowotnej".

Kolejnym problemem jest "podstawianie" pod prawo polityki. Przejawia się on w szczególności w aktywizmie sędziowskim, czyli we wchodzeniu sędziego w rolę ustawodawcy i dokonywaniu w ten sposób przekształceń ustrojowych nielegitymowanych wolą suwerena, czyli narodu. Od lat siedemdziesiątych XX wieku ma miejsce wymuszanie w ten sposób zmian elementarnych norm kulturowych. W drodze orzeczeń sądowych wprowadza się legalność aborcji, forsuje ideologię gender, unicestwia prawne metody zwalczania nielegalnej masowej imigracji. Orzeczenia takie są wydawane w sytuacji, gdy większość obywateli nie popiera danej zmiany kulturowej. Zmiana taka jest wówczas uzasadniana obroną rzekomo naruszonych praw mniejszości. Nowszym zjawiskiem jest jawne wchodzenie sądów w bieżącą politykę i ingerencja w proces ustawodawczy. Apologeci wyżej wskazanych form aktywizmu sędziowskiego na zarzut sędziowskiej arbitralności odpowiadają, że sędzia ma mieć rzekomo szczególny wgląd w wartości podlegające promowaniu i ochronie. Tym niemniej, tak jak najbardziej z nich znany amerykański filozof prawa Ronald Dworkin, wprost stwierdzają, że rolą sędziego jest promowanie agendy lewicowo-liberalnej, a sędzia jako "książę prawa" (jak określa ten autor) nie może podlegać demokratycznej kontroli37.

 

2. Nieposzanowanie utrwalonej treści praw podstawowych

Elementem bezpieczeństwa prawnego jest również stabilność treści praw podstawowych. Takie fenomeny, jak "pandemia" COVID-19 i Zielony Ład ujawniają znaczenie także tego problemu. Hasła pandemii czy zmian klimatycznych mają uzasadniać daleko posunięte ograniczenia praw podstawowych. Deklarowanym celem tych ograniczeń ma być jednak zachowanie porządku instytucjonalnego, rzekomo chroniącego te prawa. Podkreślić jednak należy, że nie miał miejsca żaden rewolucyjny przełom, w trakcie którego ogłoszono by odejście od zasady ich ochrony. Pojawia się zatem niebezpieczeństwo zmiany znaczenia praw podstawowych, polegające nie tyle na zadeklarowaniu rezygnacji z ich ochrony, ile na takiej zmianie ich rozumienia, która czyni tę ochronę iluzoryczną, a przy tym nie jest poprzedzona aktem o charakterze polityczno-konstytucyjnym, który można by uznać za wyrażenie przez suwerena woli zmiany sposobu rozumienia danego prawa podstawowego. Takie nadużycia należy określić jako komunikacyjno-legitymizacyjne. Następują one zarówno na płaszczyźnie prawa pozytywnego, jak i jego uzasadnienia. Można wskazać na typy takich nielegitymizowanych zmian.

Pierwszym jest arbitralne ograniczenie zasięgu czasowego, terytorialnego lub podmiotowego ochrony danego prawa. Przykładem są ograniczanie praw podstawowych w okresie "pandemii" czy też wprowadzanie tzw. stref czystego transportu, a także mająca je legitymizować argumentacja - warunkiem zachowania prawa do ochrony zdrowia ma być zaprzestanie leczenia większości chorób, zakaz uprawiania sportu, warunkiem wolności poruszania się ma być uniemożliwienie przemieszczania się osobom, których nie stać na drogie samochody itd.

Prawo można też pozbawić jego istoty. Przykładem na to jest uznawanie cenzury prewencyjnej w mediach za warunek wolności słowa, czyli polityczna poprawność. Innym przykładem są koncepcje prezesa Światowego Forum Ekonomicznego, Klausa Schwaba, w których na oznaczenie ustroju kolektywistycznego używa się pojęcia kapitalizmu, które wciąż, przynajmniej w powszechnej świadomości, konotuje prawo do swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej i ochronę uzyskanej w ten sposób własności prywatnej. Schwab kreśli obraz "kapitalizmu interesariuszy". W ustroju tym sterowanie gospodarką ma polegać nie na stawianiu działalności gospodarczej ograniczeń o charakterze zewnętrznym (zakazy i nakazy, podatki), lecz na regulowaniu jej od wewnątrz. W tym typie ustroju gospodarczego przedsiębiorstwem kieruje nie tylko właściciel, ewentualnie organy zarządzające osobami prawnymi, ale również inni "interesariusze": organizacje pozarządowe, państwo, wreszcie organizacje międzynarodowe i ponadnarodowe (WTO, UE itp.). Nie stawiają one przedsiębiorstwu warunków czy roszczeń, lecz nim współrządzą. Ani państwo, ani inny podmiot władzy nie przejmuje jednak, przynajmniej w sposób otwarty, pełnego kierowania gospodarką. Powtarzane są deklaracje poszanowania dla prawa do prywatnej przedsiębiorczości38.

Nadużycie komunikacyjno-legitymizacyjne może też przybrać postać "podstawiania" pod prawo o większym potencjale legitymizacyjnym prawa o potencjale mniejszym. Przykładem takiej sytuacji jest rozstrzygnięcie słynnej sprawy Roe przeciwko Wade (1973 r.), na gruncie którego amerykański Sąd Najwyższy prawo do aborcji uzasadnił niewyartykułowanym w konstytucji USA prawem do prywatności, odwołując się w szczególności do poprawki XIV do konstytucji i wyrażonej w niej zasady sprawiedliwego procesu39, a także wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Christine Goodwin przeciwko Zjednoczonemu Królestwu (2002 r.), w którego uzasadnieniu Trybunał za element prawa do ochrony życia prywatnego, o którym mowa w art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka ("Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji") uznał niewyartykułowane w tej Konwencji prawo do autonomii osobistej, rzekomo uzasadniające roszczenie dokonania zmian w strukturze instytucjonalnej państwa40. W powyższych orzeczeniach prawo do prywatności, konotujące dotąd prawo do nieingerencji władzy i innych osób w sferę życia rodzinnego, intymności i osobistych upodobań, uznawane za podstawowe w zachodniej kulturze prawnej i jako takie zapisane we wszelkich aktach mających artykułować podstawowe prawa człowieka, zostaje uznane za uzasadnienie roszczeń znacznie mniej ugruntowanych w kulturze prawnej i społecznej świadomości: do polityczno-instytucjonalnego uznania wyborów dokonanych w sferze intymnej (transseksualizmu - sprawa Goodwin) oraz swobodnego, w zasadzie, dokonania aborcji (sprawa Roe). W ten sposób sądy gruntownie zmieniły utrwalony sposób rozumienia prawa podstawowego: prawo do prywatności, uznawane dotąd za typowo negatywne, zostaje potraktowane jako prawo o charakterze publicznym. Ponadto w wypadku amerykańskim prawo do równej ochrony prawnej, kojarzone ze zwalczaniem segregacji rasowej, a zatem z jednym z fundamentów amerykańskiej tożsamości konstytucyjnej (XIV poprawkę uchwalono bowiem po wojnie secesyjnej, miała ona zapobiegać nierównouprawnieniu dawnych niewolników), uznano za obejmujące rzekome prawo do aborcji, co do której w społeczeństwie amerykańskim istniały i istnieją głębokie podziały.

Promujący tego typu żonglowanie prawami pomijają jednak okoliczność, że prawa podmiotowe są grą z sumą zerową - gdy jedno prawo jest uznane, odmawia się uznania innemu prawu. W ten sposób uznanie rzekomego prawa do swobodnego wyboru tożsamości płciowej spowodowało umniejszenie prawa kobiet do ochrony przed agresją seksualną, intymności czy uprawiania sportu według uczciwych reguł (ukrywanie zjawiska agresji seksualnej imigrantów pakistańskich w Wielkiej Brytanii, szatnie i zawody sportowe dla kobiet dostępne dla osób o ciałach męskich, lecz "samoidentyfikujących" się jako kobiety itd.). W konsekwencji żadne prawa nie posiadają stałej ochrony. Najnowszym zjawiskiem jest umniejszanie rzekomych praw LGBT w imię poszanowania tożsamości muzułmanów.

1.0.2.3. Zanik racjonalności praktycznej i wyważania dóbr

Regułą instytucjonalną prawa jest również reguła nakazująca podejmować decyzje legislacyjne i orzecznicze według wskazań mądrości praktycznej. Starożytni Grecy dokonali cywilizacyjnej rewolucji, oddzielając przyrodę (physis), czyli sferę konieczności (pojmowaną w epoce przedfilozoficznej jako konieczność o charakterze magicznym i mitologicznym), od sfery nomos, czyli zwyczaju, ugruntowanej moralności i prawa pozytywnego, tego, co jest poddane ludzkiemu namysłowi i wyrażone w ustanowionych przez człowieka normach. Właśnie takie rozróżnienie umożliwia pojawienie się idei bytu świadomego i wolnego, który w nowożytności zostanie nazwany podmiotem, a także idei prawa. Wyraźnym oddzieleniem tego, co fizyczne, od tego, co prawne, jest rzymska koncepcja osoby, czyli prawnie ukonstytuowanej roli społecznej, a także takich prawnych fikcji, jak wejście w prawa zmarłego41. Perspektywa ta pozwala na uchwycenie antyprawnego charakteru takich fenomenów, jak "pandemia" COVID-19 czy Zielony Ład. Współcześnie idea konieczności wyraża się w hasłach konieczności ideologicznej lub rzekomo przyrodniczej. Wykluczać ma ona oceny zarówno o charakterze praktyczno-normatywnym - co do konieczności czy proporcjonalności danego aktu prawnego czy rozstrzygnięcia orzeczniczego, jak i teoretycznym - hasło rzekomego "konsensusu naukowego", wymuszanego marginalizacją lub postępowaniami dyscyplinarnymi. Następuje rezygnacja z holistycznego ujęcia celów - dobrostanu człowieka jako istoty zarówno fizycznej, jak i duchowej, oraz społeczeństwa pojętego nie jako zatomizowany zbiór jednostek, lecz społeczność obywatelska powiązana relacjami szacunku i zaufania. Przy ustanawianiu "obostrzeń" pomija się pytanie, jak po zastosowaniu danego rozwiązania (nawet przy założeniu, że ma ono chronić przed realnym zagrożeniem i okaże się skuteczne) będzie wyglądało życie jednostki i wspólnoty: czy nie zostaną zerwane społeczne więzi, czy nie nastąpi pogorszenie się stanu psychicznego społeczeństwa, czy nie zwiększy się przemoc w rodzinach, czy nie ulegnie pogorszeniu standard leczenia innych groźnych chorób, czy nie nastąpi ruina ekonomiczna i jej społeczne skutki. Rezygnację z dążenia do całościowo pojętego dobra człowieka i społeczeństwa uzasadnia się dążeniem do celów jednostkowych, uznawanych w danej sytuacji za najważniejsze, na przykład zwalczenia choroby uznanej za szczególnie groźną, redukcji określonego rodzaju zanieczyszczenia, a w ramach tego celu, w danym momencie za jedynie ważne uznaje się cele "subjednostkowe": najskuteczniejszą izolację jak największej liczby osób czy wprowadzenie określonego, "ekologicznego" rozwiązania. Skutkuje to również brakiem namysłu nad użytymi środkami, pominięciem kwestii, czy osiągnięcie tych celów jednostkowych jest warte użycia danej metody. Ostatecznie następuje wkroczenie "ograniczeń" w sferę fundamentalnej symboliki społecznej (na przykład zakaz wejścia na cmentarze w dzień Wszystkich Świętych - 1 listopada 2020 roku).

W ten sposób następuje odrzucenie fundamentalnej dla prawa zasady proporcjonalności, a zatem bezużyteczna staje się również kategoria zasad prawnych i ich wyważania. Rodzi się fatalizm, czyli uznanie, że prawo musi wiernie odzwierciedlać "aktualną" konieczność - przepisy muszą się zmieniać w zależności od potrzeb ideologicznych lub rzekomo naukowych prognoz, a odruchowe przestrzeganie efemerycznych i chaotycznych przepisów jest ważniejsze niż świadoma decyzja w tym zakresie czy też kształtowanie świadomych postaw prawnych.

Podsumowanie. Czy to koniec prawa?

Wielki Reset, niosący zagrożenie dla całości cywilizacji, jest zagrożeniem również dla prawa jako instytucji. Istnieje ryzyko, że w niedalekiej przyszłości pojawi się praktyka kontroli nazywana prawem lub uznawana za kompatybilną z instrumentami prawnymi, lecz niemająca nic wspólnego z instytucją nazywaną tak od ponad dwóch tysięcy lat, polegająca na doraźnych poleceniach, oddziaływaniach na sferę nieświadomą, wreszcie ocenach przez uczące się algorytmy.

Niewątpliwie walka z Wielkim Resetem musi być wielopłaszczyznowa. Pojawia się pytanie, jakie środki zaradcze może zaoferować samo prawo jako instytucja, to znaczy jakie postawy prawne stanowią akt sprzeciwu wobec Wielkiego Resetu. Taką postawą jest niewątpliwie uznanie, że prawo nie może być sprzeczne z moralnością, a także przyjęcie perspektywy klasycznej filozofii prawa (św. Tomasz z Akwinu, Suarez, Vitoria, współcześnie np. Javier Hervada i Michel Villey). Nie można jednak nie zauważyć, że taka droga jest szczególnie trudna w obliczu wielości koncepcji dobrego życia. Wielość tę, co należy podkreślić, należy rozumieć nie tylko jako hasło ideologiczne, mające uzasadniać Wielki Reset, ale również jako rzeczywistość, którą niełatwo zmienić. Wielość tych koncepcji nie oznacza jednak, że nie można było wskazać pewnych wspólnych wartości - właśnie tych zaatakowanych pod hasłami resetowania cywilizacji. Jedną z nich jest instytucja prawa w rozumieniu tu podanym. Implikuje ona traktowanie innych podmiotów prawa - adresatów przepisów, orzeczeń i decyzji - jako istot racjonalnych, co nakazuje poszanowanie dla kanonów kultury prawnej i utrwalonego sposobu rozumienia pojęć prawnych. Owa kultura to nie wyłącznie, ani nie przede wszystkim kultura prawnicza czy kultura mniej lub bardziej samozwańczych prawniczych elit, a wręcz przeciwnie - to sposoby rozumienia takich instytucji prawnych, a zarazem wartości, jak własność czy wolność, wspólne dla tych wszystkich, którzy sprzeciwiają się Wielkiemu Resetowi.

Specyfika Wielkiego Resetu i jej znaczenie dla prawa ujawnia przede wszystkim problem forsowanych w oficjalnych mediach twierdzeń, przedstawianych jako wskazania eksperckie. Podkreślić należy, że rozstrzygnięcia o charakterze prawnym nie mogą ślepo odzwierciedlać opinii prawdziwego czy też często rzekomego eksperta. Nie ma wątpliwości, że ten, kto ma podjąć decyzję legislacyjną lub orzeczniczą, nie może ocenić eksperta według kryterium wiedzy specjalistycznej. Tym niemniej opinia eksperta, podobnie jak opinia w postępowaniu sądowym, podlegać musi ocenie według kryterium wewnętrznej spójności, podobnie jak wiarygodność samego eksperta42. Warto podjąć próbę prowizorycznego wskazania etapów takiej oceny. Pierwszym (nie w sensie czasowym, lecz logicznym) będzie stwierdzenie, że opinia eksperta nie jest uzasadniona w stopniu oczywistym, a zarazem, że ma ona uzasadniać daleko idące naruszenie oczywistych wartości i praw podstawowych. Ten etap pozwala odrzucić twierdzenia w oczywisty sposób absurdalne ("płaska Ziemia"), lub niemające znaczenia dla ochrony praw podstawowych (rzekomy zamach na księżnę Dianę), których łączenie ze sprzeciwem wobec takich haseł jak "pandemia" czy Zielony Ład jest samo w sobie elementem ideologicznym Wielkiego Resetu. Kolejnym będzie wszechstronne rozważenie wiarygodności eksperta. Konieczne na tym etapie jest odrzucenie kategorii tzw. teorii spiskowych, które stosuje się, podobnie jak hasło populizmu, dla stygmatyzacji przeciwnika politycznego43. Jeżeli oba etapy będą uzasadniały nieufność, należy do postulatów naruszenia podstawowych wartości i praw zastosować zasadę przezorności, którą w tym wypadku można wyrazić w maksymie: "Nie wprowadzaj i nie stosuj poważnych ograniczeń praw podstawowych, jeśli nie jesteś pewien, że wiedza, która ma to uzasadniać, jest rzetelna".

Zanik instytucjonalnych reguł prawa unaocznia więc ich znaczenie dla takich wartości, jak: podmiotowość, godność, racjonalność, oddzielenie człowieka od świata przyrody. Walka o przetrwanie prawa jest więc zarazem walką o zachowanie podstawowych wartości cywilizacyjnych.

Bibliografia

1.Arystoteles, Etyka nikomachejska, przeł. D. Gromska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

2.Bar E., Schmidt A., The Ethics of Nudging: An Overview, https://onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.1111/phc3.12658, dostęp: 20 maja 2024 r. Bartoszewicz M., Chiński System Zaufania Społecznego, "Przegląd Geopolityczny" (2020), nr 32.

3.Barut A., Prawa człowieka jako dekonstrukcja symboliki prawno-politycznej społeczeństwa ponowoczesnego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018.

4.Bocheński M., Co to jest autorytet?, [w:] tegoż, Logika i filozofia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993.

5.Dworkin R., Imperium prawa, przeł. J. Winczorek, Wolters Kluwer Polska, Warszawa 2006.

6.Fuller L.L., The Morality of Law, Yale University Press, New Have, London 1969. Husting, Governing with Feeling: Conspiracy Theories, Contempt, and Affective Governmentality, [w:] Taking Conspiracy Theories Seriously, red. M.R.X. Dentith, Rowman & Littlefield International Ltd, Lanham-Boulder-London-New York 2018, s. 109-123.

7.Kelley D., The Human Measure. Social Thought In The Western Legal Tradition, Harvard University Press, Cambridge, London 1990.

8.Schwab K., Vanham P., Stakeholder Capitalism. A Global Economy that Works for Progress, People and Planet, John Wiley & Sons, Incorporated, Hoboken, New Jersey 2021, s. 21 i n.

9.Stanek J., System Zaufania Społecznego jako współczesna odsłona polityki prawa, "Horyzonty Polityki" 2021, Vol. 12, No 41.

10.Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, 1-2, Q. 90-91.

11.Waldron J., It's All for Your Own Good, The New York Review of Books, 9.10.2024.

Przypisy

1 Por. K. Schwab, T. Malleret, COVID-19: The Great Reset, Forum Publishing, Geneva 2020.

2 Por. K. Mahbubani, Wielka konwergencja. Azja, Zachód i logika jednego świata, przeł. H. Bińczak, M. Halaba, Kurhaus Publishing, Warszawa 2013.

3 Por. J. Rickards, Droga do ruiny. Tajny plan globalnego kryzysu finansowego, przeł. M. Lipa, Onepress, Warszawa 2022.

4 Termin z: A. Bard, J. Söderqvist, Netokracja. Nowa elita władzy i życie po kapitalizmie, przeł. P. Cypryański, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2006.

5 Por. P. Khanna, Konektografia. Mapowanie przyszłości cywilizacji globalnej, przeł. E. Litak, red. S. Maksymowicz, Wydawnictwo Nowa Konfederacja, Warszawa 2022.

6 Zob. art. Wojna szpiegów w New York Times z 24 lutego 2025 roku, The Spy War: How the C.I.A. Secretly Helps Ukraine Fight Putin, https://www.nytimes.com/2024/02/25/world/europe/cia-ukraine-intelligence-russia-war.html.

7 Przemawiają za tym stanowiska przedstawione w: L. Mumford, Technika a cywilizacja. Historia rozwoju maszyny i jej wpływ na cywilizację, przeł. E. Danecka, W. Adamiecki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1966.

8 Szeroko na ten temat: R. Turrin, Koniec gotówki. Cyfrowy Juan, przeł. A. Borowiecki, Zona Zero, Warszawa 2022.

9 P. Virion, Rząd światowy. Globalizm, antykościół i superkościół, Wydawnictwo Antyk, Komorów 1999, s. 71.

10 Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy porządek świata. Nowy ład ekonomiczny. Globalizm. Trzecia wojna światowa, Masoneria i tajne sekty, przeł. Jacek W., Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, Komorów 2008, s. 139.

11 Por. World Economic Forum, Digital Transformation: Powering the Great Reset, 17.07.2020, https://www.weforum.org/reports/digital-transformation-powering-the-great-reset/.

12 Por. W. Roszkowski, Bunt barbarzyńców. 105 pytań o przyszłość naszej cywilizacji, Biały Kruk, Kraków 2020.

13 Szerzej w: P. Wood, Technokracja i transhumanizm. Bliźniaki z piekła rodem, przeł. J. Przybył, Wektory, Wrocław 2024.

14 W 2007 roku w Monachium Putin zaskoczył Zachód i powiedział: "NATO umieściło swoje siły frontowe u naszych granic. To oczywiste, że rozszerzanie NATO nie ma żadnego związku z modernizacją samego sojuszu ani z zapewnieniem bezpieczeństwa w Europie. Przeciwnie - stanowi poważną prowokację, która ogranicza poziom wzajemnego zaufania. Mamy więc prawo zapytać - przeciwko komu jest to rozszerzanie wymierzone i co stało się z zapewnieniami Zachodu po rozwiązaniu Układu Warszawskiego. [W ten sposób] Putin ukazał niebezpieczne konsekwencje całej waszyngtońskiej pozimnowojennej polityki rozszerzania NATO jako strategii otaczania Rosji, nie zaś gwarantowania pokojowego przejścia do demokracji w zachodnim stylu państw byłego Związku Radzieckiego". F.W. Engdahl, Absolutna dominacja. Totalitarna demokracja w nowym porządku świata, przeł. M. Kotowski, Wektory, Wrocław 2015, s. 22.

15 Konferencja Narodów Zjednoczonych "Środowisko i Rozwój" Agenda 21: program działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, Rio de Janeiro 1992, https://www.mos.gov.pl/fileadmin/user_upload/mos/Akty_prawne/Agenda_21.pdf.

16 Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 25 września 2015 r. Przekształcamy nasz świat: Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 20130, A/RES/70/1, https://www.unic.un.org.pl/files/164/Agenda%202030_pl_2016_ostateczna.pdf.

17 Komisja Europejska. "Fit for 55": realizacja unijnego celu klimatycznego na 2030 r. na drodze do neutralności klimatycznej, komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów z 14 lipca 2021 r., COM(2021) 550 final, https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:52021DC0550.

18 Organizacja Narodów Zjednoczonych. "Deklaracja w sprawie przyszłych pokoleń" (Declaration on Future Generations) jako załącznik do "Paktu dla Przyszłości". Szczyt Przyszłości ONZ, Nowy Jork 2024, https://www.un.org/sites/un2.un.org/files/sotf-pact-for-the-future.pdf.

19 Report from Iron Mountain: On the Possibility and Desirability of Peace, The Dial Press, New York 1967, https://archive.org/details/pdfy-A5uQx1ByqfwWuHma/page/n1/mode/2up?view=theater.

20 Dokument Ciche bronie do cichych wojen z maja 1979 roku, znaleziony w czerwcu 1986 roku, jest zwartym podręcznikiem o tym, jak niewielu ludzi kontroluje całą resztę. Chociaż jego pochodzenia trudno dowieść, łatwo zauważyć zgodność opisanej w nim strategii z rzeczywistością. Por. D. Icke, Iluzja percepcji, cz. II. Demaskowanie bzdur. Najlepszy opis tego świata jaki kiedykolwiek stworzono, przeł. M. Łukasik, J. Żywina, R. Pękała, Ł. Rogala, M. Czekański, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2020, s. 11.

21 Scenarios for the Future of Technology and International Development, The Rockefeller Foundation i Global Business Network, maj 2010, https://norberthaering.de/wp-content/uploads/2020/05/Scenarios-for-the-Future-ofTechnology-and-International-Development.pdf.

22 ID2020: ID2020 Alliance Manifesto (Manifest ID2020 Alliance), 2018, https://archive.org/details/id-2020_202011.

23 Według niekanonicznej w Kościele katolickim, lecz czytanej w Kościele etiopskim Księgi Henocha: R. Rubinkiewicz, Księga Henocha etiopska, [w:] Apokryfy Starego Testamentu, przeł. R. Rubinkiewicz, red. R. Rubinkiewicz, Oficyna Wydawnicza Vocatio, Warszawa 1999, s. 144-189.

24 Święty Augustyn, Państwo Boże, przeł. W. Kubicki, Vis-a-vis Etiuda, Kraków 2021.

25 Por. Epos o Gilgameszu, przeł. i oprac. Robert Stiller, Wydawnictwo Vis-a-Vis/Etiuda, Kraków 2010.

26 Wystarczy sięgnąć do pracy: F. Serafini, Cuda eucharystyczne pod lupą nauki, przeł. K. Stopa, Wydawnictwo Jedność, Kielce 2021.

27 Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, 1-2, Q. 90-91.

28 Arystoteles, Etyka nikomachejska, przeł. D. Gromska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012, s. 194-198.

29 L. Fuller, The Morality of Law, Yale University Press, New Have, London 1969, s. 33-91.

30 Tamże, s. 153-162.

31 J. Stanek, System Zaufania Społecznego jako współczesna odsłona polityki prawa, "Horyzonty Polityki" 2021, Vol. 12, No. 41, s. 49.

32 M. Bartoszewicz, Chiński System Zaufania Społecznego, "Przegląd Geopolityczny" (2020), nr 32, s. 61.

33 E. Bart, A. Schmidt, The Ethics of Nudging: An Overview, https://onlinelibrary.wiley.com/doi/pdf/10.1111/phc3.12658, dostęp: 20 maja 2024 r., s. 3-9.

34 J. Waldron, It's All for Your Own Good, The New York Review of Books, 9.10.2014.

35 Wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 17 listopada 2020 r., II SA/Bd 834/20.

36 L. Fuller, The Morality of Law, New Have, London 1969, s. 81-91.

37 R. Dworkin, Imperium prawa, przeł. J. Winczorek, Wolters Kluwer Polska, Warszawa 2006. Por. A. Barut, Prawa człowieka jako dekonstrukcja symboliki prawno-politycznej społeczeństwa ponowoczesnego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2018, s. 245-255.

38 K. Schwab, P. Vanham, Stakeholder Capitalism. A Global Economy that Works for Progress, People and Planet, John Wiley & Sons, Incorporated, Hoboken, New Jersey 2021, s. 21 i n.

39 Planned Parenthood of Southeastern Pennsylvania et al., Petitioners, v. Robert P. Casey, et al., etc. Robert P. Casey, et al., etc., Petitioners, v. Planned Parenthood of Southeastern Pennsylvania et al., https://www.law.cornell.edu/supremecourt/text/505/833.

40 Wyrok ETPC z 11.07.2002 r., 28957/95, Christine Goodwin v. The United Kingdom, HUDOC. W sprawie tej skargę wniosła osoba, która przeszła operację "zmiany płci" z męskiej na żeńską. Twierdziła, że doznaje licznych utrudnień na skutek okoliczności, iż jej biologiczna płeć wskazana jest w aktach stanu cywilnego. Przedstawiciele Wielkiej Brytanii wskazywali m.in., że akta stanu cywilnego mają w Zjednoczonym Królestwie charakter przede wszystkim historyczny i nie ma potrzeby korzystania z nich w bieżącym obrocie prawnym, a wprowadzenie możliwości zmiany zapisów aktów stanu cywilnego spowoduje wstrząs w brytyjskim systemie prawnym, w tym również w zakresie prawa osobowego i spadkowego, co grozić może naruszeniem praw osób trzecich.

41 D.R. Kelley, The Human Measure: Social Thought in the Western Legal Tradition, Harvard University Press, Cambridge, London 1990, s. 8-11.

42 Kryteria oceny eksperta częściowo wskazuje J.M. Bocheński (M. Bocheński, Co to jest autorytet?, [w:] tegoż, Logika i filozofia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1993).

43 G. Husting, Governing with Feeling: Conspiracy Theories, Contempt, and Affective Governmentality, [w:] Taking Conspiracy Theories Seriously, red. M.R.X. Dentith, Rowman & Littlefield International Ltd, Lanham-Boulder-London-New York 2018, s. 109-123.