Wielka księga dań w słoiku - Tanya Linton

Reflow text when sidebars are open.
Na temat nocnych owsianek mogłabym napisać całą książkę. To coś naprawdę pysznego, co od razu każe się człowiekowi zastanawiać: "Czemu wpadłem na to dopiero teraz?". Poniżej prezentuję więc kolejną propozycję śniadaniową. Zachęcam również do eksperymentów z własnymi kombinacjami.
1 PORCJA
- - -
Wskazówka
Zamiast mleka migdałowego można użyć dowolnego innego mleka wedle własnych preferencji, również mleka krowiego bądź sojowego.
?
dojrzałego banana, rozgniecionego
?
? szklanki
grubych (tradycyjnych) płatków owsianych
125 ml
1 łyżeczka
mielonego cynamonu
5 ml
? szklanki
niesłodzonego mleka migdałowego
75 ml
? szklanki
naturalnego jogurtu greckiego
60 ml
1 łyżka
masła orzechowego
15 ml
1 łyżka
płynnego miodu
15 ml
Do słoika wrzuć banana, płatki owsiane i cynamon. Dodaj mleko migdałowe, jogurt, masło orzechowe oraz miód. Dobrze wymieszaj, a potem zamknij słoik i wstrząśnij go naprawdę energicznie, aby płatki dokładnie pokryły się płynem. Wstaw na noc do lodówki. Podawaj zimne albo zdejmij wieczko i podgrzewaj w kuchence mikrofalowej ustawionej na dużą moc przez 1 minutę lub do całkowitego ogrzania.Wersja alternatywna
Czekoladowa nocna owsianka z bananami i masłem orzechowym: zamiast zwykłego mleka migdałowego użyj mleka o smaku czekoladowym.
To jedno z cud dań. Owsianki nie trzeba gotować, wystarczy pozostawić ją na noc w słoiku. To niezwykle prosty przepis, który umożliwia stworzenie niemal dowolnej kombinacji smaków.
1 PORCJA
- - -
Wskazówka
W górnej części słoika warto pozostawić nieco miejsca, żeby po potrząśnięciu pojemnikiem składniki mogły się dobrze wymieszać.
? szklanki
grubych (tradycyjnych) płatków owsianych
125 ml
1 łyżka
orzechów pekan, posiekanych
15 ml
1 łyżeczka
mielonego cynamonu
5 ml
? szklanki
mleka
60 ml
? szklanki
naturalnego jogurtu greckiego
60 ml
? szklanki
niesłodzonego musu jabłkowego
60 ml
1 łyżka
płynnego miodu
15 ml
1 łyżeczka
ekstraktu z wanilii
5 ml
Do słoika wrzuć płatki owsiane, orzechy pekan i cynamon. Dodaj jogurt, mleko, mus jabłkowy, miód i ekstrakt z wanilii. Dobrze wymieszaj, a potem zamknij słoik i wstrząśnij go naprawdę energicznie, aby płatki dokładnie pokryły się płynem. Wstaw na noc do lodówki. Podawaj zimne albo zdejmij wieczko i podgrzewaj w kuchence mikrofalowej ustawionej na dużą moc przez 1 minutę lub do całkowitego ogrzania.Wersja alternatywna
Zamiast musu jabłkowego możesz również użyć ? szklanki (60 ml) posiekanych jabłek, skropionych ? łyżeczki (2 ml) świeżo wyciśniętego soku z cytryny.
Prezentuję tu własną propozycję śniadaniowego burrito. Nie występuje w postaci zwiniętego placka, ale można je do placka włożyć. Można też zjeść je prosto ze słoika. Zanim dotrzesz do pracy, zawartość powinna osiągnąć temperaturę pokojową i nadawać się idealnie do jedzenia.
1 PORCJA
- - -
Wskazówka
Awokado, które ma trafić do słoika, warto po pokrojeniu pokropić odrobiną soku z cytryny lub limonki, żeby nie zbrązowiało. Zamiast awokado możesz też użyć sosu guacamole z niewielkim dodatkiem soku z cytryny lub limonki.
1
pszenna tortilla (średnica 20 cm)
1
2 łyżki
oliwy z oliwek, podzielone na porcje
30 ml
1
duże jajko
1
1 łyżka
mleka
15 ml
? szklanki
sosu salsa
60 ml
? szklanki
czerwonej słodkiej papryki, posiekanej
60 ml
? szklanki
awokado, posiekanego (por. wskazówka po lewej)
60 ml
? szklanki
chorizo wędzonego, pokrojonego w kostkę
60 ml
? szklanki
sera cheddar, tartego
60 ml
Zwiń pszenną tortillę w rulon i potnij go na cienkie paski. Wrzuć do małej miski razem z 1 łyżką (15 ml) oliwy, a następnie mieszaj, aż tortilla dokładnie się obtoczy. Rozłóż paseczki jedną warstwą na blasze do pieczenia i wstaw do nagrzanego piekarnika. Piecz przez 10 minut lub na złoty kolor. Pozostaw na blasze do ostygnięcia. W tym czasie w średniej wielkości misce wymieszkaj jajko z mlekiem. Na średniej wielkości patelni podgrzej na średnim ogniu resztę oliwy. Wlej jajka z mlekiem i równomiernym ruchem patelni rozprowadź mieszaninę cienką warstwą po całej powierzchni. Smaż przez mniej więcej 3 minuty lub do momentu, w którym masa prawie się zetnie, potem odwróć placek i smaż jeszcze przez 1 minutę. Zdejmij z ognia i pozostaw do ostygnięcia. Chłodny placek zwiń w rulon i potnij na cienkie paski. Do słoika wlej sos salsa, ocierając ewentualne zachlapania z boków słoika. Ułóż warstwami paski jajka, paprykę, awokado, chorizo i ser. Na wierzch połóż paski tortilli. Zamknij szczelnie słoik i przechowuj w lodówce nie dłużej niż 2 dni. Danie możesz jeść prosto ze słoika.Wersja alternatywna
Wegetariańskie burrito śniadaniowe: zamiast chorizo można dodać ? szklanki (60 ml) siekanych pomidorów.
Jeśli chętnie jadasz tosty francuskie, ta propozycja z pewnością cię zainteresuje. Smakują trochę jak francuskie ciasto parzone. Aby całość zachowała świeżość przez kilka dni, należy powstrzymać się od dodawania sosu czy syropu. Sama najchętniej wzbogacam smak świeżymi malinami, a poza tym za bardzo nie kombinuję.
2 PORCJE
- - -
Wskazówka
Chrupiące kąski są dość słodkie, ale dodatkowo możesz również zapakować do małych słoiczków (125 ml) po 2 łyżki (30 ml) syropu klonowego na porcję.
3 łyżki
cukru
45 ml
? łyżeczki
mielonego cynamonu
2 ml
2
duże jajka
2
3 łyżki
mleka
45 ml
? łyżeczki
soli
2 ml
? łyżeczki
ekstraktu z wanilii
2 ml
2 szklanki
starego chleba (bez skórki), pokrojonego w kostkę
500 ml
3 łyżki
masła
45 ml
? szklanki
malin
60 ml
W dużej misce wymieszaj cukier i cynamon. Odstaw na bok. W dużej misce wymieszaj jajka, mleko, sól i wanilię. Dodaj chleb w kostkach i wymieszaj, żeby pokrył się masą. Łyżką cedzakową wyjmuj kostki chleba z mieszaniny jajecznej, odsączając jej nadmiar. W średniej wielkości rondlu rozpuść masło na średnim ogniu. Wrzuć chleb wymoczony w mieszaninie jajecznej i smaż go, od czasu do czasu mieszając, przez mniej więcej 2 minuty po każdej stronie lub do zarumienienia ze wszystkich stron. Zdejmij rondel z ognia i natychmiast wrzuć cukier cynamonowy, żeby chleb się w nim obtoczył. Całość rozłóż na talerzu i pozostaw do ostygnięcia. Podziel kostki chleba równo między słoiki. Do każdego dorzuć następnie maliny. Zamknij szczelnie słoiki i przechowuj w lodówce nie dłużej niż 2 dni. Podawaj na zimno lub zdejmij pokrywkę i podgrzewaj słoik w kuchence mikrofalowej ustawionej na dużą moc przez 30 sekund lub do całkowitego ogrzania.Nigdy nie przypuszczałam, że z mojej obsesji na punkcie słoików zrodzi się kiedyś książka. Jestem za to bardzo wdzięczna Bobowi Deesowi oraz zespołowi z wydawnictwa Robert Rose, w szczególności Marion Jarkovich oraz Martine Quibell. Dziękuję również mojej redaktorce Sue Sumeraj, która wykazała się niezwykłymi umiejętnościami technicznymi i wielką cierpliwością. Przedstawiła też kilka pomysłów, dzięki którym ta książka stała się znacznie lepsza. Bardzo się ucieszyłam na myśl o tym, że będę pracować z Jennifer MacKenzie, z którą znam się od dawna i z którą już wielokrotnie pracowałam. Przy okazji pisania tej książki korzystałam z jej rozległej wiedzy o jedzeniu i tworzeniu przepisów. Dziękuję również Kevinowi Cockburnowi, który zdziałał cuda w pracy nad graficzną stroną tej książki.
Pracę nad książką rozpoczynałam w okresie, gdy zajmowałam się także produkcją programu telewizyjnego o tematyce lifestyle'owej. Moją codziennością stały się więc ataki paniki - bałam się, że sobie ze wszystkim nie poradzę. Zresztą tak naprawdę nie poradziłabym sobie z pisaniem tej książki bez pomocy kilku osób. Moja siostra, Sam Linton, to absolutna mistrzyni sosów sałatkowych. Wyraziła chęć testowania wielu moich przepisów, przez co odcisnęła swoje wyraźne piętno w rozdziale dotyczącym sosów. Moja matka, Marylin Linton, która zaszczepiła we mnie pasję do gotowania, pomagała mi stworzyć niektóre z najpyszniejszych zup. Moja bliska przyjaciółka, Mildred Piad, walnie przyczyniła się do stworzenia wielu przepisów na bazie makaronów, a wykorzystując swoje umiejętności w zakresie siekania, istotnie uporządkowała etap testów. Mój tata, Doug Linton, jak to tata, przez cały czas pomagał mi utrzymać dobry humor.
Na zakończenie chciałabym podziękować moim chłopcom. Moi trzej synowie wykazali się niewiarygodną wręcz cierpliwością, gdy ja siedziałam przy komputerze i w kuchni, przez co nie miałam dla nich czasu. Dziękuję Eddiemu za to, jak bardzo był dumny ze swojej mamy, która napisała książkę. Dziękuję Murrayowi, że próbował wszystkiego, nawet gdy przepis zawierał dziwną kombinację składników. Bardzo się cieszę, że z taką fascynacją odnosisz się do jedzenia. Dziękuję oczywiście też Frankiemu - za to, że niczego nie próbował i że wszystko wydawało mu się bleee. Wielkie słowa uznania kieruję na ręce mojego męża Mike'a Sheerina, który był głównym konsumentem tych wszystkich dań i który wszystkiego dzielnie próbował (chyba że to akurat zawierało niebieski ser albo oliwki), mimo że najchętniej codziennie na lunch jadłby to samo.
Zawsze byłam i nadal jestem wielką miłośniczką sałatek. Mój dziadek, Charlie Mazur, pochodził z Ukrainy. Co niedziela przyrządzał na rodzinny obiad wręcz nudną sałatkę na bazie zielonej sałaty, którą ja po prostu uwielbiałam. Jako bazę wykorzystywał kruchą sałatę lodową, do której dodawał tylko ogórki, marchew i pomidory ze swojego małego ogródka za domem. Dzięki nim sałatka nabierała niepowtarzalnego charakteru. Całość polewał sosem, który z dużą starannością przyrządzał z oleju roślinnego i octu spirytusowego z dodatkiem szczypty cukru, siekanego szczypiorku oraz tajnego składnika (w końcu zdołałyśmy z siostrą wydobyć od niego tę tajemnicę - okazało się, że była to odrobina bulionu drobiowego, dla wzbogacenia smaku). Dziadek serwował tę samą sałatkę przez wiele lat, ale nigdy nam się nie znudziła.
To być może samo w sobie nie zaszczepiłoby we mnie miłości do warzyw, ale matka pokazała mi, jak można z sałatki zrobić posiłek. Zachwycała mnie swoimi kompozycjami, bo zawsze potrafiła stworzyć apetyczny posiłek z sera, orzechów, sałaty i miejscowych świeżych warzyw pokropionych mieszanką wybornej oliwy i octu.
To wszystko razem sprawiło, że dziś potrafię stworzyć cudowną kompozycję smakową na bazie kilku zaledwie składników. Dopiero niedawno - gdy zrezygnowałam z pracy w korporacji i zaczęłam wspierać mojego męża w jego pracy - uświadomiłam sobie, jak cenna jest to umiejętność. Przez wiele lat pracowałam w centrum miasta, więc miałam do wyboru wiele różnych miejsc, w których mogłam zjeść lunch. W nowym miejscu pracy wybór był znacznie bardziej ograniczony, zaczęłam więc kombinować, co by tu się dało łatwo przyrządzić i bez problemu zabrać do biura. Podstawowe kompozycje szybko mi się znudziły, zaczęłam więc szukać pomysłów na przenośne dania w mediach społecznościowych. Tak wpadłam na trop posiłków w słoiku. Hasło mason jar recipes, gdy się je wpisze w wyszukiwarce, przynosi tysiące bardzo różnorodnych wyników.
Moją uwagę zwróciły najpierw właśnie te śliczne obrazki. Potem zaczęłam zgłębiać skład tych posiłków i pomysł bardzo mnie zaintrygował. Przez długi czas krzątałam się rano po kuchni, usiłując przygotować coś do szkoły dla moich trzech chłopców i jakąś sałatkę albo makaron dla mnie. Teraz nagle się dowiedziałam, że jeśli wszystko odpowiednio się zorganizuje i przygotuje, to można mieć w lodówce rządek chrupiących sałatek i pysznych posiłków, który wystarczy na trzy dni. Dla mnie to był przełom. Od tamtej pory cały czas wymyślam, testuję i dopracowuję kolejne posiłki w słoiku.
Wystarczy zacząć korzystać ze słoików, żeby szybko się przekonać, że to niezwykle uniwersalne naczynie. Ja zaczynałam od sałatek, ale szybko rozpoczęłam eksperymenty ze śniadaniami, przekąskami, makaronami i posiłkami na bazie ryżu, a także bardziej pożywnymi daniami głównymi czy deserami. Wszystko to dało się przygotować, a następnie przechowywać w słoiku i z niego jeść. Nauczyłam się układać warstwami paellę i polentę, a także dania makaronowe. Z najróżniejszych resztek zaczęłam przyrządzać dania na wynos. Eksperymentowałam z klasykami, choćby z makaronem z serem albo z zapiekanką pasterską czy lazanią. Starałam się rozłożyć na czynniki pierwsze, żeby następnie je zapakować do słoików.
Mam nadzieję, że znajdziesz w tej książce niejeden interesujący przepis, który zechcesz wprowadzić do swojego menu. Piękno dań w słoiku polega bowiem na tym, że właściwie wszystko się tu sprawdza. Możesz sztywno trzymać się tych przepisów lub wykorzystywać je jako inspirację do tworzenia własnych kompozycji. Niektóre z moich ulubionych pomysłów opierają się na składnikach, które zostały mi w lodówce jako resztki. Baw się dobrze!
Klasyczny amerykański słoik do przetworów, znany jako mason jar, został wynaleziony w 1858 roku przez Johna Landisa Masona z New Jersey i zrewolucjonizował proces przechowywania jedzenia. Odwołując się do wyników francuskich eksperymentów z konserwowaniem żywności puszkowanej z 1808 roku, Mason stworzył słoik ze żłobioną szyjką i wieczkiem umożliwiającym próżniowe zamknięcie pojemnika. To dzięki niemu możemy w styczniu cieszyć się smakiem fasolki, jabłek czy brzoskwiń.
Przez kolejne dziesięciolecia popularność słoików najpierw znacząco rosła, potem spadała, aby w ostatnich latach znów znaleźć się na fali wznoszącej. Ostatnio zainteresowanie słoikiem ma związek nie tyle z przetworami, ile z upowszechnianiem się najróżniejszych jego zastosowań alternatywnych. Słoik służy do przechowywania artykułów biurowych, stanowi bazę wyrobów rękodzielniczych i służy jako pojemnik do przechowywania produktów sypkich w spiżarni. Do słoika można jednak zapakować również kolejne warstwy sałatki lub innego posiłku.
Dania przygotowane w słoiku nie mogą stać w nich tak długo jak przetwory pasteryzowane, ale większość kompozycji przedstawionych w tej książce przetrwa w lodówce bez szwanku dwa lub trzy dni.
Przydatność posiłku do spożycia zależy od ułożenia kolejnych warstw: sosy i dressingi należy wlać na spód, a następnie umieszczać składniki jedne na drugich, w kolejności od najcięższych do najlżejszych i najbardziej delikatnych.
Przechowywanie żywności w słoikach ma niewiele wad, za to mnóstwo zalet. Owszem, używanie słoików wiąże się z koniecznością zakupu kilku pojemników w różnych rozmiarach, jednak korzyści płynące z tego rozwiązania istotnie przeważają nad tym stosunkowo niewielkim kosztem.
Szkło jest modne. Ostatnio sporo się mówi w mediach o potencjalnym ryzyku dla zdrowia związanym z korzystaniem z plastikowych pojemników spożywczych. Jeśli chodzi o przechowywanie i podgrzewanie jedzenia w pojemnikach szklanych, również popularnych w Polsce słoikach typu twist, nie musisz absolutnie niczego się obawiać. Wyrzuć wszystkie pojemniki z plastiku i zrób miejsce na słoiki. Można ich używać nieskończenie wiele razy, można je myć w zmywarce, mogą też trafić prosto z lodówki do kuchenki mikrofalowej (pamiętaj jedynie o zdjęciu wieczka). Łatwe komponowanie posiłków. Jeżeli przygotowałeś wszystkie składniki z wyprzedzeniem, możesz pakować posiłki do słoików z wydajnością linii montażowej. Zachowywanie świeżości. Odpowiednie rozmieszczenie warstw i szczelne zamknięcie słoika gwarantują, że jedzenie zachowa świeżość przez kilka dni. Błyskawiczne sprzątanie. Słoiki łatwo się myje, zarówno w domu, jak i w pracy. Jeżeli umyjesz je w zmywarce, będziesz mieć pewność, że są również sterylne. Łatwa kontrola porcji. Słoiki pozwalają kontrolować wielkość spożywanych posiłków, co wcale nie jest takie łatwe, gdy lunch zwykle jada się na mieście. W większości fast foodów nie można modyfikować wielkości porcji, więc nawet jeśli zamówisz coś zdrowego, istnieje ryzyko, że zjesz za dużo.Podstawowe wyposażenie niezbędne do wykonania proponowanych tu przepisów to oczywiście słoik, ale poza tym przyda się też kilka innych przyrządów, takich jak choćby lejek czy szczypce - one mogą ułatwić umieszczanie składników w słoikach.
Na początek będziesz potrzebować słoików w różnych rozmiarach. Jeśli masz wybór, polecam słoiki o dużych otworach. Do takich słoików łatwiej się wkłada składniki, łatwiej też z nich się je.
Słoiki litrowe: Jeśli chcesz się ograniczyć tylko do jednego rozmiaru słoików, to polecam właśnie te. Sama właśnie z tych najczęściej korzystam. Właśnie w litrowych słoikach przyrządzam wszystkie sałatki i dania na bazie ryżu, a także część zup i niektóre dania główne. Słoik 500 ml: Słoiki półlitrowe dobrze się sprawdzają, gdy chce się zjeść mniejszą porcję. Takie słoiki polecam w przypadku wielu śniadań i różnych dań głównych. Można je również wykorzystywać do przechowywania większych porcji sosu. Słoiki 250 ml: Słoiki ćwierćlitrowe świetnie się nadają do przyrządzania sosów. Wystarczy wrzucić wszystkie składniki, zamknąć słoik i wstrząsnąć - a następnie całość przechowywać w lodówce. Ćwierć litra to również idealna objętość przekąski czy deseru. Słoiki 125 ml: W takich małych słoiczkach niewiele się zmieści, więc będą najmniej przydatne, ale można w nich z powodzeniem transportować niektóre sosy, przekąski czy desery. Można w nich również przechowywać posiłki, które chcemy trzymać osobno, których nie chcemy łączyć z daniem głównym.Słoiki mason mają charakterystyczne dwuczęściowe pokrywki, które składają się z wieczka i metalowej obręczy do zamykania. W przypadku proponowanych tu posiłków oba te elementy można wykorzystywać wielokrotnie (inaczej niż w przypadku przetworów, których wieczka mają zastosowanie jednorazowe). Zakrętek do słoików również można używać wielokrotnie. Należy wszakże sprawdzać, czy na wieczkach nie widać śladów rdzy lub wgnieceń, które mogłyby uniemożliwiać szczelne zamknięcie słoika.
W przypadku słoików o niewielkim otworze (niekiedy również w przypadku słoików o dużym otworze) lejek przydaje się na etapie wlewania sosów i dressingów. Zastosowanie lejka pozwala uniknąć zabrudzenia ścianek słoika, co wydłuża przydatność zamkniętego w nim dania (zawartość słoika pozostanie dłużej świeża, jeśli sos nie będzie miał kontaktu z innymi składnikami, w szczególności z sałatą, aż do momentu bezpośrednio poprzedzającego spożycie).
Szczypce są na tyle wąskie, że łatwo sięgną głęboko do słoika i pomogą ułożyć wszystko w równych warstwach.
Wypukłą częścią łyżki można bardzo skutecznie upychać kolejne warstwy, żeby zrobić miejsce na kolejne składniki.
Słoiki powinny być dokładnie umyte i odkażone, dlatego najlepiej włożyć je do zmywarki. Jeśli nie masz zmywarki, należy umyć je w ciepłej wodzie z dodatkiem detergentu, a następnie wypłukać, również w ciepłej wodzie. Przed przystąpieniem do pracy nad potrawą należy dokładnie umyć ręce w ciepłej wodzie z mydłem, a następnie opłukać je pod ciepłą wodą. Możesz też korzystać z jednorazowych rękawiczek lateksowych lub rękawiczek wielorazowych do zastosowań spożywczych (nie do sprzątania). Takie postępowanie gwarantuje higienę i bezpieczeństwo żywności.
Wszystkie warzywa i owoce należy dokładnie oczyścić przed włożeniem do słoika. Gorące składniki powinny osiągnąć temperaturę pokojową, zanim słoik zostanie zamknięty i umieszczony w lodówce.
Dania przyrządzone na bazie przepisów prezentowanych w tej książce nie nadają się do przechowywania przez dłuższy czas i muszą być przechowywane w lodówce.
Napisałam tę książkę, ponieważ sama szukałam inspiracji do tworzenia nowych posiłków. Chętnie korzystam z dobrych przepisów (w tej książce naprawdę takich nie brakuje), ale jednocześnie gorąco zachęcam do eksperymentów. Każdy ma własny styl gotowania. Ja lubię kuchnię wiejską, lubię też improwizować. Jeśli w przepisie mowa jest o czymś, czego akurat nie mam pod ręką, to nie rezygnuję, tylko zamieniam ten składnik na coś innego. Jeśli danie makaronowe mnie ogólnie zachwyca i tylko sos mi nie odpowiada, to podmieniam go na inny. Mój mąż nie lubi niebieskiego sera pleśniowego, więc dla niego zawrze wrzucam coś innego.
Chcę przez to powiedzieć, że z jednej strony zachęcam do korzystania z moich przepisów i trzymania się ich co do joty, ale z drugiej strony mam nadzieję, że nie będziesz się bał eksperymentów i nowych składników - i że ta książka stanie się dla ciebie inspiracją do stworzenia własnych wersji proponowanych posiłków.