Wielka inwigilacja. Kto, jak i dlaczego nieustannie nas szpieguje? I dlaczego Internet potrzebuje resetu? - Ronald JDeibert

Kup ebooka

51.99 zł
38.99 zł (29,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
Ty­tuł ory­gi­nałuRE­SET.REC­LA­IMING THE IN­TER­NET FOR CI­VIL SO­CIETY
Pro­jekt okładkiTo­masz Ma­jew­ski
Zdję­cie na okładceEr­lon Si­lva - TRI Di­gi­tal/Mo­ment/Getty Ima­ges
Re­dak­tor pro­wa­dzącaMo­nika Koch
Re­dak­cjaŁu­kasz Kle­syk
Ko­rektaTe­resa Zie­liń­skaDo­mi­nik Lesz­czyń­ski
Co­py­ri­ght ? 2020 Ro­nald J. De­ibert Pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Ho­use of Anansi Press, To­ronto, Ca­nada. www.ho­use­ofa­nansi.com Co­py­ri­ght ? for the Po­lish trans­la­tion by Mał­go­rzata Ma­rusz­kin, 2023 Co­py­ri­ght ? for the Po­lish edi­tion by Wielka Li­tera Sp. z o.o., War­szawa 2023
This book was ori­gi­nally pu­bli­shed in Ca­nada as part of the Mas­sey Lec­tu­res Se­ries, co-spon­so­red by the Ca­na­dian Bro­ad­ca­sting Cor­po­ra­tion, Mas­sey Col­lege in the Uni­ver­sity of To­ronto, and Ho­use of Anansi Press. The se­ries was cre­ated in ho­nour of the Ri­ght Ho­no­ura­ble Vin­cent Mas­sey, for­mer go­ver­nor-ge­ne­ral of Ca­nada, and was in­au­gu­ra­ted in 1961 to pro­vide a fo­rum for ra­dio where ma­jor con­tem­po­rary thin­kers co­uld ad­dress im­por­tant is­sues of our time.
ISBN 978-83-8032-929-4
Wielka Li­tera Sp. z o.o. ul. Wiert­ni­cza 36 02-952 War­szawa
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

Wpro­wa­dze­nie

Popatrz na urzą­dze­nie, które trzy­masz w ręce.

Mó­wię po­waż­nie: do­brze mu się przyj­rzyj.

Masz je za­wsze przy so­bie, gdzie­kol­wiek się ru­szysz. Z nim śpisz, pra­cu­jesz, bie­gasz, na nim grasz. Za­le­żysz od niego i wpa­dasz w pa­nikę, gdy nie mo­żesz go zna­leźć. Łą­czy cię z krew­nymi i z dziećmi. Za po­mocą tego urzą­dze­nia ro­bisz zdję­cia i krę­cisz filmy, a póź­niej prze­sy­łasz je zna­jo­mym i ro­dzi­nie. Ostrzega cię przed po­wszech­nymi za­gro­że­niami i przy­po­mina o wi­zy­cie u fry­zjera.

"Nie ma du­żego ru­chu. Je­śli wy­ru­szysz te­raz, zdą­żysz na czas".

Wska­zuje ci, któ­rędy je­chać, po­daje pro­gnozę po­gody i wy­świe­tla naj­now­sze wia­do­mo­ści. Mó­wisz do niego, a ono od­po­wiada. Za po­mocą tego urzą­dze­nia mo­ni­to­ru­jesz ga­dżety, które z ko­lei mo­ni­to­rują twój dom (i cie­bie). Re­zer­wu­jesz nim loty i ku­pu­jesz bi­lety do kina. Za­ma­wiasz za­kupy i je­dze­nie z re­stau­ra­cji, spraw­dzasz prze­pisy ku­li­narne. Wszystko dzięki niemu. Ono li­czy, ile ro­bisz kro­ków, i spraw­dza, jak bije ci serce. Przy­po­mina, że masz się sku­pić. Uży­wasz go pod­czas me­dy­ta­cji i za­jęć jogi.

Lecz je­śli je­steś po­dobny do in­nych, do nie­mal wszyst­kich, któ­rych znam, urzą­dze­nie to cza­sem tro­chę cię wku­rza. Za­czy­nasz zda­wać so­bie sprawę, że ono (i wszystko, z czym cię wiąże) czyni z tobą wy­wi­jasy, bez któ­rych twoje ży­cie chyba by­łoby lep­sze. Roz­wija złe na­wyki. Dzieci, a na­wet część two­ich zna­jo­mych, już pra­wie się do cie­bie nie od­zy­wają. Cza­sem od­no­sisz wra­że­nie, że na­wet nie pa­trzą na cie­bie, mają oczy wle­pione we wła­sne urzą­dze­nie, a kciu­kami nie­ustan­nie stu­kają w kla­wia­turę. Twój na­sto­la­tek do­staje szału, gdy jego urzą­dze­nie dzwoni. Uwa­żasz, że na­prawdę mu­szę z kimś gadać?

Ja­kim cu­dem coś tak bar­dzo "so­cja­li­zu­ją­cego" może być rów­nie za­dzi­wia­jąco "an­ty­spo­łeczne"?

Spraw­dzasz konta w me­diach spo­łecz­no­ścio­wych, czu­jesz się, jak­byś wpadł mię­dzy młyń­skie koła, ale nic nie mo­żesz po­ra­dzić, coś ci każe prze­wi­jać da­lej. Dzie­siątki ty­sięcy, może mi­liony lu­dzi na­prawdę wie­rzą, że Zie­mia jest pła­ska, bo obej­rzeli na YouTu­bie fil­miki ob­na­ża­jące "te wszyst­kie spi­ski". Pra­wi­cowy, neo­fa­szy­stow­ski po­pu­lizm kwit­nie w sieci i na uli­cach, staje się za­czy­nem nie­na­wi­ści, mor­derstw, a na­wet lu­do­bój­stwa[1]. Co­dzien­nie por­cja ob­raź­li­wych dla wol­nej prasy ko­men­ta­rzy wy­lewa się z twit­te­ro­wego konta pre­zy­denta Sta­nów Zjed­no­czo­nych[2*]. Nikt tego nie fil­truje, a od kiedy ob­jął urząd, jego bez­czelne kłam­stwa idą już w dzie­siątki ty­sięcy. Pu­bli­ko­wane przez niego wpisy to symp­tom po­wszech­nej przy­pa­dło­ści: są gro­te­skowe, a jed­nak coś cię do nich cią­gnie; są ni­czym wy­pa­dek sa­mo­cho­dowy - po pro­stu mu­sisz po­pa­trzeć.

Nie mam wąt­pli­wo­ści, że za­uwa­ży­li­ście, iż me­dia spo­łecz­no­ściowe w ostat­nich la­tach do­stają nie­zły wy­cisk. Epoka "O rany, ale nu­mer!" mi­nęła, ustę­pu­jąc miej­sca epoce po­twor­nej nudy. W co­dzien­nych in­for­ma­cjach aż się prze­lewa od hi­sto­rii o wła­ma­niach do sys­temu, na­ru­sze­niach pry­wat­no­ści, dez­in­for­ma­cji, in­wi­gi­la­cji i po­li­tycz­nej ma­ni­pu­la­cji. Sze­fo­wie me­diów spo­łecz­no­ścio­wych są cią­gani na prze­słu­cha­nia przed Kon­gre­sem od­by­wa­jące się w świe­tle ka­mer i pro­wa­dzone przez do­cie­kli­wych pra­wo­daw­ców.

Re­fe­ren­dum w spra­wie bre­xitu z 2016 roku i zbli­żony w cza­sie wy­bór Do­nalda Trumpa na pre­zy­denta USA były głów­nymi czyn­ni­kami, które spra­wiły, że po­now­nie przyj­rzano się wpły­wowi me­diów spo­łecz­no­ścio­wych na spo­łe­czeń­stwo i po­li­tykę. W obu przy­pad­kach ma­jące złe za­miary pod­mioty, w kraju i za gra­nicą, wy­ko­rzy­sty­wały owe me­dia do sia­nia fał­szy­wych in­for­ma­cji i wy­wo­ły­wa­nia praw­dzi­wych pro­te­stów, które miały po­głę­bić chaos i za­ostrzyć i tak już ostre po­działy w spo­łe­czeń­stwie. Dzięki póź­niej­szym do­cho­dze­niom wy­szły na jaw dzia­ła­nia szem­ra­nych firm ana­li­tycz­nych, ta­kich jak Cam­bridge Ana­ly­tica[3*]: mo­gli­śmy uj­rzeć skra­wek po­zo­sta­ją­cego w cie­niu pod­ziem­nego świata so­cial me­diów[2].

Bo to mroczne ob­li­cze na­prawdę ist­nieje. Czy­ta­li­ście pew­nie o fir­mach sprze­da­ją­cych za­awan­so­wane tech­no­lo­gie po­zwa­la­jące pro­wa­dzić cy­ber­wojnę. Swoje usługi ofe­rują dyk­ta­to­rom, któ­rzy wy­ko­rzy­stują je, by ha­ko­wać urzą­dze­nia mo­bilne swych prze­ciw­ni­ków i sieci spo­łecz­no­ściowe, co czę­sto pro­wa­dzi do śmier­tel­nych kon­se­kwen­cji. Naj­pierw był krąg osób bli­skich Ja­ma­lowi Kha­shog­giemu[4*], póź­niej (praw­do­po­dob­nie) urzą­dze­nie Jeffa Bez­osa[5*]. "A je­śli mnie też ha­kują?" - my­ślisz so­bie, na­gle za­alar­mo­wany dziw­nym ese­me­sem czy ma­ilem za­wie­ra­ją­cym za­łącz­nik. Świat, z któ­rym je­steś po­łą­czony za po­mocą tego urzą­dze­nia, na­gle jawi ci się jako źró­dło po­tęż­nych za­gro­żeń, które mogą do­tknąć cię oso­bi­ście.

Nie­mniej urzą­dze­nie to już się stało czę­ścią ży­cia, o czym prze­ko­nu­jemy się bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek. Kiedy świat obie­gła in­for­ma­cja o ko­ro­na­wi­ru­sie (2019-nCoV, czyli CO­VID-19) od­kry­tym w grud­niu 2019 roku w chiń­skim Wu­ha­nie, ży­cie, do ja­kiego przy­wy­kli­śmy, za­marło: za­my­kały się fa­bryki, mi­liony pra­cow­ni­ków zwal­niano, a nie­mal wszyst­kich zmu­szono do sa­mo­izo­la­cji i zdal­nej pracy z domu. Wszyst­kie ga­łę­zie go­spo­darki od­no­to­wały gwał­towny spa­dek, pod­czas gdy wiel­kie plat­formy tech­no­lo­giczne za­częły prze­ży­wać ko­smiczny wzrost za­in­te­re­so­wa­nia swymi usłu­gami. Na­rzę­dzia do wi­de­okon­fe­ren­cji, na przy­kład Zoom, z nie­po­trzeb­nych pro­gra­mów biu­ro­wych zmie­niły się w coś tak po­wszech­nego, że sto­so­wa­nego i przez dziad­ków, i przez dzieci, prze­sia­du­ją­cych w sieci go­dzi­nami. Net­flix, Ama­zon Prime i inne me­dia stre­amin­gowe roz­kwi­tały, po­zwa­la­jąc ode­rwać my­śli od po­sęp­nej rze­czy­wi­sto­ści za oknem. Za­po­trze­bo­wa­nie na prze­pu­sto­wość łą­czy te­le­ko­mu­ni­ka­cyj­nych się­gnęło ta­kich roz­mia­rów, że ope­ra­to­rzy na­kła­dali ogra­ni­cze­nia na stre­aming i ob­ni­żali ja­kość wi­deo, by ser­wery się nie prze­grzały i nie pa­dły. Ja­kimś cu­dem wszystko się kle­iło, za co by­łeś lo­sowi głę­boko wdzięczny.

Jed­nak glo­balna pan­de­mia uwy­pu­kliła wszyst­kie nie­do­sko­na­ło­ści me­diów spo­łecz­no­ścio­wych. Prze­stęp­czość w sieci i sta­ty­styka na­ru­szeń ochrony da­nych wy­strze­liły pod su­fit, gdy zło­czyńcy rzu­cili się, by za­ra­biać na pra­cu­ją­cych z domu mi­lio­nach osób, któ­rych ku­chenne ro­utery i słabe za­bez­pie­cze­nia sieci ni­gdy nie miały prze­ka­zy­wać wraż­li­wych in­for­ma­cji. Mimo sta­rań plat­form spo­łecz­no­ścio­wych, usi­łu­ją­cych usu­wać fał­szywe wia­do­mo­ści i pod­su­wać od­bior­com wia­ry­godne źró­dła do­ty­czące zdro­wia, dez­in­for­ma­cja krze­wiła się wszę­dzie, nie­kiedy po­cią­ga­jąc za sobą prze­ra­ża­jące skutki. Lu­dzie umie­rali po wy­pi­ciu tru­ją­cych kok­tajli za­le­ca­nych w me­diach spo­łecz­no­ścio­wych (i po­pu­la­ry­zo­wa­nych przez sa­mego Do­nalda Trumpa), de­spe­racko pra­gnąc umknąć przed wi­ru­sem.

Cała ta sy­tu­acja sta­no­wiła ra­żący kon­trast ze spo­so­bem, w jaki re­kla­mują się me­dia spo­łecz­no­ściowe, i tym, jak po­strze­gano je w prze­szło­ści. Kie­dyś wszy­scy za­kła­dali, że tech­no­lo­gie cy­frowe po­zwolą na po­wszechny do­stęp do wie­dzy, uła­twią zbio­rową or­ga­ni­za­cję i wzmoc­nią spo­łe­czeń­stwo oby­wa­tel­skie. Arab­ska wio­sna, tak zwane ko­lo­rowe re­wo­lu­cje[6*] i inne cy­frowo na­pę­dzane ru­chy spo­łeczne wy­da­wały się do­wo­dzić nie­po­wstrzy­ma­nej siły mas ludz­kich, wy­zwo­lo­nej przez nasz wiecz­nie włą­czony i po­wią­zany sie­cią świat. Fak­tem jest, że na po­czątku XXI wieku en­tu­zja­ści no­wych tech­no­lo­gii okla­ski­wali każdą no­winkę, uzna­jąc, że po­zwolą one lu­dziom wza­jem­nie się do sie­bie zbli­żyć i od­bu­do­wać de­mo­kra­cję.

Te­raz co­raz czę­ściej uważa się, że me­dia spo­łecz­no­ściowe sprzy­jają roz­wo­jowi pew­nego ro­dzaju cho­roby spo­łecz­nej. Co­raz wię­cej osób są­dzi, że ser­wisy typu Fa­ce­book mają nie­pro­por­cjo­nal­nie duży wpływ na ważne de­cy­zje po­li­tyczne i spo­łeczne. Inni za­czy­nają za­uwa­żać, że nie­zdrowo dużą część ży­cia spę­dzamy wga­pieni w ekran te­le­fonu czy kom­pu­tera, niby to na­wią­zu­jąc i pod­trzy­mu­jąc kon­takty, pod­czas gdy w isto­cie ży­jemy w od­osob­nie­niu i ode­rwa­niu od na­tury. Na­stęp­stwem na­ra­sta­ją­cego nie­po­koju są we­zwa­nia do za­pro­wa­dze­nia po­rządku w me­diach spo­łecz­no­ścio­wych i apele do sze­fów po­szcze­gól­nych plat­form, by le­piej nad nimi czu­wali, sza­no­wali pry­wat­ność i uwzględ­niali zna­cze­nie praw czło­wieka. Ale od czego za­cząć? I co tak wła­ści­wie na­leży zro­bić? Od­po­wie­dzi są bar­dziej skom­pli­ko­wane.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Wstęp do wy­da­nia pol­skiego

Pisa­nie wstępu do pol­skiego wy­da­nia Wiel­kiej in­wi­gi­la­cji (org. Re­set) to ogromny za­szczyt.

Pierw­szy raz przy­je­cha­łem do Pol­ski wio­sną 1990 roku, kiedy w ca­łej Eu­ro­pie Wschod­niej i w daw­nym Związku Ra­dziec­kim upa­dał ko­mu­nizm. Po­byt tu był bar­dzo in­ten­syw­nym do­świad­cze­niem: wszę­dzie pa­no­wały za­mie­sza­nie i wy­czu­walny nie­po­kój - czego można było się spo­dzie­wać w mo­men­cie, gdy ist­nie­jące od dawna in­sty­tu­cje na­gle się roz­sy­pują. Już i tak wy­star­cza­jąco na­piętą sy­tu­ację po­gar­szała nie­tra­fiona dok­tryna "szoku eko­no­micz­nego", pro­mo­wana przez neo­li­be­ral­nych po­li­ty­ków i ich do­rad­ców jako spo­sób na zdar­cie opa­trunku, któ­rym przy­sło­nięto rany po sys­te­mie ko­mu­ni­stycz­nym, i skok na główkę w ka­pi­ta­lizm. Bez­ro­bo­cie i ubó­stwo szybko ro­sły.

Jed­nak, nie­za­prze­czal­nie, była też na­dzieja na przy­szłość. Roz­ma­wia­łem z wie­loma Po­la­kami, któ­rzy wy­ra­żali głę­boko za­ko­rze­nioną w nich tę­sk­notę za pra­wami bę­dą­cymi sed­nem de­mo­kra­cji li­be­ral­nej: wol­no­ścią słowa, pra­wem do pry­wat­no­ści, do­stę­pem do in­for­ma­cji, wol­nymi i spra­wie­dli­wymi wy­bo­rami, wol­no­ścią zgro­ma­dzeń. In­ter­net do­piero racz­ko­wał jako nowy spo­sób po­ro­zu­mie­wa­nia się i ważny, nie­moż­liwy do fil­tro­wa­nia ob­szar spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skiego. Każdy chciał być on­line. Mimo cha­osu zwią­za­nego z upad­kiem ko­mu­ni­zmu pa­no­wało pod­nie­ce­nie wy­wo­łane no­wymi per­spek­ty­wami. Przy­szłość ry­so­wała się w ja­snych bar­wach.

Po­nad 30 lat póź­niej sy­tu­acja w Pol­sce, co smutne, wy­gląda po­nuro. Na po­wrót do ko­mu­ni­zmu się nie za­nosi, jed­nak pod­stawy de­mo­kra­cji li­be­ral­nej szybko ero­dują. We­dług świa­to­wych or­ga­ni­za­cji co­rocz­nie oce­nia­ją­cych sto­pień prze­strze­ga­nia praw i wol­no­ści na na­szym glo­bie Pol­ska spada w ran­kingu, i to szybko. Fre­edom Ho­use[1*] twier­dzi, że Pol­ska (sta­wiana w jed­nym rzę­dzie z nie­li­be­ral­nymi Wę­grami) wy­róż­nia się na tle Eu­ropy "nie­po­rów­ny­wal­nym z ni­czym po­gor­sze­niem ja­ko­ści de­mo­kra­cji na prze­strzeni ostat­niej de­kady". Ra­port przed­sta­wia za­paść Pol­ski w dzie­dzi­nie "nie­za­leż­no­ści są­dow­nic­twa, wol­nych me­diów, sek­tora oby­wa­tel­skiego i rów­nego trak­to­wa­nia mniej­szo­ści" oraz drogę, którą prze­był rząd, od "ata­ko­wa­nia za­sad li­be­ral­nych, sta­no­wią­cych pod­porę de­mo­kra­cji, do usta­la­nia no­wych wła­snych norm i otwar­tego po­sze­rza­nia an­ty­de­mo­kra­tycz­nych prak­tyk"[1].

Wio­dą­cym te­ma­tem Wiel­kiej in­wi­gi­la­cji, który sze­roko oma­wiam w roz­dziale trze­cim, jest ogromny, sko­kowy po­stęp w moż­li­wo­ściach in­wi­gi­lo­wa­nia, które zy­skały rządy dzięki temu, że me­dia cy­frowe za­pro­jek­to­wano jako po­datne na in­wa­zję, nie­za­bez­pie­czono ich i nie­ob­jęto sto­sow­nymi re­gu­la­cjami. Rzą­dowe agen­cje bez­pie­czeń­stwa mają do dys­po­zy­cji sze­roką gamę pro­duk­tów i usług po­zwa­la­ją­cych im szpie­go­wać oby­wa­teli, kon­tro­lo­wać prze­pływ in­for­ma­cji i wdra­żać nie­spo­ty­kane wcze­śniej me­tody tar­ge­to­wa­nej oraz ma­so­wej in­wi­gi­la­cji. Klienci rzą­dowi ku­pują tech­no­lo­gie nad­zoru od firm zaj­mu­ją­cych się bez­pie­czeń­stwem w sieci, dzia­ła­ją­cych jako nie­ure­gu­lo­wana ga­łąź prze­my­słu o glo­bal­nym za­sięgu. W roz­dziale trze­cim prze­strze­gam, że tak wielki skok tech­no­lo­giczny w dzie­dzi­nie zdal­nej kon­troli szybko staje się normą wo­bec braku bez­piecz­ni­ków za­po­bie­ga­ją­cych nad­uży­ciom wła­dzy. Mamy XXI wiek z moż­li­wo­ściami mo­car­stwo­wego nad­zoru, jed­nak na­sze prawa i wol­no­ści są chro­nione przez me­cha­ni­zmy kon­tro­lne z epoki wik­to­riań­skiej.

Krótko po wy­da­niu Wiel­kiej in­wi­gi­la­cji główne za­gad­nie­nia przed­sta­wione w roz­dziale trze­cim zo­ba­czy­li­śmy wy­ko­rzy­sty­wane w prak­tyce (i bar­dzo nas to za­nie­po­ko­iło) w Pol­sce. Wcze­sną je­sie­nią 2021 roku Ci­ti­zen Lab na Uni­wer­sy­te­cie w To­ronto (czyli za­ło­żona przeze mnie grupa ba­daw­cza, którą kie­ro­wa­łem) od­krył, że te­le­fony co naj­mniej kilku osób z Pol­ski, w tym nie­któ­rych na­le­żą­cych do opo­zy­cji, zo­stały zha­ko­wane przez wy­so­kiej klasy na­rzę­dzie szpie­gow­skie wy­pro­du­ko­wane przez NSO Group, do­stawcę opro­gra­mo­wa­nia szpie­gow­skiego z sie­dzibą w Izra­elu. Pe­ga­sus daje po­wią­za­nym z rzą­dem na­byw­com ni­czym nie­ogra­ni­czony do­stęp do urzą­dzeń mo­bil­nych czło­wieka bę­dą­cego ce­lem ataku. Po ak­ty­wo­wa­niu może pod­słu­chi­wać wszyst­kie roz­mowy i mo­ni­to­ro­wać całą ko­mu­ni­ka­cję, w tym ma­ile, po­łą­cze­nia te­le­fo­niczne i za­szy­fro­wane wia­do­mo­ści. Jest w sta­nie włą­czyć mi­kro­fon, ro­bić zdję­cia i krę­cić filmy. Uży­wa­jąc we­wnętrz­nego GPS-u te­le­fonu, po­trafi pre­cy­zyj­nie śle­dzić ru­chy da­nej osoby i okre­ślić jej lo­ka­li­za­cję. Krótko mó­wiąc, Pe­ga­sus to sys­tem szpie­gu­jący, tyle że na ste­ry­dach.

Te­le­fony osób, które pa­dły ofiarą in­wi­gi­la­cji w Pol­sce, zo­stały prze­ba­dane przez la­bo­ra­to­ria kry­mi­na­li­styczne, a wy­nik jed­no­znacz­nie po­twier­dził, że urzą­dze­nia zha­ko­wano za po­mocą Pe­ga­susa. Wśród osób szpie­go­wa­nych są: pro­ku­ra­tor Ewa Wrzo­sek, pra­cu­jąca w pro­ku­ra­tu­rze re­jo­no­wej War­szawa-Mo­ko­tów, na­le­żąca do Sto­wa­rzy­sze­nia Pro­ku­ra­to­rów Lex Su­per Omnia, or­ga­ni­za­cji sta­ra­ją­cej się chro­nić nie­za­leż­ność sys­temu są­dow­ni­czego przed za­ku­sami rządu; Ro­man Gier­tych, praw­nik re­pre­zen­tu­jący mię­dzy in­nymi by­łego pre­miera Pol­ski Do­nalda Tu­ska, główną po­stać pol­skiej opo­zy­cji; se­na­tor Krzysz­tof Brejza z Plat­formy Oby­wa­tel­skiej, któ­remu wy­kra­dziono z te­le­fonu wia­do­mo­ści do­kład­nie wtedy, kiedy - co po­twier­dziły ba­da­nia kry­mi­na­li­styczne - urzą­dze­nie zo­stało zha­ko­wane Pe­ga­su­sem, a na­stęp­nie zma­ni­pu­lo­wane tre­ści za­pre­zen­to­wano w pań­stwo­wej te­le­wi­zji TVP pod­czas kam­pa­nii ma­ją­cej oczer­nić se­na­tora; Mi­chał Ko­ło­dziej­czak, li­der par­tii rol­ni­ków - jego te­le­fon za­in­fe­ko­wano Pe­ga­su­sem przed je­sien­nymi wy­bo­rami [do Sejmu i Se­natu w 2019 roku - przyp. red.], kiedy jego AGRO­unia miała zy­skać sta­tus for­mal­nej siły po­li­tycz­nej, mo­gą­cej za­gro­zić rzą­dzą­cej Pol­ską par­tii; To­masz Szwej­giert, dzien­ni­karz, któ­rego urzą­dze­nie zo­stało za­ata­ko­wane, gdy pi­sał książkę o pol­skich służ­bach spe­cjal­nych; An­drzej Ma­li­now­ski, były prze­wod­ni­czący or­ga­ni­za­cji Pra­co­dawcy RP.

NSO Group re­kla­muje Pe­ga­susa rzą­do­wym klien­tom jako na­rzę­dzie po­zwa­la­jące śle­dzić po­dej­rza­nych o po­ważne prze­stęp­stwa kry­mi­nalne i ter­ro­ryzm. Czy wo­bec ko­go­kol­wiek z wy­żej wy­mie­nio­nych było pro­wa­dzone urzę­dowe śledz­two w związku z po­dej­rze­niem o dzia­łal­ność kry­mi­nalną lub ter­ro­ry­styczną? Wy­daje się to nie­praw­do­po­dobne, choć trudno tak twier­dzić z całą pew­no­ścią. Brak przej­rzy­sto­ści w dzia­ła­niach pol­skiego rządu ozna­cza, że w po­dob­nych przy­pad­kach nie­mal nie ist­nieje od­po­wie­dzial­ność pu­bliczna. Po­dob­nie jak wiele in­nych rzą­dów przy­ła­pa­nych na szpie­go­wa­niu opo­zy­cji po­li­tycz­nej rzą­dząca Pol­ską par­tia PiS naj­pierw ob­rała li­nię obrony po­le­ga­jącą na za­prze­cza­niu, a na­stęp­nie nie­chęt­nie przy­znała, że rząd za­ku­pił szpie­gow­skie opro­gra­mo­wa­nie, lecz za­raz za­pew­niła, że nie wy­ko­rzy­sty­wał go w nie­wła­ściwy spo­sób. Pol­skie wła­dze za­blo­ko­wały moż­li­wość wsz­czę­cia ja­kie­go­kol­wiek nie­za­leż­nego do­cho­dze­nia, za­równo w kraju, jak i na szcze­blu Unii Eu­ro­pej­skiej. Od­ma­wiają współ­pracy z Par­la­men­tem Eu­ro­pej­skim pro­wa­dzą­cym ofi­cjalne śledz­two w spra­wie skan­dali szpie­gow­skich. Wła­ści­wie rząd po­szedł jesz­cze da­lej i wpro­wa­dził prawo ex post le­gi­ty­mi­zu­jące taki ro­dzaj ha­ko­wa­nia, jaki od­kry­li­śmy, i za­pew­nia­jące służ­bom bez­pie­czeń­stwa nie­ty­kal­ność - od tej pory nie mu­szą od­po­wia­dać na pu­blicz­nie sta­wiane py­ta­nia, co po­ciąga za sobą dal­szą ero­zję fi­la­rów li­be­ral­nej de­mo­kra­cji. "Mu­si­cie nam wie­rzyć" - mó­wią - i to ma wy­star­czyć.

Nie­stety Pol­ska nie jest je­dy­nym kra­jem eu­ro­pej­skim, w któ­rym Ci­ti­zen Lab i inne or­ga­ni­za­cje od­kryły sto­so­wa­nie tego typu in­wi­gi­la­cji. W Gre­cji, na Wę­grzech i w Hisz­pa­nii na­tra­fi­li­śmy na po­dobne przy­padki nad­uży­wa­nia wła­dzy wo­bec dzien­ni­ka­rzy, praw­ni­ków, opo­zy­cji po­li­tycz­nej i in­nych re­pre­zen­tan­tów spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skiego. Ze­tknę­li­śmy się tam z rów­nie za­be­to­no­wa­nym sta­no­wi­skiem rzą­dów uchy­la­ją­cych się od od­po­wie­dzi na py­ta­nia do­ty­czące nad­użyć i nie­re­agu­ją­cych na we­zwa­nia do więk­szej trans­pa­rent­no­ści i od­po­wie­dzial­no­ści pu­blicz­nej.

To hi­sto­ryczna chwila. Je­śli de­mo­kra­cja li­be­ralna ma prze­trwać ten nie­po­ko­jący trend po­dą­ża­nia ku pra­wi­co­wemu po­pu­li­zmowi i au­to­ry­ta­ry­zmowi, mu­simy być czujni i re­ago­wać na wszel­kie nad­uży­cia wła­dzy. W pod­su­mo­wa­niu książki przed­sta­wiam po­stu­laty, któ­rych speł­nie­nie być może po­zwoli nam od­zy­skać tech­no­lo­gię cy­frową i me­dia spo­łecz­no­ściowe wraz ze wszyst­kimi moż­li­wo­ściami, które ofe­rują, a jed­no­cze­śnie za­pewni za­cho­wa­nie praw i wol­no­ści dzięki prze­kro­jo­wym ogra­ni­cze­niom wła­dzy po­li­tycz­nej.

Dzi­siej­sza sy­tu­acja Pol­ski po­ka­zuje to, co fi­lo­zo­fo­wie od stu­leci mó­wili o po­li­tyce: de­mo­kra­cja li­be­ralna nie jest trwała ani dana raz na za­wsze. Trzeba nie­ustan­nie nad nią czu­wać i wy­ka­zy­wać się stałą od­po­wie­dzial­no­ścią oby­wa­tel­ską. Tak samo jak ogród wy­maga co­dzien­nych za­bie­gów, ina­czej chwa­sty za­czną ją za­ra­stać i w nie­dłu­gim cza­sie znik­nie.

Ro­nald De­ibert, luty 2023

Przy­pisy

Po­ni­żej przed­sta­wiono skró­coną wer­sję przy­pi­sów. Wer­sja pełna jest do­stępna na stro­nie https://re­set-bi­blio­gra­phy.ca/.

Wstęp do wy­da­nia pol­skiego
[1] Z. Csaky, Na­tions in Transit 2021: The An­ti­de­mo­cra­tic Turn, Fre­edom Ho­use, https://fre­edom­ho­use.org/re­port.na­tions-transit/2021/an­ti­de­mo­cra­tic-turn.
Wpro­wa­dze­nie
[1] S. Ve­nier, The role of Fa­ce­book in the per­se­cu­tion of the Ro­hin­gya mi­no­rity in My­an­mar: Is­sues of ac­co­un­ta­bi­lity un­der in­ter­na­tio­nal law, "Ita­lian Year­book of In­ter­na­tio­nal Law On­line", t. 28, 2019, nr 1, s. 231-248; S. Va­idhy­ana­than, An­ti­so­cial me­dia: How Fa­ce­book has di­scon­nec­ted ci­ti­zens and un­der­mi­ned de­mo­cracy, Oxford Uni­ver­sity Press, Oxford 2018.
[2] C. Ca­dwal­ladr, E. Gra­ham-Har­ri­son, The Cam­bridge Ana­ly­tica fi­les, "Gu­ar­dian", 2018, www.the­gu­ar­dian.com/news/se­ries/cam­bridge-ana­ly­tica-fi­les.
[1*] Fre­edom Ho­use - po­wstała w 1941 r. w Sta­nach Zjed­no­czo­nych or­ga­ni­za­cja non pro­fit wspie­ra­jąca de­mo­kra­cję i wol­ność. Orę­do­wała m.in. za utwo­rze­niem NATO, po­pie­rała plan Mar­shalla i wspo­ma­gała "So­li­dar­ność". Jej współ­za­ło­ży­cielką była Ele­anor Ro­ose­velt, żona pre­zy­denta USA Fran­klina De­lano Ro­ose­velta. FH co roku pu­bli­kuje ra­port Fre­edom in the World o sta­nie de­mo­kra­cji i wol­no­ści na świe­cie. [Wszyst­kie przy­pisy, o ile nie za­zna­czono ina­czej, po­cho­dzą od re­dak­tora].
[2*] Ory­gi­nalne wy­da­nie po­cho­dzi z 2020 r. W tym miej­scu i da­lej mowa o Do­nal­dzie Trum­pie oraz okre­sie jego pre­zy­den­tury, roz­po­czę­tym 20 stycz­nia 2017 r.
[3*] Cam­bridge Ana­ly­tica - bry­tyj­ska firma kon­sul­tin­gowa, bez­praw­nie gro­ma­dząca dane mi­lio­nów użyt­kow­ni­ków Fa­ce­bo­oka, które po­tem były wy­ko­rzy­sty­wane do re­klamy po­li­tycz­nej, m.in. w kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej Do­nalda Trumpa w 2016 r. Ogło­siła upa­dłość w 2018 r. Wię­cej o niej na s. 132-132 [przyp. aut.].
[4*] Ja­mal Kha­shoggi (1958-2018) - sau­dyj­ski dzien­ni­karz i ko­men­ta­tor po­li­tyczny, nie­przy­chylny wo­bec Ara­bii Sau­dyj­skiej, naj­praw­do­po­dob­niej za­mor­do­wany przez wła­dze tego pań­stwa w paź­dzier­niku 2018 r. [zob. s. 148].
[5*] Są po­ważne po­szlaki wska­zu­jące na to, że w maju 2018 r. zo­stał za­ata­ko­wany iPhone Jeffa Bez­osa - wła­ści­ciela "The Wa­shing­ton Post", na ła­mach któ­rego Kha­shoggi za­miesz­czał swoje kry­tyczne tek­sty. Miały być w to za­mie­szane sau­dyj­skie wła­dze, w tym na­stępca tronu i dzi­siej­szy pre­mier Mo­ham­med bin Sal­man.
[6*] Ko­lo­rowe re­wo­lu­cje - od­dolne ru­chy spo­łeczne ma­jące na celu do­pro­wa­dze­nie do prze­mian de­mo­kra­tycz­nych, wy­stę­pu­jące po 1990 r., głów­nie w pań­stwach WNP i na Bli­skim Wscho­dzie. Naj­bar­dziej znana jest po­ma­rań­czowa re­wo­lu­cja na Ukra­inie w 2004 r.