Widowiska telewizyjne - Tadeusz Czerniawski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

(Czas trwania sceny: ok. 4-5 minut)

Ściemnienie. Jedynie wąski snop światła księżyca pada na pagórek cmentarny w Gosławicach. Krzyże i nagrobki rysują się czernią na tle tafli jeziora, która odbija zimne, blade światło. W tle słychać cichy szum wiatru i odległe szczekanie psa.

Po chwili włącza się charakterystyczny, metaliczny głos radia "Jedynka" z przełomu 1988/1989 - lekko zniekształcony, jakby dochodził z kiepskiej lampowej "dorotki".

Głos spikera radiowego (powoli, z ceremonialną powagą)

...Towarzysze i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej... W dniu dzisiejszym, w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie, rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Po raz pierwszy od czterdziestu lat przy jednym stole zasiądą przedstawiciele władzy i opozycji... Strona rządowa deklaruje gotowość do głębokich reform... Strona solidarnościowa żąda legalizacji "Solidarności"...

Głos cichnie, przerywany szumem i trzaskami.

Na pagórku pojawia się sylwetka mężczyzny - Wacław Koper. Ma na sobie zimową kurtkę z kołnierzem z sztucznego barana, beret i rękawice robocze. W prawej ręce trzyma starą, zardzewiałą metalową puszkę kawy "Mokka". Stoi nieruchomo, patrzy na puszkę, potem na pagórek.

Wacław (cicho, do siebie, z lekkim zdziwieniem)

No patrzcie... Czterdzieści cztery lata leżałaś w mule i akurat teraz postanowiłaś wypłynąć. Jakbyś czekała na wolne wybory.

Odkręca wieczko. W środku - zwinięty, pożółkły papier, na nim odręczny rysunek tunelu i fragmentu planu sytuacyjnego z wyraźnym herbem Kwileckich (trzy lilie w pasie). Obok kilka linijek pisma odręcznego, mocno wyblakłego.

Wacław (czyta powoli, z trudem)

"...od starej lipy trzydzieści siedem kroków na wschód... potem dziewięć w lewo... wejście zamurowane na sucho... nie dla Niemca, nie dla Ruska, nie dla towarzyszy..."

Milczy chwilę. Potem parska cichym, goryczkowym śmiechem.

Wacław

Nie dla towarzyszy... No ładnie. A dla piekarza z Gosławic już można, co?

Schyla się, kładzie puszkę na nagrobku najbliższego krzyża (bezimienny, tylko data 1943). Siada na zimnej ziemi, opierając plecy o krzyż.

Wacław (do pagórka, jakby prowadził rozmowę ze starym znajomym)

Wiesz co, stary? Jakby ktoś w pięćdziesiątym drugim powiedział, że w osiemdziesiątym dziewiątym będę siedział na cmentarzu i czytał mapę do skarbu Kwileckich... to by go zamknęli w Tworkach. A teraz? Teraz to nawet księdza nie ma co się bać... no, może jeszcze trochę.

Z kieszeni wyciąga paczkę Sportów bez filtra. Zapala jednego, głęboko się zaciąga. Dym unosi się w zimnym powietrzu.

Wacław (kontynuuje, z lekką ironią)

PRL się kończy, a ja tu siedzę i myślę, czy nie wykopać sobie emerytury. Bo na tę z ZUS-u to ja sobie chyba tylko trumnę kupię. I to jeszcze z kolejką.

Z oddali słychać kolejny fragment radia - tym razem głos Lecha Wałęsy, charakterystycznie przeciągany:

Głos Wałęsy (z radia, bardzo cicho)

...my nie chcemy rozwalać, my chcemy naprawiać... ale uczciwie...

Wacław (parska, patrząc w stronę jeziora)

Uczciwie... No to właśnie dlatego ta puszka do mnie przypłynęła, a nie do sekretarza gminy. Bo uczciwość to się teraz ceni.

Wstaje powoli. Bierze puszkę, zawija papier z powrotem, zamyka wieczko. Przez chwilę waży puszkę w dłoni.

Wacław (już całkiem serio, patrząc prosto w pagórek)

Tylko powiedz mi jedno... jak już tam zejdziemy... to co ja mam z tym zrobić? Oddać państwu? Kościołowi? Sobie? Dzieciom? A może jednak spalić i udawać, że nic nie było?

Cisza. Tylko wiatr.

Wacław (ciszej, z nutą rezygnacji i jednocześnie determinacji)

No dobrze. Zobaczymy, co z ciebie wyrośnie. Ale jak tam będzie tylko zardzewiałe wiaderko po śledziach... to ja cię, pagórku, osobiście zasypię.

Robi kilka kroków w dół zbocza. Zatrzymuje się jeszcze raz.

Wacław (odwracając się, półgłosem)

I jeszcze jedno... jakbyś mógł, to nie mów nikomu, że tu byłem. Szczególnie Elce. Bo jak ona się dowie, to ja już nie wykopię tunelu... tylko grób dla siebie.

Światło na pagórku gaśnie bardzo powoli. Ostatni widoczny element - zarys krzyża i sylwetka Wacława odchodzącego w ciemność z puszką w ręku.

Głos spikera radiowego (coraz cichszy, jakby zanikał)

...historyczny moment... początek drogi do suwerennej, demokratycznej Polski...

Ciemność całkowita.

Koniec prologu