Widmo - Marta Lisok

Kup ebooka

20.92 zł
17.36 zł (17,78 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Irma Kozina

Sztuka wobec oswajania zmian w przestrzeni miejskiej: casus śródmiejskiej architektury Katowic

Zagubieni w urywanych narracjach

O wielu sprawach nie wolno było mówić... Wspomnienia skrywane przez dziesięciolecia w niedosiężnych czeluściach podświadomości uległy z czasem transformacji. Gdy powróciły, przestały składać się w niegdysiejszą ciągłość i przekształciły się w niepowiązane koherencją strzępki. Jedni zapamiętali dwa strzały oddane przez Niemców na peronach pierwotnego dworca kolejowego owego 1922 roku, gdy po kilkuset latach braku łączności z państwowością ludów o genomie słowiańskim wojska francuskie osadzały w Katowicach nowe polskie władze. W pamięci innych zapisał się obraz dynamicznej restrukturyzacji w dwudziestoleciu międzywojennym, powiązanej z przeniesieniem prestiżowych założeń architektonicznych administracji regionalnej i kurii biskupiej do południowej części miasta. Świadectwem prowadzonych wtedy działań są nieprzerwanie pełniące dawną funkcję, mniej lub bardziej monumentalne budowle: katedra Chrystusa Króla, gmach Urzędu Wojewódzkiego i Sejmu Śląskiego, wieżowiec Urzędu Skarbowego, przedszkole przy ulicy świętej Barbary, kościół garnizonowy, kasyno oficerskie przy ulicy Raciborskiej, dom Towarzystwa Czytelni Ludowych przy ulicy Francuskiej i dziesiątki innych obiektów wzniesionych w efemerydalnym pokojowym interwale pomiędzy 1922 a 1939 rokiem, których dzieje zapamiętale odtwarzają regionalni badacze moderny [16].

Entuzjaści techniki wskrzeszają w procesie mentalnej retrospekcji osiągnięcia inżyniera Stefana Bryły, rozstrzelanego przez hitlerowców w czasie ulicznej egzekucji w Warszawie w 1943 roku, który opracował unikatową stalową konstrukcję wieżowca przy ulicy Zielonej w Katowicach (obecnie Urząd Skarbowy przy ulicy Żwirki i Wigury) oraz spawane łuki dawnej hali targowej (od niedawna ponownie otwartej jako galeria handlowa Supersam). Struktura mitu ślamazarnie zniekształca opowiadania o oficerze niemieckim, który popełnił honorowe samobójstwo, gdy jego nazistowscy zwierzchnicy udowodnili mu korupcję towarzyszącą wydaniu w 1940 roku decyzji o rozbiórce wystawionego przez Polaków gmachu Muzeum Śląskiego projektu Karola Schayera! Trwogą napawa - niepotwierdzona historycznymi badaniami - opowieść o Żydach, którzy urodzili się w Kattowitz w okresie cesarstwa jako obywatele niemieccy, po 1922 roku z nieskrywaną abominacją znosili fazę ponownej polonizacji Górnego Śląska (z godnością stosując się do podjętej przez władze miejskie w 1937 roku uchwały zakazującej im wstępu do miejskiej łaźni z powodu nieestetycznego wyglądu ich ciał). Kiedy 4 września 1939 roku usłyszeli o wkroczeniu do miasta ich niegdysiejszych niemieckich współziomków, mieli się rzekomo zebrać w Synagodze Wielkiej na modły dziękczynne, skąd wypędził ich ogień podłożony pod bóżnicę przez narodowo-socjalistycznych wyzwolicieli

W plątaninie relacji i podań gmatwają się wzajemnie sprzeczne zdarzenia, niestrudzenie nowelizując pytania rozstrzygające. Pewnikiem staje się jedynie przeświadczenie o nieuchronności procesów destrukcyjnych, prowadzących do zrywania rozpoczętych uprzednio wątków i narracji, skutkujących ciągłym doświadczaniem redefiniowania tkanki miejskiej, burzenia tego, co stare, nieużywane, kosztowne w utrzymaniu, społecznie lub politycznie kontestowane. Przeszłość sprzed ośmiu nieledwie dekad zastyga w bezkształtną masę dziejów nie-do-odtworzenia, stając się częścią nowych narracji, pieczołowicie przędzonych przez pracowite Ariadny dnia obecnego.

Użytkownicy przestrzeni miejskiej Katowic odbierają te bezustanne - mentalne i fizyczne - restrukturyzacje ich życiowego habitatu jako trudne do zniesienia niedogodności. O ile od zmian przeprowadzonych w dwudziestoleciu międzywojennym dzieli ich stosowny dystans czasowy, istotnie łagodzący przebieg koniecznej adaptacji do nowych warunków, to jednak nasilone przekształcenia dziejące się na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci wywołują emocje, które domagają się przeprowadzenia rytuałów katartycznych - swoistych obrzędów puryfikacji, gdzie artystom powierzone zostaje zadanie polegające na unicestwieniu nagromadzonych napięć poprzez twórcze przetworzenie doskwierającej rzeczywistości w wysublimowane przeżycie estetyczne.

Zrozumieć zmiany

Poza sporadycznymi przypadkami architektura eklektyczna oraz secesyjna (pochodząca z około 1900 roku) była po drugiej wojnie światowej oceniana negatywnie. Nowoczesne społeczeństwa demokratyczne preferowały ideologiczne asocjacje z językiem artystycznym ukształtowanym w środowisku lewicującej awangardy, ochoczo implementując strategie wynikłe z zastosowania reguł upatrujących w formie bezpośrednią konsekwencję uwarunkowań funkcjonalnych. W Polsce zamiłowanie architektów do modernizmu na kilka lat musiało ustąpić miejsca neoklasycyzmowi wzbogaconemu o elementy stylistyki narodowej, narzuconemu twórcom przez polityków wymuszających represjami respektowanie zasad stalinowskiego socrealizmu. Jednak już w 1956 roku, gdy ostatecznie odstąpiono od krępującej swobodę twórczą doktryny, sztuka budowania zawiązała sobie - tym razem na własne życzenie - nowe pęta, przyjmując ograniczenia determinowane manifestacyjnym opowiedzeniem się za geometrycznym minimalizmem dopasowanym do możliwości typizacji i seryjnej produkcji żelbetowych elementów prefabrykowanych.

Katowice lat 50. XX wieku przeżyły okres intensywnej redefinicji ich urbanistycznej tkanki. Kiedy nazwę miasta zmieniono w 1953 roku na Stalinogród, niecierpliwie wyczekujący okazji do podjęcia wielkich przedsiewzięć budowlanych architekci niemal natychmiast zaczęli tworzyć wizje socrealistycznego (sowietyzującego w odniesieniach formalnych!) centrum administracyjnego, wyznaczając jako miejsce jego realizacji podupadły już i mocno zniszczony obszar przyrynkowy (z jego historyzującymi kamienicami, które z powodu zaniechań renowacyjnych domagały się solidnego, niewątpliwie wysoko subwencjonowanego remontu). Gdy po trzech latach odrzucono socrealizm, plan przebudowy obszaru śródmiejskiego pozostał, tym razem jednak przewidywano wzniesienie budowli, które rysowałyby w oczach przechodniów obraz Katowic jako ośrodka postępu społecznego i zaawansowanych technologii, gdzie człowiekowi udało się kontrolować przyrodę - czerpać z niej surowce i z ich pomocą budować socjalistyczny dobrobyt.

...

Michał Łuczak, dworzec PKP w Katowicach, fotografia z cyklu Brutal 2012, dzięki uprzejmości artysty.

Michał Łuczak, wyburzanie dworca PKP w Katowicach, fotografia z cyklu Brutal 2012, dzięki uprzejmości artysty.