WPROWADZENIE
Można by się spodziewać, że cuda, traktowane jako paradygmatyczne przypadki działania Boga w szczególny sposób, w szczególnym czasie i miejscu, będą zajmowały poczesne miejsce we współczesnych dyskusjach na temat Bożej sprawczości. Jak zauważa Nicholas Saunders:
[...] już przy pobieżnej lekturze Biblii można dostrzec niezwykłą specyfikę działania Boga. Bóg nie tylko pierwotnie stwarza i nieustannie podtrzymuje wszechświat w istnieniu, ale widzimy Go jako tego, który działa w określonych chwilach i miejscach[4].
Jednak w większości przypadków dyskusje o Bożym działaniu pomijają lub niemal pomijają pojęcie cudu[5]. Przykładowo: w obszernym dziele Phillipa Claytona The Problem of God in Modern Thought [Problem Boga w myśli nowożytnej][6] nie występuje słowo cud w indeksie terminów. Cuda, zamiast być postrzegane jako szczególnie wyraziste przykłady, które pomagają nam sformułować i wyjaśnić nasze rozumienie Bożego działania, są uważane za coś kłopotliwego - raczej za przeszkodę niż za pomoc w sformułowaniu spójnej wizji na temat tego, jak Bóg działa w stworzeniu.
Powód tego stanu rzeczy nie jest trudny do odkrycia. Założenie, że cuda, pojmowane jako ponadnaturalne interwencje zawieszające zwykły bieg procesów natury, implikują naruszenie praw przyrody, jest bardzo głęboko zakorzenione. Po uwzględnieniu tego założenia wydaje się nieuniknione, że jakiekolwiek argumenty na rzecz występowania cudów muszą zostać ocenione jako sprzeczne z uzasadnieniami odwołującymi się do praw przyrody. To stawia w niezręcznej sytuacji tych, którzy pragną połączyć wiarę w osobowego Boga w ramach teizmu z pełnym poszanowaniem dla nauki. Pokusa, jaka oczywiście się pojawia, to odrzucenie koncepcji cudu jako nieistotnej dla autentycznej wiary.
Jednak uleganie tej pokusie bardziej przeszkadza, niż pomaga. Idea szczególnego Bożego działania, którego paradygmatycznym przykładem są cuda, jest nierozerwalnie spleciona z samym pojęciem Boga jako osoby. Saunders zauważa, że "nie da się wysuwać istotnych twierdzeń promujących Boże atrybuty, jeśli nie mamy przekonującej koncepcji [...] SDA[7]"[8], a "bez rozwiniętego i wiarygodnego opisu umiejscowionego i konkretnego działania Boga w świecie, wiele innych doktryn teologicznych rozpada się nieuchronnie"[9]. Nie można zatem ignorować kwestii szczególnego działania Bożego na podstawie twierdzenia, że jest ona nieistotna dla prawdziwej wiary. Nie wystarczy też - jak to czyni wielu badaczy - usiłować rozwinąć opisy Bożego działania, które nie odwołują się do cudów. Jeśli nie można nadać sensu cudom jako paradygmatycznym przypadkom szczególnego Bożego działania, to perspektywa skutecznej obrony spójnej teorii Bożego działania w świecie staje się niezmiernie odległa. A z drugiej strony - jeśli da się zaproponować spójny opis cudu, który jest zgodny z pełnym poszanowaniem dla nauki, to jest mało prawdopodobne, że idea Bożego działania w świecie okaże się problematyczna do obrony.
Jak zatem bronić pojęcia cudu, a jednocześnie okazać podejściu naukowemu należny mu szacunek? Nieuniknione wydaje się to, że jeśli cuda są poprawnie zdefiniowane jako implikujące łamanie praw przyrody, to wtedy argumenty na rzecz praw przyrody muszą być brane pod uwagę jako przeciwstawne, a tym samym - jako podważające wszelkie domniemane dowody na rzecz występowania cudów. Gdy dodamy do tego obawę o to, czy mówienie o naruszeniu praw przyrody ma w ogóle logiczny sens, trudno się dziwić, że pojawiają się problemy z podtrzymaniem racjonalności wiary w cuda.
Jednak czy słuszne jest założenie, że cuda muszą oznaczać, że doszło do naruszenia praw przyrody? Jeśli tak nie jest, to - zgodne z myślą Hume'a - wyważanie argumentów typu probabilistycznego, w zależności od domniemanego konfliktu między dowodami na istnienie praw przyrody a dowodami na występowanie cudów, nie ma żadnej mocy, ponieważ nie ma powodu sądzić, że te dwa dowodzenia znajdują się w jakiejkolwiek koniecznej opozycji. Podobnie pytanie, czy mówienie o pogwałceniu prawa przyrody ma sens, nie stanowi powodu dla kwestionowania zasadności wiary w cuda.
Główną tezą tej książki jest twierdzenie, że pogląd, zgodnie z którym przez cud - z uwzględnieniem rozumienia Boga jako tego, który zawiesza normalny bieg procesów w przyrodzie, aby wywołać zdarzenie, które inaczej nie mogłoby się wydarzyć - jest implikowane pogwałcenie praw przyrody, okazuje się błędny. Kiedy to sobie uświadomimy, widoczne staje się, że ciężar dowodu dotyczącego racjonalności wiary w cuda znacząco się zmienia. Zamiast tego, że wierzący musi wykazać w obliczu licznych dowodów na istnienie praw przyrody, iż wiara w cuda jest mimo wszystko racjonalna, to raczej krytyk musi wyjaśnić, dlaczego pomimo faktu, że dowody na istnienie cudów w żaden sposób nie stoją w sprzeczności z dowodami na istnienie praw przyrody, jest on gotów odrzucić wiarę w cuda jako nieuzasadnioną. Udana obrona wspomnianej tezy zapewnia nie tylko dostarczenie lepszych podstaw konceptualnych do dyskusji o cudach, lecz także otwarcie obiecujących dróg dla bardziej ogólnych dyskusji o szczególnym działaniu Boga. Współczesne ujęcia szczególnego Bożego działania[10] są zazwyczaj nieinterwencjonistyczne w tym sensie, że starają się pokazać, jak takie działanie może mieć miejsce we Wszechświecie, który jest energetycznie zamknięty[11]. Uzasadnienie dla próby zaproponowania takiego nieinterwencjonistycznego podejścia opiera się przede wszystkim na założeniu, zgodnie z którym ujęcia interwencjonistyczne nieuchronnie implikują naruszenie praw przyrody, zwłaszcza zasady zachowania energii. Jeżeli założymy, że nieinterwencjonistyczne ujęcia okazały się, przynajmniej do tej pory, całkowicie niewiarygodne[12] oraz że Boża interwencja nie implikuje naruszenia praw przyrody, to okaże się ważne, aby interwencjonistyczne ujęcie szczególnego Bożego działania zostało rzetelnie ocenione, a nie - jak często ma to miejsce - odrzucone jako niewarte poważnego rozważenia.
Układ tej książki jest - jak sądzę - prosty i łatwy do prześledzenia. W rozdziale pierwszym rozważam ogólny model Bożego działania, w ramach którego należy umiejscowić pojęcie cudu. Z uwagi na to, że pomimo "uwzględnienia tak znacznego zakresu treści przekazu biblijnego we współczesnych dyskusjach na temat relacji między SDB a nauką stosunkowo mało było w tym kontekście szczegółowych badań dotyczących biblijnej koncepcji przyrody"[13], stawiam tezę, że autorzy biblijni przyjmują nadnaturalistyczny model Bożego działania, aczkolwiek nie wprost i w znacznej mierze na poziomie przedfilozoficznym. Twierdzę, że poważne potraktowanie rozumienia przez tych autorów sposobu, w jaki Bóg działa w stworzeniu, dostarcza kontekstu, w którym można sformułować filozoficznie precyzyjną definicję cudu bez utraty istotnych elementów tego rozumienia - a mianowicie tego, że takie zdarzenia są zdumiewające[14] i okazują się znakami.
W rozdziale drugim podejmuję się zdefiniowania cudu. Przyznaję słuszność poglądowi, że cuda, w biblijnym rozumieniu, są zdarzeniami, które objawiają Boga, który nie jest po prostu stwórcą i tym, kto podtrzymuje Wszechświat w istnieniu, ale który jest również aktywnie zaangażowany w stworzenie - Boga, który jest gotów zaangażować się poprzez specjalne działania w konkretnym czasie i konkretnym miejscu, aby osiągnąć swoje cele. Proponuję definicję, że cud jest niezwykłym i mającym religijne znaczenie zdarzeniem, które objawia i realizuje cele wyznaczone przez Boga, jest poza zasięgiem sprawczości przyrody i okazuje się spowodowane przez podmiot, który wykracza poza naturę fizyczną. W zakończeniu tego rozdziału bronię twierdzenia, że ta definicja w żaden sposób nie implikuje, że jakiekolwiek prawo przyrody musi zostać naruszone, aby zaistniał cud.
Rozdział trzeci został poświęcony omówieniu słynnego argumentu a priori autorstwa Davida Hume'a, znajdującego się w Części I rozdziału O cudach[15], dotyczącego racjonalności wiary w cuda opartej na świadectwie. Z uwagi na to, że komentatorzy nie zgadzają się między sobą, co ten argument miał wykazać, pierwszą część rozdziału poświęcam obronie tego, co uznaję za poprawną interpretację celu owego argumentu - że służy on wykazaniu, iż dowód ze świadectwa nie jest w stanie, nawet teoretycznie, uzasadnić racjonalnej wiary w cuda. Następnie wykazuję, że nawet po przyjęciu błędnego twierdzenia Hume'a, w myśl którego cud musi być zdefiniowany jako naruszenie praw przyrody, ten argument okazuje się poważnie wadliwy. Kończę ten rozdział wskazaniem, że skoro cuda nie powinny być definiowane jako naruszenie prawa przyrody, to argumentacja Hume'a z Części I nie może nawet zostać zapoczątkowana, gdyż opiera się na założeniu o istnieniu koniecznego konfliktu między dowodami na istnienie praw przyrody a świadectwami na istnienie cudów.
Hume przyjął za rzecz oczywistą, że pewne zdarzenia, gdyby miały miejsce, byłyby słusznie określone jako cuda, i w Części I rozdziału O cudach próbował przedstawić aprioryczny argument epistemologiczny pokazujący, że wiara w występowanie takich zdarzeń nigdy, nawet teoretycznie, nie może być uzasadniona na podstawie świadectwa. W rozdziale czwartym omawiam inne epistemologiczne wyzwania w związku z akceptacją występowania cudów - wyzwania, które koncentrują się nie tyle na pytaniu, czy można w sposób uzasadniony wierzyć, że pewne zdarzenia miały miejsce, ile raczej na tym, czy można je kiedykolwiek zasadnie postrzegać jako cudowne.
W rozdziale piątym analizuję argumenty na rzecz tezy, że pojęcie cudu jest logicznie niespójne. Takie argumenty są wysuwane na różnych podstawach: od twierdzenia, że prawa przyrody są pozbawione wyjątków - tutaj czytelnik przypomni sobie znaczenie stwierdzenia, że cuda mogą mieć miejsce bez naruszania jakichkolwiek praw przyrody - aż po twierdzenie, że cuda są niezgodne z doskonałością Boga. Dochodzę do wniosku, że żadnemu z tych argumentów nie udaje się uwiarygodnić twierdzenia, zgodnie z którym pojęcie cudu jest niespójne.
Po rozprawieniu się z zasadniczymi argumentami, które wykluczają jakąkolwiek możliwość uzasadnienia wiary w istnienie cudu, w rozdziale szóstym przechodzę do pytań dotyczących oceny dowodów. Jakie rodzaje dowodów są istotne dla ustalenia występowania cudów i jakie są podstawowe zasady, według których należy oceniać dowody? Rozważam powszechnie wysuwane twierdzenie, że cuda, jako nadzwyczajne zdarzenia, wymagają nadzwyczajnej ilości dowodów, o ile wiara w ich wystąpienie ma być uzasadniona, i argumentuję, że jest ono błędne. Rozdział kończę rozważeniem czterech argumentów a posteriori autorstwa Hume'a, które znajdują się w Części II wspomnianego rozdziału O cudach.
Rozdział siódmy podejmuje kwestię dowodowej zależności między zdarzeniami wiarygodnie postrzeganymi jako cuda a teizmem. Wielu autorów twierdziło, że takie zdarzenia nie mogą funkcjonować jako dowód na istnienie Boga, ponieważ nazwanie zdarzenia cudem oznacza uprzednie założenie istnienia Boga. W odpowiedzi twierdzę, że to zdarzenie, a nie jego opis funkcjonuje jako dowód na istnienie Boga. Nazywanie jakiegoś zdarzenia cudem odzwierciedla po prostu nasz osąd, że najlepszym wyjaśnieniem jego zaistnienia jest odwołanie się do teizmu. Dalej twierdzę, że "argument z cudu" najlepiej rozumieć jako szczególną formę argumentu teleologicznego. W ostatnim rozdziale 8 badam kwestię, czy cuda mogą służyć jako dowód na rzecz prawdziwości jednej religii teistycznej, a przeciwko i na niekorzyść innych. Mówiąc dokładniej, w skrótowy i wstępny sposób badam, w jakim sensie dobrze udokumentowane współczesne cuda i cuda opisane w Nowym Testamencie świadczą na korzyść chrześcijaństwa, a przeciwko innym głównym religiom teistycznym, judaizmowi i islamowi. Podejmując tę kwestię i udzielając odpowiedzi twierdzącej, popieram to, co wielu autorów zaczęło określać mianem "rozszerzonej" teologii naturalnej, a mianowicie pogląd, że powszechnie testowalne elementy domniemanego objawienia mogą w sposób uprawniony wejść do projektu teologii naturalnej[16], [17]. Jeśli po odrzuceniu teoretycznych argumentów filozoficznych, że wiara w cuda nie może być uzasadniona, historyczne dowody na istnienie cudu takiego, jak Zmartwychwstanie są mocne, to jest całkowicie zasadne, aby takie dowody zostały wzięte pod uwagę przez teologię naturalną.
W epilogu zbieram i krótko podsumowuję ogólne wnioski płynące z tej książki. Następnie przedstawiam kilka krótkich uwag na temat relacji moich wniosków do badań historycznych dotyczących cudów i tego, co można nazwać "rozgałęzioną" teologią naturalną. Aby zilustrować, do jakiego rodzaju dowodów odnoszą się filozoficzne argumenty tej książki, załączam dodatek, w którym opisuję cztery bardzo spektakularne przypadki uzdrowień, które osobiście zbadałem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki