Wiarygodność cudu. Rozważania na temat zasadności wiary w cuda - Robert A. Larmer

Kup ebooka

44.90 zł
35.00 zł (26,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WPRO­WA­DZE­NIE

Mo­żna by się spo­dzie­wać, że cuda, trak­to­wa­ne jako pa­ra­dyg­ma­tycz­ne przy­pad­ki dzia­ła­nia Boga w szcze­gól­ny spo­sób, w szcze­gól­nym cza­sie i miej­scu, będą zaj­mo­wa­ły po­cze­sne miej­sce we wspó­łcze­snych dys­ku­sjach na te­mat Bo­żej spraw­czo­ści. Jak za­uwa­ża Ni­cho­las Saun­ders:

[...] już przy po­bie­żnej lek­tu­rze Bi­blii mo­żna do­strzec nie­zwy­kłą spe­cy­fi­kę dzia­ła­nia Boga. Bóg nie tyl­ko pier­wot­nie stwa­rza i nie­ustan­nie pod­trzy­mu­je wszech­świat w ist­nie­niu, ale wi­dzi­my Go jako tego, któ­ry dzia­ła w okre­ślo­nych chwi­lach i miej­scach[4].

Jed­nak w wi­ęk­szo­ści przy­pad­ków dys­ku­sje o Bo­żym dzia­ła­niu po­mi­ja­ją lub nie­mal po­mi­ja­ją po­jęcie cudu[5]. Przy­kła­do­wo: w ob­szer­nym dzie­le Phil­li­pa Clay­to­na The Pro­blem of God in Mo­dern Tho­ught [Pro­blem Boga w my­śli no­wo­żyt­nej][6] nie wy­stępu­je sło­wo cud w in­dek­sie ter­mi­nów. Cuda, za­miast być po­strze­ga­ne jako szcze­gól­nie wy­ra­zi­ste przy­kła­dy, któ­re po­ma­ga­ją nam sfor­mu­ło­wać i wy­ja­śnić na­sze ro­zu­mie­nie Bo­że­go dzia­ła­nia, są uwa­ża­ne za coś kło­po­tli­we­go - ra­czej za prze­szko­dę niż za po­moc w sfor­mu­ło­wa­niu spój­nej wi­zji na te­mat tego, jak Bóg dzia­ła w stwo­rze­niu.

Po­wód tego sta­nu rze­czy nie jest trud­ny do od­kry­cia. Za­ło­że­nie, że cuda, poj­mo­wa­ne jako po­nadna­tu­ral­ne in­ter­wen­cje za­wie­sza­jące zwy­kły bieg pro­ce­sów na­tu­ry, im­pli­ku­ją na­ru­sze­nie praw przy­ro­dy, jest bar­dzo głębo­ko za­ko­rze­nio­ne. Po uwzględ­nie­niu tego za­ło­że­nia wy­da­je się nie­unik­nio­ne, że ja­kie­kol­wiek ar­gu­men­ty na rzecz wy­stępo­wa­nia cu­dów mu­szą zo­stać oce­nio­ne jako sprzecz­ne z uza­sad­nie­nia­mi od­wo­łu­jący­mi się do praw przy­ro­dy. To sta­wia w nie­zręcz­nej sy­tu­acji tych, któ­rzy pra­gną po­łączyć wia­rę w oso­bo­we­go Boga w ra­mach te­izmu z pe­łnym po­sza­no­wa­niem dla na­uki. Po­ku­sa, jaka oczy­wi­ście się po­ja­wia, to od­rzu­ce­nie kon­cep­cji cudu jako nie­istot­nej dla au­ten­tycz­nej wia­ry.

Jed­nak ule­ga­nie tej po­ku­sie bar­dziej prze­szka­dza, niż po­ma­ga. Idea szcze­gól­ne­go Bo­że­go dzia­ła­nia, któ­re­go pa­ra­dyg­ma­tycz­nym przy­kła­dem są cuda, jest nie­ro­ze­rwal­nie sple­cio­na z sa­mym po­jęciem Boga jako oso­by. Saun­ders za­uwa­ża, że "nie da się wy­su­wać istot­nych twier­dzeń pro­mu­jących Boże atry­bu­ty, je­śli nie mamy prze­ko­nu­jącej kon­cep­cji [...] SDA[7]"[8], a "bez roz­wi­ni­ęte­go i wia­ry­god­ne­go opi­su umiej­sco­wio­ne­go i kon­kret­ne­go dzia­ła­nia Boga w świe­cie, wie­le in­nych dok­tryn teo­lo­gicz­nych roz­pa­da się nie­uchron­nie"[9]. Nie mo­żna za­tem igno­ro­wać kwe­stii szcze­gól­ne­go dzia­ła­nia Bo­że­go na pod­sta­wie twier­dze­nia, że jest ona nie­istot­na dla praw­dzi­wej wia­ry. Nie wy­star­czy też - jak to czy­ni wie­lu ba­da­czy - usi­ło­wać roz­wi­nąć opi­sy Bo­że­go dzia­ła­nia, któ­re nie od­wo­łu­ją się do cu­dów. Je­śli nie mo­żna nadać sen­su cu­dom jako pa­ra­dyg­ma­tycz­nym przy­pad­kom szcze­gól­ne­go Bo­że­go dzia­ła­nia, to per­spek­ty­wa sku­tecz­nej obro­ny spój­nej teo­rii Bo­że­go dzia­ła­nia w świe­cie sta­je się nie­zmier­nie od­le­gła. A z dru­giej stro­ny - je­śli da się za­pro­po­no­wać spój­ny opis cudu, któ­ry jest zgod­ny z pe­łnym po­sza­no­wa­niem dla na­uki, to jest mało praw­do­po­dob­ne, że idea Bo­że­go dzia­ła­nia w świe­cie oka­że się pro­ble­ma­tycz­na do obro­ny.

Jak za­tem bro­nić po­jęcia cudu, a jed­no­cze­śnie oka­zać po­de­jściu na­uko­we­mu na­le­żny mu sza­cu­nek? Nie­unik­nio­ne wy­da­je się to, że je­śli cuda są po­praw­nie zde­fi­nio­wa­ne jako im­pli­ku­jące ła­ma­nie praw przy­ro­dy, to wte­dy ar­gu­men­ty na rzecz praw przy­ro­dy mu­szą być bra­ne pod uwa­gę jako prze­ciw­staw­ne, a tym sa­mym - jako pod­wa­ża­jące wszel­kie do­mnie­ma­ne do­wo­dy na rzecz wy­stępo­wa­nia cu­dów. Gdy do­da­my do tego oba­wę o to, czy mó­wie­nie o na­ru­sze­niu praw przy­ro­dy ma w ogó­le lo­gicz­ny sens, trud­no się dzi­wić, że po­ja­wia­ją się pro­ble­my z pod­trzy­ma­niem ra­cjo­nal­no­ści wia­ry w cuda.

Jed­nak czy słusz­ne jest za­ło­że­nie, że cuda mu­szą ozna­czać, że do­szło do na­ru­sze­nia praw przy­ro­dy? Je­śli tak nie jest, to - zgod­ne z my­ślą Hume'a - wy­wa­ża­nie ar­gu­men­tów typu pro­ba­bi­li­stycz­ne­go, w za­le­żno­ści od do­mnie­ma­ne­go kon­flik­tu mi­ędzy do­wo­da­mi na ist­nie­nie praw przy­ro­dy a do­wo­da­mi na wy­stępo­wa­nie cu­dów, nie ma żad­nej mocy, po­nie­waż nie ma po­wo­du sądzić, że te dwa do­wo­dze­nia znaj­du­ją się w ja­kiej­kol­wiek ko­niecz­nej opo­zy­cji. Po­dob­nie py­ta­nie, czy mó­wie­nie o po­gwa­łce­niu pra­wa przy­ro­dy ma sens, nie sta­no­wi po­wo­du dla kwe­stio­no­wa­nia za­sad­no­ści wia­ry w cuda.

Głów­ną tezą tej ksi­ążki jest twier­dze­nie, że po­gląd, zgod­nie z któ­rym przez cud - z uwzględ­nie­niem ro­zu­mie­nia Boga jako tego, któ­ry za­wie­sza nor­mal­ny bieg pro­ce­sów w przy­ro­dzie, aby wy­wo­łać zda­rze­nie, któ­re ina­czej nie mo­gło­by się wy­da­rzyć - jest im­pli­ko­wa­ne po­gwa­łce­nie praw przy­ro­dy, oka­zu­je się błęd­ny. Kie­dy to so­bie uświa­do­mi­my, wi­docz­ne sta­je się, że ci­ężar do­wo­du do­ty­czące­go ra­cjo­nal­no­ści wia­ry w cuda zna­cząco się zmie­nia. Za­miast tego, że wie­rzący musi wy­ka­zać w ob­li­czu licz­nych do­wo­dów na ist­nie­nie praw przy­ro­dy, iż wia­ra w cuda jest mimo wszyst­ko ra­cjo­nal­na, to ra­czej kry­tyk musi wy­ja­śnić, dla­cze­go po­mi­mo fak­tu, że do­wo­dy na ist­nie­nie cu­dów w ża­den spo­sób nie sto­ją w sprzecz­no­ści z do­wo­da­mi na ist­nie­nie praw przy­ro­dy, jest on go­tów od­rzu­cić wia­rę w cuda jako nie­uza­sad­nio­ną. Uda­na obro­na wspo­mnia­nej tezy za­pew­nia nie tyl­ko do­star­cze­nie lep­szych pod­staw kon­cep­tu­al­nych do dys­ku­sji o cu­dach, lecz ta­kże otwar­cie obie­cu­jących dróg dla bar­dziej ogól­nych dys­ku­sji o szcze­gól­nym dzia­ła­niu Boga. Wspó­łcze­sne ujęcia szcze­gól­ne­go Bo­że­go dzia­ła­nia[10] są za­zwy­czaj nie­in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne w tym sen­sie, że sta­ra­ją się po­ka­zać, jak ta­kie dzia­ła­nie może mieć miej­sce we Wszech­świe­cie, któ­ry jest ener­ge­tycz­nie za­mkni­ęty[11]. Uza­sad­nie­nie dla pró­by za­pro­po­no­wa­nia ta­kie­go nie­in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne­go po­de­jścia opie­ra się przede wszyst­kim na za­ło­że­niu, zgod­nie z któ­rym ujęcia in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne nie­uchron­nie im­pli­ku­ją na­ru­sze­nie praw przy­ro­dy, zwłasz­cza za­sa­dy za­cho­wa­nia ener­gii. Je­że­li za­ło­ży­my, że nie­in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne ujęcia oka­za­ły się, przy­naj­mniej do tej pory, ca­łko­wi­cie nie­wia­ry­god­ne[12] oraz że Boża in­ter­wen­cja nie im­pli­ku­je na­ru­sze­nia praw przy­ro­dy, to oka­że się wa­żne, aby in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne ujęcie szcze­gól­ne­go Bo­że­go dzia­ła­nia zo­sta­ło rze­tel­nie oce­nio­ne, a nie - jak często ma to miej­sce - od­rzu­co­ne jako nie­war­te po­wa­żne­go roz­wa­że­nia.

Układ tej ksi­ążki jest - jak sądzę - pro­sty i ła­twy do prze­śle­dze­nia. W roz­dzia­le pierw­szym roz­wa­żam ogól­ny mo­del Bo­że­go dzia­ła­nia, w ra­mach któ­re­go na­le­ży umiej­sco­wić po­jęcie cudu. Z uwa­gi na to, że po­mi­mo "uwzględ­nie­nia tak znacz­ne­go za­kre­su tre­ści prze­ka­zu bi­blij­ne­go we wspó­łcze­snych dys­ku­sjach na te­mat re­la­cji mi­ędzy SDB a na­uką sto­sun­ko­wo mało było w tym kon­te­kście szcze­gó­ło­wych ba­dań do­ty­czących bi­blij­nej kon­cep­cji przy­ro­dy"[13], sta­wiam tezę, że au­to­rzy bi­blij­ni przyj­mu­ją nad­na­tu­ra­li­stycz­ny mo­del Bo­że­go dzia­ła­nia, acz­kol­wiek nie wprost i w znacz­nej mie­rze na po­zio­mie przed­fi­lo­zo­ficz­nym. Twier­dzę, że po­wa­żne po­trak­to­wa­nie ro­zu­mie­nia przez tych au­to­rów spo­so­bu, w jaki Bóg dzia­ła w stwo­rze­niu, do­star­cza kon­tek­stu, w któ­rym mo­żna sfor­mu­ło­wać fi­lo­zo­ficz­nie pre­cy­zyj­ną de­fi­ni­cję cudu bez utra­ty istot­nych ele­men­tów tego ro­zu­mie­nia - a mia­no­wi­cie tego, że ta­kie zda­rze­nia są zdu­mie­wa­jące[14] i oka­zu­ją się zna­ka­mi.

W roz­dzia­le dru­gim po­dej­mu­ję się zde­fi­nio­wa­nia cudu. Przy­zna­ję słusz­no­ść po­glądo­wi, że cuda, w bi­blij­nym ro­zu­mie­niu, są zda­rze­nia­mi, któ­re ob­ja­wia­ją Boga, któ­ry nie jest po pro­stu stwór­cą i tym, kto pod­trzy­mu­je Wszech­świat w ist­nie­niu, ale któ­ry jest rów­nież ak­tyw­nie za­an­ga­żo­wa­ny w stwo­rze­nie - Boga, któ­ry jest go­tów za­an­ga­żo­wać się po­przez spe­cjal­ne dzia­ła­nia w kon­kret­nym cza­sie i kon­kret­nym miej­scu, aby osi­ągnąć swo­je cele. Pro­po­nu­ję de­fi­ni­cję, że cud jest nie­zwy­kłym i ma­jącym re­li­gij­ne zna­cze­nie zda­rze­niem, któ­re ob­ja­wia i re­ali­zu­je cele wy­zna­czo­ne przez Boga, jest poza za­si­ęgiem spraw­czo­ści przy­ro­dy i oka­zu­je się spo­wo­do­wa­ne przez pod­miot, któ­ry wy­kra­cza poza na­tu­rę fi­zycz­ną. W za­ko­ńcze­niu tego roz­dzia­łu bro­nię twier­dze­nia, że ta de­fi­ni­cja w ża­den spo­sób nie im­pli­ku­je, że ja­kie­kol­wiek pra­wo przy­ro­dy musi zo­stać na­ru­szo­ne, aby za­ist­niał cud.

Roz­dział trze­ci zo­stał po­świ­ęco­ny omó­wie­niu słyn­ne­go ar­gu­men­tu a prio­ri au­tor­stwa Da­vi­da Hume'a, znaj­du­jące­go się w Części I roz­dzia­łu O cu­dach[15], do­ty­czące­go ra­cjo­nal­no­ści wia­ry w cuda opar­tej na świa­dec­twie. Z uwa­gi na to, że ko­men­ta­to­rzy nie zga­dza­ją się mi­ędzy sobą, co ten ar­gu­ment miał wy­ka­zać, pierw­szą część roz­dzia­łu po­świ­ęcam obro­nie tego, co uzna­ję za po­praw­ną in­ter­pre­ta­cję celu owe­go ar­gu­men­tu - że słu­ży on wy­ka­za­niu, iż do­wód ze świa­dec­twa nie jest w sta­nie, na­wet teo­re­tycz­nie, uza­sad­nić ra­cjo­nal­nej wia­ry w cuda. Na­stęp­nie wy­ka­zu­ję, że na­wet po przy­jęciu błęd­ne­go twier­dze­nia Hume'a, w myśl któ­re­go cud musi być zde­fi­nio­wa­ny jako na­ru­sze­nie praw przy­ro­dy, ten ar­gu­ment oka­zu­je się po­wa­żnie wa­dli­wy. Ko­ńczę ten roz­dział wska­za­niem, że sko­ro cuda nie po­win­ny być de­fi­nio­wa­ne jako na­ru­sze­nie pra­wa przy­ro­dy, to ar­gu­men­ta­cja Hume'a z Części I nie może na­wet zo­stać za­po­cząt­ko­wa­na, gdyż opie­ra się na za­ło­że­niu o ist­nie­niu ko­niecz­ne­go kon­flik­tu mi­ędzy do­wo­da­mi na ist­nie­nie praw przy­ro­dy a świa­dec­twa­mi na ist­nie­nie cu­dów.

Hume przy­jął za rzecz oczy­wi­stą, że pew­ne zda­rze­nia, gdy­by mia­ły miej­sce, by­ły­by słusz­nie okre­ślo­ne jako cuda, i w Części I roz­dzia­łu O cu­dach pró­bo­wał przed­sta­wić aprio­rycz­ny ar­gu­ment epi­ste­mo­lo­gicz­ny po­ka­zu­jący, że wia­ra w wy­stępo­wa­nie ta­kich zda­rzeń ni­g­dy, na­wet teo­re­tycz­nie, nie może być uza­sad­nio­na na pod­sta­wie świa­dec­twa. W roz­dzia­le czwar­tym oma­wiam inne epi­ste­mo­lo­gicz­ne wy­zwa­nia w zwi­ąz­ku z ak­cep­ta­cją wy­stępo­wa­nia cu­dów - wy­zwa­nia, któ­re kon­cen­tru­ją się nie tyle na py­ta­niu, czy mo­żna w spo­sób uza­sad­nio­ny wie­rzyć, że pew­ne zda­rze­nia mia­ły miej­sce, ile ra­czej na tym, czy mo­żna je kie­dy­kol­wiek za­sad­nie po­strze­gać jako cu­dow­ne.

W roz­dzia­le pi­ątym ana­li­zu­ję ar­gu­men­ty na rzecz tezy, że po­jęcie cudu jest lo­gicz­nie nie­spój­ne. Ta­kie ar­gu­men­ty są wy­su­wa­ne na ró­żnych pod­sta­wach: od twier­dze­nia, że pra­wa przy­ro­dy są po­zba­wio­ne wy­jąt­ków - tu­taj czy­tel­nik przy­po­mni so­bie zna­cze­nie stwier­dze­nia, że cuda mogą mieć miej­sce bez na­ru­sza­nia ja­kich­kol­wiek praw przy­ro­dy - aż po twier­dze­nie, że cuda są nie­zgod­ne z do­sko­na­ło­ścią Boga. Do­cho­dzę do wnio­sku, że żad­ne­mu z tych ar­gu­men­tów nie uda­je się uwia­ry­god­nić twier­dze­nia, zgod­nie z któ­rym po­jęcie cudu jest nie­spój­ne.

Po roz­pra­wie­niu się z za­sad­ni­czy­mi ar­gu­men­ta­mi, któ­re wy­klu­cza­ją ja­kąkol­wiek mo­żli­wo­ść uza­sad­nie­nia wia­ry w ist­nie­nie cudu, w roz­dzia­le szó­stym prze­cho­dzę do py­tań do­ty­czących oce­ny do­wo­dów. Ja­kie ro­dza­je do­wo­dów są istot­ne dla usta­le­nia wy­stępo­wa­nia cu­dów i ja­kie są pod­sta­wo­we za­sa­dy, we­dług któ­rych na­le­ży oce­niać do­wo­dy? Roz­wa­żam po­wszech­nie wy­su­wa­ne twier­dze­nie, że cuda, jako nad­zwy­czaj­ne zda­rze­nia, wy­ma­ga­ją nad­zwy­czaj­nej ilo­ści do­wo­dów, o ile wia­ra w ich wy­stąpie­nie ma być uza­sad­nio­na, i ar­gu­men­tu­ję, że jest ono błęd­ne. Roz­dział ko­ńczę roz­wa­że­niem czte­rech ar­gu­men­tów a po­ste­rio­ri au­tor­stwa Hume'a, któ­re znaj­du­ją się w Części II wspo­mnia­ne­go roz­dzia­łu O cu­dach.

Roz­dział siód­my po­dej­mu­je kwe­stię do­wo­do­wej za­le­żno­ści mi­ędzy zda­rze­nia­mi wia­ry­god­nie po­strze­ga­ny­mi jako cuda a te­izmem. Wie­lu au­to­rów twier­dzi­ło, że ta­kie zda­rze­nia nie mogą funk­cjo­no­wać jako do­wód na ist­nie­nie Boga, po­nie­waż na­zwa­nie zda­rze­nia cu­dem ozna­cza uprzed­nie za­ło­że­nie ist­nie­nia Boga. W od­po­wie­dzi twier­dzę, że to zda­rze­nie, a nie jego opis funk­cjo­nu­je jako do­wód na ist­nie­nie Boga. Na­zy­wa­nie ja­kie­goś zda­rze­nia cu­dem od­zwier­cie­dla po pro­stu nasz osąd, że naj­lep­szym wy­ja­śnie­niem jego za­ist­nie­nia jest od­wo­ła­nie się do te­izmu. Da­lej twier­dzę, że "ar­gu­ment z cudu" naj­le­piej ro­zu­mieć jako szcze­gól­ną for­mę ar­gu­men­tu te­le­olo­gicz­ne­go. W ostat­nim roz­dzia­le 8 ba­dam kwe­stię, czy cuda mogą słu­żyć jako do­wód na rzecz praw­dzi­wo­ści jed­nej re­li­gii te­istycz­nej, a prze­ciw­ko i na nie­ko­rzy­ść in­nych. Mó­wi­ąc do­kład­niej, w skró­to­wy i wstęp­ny spo­sób ba­dam, w ja­kim sen­sie do­brze udo­ku­men­to­wa­ne wspó­łcze­sne cuda i cuda opi­sa­ne w No­wym Te­sta­men­cie świad­czą na ko­rzy­ść chrze­ści­ja­ństwa, a prze­ciw­ko in­nym głów­nym re­li­giom te­istycz­nym, ju­da­izmo­wi i is­la­mo­wi. Po­dej­mu­jąc tę kwe­stię i udzie­la­jąc od­po­wie­dzi twier­dzącej, po­pie­ram to, co wie­lu au­to­rów za­częło okre­ślać mia­nem "roz­sze­rzo­nej" teo­lo­gii na­tu­ral­nej, a mia­no­wi­cie po­gląd, że po­wszech­nie te­sto­wal­ne ele­men­ty do­mnie­ma­ne­go ob­ja­wie­nia mogą w spo­sób upraw­nio­ny we­jść do pro­jek­tu teo­lo­gii na­tu­ral­nej[16], [17]. Je­śli po od­rzu­ce­niu teo­re­tycz­nych ar­gu­men­tów fi­lo­zo­ficz­nych, że wia­ra w cuda nie może być uza­sad­nio­na, hi­sto­rycz­ne do­wo­dy na ist­nie­nie cudu ta­kie­go, jak Zmar­twych­wsta­nie są moc­ne, to jest ca­łko­wi­cie za­sad­ne, aby ta­kie do­wo­dy zo­sta­ły wzi­ęte pod uwa­gę przez teo­lo­gię na­tu­ral­ną.

W epi­lo­gu zbie­ram i krót­ko pod­su­mo­wu­ję ogól­ne wnio­ski pły­nące z tej ksi­ążki. Na­stęp­nie przed­sta­wiam kil­ka krót­kich uwag na te­mat re­la­cji mo­ich wnio­sków do ba­dań hi­sto­rycz­nych do­ty­czących cu­dów i tego, co mo­żna na­zwać "roz­ga­łęzio­ną" teo­lo­gią na­tu­ral­ną. Aby zi­lu­stro­wać, do ja­kie­go ro­dza­ju do­wo­dów od­no­szą się fi­lo­zo­ficz­ne ar­gu­men­ty tej ksi­ążki, za­łączam do­da­tek, w któ­rym opi­su­ję czte­ry bar­dzo spek­ta­ku­lar­ne przy­pad­ki uzdro­wień, któ­re oso­bi­ście zba­da­łem.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu pe­łnej wer­sji ksi­ążki

PRZY­PI­SY

[1] In­te­rVar­si­ty Chri­stian Fel­low­ship to chrze­ści­ja­ńska or­ga­ni­za­cja stu­denc­ka po­wsta­ła w 1941 roku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, któ­rej pra­po­cząt­ki si­ęga­ją roku 1877, kie­dy to stu­den­ci Uni­wer­sy­te­tu Cam­brid­ge w An­glii za­ini­cjo­wa­li wspól­ne spo­tka­nia bi­blij­no-mo­dli­tew­ne (przyp. tłum.).
[2] 1 Kor 15,1-11 (przyp. tłum.).
[3] Cuda. Roz­wa­ża­nia wstęp­ne, tłum. K. Pu­ław­ski, Me­dia Ro­dzi­na, Po­znań 2010 (przyp. tłum.).
[4] N. Saun­ders, Di­vi­ne Ac­tion and Mo­dern Scien­ce, Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, Cam­brid­ge 2003, s. 3. Po­dob­nie Tho­mas Tra­cy za­uwa­ża, że mo­no­te­istycz­ne re­li­gie Abra­ha­mo­we są zwi­ąza­ne z dwie­ma ogól­ny­mi ka­te­go­ria­mi Bo­że­go dzia­ła­nia, ści­śle po­wi­ąza­ny­mi: że "Bóg two­rzy i pod­trzy­mu­je wszech­świat jako ca­ło­ść oraz [że] Bóg dzia­ła w hi­sto­rii świa­ta w okre­ślo­nych mo­men­tach i miej­scach, aby re­ali­zo­wać swo­je kon­kret­ne cele". Zob. T. Tra­cy, Scien­ti­fic Ve­tos and the Hands-Off God. Can We Say That God Acts in Hi­sto­ry?, "The­olo­gy and Scien­ce" 2012, Vol. 10, No. 1, s. 55.
[5] Ta­mże, s. 48.
[6] Ph. Clay­ton, The Pro­blem of God in Mo­dern Tho­ught, Eerd­mans, Grand Ra­pids, MI 2000.
[7] Z ang. Spe­cial Di­vi­ne Ac­tion - Szcze­gól­ne Dzia­ła­nie Boga (SDB) (przyp. tłum.).
[8] N. Saun­ders, Di­vi­ne Ac­tion and Mo­dern Scien­ce, s. 18.
[9] Ta­mże, s. 13.
[10] W ory­gi­na­le: Spe­cial Di­vi­ne Ac­tion (przyp. tłum.).
[11] Cho­dzi o ro­zu­mie­nie Wszech­świa­ta jako ukła­du fi­zycz­nie izo­lo­wa­ne­go, tzn. ta­kie­go, do któ­re­go z ze­wnątrz nie jest do­star­cza­na ener­gia (przyp. tłum.).
[12] Nie­za­le­żnie od tego, że "nie­in­ter­wen­cjo­ni­stycz­ne" ujęcia szcze­gól­nych dzia­łań Boga, opar­te na me­cha­ni­ce kwan­to­wej, teo­rii cha­osu czy kon­cep­cji su­per­we­nien­cji, nie tyle zno­szą po­jęcie in­ter­wen­cji, ile ra­czej czy­nią ta­kie in­ter­wen­cje na­uko­wo nie­wy­kry­wal­ny­mi, na­le­ży stwier­dzić, że ist­nie­ją po­wa­żne trud­no­ści ze wszyst­ki­mi tymi trze­ma mo­de­la­mi. Je­śli cho­dzi o od­wo­ła­nia do me­cha­ni­ki kwan­to­wej, Ni­cho­las Saun­ders za­uwa­ża, że cho­ciaż teo­ria kwan­to­wa osta­tecz­nie opie­ra się na ca­łkiem in­nym ze­sta­wie po­stu­la­tów fi­zycz­nych niż me­cha­ni­ka kla­sycz­na, po­zo­sta­je ca­łko­wi­cie zde­ter­mi­no­wa­na. Zwi­ązek po­mi­ędzy SDA a HUP (z ang. He­isen­berg's Un­cer­ta­in­ty Prin­ci­ple, czy­li za­sa­da nie­ozna­czo­no­ści He­isen­ber­ga - przyp. tłum.) nie po­le­ga w uprosz­cze­niu na tym, że HUP wpro­wa­dza do me­cha­ni­ki kwan­to­wej in­de­ter­mi­nizm, któ­ry by­łby od­po­wied­ni dla dzia­ła­nia Boga - w rze­czy­wi­sto­ści HUP nie zmie­nia nic w on­to­lo­gicz­nym sta­tu­sie de­ter­mi­ni­zmu w fi­zy­ce kwan­to­wej, mimo że wy­wo­łu­je trud­no­ści epi­ste­mo­lo­gicz­ne, po­ten­cjal­nie nie­mo­żli­we do po­ko­na­nia. Nie jest tak, że HUP wpro­wa­dza ja­kie­kol­wiek nowe mo­żli­wo­ści do łona na­tu­ry, co jest klu­czo­we dla stwier­dze­nia kwan­to­we­go SDA. Je­śli cho­dzi o od­wo­ła­nia do teo­rii cha­osu, war­to za­uwa­żyć, że stan­dar­do­we ujęcia teo­rii cha­osu są de­ter­mi­ni­stycz­ne. Saun­ders za­uwa­ża, że pró­by wy­ko­rzy­sta­nia teo­rii cha­osu jako mo­dus ope­ran­di spe­cjal­nych dzia­łań Boga wy­ma­ga­ją on­to­lo­gicz­ne­go ist­nie­nia nie­sko­ńcze­nie zło­żo­nych atrak­to­rów frak­tal­nych, w któ­rych ró­żni­ce ener­gii mi­ędzy po­ten­cjal­ny­mi tra­jek­to­ria­mi sta­ją się ze­ro­we. Jed­na­kże ist­nie­je uza­sad­nio­ny po­wód, aby twier­dzić, że ist­nie­nie tych nie­sko­ńcze­nie zło­żo­nych ob­sza­rów prze­strze­ni nie jest re­ali­stycz­ną częścią teo­rii cha­osu. Rze­czy­wi­ście - wy­da­je się, że Bóg nie może dzia­łać w ten spo­sób w żad­nym cha­otycz­nym sys­te­mie che­micz­nym (i - do­my­śl­nie - ta­kże w wie­lu in­nych sys­te­mach fi­zycz­nych) z po­wo­du bra­ku wy­ma­ga­nych tra­jek­to­rii o jed­na­ko­wej ener­gii - zob. N. Saun­ders, Di­vi­ne Ac­tion and Mo­dern Scien­ce, s. 199. Od­wo­ła­nia do kon­cep­cji su­per­we­nien­cji rów­nież się nie spraw­dza­ją, po­nie­waż - jak za­uwa­ża Ja­egwon Kim - nie ma no­wych mocy przy­czy­no­wych, któ­re w ma­gicz­ny spo­sób przy­pa­da­ją M [wła­sno­ści wy­ższe­go po­zio­mu] po­nad i poza mo­ca­mi przy­czy­no­wy­mi P [wła­sno­ści ni­ższe­go po­zio­mu]. Na wy­ższych po­zio­mach nie po­ja­wia­ją się żad­ne nowe siły spraw­cze, co jest sprzecz­ne z twier­dze­niem, że wła­sno­ści wy­ższe­go po­zio­mu są no­wy­mi si­ła­mi przy­czy­no­wy­mi nie­re­du­ko­wal­ny­mi do wła­sno­ści ni­ższe­go po­zio­mu - zob. K. Ja­egwon, Phi­lo­so­phy of Mind, 2end ed., We­stview Press 2005, Bo­ul­der, s. 232. Aby za­po­znać się z prze­glądem ró­żnych trud­no­ści nie­odłącz­nie zwi­ąza­nych z pró­ba­mi wy­obra­że­nia so­bie mo­żli­wo­ści szcze­gól­nych dzia­łań Boga w ener­ge­tycz­nie za­mkni­ętym wszech­świe­cie - zob. R. Lar­mer, Di­vi­ne Agen­cy and the Con­se­rva­tion of Ener­gy, "Zy­gon" 2009, Vol. 44, No. 3, s. 543-557.
[13] N. Saun­ders, Di­vi­ne Ac­tion and Mo­dern Scien­ce, s. 4-5.
[14] W ory­gi­na­le: won­der (przyp. tłum.).
[15] Cho­dzi o roz­dział po­cho­dzący z roz­pra­wy Roz­wa­ża­nia do­ty­czące ro­zu­mu ludz­kie­go (An Enqu­iry Con­cer­ning Hu­man Un­der­stan­ding - przyp. tłum.).
[16] Zob. przy­kła­do­wo: H. Gauch, Re­cent Trans­i­tions in Na­tu­ral The­olo­gy. The Emer­gen­ce of a Bol­der Pa­ra­digm, In­ter­di­sci­pli­na­ry Bi­bli­cal Re­se­arch In­sti­tu­te (Re­port #58, 2006).
[17] "Roz­sze­rzo­na teo­lo­gia na­tu­ral­na" to two­rze­nie pro­ba­bi­li­stycz­nych ar­gu­men­tów z do­wo­dów hi­sto­rycz­nych mo­żli­wych do roz­po­zna­nia za­rów­no przez ate­istów, jak i lu­dzi wie­rzących, w celu uza­sad­nie­nia praw­dzi­wo­ści twier­dzeń na przy­kład na te­mat tego, jak Bóg dzia­łał w hi­sto­rii (ale nie­wy­łącz­nie, cho­dzi o włącze­nie ar­gu­men­ta­cji za twier­dze­nia­mi Ob­ja­wie­nia za­wie­ra­jący­mi wi­ęcej niż tyl­ko tezę o ist­nie­niu Boga i Jego atry­bu­tach, oma­wia­nych w tra­dy­cyj­nej, wąskiej/ubo­giej teo­lo­gii na­tu­ral­nej (przyp. tłum.).

WSTĘP AU­TO­RADO POL­SKIE­GO WY­DA­NIA

Po­zdra­wiam pol­skich czy­tel­ni­ków. Je­stem nie­zmier­nie za­szczy­co­ny, że Fun­da­cja Pro­do­teo uzna­ła tę ksi­ążkę za war­tą prze­tłu­ma­cze­nia na język pol­ski.

Kil­ka słów o mnie

Za­nim przed­sta­wię ksi­ążkę, chcia­łbym nie­co po­wie­dzieć o so­bie i o moim po­wo­ła­niu fi­lo­zo­fa chrze­ści­ja­ńskie­go. Do wia­ry chrze­ści­ja­ńskiej do­sze­dłem jako mło­dy czło­wiek w cza­sie stu­diów na uni­wer­sy­te­cie. Jako dziec­ko i na­sto­la­tek uwiel­bia­łem dzie­ła z ga­tun­ku fan­ta­sy au­tor­stwa Geo­r­ge'a Mac­Do­nal­da, C.S. Le­wi­sa i J.R.R. Tol­kie­na. Jed­nak w szko­le śred­niej duży wpływ wy­wa­rł na mnie na­uczy­ciel, któ­ry był ate­istą. Mimo to za­cho­wa­łem nie­co mgli­stej wia­ry w Boga.

By­łem pry­mu­sem w kla­sie ma­tu­ral­nej i spo­dzie­wa­no się, że będę stu­dio­wał na uni­wer­sy­te­cie. Moja przy­go­da z uni­wer­sy­te­tem nie prze­bie­gła jed­nak po­my­śl­nie. Trzy­krot­nie pró­bo­wa­łem i za ka­żdym ra­zem prze­ry­wa­łem stu­dia z po­wo­du okre­sów głębo­kiej de­pre­sji.

Pod­czas stu­diów po­zna­łem stu­den­tów za­an­ga­żo­wa­nych w ruch In­te­rVar­si­ty Chri­stian Fel­low­ship[1]. Nie­któ­rzy z nich na­mó­wi­li mnie do wzi­ęcia udzia­łu w let­nim kur­sie dla stu­den­tów chrze­ści­ja­ńskich o na­zwie Cam­pus in the City [Kam­pus w mie­ście], w ra­mach któ­re­go spo­ty­ka­li się, aby po­głębić zro­zu­mie­nie i prak­ty­ko­wa­nie wia­ry chrze­ści­ja­ńskiej.

Tam­ten let­ni kurs był do­brym, choć trud­nym do­świad­cze­niem. Za­przy­ja­źni­łem się z pra­cow­ni­kiem In­te­rVar­si­ty, któ­ry pro­wa­dził kurs, i przy­jąłem jego za­pro­sze­nie do Ot­ta­wy, aby za­miesz­kać z jego ro­dzi­ną. Je­sie­nią do­sta­łem pra­cę jako ko­ściel­ny. Zimą, gdy na­dal pra­co­wa­łem jako ko­ściel­ny, wzi­ąłem udział w kil­ku kur­sach na Uni­wer­sy­te­cie Car­le­ton. Do­brze mi po­szło, więc zło­ży­łem po­da­nie i zo­sta­łem przy­jęty na stu­dia dzien­ne.

Przez na­stęp­ne trzy lata, gdy kon­ty­nu­owa­łem pra­cę na sta­no­wi­sku ko­ściel­ne­go, uko­ńczy­łem z wy­ró­żnie­niem stu­dia li­cen­cjac­kie z fi­lo­zo­fii. Wy­bra­łem fi­lo­zo­fię, po­nie­waż czu­łem po­trze­bę roz­wa­że­nia, czy chrze­ści­ja­ństwo jest in­te­lek­tu­al­nie mo­żli­we do obro­ny. Pod­czas stu­diów często to­wa­rzy­szy­ły mi oba­wy i od­czu­wa­łem nie­po­kój, po­nie­waż at­mos­fe­ra to­wa­rzy­sząca fi­lo­zo­fii aka­de­mic­kiej nie była przy­ja­zna dla wia­ry chrze­ści­ja­ńskiej. A ki­mże by­łem, aby kwe­stio­no­wać po­glądy mo­ich pro­fe­so­rów?

Jed­nak im in­ten­syw­niej się uczy­łem i wi­ęcej czy­ta­łem, tym bar­dziej uświa­da­mia­łem so­bie so­lid­ne pod­sta­wy chrze­ści­ja­ństwa. Prze­ko­na­łem się, że fi­lo­zo­ficz­ne ar­gu­men­ty prze­ciw­ko ra­cjo­nal­no­ści wia­ry w cuda są wy­jąt­ko­wo sła­be i że pi­sma No­we­go Te­sta­men­tu są hi­sto­rycz­nie wia­ry­god­ne. Nie je­stem w sta­nie wska­zać kon­kret­ne­go mo­men­tu, w któ­rym do­świad­czy­łem na­wró­ce­nia, ale z cza­sem w ja­kiś spo­sób prze­sze­dłem od wąt­pli­wo­ści w spra­wach mo­jej wia­ry do świa­do­mo­ści, że wie­rzę.

Po uko­ńcze­niu stu­diów na Uni­wer­sy­te­cie Car­le­ton zgło­si­łem się na stu­dia ma­gi­ster­skie z fi­lo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie w Ot­ta­wie i mia­łem szczęście otrzy­mać sty­pen­dium, któ­re po­zwo­li­ło mi po­rzu­cić pra­cę ko­ściel­ne­go i po­świ­ęcić się w pe­łni stu­diom. Pod­czas stu­diów ma­gi­ster­skich za­chęco­no mnie do ubie­ga­nia się o sty­pen­dium dok­to­ranc­kie. Uzy­ska­łem je, więc kon­ty­nu­owa­łem stu­dia i zro­bi­łem dok­to­rat.

Kil­ka słów o ksi­ążce

Chrze­ści­ja­ństwo jest re­li­gią głębo­ko za­ko­rze­nio­ną hi­sto­rycz­nie, a jej głów­nym twier­dze­niem jest to, że Bóg w cu­dow­ny spo­sób podźwi­gnął Je­zu­sa z mar­twych. Chrze­ści­ja­ństwo po­zba­wio­ne cudu sta­je się czy­mś in­nym, niż jest w rze­czy­wi­sto­ści. Jak za­uwa­żył św. Pa­weł w 1 Li­ście do Ko­ryn­tian 15: je­śli Je­zus nie zmar­twych­wstał, to wia­ra chrze­ści­ja­ńska jest bez­u­ży­tecz­na. Wcze­śniej w tym sa­mym roz­dzia­le św. Pa­weł in­for­mu­je Ko­ryn­tian o du­żej licz­bie hi­sto­rycz­nych świa­dectw do­ty­czących zmar­twych­wsta­nia Chry­stu­sa[2].

W isto­cie, je­śli Je­zus nie po­wstał z mar­twych, nie tyl­ko wia­ra chrze­ści­ja­ńska sta­je się bez­przed­mio­to­wa, lecz ta­kże nie mo­żna ocze­ki­wać, że uda się w ja­kiś spo­sób usu­nąć Zmar­twych­wsta­nie i inne rze­ko­me cuda, o któ­rych mowa w ewan­ge­liach, a jed­no­cze­śnie za­cho­wać wia­ry­god­ny rdzeń za­pi­su do­ty­czące­go ży­cia i dzia­łal­no­ści Je­zu­sa. Re­la­cje o cu­dach są zbyt nie­ro­ze­rwal­nie sple­cio­ne z ca­ło­ścią tek­stu ewan­ge­lii, aby było to mo­żli­we. Nie jest więc przy­pad­kiem, że ba­da­cze No­we­go Te­sta­men­tu, któ­rzy wy­klu­cza­ją po­wa­żne trak­to­wa­nie twier­dzeń o cu­dach, pod­kre­śla­ją rów­nież, że o Je­zu­sie mo­żna po­wie­dzieć nie­wie­le lub zgo­ła nic.

Na po­cząt­ku swo­jej słyn­nej ksi­ążkę o cu­dach[3] C.S. Le­wis za­uwa­ża, że je­śli przyj­mie się, iż cuda są nie­mo­żli­we, to żad­ne świa­dec­twa hi­sto­rycz­ne nie będą mo­gły li­czyć się na ich ko­rzy­ść. Szko­da więc, że fi­lo­zo­ficz­ne ar­gu­men­ty o nie­mo­żno­ści ra­cjo­nal­nej wia­ry w cuda tak moc­no się przy­jęły. Fi­lo­zo­fo­wie i bi­bli­ści będący pod ich wpły­wem zbyt po­śpiesz­nie oświad­czy­li, że nie ma po­trze­by ba­dać świa­dectw na te­mat cu­dów, po­nie­waż mo­że­my z góry usta­lić, że ta­kie świa­dec­twa ni­g­dy nie będą wy­star­cza­jące, aby uza­sad­nić wia­rę w wy­stępo­wa­nie cu­dów.

Wa­żnym ce­lem tej ksi­ążki jest wy­ka­za­nie, że py­ta­nie o to, czy ra­cjo­nal­nie jest wie­rzyć w cuda, nie może zo­stać roz­strzy­gni­ęte na pod­sta­wie teo­re­tycz­nych roz­wa­żań z uży­ciem kiep­skich ar­gu­men­tów. Wła­ści­wą rolą fi­lo­zo­fii jest usu­ni­ęcie po­jęcio­we­go za­gma­twa­nia i pod­wa­ża­jących za­ło­żeń, któ­re unie­mo­żli­wia­ją uczci­we i szcze­gó­ło­we roz­wa­że­nie do­wo­dów świad­czących na rzecz ist­nie­nia cu­dów. Po ta­kim usu­ni­ęciu mo­żna oce­nić, czy pi­sma No­we­go Te­sta­men­tu, w tym - re­la­cje o cu­dach, są wia­ry­god­nym prze­ka­zem hi­sto­rycz­nym. Zda­ją one taki test z po­wo­dze­niem. Mo­żna wy­mie­nić wie­le do­brych ksi­ążek na ten te­mat, ale chcia­łbym zwró­cić uwa­gę na trzy nie­daw­no wy­da­ne pu­bli­ka­cje au­tor­stwa Ly­dii McGrew, któ­re szcze­gól­nie moc­no prze­ma­wia­ją za wia­ry­god­no­ścią ewan­ge­lii. Są to: Hid­den in Pla­in View (2017) [Ukry­te w tym, co wi­dać], The Mir­ror or the Mask (2019) [Lu­stro czy ma­ska] oraz The Eye of the Be­hol­der (2021) [Spoj­rze­nie ob­ser­wa­to­ra]. Wszyst­kie trzy pu­bli­ka­cje zo­sta­ły wy­da­ne przez De­Ward Pu­bli­shing z sie­dzi­bą w Tam­pa na Flo­ry­dzie.

Mo­żli­wa jest ta­kże oce­na wspó­łcze­snych re­la­cji na te­mat cu­dów. W Do­dat­ku za­mie­ści­łem czte­ry re­la­cje o spek­ta­ku­lar­nych uzdro­wie­niach, któ­re zba­da­łem i któ­re mają sil­ne pod­sta­wy, aby uznać je za cuda. Dwu­to­mo­we dzie­ło Cra­iga Ke­ene­ra, Mi­rac­les (Ba­ker Aca­de­mic, Grand Ra­pids, MI 2011) za­wie­ra wie­le in­nych do­brze udo­ku­men­to­wa­nych re­la­cji o wy­da­rze­niach, któ­re najła­twiej jest ro­zu­mieć jako przy­pad­ki Bo­żej in­ter­wen­cji, czy­li cuda.

Ko­lej­nym ce­lem tej ksi­ążki jest po­ka­za­nie, w jaki spo­sób ar­gu­ment z cudu może być ro­zu­mia­ny jako for­ma tego, co ostat­nio sta­ło się zna­ne jako "roz­sze­rzo­na teo­lo­gia na­tu­ral­na" (ra­mi­fied na­tu­ral the­olo­gy). Twier­dzę, że do­brze po­świad­czo­ne zda­rze­nia opi­sy­wa­ne jako cuda przez lu­dzi wie­rzących wy­ma­ga­ją wy­ja­śnie­nia. Nie­te­iści nie mu­szą roz­wa­żać tych zda­rzeń i ak­cep­to­wać re­li­gij­nej in­ter­pre­ta­cji, jaką im się przy­pi­su­je, po­nie­waż py­ta­nie o to, czy dane zda­rze­nie mia­ło miej­sce, jest czy­mś in­nym od py­ta­nia o to, czy ma ono po­nadna­tu­ral­ną przy­czy­nę. Nie­te­ista musi jed­nak uczci­wie i po­wa­żnie po­trak­to­wać py­ta­nie, czy dane zda­rze­nie najła­twiej by­ło­by wy­ja­śnić jako nad­przy­ro­dzo­ną in­ter­wen­cję w po­rządek na­tu­ral­ny, czy­li cud.

To z ko­lei ro­dzi mo­żli­wo­ść, że ktoś, kto po­cząt­ko­wo nie ak­cep­tu­je te­izmu (po­wiedz­my: oso­ba nie­wie­rząca, któ­ra po­cząt­ko­wo od­czy­tu­je ewan­ge­lie jako wia­ry­god­ne do­ku­men­ty hi­sto­rycz­ne, a nie - jako au­to­ry­ta­tyw­ne Pi­smo Świ­ęte), może do­jść do za­ak­cep­to­wa­nia te­izmu na pod­sta­wie świa­dectw, ja­ki­mi są ta­kie zda­rze­nia. Oczy­wi­ście, cho­dzi o to, że ostry kon­trast, któ­ry za­zwy­czaj wpro­wa­dza się mi­ędzy teo­lo­gią na­tu­ral­ną a teo­lo­gią ob­ja­wio­ną, jest czy­mś w ro­dza­ju złu­dze­nia. Nie znam ni­ko­go, kto po przy­zna­niu, że Je­zus rze­czy­wi­ście po­wstał z mar­twych, uzna­łby za mo­żli­we za­kwe­stio­no­wa­nie chrze­ści­ja­ńskie­go ro­zu­mie­nia tego wy­da­rze­nia. Nie jest przy­pad­kiem, że głów­nym ar­gu­men­tem apo­lo­ge­tycz­nym wcze­sne­go Ko­ścio­ła było od­wo­ła­nie się do cudu i pro­roc­twa - pro­roc­twa ro­zu­mia­ne­go jako ro­dzaj cudu - jako uza­sad­nie­nia wia­ry chrze­ści­ja­ńskiej.

Mam na­dzie­ję, że ta ksi­ążka oka­że się war­to­ścio­wa za­rów­no dla tych, któ­rzy już ak­cep­tu­ją wy­stępo­wa­nie cu­dów, jak i dla tych, któ­rzy są otwar­ci na za­kwe­stio­no­wa­nie nie­wia­ry lub agno­sty­cy­zmu do­ty­czące­go cu­dów.

Ro­bert A. Lar­mer

Fre­de­ric­ton, 2 wrze­śnia 2022

Prze­czy­taj na­sze ar­ty­ku­ły na te­mat "cuda a na­uka"
Ty­tuł ory­gi­na­łuThe Le­gi­ti­ma­cy of Mi­rac­le
Trans­la­ted from the En­glish Lan­gu­age edi­tion of The Le­gi­ti­ma­cy of Mi­rac­le by Ro­bert A. Lar­mer ori­gi­nal­ly pu­bli­shed by Le­xing­ton Bo­oks, an im­print of The Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Gro­up, Inc., Co­py­ri­ght ? 2013 by the au­thor(s). Trans­la­ted into and pu­bli­shed in the Po­lish by ar­ran­ge­ments with Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Gro­up, Inc. All ri­ghts re­se­rved.
No part of this bo­oks may be re­pro­du­ced or trans­mit­ted in any form or by any me­ans elec­tro­nic or me­cha­ni­cal in­c­lu­ding pho­to­co­py­ing, re­prin­ting, or on any in­for­ma­tion sto­ra­ge or re­trie­val sys­tem, wi­tho­ut per­mis­sion in wri­ting from Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Gro­up.
Co­py­ri­ght ? 2021 by Le­xing­ton Bo­oks Co­py­ri­ght ? for this edi­tion by Fun­da­cja Pro­do­teo, War­sza­wa 2022
Kon­sul­ta­cja na­uko­wadr Ma­rek Pe­pli­ński
Re­dak­tor pro­wa­dzącyZbi­gniew Dzie­dzic
Re­dak­cja języ­ko­waZbi­gniew Dzie­dzic
Ko­rek­taTo­masz Kar­po­wicz
Pro­jekt okład­ki i stron ty­tu­ło­wych Zo­fia Ki­ci­ński
Pro­jekt gra­ficz­ny ksi­ążki Sta­ni­sław Tu­chol­ka, pan­bo­ok.pl
SkładKa­ta­rzy­na Wa­si­lew­ska
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-66665-86-6 (PDF) ISBN 978-83-66665-87-3 (EPUB) ISBN 978-83-66665-88-0 (MOBI)
Fun­da­cja Pro­do­teo ul. Rudz­ka 9 lok. 54 01-689 War­sza­wa pro­do­teo.pl