Westalka - Eliza Orzeszkowa

Kup ebooka

8.49 zł
6.96 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

Świątynia Westy w Rzymie. W głębi mrok zapadającego wieczora, po środku nizki ołtarz, na którym płonie ogień, wydający z siebie wstęgę dymu. U ołtarza, w głębokiem poręczowem krześle, siedzi najstarsza z westalek, Kornelia, w białej stoli i zwojach owijającej głowę zasłony. Przed Kornelią, w takim samym jak ona stroju, stoi Adrya. Adrya.

Rozkazowi twojemu posłuszna, zdaję sprawę ze spostrzeżeń, które czyniłam nad Helią, odkąd wraz z tobą, pani, wróciła z wycieczki po Rzymie.

Kornelia.

Mów krótko i jasno.

Adrya ( na stronie).

Gdyby głos jej mógł zmieszać się z wodą Tybru, nie potrzebowaliby rzymianie okrętami sprowadzać zapasów lodu! ( Głośno) Helia jest roztargnioną i smutną.

Kornelia.

Objawy? dowody?

Adrya.

Któż dokładnie opowiedzieć zdoła, jak na liściu róży przygasa blask słońca, lub jak westchnienie wiatru przelatuje w krzaku mirtowym? Ja tego nie potrafię; to wiem tylko, że dziś ani razu nie słyszałam śmiechu Helii, a gdyśmy bawiły się w ogrodzie, ona zerwała pęk fijołków, złożyła go u stóp Fortuny i zaszeptała: "Błagam cię za niego!..." Potem...

Kornelia ( z niepokojem).

Za kogo? za kogo?

Adrya.

Szepnęła: za niego! Stojąc obok słyszałam; więcej nie wiem nic.

Kornelia.

Potem?

Adrya.

Wraz z towarzyszkami zasiadłyśmy do haftu frygijskiego; na złotym krokusie, który z pod rąk moich i Helii wychodził, zaświeciła kropla rosy, z jej oka spadła...

Kornelia.

Jedna tylko kropla? Szczęśliwym nazwać się może śmiertelnik, w którego płaczu przeliczyć można krople!

Adrya ( na stronie).

Ona szydzi zarówno z łez, jak z uśmiechów ludzkich. Kamienna! ( Głośno): Tak, wspaniała Kornelio, jedna tylko kropla spadła z oka Helii, lecz rada okupiłabym ją kilku kroplami krwi swojej!

Kornelia.

Nie dziw, bo pozostałoby ci ich wiele.

Adrya ( z żywością). Nie dlatego, że pozostałoby mi ich wiele, ale że kocham Helię.Kornelia.

Za co?

Adrya.

Za to, że jest dobrą, jak najpogodniejsze słońce i czułą, jak struna najwyborniejszej harfy.

Kornelia.

Ja to jej przyganiam. Powinna wyleczyć się z tych chorób. Ty, Adryo, kochasz Helię i temu to zapewne przypisać trzeba, że zdradzasz tajemnicę jej cichej łzy i modlitwy...

Adrya ( ze zmieszaniem).

Rozkazałaś...

Kornelia.

Nie wstydź się i nawet przed sobie nie uniewinniaj. Masz naturę człowieka, nic, tylko powszechną naturę człowieka, w którym lada jaka bojaźń lub żądza igra z miłością, jak wiatr z wiotką mgłą. Mówiąc: kocham, niekiedy siebie, a zawsze innych oszukujesz.

Adrya ( smutnie).

Nie próbuję, Kornelio, zanurzać się w twoje myśli, bo czuję, że ich głębia większą jest od mego wzrostu. Przyrzecz mi jednak, że z tego, co ci o Helii powiedziałam, nie wyniknie dla niej żadna boleść.

Kornelia ( wzgardliwie).

Co to jest boleść i co to jest radość? Odbicie przemijających objawów świata w mętnem zwierciedle zmysłów ludzkich. Świat niepojęty, zmysły omylne; jedynym wynikiem zetknięcia się zmysłów ze światem - złudzenie. Zadawanie boleści, albo sprawianie radości oddawna bawić mię przestało. Tego tylko chcę, aby oczy Helii otworzyły się na prawdę, przed którą dotąd spuszcza powieki. Nie dziw. Prawda jest nagą, a ona młodą i rozkochaną w strojach, tak jak i wy. Lecz do was mi nic. Helię straży mojej powierzyła ta, o której niegdyś mówiłam, jak dziś ty o Helii: "kocham ją!"

Adrya.

Snać kochałaś, skoro dbasz o to, co ona straży twojej powierzyła.

Kornelia.

Przyrzekłam, dotrzymuję. Prosta prawość. Ta zaś, o której mówiłam: "kocham ją!", umarła, a ja żyję i, na Cererę! dla przedłużenia życia, ze smutkiem często spożywani płody ziemi. Jakże pobłażliwą jest miłość, która, po zniknięciu istoty ukochanej, pozwala kochającej żyć i nawet cieszyć się darami życia! Możesz odejść, Adryo, a ostrzeż Helię, aby w dzisiejszem roztargnieniu swojem nie zapomniała, że mniej niż za połowę obrotu wodnego zegara przyjdzie na nią kolej podsycania ognia świętego.

Adrya ( z ukłonem).

Niech w samotnem nad nim czuwaniu towarzyszy ci łaska Westy. ( Odchodzi) .

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.