Rabczańskiemu przedszkolu "Plastusiowo",
które mi tak pięknie pomogło
przy pisaniu tej książki -
Autorka
DZIŚ WESOŁA NOWINA - PRZEDSZKOLE SIĘ ZACZYNA!
Śpię sobie smacznie w moim Plastusiowie. Wokoło mnie śpi całe moje gospodarstwo - krowy w oborze, piesek na dworze, koza w zagrodzie, żabki w ogrodzie, ptaszki na drzewie i trzy świnki w chlewie!
Śpię... śpię... aż tu mi się śni, że ktoś drzewem trzęsie i ptaszki chce spłoszyć - więc otwieram szeroko oczy - a tu nie drzewem - tylko mną samym - trzęsie miś i woła:
- Plastusiu, nowina wesoła!
- Jaka, misiu, nowina?
- Przedszkole się zaczyna! Już pani kierowniczka zagląda do kątków, z mamusiami rozmawia, pilnuje porządku, już pani Agata - pokoje zamiata. Już tylko patrzeć, czas prędko leci - za małą chwilę będą tu dzieci!
A tu już z pokoju lalek - nowinę niesie krasnalek, że się stroją w suknie nowe: zielone, żółte, różowe... Powtarzają: "Nowina - rok przedszkolny się zaczyna!!!".
Mówię do misia: "Pożycz lusterka!" i jednym okiem w lusterko zerkam... - Niczegom sobie!... Piękna osoba - mur, że się będę dzieciom podobał!...
No, bo niech kto powie, proszę: jak rzodkiewka krasny nosek, oczy jak z tarniny tarki, uszy jako talarki, no, a cała figurka - podobna do ogórka!
Patrzę na misia, a on, biedaczek, wyciągnął szczotkę, czyści kubraczek... Ha, niech i on się dzieciom podoba, choć czarny nosek - to nie ozdoba!
A tutaj pajac z nowiną leci, że przyszły dzieci!
Że zaraz wejdą - że już są w holu!
Już wbiegła Ania!
- Witaj w przedszkolu!
O NASZYCH WIESZACZKACH I PIĘKNYCH ZNACZKACH
Płacze Jasio Pulpecik - że mu zginął berecik... Szlocha mała Zocha, że jej zginęła pończocha, Jędrek się żali, że mu przepadł szalik, a Małgosia się nie myli - tak, jej płaszczyk zamienili!
W szatni pełno zamieszania - pomieszały się ubrania - bereciki i kapturki tańczą polki i mazurki, bambosz skacze za bamboszem:
- Hej, bamboszku, łap mnie, proszę! - A na środku stoją kapcie i wołają:
- Hej, nas łapcie!
Parasol znów trzeszczy:
- Spadłem, leżę tutaj za wieszadłem - w kącie!... Czy to ja ostatni? Nie ma dla mnie miejsca w szatni? Tam paltko na ziemię spadło, bo urwane ma wieszadło, choć podszewkę ma zieloną - to nikt nie wie, czyje ono!
Aż tu wchodzi nasza pani.
- Tak nie może być, kochani! Damy znaki na wieszaki!
- Świetnie! - krzyczą przedszkolaki.
Do nas! Do nas! Hej, grzybki
i biedronki, i ptaszki,
i motyle, i rybki,
i laleczki - golaski,
i kolorowe kwiatuszki,
osy, trzmiele i muszki,
okręciki i pączki,
i puchate zajączki,
koguciki i kurki,
i czerwone kapturki,
i muszelki, i lalki,
i brodate krasnalki.
Samochody, traktory,
słonka i muchomory!
Każdy chce być znakiem nad naszym wieszakiem. Jak tu wszystko pogodzić, jak każdemu dogodzić?!
Było trochę zamieszania - lalkę chce mieć Hala, Ania, a dwie Zosie chcą mieć trzmiela, a krasnala - Aniela; Jaś i Tomek chcą traktora, Ela z Lodzią - muchomora, a malutka Beatka - chce koniecznie - niedźwiadka.
Więc pani w głowę zachodzi, jak wszystkie dzieci pogodzić.
Prosi:
- Weźcie na rozsądek - w szatni musi być porządek!
Wreszcie podział już zrobiony, każdy jest zadowolony, pod traktorem czy pod rybką - każdy znajdzie palto szybko!...
.
Kup książkę w pełnej wersji!
Ilustrowała
Janina Krzemińska
Skład
Barbara Wieczorek
? Copyright by Siedmioróg
ISBN 978-83-7791-442-7
Wydawnictwo Siedmioróg
ul. Krakowska 90
50-427 Wrocław
www.siedmioróg.pl
Wrocław 2015