Wesele. Lektura z opracowaniem - Stanisław Wyspiański

Kup ebooka

4.99 zł

-
Proszę czekać

We­sele

OSOBY:

Go­spo­darz

Go­spo­dyni

Pan młody

Panna młoda

Ma­ry­sia

Woj­tek

Oj­ciec

Dziad

Ja­siek

Ka­sper

Po­eta

Dzien­ni­karz

Nos

Ksiądz

Ma­ryna

Zo­sia

Rad­czyni

Ha­neczka

Cze­piec

Czep­cowa

Kli­mina

Ka­sia

Sta­szek

Kuba

Żyd

Ra­chel

Mu­zy­kant

Isia

OSOBY DRA­MATU:

Cho­choł

Widmo

Stań­czyk

Het­man

Ry­cerz czarny

Upiór

Wer­ny­hora

DE­KO­RA­CJA:

Noc li­sto­pa­dowa; w cha­cie, w świe­tlicy1. Izba wy­bie­lona siwo, pra­wie błę­kitna, jed­nym sza­ra­wym to­nem pół­błę­kitu obej­mu­jąca i sprzęty, i lu­dzi, któ­rzy się przez nią prze­suną.

Przez drzwi otwarte z boku, ku sieni, sły­chać huczne we­se­li­sko, bu­czące basy, pi­ska­nie skrzy­piec, nie­sforny klar­net, hu­ka­nia chło­pów i bab i przy­głu­sza­jący wszystką nutę je­den me­lo­dyjny szum i ru­mot2 tu­po­ta­ją­cych tan­ce­rzy, co się tam kręcą w zbi­tej ma­sie w takt ja­kiejś gi­ną­cej we wrza­wie pio­senki....

I cała uwaga osób, które przez tę izbę-scenę przejdą, zwró­cona jest tam, cią­gle tam; za­słu­chani, za­pa­trzeni usta­wicz­nie w ten tan, na pol­ską nutę... wi­ru­jący do­okoła, w pół­świe­tle ku­chen­nej lampy, ta­niec ko­lo­rów, kra­sych3 wstą­żek, pa­wich piór, kie­re­zyj4, barw­nych ka­fta­nów5 i ka­ba­tów6, na­sza dzi­siej­sza wiej­ska Pol­ska.

A na ścia­nie głęb­nej: drzwi do al­kie­rzyka7, gdzie łóżko go­spo­dar­stwa i ko­ły­ska, i po­śpione8 na łóż­kach dzieci, a górą zsze­re­go­wani Święci ob­raz­kowi9. Na dru­giej bocz­nej ścia­nie izby: okienko przy­sło­nione białą mu­śli­nową fi­ra­neczką; nad oknem wie­niec do­żyn­kowy z kło­sów; - za oknem ciemno mrok - za oknem sad, a na desz­czu i sło­cie krzew otu­lony w słomę10, w zi­mową ochronę okryty.

Na środku izby stół okrą­gły, pod bia­łym, su­tym ob­ru­sem, gdzie przy ja­rzą­cych brą­zo­wych świecz­ni­kach ży­dow­skich11 suta za­stawa, ta­le­rze po­nie­chane12 tak, jak do­piero co od nich cała we­selna drużba13 wstała, w nie­ła­dzie, gdzie nikt o sprzą­ta­niu nie my­śli. Około stołu pro­ste drew­niane stołki ku­chenne z bia­łego drzewa; przy tym na izbie biurko, za­rzu­cone mnó­stwem pa­pie­rów; po­nad biur­kiem fo­to­gra­fia Ma­tej­kow­skiego "Wer­ny­hory"14 i li­to­gra­ficzne15 od­bi­cie Ma­tej­kow­skich "Ra­cła­wic"16. Przy ścia­nie w głębi sofa wy­sza­rzana; po­nad nią zło­żone w krzyż sza­ble, flinty17, pasy po­dróżne, torba skó­rzana. W in­nym ką­cie piec bie­lony, do ma­ści z izbą18; obok pieca sto­lik em­pire19, zdobny świe­cą­cymi resz­tami brą­zów, na któ­rym ze­gar stary, ala­ba­stro­wymi20 ko­lu­mien­kami dźwi­ga­jący zło­cony krąg go­dzin; nad ze­ga­rem por­tret pięk­nej damy w stroju z lat 1840 w lek­kim mu­śli­no­wym za­woju21 przy twa­rzy mło­dej w lo­kach i na ciem­nej sukni.

U boku drzwi we­sel­nych skrzy­nia ogromna wy­prawna wiej­ska, ma­lo­wana w kwiatki pstre i pstre de­se­nie; wy­tarta już i wy­bla­kła. Pod oknem stary grat, fo­tel z wy­so­kim opar­ciem.

Nad drzwiami we­sel­nymi ogromny ob­raz Matki Bo­skiej Ostro­bram­skiej22 z jej su­kienką srebrną i zło­tym oto­kiem pro­mieni na tle głę­bo­kiego sza­firu; a nad drzwiami al­kie­rza ta­kiż ogromny ob­raz Matki Bo­skiej Czę­sto­chow­skiej, w utka­nej wzo­rzy­stej sza­cie, w ko­ra­lach i ko­ro­nie pol­skiej Kró­lo­wej, z Dzie­ciąt­kiem, które rączkę ku bło­go­sła­wie­niu wznio­sło.

Strop drew­niany w dłu­gie belki pro­ste z wy­pi­sa­nym na nich Sło­wem Bo­żym i ro­kiem po­bu­do­wa­nia.

RZECZ DZIEJE SIĘ W ROKU TY­SIĄC DZIE­WIĘĆ­SET­NYM.

1 świe­tlica (dawn.) - główne po­miesz­cze­nie w domu, po­kój go­ścinny, izba w cha­cie, w któ­rej prze­cho­wuje się ubra­nia i ma­ją­tek oraz ob­cho­dzi uro­czy­sto­ści ro­dzinne.

2 ru­mot (gw.) - ło­mot, ło­skot.

3 krasy a. kra­sny (dawn.) - tu w zna­cze­niu: czer­wony, ja­skra­wo­czer­wony, barwny.

4 kie­re­zja (dawn.) - bo­gato wy­szy­wana kra­kow­ska suk­mana; suk­mana to dłu­gie odzie­nie mę­skie, wy­ko­nane z sukna, po­wszech­nie no­szone w daw­nej Pol­sce przez lud­ność wiej­ską.

5 ka­ftan - tu w zna­cze­niu: ele­ment re­gio­nal­nego stroju lu­do­wego, ro­dzaj dłu­giej, ko­lo­ro­wej ko­szuli no­szo­nej pod suk­maną.

6 ka­bat - ele­ment re­gio­nal­nego stroju lu­do­wego, ro­dzaj odzie­nia wierzch­niego for­mie w krót­kiej kurtki.

7 al­kie­rzyk (dawn.) - mały boczny po­kój, naj­czę­ściej słu­żący za sy­pial­nię.

8 po­śpione - dziś po­praw­nie: śpiące.

9 górą zsze­re­go­wani Święci ob­raz­kowi - u góry na ścia­nie wi­szą w sze­regu ob­razki ze świę­tymi.

10 krzew otu­lony w słomę - tj. cho­choł.

11 świecz­niki ży­dow­skie - tj. sied­mio­ra­mienna me­nora, za­pa­lana przez Ży­dów przed sza­ba­tem i dzię­wię­cio­ra­mienna cha­nu­kija, za­pa­lana pod­czas święta Cha­nuka; ży­dow­skie świecz­niki były uży­wane poza spo­łecz­no­ścią ży­dow­ską ze względu na ich wa­lory es­te­tyczne.

12 po­nie­chany - po­rzu­cony, po­zo­sta­wiony w spo­koju, za­po­mniany.

13 drużba - tu w zna­cze­niu: druż­bo­wie i druhny, osoby to­wa­rzy­szące pa­rze mło­dej do ślubu, świta we­selna.

14 Ma­tej­kow­ski "Wer­ny­hora" - ob­raz Jana Ma­tejki, po­cho­dzący z 1883 r.; Wer­ny­hora to le­gen­darny lub na poły le­gen­darny Ko­zak i wróż­bita, któ­remu przy­pi­sy­wano au­tor­stwo prze­po­wiedni nt. lo­sów Pol­ski i Ukra­iny; Wer­ny­hora prze­po­wia­dał od­ro­dze­nie się na­rodu pol­skiego i po­jed­na­nie po­mię­dzy Pol­ską i Ukra­iną.

15 li­to­gra­fia - tech­nika re­pro­duk­cji gra­fik, po­le­ga­jąca na od­bi­ja­niu tu­szu na­ło­żo­nego wcze­śniej na spe­cjalny ka­mień.

16 Ma­tej­kow­skie "Ra­cła­wice" - ob­raz Jana Ma­tejki "Ko­ściuszko pod Ra­cła­wi­cami" (1888 r.), przed­sta­wia­jący scenę po­wi­ta­nia ko­sy­nie­rów prze­wo­dzo­nych przez Bar­to­sza Gło­wac­kiego z Ko­ściuszką po zdo­by­ciu przez nich ro­syj­skich ar­mat pod­czas bi­twy pod Ra­cła­wi­cami.

17 flinta - ro­dzaj strzelby my­śliw­skiej.

18 do ma­ści z izbą - w tym sa­mym ko­lo­rze, co izba.

19 sto­lik em­pire - cho­dzi o styl em­pire, czyli "ce­sar­ski" , styl ar­chi­tek­tury i pro­jek­to­wa­nia przed­mio­tów użytku co­dzien­nego, który roz­wi­nął się we Fran­cji w XIX w. w cza­sie pa­no­wa­nia ce­sa­rza Na­po­le­ona I, a który cha­rak­te­ry­zo­wał się za­sto­so­wa­niem pro­stych i sy­me­trycz­nych kształ­tów po­łą­czo­nych z bo­ga­tymi de­ko­ra­cjami i or­na­men­tami.

20 ala­ba­ster - ro­dzaj bar­dzo ja­snego i gład­kiego mar­muru.

21 mu­śli­nowy za­wój - mu­ślin to ro­dzaj de­li­kat­nej, prze­zro­czy­stej tka­niny z ba­wełny lub je­dwa­biu; za­wój to ro­dzaj ko­bie­cego na­kry­cia głowy, w któ­rym nosi się chu­stę za­wią­zaną w for­mie po­dob­nej do tur­banu.

22 ob­raz Matki Bo­skiej Ostro­bram­skiej - ko­pia świę­tego ob­razu znaj­du­ją­cego się na Ostrej Bra­mie w Wil­nie.

AKT I

SCENA I

Cze­piec, Dzien­ni­karz

CZE­PIEC23

Cóz tam, pa­nie, w po­li­tyce?

Chiń­cyki trzy­mają się mocno!?24

DZIEN­NI­KARZ

A, mój miły go­spo­da­rzu,

mam przez cały dzień do­syć Chiń­czy­ków.

CZE­PIEC

Pan po­li­tyk!

DZIEN­NI­KARZ

Otóż wła­śnie po­li­ty­ków

mam dość, po uszy, dzień cały.

CZE­PIEC

Kiedy to cie­kawe sprawy.

DZIEN­NI­KARZ

A to czy­taj, kto cie­kawy;

wie­cie choć, gdzie Chiny leżą?

CZE­PIEC

No, da­leko, kajsi25 gdzieś da­leko;

a pa­no­wie to ni­jak nie wie­dzą,

że chłop chłop­skim ro­zu­mem trafi,

choćby było i da­leko.

A i my tu cy­tomy26 ga­zety

i syćko27 wiemy.

DZIEN­NI­KARZ

A po co - ?

CZE­PIEC

Sami się do światu gar­niemy.

DZIEN­NI­KARZ

Ja my­ślę, że na wa­szej pa­ra­fii

świat dla was aż do­syć sze­roki.

CZE­PIEC

A tu ano i u nas by­wają,

co byli aże28 dwa roki

w Ja­po­nii; jak była wojna29.

DZIEN­NI­KARZ

Ale tu wieś spo­kojna. -

Niech na ca­łym świe­cie wojna,

byle pol­ska wieś za­ciszna,

byle pol­ska wieś spo­kojna.

CZE­PIEC

Pon się boją30 we wsi ru­chu.

Pon nos ob­śmi­wa­jom w du­chu. -

A jak my, to my się rwiemy

ino do ja­kiej bi­jacki.

Z ta­kich, jak my, był Gło­wacki31.

A, jak my­ślę, ze pa­no­wie

duza by juz mo­gli mieć,

ino oni nie chcom chcieć!

SCENA II

Dzien­ni­karz, Zo­sia

DZIEN­NI­KARZ

Pani to taki ko­za­czek;

jak ze­sią­dzie z ko­nika, jest smutny.

ZO­SIA

A pan za­wsze ba­ła­mutny32.

DZIEN­NI­KARZ

To nie kom­ple­ment, to czuję

i tego by­naj­mniej nie tłu­mię.

ZO­SIA

Do­brze, że przy­naj­mniej pan umie

zmiar­ko­wać, kiedy uczu­cie,

a kiedy sa­lo­nowa za­bawka33 -

ale w tym ra­zie...

DZIEN­NI­KARZ

To sprawka

pani wdzięku, pani jest bar­dzo miła,

pani tak główkę schy­liła...

ZO­SIA

Prawda? Tak jak­bym się dzi­wiła,

że mnie tyle ho­noru spo­tyka;

pan re­dak­tor du­żego dzien­nika

przy­pa­truje się i oczy przy­myka

na mnie, jako na ob­ra­zek.

DZIEN­NI­KARZ

A ob­ra­zek ma­lowny34, bez ska­zek,

farby świeże, na­tu­ralne,

ry­su­nek ogrom­nie praw­dziwy,

wszystko aż do ram ide­alne.

ZO­SIA

Wi­dzę, znawca oso­bliwy.

DZIEN­NI­KARZ

I cze­muż pani się gniewa?

ZO­SIA

Że pan jak Lo­hen­grin35 śpiewa

nade mną jak nad ła­bę­dziem,

że my dla sie­bie nie bę­dziem,

i po cóż tyle śpiew­no­ści?

DZIEN­NI­KARZ

Oto tak, tak z roz­lew­no­ści

to­wa­rzy­skiej.

SCENA III

Rad­czyni, Ha­neczka, Zo­sia

HA­NECZKA

Ach, cio­teczko, cio­tu­sieńko!

RAD­CZYNI

Co, ser­deńko?

HA­NECZKA

Tamci tań­czą, my sto­imy;

chcemy tań­czyć także i my.

RAD­CZYNI

Może który z pa­nów ze­chce?

ZO­SIA

Z ni­kim z pa­nów tań­czyć nie chcę.

RAD­CZYNI

Po­tań­cuj­cie tro­chę same.

ZO­SIA

My by­śmy chciały z druż­bami,

z tymi, co pa­wimi pió­rami36

za­mia­tają pu­łap izby.

RAD­CZYNI

Po­szły­by­ście tam do ciżby?37

HA­NECZKA

To tak miło, miło w ści­sku.

RAD­CZYNI

Oni się tam gniotą, tło­czą

i ni stąd, ni zo­wąd na­raz

trzask, prask, biją się po py­sku;

to nie dla was.

ZO­SIA

My wró­cimy za­raz.

RAD­CZYNI

Có­żeś ty dziś tak we­soła?

Od­gar­nij se włosy z czoła.

ZO­SIA

Raz do­koła, raz do­koła!

HA­NECZKA

Cio­tu­sieńka zła okrop­nie,

zła okrut­nie - a prze­lot­nie -

za­raz bu­zię po­ca­łuję.

RAD­CZYNI

Hanka za­wsze swego do­pnie.

Niech się panna wy­tań­cuje.

SCENA IV

Rad­czyni, Kli­mina

KLI­MINA

Po­chwa­lony, do­bry wie­czór pań­stwu.

RAD­CZYNI

Po­chwa­lony - go­spo­dyni...

KLI­MINA

Tu wsio­sko38 od ma­leń­ko­ści, Kli­mina,

po wój­cie wdowa.

RAD­CZYNI

Rad­czyni39

je­stem z Kra­kowa.

KLI­MINA

Ma­cie syna.

RAD­CZYNI

Tań­cuje tam.

KLI­MINA

Niech się bawi;

som ta dziwki40, niech nie stoją.

RAD­CZYNI

Ja­koś mu nie idzie sporo,

bo się ino po­ga­puje.

KLI­MINA

Pa­no­wie dzi­wek się boją;

za­raz która co przy­nie­sie,

ino roz sie prze­tań­cuje.

RAD­CZYNI

Wy­ście so­bie, a my so­bie.

Każ­den so­bie rzepkę skro­bie.

KLI­MINA

My­śla­łam, po­mó­wię z ma­tu­sią,

toby wnuczka ko­ły­sała - ?

RAD­CZYNI

A to­ście wy skora, ku­mo­siu41;

le­dwo że wkoło spoj­rzała,

już by mi sy­nów swa­tała - ?

KLI­MINA

Hej, jo sie ba­wiła wprzó­dzi,

te­roz bym lo42 in­szych chciała.

Co­raz wię­cej po­trza lu­dzi.

Że­ni­ła­bym, wy­da­wała!

23 Cze­piec - po­stać oparta na rze­czy­wi­stej oso­bie, Bła­żeju Czepcu, pi­sa­rzu gmin­nym w Bro­no­wi­cach; Cze­piec po­ja­wia­jący się w dra­ma­cie nie jest bio­gra­ficz­nym od­wzo­ro­wa­niem fak­tycz­nego Czepca, spo­sób jego przed­sta­wie­nie jest przede wszyst­kim po­dyk­to­wany wy­mową i kom­po­zy­cją dra­matu.

24 Chiń­cyki trzy­mają się mocno!? - py­ta­nie Czepca od­nosi się do trwa­ją­cego w la­tach 1899-1901 tzw. po­wsta­nia bok­se­rów, tj. an­ty­im­pe­rial­nego i an­ty­ko­lo­nial­nego po­wsta­nia w Chi­nach, któ­rego ce­lem było unie­za­leż­nie­nie Chin od ob­cych wpły­wów, a które osta­tecz­nie zo­stało stłu­mione przez po­łą­czone siły Wiel­kiej Bry­ta­nii, Ro­sji, Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Au­stro-Wę­gier, Ja­po­nii, Fran­cji, Nie­miec i Włoch.

25 kajsi (gw.) - gdzieś.

26 cy­tomy (gw.) - czy­tamy.

27 syćko (gw.) - wszystko.

28 aże (dawn., gw.) - aż.

29 w Ja­po­nii; jak była wojna - po woj­nie chiń­sko-ja­poń­skiej (1894-1895), Ja­po­nia wy­biła się na po­zy­cję naj­waż­niej­szego pań­stwa w re­gio­nie, czemu to­wa­rzy­szył wzrost za­in­te­re­so­wa­nia kul­turą Ja­po­nii w Au­stro-Wę­grzech oraz oży­wiona wy­miana han­dlowa po­mię­dzy tymi mo­car­stwami; Au­stro-Wę­gry nie miały żad­nej obec­no­ści woj­sko­wej w re­gio­nie aż do 1899 (póź­niej wzięły też udział w tłu­mie­niu po­wsta­nia bok­se­rów), na­to­miast ga­li­cyj­scy chłopi mo­gli i przed tym ro­kiem słu­żyć na au­stro-wę­gier­skich stat­kach han­dlo­wych.

30 pon (gw.) - pan.

31 Woj­ciech Bar­tosz Gło­wacki (ok. 1758-1794) - pol­ski chłop pańsz­czyź­niany, bo­ha­ter in­su­rek­cji ko­ściusz­kow­skiej, po zdo­by­ciu w bi­twie pod Ra­cła­wi­cami ro­syj­skiego działa zo­stał uho­no­ro­wany po­przez nada­nie mu stop­nia cho­rą­żego, zmarł z po­wodu ran od­nie­sio­nych w bi­twie pod Szcze­ko­ci­nami.

32 ba­ła­mutny (dawn.) - tu w zna­cze­niu: za­lotny, uwo­dzi­ciel­ski.

33 za­bawka - tu w zna­cze­niu: za­bawa, gra.

34 ma­lowny (dawn.) - ma­low­ni­czy, piękny, efek­towny.

35 Lo­hen­grin - Ry­cerz Ła­bę­dzia, bo­ha­ter le­gend ar­tu­riań­skich, syn Par­si­fala i Con­dwi­ra­murs, opi­sany po raz pierw­szy w Par­si­falu Wol­frama von Eschen­bach w XIII w.; zgod­nie z po­da­niami miał wy­ru­szyć na ra­tu­nek damy w opa­łach, pły­nąć ło­dzią cią­gniętą przez ła­bę­dzia; w XIX w. po­stać spo­pu­la­ry­zo­wana przez operę Ri­charda Wa­gnera Lo­hen­grin.

36 pa­wimi pió­rami - pa­wie pióra tra­dy­cyj­nie były uży­wane do ozda­bia­nia czer­wo­nych cza­pek kra­kow­skich, no­szo­nych przez druż­bów we­sel­nych.

37 ciżba (dawn.) - tłum, wiele osób stło­czo­nych w jed­nym miej­scu.

38 wsio­sko (gw.) - wiej­ska, po­cho­dząca ze wsi.

39 Rad­czyni - żona radcy, tj. osoby bę­dą­cej rad­nym miej­skim lub w mo­nar­chii au­stro-wę­gier­skiej po­sia­da­ją­cej ty­tuł Ho­frat, radcy dworu, nada­wany wy­so­kim urzęd­ni­kom.

40 dziwka a. dziewka (gw.) - dziew­czyna.

41 ku­mo­sia - zdrob­nie­nie od kuma, słowa ozna­cza­ją­cego jed­no­cze­śnie przy­ja­ciółkę czy ko­le­żankę oraz osobą spo­wi­no­wa­coną z kimś po­przez by­cie matką chrzestną dziecka.

42 lo (gw.) - dla.

Pro­ble­ma­tyka

We­sele po­ety Lu­cjana Ry­dla i chłopki Ja­dwigi Mi­ko­łaj­czy­kówny, które miało miej­sce 20 li­sto­pada 1900 roku, było waż­nym wy­da­rze­niem to­wa­rzy­skim w Kra­ko­wie. Szcze­gó­łowo opi­suje je obecny na przy­ję­ciu Ta­de­usz Boy-Że­leń­ski w eseju Plotka o We­selu Wy­spiań­skiego, który uka­zał się 20 lat po pre­mie­rze dra­matu. Pi­sarz nie tylko wska­zuje, któ­rzy z go­ści sta­no­wili pier­wo­wzory dla po­staci, ale opi­suje także od­biór spek­ta­klu po pre­mie­rze, a także ana­li­zuje me­todę twór­czą Wy­spiań­skiego, spo­sób, w jaki prze­two­rzył au­ten­tyczne wy­da­rze­nie w dra­mat sym­bo­liczny o do­nio­słym zna­cze­niu.

Dra­mat jest po­dzie­lony na 3 akty, które roz­gry­wają się na dwóch pla­nach: re­ali­stycz­nym i sym­bo­liczno-wi­zyj­nym. Plany te prze­ni­kają się, a przez to gra­nica mię­dzy re­ali­zmem i fan­ta­stycz­no­ścią zo­staje za­tarta. Akt I ma cha­rak­ter ko­me­dii oby­cza­jo­wej, do­mi­nuje w nim plan re­ali­styczny. Wy­raź­nie za­ry­so­wują się na­pię­cia mię­dzy dwiema gru­pami bo­ha­te­rów: chłop­stwem i wy­wo­dzącą się ze szlachty in­te­li­gen­cją miej­ską. W za­sa­dzie nie wy­stę­puje w nim ak­cja - ko­lejni bo­ha­te­ro­wie pro­wa­dzą dia­logi w bocz­nej izbie. Ze względu na taką kon­struk­cję dra­mat ma bu­dowę szop­kową, na­wią­zu­jącą do tra­dy­cji szo­pek kra­kow­skich i ja­se­łek. W ak­cie II do głosu do­cho­dzi plan sym­bo­liczny. Wy­spiań­ski wpro­wa­dza tu­taj tzw. "osoby dra­matu", zjawy bę­dące pro­jek­cją lę­ków, na­dziei, wy­rzu­tów su­mie­nia ko­lej­nych po­staci, któ­rym się uka­zują. Ko­ro­wód zjaw otwiera Cho­choł, po nim po­ja­wia się Widmo, zjawa zmar­łego na­rze­czo­nego Ma­rysi, Stań­czyk, który uka­zuje się Dzien­ni­ka­rzowi, Ry­cerz na­wie­dza­jący Po­etę, Het­man po­ja­wia­jący się przed Pa­nem Mło­dym, Upiór, któ­rego wi­dzi Dziad oraz Wer­ny­hora, który przy­bywa do Go­spo­da­rza, ale wi­dzą go także inni uczest­nicy we­sela. Wer­ny­hora po­zo­sta­wia fi­zyczne przed­mioty, bę­dące świa­dec­twem jego obec­no­ści: złoty róg, który ma we­zwać na­ród do walki oraz złotą pod­kowę, którą gubi jego koń. W ak­cie III plan re­ali­styczny i sym­bo­liczny prze­ni­kają się - wszy­scy uczest­nicy we­sela czują, że ma wy­da­rzyć się coś nie­zwy­kłego, do­strze­gają znaki za­po­wia­da­jące ważne wy­da­rze­nie, ale zryw nie do­cho­dzi do skutku. Naj­pierw Go­spo­darz nie może przy­po­mnieć so­bie roz­mowy z Wer­ny­horą i jego roz­ka­zów, na­stęp­nie Ja­siek gubi złoty róg, który miał być sy­gna­łem do dzia­ła­nia. Uczest­nicy we­sela naj­pierw za­sty­gają, a na­stęp­nie pod wpły­wem mu­zyki Cho­choła pod­dają się za­klę­temu tań­cowi. Dra­mat ob­fi­tuje w wiele sym­bo­licz­nych scen i po­staci, o uni­kal­nej dla tego utworu wy­mo­wie.

Sceny sym­bo­liczne

cho­choli ta­niec: sym­bo­li­zuje znie­wo­le­nie, uśpie­nie i ma­razm ca­łego na­rodu, brak spraw­czo­ści i dzia­ła­nia po­zorne za­słu­cha­nie: ozna­cza bez­czynne cze­ka­nie na cud zgro­ma­dze­nie chło­pów z ko­sami: na­wią­zuje do bi­twy pod Ra­cła­wi­cami (4 kwiet­nia 1794 roku) pod­czas in­su­rek­cji ko­ściusz­kow­skiej, kiedy chłopi uzbro­jeni w kosy po­sta­wione na sztorc zwy­cię­żyli z od­dzia­łami ro­syj­skimi; bi­twa była wie­lo­krot­nie uwiecz­nia­nia w ma­lar­stwie pol­skim, w tym na ob­ra­zie Ko­ściuszko pod Ra­cła­wi­cami (1888) Jana Ma­tejki oraz słyn­nej pa­no­ra­mie Bi­twa pod Ra­cła­wi­cami (1893-1894), po­wsta­łej pod kie­row­nic­twem Jana Styki i Woj­cie­cha Kos­saka; sym­bo­li­zuje go­to­wość chło­pów do walki

W We­selu Wy­spiań­ski nie tylko cel­nie uchwy­cił cha­rak­tery po­staci, za­ry­so­wu­jąc je w krót­kich dia­lo­gach, ale także dzięki swoim wszech­stron­nym za­in­te­re­so­wa­niom i ta­len­tom ar­ty­stycz­nym za­sto­so­wał syn­tezę sztuk. W tek­ście licz­nie wy­stę­pują na­wią­za­nia do pol­skiego ma­lar­stwa, szcze­gó­łowo zo­stała także opi­sana sce­no­gra­fia oraz oświe­tle­nie. Lu­dowa mu­zyka we­selna zo­stała uzu­peł­niona o pieśń Cho­choła, któ­rej za­pis nu­towy za­myka utwór w pier­wot­nym wy­da­niu. Wy­spiań­ski za­sto­so­wał także sty­li­za­cję ję­zy­kową w wy­po­wie­dziach miesz­kań­ców Bro­no­wic oraz kra­kow­skiej in­te­li­gen­cji. Po­nadto w We­selu po­ja­wiają się frazy i po­rze­ka­dła, które na stałe we­szły do pol­szczy­zny, np. "Chłop po­tęgą jest i ba­sta", "Pol­ska to jest wielka rzecz", "A to Pol­ska wła­śnie", "Cóż tam, pa­nie, w po­li­tyce?", "Mia­łeś, cha­mie, złoty róg" czy "Trza być w bu­tach na we­selu".

We­sele, na któ­rym spo­tkali się przed­sta­wi­ciele chłop­stwa i miej­skiej in­te­li­gen­cji po­słu­żyło jako punkt wyj­ścia dla po­głę­bio­nej ana­lizy spo­łe­czeń­stwa pol­skiego prze­łomu XIX i XX wieku. Po­staci wy­stę­pu­jące w utwo­rze są nie tylko wzo­ro­wane na kon­kret­nych, da­ją­cych się roz­po­znać oso­bach bio­rą­cych udział w we­selu Ry­dla i Mi­ko­łaj­czy­kówny, ale sta­no­wią także pewne typy ludz­kie, są re­pre­zen­tan­tami spo­łe­czeń­stwa w jego sze­ro­kim prze­kroju, z ko­lei osoby dra­matu re­pre­zen­tują ich ma­rze­nia, lęki i nie­po­koje. Dra­mat prze­kra­cza ramy ko­me­dii oby­cza­jo­wej, sce­nicz­nego przed­sta­wie­nia wy­da­rze­nia to­wa­rzy­skiego, a staje się me­ta­fo­rycz­nym ob­ra­zem pol­skiego spo­łe­czeń­stwa. Jest to spo­łe­czeń­stwo po­dzie­lone, nie­zdolne do wspól­nego czynu, po­jed­na­nie mię­dzy wy­wo­dzącą się ze szlachty in­te­li­gen­cją miej­ską a chłop­stwem jest po­zorne. In­te­li­gen­cja jest de­ka­dencka, nie­od­po­wie­dzialna, roz­po­ety­zo­wana i nie­zdolna do walki, chłopi z ko­lei są nie­doj­rzali i nie­sa­mo­dzielni po­li­tycz­nie. Na re­la­cje mię­dzy tymi gru­pami wpły­wają za­daw­nione krzywdy, nie­uf­ność, nie­zro­zu­mie­nie i wza­jemna ob­cość. Pan Młody jest za­fa­scy­no­wany wsią, ale tylko po­wierz­chow­nie, pod­da­jąc się ów­cze­snej mo­dzie na chło­po­ma­nię. Dzien­ni­karz lek­ce­waży chło­pów i woli utrzy­my­wać wy­ide­ali­zo­wany, sen­ty­men­talny ob­raz wsi. Rad­czyni od­nosi się do miesz­kań­ców Bro­no­wic z wy­czu­walną wyż­szo­ścią, Go­spo­darz, który miał być łącz­ni­kiem mię­dzy dwiema gru­pami, oka­zuje się nie­zdolny do peł­nie­nia tej roli, za­po­mina o we­zwa­niu Wer­ny­hory, a złoty róg prze­ka­zuje nie­od­po­wie­dzial­nemu Jaś­kowi. Chłopi, choć świa­domi swo­jej siły i moż­li­wo­ści, za­in­te­re­so­wani po­li­tyką i bie­żą­cymi spra­wami, jak Cze­piec, są gwał­towni, sko­rzy do awan­tur, ale też za­in­te­re­so­wani przede wszyst­kim wła­sną ko­rzy­ścią - Ja­siek gubi złoty róg, schy­la­jąc się po swoją czapkę z pa­wimi pió­rami. Wy­spiań­ski roz­pra­wia się z mi­tami na­ro­do­wymi: mi­tem chłopa-Pia­sta, mi­tem ko­sy­nie­rów oraz prze­świad­cze­niem o przy­wód­czej roli in­te­li­gen­cji, wy­ko­rzy­stu­jąc do tego celu sym­bo­likę.

Przed­mioty sym­bo­liczne

złoty róg: sym­bol czynu i walki na­ro­do­wo­wy­zwo­leń­czej, jego dźwięk ma być sy­gna­łem, który po­de­rwie spo­łe­czeń­stwo do dzia­ła­nia chata bro­no­wicka: sym­bo­li­zuje spo­łe­czeń­stwo pol­skie i two­rzące je klasy oraz po­stawy re­pre­zen­tan­tów tych klas czapka z pa­wimi pió­rami: sym­bo­li­zuje próż­ność i przed­kła­da­nie pry­waty nad sprawy ogól­no­spo­łeczne, na­ro­dowe krzak róży: sym­bo­li­zuje na­ród, pe­łen ży­cia i na­dziei, ale uwię­ziony, przy­kryty słomą, za­marły ka­du­ce­usz: tra­dy­cyj­nie jest sym­bo­lem po­koju, ła­go­dze­nia spo­rów; w utwo­rze Wy­spiań­skiego iro­nicz­nie jest sym­bo­lem sporu, la­ską bła­zeń­ską, którą Dzien­ni­karz ma mą­cić w spo­łe­czeń­stwie i za­ogniać spory, za­miast je uśmie­rzać dzwon Zyg­munt: sym­bo­li­zuje wiel­kość i po­tęgę na­rodu, we­dle le­gend ma też bu­dzić kró­lów Pol­ski na Wa­welu lub oznaj­miać ważne wy­da­rze­nia hi­sto­ryczne złota pod­kowa: sym­bol szczę­ścia, scho­wany przez Go­spo­dy­nię do skrzyni - ozna­cza odło­że­nie zwy­cię­stwa na póź­niej

We­sele Sta­ni­sława Wy­spiań­skiego było nie tylko ak­tu­alną ana­lizą spo­łe­czeń­stwa pol­skiego na prze­ło­mie XIX i XX wieku, żywo ów­cześ­nie ko­men­to­waną, ale także na stałe we­szło do re­per­tu­aru te­atrów, do­cze­ku­jąc się wielu in­sce­ni­za­cji oraz mi­strzow­skiej ad­ap­ta­cji fil­mo­wej (reż. An­drzej Wajda, 1972). Po po­nad stu la­tach od pre­miery po­zo­staje utwo­rem ży­wym w kul­tu­rze, a wy­two­rzona przez Wy­spiań­skiego sym­bo­lika, frazy i po­rze­ka­dła na stałe we­szły do na­ro­do­wego ima­gi­na­rium i co­dzien­nej pol­sz­czy­zny.

We­sele - naj­waż­niej­sze in­for­ma­cje!

dra­mat sym­bo­liczny, wy­sta­wiony po raz pierw­szy w 1901 roku w Kra­ko­wie in­spi­ro­wany przez we­sele po­ety Lu­cjana Ry­dla i chłopki Ja­dwigi Mi­ko­łaj­czy­kówny, które miało miej­sce 20 li­sto­pada 1900 roku, gro­ma­dząc za­równo kra­kow­ską elitę, jak i miesz­kań­ców wsi Bro­no­wice akt I - re­ali­styczny, akt II - sym­bo­liczny, akt III - łą­czy płasz­czy­znę re­ali­styczną i sym­bo­liczną bu­dowa szop­kowa: krót­kie sceny opie­ra­jące się o dia­logi po­staci pro­ble­ma­tyka walki o nie­pod­le­głość po­łą­czona z ana­lizą pro­ble­mów spo­łecz­nych Pol­ski na prze­ło­mie XIX i XX wieku