Rozdział 2
Elekcja
Było ponuro, Mikołaj wrócił do swojej jednostki skoszarowanej na Alejach Ujazdowskich mieli mieć inspekcje wysokiego rangą oficera z Wehrmachtu.
- Kolejna inspekcja kurwa mać. - przeklął jeden z Polaków. - Znowu Szkopy nie dadzą spokoju.
- Zamknąć się polskie świnie. - odezwał się von Kries. - Nie naróbcie mi wstydu a już szczególnie przed cesarskim inspektorem do spraw jednostek cudzoziemskich, bo inaczej stracę stanowisko.
- Pan się boi von Nogaya? - spytał Mikołaj.
- Nie jego Studnicki tylko cesarza akurat wiem, że von Nogay jest idiotą i w dodatku austriackim odszczepieńcem nigdy nie widział prawdziwej wojny co najwyżej ciągle robił za marnego oficera z papugą, a który wyleciał z wojska przez nauczenie papugi tego obrzydliwego wyrażenia o świętej pamięci cesarzu Karolu, lecz niestety nie ode mnie zależy kto nadzoruje naszą formację. - wyjaśnił generał zapalając papierosa. - Przynajmniej nie jest on z Freikorpsu. - dodał po chwili
Mikołajowi aż ciarki przeszły na sam dźwięk tego słowa Feikorps był formacją skupiającą weteranów Weltkriegu odznaczającej się zajadłym antykomunizmem jak i nacjonalizmem krążyły plotki o okultystycznych początkach Wolnego Korpusu, lecz była to bujda wymyślona przez ludzi w przeciwieństwie do innych formacji paramilitarnych ta była finansowana i stworzona przez rząd w celu stworzenia,,kordonu sanitarnego" na nadal okupowanych terytoriach Polski i Białorusi
...
Cesarz Niemiecki Wilhelm II Hohenzollern mógł być z siebie zadowolony Niemcy były u szczytu swej potęgi a reszta państw bała się zadrażnienia relacji z nimi.
- Od dzisiaj nazywam się Wilhelm II Wielki. - powiedział do siebie cesarz po czym wrócił do lektury książki Einharda.
Cenił Karola Wielkiego cesarza rzymskiego z lat 800-814 kreował się na jego następcę podporządkował sobie środkową Europę, gdy wojna się skończyła Niemcy przyłączyły do siebie pas granicznych powiatów z Królestwem Polskim jako Prusy Nowowschodnie a także niewielką część Lotaryngii, gdy tak patrzył z zadowoleniem na mapę przedstawiającą strefę wpływów niemieckich do sali wszedł Kurt von Schleicher wicekanclerz w rządzie Franza von Papena.
- Czego pan chce? - spytał cesarz podnosząc głowę znad mapy.
- Wasza wysokość. - zaczął wicekanclerz. - Sytuacja wewnętrzna jest dość niestabilna politycznie Papen długo się nie utrzyma u władzy, dlatego proponuje swoją kandydaturę na kolejnego kanclerza.
Cesarz zamyślił się zbliżały się wybory do Reichstagu partia DVLP była najsilniejszą partią posiadając 150 mandatów i nic nie było dziwnego w tym, że kandydat tej partii chce zostać kanclerzem był to jednak przywódca samej partii a cesarz nie chciał aby urząd kanclerza został przejęty przez jakiegokolwiek przywódcę partyjnego z drugiej strony bał się kryzysu politycznego nie chciał jednak dopuścić do dyktatury jaką sprawowali w latach 1916-1923 Hindenburg i Ludendorff w tej sytuacji nie miał jednak za dużego pola manewru i powiedział.
- Niech będzie panie Schleicher.
...
Oberleutnant von Nogay wjechał limuzyną na teren koszar Polskiej Siły Zbrojnej był on typowym Austriakiem chociaż jego wygląd nadawał mu cech bardziej niegermańskich. Po przywitaniu się z Kriesem zaczął inspekcję w jednostce.
- Jak się nazywasz żołnierzu? - spytał Mikołaja?
- Mikołaj Studnicki kapitan kompanii panie inspektorze. - powiedział Studnicki.
Austriak wyjął notes i zanotował.
,,Słowiańska kadra oficerska stopnia niższego".
- Miło poznać w końcu legionistę. - powiedział von Nogay.
- Spotkaliśmy się przecież panie inspektorze pamięta pan w Galicji? - spytał Polak.
- Owszem pamiętam. - skwitował inspektor.
Po obejściu całych koszar podszedł do dowódcy a zarazem Generalnego Gubernatora Warszawskiego i rzekł.
- Żołnierze posłuszni gratuluje panu.
- Czy chce pan coś zmieniać? - spytał von Kries.
- Nie ma potrzeby i tak mamy całkowitą kontrolę nad Polską a niedługo ją całkowicie włączymy do naszego państwa co prawda w 1920 dokonaliśmy przyłączenia powiatów granicznych to nasze plany są bardziej ambitne. - wyjaśnił inspektor wsiadając do limuzyny po czym odjechał.
- Dobra robota kapitanie. - zwrócił się Kries do Studnickiego.
- Taki był rozkaz generale. - odparł Polak.
...
Mikołaj czytał najnowszą gazetę Ilustrowany Kurier Codzienny był wydawany od 1918 roku najnowszy artykuł dotyczył formalnego wycofania wojsk niemieckich z Polski była to fikcja jak wiedział Polska miała zostać włączona do Niemiec ze względu na propagandowe informacje w niej zawarte Polacy zwali ją gadzinówką lub kurwarem dodatkowo niemieckie wojska stacjonowały w Polsce celem,,zabezpieczenia" elekcji mającej odbyć się za kilka godzin.
- Von Nogay dał wam popalić Miki? - spytał Fritz.
- Powiedzmy. - Polak przestał czytać i uniósł głowę patrząc na przyjaciela.
- Szkoda, że to tak się skończyło. - Austriak usiadł koło niego.
- Pamiętam, jak mieliśmy składać przysięgę na wierność cesarzowi niemieckiemu byłem jednym z niewielu z jedynki, którzy wstąpili do PSZ a tak właściwie jedynym. - Mikołaj spojrzał badawczo na Austriaka. - W innym mundurze niż zwykle?
- Tak nowym generalissimusem został Goering. - wyjaśnił szturmowiec.
- Dlaczego? - spytał Studnicki.
- Z powodu krytyki ze strony dowództwa uważają mnie za polonofila. - Austriak podrapał się po głowie.
- Nie dziwię im się wcześniej praktycznie nikt nie dostał buławy generalissimusa co najwyżej był Generalfeldmarschall. - zauważył Polak.
- Hermann nie będzie taki jak ja. - ostrzegł Fritz.
- Krążą słuchy, że wcześniej był asem lotnictwa.
- Bo był asem. - Schmugler obejrzał się za siebie.
- Spokojnie nikogo tu nie ma. - uspokoił go Polak.
- To wasze AK poluje na niemieckich urzędników i żołnierzy.
- Tak naprawdę nie ma żadnego AK. - powiedział Mikołaj.
- Jak to? - zdziwił się Schmugler.
- AK to wasza nazwa na Polską Organizację Wojskową w skrócie POW jest ona niewielka de facto składa się z kilku małych oddziałów. - Mikołaj wskazał najbliższą kawiarnie.
Obaj udali się do kawiarni tam kontynuowali rozmowę.
- Ta elekcja to nic dobrego. - stwierdził Mikołaj. - Narobicie sobie tylko wrogów w polskim społeczeństwie.
- Nie ja o tym decyduję ah czas wracać do domu. - rozmarzył się Austriak.
- Mam tylko nadzieję, że wiesz co robisz opuszczając Niemcy. - Mikołaj miał już zamawiać kawę.
- Nie trzeba mi kawy przyjacielu wracam do Austrii z dwóch powodów po pierwsze dostałem propozycję od Hotzendorffa, aby zostać oficerem sił szturmowych CK Monarchii a po drugie trzeba uspokoić sytuację na nowo przyłączonym Wołyniu. - wyjaśnił Fritz.
- UPA to banda nacjonalistów mordujących każdego. - Mikołaj wzdrygnął się.
- Na szczęście mamy również swoje formacje pomocnicze. - Fritz wypił kawę po czym poszedł do drzwi.
- Jakie? - spytał z ciekawości Mikołaj.
- Polski Korpus Posiłkowy i Siczowi Strzelcy.
- Pamiętam służbę w PKP. - Mikołaj podziękował barmanowi i wyszedł wraz z Fritzem na zewnątrz.
- Tak więc na razie Miki oby von Kries was nie pozabijał. - Fritz odszedł i skierował się na dworzec.
...
Wysiadł w Przemyślu tam udał się do koszar PKP obok nich mieścił się mały budynek, nad którym widniał napis.
,,Stosstruppen"
Wszedł do budynku i udał się do pokoju inspektora.
- Dzień dobry panie Schmugler. - powiedział Inspektor. - Niech pan siada.
Usiadł i rzekł.
- Wie pan po co tu jestem?
- Wiem. - Inspektor spojrzał na niego badawczo. - Czy pan wcześniej służył w niemieckich oddziałach szturmowych?
- Tak w 5 batalionie i również mam pytanie czy sformowaliście już jakieś oddziały?
- Kilka jagdkommand udało nam się sformować do końca Weltkriegu. - wyjaśnił Inspektor - Nie przedstawiłem się proszę o wybaczenie jestem von Burstyn.
- Kojarzę pana. - odparł Fritz. - To pan kieruje wojskami pancernymi Austrii?
- Zgadza się zostałem również wyznaczony jako pierwszy inspektor oddziałów szturmowych.
- Rozumiem. - powiedział Schmugler.
Generał wstał i podszedł do drzwi budynku mówiąc.
- Teraz jest nim pan.
Po jego odejściu szturmowiec zabrał się do pracy jak się dowiedział po przejrzeniu notatek istniało kilka batalionów szturmowych były one rozproszone po różnych jednostkach po kilku godzinach przeglądania dokumentów wpadł na pomysł.
,,Utworzę jeden oddział" zapisał w swoim notatniku.
Po tym zatelefonował do Hotzendorffa.