Wędrówka do wolności. Katolicki poradnik dla dorosłych dzieci alkoholików - Hanna Dominika Krupińska

Kup ebooka

34.90 zł
27.92 zł (23,39 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Zniekształcony obraz Boga

Fałszywy, zniekształcony obraz Boga jest podstawowym problemem w religijności dorosłych dzieci alkoholików, leżącym, jak się zdaje, u źródeł wszystkich pozostałych17.

Obraz (pojęcie) Boga u małych dzieci tworzy się w znacznej mierze w oparciu o posiadany obraz rodziców. Dla malutkiego dziecka jego pierwszym "bogiem", wszechpotężnym, blisko obecnym i podtrzymującym życie, są rodzice. Gdy zaczyna się ono dowiadywać o istnieniu Boga i Jego cechach, te pierwsze doświadczenia wyniesione z kontaktów z rodzicami stają się filtrem, przez który przechodzą wszelkie dalsze doświadczenia i informacje18. Amerykańska terapeutka i teolog protestancka, specjalizująca się w pracy z dorosłymi dziećmi alkoholików, Sandra D. Wilson, opisuje to zjawisko tak: "Nawet jeśli w rodzinie nie występuje formalne kształcenie religijne, dziecko w tej rodzinie uczy się o przymiotach Boga równie pewnie jak każdy seminarzysta"19. Uczy się, to znaczy konstruuje swój obraz czy też pojęcie Boga na wzór swoich rodziców.

"Słowo "ojciec", a już w ogóle "tatuś", jest dla mnie czymś infantylnym, perfidnym, wstrętnym. Jak ktoś mówi "Bóg - Ojciec - Tatuś", czyli "Abba Ojcze", jak mi ktoś próbował przetłumaczyć, to dla mnie to jest koszmar. To w ogóle nie jest adekwatne, nie wchodzi w zakres mojego słownictwa. Bo "tatuś" jest dla mnie obcym słowem. Zupełnie obcym, jak w języku arabskim. Uczyłam się na religii szacunku do rodziców i nie umiałam pojąć tego nakazu szacunku, bo mój ojciec mi się kojarzył z lękiem albo fizycznym strachem" - wspomina Barbara, DDA. Mimo że od śmierci ojca minęło wiele lat, Bóg wciąż kojarzy jej się ze srogą sprawiedliwością i odczuwa ona do Niego dystans.

Niestety, jak zauważają inni znani terapeuci DDA Timmen L. Cermak i Jacques Rutzky, "wizerunek Boga jako ucieleśnienia rodziców-alkoholików - to niezwykle przerażający obraz"20. Chociaż nie ma rodziców doskonałych i bezbłędnych, w zdrowych rodzinach istnieją wystarczające zasoby, by dzieci mogły prawidłowo się rozwijać i uczyć się prawidłowej relacji z Bogiem. Natomiast kiedy pojawiają się zaniedbania i zranienia psychiczne stanowiące konsekwencje uzależnienia i współuzależnienia rodziców od alkoholu, delikatny proces tworzenia się obrazu Boga oraz relacja z Nim zostają trwale zaburzone. Dzieje się tak, ponieważ system poznawczy człowieka interpretuje wydarzenia i tworzy pojęcia w świetle doświadczeń z przeszłości - niekoniecznie nawet pamiętanych czy świadomych. Osoby pochodzące z rodzin z problemem alkoholowym łatwo zatem przenoszą na Boga uczucia pierwotnie odczuwane wobec swoich uzależnionych rodziców: wściekłość, potrzebę aprobaty, strach czy poczucie winy. Nie ufają Bogu i boją się, że zostaną przez Niego skrzywdzone, podobnie jak kiedyś, jako małe i bezbronne dzieci, były zaniedbywane, poniżane, zdradzane czy brutalnie traktowane przez rodziców alkoholików: ojca czy matkę. Do tych zniekształceń obrazu Boga przyczyniają się również rodzice współuzależnieni, którzy wskutek pochłonięcia alkoholizmem małżonka są nieobecni emocjonalnie i nie mogą właściwie wypełniać swoich funkcji.

Zjawisko fałszywych, toksycznych obrazów Boga dotyka wszystkie dorosłe dzieci alkoholików - również osoby, które na poziomie świadomym, intelektualnym mają zupełnie poprawny i zdrowy obraz Boga. Na problem ten cierpią także ludzie głęboko wierzący czy mający wykształcenie teologiczne, w tym duchowni i zakonnicy. Ich świadomie utrzymywany obraz Boga jest w rozdźwięku z obrazem nieświadomym. I to ten ostatni kształtuje ich egzystencjalne doświadczenie Boga, odbija się w ich uczuciach i reakcjach.

Marek, którego ojciec alkoholik stosował surowy system kar za każde przewinienie, cierpi na obraz Boga jako drobiazgowego księgowego, rozliczającego go z każdego zachowania: "Mam wrażenie, że wszystko, co się ze mną dzieje, jest gdzieś tam skrupulatnie notowane i działa na moją korzyść albo niekorzyść". Ma poczucie, że jeśli źle postąpi, to musi później zrobić jakąś dobrą rzecz, która niejako zniweluje złe postępowanie. W tym podszytym lękiem poczuciu chodzi o "wyrównanie rachunków", nie jest to chrześcijańskie zadośćuczynienie za zło. Marek lęka się także piekła: "Jeśli człowiek zgrzeszy, to wtedy jest tak jakby napiętnowany, jest pod kreską u Pana Boga, zapala się jakby czerwone światełko. Mam taki wewnętrzny głos: Uważaj, bo jak coś się stanie, nie daj Boże, na przykład będziesz miał wypadek, z którego nie wyjdziesz żywy, to jeśli twoje przewinienie było wystarczająco duże, możesz pójść do piekła". W Markowym poczuciu Boga faktycznie nie ma miejsca na miłosierdzie; jest tylko kodeks karny.

Amerykański autor Andrew Meacham zaproponował wyodrębnienie przemocy duchowej jako odrębnego jej rodzaju oprócz przemocy fizycznej, seksualnej czy emocjonalnej. Przemoc duchowa występuje, gdy rodzic przekazuje dziecku komunikat: "Mogę zrobić z tobą wszystko, co zechcę". Taki komunikat jest elementem wszelkiej przemocy, a jego konsekwencją jest fakt, że dziecko nabywa fałszywe przekonanie, iż jego "Siłą Wyższą", decydującą o jego życiu i śmierci, jest rodzic21.

Skutkiem przemocy duchowej jest ograniczenie i zniekształcenie rozwoju duchowego. Trudno nawiązać autentyczną, osobistą więź z osobą postrzeganą w gruncie rzeczy jako niebezpieczny wróg czy bezwzględny funkcjonariusz nadzorujący przestrzegania przepisów i karzący za najmniejsze odstępstwa, czy choćby nieobecną. Zdarza się niestety, że w skrajnych wypadkach taka "wiara" prowadzi do ciężkich zaburzeń psychicznych. Wiadomo, że dorosłe dzieci alkoholików odrzucają wiarę w Boga częściej niż osoby zdrowe. I właśnie Jego fałszywe, zagrażające obrazy są głównym powodem, dla których to czynią. Trzeba jednak pamiętać, że w takim wypadku odrzucają w rzeczywistości zniekształconą i wywołującą przerażenie karykaturę Boga, a nie prawdziwego, dobrego i kochającego Boga chrześcijańskiego, którego tak naprawdę nie znają.

Sandra D. Wilson wyodrębniła pięć głównych zniekształceń obrazu Boga typowych dla chrześcijan, których rodzice cierpieli na chorobę alkoholową. Jedna osoba może mieć więcej niż jeden fałszywy obraz Boga.

"Bóg" okrutny i kapryśny.

Ten fałszywy obraz Boga jest odwrotnością obrazu biblijnego: "Bóg jest miłością"(1 J 4, 8.16). Występuje u osób, które w dzieciństwie wielokrotnie doznawały brutalnej i nieprzewidywalnej przemocy - najczęściej ze strony ojca. Cierpiące na niego osoby odbierają Boga jako istotę złośliwą, okrutną, nieprzewidywalną, bawiącą się ich kosztem, a jednocześnie potężną i wszechmocną. Taki "Bóg" wywołuje lęk i przerażenie - nie ma przed nim żadnej obrony. Osoby posiadające taki fałszywy obraz Boga odczuwają ogromne trudności w nazywaniu Boga ojcem i doświadczaniu Jego ojcowskiej miłości.

"Bóg" wymagający i niewybaczający.

Ten fałszywy obraz Boga jest wykrzywioną karykaturą słów Pana Jezusa: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą"(Łk 12, 48). Jest on charakterystyczny dla osób, które w dzieciństwie doznały raczej zaniedbania niż przemocy fizycznej. Osoby mające taki obraz Boga usiłują "zadowolić" wymagającego i pamiętliwego "Boga", stale rozczarowanego nimi i złoszczącego się na nie (trudno nie dostrzec tu podobieństwa do typowych zachowań rodziców-alkoholików). Wymagający i niewybaczający "Bóg" stawia wysokie wymagania, nie nagradza sukcesów, bo uważa je za oczywiste, ale nigdy nie zapomina porażek i upadków. Innym zbliżonym fałszywym obrazem Boga jest "wielki księgowy": drobiazgowy, chłodny, pamiętający wszystkie uchybienia i rozliczający z nich.

"Bóg" wybiórczy i niesprawiedliwy.

Ten fałszywy obraz Boga jest odwrotnością stwierdzenia św. Piotra: "Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby"(Dz 10, 34). Występuje u tych dorosłych dzieci alkoholików, które uważają Boga za okrutnego, kapryśnego, wymagającego i niewybaczającego, ale tylko względem nich samych. Prawdopodobnie jest to obraz najbardziej rozpowszechniony, gdyż powstaje w wyniku przeniesienia na relację z Bogiem typowego dla DDA przekonania, że są one inne niż wszyscy i "niewystarczająco dobre". Osoby mające taki obraz Boga mogą czuć się chrześcijanami drugiej kategorii. Mogą uważać, że Bóg je dyskryminuje, na przykład zsyła im trudniejsze i smutniejsze życie, oraz traktuje je szorstko i surowo.

"Bóg" odległy i niedostępny.

Ten fałszywy obraz Boga jest typowy dla osób, w których domu rodzinnym nie było przemocy i restrykcyjnie egzekwowanych nadmiernych wymagań, ale rodzice byli emocjonalnie niedostępni - typ alkoholika siedzącego godzinami przed telewizorem z piwem, nieagresywnego, ale wyizolowanego od rodziny, pogrążonego we własnym świecie. "Bóg" odległy i niedostępny nie jest okrutny, kapryśny, wymagający czy niewybaczający. Jest tylko (i aż) niedostępny, odległy, obojętny. Nawet jeśli opiekuje się swoimi wyznawcami, czyni to z dalekiego dystansu i nie jest aktywnie obecny w ich życiu. Ten fałszywy obraz Boga jest przeciwieństwem biblijnego Emmanuela - Boga z nami(z 7, 14; Mt 1, 23).

"Bóg" miły, ale zagubiony.

W tym wypadku "Bóg" jest postrzegany jako łagodny i nieudolny. Wydaje się słaby i raczej speszony chaosem panującym w świecie. Jest przeciwieństwem Boga Biblii: potężnego i wszechmocnego(Zob. np. Ps 93, Ps 99). Osoby mające tak zniekształcony obraz Boga przeżywają trudności z wiarą w Jego wszechmoc i panowanie. Nie postrzegają Go jako Stwórcy, który dał wszechświatowi istnienie i nim kieruje. Świat wydaje im się chaotyczny i zwariowany, a Bóg nie może rozwiązać jego problemów. Nie może także skutecznie wesprzeć człowieka w jego życiowych trudnościach. Taki obraz Boga jest odbiciem chaosu panującego w rodzinach alkoholowych, w których rodzice nie potrafią odpowiedzialnie zorganizować własnego życia ani bytu rodziny. Może pojawiać się zwłaszcza wtedy, gdy osobą uzależnioną była matka, a współuzależnionego ojca przytłaczało zarabianie na życie i obowiązki domowe. Osoby mające obraz miłego, ale zagubionego "Boga" czują się zdane wyłącznie na własne siły i zmuszone samotnie zmagać się z trudnościami życiowymi.

1. Dorosłe dzieci alkoholików: kim są?

Sandra D. Wilson, amerykańska terapeutka i teolog protestanc-

ka, autorka podręcznika dla duszpasterzy i chrześcijańskich doradców psychologicznych Counseling Adult Children of Alcoholics, daje trafny obraz dorosłych dzieci alkoholików. Postrzega je jako poranione owce z ewangelicznej trzody, wymagające delikatnej i troskliwej opieki pasterskiej7.

Rzeczywiście, wskutek fizycznego lub emocjonalnego porzucenia czy zaniedbania przez pochłoniętych problemem alkoholowym rodziców oraz z powodu przeżytego stresu psychicznego dzieci z rodzin alkoholowych są "poranione" psychicznie i duchowo; nie jest przypadkiem, że w poświęconej im literaturze chętnie używa się metafory ran, blizn i guzów. Tymczasem przez wiele lat terapeuci i badacze koncentrowali się na samych alkoholikach, ewentualnie ich partnerach. Dopiero w końcu lat 60. XX wieku dostrzeżono, że dzieci często cierpią z powodu choroby alkoholowej rodziców bardziej niż sami uzależnieni i nierzadko mają silniejsze od nich zaburzenia somatyczne, emocjonalne, psychiczne i duchowe. Upłynęła kolejna dekada, zanim narodził się ruch samopomocowy i wyspecjalizowana terapia dla dorosłych dzieci alkoholików. W Polsce rozpowszechniły się one na większą skalę dopiero w latach 90. XX wieku.

Określenie "dorosłe dziecko alkoholika" (DDA) jest tłumaczeniem angielskiego terminu Adult Child of Alcoholic (ACOA). Wskazuje na dwa podstawowe wymiary zespołu objawów występujących u osób, których rodzice (jedno lub oboje) cierpieli na chorobę alkoholową: genezę problemu i jego psychologiczne konsekwencje. Podaje również źródło przeżywanych przez nie trudności: dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym. Określenie to odzwierciedla istotę wewnętrznego konfliktu słabego Dziecka poszukującego oparcia na zewnątrz i mocnego Dorosłego, niezależnego i broniącego się przed bliskością8.

Syndrom dorosłego dziecka alkoholika nie jest zespołem psychopatologicznym w sensie ściśle medycznym i w odróżnieniu od uzależnienia od alkoholu nie jest uwzględniany w systemach klasyfikacyjnych chorób, takich jak ICD9 czy DSM10. Natomiast w znaczeniu ogólnym i ze względu na zapotrzebowanie społeczne można wyodrębnić określoną liczbę powiązanych ze sobą właściwości, cech i zachowań tak nazywanych.

Definicje syndromu DDA podawane przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA)11 wskazują na trzy istotne elementy stanowiące jego źródło: doznane traumy (ostre i chroniczne), niezaspokojone potrzeby i zaniedbania rozwojowe oraz zakłóconą więź w znaczących relacjach (z rodzicami lub opiekunami). Wskutek traumatycznych doświadczeń wyniesionych z dzieciństwa spędzonego w rodzinie z problemem alkoholowym u danej osoby powstają cechy osobowościowe utrudniające jej prawidłowe funkcjonowanie w życiu dorosłym. Według definicji Agnieszki Litwy, eksperta PARPA:

Osoby z syndromem DDA to osoby dorosłe, u których siła zapisu traumatycznych wydarzeń życiowych w rodzinie z problemem uzależnień przekroczyła możliwości zaradcze ich systemu samoobrony, zostawiając trwałe ślady w obrazie siebie i funkcjonowaniu osoby, o cechach złożonego stresu pourazowego, nałożonego na różną konfigurację cech osobowości12.

Z definicji tej możemy zrozumieć, że istotą problemu DDA jest takie nagromadzenie u kogoś traumatycznych (bolesnych) wydarzeń życiowych, związanych z dzieciństwem w rodzinie z problemem alkoholowym, które przekroczyło możliwości zaradcze systemu samoobrony tej osoby. Dlatego w jej obrazie siebie i funkcjonowaniu powstały trwałe ślady zbliżone do tzw. stresu pourazowego (będzie o nim mowa za chwilę).

Z definicji wynika również, że można wychowywać się w rodzinie alkoholowej i nie zapaść na syndrom DDA. Istotnie, wśród dorosłych dzieci alkoholików można napotkać osoby, w których rodzinach choroba alkoholowa miała stosunkowo łagodny przebieg, a przemoc nie występowała. Jednocześnie inne osoby, których dzieciństwo obiektywnie było nacechowane większymi traumami, objawów syndromu DDA nie mają. Ich psychiczny system samoobrony poradził sobie z nimi; nie przekroczyły one jego zdolności radzenia sobie. Przyczyny tego stanu mogą być różne: odmienna konstrukcja osobowości, lepszy lub gorszy dostęp do zasobów wsparcia i umiejętności korzystania z nich, czynniki genetyczne, wiek dziecka w chwili pojawienia się problemu alkoholowego, kolejność w obrębie rodzeństwa, to, czy rodzice leczyli się z uzależnienia i współuzależnienia, i inne.

Jak wynika z samej nazwy, syndrom DDA może występować wyłącznie u osób dorosłych.

Syndrom DDA a zespół stresu pourazowego i współuzależnienie

Zespół stresu pourazowego (ang. Post-Traumatic Stress Disorder, PTSD) jest zaburzeniem psychicznym związanym z traumatycznym stresem. Został on wprowadzony do klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w 1980 roku w następstwie wieloletnich badań i terapii weteranów II wojny światowej oraz wojen koreańskiej i wietnamskiej, a także publicznej dyskusji, jaką los pozostawionych samym sobie weteranów wywołał w społeczeństwie amerykańskim.

Istota PTSD polega na przeżyciu tak traumatycznego urazu, że przekracza on możliwości systemu samoobrony danej osoby i zostawia trwałe ślady w psychice. W efekcie osoba ta niejako przeżywa to wydarzenie wciąż na nowo; powraca ono do niej w natrętnych wspomnieniach czy nocnych koszmarach. W sytuacjach przypominających lub symbolizujących traumatyczne wydarzenie odczuwa ona intensywny stres psychiczny i reakcje fizjologiczne występujące normalnie podczas takiego wydarzenia. Inne objawy to uporczywe unikanie bodźców przypominających przeżyty uraz (unikanie ludzi, myśli, zajęć i rozmów mogących go przypominać), wypieranie wspomnień, odrętwienie emocjonalne, brak perspektyw na przyszłość, trudności ze snem, drażliwość lub wybuchy gniewu, wyolbrzymione reakcje lękowe, nieustanne wypatrywanie zagrożeń, trudności z pamięcią i koncentracją. Wszystko to istotnie upośledza funkcjonowanie danej osoby w życiu społecznym, zawodowym i osobistym. Konsekwencjami PTSD mogą być: samobójstwa, uzależnienia od środków chemicznych, rozpad małżeństw, depresja, amnezja, ciężkie dolegliwości somatyczne, przewlekłe zmiany charakterologiczne i wiele innych.

Wkrótce po wyodrębnieniu zespołu stresu pourazowego stwierdzono, że może on występować nie tylko u weteranów wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych, lecz także u ofiar katastrof naturalnych (pożar, powódź, trzęsienie ziemi itp.), wypadków komunikacyjnych, napadów, zamachów terrorystycznych, wykorzystywania seksualnego, przemocy w rodzinie i innych wydarzeń, w których ludzie odczuwają ogromne przerażenie i poczucie bezradności, przekraczające możliwości obronne ich psychiki, a także u świadków tych wydarzeń. Wykryto również, że syndrom ten może powstawać wskutek tzw. urazów rozmytych - gdy wystąpiło nie jedno traumatyczne wydarzenie powodujące ostry stres, lecz długi ciąg różnych wydarzeń mniejszej wagi, wspólnie wywołujących stałe uczucie niepokoju, chaosu i braku oparcia.

Zespół stresu pourazowego jest efektem tzw. procesu wiktymizacji, charakterystycznego dla ofiar przemocy i innych traumatycznych wydarzeń, którym towarzyszy silne cierpienie oraz poczucie bezsilności i burzenia ustalonego porządku określającego ważne aspekty życia człowieka. Składają się na niego: zburzenie wizji przewidywalnego, bezpiecznego świata, wtórne zranienia będące wynikiem stygmatyzacji, obwiniania, odmowy pomocy, a także przyjmowanie tożsamości ofiary13. W odróżnieniu od innej jednostki zaburzeń związanych ze stresem, czyli tzw. zespołu ostrego stresu, syndrom PTSD ujawnia się po dłuższym czasie, gdy pierwotne źródło stresu już wygasło; nie zanika sam i ma charakter przewlekły.

Występowanie objawów zespołu stresu pourazowego jest typową cechą dorosłych dzieci alkoholików. Za podstawowe źródło związanych z nim problemów badacze uważają utratę rodziców, jeśli nawet nie fizyczną, to emocjonalną: poczucie porzucenia przez rodziców skoncentrowanych na chorobie alkoholowej i niespełniających wskutek tego emocjonalnych i rozwojowych potrzeb dzieci. W rodzinach alkoholowych powszechnie występują wydarzenia powodujące ostre i rozmyte urazy psychiczne. Jeśli dojdzie do rozwodu rodziców (a w tych rodzinach zdarza się to znacznie częściej niż w zdrowych), staje się on dla dzieci źródłem kolejnej traumy. Poza tym w rodzinach alkoholowych nierzadko występuje przemoc, łącznie z jej najcięższymi formami: fizyczną i seksualną. U ofiar tych nadużyć zespół stresu pourazowego ma najczęściej bardzo silny przebieg, stąd wymagają one profesjonalnej pomocy psychologicznej.

Dorosłe dzieci alkoholików powszechnie cierpią na takie objawy PTSD, jak ponowne przeżywanie urazu, poczucie psychicznego odrętwienia, zaburzenia lękowe i depresyjne, poczucie winy oraz reakcje unikania. Mimo to syndromu DDA nie można po prostu utożsamić z zespołem stresu pourazowego, gdyż obejmuje on dodatkowo mechanizmy związane z uzależnieniami. Rodzina alkoholowa jest rodziną traumatyczną, gdyż jest rodziną uzależnieniową. Pierwotnym źródłem problemu są spustoszenia, jakie u alkoholika i jego najbliższych wywołuje substancja chemiczna - alkohol. Główną cechą osób uzależnionych i współuzależnionych jest zaprzeczanie istnieniu problemu i ta cecha odróżnia dorosłe dzieci alkoholików od ofiar PTSD. Udzielana im pomoc musi uwzględniać mechanizm iluzji i zaprzeczania oraz wynikające z niego zniekształcenia poznawcze.

Czym jest współuzależnienie? Zjawisko to wyodrębniono w drugiej połowie XX wieku, najpierw u żon alkoholików. Prowadzone wśród nich badania wykryły występowanie wielu typowych, wspólnych cech. Później stwierdzono, że ma ono szerszy zasięg; obecnie coraz częściej mówi się nawet o kulturze współuzależnienia obejmującej całe społeczeństwa.

Definicji współuzależnienia jest wiele, można jednak wyróżnić ich elementy wspólne. Istotą współuzależnienia jest tak silne i obsesyjne koncentrowanie się w myślach, uczuciach i zachowaniach na drugiej osobie - jej uzależnieniu, zachowaniach czy potrzebach - że prowadzi to do zaniedbywania własnych potrzeb, rozmywania własnej tożsamości i rezygnacji z kierowania własnym życiem. Współuzależnienie wyraża się w ciągłej kontroli drugiej osoby i próbach sterowania nią, podyktowanych wiarą, że działaniami zewnętrznymi można kontrolować czyjeś myśli i uczucia.

Na określenie współuzależnienia od partnera uzależnionego od alkoholu używa się czasami określenia "koalkoholizm". Zauważono, że objawy koalkoholizmu są lustrzanym odbiciem objawów samego alkoholizmu. To, co przeżywa alkoholik w odniesieniu do alkoholu, koalkoholik przeżywa w odniesieniu do alkoholika: po zaprzestaniu picia u alkoholika występują objawy zespołu odstawienia, koalkoholik zaś doświadcza przykrych stanów emocjonalnych (niepokoju, rozdrażnienia itp.) w okresach abstynencji alkoholika itd.

Współuzależnienie od alkoholu jest pułapką powodującą coraz większe uwikłanie w destrukcyjną sytuację. W odpowiedzi na stres wynikający ze współżycia (relacji) z alkoholikiem koalkoholik podejmuje działania, które jedynie wzmacniają destrukcję związku i uniemożliwiają rozwiązanie problemu alkoholowego. Są to na przykład: próby perswazji za pomocą rzeczowej argumentacji, wymuszanie składania obietnic niepicia, straszenie odejściem, kontrolowanie ilości wypijanego alkoholu i zachowań alkoholika, chowanie i wylewanie alkoholu, przejmowanie obowiązków alkoholika, ukrywanie jego niedociągnięć przed przełożonymi i wiele innych. Działania te wynikają z koncentracji osób współuzależnionych na problemie alkoholika ("Co ja mam zrobić, aby on przestał pić?") zamiast na własnym, którego nie potrafią określić. Gdy zaś przekonują się o nieskuteczności swych działań, dodatkowo je intensyfikują, tak że mogą one przybrać nawet charakter obsesyjno-kompulsywny.

Jakie relacje łączą syndrom współuzależnienia od alkoholu z syndromem DDA? Szkody psychiczne ponoszone przez współmałżonka i dziecko alkoholika są zbliżone; podobne są też objawy zaburzeń i przeżywane uczucia. Dzieci nierzadko uzupełniają rolę współuzależnionego rodzica, stając się "Ułatwiaczami" i "Ratownikami". Wiele dorosłych dzieci alkoholików wiąże się z partnerami uzależnionymi od alkoholu (lub innych substancji czy zachowań), powtarzając los rodzica i stając się osobami współuzależnionymi.

Mimo to współuzależnienia i syndromu DDA nie należy ze sobą utożsamiać. Współuzależnionego różni od dziecka alkoholika fakt, że jest osobą dorosłą: najczęściej współmałżonkiem alkoholika, ewentualnie jego rodzicem, przyjacielem czy przełożonym. Chociaż ma realne możliwości opuszczenia nieprawidłowego układu rodzinnego, wytwarzanego przez osobę cierpiącą na chorobę alkoholową, lub też podjęcia konstruktywnych kroków ułatwiających osobie uzależnionej podjęcie decyzji o rozpoczęciu leczenia, nie czyni tego, a nawet ułatwia jej picie. Jest jednak dorosły i jego proces rozwojowy już się zakończył. Dziecko jest w znacznie gorszej sytuacji. Jego przetrwanie jest uzależnione od rodziców niebędących w stanie prawidłowo wykonywać swoich funkcji rodzicielskich, a traumatyczne warunki rodziny alkoholowej niszczą jego dzieciństwo oraz hamują i zaburzają rozwój osobowościowy. Odciska się to na całym jego dalszym życiu.

Mimo że dorosłych dzieci alkoholików nie wolno utożsamiać z koalkoholikami w ścisłym sensie, w niektórych kontekstach można jednak o nich mówić jako o osobach współuzależnionych w szerszym znaczeniu - tzn. cechujących się pewnym zespołem zaburzeń myślenia, odczuwania i zachowania. Problemy i zaburzenia tych dwóch typów ofiar choroby alkoholowej są bowiem podobne. W dodatku często chodzi o te same osoby, gdyż DDA mają skłonność do wiązania się z alkoholikami, stając się z tą chwilą osobami współuzależnionymi. Dodajmy, że niekiedy również same stają się alkoholikami lub uzależnionymi od innych substancji i zachowań.

Chociaż każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny, a każda rodzina inna, i różne są też wzorce picia czy status ekonomiczny i społeczny, choroba alkoholowa zawsze wywołuje podobnie niszczące skutki. Sławna amerykańska terapeutka dorosłych dzieci alkoholików Sharon Wegscheider-Cruse, sama pochodząca z rodziny alkoholowej, napisała, że gdy jako doradca psychologiczny przez całe miesiące słuchała żon, mężów i dzieci osób uzależnionych, ze wszystkich rozmów wyłaniał się ten sam wstyd, ta sama rozpacz i to samo samotne cierpienie14. Podobnie wypowiedziała się Janet G. Woititz, inna znana terapeutka: charaktery alkoholików mogą być różne, ale to, co dzieje się w ich domach, nie różni się bardzo od siebie; zawsze występuje napięcie i niepokój, ból i poczucie winy15.

Jednocześnie należy pamiętać, że chociaż objawy syndromu uzależnienia, współuzależnienia czy syndromu DDA są podobne, każdy człowiek jest odrębną, niepowtarzalną jednostką i ma godność należną osobie ludzkiej. Nie wolno go etykietować ani redukować do jednego stereotypu. Nazwa "dorosłe dziecko alkoholika" jest tylko przydatnym terminem technicznym, skrótem myślowym. Nie wyczerpuje tajemnicy Bożego obrazu, jakim jest każda istota ludzka.

2. Główne trudności duchowe i religijne dorosłych dzieci alkoholików

Problemy, jakich dorosłe dzieci alkoholików doświadczają w sferze psychicznej i somatycznej, są szeroko omawiane w wielu powszechnie dostępnych książkach poradniczych. Niewiele mówi się w nich natomiast o trudnościach, jakich osoby te mogą doznawać w sferze duchowej, religijnej. Brak jest szczególnie pozycji uwzględniających specyfikę religii katolickiej. Dlatego w tej książce skupimy się na tych zagadnieniach.

Niedorozwój sfery duchowej w rodzinie alkoholowej i jego konsekwencje

Autorzy książek dla dorosłych dzieci alkoholików, którzy poruszają zagadnienie ich religijności, niezależnie od poglądów i wyznania zgodnie podkreślają, że sfera duchowa osób żyjących w rodzinie alkoholowej jest zaburzona i zaniedbana. Na przykład Sharon Wegscheider-Cruse używa plastycznego obrazu iskry tlącej się tak nikle, że prawie niewidocznej. Niedorozwój sfery duchowej powoduje utratę źródła pokoju i nadziei. Wegscheider-Cruse zwraca uwagę, że osoby z nierozwiniętym potencjałem duchowym dostrzegają w życiu niewiele sensu i zadowalają się powierzchownymi przyjemnościami, które nie mogą zapewniać im szczęścia. Prowadzi to do stanów depresyjnych, drażliwości i stresu, dolegliwości psychosomatycznych, a w końcu samozniszczenia - czasem gwałtownego (samobójstwo), a częściej stopniowego, przez uzależnienie od substancji chemicznych, jedzenia czy pracy. Ten stan "duchowej anemii" uważa ona za przyczynę i jednocześnie skutek pogrążania się w uzależnieniu16.

Duchową istotą alkoholizmu jest silny egocentryzm i pycha, przeświadczenie o posiadaniu pełnej władzy i wszechmocnej siły woli, a w konsekwencji odizolowanie od ludzi i trwanie w iluzji własnej samowystarczalności. Taki światopogląd jest całkowitą odwrotnością stylu życia, w którym mogłoby się znaleźć miejsce dla Boga. Mówi się czasem, że wieczne potępienie w piekle polega na zupełnym zakrzywieniu ku sobie samemu, tak że potępiony nie dostrzega nikogo innego i znajduje się w pełnej izolacji i samotności - podczas gdy w niebie czerpie się szczęście z relacji z innymi: Bogiem, aniołami i zbawionymi ludźmi. Odwołując się do tego obrazu, można powiedzieć, że alkoholicy próbują być bogami, a lądują w piekle - i wkrótce stają się duchowymi bankrutami. Rzuca to cień na całą rodzinę.

Niesprawność wychowawcza i zaburzenia relacji z bliskimi, wynikające z degradacji fizycznej, psychicznej, duchowej i moralnej alkoholików oraz z koncentracji ich rodzin na problemie alkoholowym, nie tylko ma niekorzystny wpływ na fizyczny i psychiczny rozwój dzieci, lecz także odbija się boleśnie na delikatnej sferze duchowej, przyczyniając się do upośledzenia ich rozwoju duchowego. Ponieważ w rodzinach alkoholowych nie ma wzajemnego zaufania i poczucia bezpieczeństwa, ich członkowie nie mówią między sobą o wartościach duchowych. Brak pozytywnych wzorców rodziców, tworzących pełną miłości i wzajemnego szacunku oraz żyjącą na sposób chrześcijański wspólnotę rodzinną, uniemożliwia naukę przez naśladowanie. Często występujące zranienia psychiczne i duchowe wypaczają rozwój duchowy lub całkiem go paraliżują, a brak otwartego środowiska wspierającego tworzenie silnej tożsamości i samoświadomości utrudnia budowanie osobistego systemu wartości. Uzależnieni lub współuzależnieni rodzice nierzadko odrzucają religię lub wyznają nadmiernie restrykcyjny model religijności. W efekcie ich dzieci mają skłonność do porzucania wiary w Boga.

Typowe dla dorosłych dzieci alkoholików trudności z wyrażaniem uczuć, ich tłumienie i wypieranie zubożają relacje międzyludzkie oraz utrudniają uczestniczenie w życiu Kościoła, a przede wszystkim osłabiają życie duchowe i uniemożliwiają zbudowanie głębokiej, autentycznej więzi z Jezusem.

Dorosłe dzieci alkoholików cechuje wysoki poziom tzw. uczuć negatywnych: uogólnionego poczucia winy, wstydu, krzywdy, gniewu, lęku, żalu i smutku. Brak im jest poczucia wartości i poczucia bezpieczeństwa, a za to często mają poczucie przymusu. Wskutek tego nierzadko dochodzą do wniosku, że nie są godne uwagi i opieki Boga, a w życiu religijnym koncentrują się na negatywnych aspektach swoich wspólnot. Ich tendencja do osądzania i obwiniania, perfekcjonizm oraz sztywność reakcji każą im surowo osądzać współwyznawców oraz ich słabości i upadki. Zniekształcone postrzeganie Kościoła pogłębia upośledzenie rozwoju duchowego dorosłych dzieci alkoholików, a lęk przed osądem Boga nierzadko powoduje całkowite Jego odrzucenie. Bunt tych osób przeciw Bogu może też być wywołany subiektywnym poczuciem doznania zdrady, gdy w dzieciństwie bezskutecznie prosili Go o ratunek.

Jednak dorosłe dzieci alkoholików mogą uciekać nie tylko od religii, lecz także w religię. Nie chodzi tu oczywiście o zdrową, głęboką i ufną chrześcijańską wiarę (jej rozwój wymaga uzdrowienia sfery duchowej), lecz o wykorzystywanie religii jako środka ucieczki od siebie i swojego bólu, jako jeszcze jednego elementu mechanizmu iluzji i zaprzeczania, jeszcze jednego uzależnienia, które ma tymczasowo poprawiać nastrój. Przyczynia się do tego typowa dla tych osób skłonność do skrajności i do zamykania się w sztywnym sposobie myślenia - czy to w zaangażowaniu religijnym, czy to w odrzucaniu religii. W kontekście podatności dorosłych dzieci alkoholików na złudzenie bliskości i bezpieczeństwa skłonność ta wzmaga ryzyko padnięcia ofiarą sekty.