Zniekształcony obraz Boga
Fałszywy, zniekształcony obraz Boga jest podstawowym problemem w religijności dorosłych dzieci alkoholików, leżącym, jak się zdaje, u źródeł wszystkich pozostałych17.
Obraz (pojęcie) Boga u małych dzieci tworzy się w znacznej mierze w oparciu o posiadany obraz rodziców. Dla malutkiego dziecka jego pierwszym "bogiem", wszechpotężnym, blisko obecnym i podtrzymującym życie, są rodzice. Gdy zaczyna się ono dowiadywać o istnieniu Boga i Jego cechach, te pierwsze doświadczenia wyniesione z kontaktów z rodzicami stają się filtrem, przez który przechodzą wszelkie dalsze doświadczenia i informacje18. Amerykańska terapeutka i teolog protestancka, specjalizująca się w pracy z dorosłymi dziećmi alkoholików, Sandra D. Wilson, opisuje to zjawisko tak: "Nawet jeśli w rodzinie nie występuje formalne kształcenie religijne, dziecko w tej rodzinie uczy się o przymiotach Boga równie pewnie jak każdy seminarzysta"19. Uczy się, to znaczy konstruuje swój obraz czy też pojęcie Boga na wzór swoich rodziców.
"Słowo "ojciec", a już w ogóle "tatuś", jest dla mnie czymś infantylnym, perfidnym, wstrętnym. Jak ktoś mówi "Bóg - Ojciec - Tatuś", czyli "Abba Ojcze", jak mi ktoś próbował przetłumaczyć, to dla mnie to jest koszmar. To w ogóle nie jest adekwatne, nie wchodzi w zakres mojego słownictwa. Bo "tatuś" jest dla mnie obcym słowem. Zupełnie obcym, jak w języku arabskim. Uczyłam się na religii szacunku do rodziców i nie umiałam pojąć tego nakazu szacunku, bo mój ojciec mi się kojarzył z lękiem albo fizycznym strachem" - wspomina Barbara, DDA. Mimo że od śmierci ojca minęło wiele lat, Bóg wciąż kojarzy jej się ze srogą sprawiedliwością i odczuwa ona do Niego dystans.
Niestety, jak zauważają inni znani terapeuci DDA Timmen L. Cermak i Jacques Rutzky, "wizerunek Boga jako ucieleśnienia rodziców-alkoholików - to niezwykle przerażający obraz"20. Chociaż nie ma rodziców doskonałych i bezbłędnych, w zdrowych rodzinach istnieją wystarczające zasoby, by dzieci mogły prawidłowo się rozwijać i uczyć się prawidłowej relacji z Bogiem. Natomiast kiedy pojawiają się zaniedbania i zranienia psychiczne stanowiące konsekwencje uzależnienia i współuzależnienia rodziców od alkoholu, delikatny proces tworzenia się obrazu Boga oraz relacja z Nim zostają trwale zaburzone. Dzieje się tak, ponieważ system poznawczy człowieka interpretuje wydarzenia i tworzy pojęcia w świetle doświadczeń z przeszłości - niekoniecznie nawet pamiętanych czy świadomych. Osoby pochodzące z rodzin z problemem alkoholowym łatwo zatem przenoszą na Boga uczucia pierwotnie odczuwane wobec swoich uzależnionych rodziców: wściekłość, potrzebę aprobaty, strach czy poczucie winy. Nie ufają Bogu i boją się, że zostaną przez Niego skrzywdzone, podobnie jak kiedyś, jako małe i bezbronne dzieci, były zaniedbywane, poniżane, zdradzane czy brutalnie traktowane przez rodziców alkoholików: ojca czy matkę. Do tych zniekształceń obrazu Boga przyczyniają się również rodzice współuzależnieni, którzy wskutek pochłonięcia alkoholizmem małżonka są nieobecni emocjonalnie i nie mogą właściwie wypełniać swoich funkcji.
Zjawisko fałszywych, toksycznych obrazów Boga dotyka wszystkie dorosłe dzieci alkoholików - również osoby, które na poziomie świadomym, intelektualnym mają zupełnie poprawny i zdrowy obraz Boga. Na problem ten cierpią także ludzie głęboko wierzący czy mający wykształcenie teologiczne, w tym duchowni i zakonnicy. Ich świadomie utrzymywany obraz Boga jest w rozdźwięku z obrazem nieświadomym. I to ten ostatni kształtuje ich egzystencjalne doświadczenie Boga, odbija się w ich uczuciach i reakcjach.
Marek, którego ojciec alkoholik stosował surowy system kar za każde przewinienie, cierpi na obraz Boga jako drobiazgowego księgowego, rozliczającego go z każdego zachowania: "Mam wrażenie, że wszystko, co się ze mną dzieje, jest gdzieś tam skrupulatnie notowane i działa na moją korzyść albo niekorzyść". Ma poczucie, że jeśli źle postąpi, to musi później zrobić jakąś dobrą rzecz, która niejako zniweluje złe postępowanie. W tym podszytym lękiem poczuciu chodzi o "wyrównanie rachunków", nie jest to chrześcijańskie zadośćuczynienie za zło. Marek lęka się także piekła: "Jeśli człowiek zgrzeszy, to wtedy jest tak jakby napiętnowany, jest pod kreską u Pana Boga, zapala się jakby czerwone światełko. Mam taki wewnętrzny głos: Uważaj, bo jak coś się stanie, nie daj Boże, na przykład będziesz miał wypadek, z którego nie wyjdziesz żywy, to jeśli twoje przewinienie było wystarczająco duże, możesz pójść do piekła". W Markowym poczuciu Boga faktycznie nie ma miejsca na miłosierdzie; jest tylko kodeks karny.
Amerykański autor Andrew Meacham zaproponował wyodrębnienie przemocy duchowej jako odrębnego jej rodzaju oprócz przemocy fizycznej, seksualnej czy emocjonalnej. Przemoc duchowa występuje, gdy rodzic przekazuje dziecku komunikat: "Mogę zrobić z tobą wszystko, co zechcę". Taki komunikat jest elementem wszelkiej przemocy, a jego konsekwencją jest fakt, że dziecko nabywa fałszywe przekonanie, iż jego "Siłą Wyższą", decydującą o jego życiu i śmierci, jest rodzic21.
Skutkiem przemocy duchowej jest ograniczenie i zniekształcenie rozwoju duchowego. Trudno nawiązać autentyczną, osobistą więź z osobą postrzeganą w gruncie rzeczy jako niebezpieczny wróg czy bezwzględny funkcjonariusz nadzorujący przestrzegania przepisów i karzący za najmniejsze odstępstwa, czy choćby nieobecną. Zdarza się niestety, że w skrajnych wypadkach taka "wiara" prowadzi do ciężkich zaburzeń psychicznych. Wiadomo, że dorosłe dzieci alkoholików odrzucają wiarę w Boga częściej niż osoby zdrowe. I właśnie Jego fałszywe, zagrażające obrazy są głównym powodem, dla których to czynią. Trzeba jednak pamiętać, że w takim wypadku odrzucają w rzeczywistości zniekształconą i wywołującą przerażenie karykaturę Boga, a nie prawdziwego, dobrego i kochającego Boga chrześcijańskiego, którego tak naprawdę nie znają.
Sandra D. Wilson wyodrębniła pięć głównych zniekształceń obrazu Boga typowych dla chrześcijan, których rodzice cierpieli na chorobę alkoholową. Jedna osoba może mieć więcej niż jeden fałszywy obraz Boga.
"Bóg" okrutny i kapryśny.
Ten fałszywy obraz Boga jest odwrotnością obrazu biblijnego: "Bóg jest miłością"(1 J 4, 8.16). Występuje u osób, które w dzieciństwie wielokrotnie doznawały brutalnej i nieprzewidywalnej przemocy - najczęściej ze strony ojca. Cierpiące na niego osoby odbierają Boga jako istotę złośliwą, okrutną, nieprzewidywalną, bawiącą się ich kosztem, a jednocześnie potężną i wszechmocną. Taki "Bóg" wywołuje lęk i przerażenie - nie ma przed nim żadnej obrony. Osoby posiadające taki fałszywy obraz Boga odczuwają ogromne trudności w nazywaniu Boga ojcem i doświadczaniu Jego ojcowskiej miłości.
"Bóg" wymagający i niewybaczający.
Ten fałszywy obraz Boga jest wykrzywioną karykaturą słów Pana Jezusa: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą"(Łk 12, 48). Jest on charakterystyczny dla osób, które w dzieciństwie doznały raczej zaniedbania niż przemocy fizycznej. Osoby mające taki obraz Boga usiłują "zadowolić" wymagającego i pamiętliwego "Boga", stale rozczarowanego nimi i złoszczącego się na nie (trudno nie dostrzec tu podobieństwa do typowych zachowań rodziców-alkoholików). Wymagający i niewybaczający "Bóg" stawia wysokie wymagania, nie nagradza sukcesów, bo uważa je za oczywiste, ale nigdy nie zapomina porażek i upadków. Innym zbliżonym fałszywym obrazem Boga jest "wielki księgowy": drobiazgowy, chłodny, pamiętający wszystkie uchybienia i rozliczający z nich.
"Bóg" wybiórczy i niesprawiedliwy.
Ten fałszywy obraz Boga jest odwrotnością stwierdzenia św. Piotra: "Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby"(Dz 10, 34). Występuje u tych dorosłych dzieci alkoholików, które uważają Boga za okrutnego, kapryśnego, wymagającego i niewybaczającego, ale tylko względem nich samych. Prawdopodobnie jest to obraz najbardziej rozpowszechniony, gdyż powstaje w wyniku przeniesienia na relację z Bogiem typowego dla DDA przekonania, że są one inne niż wszyscy i "niewystarczająco dobre". Osoby mające taki obraz Boga mogą czuć się chrześcijanami drugiej kategorii. Mogą uważać, że Bóg je dyskryminuje, na przykład zsyła im trudniejsze i smutniejsze życie, oraz traktuje je szorstko i surowo.
"Bóg" odległy i niedostępny.
Ten fałszywy obraz Boga jest typowy dla osób, w których domu rodzinnym nie było przemocy i restrykcyjnie egzekwowanych nadmiernych wymagań, ale rodzice byli emocjonalnie niedostępni - typ alkoholika siedzącego godzinami przed telewizorem z piwem, nieagresywnego, ale wyizolowanego od rodziny, pogrążonego we własnym świecie. "Bóg" odległy i niedostępny nie jest okrutny, kapryśny, wymagający czy niewybaczający. Jest tylko (i aż) niedostępny, odległy, obojętny. Nawet jeśli opiekuje się swoimi wyznawcami, czyni to z dalekiego dystansu i nie jest aktywnie obecny w ich życiu. Ten fałszywy obraz Boga jest przeciwieństwem biblijnego Emmanuela - Boga z nami(z 7, 14; Mt 1, 23).
"Bóg" miły, ale zagubiony.
W tym wypadku "Bóg" jest postrzegany jako łagodny i nieudolny. Wydaje się słaby i raczej speszony chaosem panującym w świecie. Jest przeciwieństwem Boga Biblii: potężnego i wszechmocnego(Zob. np. Ps 93, Ps 99). Osoby mające tak zniekształcony obraz Boga przeżywają trudności z wiarą w Jego wszechmoc i panowanie. Nie postrzegają Go jako Stwórcy, który dał wszechświatowi istnienie i nim kieruje. Świat wydaje im się chaotyczny i zwariowany, a Bóg nie może rozwiązać jego problemów. Nie może także skutecznie wesprzeć człowieka w jego życiowych trudnościach. Taki obraz Boga jest odbiciem chaosu panującego w rodzinach alkoholowych, w których rodzice nie potrafią odpowiedzialnie zorganizować własnego życia ani bytu rodziny. Może pojawiać się zwłaszcza wtedy, gdy osobą uzależnioną była matka, a współuzależnionego ojca przytłaczało zarabianie na życie i obowiązki domowe. Osoby mające obraz miłego, ale zagubionego "Boga" czują się zdane wyłącznie na własne siły i zmuszone samotnie zmagać się z trudnościami życiowymi.