Ważne! Ciąża - Katarzyna Oleś, dr n. o zdr Dorota Fryc

Kup ebooka

79.00 zł
65.57 zł (79,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wy­jąt­ko­wo­ść 9 mie­si­ęcy

Te­raz two­ja ko­lej

Jako po­ło­żna z ła­two­ścią po­ru­szam się w in­tym­nych i bar­dzo oso­bi­stych te­ma­tach. Ale moją otwar­to­ść za­wdzi­ęczam nie tyl­ko pro­fe­sji, ale też at­mos­fe­rze ro­dzi­ny, w któ­rej przy­szło mi wzra­stać. Mój dom ro­dzin­ny był do­mem wie­lo­po­ko­le­nio­wym. To w nim przy­cho­dzi­li na świat licz­ni człon­ko­wie ro­dzi­ny, a ci­ężar­ne ko­bie­ty bez skrępo­wa­nia opo­wia­da­ły o tym, jak się czu­ją. To w nim cho­ro­wa­ło się i do­świad­cza­ło stra­ty - umie­ra­nia. To tu otwar­cie opo­wia­da­ło się o po­ro­dzie, ale też o stra­cie ci­ąży. W tym wła­śnie domu prze­pla­ta­ły się, wi­ąza­ły i roz­pląty­wa­ły za­gma­twa­ne wąt­ki ro­dzin­nych lo­sów. To był do­bry dom - cho­ciaż nie­ide­al­ny. To był dom, w któ­rym spra­wy cia­ła trak­to­wa­ło się na­tu­ral­nie i w któ­rym pie­lęgno­wa­li­śmy się na­wza­jem i po­ma­ga­li­śmy so­bie.

Był to jed­nak przede wszyst­kim dom ko­biet - do­świad­czo­nych wo­jen­ną za­wie­ru­chą i wła­śnie dla­te­go nie­za­le­żnych. Dzi­siaj śmia­ło mogę po­wie­dzieć, że ko­bie­ty z mo­jej ro­dzi­ny ob­ci­ążo­ne były po­nad mia­rę od­po­wie­dzial­no­ścią i przy­sto­so­wa­niem do wy­mu­szo­nej samo­dziel­no­ści. W tym ro­dzin­nym domu moja nie­spe­łna dwu­dzie­sto­let­nia mama uro­dzi­ła mnie w to­wa­rzy­stwie po­ło­żnej, bab­ci i cio­ci. Za drzwia­mi ki­bi­co­wa­ła jej cio­tecz­na pra­bab­cia, a dwie prze­czni­ce stam­tąd - ko­bie­ty z dal­szej ro­dzi­ny. Gdy przy­cho­dzi­łam na świat, nade mną i moją mamą czu­wał krąg wspar­cia, wio­ska ko­biet. Nikt ich tego nie uczył, nie prze­czy­ta­ły o tym w po­rad­ni­ku, nie je­ździ­ły na spe­cjal­ne warsz­ta­ty. Po pro­stu tak żyły - w trud­nej do wy­ra­że­nia sło­wa­mi wza­jem­nej bli­sko­ści, a ta­kże bli­sko­ści ży­cia i śmier­ci. Wła­śnie w ta­kim domu wy­ro­słam i taki dom mnie ukszta­łto­wał.

W mo­jej pa­mi­ęci na­dal żywy jest pe­wien wy­jąt­ko­wy ob­raz z cza­sów do­ra­sta­nia. W szko­le trwa­ła wła­śnie 10-mi­nu­to­wa prze­rwa mi­ędzy lek­cja­mi i usia­dły­śmy z ko­le­żan­ka­mi na tra­wie. Bli­sko sie­bie, z ru­mie­ńca­mi na po­licz­kach, za­częły­śmy przy­ci­szo­ny­mi gło­sa­mi roz­ma­wiać o TYCH spra­wach. O mie­si­ącz­ce, pierw­szym po­ca­łun­ku, ci­ąży i po­ro­dzie. Za­sta­na­wia­ły­śmy się, czym wła­ści­wie jest ten ta­jem­ni­czy seks. Do­my­śla­ły­śmy się, że rów­na się on ci­ąży, i jak wie­le ów­cze­snych na­sto­la­tek zu­pe­łnie po­wa­żnie dy­wa­go­wa­ły­śmy: czy od ca­ło­wa­nia się z chło­pa­kiem mo­żna w nią za­jść? Edu­ka­cja sek­su­al­na w la­tach 70. XX wie­ku prak­tycz­nie nie ist­nia­ła, ale dziw­nym tra­fem oka­za­ło się, że wiem znacz­nie wi­ęcej niż moje ko­le­żan­ki, któ­re za­chłan­nie słu­cha­ły mo­ich opo­wie­ści. "Skąd to wszyst­ko wiesz?", py­ta­ły. Prze­cież tak jak one mia­łam za­le­d­wie kil­ka­na­ście lat. Jed­na­kże wy­cho­wy­wa­łam się w domu ko­biet i moja mama, na tam­te cza­sy za­ska­ku­jąco otwar­ta i świa­do­ma, w od­po­wied­nim cza­sie po­dzie­li­ła się ze mną "ta­jem­ną" dla in­nych wie­dzą. Dzi­siaj wiem, że dys­kret­nie mnie ob­ser­wo­wa­ła, przy­gląda­ła się mo­je­mu cia­łu i zmia­nom za­cho­wa­nia. Wi­dzia­ła mnie taką, jaką by­łam - dziew­czy­nę, swo­ją cór­kę, w któ­rej bu­dzi­ła się ko­bie­ta. W pew­nym mo­men­cie zde­cy­do­wa­ła: dzi­siaj, w tym po­ko­ju, przy sta­rym, drew­nia­nym, kwa­dra­to­wym sto­le opo­wie mi, z czym wi­ąże się doj­rze­wa­nie, mie­si­ącz­ka, seks i ci­ąża. Oczy­wi­ście po­twor­nie wsty­dzi­łam się słu­chać jej opo­wie­ści, by­łam za­że­no­wa­na, mimo że dla po­zo­sta­łych do­mow­ni­ków in­tym­ne te­ma­ty nie sta­no­wi­ły tabu. Tak bar­dzo czu­łam się tym wszyst­kim skrępo­wa­na, że nie by­łam w sta­nie pa­trzeć jej w oczy, a moje pal­ce zro­bi­ły się bla­de od ści­ska­nia brze­gu sto­łu - w prze­szło­ści i przy­szło­ści nie­me­go świad­ka nie­jed­nej po­dob­nej roz­mo­wy. Ru­mie­ni­łam się, gdy usta mo­jej mamy wpla­ta­ły w zda­nia sło­wa ta­kie jak: "po­chwa", "pe­nis", "mie­si­ącz­ka", "krwa­wie­nie", "seks", "ci­ąża", "po­ród", ale słu­cha­łam i słu­cha­łam, a jej opo­wie­ść pły­nęła nie­prze­rwa­nym stru­mie­niem. To, co usły­sza­łam od niej tam­te­go po­po­łud­nia, nie tyl­ko za­pi­sa­ło się w mo­jej pa­mi­ęci na dłu­gie lata, ale przede wszyst­kim - po­ru­szy­ło emo­cje.

Nie­dłu­go po­tem sie­dzia­łam na traw­ni­ku szkol­ne­go dzie­dzi­ńca i prze­ka­zy­wa­łam opo­wie­ść mamy da­lej, in­nym mło­dym ko­bie­tom - moim przy­ja­ció­łkom. Nie chcę mi­to­lo­gi­zo­wać, że sta­no­wi­ło to punkt prze­ło­mo­wy, że wła­śnie tego dnia po­czu­łam po­wo­ła­nie i do­zna­łam ilu­mi­na­cji. Do­świad­cze­nie to sta­ło się po pro­stu po­cząt­kiem ca­łe­go pro­ce­su i wte­dy od­kry­łam, że mogę czuć się w "tych te­ma­tach" spo­koj­nie, bez­piecz­nie, że mogę o nich mó­wić bez wsty­du. Wy­nie­sio­ne z domu nar­ra­cje zwi­ąza­ne z ko­bie­co­ścią i sek­su­al­no­ścią spra­wi­ły, że po­tra­fi­łam o tym wszyst­kim rze­czo­wo mó­wić, a jako do­ro­sła ko­bie­ta umia­łam czy­tać wła­sne cia­ło (i to na dłu­go za­nim zo­sta­łam po­ło­żną), za­rządzać swo­ją płcio­wo­ścią i re­la­cja­mi dam­sko-męski­mi. Dla­cze­go o tym wspo­mi­nam? Z per­spek­ty­wy cza­su, bio­rąc pod uwa­gę do­świad­cze­nia już bar­dzo do­ro­słej i nie­za­le­żnej ko­bie­ty, wy­bra­ną pro­fe­sję po­ło­żnej, fi­lo­zo­fię (któ­rą ko­cham i któ­ra po­ma­ga po­rząd­ko­wać ży­cie) oraz ró­żno­rod­ne po­de­jścia do du­cho­wo­ści, uwa­żam, że moja mama przy tym du­żym drew­nia­nym sto­le nie­świa­do­mie śpie­wa­ła mi pie­śń zie­mi, pie­śń mi­ło­ści i ży­cia, pie­śń ko­biet. Ko­biet świa­do­mych, wspie­ra­jących, od­kry­wa­jących przed in­ny­mi ko­bie­ta­mi to, co mia­ło być za­kry­te i po­zo­stać tabu. Ta pie­śń otwo­rzy­ła przede mną drzwi do ko­bie­co­ści i wpro­wa­dza­ła mnie w świat że­ńskiej ener­gii - pe­łen pa­sji, na­mi­ęt­no­ści, ko­lo­ro­wy, fan­ta­zyj­nie ozdo­bio­ny, świat wie­lo­barw­nych, wol­nych mo­ty­li. Jed­no­cze­śnie jej opo­wie­ść była na­ce­cho­wa­na spo­ko­jem, ak­cep­ta­cją tego, co ko­bie­ce, ale też od­wa­gą i mądro­ścią. W mia­rę jak przy­by­wa­ło mi lat, mama roz­sze­rza­ła za­kres swo­jej opo­wie­ści, aż w ko­ńcu pod­su­nęła mi ksi­ążki trak­tu­jące o ży­ciu ko­biet i ich ro­dzin. Mo­jej ma­mie i do­mo­wi ro­dzin­ne­mu za­wdzi­ęczam otwar­to­ść w mó­wie­niu o tym, co do dzi­siaj często jest uwa­ża­ne za wsty­dli­we.

Nie wspo­mi­nam tego wszyst­kie­go tyl­ko z no­stal­gii za mi­nio­ny­mi cza­sa­mi. Wspó­łcze­śnie ka­żda z nas chcia­ła­by śpie­wać swo­ją ko­bie­cą pie­śń, od­na­le­źć wła­sną me­lo­dię, wła­sne sło­wa i moc ży­cia. Zna­la­zły­by się w nich opo­wie­ści o kre­acji, po­częciu, upal­nych no­cach, ra­mio­nach ko­chan­ka, ci­ąży, po­ro­dzie i spe­łnie­niu. Chcia­ły­by­śmy wy­śpie­wać na­sze pie­śni z od­wa­gą i na­dzie­ją: czy do­łączą do nas inne ko­bie­ty? Czy za­śpie­wa­ją w har­mo­nii? A może ich hi­sto­ria wy­brzmi zu­pe­łnie ina­czej? Nie za­wsze jed­nak jest to ta­kie pro­ste. Coś prze­szka­dza nam w zgłębia­niu oso­bi­stej że­ńskiej esen­cji i mocy. Ktoś za­ra­ził (a może coś zra­zi­ło) nas prze­ko­na­niem, że nie po­tra­fi­my, nie damy rady, że na­sze umy­sły i cia­ła są nie­wy­star­cza­jące. Zda­rza się nam często po­wie­la­nie cu­dzych opo­wie­ści i prze­ka­zy­wa­nie ste­rów ży­cia ko­muś in­ne­mu. Znacz­nie trud­niej jest z od­wa­gą stwo­rzyć wła­sną pie­śń. Ale ka­żdą hi­sto­rię mo­żna zmo­dy­fi­ko­wać tak, by od­po­wia­da­ła przede wszyst­kim nam, a nie oso­bom z na­sze­go oto­cze­nia. Zda­rza się, że de­cy­du­jąc się na wła­sną ście­żkę i wła­sną me­lo­dię, bo­imy się zra­nić naj­bli­ższych, nie mamy jed­nak skru­pu­łów, by w tro­sce o do­bro in­nych sta­wać prze­ciw­ko so­bie sa­mym. Oczy­wi­ście - mo­że­my prze­jąć pie­śń ko­biet z na­sze­go rodu, na­sze­go kla­nu i spo­łecz­no­ści, lecz nie musi i nie po­win­na ona być iden­tycz­na. Mamy pra­wo zmie­niać ją i wy­pe­łniać wła­sny­mi tre­ścia­mi.

Me­dy­cy­na często nie po­zo­sta­wia dzi­siej­szym ko­bie­tom (szcze­gól­nie ci­ężar­nym) pra­wie żad­nej wol­nej prze­strze­ni. Do­mi­nu­je prze­ko­na­nie, że naj­sku­tecz­niej­sze są al­go­ryt­my i pro­ce­du­ry i to z nich wła­śnie je­ste­śmy skru­pu­lat­nie roz­li­cza­ni przez sys­tem ochro­ny zdro­wia. Nie, nie cho­dzi mi o to, że na­uka i me­dy­cy­na są złe czy nie­po­trzeb­ne. To nie do ko­ńca tak, że na­tu­ra sama za­wsze so­bie po­ra­dzi - w ob­sza­rze opie­ki nad ko­bie­tą i dziec­kiem za­wdzi­ęcza­my me­dy­cy­nie na­praw­dę wie­le. Moje ro­zu­mie­nie me­dy­cy­ny po­win­no (oprócz pro­ce­dur, od­kryć i do­wo­dów) obej­mo­wać uwa­żne po­chy­le­nie się nad dru­gim czło­wie­kiem, przy­cho­dzącym do me­dy­ka z ca­łym bo­gac­twem swo­je­go ży­cia, kul­tu­ry, hi­sto­rii, re­li­gii lub z jej bra­kiem. Ka­żdy po­trze­bu­je me­dy­cy­ny - ale skro­jo­nej na wła­sną mia­rę, uwzględ­nia­jącej na­sze do­świad­cze­nia i in­dy­wi­du­al­ne po­trze­by. Wiem, jak trud­no zna­le­źć spe­cja­li­stę, któ­ry po­wie: "Okej, spró­buj­my zro­bić wszyst­ko, co mo­żli­we, bio­rąc pod uwa­gę two­je ocze­ki­wa­nia, tak by było to bez­piecz­ne od stro­ny me­dycz­nej". Nie jest to jed­nak nie­mo­żli­we. Pa­mi­ętaj­my, że to wła­śnie ta­kie po­de­jście sta­wia w cen­trum czło­wie­ka/pa­cjen­ta i po­zwa­la spo­strzec jego sy­tu­ację z po­zy­cji nie tyle me­dy­cy­ny lęko­wej i re­ak­tyw­nej, ile sztu­ki me­dycz­nej, a może - z me­ta­po­zy­cji bacz­ne­go ob­ser­wa­to­ra.

Od 39 lat wy­ko­nu­ję za­wód po­ło­żnej, a to ozna­cza, że pod­mio­tem mo­ich dzia­łań jest ko­bie­ta, ro­dzi­na i in­tym­na sfe­ra ży­cia ludz­kie­go - ma­te­ria o wy­jąt­ko­wej de­li­kat­no­ści. Przez dłu­gi czas wspie­ram ko­bie­ty, mo­ty­wo­wa­na za­chwy­tem i sza­cun­kiem dla zło­żo­no­ści, mądro­ści i ta­jem­ni­czo­ści na­szej płci. Rów­no­cze­śnie ko­cham na­ukę, zro­zu­mie­nie, wie­dzę i głębo­ki wgląd w ota­cza­jące nas świa­ty. Uwa­żam, że są na­szy­mi sprzy­mie­rze­ńca­mi, szcze­gól­nie w cza­sach prze­ło­mu i zmian. Ta­kim wła­śnie cza­sem jest ci­ąża, szcze­gól­nie ta prze­ży­wa­na po raz pierw­szy. Ma­rzę, aby te wy­jąt­ko­we mo­men­ty: ocze­ki­wa­nie, po­ród i po­łóg były dla ko­bie­ty har­mo­nij­ne, bez­piecz­ne i prze­pe­łnio­ne mocą do dzia­ła­nia.

Chcia­ła­bym, aby ko­bie­ty podąża­ły ście­żką roz­wo­ju i świa­do­mo­ści, mądrej nie­za­le­żno­ści i rów­nie mądrej wspó­łza­le­żno­ści. Cza­sa­mi po­trze­bu­ją do tego in­nych, otwar­tych lu­dzi - ko­biet czy mężczyzn, nie­kie­dy me­dy­ków, w tym po­ło­żnych. Cza­sa­mi po­trze­bu­ją gło­su, któ­ry mówi do nich z kart ksi­ążki lub ar­ty­ku­łu. Cza­sa­mi jest to za­sły­sza­na kie­dyś opo­wie­ść, jed­no zda­nie, któ­re otwie­ra nowe prze­strze­nie, przez co na­gle za­czy­na świe­cić sło­ńce. Cza­sa­mi jest to no­szo­na przez ko­bie­tę nie­uświa­do­mio­na wie­dza, in­tu­icja i prze­ko­na­nie, że ma być tak, a nie ina­czej. Ob­ser­wo­wa­łam ta­kie eman­cy­pa­cyj­ne pro­ce­sy w ro­dzi­nie swo­je­go po­cho­dze­nia, po­tem we wła­snej ro­dzi­nie, w ży­ciu du­cho­wym i za­wo­do­wym. Wszyst­kie te prze­strze­nie mie­sza­ły się ze sobą, od­dzia­ły­wa­ły na sie­bie i w od­po­wied­nim cza­sie da­wa­ły za­mie­rzo­ny lub za­ska­ku­jący efekt, któ­ry jak się oka­zy­wa­ło, osta­tecz­nie był nie­zwy­kle zgra­ny z moim ja.

Te­raz two­ja ko­lej. Czy two­je ży­cie fak­tycz­nie jest two­je? Czy re­ali­zu­jesz swój plan i pro­gram? Czy­ją pie­śń śpie­wasz?

Spró­buj za­śpie­wać po swo­je­mu. Czy będzie ła­two? Nie. Czy będzie war­to? Tak. A szczęśli­wie? To za­le­ży od cie­bie. Znaj­dź swo­ją pie­śń ży­cia, śpie­waj ją i żyj po swo­je­mu, bo ta­kie ży­cie jest faj­ne, bo ta­kie ży­cie jest two­je.

Z mi­ło­ścią

Do­ro­ta Fryc

Być po­ło­żną

By­cie po­ło­żną ozna­cza go­to­wo­ść na by­cie w pro­ce­sie. Po­dob­nie jak sta­wa­nie się mat­ką. Gdy jest się w ci­ąży, wy­cze­ku­je się po­ro­du, ale z per­spek­ty­wy cza­su oka­zu­je się, że to za­mkni­ęcie pew­nej fazy, bo kon­se­kwen­cje ci­ąży po­zo­sta­ją z mat­ką na całe ży­cie. Gdy wy­bie­ra się za­wód po­ło­żnej, gro­ma­dzo­ne przez lata do­świad­cze­nia zmie­nia­ją nas i na­szą per­spek­ty­wę. W ci­ągu nie­mal 40 lat wy­ko­ny­wa­nia tego za­wo­du do­my­ka­łam naj­roz­ma­it­sze eta­py, żeby móc swo­bod­nie pó­jść da­lej. To, cze­go do­wia­dy­wa­łam się po dro­dze, zo­sta­wa­ło ze mną i po­zwa­la­ło mi pa­trzeć z nie­co in­nej per­spek­ty­wy na ko­bie­ty, z któ­ry­mi pra­co­wa­łam, ich part­ne­rów, ro­dzi­ny, ale też na moją re­la­cję z nimi. Na­wet z dy­stan­su trud­no po­wie­dzieć, czy któ­ryś z eta­pów mo­jej pra­cy był wa­żniej­szy niż inne, jed­nak w kon­te­kście ksi­ążki o ci­ąży w na­tu­ral­ny spo­sób na­su­wa się myśl, że bar­dzo cen­nym do­świad­cze­niem było uwa­żne to­wa­rzy­sze­nie pa­rom przed po­ro­dem.

Na sku­tek ró­żnych ży­cio­wych oko­licz­no­ści, w tym sta­nia się mamą po raz dru­gi, za­częłam przy­wi­ązy­wać wi­ęk­szą wagę do in­dy­wi­du­al­ne­go po­de­jścia do ko­biet ocze­ku­jących dziec­ka. Szu­ka­łam tego, co dla nich wspól­ne, ale sta­ra­łam się wi­dzieć też mi­ędzy nimi ró­żni­ce: nie tyl­ko w ob­rębie fi­zycz­no­ści, lecz ta­kże kon­dy­cji psy­chicz­nej mamy i ojca dziec­ka, sy­tu­acji ży­cio­wej i ro­dzin­nej, prze­ka­zu po­ko­le­nio­we­go, do­świad­czeń. Zro­zu­mia­łam, że wszyst­kie te ele­men­ty kszta­łto­wa­ły spo­sób prze­ży­wa­nia ci­ąży, a na­stęp­nie wpły­wa­ły na pro­ces po­ro­du i naj­wcze­śniej­sze chwi­le ma­cie­rzy­ństwa. Już na sa­mym po­cząt­ku mo­jej pra­cy wi­dzia­łam, że po­ło­żnic­two lat 80. nie od­po­wia­da na spe­cy­ficz­ne po­trze­by ko­biet, przez co po­zba­wia je mo­żli­wo­ści wy­ko­rzy­sta­nia swo­je­go po­ten­cja­łu. Czu­łam, jak bar­dzo owo "wy­trące­nie ze spraw­stwa" jest dla nich krzyw­dzące. W 1990 roku otwo­rzy­łam jed­ną z pierw­szych (a może na­wet pierw­szą) w Pol­sce pry­wat­ną szko­łę ro­dze­nia, nie­zwi­ąza­ną for­mal­nie z żad­nym szpi­ta­lem. Wa­żne oka­za­ło się dla mnie to, że mo­głam two­rzyć jej pro­gram we­dług swo­ich prze­ko­nań i wie­dzy, do woli go mo­dy­fi­ko­wać, je­śli tyl­ko po­ja­wi­ła się taka po­trze­ba. Pra­co­wa­łam z nie­wiel­ki­mi gru­pa­mi, za­zwy­czaj było to kil­ka par na tym sa­mym eta­pie ci­ąży. Zda­rza­ła mi się pra­ca in­dy­wi­du­al­na - tyl­ko z jed­ną parą. W ta­kich oko­licz­no­ściach czu­łam się jak ryba w wo­dzie! In­tym­no­ść nie­wiel­kich grup, nie­mal ro­dzin­na at­mos­fe­ra spo­tkań da­wa­ły szan­sę na dużą otwar­to­ść i ela­stycz­no­ść w pra­cy. Trud­no prze­ce­nić to, cze­go się wte­dy na­uczy­łam od osób, któ­rym to­wa­rzy­szy­łam. To na tej wie­dzy i umie­jęt­no­ści bu­do­wa­nia re­la­cji po­ło­ży­łam pod­wa­li­ny pod dal­sze eta­py mo­jej za­wo­do­wej dro­gi. Wy­star­czy po­wie­dzieć, że wła­śnie dzi­ęki moim kur­san­tom przy­jęłam w 1992 roku swój pierw­szy do­mo­wy po­ród...

Dzi­ęki per­spek­ty­wie, któ­rą zy­ska­łam, przy­go­to­wu­jąc ro­dzi­ców do przy­jścia dziec­ka na świat i to­wa­rzy­sząc w na­tu­ral­nych do­mo­wych na­ro­dzi­nach i po­ło­gach, mo­głam do­świad­czać zło­żo­no­ści tych wy­da­rzeń i na­le­ży­cie ją do­ce­niać. Za­chwy­ci­ło mnie to, jak mi­ster­ny, uni­kal­ny wzór ukła­da się z po­łącze­nia tego, co z cia­ła, i tego, co z gło­wy i ser­ca. Jako po­ło­żna sta­le ak­tu­ali­zo­wa­łam wie­dzę o ludz­kim cie­le i jego funk­cjo­no­wa­niu. Z po­trze­by ser­ca za­częłam się kszta­łcić w tak zwa­nych umie­jęt­no­ściach mi­ęk­kich, czy­li zwi­ąza­nych z psy­cho­lo­gią czło­wie­ka. Dziś je­stem do­świad­czo­ną tre­ner­ką, men­tor­ką i tu­tor­ką na ró­żne spo­so­by to­wa­rzy­szącą lu­dziom w roz­wo­ju. Utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że do­pie­ro ho­li­stycz­ne spoj­rze­nie na czło­wie­ka po­zwa­la go na­praw­dę zo­ba­czyć. Ubo­le­wam, że w pol­skiej me­dy­cy­nie na­dal często nie do­ce­nia się zna­cze­nia tego, co w ka­żdym z nas nie­ma­te­rial­ne: emo­cjo­nal­ne, psy­cho­lo­gicz­ne i du­cho­we.

W trak­cie pi­sa­nia tej ksi­ążki sta­ra­łam się jak naj­traf­niej po­łączyć swo­ją wie­dzę me­dycz­ną i psy­cho­lo­gicz­ną, np. pro­jek­tu­jąc i opi­su­jąc prak­ty­ki i ćwi­cze­nia ma­jące uła­twić za­nu­rze­nie się w nie­do­ty­kal­nej, lecz re­al­nej rze­czy­wi­sto­ści we­wnętrz­nej. Wiem i przyj­mu­ję ze zro­zu­mie­niem to, że nie dla ka­żdej czy­tel­nicz­ki czy czy­tel­ni­ka ta sfe­ra oka­że się po­trzeb­na czy in­te­re­su­jąca. To pro­po­zy­cja, z któ­rej mo­żna sko­rzy­stać lub nie.

Ci­ążę po­strze­gam jako wa­żny etap ży­cia i szan­sę roz­wo­ju - pod ka­żdym względem. Przy­go­to­wa­nie do ro­dzi­ciel­stwa sta­no­wi ście­żkę (nie za­wsze pro­stą i rów­ną) do no­wej rze­czy­wi­sto­ści i jest czy­mś, co może się stać trwa­łym fun­da­men­tem w dal­szym ży­ciu mamy, dziec­ka, ro­dzi­ny. Będę szczęśli­wa, je­śli czy­tel­nicz­ki i czy­tel­ni­cy pod­czas lek­tu­ry choć na chwi­lę przyj­mą mój punkt wi­dze­nia: spró­bu­ją spoj­rzeć na ci­ążę w spo­sób, któ­ry ich za­cie­ka­wi, za­chęci do wglądu i zbu­du­je po­czu­cie spraw­stwa.

Ka­ta­rzy­na Oleś

Dla­cze­go i dla kogo

"To będzie dla nas bar­dzo wa­żna ksi­ążka", usły­sza­łam od Ali­cji, wy­daw­czy­ni Na­tu­li. "No ra­czej", od­po­wie­dzia­łam w my­ślach. Po trzech la­tach pra­cy re­dak­cyj­nej przy ko­lej­nych ty­tu­łach Se­rii Ro­dzi­ciel­skiej, czy­li "ksi­ążek pierw­sze­go wy­bo­ru", a ta­kże po po­nad 15 la­tach pra­cy za­wo­do­wej zwi­ąza­nej ze sło­wem mia­łam świa­do­mo­ść, że "bar­dzo wa­żna" ozna­cza nie tyl­ko "po­trzeb­na" czy "wy­cze­ki­wa­na", ale też "sta­no­wi­ąca wy­zwa­nie", a na­wet "cho­ler­nie trud­na". W Na­tu­lo­wym ka­ta­lo­gu bra­ko­wa­ło wpi­su­jącej się w na­szą fi­lo­zo­fię i ro­zu­mie­nie dziec­ka ksi­ążki opo­wia­da­jącej o pod­wa­li­nach ro­dzi­ciel­stwa. Zda­wa­łam so­bie spra­wę, jak na pol­skim ryn­ku nie­wie­le ty­tu­łów zwi­ąza­nych z ci­ążą wpi­su­je się w to, co od wie­lu lat pró­bu­je­my prze­ka­zy­wać czy­tel­ni­kom: rze­tel­ną (opar­tą na do­wo­dach) wie­dzę z za­kre­su zdro­wia po­łączo­ną z pe­łnym em­pa­tii ro­zu­mie­niem re­la­cji ro­dzi­ca i dziec­ka.

Wie­dzia­łam, że mam przed sobą dwie nie­zwy­kłe au­tor­ki: do­świad­czo­ne prze­wod­nicz­ki, ak­ty­wist­ki, edu­ka­tor­ki i świad­ki­nie zmian, ja­kie w ostat­nich kil­ku­dzie­si­ęciu la­tach do­ko­na­ły się w te­ma­ty­ce zdro­wia i do­bro­sta­nu ko­biet. Jako oso­ba pi­sząca, któ­rej bli­ska jest te­ma­ty­ka ko­bie­co­ści, od lat pu­blicz­nie pod­kre­śla­łam, że to, co zwi­ąza­ne z ci­ążą, na­ro­dzi­na­mi, ma­cie­rzy­ństwem i ro­dzi­ciel­stwem, po­win­no być ele­men­tem dys­kur­su pu­blicz­ne­go, w któ­rym ak­tyw­ny udział bio­rą przede wszyst­kim... same za­in­te­re­so­wa­ne1.

Pra­cu­jąc z Do­ro­tą oraz Ka­ta­rzy­ną nad ko­lej­ny­mi wer­sja­mi Ci­ąży, mi­mo­wol­nie wra­ca­łam do wła­snych wspo­mnień: emo­cji, fi­zycz­no­ści, na­stro­jów i wąt­pli­wo­ści zwi­ąza­nych z ocze­ki­wa­niem na ma­cie­rzy­ństwo. Zda­rza­ło mi się re­ago­wać nie­mal fi­zjo­lo­gicz­nie na for­mu­ło­wa­ne przez au­tor­ki zda­nia, jak­by do­pe­łniał się we mnie za­po­mnia­ny przed laty etap, któ­ry tyl­ko cze­kał na do­mkni­ęcie. Wra­ca­łam do sie­bie w pierw­szej ci­ąży, kie­dy od­kry­łam, że moje prze­ra­że­nie do­rów­nu­je zro­zu­mia­łej eks­cy­ta­cji. Do­brze pa­mi­ętam sie­bie nie­mal co dzień za­to­pio­ną w wąt­pli­wo­ściach, któ­re ba­łam się wy­po­wia­dać gło­śno le­ka­rzo­wi pro­wa­dzące­mu czy na­wet za­pra­wio­nym w bo­jach ko­le­żan­kom, do­świad­czo­nym mat­kom.

Czy­ta­nie i re­dak­cja ksi­ążki Wa­żne! Ci­ąża - oprócz pro­fe­sjo­nal­ne­go wy­zwa­nia, ja­kim oka­za­ło się łącze­nie gło­su dwóch au­to­rek w uzu­pe­łnia­jącą się, za­rów­no rze­tel­ną, jak i em­pa­tycz­ną nar­ra­cję - prze­isto­czy­ło się dla mnie w pro­ces oso­bi­ście uzdra­wia­jący. "Gdy­bym mo­gła prze­czy­tać ta­kie sło­wa w pierw­szej ci­ąży - ko­ła­ta­ło mi w gło­wie - jak ła­twiej by­ło­by mi to wszyst­ko zro­zu­mieć!" Wy­jąt­ko­wo­ść 9 mie­si­ęcy po­prze­dza­jących po­ród sta­ła się dla mnie - dzi­ęki gło­som Do­ro­ty i Ka­ta­rzy­ny - zna­ną od za­ra­nia ludz­ko­ści opo­wie­ścią, wspól­ną dla wie­lu ko­biet, a jed­nak za ka­żdym ra­zem uni­kal­ną i wy­jąt­ko­wą.

Jak bar­dzo ży­czy­ła­bym ka­żdej przy­szłej ma­mie, ka­żdej ro­dzi­nie in sta­tu na­scen­di tak mądrych, do­świad­czo­nych i życz­li­wych pro­fe­sjo­na­li­stek to­wa­rzy­szących ci­ąży (z ksi­ążki do­wie­cie się, że "to­wa­rzy­sze­nie" ci­ąży ró­żni się od zwy­cza­jo­wo przy­jęte­go w języ­ku "pro­wa­dze­nia"). Sko­ro siła tego prze­ka­zu za­dzia­ła­ła na mnie z datą o nie­mal de­ka­dę wstecz­ną, to jak za­dzia­ła na te z nas, któ­re będą czy­tać to kom­pen­dium w cza­sie rze­czy­wi­stym!

Od­da­je­my w wa­sze ręce nie­sa­mo­wi­cie bo­ga­ty prze­wod­nik, któ­ry nie tyl­ko doda wam pew­no­ści sie­bie, ale też roz­wi­nie i roz­ja­śni to, co trud­no ogar­nąć zmy­sła­mi. Na kart­kach tej ksi­ążki mie­ści się trud­ny do od­da­nia sło­wa­mi ła­du­nek em­pa­tii i sio­strze­ństwa, życz­li­wo­ść i prze­strzeń, cie­pło i wy­ro­zu­mia­ło­ść.

Pra­ca nad Ci­ążą była rzecz ja­sna wy­zwa­niem, ale też przy­wi­le­jem; wy­bo­istą ście­żką, lecz ta­kże przy­jem­no­ścią; lek­cją pro­fe­sjo­nal­nej po­ko­ry, ale rów­nież - szan­są na zo­ba­cze­nie sie­bie, swo­jej ma­cie­rzy­ńskiej roli i uzdro­wie­nie tego, co uwie­ra jesz­cze po la­tach. Pra­ca nad Ci­ążą była jak sama ci­ąża - trans­for­ma­cyj­na, wy­jąt­ko­wa i od­ci­ska­jąca ślad na za­wsze.

Na­ta­lia Fie­dor­czuk

pi­sar­ka, re­dak­tor­ka wy­daw­nic­twa Na­tu­li

1 Na­ta­lia Fie­dor­czuk jest m.in. au­tor­ką po­ru­sza­jącej te­mat de­pre­sji po­po­ro­do­wej ksi­ążki Jak po­ko­chać cen­tra han­dlo­we, za któ­rą w 2016 roku otrzy­ma­ła Pasz­port "Po­li­ty­ki" (przyp. red.).

Se­ria Ro­dzi­ciel­ska

Wy­daw­nic­two Na­tu­li

Au­tor­ki dr n. o zdr. Do­ro­ta Fryc, Ka­ta­rzy­na Oleś

Wy­daw­czy­ni Ali­cja Szwin­ta-Dyr­da

Pro­wa­dze­nie pu­bli­ka­cji Alek­san­dra Bram­bor-Rut­kow­ska

Re­dak­cja me­ry­to­rycz­na Na­ta­lia Fie­dor­czuk, Ali­cja Szwin­ta-Dyr­da

Kon­sul­ta­cje me­ry­to­rycz­ne prof. CMKP dr hab. n. o zdr. Bar­ba­ra Ba­ra­now­ska, dr n. med. Do­ro­ta Ćwiek, dr n. med. Aga­ta Dut­kie­wicz

Re­dak­cja języ­ko­wa Ad­rian Kyć, Alek­san­dra Bram­bor-Rut­kow­ska, Mar­ta Ko­wer­ko-Urba­ńczyk

Ko­rek­ta Alek­san­dra Bram­bor-Rut­kow­ska

Pro­jekt okład­ki Emi­lia Ku­char­czuk

Zdjęcia au­to­rek na okład­ce Agniesz­ka Ma­jew­ska, Dana Brol

Ilu­stra­cje Ola Szwaj­da

Pro­jekt gra­ficz­ny i skład Bo­gu­mi­ła Dzie­dzic

Opie­ka pro­mo­cyj­na Ka­ri­na Bo­ruk-Mich­no

Co­py­ri­ght ? by Do­ro­ta Fryc, 2025

Co­py­ri­ght ? by Ka­ta­rzy­na Oleś, 2025

Co­py­ri­ght ? by Na­tu­li, 2025

Wy­da­nie pierw­sze

Szcze­cin 2025

ISBN 978-83-67288-85-9

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Żad­na część tej ksi­ążki, z wy­jąt­kiem krót­kich cy­ta­tów za­war­tych w ma­te­ria­łach pro­mo­cyj­nych, ar­ty­ku­łach i re­cen­zjach, nie może być wy­ko­rzy­sty­wa­na ani po­wie­la­na w ja­ki­kol­wiek spo­sób bez pi­sem­nej zgo­dy wy­daw­cy.

Za­pra­sza­my ksi­ęgar­nie, szko­ły, in­sty­tu­cje, bi­blio­te­ki oraz inne or­ga­ni­za­cje do skła­da­nia za­mó­wień hur­to­wych z ofer­tą spe­cjal­ną przez plat­for­mę na­tu­li­b2b.pl lub tra­dy­cyj­nie: hur­tow­nia@na­tu­li.pl, +48 572 636 304.

2 Przed ci­ążą - przy­go­to­wa­nie

Nie­za­le­żnie od tego, czy si­ęga­cie po tę ksi­ążkę, po­nie­waż pla­nu­je­cie ci­ążę lub nie­spo­dzie­wa­nie znaj­du­je­cie się na sa­mym jej po­cząt­ku, mo­że­cie czuć onie­śmie­le­nie zwi­ąza­ne ze zmia­ną, któ­ra was cze­ka. To zu­pe­łnie zro­zu­mia­łe. Nic dziw­ne­go, w ko­ńcu to jed­no z naj­do­nio­ślej­szych i naj­trud­niej­szych za­dań, a za­ra­zem pe­łna wra­żeń przy­go­da na całe ży­cie. Je­ste­ście na szczęście w do­brym miej­scu. Za­pra­sza­my w pod­róż, w któ­rej - opie­ra­jąc się na ak­tu­al­nej wie­dzy, czer­pi­ąc z wie­lo­let­nich do­świad­czeń to­wa­rzy­sze­nia przy­szłym ro­dzi­com, przy­gląda­jąc się emo­cjom, a ta­kże kon­fron­tu­jąc ze ste­reo­ty­pa­mi i prze­ko­na­nia­mi - wspie­ra­my was w do­świad­cza­niu pe­łni tego nie­zwy­kłe­go cza­su, ja­kim jest ci­ąża, by jak naj­bar­dziej świa­do­mie przy­go­to­wać się do no­wej roli.

Przez całe stu­le­cia uzna­wa­no, że po­wo­ła­niem ko­biet jest przede wszyst­kim ma­cie­rzy­ństwo, mężczyzn zaś - pło­dze­nie po­tom­ków (naj­le­piej sy­nów). Mimo że dziś ina­czej ro­zu­mie­my rolę ko­bie­ty (i mężczy­zny), to pra­gnie­nie po­sia­da­nia po­tom­stwa to­wa­rzy­szy wi­ęk­szo­ści lu­dzi4. Dy­na­mi­ka zmian spo­łecz­nych spra­wi­ła, że ode­szli­śmy od wie­lo­po­ko­le­nio­we­go mo­de­lu ro­dzi­ny, gdzie wie­dzę i mądro­ść czer­pa­no od ro­dzi­ców i dziad­ków. Dziś ich rady - o ile w ogó­le mamy do nich do­stęp, bo często miesz­ka­my w spo­rym od­da­le­niu - wy­da­ją nam się ar­cha­icz­ne i ar­bi­tral­ne, nie­przy­sta­jące do od­kryć wspó­łcze­snej na­uki: me­dy­cy­ny i wie­dzy o roz­wo­ju czło­wie­ka. Re­cept na ro­dzi­ciel­stwo szu­ka­my za­tem na wła­sną rękę - prze­cze­su­jąc in­ter­net lub po pro­stu eks­pe­ry­men­tu­jąc. Ale - z dru­giej stro­ny - to, jacy byli dla nas nasi ro­dzi­ce, re­zo­nu­je w nas, gdy sami szy­ku­je­my się do tej roli. Gu­bi­ąc się więc w gąsz­czu zna­le­zio­nych w in­ter­ne­cie kon­cep­cji, wła­snych do­świad­czeń i ocze­ki­wań, za­sły­sza­nych po­rad i opi­nii, mo­że­my czuć się zdez­o­rien­to­wa­ni.

Po­jęcie "świa­do­me­go ro­dzi­ciel­stwa" sta­no­wi hi­sto­rycz­nie dość nową kon­cep­cję. Pierw­sza w Pol­sce po­rad­nia świa­do­me­go ma­cie­rzy­ństwa po­wsta­ła w dwu­dzie­sto­le­ciu mi­ędzy­wo­jen­nym z ini­cja­ty­wy Ta­de­usza Boya-Że­le­ńskie­go (nie tyl­ko li­te­ra­ta, ale też pro­ko­bie­ce­go ak­ty­wi­sty) i Ire­ny Krzy­wic­kiej, mimo iż w la­tach 30. me­dy­cy­na nie roz­wi­nęła jesz­cze no­wo­cze­snych me­tod an­ty­kon­cep­cji, pla­no­wa­nia ro­dzi­ny czy ba­dań pre­na­tal­nych. Roz­wój no­wo­cze­snych me­tod an­ty­kon­cep­cyj­nych (przede wszyst­kim pi­gu­łki an­ty­kon­cep­cyj­nej, któ­rej pierw­szy pre­pa­rat Eno­vid5 ame­ry­ka­ńska FDA - Agen­cja ds. Żyw­no­ści i Le­ków - do­pu­ści­ła do ob­ro­tu w 1960 roku) spra­wił, że ko­bie­ty zy­ska­ły wi­ęk­szy wpływ na to, kie­dy i na ja­kich wa­run­kach chcą zo­stać mat­ka­mi. W XXI wie­ku bar­dzo wie­le ciąż to efekt pla­nów i re­zul­tat przy­go­to­wań. A za­tem: w jaki spo­sób naj­pe­łniej przy­go­to­wać się do świa­do­me­go ma­cie­rzy­ństwa i ro­dzi­ciel­stwa?

Zdro­we sta­ra­nia o dziec­ko

Czym wła­ści­wie jest zdro­wie? De­fi­ni­cja WHO okre­śla je jako brak cho­ro­by, ale też stan ca­łko­wi­te­go fi­zycz­ne­go, psy­chicz­ne­go i spo­łecz­ne­go do­bro­sta­nu6. Zdro­wie ozna­cza, że mo­że­my w pe­łni uczest­ni­czyć w na­szym ży­ciu i ak­tyw­nie wpły­wać na jego ja­ko­ść.

Kie­dy pla­nu­je­my ci­ążę, za­czy­na­my przy­wi­ązy­wać do zdro­wia szcze­gól­ną wagę. Sza­cu­je­my stan na­sze­go cia­ła, a ta­kże do­ko­nu­je­my oce­ny wa­run­ków ze­wnętrz­nych, któ­re na owo cia­ło mogą wpły­wać. Co jemy? Czy je­ste­śmy ak­tyw­ni fi­zycz­nie? Czy mamy zdro­we zęby? Czy cier­pi­my na ja­kieś cho­ro­by prze­wle­kłe? Czy stwier­dzo­no u nas wcze­śniej po­ten­cjal­ne pro­ble­my z płod­no­ścią? Czy w na­szej naj­bli­ższej ro­dzi­nie zda­rza­ły się za­bu­rze­nia o cha­rak­te­rze ge­ne­tycz­nym?

Po­wy­ższe py­ta­nia do­ty­czą przede wszyst­kim funk­cjo­no­wa­nia na­sze­go cia­ła. W przy­pad­ku ci­ąży - będącej re­wo­lu­cją nie tyl­ko na po­zio­mie fi­zjo­lo­gicz­nym, ale też psy­chicz­nym, emo­cjo­nal­nym i du­cho­wym - war­to przyj­rzeć się wła­sne­mu zdro­wiu jako części wi­ęk­szej ca­ło­ści.

Kie­dy spoj­rzy­my na zdro­wie jak na zło­żo­ny, acz zin­te­gro­wa­ny kon­strukt, obej­mu­jący znacz­nie wi­ęcej niż tyl­ko "me­cha­ni­kę" or­ga­ni­zmu, zy­ska­my prze­strzeń na uwa­żne za­ob­ser­wo­wa­nie tego, co tak na­praw­dę może wpły­wać na nasz do­bro­stan w roli przy­szłe­go ro­dzi­ca. Mo­że­my się wów­czas przyj­rzeć sty­lo­wi na­sze­go ży­cia, któ­ry rów­nież wpły­wa na jego ja­ko­ść.

Py­ta­nia, któ­re mogą oka­zać się po­moc­ne w oce­nie ogól­nej kon­dy­cji emo­cjo­nal­no-psy­chicz­nej:

Czy świa­do­mie pod­cho­dzisz do odży­wia­nia? Czy chęt­nie po­dej­mu­jesz ak­tyw­no­ść fi­zycz­ną? Czy masz sie­dzącą pra­cę? Czy lu­bisz spa­ce­ry? Czy od­kry­łaś już ta­kie ro­dza­je ru­chu i ak­tyw­no­ści, któ­re spra­wia­ją ci au­ten­tycz­ną przy­jem­no­ść i po­pra­wia­ją sa­mo­po­czu­cie? Czy ra­cjo­nal­nie go­spo­da­ru­jesz cza­sem na sen i od­po­czy­nek? Czy umiesz od­po­czy­wać? Ja­kie są two­je ulu­bio­ne for­my wy­po­czyn­ku? Jak zno­sisz pre­sję, nie­pew­no­ść, na­pi­ęcie? Jak ra­dzisz so­bie z trud­no­ścia­mi? Czy umiesz w zdro­wy spo­sób re­gu­lo­wać swo­je emo­cje i ra­dzić so­bie ze stre­sem? Czy umiesz ko­mu­ni­ko­wać swo­je po­trze­by i gra­ni­ce? W ja­kim stop­niu ak­cep­tu­jesz swo­je cia­ło? Czy two­ja re­la­cja part­ner­ska, któ­ra wkrót­ce po­wi­ęk­szy się o no­we­go czło­wie­ka, jest dla cie­bie sa­tys­fak­cjo­nu­jąca? Czy znaj­du­je się w niej miej­sce nie tyl­ko na bli­sko­ść, in­tym­no­ść, ale też za­an­ga­żo­wa­nie i wspól­ną od­po­wie­dzial­no­ść? Czy umie­cie ko­mu­ni­ko­wać się ze sobą z sza­cun­kiem i mi­ło­ścią? Czy ko­rzy­stasz z uży­wek? A może od nich stro­nisz?

Od­po­wie­dzi na po­wy­ższe py­ta­nia mogą wspo­móc w osza­co­wa­niu na­szych za­so­bów zdro­wot­nych - ro­zu­mia­nych nie tyl­ko jako fi­zjo­lo­gicz­ny, ale też psy­chicz­ny, emo­cjo­nal­ny i du­cho­wy ca­ło­kszta­łt. Co wa­żne, do­ty­czą one rów­nież wspó­łro­dzi­ca - oraz wspól­nej prze­strze­ni, w któ­rej funk­cjo­nu­je­my jako para przy­szłych ro­dzi­ców.

Ale fi­zjo­lo­gia i kon­struk­cja na­sze­go cia­ła oraz ja­ko­ść na­szych naj­bli­ższych re­la­cji to nie je­dy­ne czyn­ni­ki, któ­re wpły­wa­ją na zdro­wie. Sta­no­wią one naj­częściej wy­nik na­szych wy­bo­rów, za­tem ich po­ten­cjal­na zmia­na lub ulep­sze­nie może za­le­żeć od oso­bi­stej woli czy po­dej­mo­wa­nych de­cy­zji. Ist­nie­ją jed­nak czyn­ni­ki, któ­re wpły­wa­ją na na­sze zdro­wie, choć mamy na nie ogra­ni­czo­ny wpływ.

Wy­bra­ne czyn­ni­ki spo­łecz­ne:

sy­tu­acja po­li­tycz­na kra­ju, w któ­rym ży­je­my, sy­tu­acja eko­no­micz­na - stan na­szych fi­nan­sów, ro­dzaj za­trud­nie­nia, wa­run­ki miesz­ka­nio­we, sys­te­mo­we wspar­cie mło­dych ro­dzi­ców (do­stęp do żłob­ków, przed­szko­li, świad­czeń so­cjal­nych), kon­dy­cja ochro­ny zdro­wia i do­stęp do opie­ki me­dycz­nej, do­mi­nu­jący w kra­ju za­miesz­ka­nia sys­tem świa­to­po­glądo­wych prze­ko­nań, któ­ry prze­kła­da się na pra­wo­daw­stwo, a więc roz­wi­ąza­nia sys­te­mo­we w ob­sza­rze me­dy­cy­ny czy praw re­pro­duk­cyj­nych, do­stęp do edu­ka­cji, rze­tel­nych źró­deł wie­dzy, w tym do­ty­czących ci­ąży i po­ro­du.

Choć sy­tu­acja ka­żdej z ko­biet jest wy­jąt­ko­wa, naj­częściej nie jest ide­al­na. Często nie mamy zbyt du­że­go wpły­wu na czyn­ni­ki od nas nie­za­le­żne. Co wi­ęcej, na­wet te kry­te­ria, któ­re są za­le­żne od na­szej woli, nie za­wsze uda­je się spe­łnić w tym sa­mym cza­sie. Spo­koj­nie, to zu­pe­łnie nor­mal­ne. Nasz ga­tu­nek prze­trwał po­mi­mo tego, że nie je­ste­śmy (i nie będzie­my) ide­al­ny­mi ro­dzi­ca­mi. Jako oso­by przy­go­to­wu­jące się do po­wi­ęk­sze­nia ro­dzi­ny po pro­stu spró­buj­my wpły­nąć na te ob­sza­ry, któ­re po­zo­sta­ją w na­szym za­si­ęgu, gdyż sze­ro­ko poj­mo­wa­ne zdro­wie przy­szłych ro­dzi­ców jest istot­ne w mo­men­cie za­płod­nie­nia, roz­wo­ju ci­ąży, na­ro­dzin i przy­szłe­go ży­cia no­we­go czło­wie­ka. W dal­szych częściach roz­dzia­łu przyj­rzy­my się skła­do­wym, któ­rym mo­że­my po­świ­ęcić wi­ęcej świa­do­mej uwa­gi.

Czym tak na­praw­dę jest "dba­nia o sie­bie"? Sły­szy­my to sfor­mu­ło­wa­nie sto­sun­ko­wo często, rów­nież w kon­te­kście ocze­ki­wa­nia na dziec­ko. Oczy­wi­ście sze­ro­ko ro­zu­mia­ne "za­dba­nie o sie­bie" (sa­mod­ba­ło­ść/sa­mod­ba­nie), o swo­je cia­ło zy­sku­je na zna­cze­niu pod­czas ci­ąży. Ale czy mo­że­my za­dbać o na­sze cia­ła jesz­cze przed po­ja­wie­niem się na te­ście dwóch kre­sek? I czy to "obo­wi­ązek" tyl­ko ko­bie­ty?

Przy­szli oj­co­wie rów­nież mogą pod­jąć kro­ki, aby uwa­żniej przy­go­to­wać się na ro­dzi­ciel­stwo. Jed­nym z ta­kich spo­so­bów jest edu­ka­cja przed­po­ro­do­wa7, któ­ra po­zwa­la sta­wać się bar­dziej świa­do­mym i ho­li­stycz­ne za­dbać o ka­żdą sfe­rę ży­cia: fi­zycz­ną, emo­cjo­nal­ną, du­cho­wą i re­la­cyj­ną.

Ja­kie­kol­wiek za­bie­gi zwi­ąza­ne z za­dba­niem o cia­ło i psy­chi­kę po­win­ny być do­sto­so­wa­ne do in­dy­wi­du­al­ne­go try­bu ży­cia, sta­nu zdro­wia, ak­tyw­no­ści za­wo­do­wej i jej ro­dza­ju. Nie po­win­ny prze­kra­czać na­szych mo­żli­wo­ści. Nie war­to ro­bić wszyst­kie­go - cza­sem naj­lep­szą de­cy­zją będzie włącze­nie w co­dzien­ne ży­cie wi­ęk­szej por­cji ru­chu i nie­co zdrow­szych, re­gu­lar­nych po­si­łków. Klu­czo­we jest ta­kże to, by pla­nu­jąc ci­ążę, dwo­je (!) part­ne­rów wy­eli­mi­no­wa­ło wszel­kie­go ro­dza­ju używ­ki (al­ko­hol, pa­pie­ro­sy) i sub­stan­cje psy­cho­ak­tyw­ne (ma­ri­hu­ana, sub­stan­cje zmie­nia­jące świa­do­mo­ść).

Odży­wia­nie wspo­ma­ga­jące płod­no­ść

Zdro­we je­dze­nie nie ozna­cza je­dy­nie za­spo­ka­ja­nia gło­du, pro­wa­dzące­go do po­czu­cia sy­to­ści i za­do­wo­le­nia. Odży­wia­nie sta­no­wi ele­ment wi­ęk­szej, zło­żo­nej ca­ło­ści, jaką jest zdro­we funk­cjo­no­wa­nie czło­wie­ka. Wła­ści­wa die­ta wpły­wa na ja­ko­ść ży­cia, po­pra­wia zdro­wie oraz wspie­ra utrzy­ma­nie rów­no­wa­gi bio­che­micz­nej or­ga­ni­zmu.

Jak do­brze jeść, wspo­ma­ga­jąc cia­ło przy­go­to­wu­jące się do po­częcia dziec­ka? Za­dbaj­my o to, aby w die­cie zna­la­zły się duże ilo­ści wa­rzyw i owo­ców, ka­sze, na­tu­ral­ne soki, wy­wa­ry wa­rzyw­ne oraz ki­szon­ki. War­to ogra­ni­czyć lub ca­łko­wi­cie wy­eli­mi­no­wać z ja­dło­spi­su pro­duk­ty wy­so­ko­prze­two­rzo­ne i za­wie­ra­jące dużą ilo­ść cu­krów pro­stych. Po­sta­raj­my się wy­pi­jać ok. 2-3 li­trów nie­ga­zo­wa­nej wody dzien­nie. Wła­ści­we na­wod­nie­nie wspo­ma­ga pro­ce­sy prze­mia­ny ma­te­rii. Nie na­le­ży prze­sa­dzać z ko­fe­iną i te­iną (war­to wie­dzieć, że ko­fe­inę za­wie­ra nie tyl­ko kawa, lecz ta­kże yer­ba mate, ka­kao i nie­któ­re ro­dza­je her­bat, zaś te­iny nie za­wie­ra np. her­ba­ta ro­oibos). To do­bry mo­ment, aby ro­ze­znać się i za­sma­ko­wać w her­ba­tach zio­ło­wych - wła­ści­wym wy­bo­rem będzie her­ba­ta z mnisz­ka le­kar­skie­go, po­krzy­wy lub brat­ka trój­barw­ne­go (cho­ciaż ten ostat­ni nie jest za­le­ca­ny przy nad­ci­śnie­niu i aryt­mii). War­to rów­nież uni­kać mie­sza­nek zio­ło­wych z nie­ja­snym skła­dem.

Ak­tyw­no­ść fi­zycz­na i płod­no­ść

Przy­go­to­wa­nie cia­ła do ci­ąży to rów­nież ruch i od­po­wied­ni czas spędza­ny na świe­żym po­wie­trzu. W trak­cie ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej po­lep­sza się prze­pływ krwi, a co za tym idzie: odży­wie­nie wszyst­kich tka­nek cia­ła. Nie­zmier­nie wa­żne jest od­po­wied­nie na­wod­nie­nie, szcze­gól­nie w trak­cie in­ten­syw­ne­go wy­si­łku lub po nim.

Nie trze­ba roz­po­czy­nać przy­go­to­wań do ma­ra­to­nu, pla­no­wać upra­wia­nia wy­ma­ga­jące­go spor­tu czy ku­po­wać ro­we­ru gór­skie­go. Nie mu­si­my obie­cy­wać so­bie pi­ęciu wi­zyt na si­łow­ni ty­go­dnio­wo. Dla utrzy­ma­nia zdro­wia, po­lep­sze­nia sa­mo­po­czu­cia i od­bu­do­wa­nia kon­tak­tu z cia­łem wy­star­czy pół go­dzi­ny umiar­ko­wa­nej ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej dzien­nie. Mogą to być ćwi­cze­nia roz­ci­ąga­jące, szyb­ki spa­cer, prze­ja­żdżka ro­we­rem, a na­wet pra­ca w ogród­ku. W utrwa­le­niu na­wy­ku co­dzien­ne­go ru­sza­nia się z pew­no­ścią po­mo­że, kie­dy wy­bra­ne spo­so­by na ruch będą uroz­ma­ico­ne, ale przede wszyst­kim - spra­wia­jące przy­jem­no­ść.

Po­nad­to kąpie­le w wan­nie z za­sto­so­wa­niem np. so­lan­ki uła­twia­ją roz­sze­rza­nie się po­rów skó­ry oraz sty­mu­lu­ją pro­ce­sy wy­mia­ny jo­no­wej mi­ędzy cia­łem czło­wie­ka a roz­two­rem kąpie­lo­wym. Wchła­nia­ne są znaj­du­jące się w so­lan­ce jony jodu, bro­mu, wap­nia, ma­gne­zu, sodu i inne mi­kro­ele­men­ty, po­zy­tyw­nie od­dzia­łu­jące na or­ga­nizm.

Do­brym po­my­słem jest też sko­rzy­sta­nie z sau­ny - wy­so­ka tem­pe­ra­tu­ra roz­sze­rza na­czy­nia krwio­no­śne skó­ry. Sau­ny po­win­ny uni­kać jed­nak oso­by z pro­ble­ma­mi kar­dio­lo­gicz­ny­mi, der­ma­to­lo­gicz­ny­mi, cho­ro­ba­mi reu­ma­tycz­ny­mi, cho­ro­ba­mi ukła­du od­de­cho­we­go i cu­krzy­cą. Sau­na nie jest rów­nież za­le­ca­na ko­bie­tom w ci­ąży, o ile nie ko­rzy­sta­ły z niej re­gu­lar­nie wcze­śniej.

Sen a płod­no­ść

Kie­dy śpi­my, w na­szym cie­le za­cho­dzą nie­zwy­kle wa­żne dla zdro­wia pro­ce­sy. Do­bry, re­gu­lar­ny i zdro­wy noc­ny od­po­czy­nek wspie­ra rów­nież wszyst­ko to, co zwi­ąza­ne z za­cho­dze­niem w ci­ążę. Do­ty­czy to za­rów­no ko­biet, jak i mężczyzn. I tak np. u oboj­ga płci w trak­cie snu wy­dzie­la­ny jest hor­mon, lep­ty­na, ob­ni­ża­jący po­czu­cie gło­du - nie jemy w nocy i nie od­czu­wa­my gło­du, a co za tym idzie, nie przyj­mu­je­my nad­mier­nej ilo­ści po­ży­wie­nia, co za­po­bie­ga oty­ło­ści. Cho­ro­ba oty­ło­ścio­wa może bo­wiem mieć ne­ga­tyw­ny wpływ na płod­no­ść i od­po­wia­dać za pro­ble­my z po­częciem dziec­ka - w przy­pad­ku za­rów­no przy­szłej mamy, jak i przy­szłe­go taty8. Oso­by pra­cu­jące na zmia­ny lub kła­dące się spać pó­źno mogą do­świad­czać wil­cze­go gło­du w zwi­ąz­ku z za­bu­rze­niem wy­rzu­tu gre­li­ny - "hor­mo­nu gło­du". "Noc­ny hor­mon" - an­ty­diu­re­ty­na - ob­ni­ża ilo­ść mo­czu w go­dzi­nach noc­nych w pęche­rzu mo­czo­wym, dzi­ęki cze­mu nie mu­si­my w nocy wsta­wać do to­a­le­ty. Cia­ło ludz­kie, cho­ciaż czło­wiek śpi, tak na­praw­dę nie prze­sta­je pra­co­wać.

Zda­niem na­ukow­ców ko­bie­ty sy­pia­jące 7-8 go­dzin na dobę zwi­ęk­sza­ją swo­je szan­se na za­jście w zdro­wą ci­ążę9. Sen u ko­biet jest ści­śle zwi­ąza­ny ze sta­tu­sem hor­mo­nal­nym. Fi­zjo­lo­gicz­na po­trze­ba snu zmie­nia się rów­nież pod­czas ci­ąży i me­no­pau­zy. W za­le­żno­ści od tego, czy je­ste­śmy w trak­cie krwa­wie­nia, po jego za­ko­ńcze­niu lub tuż przed nim, na­sza go­spo­dar­ka en­do­kryn­na zmie­nia się, co nie po­zo­sta­je bez wpły­wu na rytm snu i czu­wa­nia. Ba­da­cze za­ob­ser­wo­wa­li, że ko­bie­ty w wie­ku pro­duk­cyj­nym do­świad­cza­ją sta­ty­stycz­nie wi­ęcej za­kłó­ceń snu noc­ne­go niż mężczy­źni10 i ma to zwi­ązek z fluk­tu­acja­mi hor­mo­nów w cy­klu mie­si­ęcz­nym. Aby utrzy­mać opty­mal­ny po­ziom wy­dzie­la­nia hor­mo­nal­ne­go, któ­ry będzie sprzy­jać po­częciu, war­to do­wie­dzieć się wi­ęcej o swo­im cy­klu11, a ta­kże zwró­cić uwa­gę na to, jak wy­gląda­ją na­sze sen­ne na­wy­ki. U ka­żdej z nas będzie wy­gląda­ło to nie­co ina­czej!

U "do­brze śpi­ących" mężczyzn (któ­rym rów­nież za­le­ca się ok. 8 go­dzin snu na dobę) za­uwa­żo­no12:

lep­sze pa­ra­me­try na­sie­nia, opty­mal­ne wy­dzie­la­nie te­sto­ste­ro­nu - hor­mo­nu od­po­wie­dzial­ne­go za męską płod­no­ść i funk­cjo­no­wa­nie męskich na­rządów płcio­wych.

Jak po­pra­wić ja­ko­ść snu? Oto kil­ka za­sad:

Przed snem war­to uni­kać dłu­giej eks­po­zy­cji na świa­tło. Za­bu­rza to pro­ces uwal­nia­na me­la­to­ni­ny - hor­mo­nu bio­rące­go udział w fi­zjo­lo­gii snu. Wy­łącz­my te­le­wi­zor, nie kła­dźmy się z te­le­fo­nem ko­mór­ko­wym do łó­żka albo z lap­to­pem na ko­la­nach/brzu­chu. Na trzy go­dzi­ny przed spa­niem nie ob­ja­daj­my się. Je­śli czu­je­my ssa­nie w żo­łąd­ku, zjedz­my lek­ką prze­kąskę. Je­że­li spo­ży­je­my zbyt dużo po­ży­wie­nia przed snem, or­ga­nizm nie zo­rien­tu­je się, co ma ro­bić - spać czy tra­wić. Przed snem nie pij­my na­po­jów po­bu­dza­jących: moc­nej kawy, her­ba­ty, na­poi ener­ge­ty­zu­jących. Nie pla­nuj­my in­ten­syw­ne­go tre­nin­gu ani nie za­ży­waj­my go­rących kąpie­li na ok. 3 go­dzi­ny przed pla­no­wa­nym od­po­czyn­kiem. Za­rów­no in­ten­syw­ne ćwi­cze­nia, jak i mo­cze­nie się w pa­ru­jącej wan­nie pro­wa­dzi do wzro­stu tem­pe­ra­tu­ry cia­ła, a taka nie po­zwo­li or­ga­ni­zmo­wi spo­koj­nie za­snąć. Wy­wie­trz­my sy­pial­nię - tem­pe­ra­tu­ra po­win­na oscy­lo­wać mi­ędzy 19-21°C. Wy­cisz­my się umy­sło­wo/in­te­lek­tu­al­nie przed snem - zni­we­lu­je to go­ni­twę my­śli po po­ło­że­niu się do łó­żka. Czy­taj­my "spo­koj­ną" ksi­ążkę za­miast new­sów w in­ter­ne­cie i włącz­my ci­chą, ko­jącą mu­zy­kę w miej­sce po­bu­dza­jącej do ru­chu. Przed spa­niem nie pal­my pa­pie­ro­sów i nie pij­my al­ko­ho­lu - po­gor­szy to ja­ko­ść snu. Wy­bierz­my wy­god­ne łó­żko i ma­te­rac, któ­ry po­zwo­li od­po­cząć kręgo­słu­po­wi. Po­sta­raj­my się pro­wa­dzić re­gu­lar­ny tryb ży­cia. Na tyle, na ile to mo­żli­we wsta­waj­my i kła­dźmy się o po­dob­nych po­rach.

Zdro­we zęby

Wa­żnym ele­men­tem na­sze­go zdro­wia jest pra­wi­dło­wy stan jamy ust­nej. Ubyt­ki próch­ni­cze, ka­mień na­zęb­ny, cho­ro­by przy­zębia i nie­le­czo­ne in­fek­cje wpły­wa­ją na do­bro­stan ca­łe­go or­ga­ni­zmu. Drob­no­ustro­je i ich me­ta­bo­li­ty za spra­wą ubyt­ków zy­sku­ją mo­żli­wo­ść wnik­ni­ęcia do krwio­bie­gu, a stam­tąd do po­zo­sta­łych na­rządów cia­ła. Nie­wy­le­czo­ny, ak­tyw­nie za­in­fe­ko­wa­ny ząb lub dzi­ąsło po­tra­fią w ta­kiej sy­tu­acji uru­cho­mić ka­ska­dę pro­ce­sów skie­ro­wa­nych prze­ciw­ko roz­wi­ja­jącej się in­fek­cji13. Or­ga­nizm, któ­ry wal­czy z in­fek­cją, nie ma siły na inne pro­ce­sy, m.in. na akt za­płod­nie­nia.

Zdro­we lub wy­le­czo­ne zęby przy­szłej mamy sprzy­ja­ją:

osi­ągni­ęciu od­po­wied­niej masy uro­dze­nio­wej przez dziec­ko, po­ro­do­wi o cza­sie, zni­we­lo­wa­niu nad­ci­śnie­nia tęt­ni­cze­go po­wi­ąza­ne­go z ci­ążą, zmniej­sze­niu ry­zy­ka wy­stąpie­nia cu­krzy­cy ci­ążo­wej.

War­to od­wie­dzić sto­ma­to­lo­ga, kie­dy do­świad­cza­my:

bo­le­sno­ści dzi­ąseł, ru­cho­mo­ści zębów, krwa­wie­nia z dzi­ąseł, bólu przy żu­ciu po­kar­mów, nad­mier­nej wra­żli­wo­ści na zim­no, go­rąco i okre­ślo­ne sma­ki, nie­przy­jem­ne­go za­pa­chu z ust.

Ci­ąża może dla wie­lu ko­biet ozna­czać po­ja­wie­nie się upo­rczy­wych pro­ble­mów sto­ma­to­lo­gicz­nych. Spo­wo­do­wa­ne jest to m.in. zwi­ęk­szo­nym u ci­ężar­nych za­po­trze­bo­wa­niem na wapń. Nie­do­bo­ry tego skład­ni­ka mogą po­gor­szyć stan zębów, a zmniej­szo­na po­daż wi­ta­min może zwi­ęk­szać ry­zy­ko po­ja­wie­nia się sta­nów za­pal­nych oraz cho­rób dzi­ąseł. Dla­te­go szcze­gól­nie wa­żne jest, aby pod­czas przy­go­to­wań do ci­ąży zdia­gno­zo­wać i wy­le­czyć mo­żli­we ubyt­ki.

Su­ple­men­ta­cja kwa­sem fo­lio­wym

War­to, by przy­go­to­wu­jąca się do ci­ąży para już na 3-6 mie­si­ęcy przed pla­no­wa­nym po­częciem roz­po­częła su­ple­men­ta­cję kwa­sem fo­lio­wym14, któ­ry jako an­ty­ok­sy­dant po­tęgu­je płod­no­ść przy­szłych ro­dzi­ców i chro­ni po­częte dziec­ko przed wa­da­mi cewy ner­wo­wej. Za­le­ca­ną daw­ką jest 0,4 mg kwa­su fo­lio­we­go na dobę dla osób bez ob­ci­ążeń cho­ro­bo­wych.

Mężczy­zna rów­nież po­wi­nien za­ży­wać kwas fo­lio­wy15, w ta­kiej sa­mej daw­ce. Naj­now­sze do­nie­sie­nia na­uko­we wska­zu­ją na po­zy­tyw­ny wpływ su­ple­men­ta­cji kwa­sem fo­lio­wym w po­łącze­niu z przyj­mo­wa­niem cyn­ku na licz­bę i ak­tyw­no­ść plem­ni­ków.

Za­jście w ci­ążę nie za­wsze jest pla­no­wa­ne i dla­te­go np. Cen­ters for Di­se­ase Con­trol and Pre­ven­tion - ame­ry­ka­ńska agen­cja zaj­mu­jąca się za­po­bie­ga­niem, mo­ni­to­ro­wa­niem i pro­fi­lak­tycz­nym dzia­ła­niem prze­ciw­ko cho­ro­bom - za­le­ca wszyst­kim ko­bie­tom w wie­ku roz­rod­czym su­ple­men­ta­cję kwa­sem fo­lio­wym przez cały czas16. Za­le­ce­nie to do­ty­czy ta­kże ko­biet, któ­re sto­su­ją do­ust­ną hor­mo­nal­ną an­ty­kon­cep­cję i mają w pla­nie za­jście w ci­ążę do­pie­ro za ja­kiś czas17.

Kwas fo­lio­wy od­po­wia­da w or­ga­ni­zmie ludz­kim m.in. za:

re­gu­la­cję i wzrost ko­mó­rek ner­wo­wych w ży­ciu pło­do­wym, ale ta­kże do­ro­słym, prze­cho­wy­wa­nie ma­te­ria­łu ge­ne­tycz­ne­go i prze­ka­zy­wa­nie cech dzie­dzicz­nych ko­mó­rek, po­bu­dza­nie pro­ce­sów krwio­twór­czych, pra­wi­dło­wą pra­cę prze­wo­du po­kar­mo­we­go.

Na­tu­ral­ny­mi źró­dła­mi kwa­su fo­lio­we­go są np. bro­ku­ły, ka­pu­sta, bruk­sel­ka, szpa­ra­gi, orze­chy, żó­łt­ka jaj, ba­na­ny i awo­ka­do. Jest on też skład­ni­kiem wi­ęk­szo­ści zie­lo­nych części ro­ślin wa­rzyw­nych.

War­to, by ko­bie­ty, któ­re pla­nu­ją ci­ążę, lub te, któ­re zna­la­zły się w tym sta­nie, przyj­mo­wa­ły kwas fo­lio­wy w po­sta­ci me­ty­lo­wej - ze względu na znacz­nie lep­szą przy­swa­jal­no­ść.

Do­ty­czy to wszyst­kich ko­biet, lecz zwłasz­cza tych, któ­re są no­si­ciel­ka­mi mu­ta­cji ge­ne­tycz­nej genu MTHFR. To gen, któ­ry od­po­wia­da za wy­twa­rza­nie en­zy­mu re­duk­ta­zy me­ty­le­no­te­tra­hy­dro­fo­lia­no­wej (w skró­cie wła­śnie MTHFR) i od­gry­wa istot­ną rolę przy me­ta­bo­li­zmie kwa­su fo­lio­we­go. Mu­ta­cje genu MTHFR upo­śle­dza­ją więc wchła­nia­nie kwa­su fo­lio­we­go i pro­wa­dzą do jego de­fi­cy­tów. Po­stać me­ty­lo­wa­na kwa­su fo­lio­we­go jest ła­twiej przy­swa­jal­na przez no­si­ciel­ki tej mu­ta­cji genu, co skut­ku­je nor­ma­li­za­cją po­zio­mu ho­mo­cy­ste­iny, któ­rej z ko­lei wy­so­kie po­zio­my ob­ni­ża­ją po­ziom fo­lia­nów oraz wi­ta­mi­ny B12. Sama zaś ho­mo­cy­ste­ina wy­stępu­jąca w or­ga­ni­zmie w zbyt du­żym na­tęże­niu może po­wo­do­wać u ko­bie­ty scho­rze­nia, ta­kie jak mia­żdży­ca czy za­krze­pi­ca żyl­na lub tęt­ni­cza. W jaki spo­sób mo­że­my się do­wie­dzieć, czy je­ste­śmy no­si­ciel­ka­mi mu­ta­cji MTHFR? Ba­da­nie okre­śla­jące ów de­fi­cyt często za­le­ca się ko­bie­tom, któ­re do­świad­cza­ją trud­no­ści z za­jściem w ci­ążę lub jej do­no­sze­niem, nie jest ono jed­nak stan­dar­do­wą, re­fun­do­wa­ną pro­ce­du­rą.

Wi­zy­ta pre­kon­cep­cyj­na

Dwo­je lu­dzi przy­go­to­wu­jących się do po­częcia dziec­ka może sko­rzy­stać z po­rad­nic­twa przed­ci­ążo­we­go, czy­li wi­zyt pre­kon­cep­cyj­nych. I war­to, by to zro­bi­li, zwłasz­cza że gdy za­czy­na­my my­śleć o dziec­ku, po­ja­wia­ją się licz­ne nie­wia­do­me. Oczy­wi­ście, na część py­tań mo­że­my sami zna­le­źć od­po­wie­dź, ale cza­sa­mi nie wy­star­czy prze­szu­ki­wa­nie in­ter­ne­tu.

Naj­częściej w przy­go­to­wa­nia do ci­ąży ak­tyw­niej an­ga­żu­je się ko­bie­ta. War­to jed­nak, by w wi­zy­cie pre­kon­cep­cyj­nej wzi­ął też udział przy­szły oj­ciec dziec­ka - bo tro­ska o wła­sne zdro­wie jest wa­żna dla zdro­wia czło­wie­ka, któ­re­go obo­je chce­my po­wo­łać do ży­cia.

W za­le­żno­ści od sy­tu­acji zdro­wot­nej war­to wy­brać od­po­wied­nie­go spe­cja­li­stę me­dycz­ne­go.

Je­że­li para jest ogól­nie zdro­wa, na wi­zy­tę zwi­ąza­ną z pla­no­wa­ną ci­ążą wy­bie­ra­my le­ka­rza gi­ne­ko­lo­ga i/lub po­ło­żną.

Do­bie­ra­jąc oso­bę wspie­ra­jącą nas w tym szcze­gól­nym ży­cio­wym mo­men­cie, spró­buj­my już te­raz zna­le­źć taką, jaka nie tyl­ko będzie osa­dzo­na w na­uko­wej wie­dzy me­dycz­nej, ale też taką, jaka uwzględ­ni na­sze oso­bi­ste pre­fe­ren­cje.

Mogą one np. do­ty­czyć:

spo­so­bu odży­wia­nia (die­ta we­ge­ta­ria­ńska/we­ga­ńska), ho­li­stycz­ne­go po­de­jścia do ży­cia i sze­ro­ko po­jęte­go zdro­wia (w tym zdro­wia pro­kre­acyj­ne­go).

Szcze­gól­nie wa­żne jest, aby wy­bra­ne oso­by - le­karz, le­kar­ka czy po­ło­żna - sza­no­wa­ły na­sze po­glądy, du­cho­wo­ść czy wy­zna­wa­ną re­li­gię i w tym kon­te­kście spra­wo­wa­ły opie­kę naj­lep­szą z mo­żli­wych.

Na wi­zy­tę pre­kon­cep­cyj­ną do­brze jest przy­go­to­wać na­stępu­jące do­ku­men­ty/in­for­ma­cje:

do­ku­ment to­żsa­mo­ści, do­ty­czące dłu­go­ści cy­klu mie­si­ęcz­ne­go przy­szłej mamy, w tym prze­bie­gu, dłu­go­ści i re­gu­lar­no­ści men­stru­acji, ro­dza­ju sto­so­wa­nej an­ty­kon­cep­cji, o re­gu­lar­no­ści wspó­łży­cia, do­ty­czące po­przed­nich ciąż - np. kar­tę ciąż, ich prze­bie­gu, licz­by i za­ko­ńcze­nia (je­śli ko­bie­ta/ro­dzi­ce mają już po­tom­stwo), wy­ni­ki ba­dań la­bo­ra­to­ryj­nych, np. mor­fo­lo­gii, ba­da­nia ogól­ne­go mo­czu, ozna­cze­nia gru­py krwi oraz czyn­ni­ka Rh, w przy­pad­ku ko­biet ostat­ni wy­nik cy­to­lo­gii - je­że­li był wy­ko­ny­wa­ny, kar­ty in­for­ma­cyj­ne z le­cze­nia szpi­tal­ne­go (o ile ta­ko­we było), wy­ni­ki ba­dań ge­ne­tycz­nych, je­że­li były w prze­szło­ści wska­za­nia do ich prze­pro­wa­dze­nia, wszel­kie za­świad­cze­nia le­kar­skie i opi­nie, do­ty­czące ró­żne­go ro­dza­ju scho­rzeń, opi­sy USG - szcze­gól­nie te do­ty­czące jamy brzusz­nej oraz na­rządów płcio­wych (je­śli z ja­ki­chś po­wo­dów były wcze­śniej ro­bio­ne), in­for­ma­cje o spo­so­bie odży­wia­nia, ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej czy pre­fe­ren­cjach re­li­gij­no-fi­lo­zo­ficz­nych.

W trak­cie wi­zy­ty le­karz lub po­ło­żna zbio­rą wy­wiad me­dycz­ny, a więc prze­pro­wa­dzą roz­mo­wę, w trak­cie któ­rej zo­sta­nie­my za­py­ta­ni o ak­tu­al­ny stan zdro­wia i prze­by­te lub ak­tu­al­nie le­czo­ne cho­ro­by do­ty­czące przede wszyst­kim:

ukła­du roz­rod­cze­go, ukła­du hor­mo­nal­ne­go, cho­rób za­ka­źnych, cho­rób prze­no­szo­nych dro­gą płcio­wą, ura­zów ró­żne­go ro­dza­ju, in­nych mo­gących mieć wpływ na akt za­płod­nie­nia czy prze­bieg ewen­tu­al­nej ci­ąży.

Przy­go­to­wa­nie do roz­mo­wy (ze­bra­nie in­for­ma­cji, przy­po­mnie­nie zda­rzeń zwi­ąza­nych z cho­ro­bą) po­zwo­li na uzy­ska­nie opty­mal­nych po­rad. Roz­mo­wa będzie też do­ty­czyć in­tym­nych te­ma­tów i war­to się na to przy­go­to­wać. To oczy­wi­ste, że mo­że­my czuć się nie­co skrępo­wa­ni. Pa­mi­ętaj­my, że po­ru­sza­nie de­li­kat­nych sfer ży­cia ma słu­żyć udzie­le­niu jak naj­lep­szej po­ra­dy. Cza­sa­mi drob­ne spra­wy, na któ­re nie zwró­ci­li­by­śmy uwa­gi, mogą się oka­zać istot­ne albo wręcz klu­czo­we dla pla­no­wa­nej ci­ąży.

In­te­gral­nym ele­men­tem wy­wia­du zbie­ra­ne­go przez le­ka­rza i/lub po­ło­żną jest wy­wiad do­ty­czący cho­rób wy­stępu­jących w ro­dzi­nie przy­szłych ro­dzi­ców. Je­śli nie wie­my wszyst­kie­go na te­mat na­szych ro­dzi­ców i dziad­ków, a zwłasz­cza szcze­gó­łów o ich sta­nie zdro­wia, spró­buj­my się do­wie­dzieć, czy w ro­dzi­nach nie wy­stępo­wa­ły cho­ro­by o podło­żu ge­ne­tycz­nym.

War­to też zwró­cić uwa­gę na obec­ne w ro­dzi­nie scho­rze­nia ta­kie jak:

nad­ci­śnie­nie tęt­ni­cze, cho­ro­ba za­to­ro­wo-za­krze­po­wa, cu­krzy­ca, no­wo­two­ry - ja­kie­go ro­dza­ju i u kogo, cho­ro­by au­to­im­mu­no­lo­gicz­ne, cho­ro­by psy­chicz­ne i o podło­żu neu­ro­lo­gicz­nym/ neu­ro­ro­zwo­jo­wym.

Wa­żne są ta­kże in­for­ma­cje do­ty­czące prze­bie­gu ciąż, po­ro­dów, lak­ta­cji i po­ło­gów w naj­bli­ższej ro­dzi­nie przy­szłych ro­dzi­ców. Le­karz lub po­ło­żna mogą za­py­tać o hi­sto­rię mamy, sio­stry czy bli­sko spo­krew­nio­nych ko­biet. Uzy­ska­ne in­for­ma­cje nie de­ter­mi­nu­ją za­le­ceń, ale sta­no­wią wska­zów­kę dla spe­cja­li­sty.

Istot­ne mogą się też oka­zać za­gad­nie­nia do­ty­czące śro­do­wi­ska ży­cia i pra­cy. W py­ta­niu tym cho­dzi o czyn­ni­ki szko­dli­we, ma­jące wpływ na zdro­wie ko­bie­ty i mężczy­zny oraz przy­szłe­go dziec­ka.

Szcze­gól­ną uwa­gę war­to zwró­cić na czyn­ni­ki ta­kie jak:

eks­po­zy­cja na sub­stan­cje che­micz­ne, np. pe­sty­cy­dy, czyn­ni­ki fi­zycz­ne (to, czy je­ste­śmy na­ra­że­ni na szcze­gól­ne ura­zy, prze­męcze­nie, cho­ro­by za­wo­do­we), czyn­ni­ki bio­lo­gicz­ne (np. pra­ca w śro­do­wi­sku me­dycz­nym, gdzie mo­że­my być na­ra­że­ni na okre­ślo­ne drob­no­ustro­je), pro­mie­nio­wa­nie ul­tra­fio­le­to­we, któ­re w okre­sie oko­ło­kon­cep­cyj­nym po­win­no być wy­eli­mi­no­wa­ne (np. so­la­rium), pro­mie­nio­wa­nie - w szcze­gól­no­ści pro­mie­nio­wa­nie ra­dio­ak­tyw­ne.

Je­śli za­wód wy­ko­ny­wa­ny jest w nie­ko­rzyst­nych wa­run­kach, war­to uwzględ­nić mo­żli­wo­ść zmia­ny śro­do­wi­ska pra­cy - tak by po­częcie dziec­ka od­by­ło się po za­ko­ńcze­niu po­ten­cjal­nie nie­ko­rzyst­nej eks­po­zy­cji.

In­for­ma­cje ze­bra­ne od przy­szłych ro­dzi­ców po­zwo­lą oso­bie spra­wu­jącej opie­kę me­dycz­ną na wstęp­ną oce­nę sta­nu zdro­wia pary i wy­da­nie jak naj­lep­szych za­le­ceń.

Ba­da­nie w trak­cie wi­zy­ty pre­kon­cep­cyj­nej

Pod­czas wi­zy­ty przed­ci­ążo­wej le­karz lub po­ło­żna za­pro­po­nu­ją ko­bie­cie ba­da­nie gi­ne­ko­lo­gicz­ne na fo­te­lu gi­ne­ko­lo­gicz­nym oraz wy­ko­na­nie USG.

W ten spo­sób spe­cja­li­sta oce­ni stan ca­łe­go ukła­du roz­rod­cze­go, czy­li:

po­chwy, szyj­ki ma­ci­cy, ma­ci­cy, ja­jo­wo­dów, jaj­ni­ków oraz in­nych struk­tur ana­to­micz­nych znaj­du­jących się w mied­ni­cy mniej­szej.

Na po­cząt­ku ba­da­nia gi­ne­ko­lo­gicz­ne­go, po oce­nie we wzier­ni­ku gi­ne­ko­lo­gicz­nym po­chwy i szyj­ki ma­ci­cy, zo­sta­nie po­bra­ny ma­te­riał bio­lo­gicz­ny:

z tar­czy i ka­na­łu szyj­ki ma­ci­cy w celu wy­ko­na­nia ba­da­nia cy­to­lo­gicz­ne­go, z po­chwy, aby okre­ślić jej bio­ce­no­zę (daw­niej: czy­sto­ść po­chwy).

Zda­rza się, że wi­zy­ta pre­kon­cep­cyj­na jest pierw­szym ba­da­niem gi­ne­ko­lo­gicz­nym w ży­ciu ko­bie­ty. War­to po­in­for­mo­wać o tym le­ka­rza czy po­ło­żną. Mo­żna po­pro­sić o szcze­gó­ło­wą in­struk­cję, gdzie mo­żna się przy­go­to­wać - ro­ze­brać, umyć i cze­kać na ba­da­nie. Rów­nież w trak­cie ukła­da­nia się na fo­te­lu po­pro­śmy spe­cja­li­stę o wska­zów­ki. Przy­go­to­wu­jąc się do tego ba­da­nia, pa­mi­ętaj­my, że nie ma ko­niecz­no­ści usu­wa­nia owło­sie­nia ło­no­we­go - wy­bo­rem ko­bie­ty jest to, czy się goli, de­pi­lu­je, czy nie. W trak­cie ba­da­nia przez po­chwę wie­le pa­cjen­tek od­czu­wa dys­kom­fort - war­to to sy­gna­li­zo­wać i pro­sić o wy­ja­śnie­nia, dla­cze­go tak się dzie­je. Całe ba­da­nie po­win­no od­być się w in­tym­nych wa­run­kach i w po­sza­no­wa­niu na­tu­ral­nej wra­żli­wo­ści ko­bie­ty. Naj­lep­szą prak­ty­ką, zwłasz­cza w przy­pad­ku młod­szych pa­cjen­tek, tych, któ­re są u gi­ne­ko­lo­ga pierw­szy raz, oraz ko­biet z do­świad­cze­niem nad­użyć sek­su­al­nych, jest uzy­ski­wa­nie od pa­cjent­ki świa­do­mej zgo­dy na ka­żdy ko­lej­ny etap ba­da­nia.

W trak­cie wi­zy­ty oce­nie pod­le­ga­ją ta­kże pier­si ko­bie­ty, któ­re po­win­ny być w ró­żny spo­sób i w ró­żnych po­zy­cjach zba­da­ne dło­ńmi ubra­ny­mi w ręka­wicz­ki, a ta­kże oce­nio­ne wi­zu­al­nie.

4 Wg In­sty­tu­tu Gal­lu­pa nie­za­le­żnie od płci, wi­ęcej niż 9 na 10 Ame­ry­ka­nów pra­gnie być ro­dzi­ca­mi, zob. F. New­port, J. Wil­ke, De­si­re for Chil­dren Still Norm in U.S., on­li­ne: https://news.gal­lup.com/poll/164618/de­si­re-chil­dren-norm.aspx (do­stęp: 30.06.2024).

5 Zob. A. But­tar, S. Se­ward, Eno­vid. The First Hor­mo­nal Birth Con­trol Pill, on­li­ne: https://em­bryo.asu.edu/pa­ges/eno­vid-first-hor­mo­nal-birth-con­trol-pill (do­stęp: 10.05.2024).

6 Zob. WHO, He­alth and Well-Be­ing, https://www.who.int/data/gho/data/ma­jor-the­mes/he­alth-and-well-be­ing (do­stęp: 14.11.2023).

7 Zob. N.I. Noh, First-time fa­thers' expe­rien­ces du­ring the­ir trans­i­tion to pa­ren­tho­od. A stu­dy of Ko­re­an fa­thers, "Child He­alth Nur­sing Re­se­arch" 2021, ? 27(3), s. 286-296, on­li­ne: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/ar­tic­les/PMC8650859 (do­stęp: 14.11.2023).

8 Zob. A. Arm­strong i in., Obe­si­ty and re­pro­duc­tion, "Cur­rent Opi­nion in Ob­ste­trics & Gy­ne­co­lo­gy" 2022, ? 34(4), s. 184-189, on­li­ne: https://on­li­ne­li­bra­ry.wi­ley.com/doi/full/10.1111/ejn.16184 (do­stęp: 29.10.2023).

9 Zob. J.D. Kloss i in., Sle­ep, Sle­ep Di­stur­ban­ce and Fer­ti­li­ty in Wo­men, "Sle­ep Me­di­ci­ne Re­view" 2015, ? 22, s. 78-87, on­li­ne: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/ar­tic­les/PMC4402098 (do­stęp: 30.06.2023).

10 Zob. J. Sha­zia i in., Sle­ep and Pre­men­stru­al Syn­dro­me, "Jo­ur­nal of Sle­ep Me­di­ci­ne and Di­sor­ders" 2016, ? 3(5), on­li­ne: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/ar­tic­les/PMC5323065 (do­stęp: 28.02.2024).

11 Wi­ęcej na ten te­mat w roz­dzia­le 3, s. 85-114.

12 Zob. M.L. An­der­sen i in., The as­so­cia­tion of te­sto­ste­ro­ne, sle­ep, and se­xu­al func­tion in men and wo­men, "Bra­in Re­se­arch" 2011, ? 1416, s. 80-104, on­li­ne: https://pub­med.ncbi.nlm.nih.gov/21890115 (do­stęp: 29.10.2023).

13 Zob. Pro­fi­lak­ty­ka w po­ło­żnic­twie, gi­ne­ko­lo­gii i neo­na­to­lo­gii, red. Z. Słom­ko i in., Po­znań 2005, s. 178-179; J.C. Bond i in., Self-re­por­ted pe­rio­don­ti­tis and fe­cun­da­bi­li­ty in a po­pu­la­tion of pre­gnan­cy plan­ners, "Hu­man Re­pro­duc­tion" 2021, vol. 36, ? 3, s. 2073-2082, on­li­ne: https://doi.org/10.1093/hum­rep/deab058 (do­stęp: 9.12.2024); E. Ric­ci i in., Pe­rio­don­ti­tis, fe­ma­le fer­ti­li­ty and con­cep­tion (Re­view), "Bio­me­di­cal Re­ports" 2022, ? 86, on­li­ne: https://doi.org/10.3892/br.2022.1569 (do­stęp: 9.12.2024).

14 Kwas fo­lio­wy jest or­ga­nicz­nym zwi­ąz­kiem che­micz­nym za­li­cza­nym do wi­ta­min z gru­py B.

15 Zob. K. Wik­to­ro­wicz i in., Wpływ spo­so­bu ży­wie­nia na płod­no­ść mężczyzn, "Fo­rum Me­dy­cy­ny Ro­dzin­nej" 2019, t. 13, nr 3, s. 133-140.

16 Zob. Cen­ters for Di­se­ase Con­trol and Pre­ven­tion, Fo­lic Acid, on­li­ne: https://www.cdc.gov/ncbddd/fo­li­ca­cid/abo­ut.html (do­stęp: 14.11.2023).

17 Zob. Sta­no­wi­sko Eks­per­tów Pol­skie­go To­wa­rzy­stwa Gi­ne­ko­lo­gów i Po­ło­żni­ków w za­kre­sie su­ple­men­ta­cji fo­lia­nów oraz wa­run­ków sto­so­wa­nia do­dat­ko­wej su­ple­men­ta­cji cho­li­ny i wi­ta­min B6 i B12, w okre­sie przed­kon­cep­cyj­nym, ci­ąży i po­ło­gu, Pol­skie To­wa­rzy­stwo Gi­ne­ko­lo­gów i Po­ło­żni­ków, 2024, on­li­ne: https://www.ptgin.pl/ar­ty­kul/sta­no­wi­sko-eks­per­tow-pol­skie­go-to­wa­rzy­stwa-gi­ne­ko­lo­gow-i-po­lo­zni­kow-w-za­kre­sie (do­stęp: 9.09.2024).

Spis tre­ści

Wy­jąt­ko­wo­ść 9 mie­si­ęcy

Te­raz two­ja ko­lej

Być po­ło­żną

Dla­cze­go i dla kogo

1. Ci­ąża. Nowy po­czątek

Gdy ci­ąża jest nie­pla­no­wa­na

2. Przed ci­ążą - przy­go­to­wa­nie

Zdro­we sta­ra­nia o dziec­ko

Odży­wia­nie wspo­ma­ga­jące płod­no­ść Ak­tyw­no­ść fi­zycz­na i płod­no­ść Sen a płod­no­ść Zdro­we zęby Su­ple­men­ta­cja kwa­sem fo­lio­wym Wi­zy­ta pre­kon­cep­cyj­na Zdro­wie przy­szłe­go taty

Cho­ro­by prze­wle­kłe i sta­ra­nia o dziec­ko

Trud­no­ści z za­jściem w ci­ążę

Emo­cjo­nal­ne przy­go­to­wa­nie do ci­ąży

Prak­ty­ki roz­wo­jo­we

Przy­go­to­wa­nie do ci­ąży w part­ner­stwie

Prak­ty­ki roz­wo­jo­we

Naj­częściej za­da­wa­ne py­ta­nia

3. Jak ko­bie­ta sta­je się mat­ką? Cykl men­stru­acyj­ny i cykl ży­cia ko­bie­ty

Cykl men­stru­acyj­ny

Pierw­sza faza cy­klu: mie­si­ącz­ka - zima Dru­ga faza: fo­li­ku­lar­na - wio­sna Trze­cia faza: owu­la­cyj­na - lato Czwar­ta faza: faza lu­te­al­na lub faza cia­łka żó­łte­go - je­sień Co może za­bu­rzyć pra­wi­dło­wy cykl men­stru­acyj­ny

Cykl ży­cia ko­bie­ty

Dzie­ci­ństwo - z czym przy­cho­dzi­my na świat Sta­wa­nie się ko­bie­tą Ko­bie­ta w roz­kwi­cie Ko­bie­ta doj­rza­ła

4. "Je­stem w ci­ąży!"

Ci­ąża fi­zjo­lo­gicz­na (zdro­wa)

Cia­ło go­to­we do by­cia w ci­ąży

Uwa­żno­ść na sie­bie i dziec­ko w ci­ąży

Wcze­sne ob­ja­wy ci­ąży

Test ci­ążo­wy Przy­pusz­czal­ne ob­ja­wy ci­ąży

5. Emo­cje w ci­ąży

Zmia­ny w ko­lej­nych try­me­strach

I try­mestr ci­ąży - ko­bie­ta w zmia­nie II try­mestr ci­ąży - idzie nowe III try­mestr ci­ąży - w ocze­ki­wa­niu na po­ród

Ci­ąża - czas na całe spek­trum emo­cji

Ra­do­ść Lęk Stres

Ci­ąża - szer­szy kon­tekst

Prze­ko­na­nia o ci­ąży i ma­cie­rzy­ństwie In­stynkt ma­cie­rzy­ński

Mężczy­zna (wspó­łro­dzic) w zmia­nie

Cze­go po­trze­bu­je przy­szła mama

Wspar­cie spo­łecz­ne

Mo­del opie­ki ka­ska­do­wej, czy­li "po­zwa­lać in­nym opie­ko­wać się nami"

Prak­ty­ka roz­wo­jo­wa

Sztu­ka od­dy­cha­nia Krąg ko­biet Sto­ry­tel­ling Me­dy­ta­cja Birth Into Be­ing

6. Hor­mo­ny w ci­ąży

Pro­ge­ste­ron

Es­tro­ge­ny

Go­na­do­tro­pi­na (ludz­ka go­na­do­tro­pi­na ko­smów­ko­wa)

Re­lak­sy­na

Kor­ty­zol

Pro­lak­ty­na

Oksy­to­cy­na

Pro­sta­glan­dy­ny

To nie wszyst­ko

7. Jak zmie­nia się cia­ło ko­bie­ty w ci­ąży

I try­mestr ci­ąży: do 12. ty­go­dnia

Sy­gna­ły alar­mo­we

II try­mestr ci­ąży: 13.-27. ty­dzień

Zmia­ny w ukła­dzie roz­rod­czym Zmia­ny w ukła­dzie od­de­cho­wym Zmia­ny w ukła­dzie po­kar­mo­wym Zmia­ny w ukła­dzie krąże­nia Zmia­ny w ukła­dzie mo­czo­wym Zmia­ny w ukła­dzie mi­ęśnio­wo-szkie­le­to­wym Sy­gna­ły alar­mo­we

III try­mestr ci­ąży: 28.-40. ty­dzień

Zmia­ny w ukła­dzie roz­rod­czym Zmia­ny w ukła­dzie od­de­cho­wym Zmia­ny w ukła­dzie po­kar­mo­wym Zmia­ny w ukła­dzie krąże­nia Zmia­ny w ukła­dzie mo­czo­wym Zmia­ny w ukła­dzie mi­ęśnio­wo-szkie­le­to­wym Sy­gna­ły alar­mo­we

8. Jak roz­wi­ja się dziec­ko

I try­mestr ci­ąży

Za­płod­nie­nie i 1. ty­dzień ci­ąży 2. ty­dzień ci­ąży 3. ty­dzień ci­ąży 4. ty­dzień ci­ąży 5. ty­dzień ci­ąży 6. ty­dzień ci­ąży 7. ty­dzień ci­ąży 8. ty­dzień ci­ąży 9. ty­dzień ci­ąży 10. ty­dzień ci­ąży 11. ty­dzień ci­ąży 12. ty­dzień ci­ąży

II try­mestr ci­ąży

Ło­ży­sko, pępo­wi­na i bło­ny pło­do­we z pły­nem owo­dnio­wym

III try­mestr ci­ąży

Dziec­ko jako ak­tyw­ny uczest­nik po­ro­du

9 Styl ży­cia w zdro­wej ci­ąży

Odży­wia­nie

Wa­rzy­wa i owo­ce Pro­duk­ty zbo­żo­we Na­biał Pro­duk­ty bia­łko­we Tłusz­cze Pły­ny Cu­kier Cze­go nie jeść w ci­ąży We­ge­ta­ria­nizm i we­ga­nizm Przy­rost wagi Pro­gra­mo­wa­nie ży­wie­nia dziec­ka w brzu­chu mamy

Ak­tyw­no­ść fi­zycz­na

Ci­ąża le­żąca a ruch

Sen

Seks

I try­mestr ci­ąży II try­mestr ci­ąży III try­mestr ci­ąży Naj­częściej za­da­wa­ne py­ta­nia

Pra­ca

Pod­ró­że

Pod­róż sa­mo­cho­dem Pod­róż sa­mo­lo­tem Pod­róż pro­mem lub stat­kiem Pod­ró­że eg­zo­tycz­ne i ochro­na prze­ciw­sło­necz­na

Pie­lęgna­cja

Środ­ki ostro­żno­ści Prze­pi­sy na na­tu­ral­ne ko­sme­ty­ki Środ­ki czy­sto­ści Prze­pi­sy na na­tu­ral­ne środ­ki do czysz­cze­nia

Su­ple­men­ta­cja

Że­la­zo DHA (kwas do­ko­za­hek­sa­eno­wy) Wi­ta­mi­na D Jod Kwas fo­lio­wy Zio­ła i aro­ma­te­ra­pia Zio­ła Aro­ma­te­ra­pia

10. Do­le­gli­wo­ści fi­zjo­lo­gicz­ne w trak­cie ci­ąży

I try­mestr ci­ąży

Nud­no­ści i wy­mio­ty Zga­ga Za­par­cia Nad­mier­ne wy­dzie­la­nie śli­ny Częst­sze od­da­wa­nie mo­czu Zmien­ne na­stro­je Zmęcze­nie, sen­no­ść

II try­mestr ci­ąży

Ży­la­ki ko­ńczyn dol­nych Ży­la­ki ze­wnętrz­nych na­rządów płcio­wych Bóle kręgo­słu­pa Bóle gło­wy Krwa­wi­ące dzi­ąsła Obrzęki stóp In­fek­cje ukła­du mo­czo­we­go In­fek­cje w ob­rębie po­chwy

III try­mestr ci­ąży

Uczu­cie go­rąca i po­ce­nie się Obrzęki na dło­niach i twa­rzy

Czyn­ni­ki za­gra­ża­jące zdro­wej ci­ąży

Pa­pie­ro­sy i ni­ko­ty­na Al­ko­hol Środ­ki psy­cho­ak­tyw­ne Cho­ro­by za­ka­źne In­fek­cje z go­rącz­ką lub bie­gun­ką Kon­flikt se­ro­lo­gicz­ny To­ko­fo­bia Ura­zy i upad­ki

11. Spe­cja­li­ści to­wa­rzy­szący ci­ąży i opie­ka me­dycz­na ci­ężar­nej

Opie­ka w ra­mach ko­or­dy­no­wa­nej opie­ki nad ko­bie­tą w ci­ąży (KOC)

Po­ło­żna Le­karz

Ście­żka opie­ki w ra­mach NFZ

Opie­ka ko­mer­cyj­na

Po­ło­żna/le­karz Do­ula Oste­opa­ta (re­ha­bi­li­tant, fi­zjo­te­ra­peu­ta, te­ra­peu­ta ma­nu­al­ny) Fi­zjo­te­ra­peut­ka uro­gi­ne­ko­lo­gicz­na

Wi­zy­ty kon­tro­l­ne oraz ba­da­nia w trak­cie ci­ąży

Prze­bieg wi­zyt kon­tro­l­nych we­dług stan­dar­du or­ga­ni­za­cyj­ne­go opie­ki oko­ło­po­ro­do­wej Ci­ąża wie­lo­ra­cza

Edu­ka­cja przed­po­ro­do­wa

12. Pa­to­lo­gia ci­ąży

Ro­ze­jście spo­je­nia ło­no­we­go

Nie­wy­dol­no­ść szyj­ki ma­ci­cy

Przed­wcze­sne skur­cze

Cho­le­sta­za we­wnątrz­wątro­bo­wa

Nad­ci­śnie­nie ci­ążo­we i stan prze­drzu­caw­ko­wy

Cu­krzy­ca ci­ężar­nych

Go­spo­dar­ka węglo­wo­da­no­wa Ba­da­nia wy­klu­cza­jące cu­krzy­cę ci­ążo­wą Kry­te­ria dia­gno­stycz­ne roz­po­zna­nia cu­krzy­cy ci­ążo­wej po OGTT Po­ród przy cu­krzy­cy Ro­dza­je te­ra­pii Odży­wia­nie Ak­tyw­no­ść fi­zycz­na Kar­mie­nie pier­sią Ko­lej­na ci­ąża

Leki w ci­ąży

13. Przy­go­to­wa­nie do po­ro­du i po­ło­gu

Plan po­ro­du

Wie­dza na te­mat po­trzeb ro­dzącej i prze­bie­gu po­ro­du

Wy­bór miej­sca po­ro­du i to­wa­rzy­sze po­ro­du - Q&A Ma­saż kro­cza Dla­cze­go war­to przy­go­to­wać kro­cze do po­ro­du Tor­ba do szpi­ta­la Zwia­stu­ny po­ro­du Pla­no­wa­nie po­ło­gu Pro­fi­lak­ty­ka de­pre­sji oko­ło­po­ro­do­wej

14. Stra­ta

Po­ro­nie­nie

Po­ród przed­wcze­sny

Dziec­ko z wa­da­mi roz­wo­jo­wy­mi

Pro­ces ża­ło­by

Ko­lej­na ci­ąża

15. Za­ko­ńcze­nie

Do­da­tek - pra­wa pa­cjen­ta

Pra­wo do świad­czeń zdro­wot­nych Pra­wo do in­for­ma­cji Pra­wo do wy­ra­że­nia zgo­dy na udzie­le­nie świad­czeń zdro­wot­nych lub od­mo­wy ta­kiej zgo­dy Pra­wo do po­sza­no­wa­nia in­tym­no­ści i god­no­ści pa­cjen­ta Pra­wo do do­ku­men­ta­cji me­dycz­nej Pra­wo do zgło­sze­nia sprze­ci­wu wo­bec opi­nii albo orze­cze­nia le­ka­rza Pra­wo do po­sza­no­wa­nia ży­cia pry­wat­ne­go i ro­dzin­ne­go Pra­wo do opie­ki dusz­pa­ster­skiej Pra­wo do prze­cho­wy­wa­nia rze­czy war­to­ścio­wych w de­po­zy­cie Pra­wa pa­cjen­ta - pra­wa dziec­ka (no­wo­rod­ka) Pra­wa oso­by to­wa­rzy­szącej

Bi­blio­gra­fia

1 Ci­ąża. Nowy po­czątek

Kie­dy idzie­my do lasu, spo­dzie­wa­my się drzew. I już. Nie za­wsze sku­pia­my się na skru­pu­lat­nym no­to­wa­niu na­po­tka­nych w le­sie ga­tun­ków i tym, ja­kie pta­ki wiją gniaz­da w ich ko­ro­nach. Nie­ko­niecz­nie zaj­mu­je nas zró­żni­co­wa­nie ro­ślin­no­ści czy to, w jaki spo­sób czer­pią one wodę i skład­ni­ki odżyw­cze nie­zbęd­ne do ży­cia. Nie ma w tym nic dziw­ne­go - rzad­ko kie­dy zgłębia­my tego ro­dza­ju za­le­żno­ści, wcho­dząc do roz­grza­ne­go sło­ńcem za­gaj­ni­ka. Las to las. To na­tu­ra. To część nas.

Mo­żna po­ku­sić się o stwier­dze­nie, że wie­le osób ma po­dob­ny sto­su­nek do ci­ąży i de­cy­do­wa­nia się na dzie­ci - nie ma nic bar­dziej na­tu­ral­ne­go, ludz­kie­go, oczy­wi­ste­go. Ga­tu­nek ludz­ki nie prze­trwa­łby, gdy­by ko­bie­ty nie za­cho­dzi­ły w ci­ążę i nie ro­dzi­ły przed­sta­wi­cie­li ko­lej­nych po­ko­leń. Wcho­dzi­my w do­ro­słe ży­cie ze świa­do­mo­ścią, jak dzia­ła me­cha­nizm roz­mna­ża­nia - tego, że naj­częściej jest on wy­ni­kiem sek­su­al­nej re­la­cji ko­bie­ty i mężczy­zny i że za­ko­chu­jąc i an­ga­żu­jąc się w re­la­cję part­ner­ską, bie­rze­my pod uwa­gę mo­żli­wo­ść lub chęć zo­sta­nia ro­dzi­ca­mi. Wresz­cie: wie­my, jak wy­gląda ko­bie­ta w ci­ąży, sły­sze­li­śmy, że po­ród boli, a ży­cie mło­dych ro­dzi­ców bywa na­zna­czo­ne zmęcze­niem i nie­wy­spa­niem.

Re­pro­duk­cja jest tak oczy­wi­stą częścią ludz­kie­go do­świad­cze­nia, że często pod­cho­dzi­my do niej, ko­rzy­sta­jąc z utar­tych my­ślo­wych ście­żek i kul­tu­ro­wych przy­zwy­cza­jeń. Zu­pe­łnie jak­by­śmy wcho­dzi­li do lasu, po­chło­ni­ęci wła­sny­mi my­śla­mi, zu­pe­łnie nie zwra­ca­jąc uwa­gi na uroz­ma­ico­ne, acz nie­po­zna­ne jesz­cze oto­cze­nie2. To prze­cież las! To prze­cież... ci­ąża!

Wy­obra­źmy so­bie jed­nak na­szą pod­róż przez ten zdu­mie­wa­jący czas w at­mos­fe­rze od­kryw­czej cie­ka­wo­ści. Świa­do­me prze­ży­cie ci­ąży może zmie­nić się w in­ten­syw­ne, roz­wi­ja­jące do­świad­cze­nie. Może sta­no­wić przy­sta­nek na dro­dze do sa­mo­świa­do­mo­ści i wy­pra­co­wa­nia so­lid­ne­go pla­nu dal­szej ro­dzi­ciel­skiej pod­ró­ży.

Wgląd we wła­sne wnętrze nie jest pro­stą spra­wą, wy­ma­ga doj­rza­ło­ści i za­an­ga­żo­wa­nia. To wi­ęcej niż zaj­mo­wa­nie się cia­łem. Pu­ka­jąc do drzwi z na­pi­sem "ro­dzi­ciel­stwo" i "ma­cie­rzy­ństwo", do­brze jest ro­bić to z uwa­żno­ścią na fakt, że sta­no­wi­my ca­ło­ść - je­ste­śmy bo­wiem isto­ta­mi zło­żo­ny­mi nie tyl­ko z ma­te­rii, ale i z du­cha.

Las to las. Jak jed­nak wy­gląda nasz las? Ja­kie ro­sną w nim drze­wa? Jaka pa­nu­je po­go­da? Co ro­śnie za tam­tą so­sną? Ja­kie zwie­rzę prze­bie­gło nam dro­gę? Co ozna­cza ta uła­ma­na ga­łąz­ka? A przede wszyst­kim: dla­cze­go zde­cy­do­wa­li­śmy się do nie­go we­jść? Czy chce­my świa­do­mie prze­żyć ten etap ży­cio­wej dro­gi, czy po pro­stu jak naj­szyb­ciej go po­ko­nać?

Ci­ąża - gdy zre­du­ku­je­my ją wy­łącz­nie do fi­zjo­lo­gicz­nych ob­ja­wów - to okres przy­go­to­wa­nia do po­ro­du. Ale w sfe­rze psy­chi­ki i du­cha przy­no­si bo­gac­two do­świad­czeń, za­rów­no ko­bie­cie, jak i jej ro­dzi­nie. Wy­star­czy przyj­rzeć się ró­żnym i nie­kie­dy za­ska­ku­jącym mo­ty­wa­cjom, któ­re to­wa­rzy­szą de­cy­zji o ro­dzi­ciel­stwie i ma­cie­rzy­ństwie:

Chcę do­świad­czyć ra­do­ści ma­cie­rzy­ństwa.

Chcę za­wsze mieć ko­goś do ko­cha­nia.

Dla mnie ro­dzi­na to ro­dzi­na z dzie­ćmi.

Za­wsze chcia­łam być mamą.

Chcę po­czuć się stu­pro­cen­to­wą ko­bie­tą.

Tęsk­nię za ma­łym czło­wie­kiem bli­sko sie­bie.

Chcę dać dziec­ku to, cze­go sama nie mia­łam.

Je­stem już co­raz star­sza, za chwi­lę będzie za pó­źno.

Chcę zre­ali­zo­wać am­bi­cję i być w czy­mś wresz­cie do­bra.

Chcę umoc­nić swój zwi­ązek.

Chcę udo­wod­nić wszyst­kim, że je­stem już do­ro­sła.

Pre­sja oto­cze­nia jest co­raz sil­niej­sza.

Mam do­brą pra­cę, part­ne­ra - przy­sze­dł czas na dziec­ko.

Uwa­żam, że po pro­stu po­win­nam.

Czu­ję, że to ten mo­ment.

Je­stem cie­ka­wa, jak to jest być mamą.

Po­czu­ję się pew­niej jako ko­bie­ta, ma­jąc dziec­ko.

Moja mama nie może się do­cze­kać, aż zo­sta­nie bab­cią.

Chcę wy­pe­łnić pust­kę po stra­cie dziec­ka.

Po­wy­ższa li­sta jest oczy­wi­ście nie­kom­plet­na, cho­ciaż i tak zda­je się ca­łkiem dłu­ga. Ka­żda z nas, ko­biet, może uzu­pe­łnić ją zgod­nie z tym, co sama czu­je i wie o so­bie. Wa­żne jest do­strze­że­nie, że za de­cy­zją o ci­ąży zwy­kle kry­je się wi­ęcej niż jed­na przy­czy­na. Mo­ty­wa­cje ty­czące się po­wi­ęk­sze­nia ro­dzi­ny to od­zwier­cie­dle­nie oso­bi­stych po­glądów, sy­tu­acji, emo­cji kon­kret­nej ko­bie­ty i oso­by, z któ­rą jest w zwi­ąz­ku, ale też przy­swo­jo­ny zbiór spo­łecz­nych prze­ko­nań o ma­cie­rzy­ństwie i oj­co­stwie.

Za tym, że w ko­bie­cie bu­dzi się chęć by­cia mat­ką, stoi fi­zjo­lo­gia, a przede wszyst­kim hor­mo­ny zwi­ąza­ne z re­pro­duk­cją. Dzia­ła­ją one na po­zio­mie nie tyl­ko czy­sto fi­zjo­lo­gicz­nym, ale też emo­cjo­nal­nym. Hor­mo­nom za­wdzi­ęcza­my sa­mo­po­czu­cie na po­szcze­gól­nych eta­pach cy­klu, co wi­ąże się ze zmia­na­mi na­stro­jów i ca­łym wa­chla­rzem ró­żno­rod­nych sta­nów. Te hor­mo­ny to np. es­tro­ge­ny - że­ńskie hor­mo­ny płcio­we, w któ­rych skład wcho­dzą es­tron, es­tra­diol, es­triol i es­te­trol. Es­tro­ge­ny pro­du­ko­wa­ne są przede wszyst­kim w jaj­ni­kach, a w mniej­szych ilo­ściach w tkan­ce tłusz­czo­wej, gru­czo­łach pier­sio­wych, nad­ner­czach oraz wątro­bie. Dzi­ęki tym sub­stan­cjom roz­wi­ja­ją się i doj­rze­wa­ją ko­bie­ce ce­chy płcio­we, cha­rak­te­ry­stycz­na bu­do­wa cia­ła, ewo­lu­uje ta­kże psy­chi­ka i po­pęd sek­su­al­ny. Otwie­ra się nowa prze­strzeń we wnętrzu ko­bie­ty, prze­strzeń, w któ­rej po­ja­wia i ro­śnie za­ska­ku­jąca ener­gia - ener­gia prze­ka­zy­wa­nia ży­cia. Nie jest to jed­nak aż ta­kie pro­ste.

"Ka­żda ko­bie­ta chce mieć dzie­ci" - to spo­łecz­ne prze­ko­na­nie sta­no­wi dość uprosz­czo­ną in­ter­pre­ta­cję bio­lo­gicz­nej go­to­wo­ści do by­cia mat­ką. Ko­bie­ta, któ­ra mówi: "Je­stem w ci­ąży", częściej spo­tka się z re­ak­cją w sty­lu: "To wspa­nia­le! Moje gra­tu­la­cje!" niż: "Jak się z tym masz?". Ostat­nio co­raz częściej do­pusz­cza się do gło­su te ko­bie­ty, któ­re otwar­cie mó­wią, że świa­do­mie nie chcą mieć po­tom­stwa. Do­cie­ra­ją też do nas gło­sy przy­szłych lub obec­nych mam opo­wia­da­jących o tym, że ich ci­ąży, na­ro­dzi­nom lub ma­cie­rzy­ństwu to­wa­rzy­szy­ły trud­no­ści i wy­zwa­nia - któ­re lo­gicz­nie wy­da­ją się ca­łko­wi­cie na­tu­ral­ne, gdyż trud­no­ści i wy­zwa­nia to nie­odłącz­ny ele­ment ka­żdej istot­nej ży­cio­wej zmia­ny.

Przez wie­ki jed­nak po­sia­da­nie po­tom­stwa sta­no­wi­ło oczy­wi­sto­ść. Ro­dze­nie dzie­ci było ko­rzyst­ne m.in. z po­bu­dek:

eko­no­micz­nych - dzie­ci gwa­ran­to­wa­ły "spo­koj­ną sta­ro­ść" ro­dzi­ców, np. jako nie­let­ni cze­lad­ni­cy wspie­ra­li ro­dzin­ny biz­nes, po­li­tycz­nych - za­pew­nia­ło so­ju­sze ma­łże­ńskie mi­ędzy ro­dzi­na­mi, a co za tym idzie: po­sze­rza­nie wła­dzy te­ry­to­rial­nej, spo­łecz­nych - wi­ęk­sza licz­ba po­tom­stwa sta­no­wi­ła szan­sę na wzmoc­nie­nie kon­kret­nej spo­łecz­no­ści, re­li­gij­nych - w wi­ęk­szo­ści re­li­gii dziec­ko to bło­go­sła­wie­ństwo dla zwi­ąz­ku i spo­łecz­no­ści, w któ­rej ma przy­jść na świat, do­wód na to, że siła wy­ższa sprzy­ja.

Hi­sto­rycz­nie po­sia­da­nie dziec­ka do­da­wa­ło ko­bie­cie spo­łecz­ne­go sza­cun­ku, a cza­sem przy­czy­nia­ło się do uzy­ska­nia przez nią do­dat­ko­wych (cho­ciaż i tak ogra­ni­czo­nych) praw. Uzna­wa­no za nie­pod­wa­żal­ne i oczy­wi­ste, że ka­żda z nas uro­dzi­ła się, by ro­dzić. Echa owych prze­ko­nań to­wa­rzy­szą nam do dzi­siaj, cho­ciaż w nie­co bar­dziej za­wo­alo­wa­nej for­mie. Ze spo­czy­wa­jące­go na ko­bie­tach "obo­wi­ąz­ku roz­ro­du" pró­bu­ją roz­li­czać po­li­ty­cy i du­chow­ni. W po­tocz­nych roz­mo­wach na­dal sły­chać lu­do­we mądro­ści: "A kto ci poda na sta­ro­ść szklan­kę wody?", by­wa­my na­ga­by­wa­ne py­ta­nia­mi: "Kie­dy dziec­ko?" i: "Czy to już nie czas...?".

Ocze­ki­wa­nia spo­łecz­ne, pre­sja ro­dzi­ny, wy­ide­ali­zo­wa­ny ob­raz ci­ąży i ma­cie­rzy­ństwa utrud­nia­ją ko­bie­tom od­zy­ska­nie prze­strze­ni, w któ­rej mo­gły­by prze­ży­wać ocze­ki­wa­nie na dziec­ko po swo­je­mu. Bywa, że trud­no zna­le­źć miej­sce, z któ­re­go mo­żli­we będzie przyj­rze­nie się so­bie sa­mej i okrzep­ni­ęcie w no­wej roli.

Ci­ąża to część ko­bie­ce­go do­świad­cze­nia. Szcze­gól­nie wa­żne w tym prze­ło­mo­wym cza­sie są wła­sna prze­strzeń i rów­no­wa­ga. Przy­gląda­nie się so­bie - z cie­ka­wo­ścią i ze zdu­mie­niem - po­zwa­la na przy­jęcie po­glądu, że oprócz ra­do­ści, eks­cy­ta­cji i spe­łnie­nia po­ja­wia­ją się mo­men­ty zwąt­pie­nia, lęku, smut­ku albo na­pi­ęcia. Trud­ne emo­cje i na­stro­je to na­tu­ral­ne symp­to­my w ob­li­czu wiel­kiej zmia­ny. A ci­ąża jest wła­śnie taką zmia­ną.

O ile w wie­lu sy­tu­acjach prze­ło­mo­wych w ży­ciu znacz­nie ła­twiej o przy­zwo­le­nie na pe­łen wa­chlarz emo­cji, o tyle ocze­ki­wa­nie na dziec­ko nie­ja­ko zo­bo­wi­ązu­je ko­bie­tę do oka­zy­wa­nia (przy­naj­mniej pu­blicz­nie) wy­łącz­nie bło­giej ra­do­ści. Trud­niej­sze mo­men­ty spy­cha się na mar­gi­nes. Nie zwy­kli­śmy się im przy­glądać, kwi­tu­jąc je po­bła­żli­wym sło­wem wy­try­chem: "hor­mo­ny". Tym­cza­sem za­rów­no przy­szła mat­ka, jak i oso­ba, z któ­rą jest ona w zwi­ąz­ku, mają ca­łkiem na­tu­ral­ne po­wo­dy do nie­po­ko­ju, smut­ku czy zło­ści - tak jak wszy­scy lu­dzie sto­jący u bram wiel­kich ży­cio­wych prze­ło­mów.

To nor­mal­ne, że oprócz ra­do­ści przy­szli ro­dzi­ce mogą czuć:

nie­pew­no­ść przy­szło­ści, lęk przed ra­dy­kal­ną zmia­ną, strach przed utra­tą kon­tro­li nad ży­ciem, smu­tek zwi­ąza­ny z ko­niecz­no­ścią zmia­ny do­tych­cza­so­wych na­wy­ków, nie­chęć przed zwi­ęk­szo­ną licz­bą obo­wi­ąz­ków, oba­wę przed wła­sną nie­kom­pe­ten­cją.

Mnó­stwo ko­biet zma­ga się z tru­da­mi fi­zjo­lo­gicz­nych pro­ce­sów ci­ąży i po­ro­du. Inne oba­wia­ją się ko­niecz­no­ści po­rzu­ce­nia ży­cia na wła­snych za­sa­dach. Kie­dy w ro­dzi­nie po­ja­wia się no­wo­ro­dek, to wła­śnie ko­bie­ta - cho­ciaż na ja­kiś czas - re­zy­gnu­je ze zna­nych jej do tej pory spo­so­bów na funk­cjo­no­wa­nie w świe­cie. Owa ko­niecz­no­ść po­rzu­ce­nia do­tych­cza­so­wych za­sad gry może bu­dzić na­tu­ral­ny opór, po­dob­nie jak nie­uchron­no­ść częścio­wej re­zy­gna­cji z wła­snych po­trzeb na rzecz dru­giej, za­le­żnej od nas oso­by.

Może po­ja­wić się rów­nież nie­po­ko­jąca myśl, że nie jest się wy­star­cza­jąco kom­pe­tent­ną do roli mat­ki. "Nie po­tra­fię opie­ko­wać się dziec­kiem!", "Jak się kar­mi pier­sią?", "Ni­g­dy nie prze­wi­ja­łam dziec­ka..." albo: "Jak po­znam, że wszyst­ko z nim w po­rząd­ku...?". Tego ro­dza­ju lęki - po­wtórz­my - są zu­pe­łnie na­tu­ral­ne i to­wa­rzy­szą wi­ęk­szo­ści z nas. Ja­sne stro­ny ma­cie­rzy­ństwa są znacz­nie bar­dziej wy­eks­po­no­wa­ne, lecz nie ozna­cza to, że tyl­ko one mają ra­cję bytu. Ła­twiej prze­ży­wać zwąt­pie­nie i trud­no­ści, je­śli damy im wy­brzmieć, je­śli będzie­my mo­gły się nimi po­dzie­lić z bli­ski­mi, je­śli zy­ska­my pew­no­ść, że nie je­ste­śmy z nimi same.

Ci­ąża wy­do­by­wa na po­wierzch­nię coś nie­zwy­kle wa­żne­go w ko­bie­cym do­świad­cze­niu: sto­su­nek do wła­sne­go cia­ła.

Ka­żda ko­bie­ta de­cy­du­jąca się na dziec­ko prędzej czy pó­źniej zmie­rzy się z tym, jak w tym cza­sie pa­trzy na wła­sne cia­ło, jak je trak­tu­je i cze­go się po nim spo­dzie­wa.

Py­ta­nia, któ­re mogą oka­zać się po­moc­ne w re­flek­sji o cie­le:

Czy je­steś sku­pio­na na tym, jak two­je cia­ło wy­gląda, na jego atrak­cyj­no­ści? Czy po­tra­fisz od­czu­wać przy­jem­no­ść? Czy po­tra­fisz go­dzić się z upły­wem cza­su, czy może myśl o doj­rze­wa­niu lub sta­rze­niu się cia­ła bu­dzi twój dys­kom­fort, a może lęk? Jaki jest twój sto­su­nek do sek­su­al­no­ści?

Wie­le z nas ma ogrom­ny pro­blem ze swo­bod­nym na­zy­wa­niem swo­ich części cia­ła, szcze­gól­nie in­tym­nych (joni, wul­wa, srom, cip­ka). Ma to duży zwi­ązek z tym, jak przez wie­ki na­sza kul­tu­ra trak­to­wa­ła ko­bie­co­ść, roz­pi­ętą mi­ędzy skraj­ny­mi wi­ze­run­ka­mi Ma­don­ny (świ­ętej, nie­ska­la­nej mat­ki) i la­dacz­ni­cy (ko­bie­ty uwo­dzi­ciel­skiej, nie­bez­piecz­nej i de­struk­cyj­nej).

Ma­cie­rzy­ństwo - a szcze­gól­nie jego kul­tu­ro­wy wi­ze­ru­nek - zbli­ża nas do fi­gu­ry świ­ętej (nie­raz męczen­ni­cy!). Trud­no wo­bec tego po­łączyć ów ob­raz z oczy­wi­stym fak­tem, że ci­ąża sta­no­wi efekt na­szej sek­su­al­no­ści. Ten kon­flikt może spra­wić, że wła­sne cia­ło będzie­my trak­to­wać użyt­ko­wo - jako na­rzędzie do ro­dze­nia dzie­ci. Kon­takt z cia­łem jako na­rzędziem nie do­pro­wa­dzi jed­nak do tego, że wresz­cie uda nam się je po­czuć i od­zy­skać.

Dla­cze­go wła­śnie ci­ąża może nam po­móc w "od­zy­ska­niu" cia­ła? W umoc­nie­niu to­żsa­mo­ści? W zro­zu­mie­niu sie­bie? Ci­ężar­ne za­ska­ku­jąco często do­świad­cza­ją, jak bar­dzo wszy­scy wie­dzą le­piej. Do ko­biet w ci­ąży kie­ru­je się nie­zli­czo­ne po­rad­ni­ki, in­ter­ne­to­we ar­ty­ku­ły, a ta­kże... nie­wy­bred­ne ko­men­ta­rze. Mówi się o "ci­ążo­wym mó­zgu", za­da­je py­ta­nia w sty­lu: "Czy na pew­no mo­żesz to jeść?" lub ko­men­tu­je wy­gląd. Nie­któ­rym lu­dziom trud­no jest po­wstrzy­mać się od spon­ta­nicz­ne­go do­tkni­ęcia ci­ążo­we­go brzu­cha, pod­czas gdy w in­nych oko­licz­no­ściach nie­chcia­ne cie­le­sne za­czep­ki wo­bec ko­bie­ty by­ły­by (skądi­nąd słusz­nie) po­wa­żnym na­ru­sze­niem jej gra­nic.

Zda­rza się, że ko­bie­ta w ci­ąży za­czy­na być trak­to­wa­na jak dziec­ko, in­fan­ty­li­zo­wa­na. Może to na­ru­szać jej po­czu­cie spraw­czo­ści, de­cy­zyj­no­ści i od­po­wie­dzial­no­ści. Jej zmie­nia­jące się cia­ło onie­śmie­la w du­żym stop­niu ją samą. W ta­kiej sy­tu­acji ła­twiej za­ak­cep­to­wać obcą oso­bę - spe­cja­list­kę czy spe­cja­li­stę - któ­ra, może się wy­da­wać, przej­mu­je nie­ja­ko ca­łko­wi­tą od­po­wie­dzial­no­ść. War­to mieć na uwa­dze, że ta­kie sym­bo­licz­ne, bo do­ty­czące miejsc in­tym­nych "od­da­nie się" w czy­jeś ręce może w kon­se­kwen­cji utrud­nić przy­jęcie bar­dzo po­żąda­nej, ak­tyw­nej po­sta­wy wo­bec ci­ąży, po­ro­du i w ogó­le ma­cie­rzy­ństwa. Z dru­giej stro­ny - po­zna­nie sa­mej sie­bie, ta­kże pod względem fi­zycz­nym, daje szan­sę na wzmoc­nie­nie po­czu­cia to­żsa­mo­ści i być może nad­wątlo­ne­go zmia­na­mi ci­ążo­wy­mi po­czu­cia kon­tro­li.

W na­szej kul­tu­rze sek­su­al­no­ść ko­bie­ty bywa trak­to­wa­na in­stru­men­tal­nie, a akt sek­su­al­ny - mimo wy­ra­źnej ob­se­sji, jaką me­dia mają na punk­cie wszyst­kie­go, co ero­tycz­ne - sta­je się albo wsty­dli­wą czyn­no­ścią fi­zjo­lo­gicz­ną, albo spor­to­wym wy­czy­nem. Rzad­ko kie­dy pa­trzy się na mi­ło­sne ze­spo­le­nie jak na mo­ment, w któ­rym pro­fa­num - sfe­ra co­dzien­no­ści - do­ty­ka sfe­ry sa­crum, czy­li cza­su świ­ęta, po­łącze­nia na­szej cie­le­sno­ści z du­cho­wą stro­ną.

Kie­dy jed­nak przyj­mie­my wie­lo­po­zio­mo­wo­ść tego, co dzie­je się w sek­sie, do­strze­że­my, że łączy­my się w nim nie tyl­ko fi­zycz­nie, ale też emo­cjo­nal­nie i du­cho­wo. Na akt po­częcia mo­żna pa­trzeć jak na mo­ment wspól­ne­go do­świad­cza­nia siły wy­ższej. Taka opty­ka bywa szcze­gól­nie wa­żna, kie­dy pla­nu­je­my ci­ążę. Czy chwi­la, w któ­rej plem­nik łączy się z ko­mór­ką ja­jo­wą, by stwo­rzyć jed­no nowe i nie­po­wta­rzal­ne ży­cie, nie jest mo­men­tem pier­wot­nej kre­acji, swo­istym cu­dem? We­wnętrz­ne przy­zwo­le­nie na kon­takt z tym, co trud­ne do na­zwa­nia, z tym, co du­cho­we, może być jed­nym z klu­czo­wych mo­men­tów na ście­żce oso­bi­ste­go roz­wo­ju.

Gdy ci­ąża jest nie­pla­no­wa­na

Nie spo­sób po­mi­nąć w na­szych roz­wa­ża­niach ko­biet, któ­re nie pod­jęły świa­do­mej de­cy­zji o po­częciu dziec­ka, a jed­nak są w ci­ąży. Sza­cu­je się, że w Eu­ro­pie ok. 40-50% ciąż jest nie­pla­no­wa­nych3. Po­pu­lar­nie okre­śla­ne "wpad­ki" do­ty­czą w szcze­gól­no­ści dwóch grup ko­biet: bar­dzo mło­dych (o du­żej płod­no­ści i po­ten­cjal­nej ak­tyw­no­ści sek­su­al­nej) oraz tych, u któ­rych z ró­żnych przy­czyn za­wio­dła an­ty­kon­cep­cja.

No wła­śnie: co, je­śli ci­ąża jest za­sko­cze­niem? Za­ak­cep­to­wa­nie sta­nu rze­czy, oswo­je­nie się z rolą, któ­rej nie pla­no­wa­ły­śmy, roz­wa­że­nie ca­ło­kszta­łtu na­szej sy­tu­acji ży­cio­wej w no­wym kon­te­kście może za­brać nam wi­ęcej cza­su niż w przy­pad­ku pla­no­wa­ne­go po­częcia. W ta­kich mo­men­tach po­trze­bu­je­my nie­oce­nia­jące­go, uwa­żne­go wspar­cia. Na­tu­ral­nym wy­bo­rem wy­da­je się wspó­łro­dzic, przy czym war­to ta­kże zwró­cić się do naj­bli­ższych ko­biet (sio­stry, mamy, przy­ja­ció­łki, cio­ci), a być może rów­nież sko­rzy­stać z bez­płat­ne­go wspar­cia ofe­ro­wa­ne­go przez or­ga­ni­za­cje ko­bie­ce czy po­mo­cy psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej.

2 W licz­nych przy­kła­dach, scen­kach, pro­po­no­wa­nych zda­niach i bez­po­śred­nich zwro­tach do czy­tel­ni­ków i czy­tel­ni­czek po­sta­no­wi­li­śmy wy­mie­szać for­my gra­ma­tycz­ne i sto­so­wać je za­mien­nie, aby nie utrud­niać lek­tu­ry wa­rian­ta­mi za­pi­sy­wa­ny­mi po uko­śni­kach. Mamy na­dzie­ję, że z ła­two­ścią dopa­su­je­cie prze­kaz do for­my, któ­rej będzie­cie na co dzień uży­wać (przyp. red.).

3 Zob. Uni­ted Na­tions Po­pu­la­tion Fund, Se­eing the unse­en. The case for ac­tion in the ne­glec­ted cri­sis of unin­ten­ded pre­gnan­cy, New York 2022, on­li­ne: www.unfpa.org/swp2022 (do­stęp: 9.05.2023).