Watykański labirynt. Zamach na Jana Pawła II, zabójstwo Roberta Calviego, zaginięcie Emanueli Orlandi - Agnieszka Zakrzewicz

-
Proszę czekać

Wstęp

Za­mach na Jana Paw­ła II, za­bój­stwo Ro­ber­ta Ca­lvie­go, za­gi­nię­cie Ema­nu­eli Or­lan­di to jed­ne z naj­bar­dziej ta­jem­ni­czych i do tej pory nie­wy­ja­śnio­nych wy­da­rzeń hi­sto­rii współ­czes­nej. Te trzy tra­ge­die - na­stę­pu­ją­ce jed­na po dru­giej w pierw­szych la­tach pon­ty­fi­ka­tu Ka­ro­la Woj­ty­ły - są jak la­bi­rynt, do któ­re­go wcho­dzi się w po­szu­ki­wa­niu praw­dy i z któ­re­go nie moż­na już wyjść. To wple­cio­na w kon­tekst zim­nej woj­ny ła­mi­głów­ka kry­mi­nal­no-hi­sto­rycz­na, któ­rej od po­nad trzy­dzie­stu lat nie mogą roz­wią­zać ani śled­czy i pro­ku­ra­tu­ra, ani dzien­ni­ka­rze. Praw­da jest tak skom­pli­ko­wa­na, że nie wia­do­mo, czy kie­dy­kol­wiek uda się wszyst­ko wy­ja­śnić.

Dla­te­go książ­ka ta ma na celu ze­bra­nie świa­dectw osób, któ­re z za­ma­chem na Jana Paw­ła II, za­bój­stwem Ro­ber­ta Cal­vie­go lub za­gi­nię­ciem Ema­nu­eli Or­lan­di mia­ły wie­le wspól­ne­go albo zaj­mo­wa­ły się tymi spra­wa­mi za­wo­do­wo, czę­sto przez lata, i z tych po­wo­dów są naj­bar­dziej kom­pe­tent­ne, aby mó­wić o fak­tach, wy­da­rze­niach, do­ku­men­tach, do­wo­dach, praw­dzi­wych lub fał­szy­wych tro­pach.

Ila­rio Mar­tel­la i Ro­sa­rio Prio­re to dwaj wło­scy sę­dzio­wie śled­czy, któ­rzy pro­wa­dzi­li dru­gie i trze­cie do­cho­dze­nie w spra­wie za­ma­chu na pa­pie­ża - bez wąt­pie­nia to wła­śnie oni po­tra­fią udzie­lić naj­wię­cej istot­nych i in­te­re­su­ją­cych in­for­ma­cji na ten te­mat. Car­lo Ca­lvi jest sy­nem za­bi­te­go ban­kie­ra, a Pie­tro Or­lan­di od lat po­szu­ku­je za­gi­nio­nej sio­stry, dla­te­go ich gło­sy są bar­dzo waż­ne. Praw­nik Fer­di­nan­do Im­po­si­ma­to - były sę­dzia śled­czy i ad­wo­kat mat­ki Ema­nu­eli - po­świę­cił wie­le lat, by zna­leźć roz­wią­za­nie. Jego zda­niem po­rwa­nie mło­dej oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej jest kon­se­kwen­cją oraz kon­ty­nu­acją za­ma­chu na pa­pie­ża - w obu przy­pad­kach mo­co­daw­cą była Mo­skwa, a or­ga­ni­za­to­ra­mi i wy­ko­naw­ca­mi wy­wiad buł­gar­ski oraz Sza­re Wil­ki. Upro­wa­dzo­na dziew­czy­na nadal żyje i sta­ła się ofia­rą syn­dro­mu sztok­holm­skie­go. Im­po­si­ma­to wraz z dzien­ni­ka­rzem San­drem Pro­vvi­sio­na­tem na­pi­sa­li książ­kę Za­mach na Pa­pie­ża, któ­ra uka­za­ła się w 2011 roku tak­że w Pol­sce. Pro­fe­sor Fran­ce­sco Bru­no - zna­ny wło­ski kry­mi­no­log - był prze­słu­chi­wa­ny przez sę­dzie­go Prio­re w ra­mach do­cho­dze­nia "Papa-ter". Ar­tu­ro Mari - ofi­cjal­ny fo­to­graf pa­pie­ża - trzy­na­ste­go maja 1981 roku znaj­do­wał się na pla­cu Świę­te­go Pio­tra za­le­d­wie kil­ka kro­ków od Jana Paw­ła II, gdy Meh­met Ali A?ca do nie­go strze­lał. Mar­co An­sal­do - wa­ty­ka­ni­sta wło­skie­go dzien­ni­ka "La Re­pub­bli­ca" - i Yase­min Ta­şk?n - ko­re­spon­dent­ka tu­rec­kie­go dzien­ni­ka "Sa­bah" - są au­to­ra­mi książ­ki Uc­ci­de­te il Papa (Za­bij­cie pa­pie­ża). Wie­lo­krot­nie spo­tka­li się z tu­rec­kim za­ma­chow­cem. Ich zda­niem pró­bę za­bi­cia przy­wód­cy Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go pod­ję­ły i sfi­nan­so­wa­ły Sza­re Wil­ki, któ­re po­trze­bo­wa­ły roz­gło­su z po­wo­dów po­li­tycz­nych, a ślad buł­gar­ski był ope­ra­cją dez­in­for­ma­cji pro­wa­dzo­ną przez CIA. Chri­sto Pe­trov, wie­lo­let­ni buł­gar­ski ko­re­spon­dent w Rzy­mie, od sa­me­go po­cząt­ku śle­dził do­cho­dze­nie w spra­wie za­ma­chu oraz pro­ces, w któ­rym oskar­żo­no tak­że jego ro­da­ków, i uwa­ża, że CIA nie ma nic wspól­ne­go z Bul­ga­rian con­nec­tion, gdyż był on owo­cem nad­gor­li­wo­ści ide­olo­gicz­nej pew­nych przed­sta­wi­cie­li me­diów. Bry­tyj­ski dzien­ni­karz Phi­lip Wil­lan śle­dził na­to­miast pro­ces w spra­wie za­bój­stwa Ro­ber­ta Ca­lvie­go i na­pi­sał książ­kę Last Sup­per (Ostat­nia Wie­cze­rza) o ta­jem­ni­czej śmier­ci "ban­kie­ra Boga". Z ini­cja­ty­wy Mau­ri­zia Tur­co - de­pu­to­wa­ne­go par­tii Wło­scy Ra­dy­ka­ło­wie - do­szło do in­ter­pe­la­cji par­la­men­tar­nej do­ty­czą­cej re­kwi­zy­cji są­do­wych w spra­wie Ca­lvie­go, na któ­re Wa­ty­kan nig­dy nie od­po­wie­dział. Raf­fa­el­la No­ta­ria­le, wło­ska dzien­ni­kar­ka te­le­wi­zyj­na, od­kry­ła w Ba­zy­li­ce Świę­te­go Apo­li­na­re­go w Rzy­mie gro­bo­wiec En­ri­ca De Pe­di­sa - le­gen­dar­ne­go sze­fa ban­dy z Ma­glia­ny, i wraz z Sa­bri­ną Mi­nar­di, byłą ko­chan­ką rzym­skie­go prze­stęp­cy, na­pi­sa­ła książ­kę Se­gre­to cri­mi­na­le (Ta­jem­ni­ca kry­mi­nal­na). Ze­zna­nia Mi­nar­di z ko­lei skie­ro­wa­ły pro­ku­ra­tu­rę, pro­wa­dzą­cą do­cho­dze­nie w spra­wie za­gi­nię­cia Ema­nu­eli Or­lan­di, wła­śnie na trop ban­dy z Ma­glia­ny. Mi­ster X -Po­lak od lat ży­ją­cy we Wło­szech - w 1983 roku zo­stał za­trzy­ma­ny przez po­li­cję jako rze­ko­my "Ame­ry­ka­nin", któ­ry pro­wa­dził per­trak­ta­cje w imie­niu po­ry­wa­czy oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej, szan­ta­żu­ją­cych Wa­ty­kan i żą­da­ją­cych uwol­nie­nia A?cy. Gian­lu­igi Nuz­zi, au­tor dwóch gło­śnych be­st­sel­le­rów, pod­jął na­to­miast trop we­ry­fi­ko­wa­ny przez wło­skich śled­czych, wska­zu­ją­cy na to, że po­wo­dem za­gi­nię­cia na­sto­lat­ki były po­bud­ki sek­su­al­ne i być może nig­dy nie opu­ści­ła ona Ba­zy­li­ki Świę­te­go Apo­li­na­re­go, gdzie zgi­nę­ła.

Wresz­cie Piotr Lit­ka - zna­ny pol­ski dzien­ni­karz, re­por­ter TVN-owskie­go Su­per­wi­zje­ra - wraz z Grze­go­rzem Głu­sza­kiem na­pi­sał książ­kę Skom­pro­mi­to­wać pa­pie­ża. Nie­zna­ne fak­ty i do­ku­men­ty do­ty­czą­ce Jana Paw­ła II. Dla­cze­go rów­nież jego za­pro­si­łam do roz­mo­wy? Po­zor­nie wy­da­je się, że pro­wo­ka­cja oby­cza­jo­wa, po­le­ga­ją­ca na pod­rzu­ce­niu pa­mięt­ni­ków Ire­ny Ki­na­szew­skiej do domu księ­dza Bar­dec­kie­go w 1983 roku, nie ma ab­so­lut­nie nic wspól­ne­go z za­ma­chem na Jana Paw­ła II i za­gi­nię­ciem Ema­nu­eli Or­lan­di. Je­że­li jed­nak prze­śle­dzi się uważ­nie wy­da­rze­nia, do­ku­men­ty i daty, może się oka­zać, że ope­ra­cja o wło­skim kryp­to­ni­mie "Trian­go­lo", pro­wa­dzo­na przez ka­pi­ta­na Grze­go­rza Pio­trow­skie­go (ska­za­ne­go za po­rwa­nie i za­bi­cie księ­dza Je­rze­go Po­pie­łusz­ki), była czę­ścią więk­szej mię­dzy­na­ro­do­wej ope­ra­cji "Pa­pież", pro­wa­dzo­nej od 1982 roku w celu od­wró­ce­nia uwa­gi od śla­du buł­gar­skie­go.

W Wa­ty­kań­skim la­bi­ryn­cie są przed­sta­wio­ne hi­po­te­zy i opi­nie nie­raz ze sobą sprzecz­ne i czę­sto kon­tro­wer­syj­ne. Au­tor­ka nie za­mie­rza ni­ko­go prze­ko­ny­wać, że któ­ryś z oma­wia­nych śla­dów jest praw­dzi­wy lub nie. Czy­tel­nik sam doj­dzie do wła­snych kon­klu­zji.

Pew­ne fak­ty, o ja­kich roz­ma­wia się w tej książ­ce, są przed­mio­tem do­cho­dzeń śled­czych. W związ­ku z tym oso­by, o któ­rych wspo­mi­na się w wy­wia­dach, a któ­rych te do­cho­dze­nia do­ty­czą, są uwa­ża­ne za nie­win­ne aż do mo­men­tu osta­tecz­ne­go wy­ro­ku sądu. W sto­sun­ku do osób, któ­re zo­sta­ły unie­win­nio­ne z bra­ku do­wo­dów, a któ­re są cy­to­wa­ne dla po­trzeb wy­ja­śnie­nia hi­sto­rii, obo­wią­zu­je orze­cze­nie są­do­we.

Au­tor­ka nie bie­rze od­po­wie­dzial­no­ści za opi­nie wy­ra­żo­ne przez swo­ich roz­mów­ców ani za oskar­że­nia wy­su­wa­ne przez nich pod ad­re­sem osób trze­cich. Wy­po­wie­dzi zo­sta­ły przy­to­czo­ne i prze­tłu­ma­czo­ne w ca­ło­ści, z ewen­tu­al­ny­mi drob­ny­mi po­praw­ka­mi re­dak­cyj­ny­mi.

Wa­ty­kań­ski la­bi­rynt jest kon­ty­nu­acją roz­mów ze­bra­nych w to­mie Gło­sy spo­za chó­ru, opu­bli­ko­wa­nym przez wy­daw­nic­two Czar­na Owca w kwiet­niu 2013 roku.

Prolog

Za­mach na Jana Paw­ła II

Od za­ma­chu na Jana Paw­ła II upły­nę­ło już po­nad trzy­dzie­ści lat. Do tej pory nie wia­do­mo, kto tak na­praw­dę był na pla­cu Świę­te­go Pio­tra wraz z Meh­me­tem Alim A?cą, ile pi­sto­le­tów strze­la­ło, ile pa­dło strza­łów i gdzie są wszyst­kie kule. Do tej pory nie po­zna­li­śmy na­zwisk mo­co­daw­ców za­ma­chu ani oko­licz­no­ści, w ja­kich go za­pla­no­wa­no.

Ist­nie­je kil­ka hi­po­tez na ten te­mat, kil­ka tak zwa­nych śla­dów. Jed­ną z naj­bar­dziej po­pu­lar­nych i prze­ko­nu­ją­cych jest ta, że roz­kaz wy­da­no z Mo­skwy, a wy­ko­na­ły go buł­gar­skie służ­by bez­pie­czeń­stwa KDS przy udzia­le tu­rec­kiej or­ga­ni­za­cji ter­ro­ry­stycz­nej Sza­re Wil­ki, wy­ko­rzy­stu­jąc jako po­śred­ni­ka tu­rec­ką ma­fię. Nig­dy nie zna­le­zio­no jed­nak "dy­mią­ce­go re­wol­we­ru", któ­ry po­twier­dził­by winę kra­jów ko­mu­ni­stycz­nych i ślad buł­gar­ski - nie ma twar­dych i nie­zbi­tych do­wo­dów w po­sta­ci roz­ka­zu bądź pla­nu dzia­łań ope­ra­cyj­nych, świad­czą­ce­go o tym, że zle­ce­nie za­ma­chu wy­szło z ZSRR.

Hi­po­te­zy tej nie moż­na jed­nak wy­klu­czyć - ze wzglę­du na pew­ne fak­ty, wy­da­rze­nia i po­szla­ki. Sam Mar­kus Wolf, szef wschod­nio­nie­miec­kie­go wy­wia­du Sta­si, w roz­mo­wie z dzien­ni­ka­rzem Mar­kiem An­sal­dem, prze­pro­wa­dzo­nej w 2005 roku dla dzien­ni­ka "La Re­pub­bli­ca", po­wie­dział, iż nie wie, czy wy­wiad buł­gar­ski zro­bił coś bez ich wie­dzy.

Za­wsze in­te­re­so­wa­ły mnie fak­ty, fo­to­gra­fie i do­ku­men­ty zwią­za­ne z za­ma­chem na Jana Paw­ła II. Kie­dy po raz pierw­szy prze­czy­ta­łam wy­zna­nia wło­skie­go agen­ta taj­nej or­ga­ni­za­cji Gla­dio no­szą­ce­go pseu­do­nim "G-71", An­to­ni­na Ar­con­te­go, któ­ry opo­wia­dał o swo­im spo­tka­niu z Wer­de­rem i o tym, że na fo­to­gra­fii w ga­ze­cie roz­po­znał w nim Alo­isa Es­ter­man­na - za­bi­te­go ko­men­dan­ta Gwar­dii Szwaj­car­skiej - nie mo­głam w to uwie­rzyć. Oglą­da­łam póź­niej zro­bio­ne w chwi­lę po za­ma­chu zdję­cie, na któ­rym - obok ran­ne­go Jana Paw­ła II w bia­łym je­epie - stał wła­śnie mło­dy Es­ter­mann. Jako je­den z pierw­szych rzu­cił się, by ra­to­wać pa­pie­ża. Jak to moż­li­we, że czło­wiek, któ­ry miał czu­wać nad bez­pie­czeń­stwem przy­wód­cy Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go, był szpie­giem ko­mu­ni­stycz­ne­go wy­wia­du Sta­si? - py­ta­łam się wte­dy. Czy to moż­li­we? Py­ta­nie to za­da­ję so­bie do tej pory.

Zda­niem wło­skie­go dzien­ni­ka­rza San­dra Pro­vvi­sio­na­ta, któ­ry wraz z by­łym sę­dzią śled­czym Fer­di­nan­dem Im­po­si­ma­tem na­pi­sał książ­kę Za­mach na Pa­pie­ża, wy­da­ną w 2011 roku w Pol­sce przez wy­daw­nic­two Czer­wo­ne i Czar­ne: "Es­ter­mann - jak to już zo­sta­ło po­twier­dzo­ne - do upad­ku muru ber­liń­skie­go był agen­tem Sta­si. W Wa­ty­ka­nie było zresz­tą bar­dzo wie­lu szpie­gów". Pro­vvi­sio­na­to sta­wia rów­nież hi­po­te­zę, że po­da­na przez Wa­ty­kan wer­sja ofi­cjal­na - ja­ko­by czwar­te­go maja 1998 roku za Spi­żo­wą Bra­mą do­szło do po­trój­nej tra­ge­dii, któ­rej ofia­ra­mi byli nowo no­mi­no­wa­ny ko­men­dant Gwar­dii Szwaj­car­skiej, jego żona Gla­dys Meza Ro­me­ro oraz mło­dy gwar­dzi­sta pa­pie­ski Cédric Tor­nay - nie jest praw­dzi­wa. W na­szej roz­mo­wie po­pro­si­łam go o wy­ja­śnie­nie tej ta­jem­ni­czej hi­sto­rii, któ­ra - oczy­wi­ście - jest tyl­ko hi­po­te­zą dzien­ni­kar­ską. Otóż zda­niem au­to­rów Za­ma­chu na Pa­pie­ża Alo­is Es­ter­mann zo­stał za­bi­ty, gdyż chciał uciec do Sta­nów Zjed­no­czo­nych z do­ku­men­ta­cją do­ty­czą­cą spi­sku na gło­wę Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go i po­rwa­nia oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej, po­twier­dza­ją­cą, że roz­kaz za­bi­cia Jana Paw­ła II wy­szedł z Mo­skwy. Za­bi­li go "ci, któ­rzy w Wa­ty­ka­nie byli wmie­sza­ni w spi­sek prze­ciw­ko pa­pie­żo­wi. Ani do za­ma­chu, ani do po­rwa­nia Ema­nu­eli nie mo­gło dojść bez wspar­cia i zgo­dy ko­goś wy­so­ko po­sta­wio­ne­go we­wnątrz" - po­wie­dział mi Pro­vvi­sio­na­to.

Dla­cze­go uda­łam się do pro­fe­so­ra Fran­ce­sca Bru­no, zna­ne­go wło­skie­go kry­mi­no­lo­ga, by raz jesz­cze za­py­tać go o fak­ty, o któ­rych opo­wie­dział w 1994 roku w wy­wia­dzie dla mie­sięcz­ni­ka "30Gior­ni" i któ­re już wte­dy wy­wo­ła­ły duże za­in­te­re­so­wa­nie, gdyż Bru­no był prze­słu­chi­wa­ny przez sę­dzie­go Prio­re? Wło­ski kry­mi­no­log wy­su­nął hi­po­te­zę, że A?ca strze­lał do pa­pie­ża nie po to, aby go za­bić, lecz tyl­ko po to, by go zra­nić. Tu­rec­ki za­ma­cho­wiec, zwa­ny "czło­wie­kiem stu prawd", po wyj­ściu z wię­zie­nia mó­wił rów­nież i ta­kie rze­czy. Wie­my jed­nak za­rów­no z do­ku­men­ta­cji me­dycz­nej, jak i ze świa­dec­twa dok­to­ra Al­fre­da Wiel Ma­ri­na, któ­ry pierw­szy otwo­rzył czci­god­ne­go pa­cjen­ta na sto­le ope­ra­cyj­nym, że kula przy­pad­ko­wo prze­szła obok naj­waż­niej­szych or­ga­nów, nie uszka­dza­jąc ich. Dla wie­rzą­cych jest to cud Mat­ki Bo­skiej Fa­tim­skiej. "Jed­na ręka strze­la­ła, a inna kie­ro­wa­ła kulę" - po­wie­dział sam pa­pież. Nie ma więc wąt­pli­wo­ści, z jaką in­ten­cją A?ca strze­lał. Zresz­tą gdy Jan Pa­weł II po­szedł od­wie­dzić za­ma­chow­ca w wię­zie­niu - ten był naj­bar­dziej za­tro­ska­ny o to, jak to moż­li­we, że pa­pież jed­nak żyje.

Hi­po­te­za pro­fe­so­ra Bru­na za­in­te­re­so­wa­ła mnie z in­ne­go po­wo­du - An­to­ni­no Ar­con­te twier­dzi w swo­jej książ­ce L'Ul­ti­ma mis­sio­ne (Ostat­nia mi­sja), wy­da­nej w 2001 roku, że Ali A?ca miał zo­stać za­bi­ty na pla­cu Świę­te­go Pio­tra zgod­nie z opra­co­wa­nym przez KGB "mo­du­łem Ken­ne­dy'ego", prze­wi­du­ją­cym wy­eli­mi­no­wa­nie za­ma­chow­ca po do­ko­na­nym za­bój­stwie - dla­te­go też gdy zo­rien­to­wał się, że to ma na­stą­pić, tyl­ko zra­nił pa­pie­ża i dał się zła­pać. We­dług G-71 po­twier­dził mu to wła­śnie Wer­der (Es­ter­mann) pod­czas ich spo­tka­nia. Mo­tyw oba­wy o wła­sne ży­cie prze­wi­nął się rów­nież w prze­słu­cha­niu w paź­dzier­ni­ku 1982 roku, gdy A?ca wy­ja­śniał treść za­pi­sków na zna­le­zio­nej przy nim kart­ce, mó­wiąc, że zwrot "bar­dzo uwa­żać na je­dze­nie" ozna­czał, iż po do­ko­na­niu za­ma­chu mógł umrzeć otru­ty.

Pro­fe­sor Bru­no przy­po­mniał w na­szej roz­mo­wie waż­ną rzecz - pierw­sze lata pon­ty­fi­ka­tu pa­pie­ża Po­la­ka przy­pa­dły na naj­go­ręt­szy okres wy­ści­gu zbro­jeń, gdy w Eu­ro­pie wro­gie mo­car­stwa roz­miesz­cza­ły ra­kie­ty nu­kle­ar­ne Pio­nier i Per­shing. Woj­ty­ła na­to­miast gło­sił po­kój i oprócz ko­mu­ni­zmu nie zno­sił tak­że uni­la­te­ral­nej po­li­ty­ki Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Ogra­ni­cze­nie jego dzia­łań było więc w in­te­re­sie nie tyl­ko Krem­la. Po osiem­na­stu la­tach od prze­słu­cha­nia, któ­re prze­pro­wa­dził sę­dzia Prio­re, wło­ski kry­mi­no­log tak­że w na­szej roz­mo­wie po­twier­dził, że w dzień po za­ma­chu wi­dział na biur­ku pro­fe­so­ra Fran­ca Fer­ra­cu­tie­go, bę­dą­ce­go "mó­zgiem pra­cu­ją­cym dla CIA", pew­ne zdję­cia zro­bio­ne na pla­cu Świę­te­go Pio­tra, któ­re póź­niej znik­nę­ły. To ozna­cza­ło, że trzy­na­ste­go maja 1981 roku przed ba­zy­li­ką mo­gło być wie­lu agen­tów wmie­sza­nych w tłum wier­nych, gdyż pa­pież Po­lak był nie­ustan­nie śle­dzo­ny przez wszyst­kie wy­wia­dy. Fran­ce­sco Bru­no po­wie­dział mi: "Wło­si nie wie­dzą na­wet, ile po­ci­sków wy­strze­lił A?ca. Po za­ma­chu ma­ga­zyn "Ti­mes" opu­bli­ko­wał fo­to­gra­fię jed­ne­go z po­ci­sków, któ­ry nig­dy nie do­tarł do rąk wło­skich sę­dziów. Nie wia­do­mo, co się z nim sta­ło. Kula, któ­ra prze­szy­ła cia­ło pa­pie­ża, zo­sta­ła umiesz­czo­na w ko­ro­nie Mat­ki Bo­skiej Fa­tim­skiej. Trze­ci po­cisk zna­la­zła wło­ska po­li­cja".

Hi­po­te­zy przed­sta­wia­ne przez Fer­di­nan­da Im­po­si­ma­ta są do­brze zna­ne i cie­szą się ol­brzy­mią wia­ry­god­no­ścią na ca­łym świe­cie. Jego zda­niem po­rwa­nie mło­dej oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej Ema­nu­eli Or­lan­di to kon­ty­nu­acja za­ma­chu na pa­pie­ża, zle­co­ne­go przez Mo­skwę, a jego or­ga­ni­za­to­ra­mi i wy­ko­naw­ca­mi były wy­wia­dy ko­mu­ni­stycz­ne oraz Sza­re Wil­ki. Im­po­si­ma­to po­świę­cił wie­le lat, za­an­ga­żo­wa­nia i wy­sił­ku, by od­kryć, co się sta­ło z Ema­nu­elą. Jeź­dził po świe­cie jako ad­wo­kat jej mat­ki, spo­ty­ka­jąc się z waż­ny­mi ludź­mi, zbie­rał do­ku­men­ty, szu­kał do­wo­dów. Hi­sto­ria, któ­rą opi­sał w dwóch swo­ich książ­kach - Va­ti­ca­no un af­fa­re di sta­to. Le in­fil­tra­zio­ni - L'at­ten­ta­to - Ema­nu­ela Or­lan­di (Wa­ty­kan, afe­ra pań­stwo­wa. In­fil­tra­cje - Za­mach - Ema­nu­ela Or­lan­di) i cy­to­wa­nym już Za­ma­chu na Pa­pie­ża - skła­da się w lo­gicz­ną ca­łość. Jego zda­niem Ema­nu­ela żyje, ale jest ofia­rą syn­dro­mu sztok­holm­skie­go i miesz­ka ze swo­im po­ry­wa­czem, z któ­rym ma dzie­ci, poza gra­ni­ca­mi Włoch. Kto spo­tkał Fer­di­nan­da Im­po­si­ma­ta, wie, że z jego te­za­mi się nie dys­ku­tu­je. Czy­ta­jąc jed­nak bar­dzo uważ­nie Za­mach na Pa­pie­ża (przy­najm­niej w wer­sji wło­skiej), moż­na na­tknąć się na hi­po­te­zy, któ­re bu­dzą zdzi­wie­nie - jak ta, że naj­bliż­si współ­pra­cow­ni­cy Ka­ro­la Woj­ty­ły mo­gli nie cie­szyć się jego peł­nym za­ufa­niem lub wręcz dzia­łać na jego nie­ko­rzyść. Im­po­si­ma­to i Pro­vvi­sio­na­to przy­pusz­cza­ją też, że w za­ma­chu na Jana Paw­ła II ode­grał rolę "czer­wo­ny kar­dy­nał". Wie­lu oso­bom wy­da­je się wręcz nie do po­my­śle­nia, by ja­cyś kar­dy­na­ło­wie czy lu­dzie Ko­ścio­ła mo­gli pla­no­wać za­mach na wi­ka­riu­sza Chry­stu­sa lub choć­by na nie­go przy­zwo­lić.

We wrze­śniu 1997 roku Ali A?ca na­pi­sał do sę­dzie­go śled­cze­go Ila­ria Mar­tel­li list, któ­ry wrę­czył me­ce­na­so­wi Im­po­si­ma­to, gdy ten od­wie­dził go w wię­zie­niu (zo­bacz Aneks). A?ca tłu­ma­czył w nim, że mu­siał zni­we­czyć pro­ces prze­ciw­ko Buł­ga­rom, gdyż pod­czas prze­słu­cha­nia w rzym­skim za­kła­dzie kar­nym Re­bib­bia w paź­dzier­ni­ku 1983 roku, gdy sę­dzia Mar­tel­la od­da­lił się wraz z buł­gar­skim sę­dzią Jor­da­nem Or­man­ko­wem na kawę, dru­gi sę­dzia buł­gar­ski, Ste­fan Mar­kow Pet­kow, za­gro­ził mu po tu­rec­ku: "KGB ko­mu­ni­ku­je ci, że będą na­stęp­ne pró­by uwol­nie­nia cię, ta­kie jak spra­wa Or­lan­di, mu­sisz mil­czeć, bo in­a­czej naj­pierw zwło­ki Ema­nu­eli zo­sta­ną po­rzu­co­ne na pla­cu Świę­te­go Pio­tra, a po­tem ty, A?ca, zo­sta­niesz za­mor­do­wa­ny". Bez wąt­pie­nia to strasz­na groź­ba, któ­ra może tłu­ma­czyć za­cho­wa­nie A?cy pod­czas dru­gie­go pro­ce­su, gdy za­miast ze­zna­wać, już od sa­me­go po­cząt­ku za­czął krzy­czeć, że jest Je­zu­sem Chry­stu­sem.

Czy rze­czy­wi­ście do­szło do tego zda­rze­nia? Zda­nia mo­ich roz­mów­ców na ten te­mat są po­dzie­lo­ne. Sę­dzia Mar­tel­la stwier­dził: "Nie mogę po­wie­dzieć, czy to zda­rze­nie mia­ło miej­sce, czy nie. Nie po­twier­dzam ani nie za­prze­czam. Mogę tyl­ko przy­znać, że Pet­kow mó­wił po tu­rec­ku. Gdy wy­sze­dłem z Or­man­ko­wem na kawę, zo­stał mój se­kre­tarz. Je­że­li jed­nak oni roz­ma­wia­li po tu­rec­ku, se­kre­tarz nie mógł zro­zu­mieć, co mó­wi­li". Ste­fan Mar­kow Pet­kow był prze­słu­chi­wa­ny jako świa­dek na wnio­sek IPN w So­fii w stycz­niu 2008 roku i za­prze­czył, ja­ko­by kie­dy­kol­wiek za­stra­szał A?cę, nie wy­po­wie­dział się jed­nak w kwe­stii, czy po­zo­stał z nim sam na sam.

Im­po­si­ma­to twier­dzi, że Or­man­kow i Pet­kow byli agen­ta­mi wy­wia­du. Czy tak było na­praw­dę? Ko­mi­sja Par­la­men­tar­na do spra­wy Mi­tro­chi­na od­kry­ła w 2005 roku, że sę­dzio­wie buł­gar­scy, któ­rzy uczest­ni­czy­li w kil­ku prze­słu­cha­niach Ale­go A?cy wraz z wło­skim sę­dzią Ila­riem Mar­tel­lą, w re­zul­ta­cie dzia­ła­li na jego nie­ko­rzyść. Ge­ne­rał wy­wia­du SI­SMI, Ni­net­to Lu­ga­re­si, in­for­mo­wał Ora­zia Spar­ta­na, se­kre­ta­rza SE­SIS, or­ga­nu ko­or­dy­nu­ją­ce­go taj­ne służ­by wło­skie, że "Or­man­kow i Pet­kow nie są sę­dzia­mi, ale wy­so­ki­mi ofi­ce­ra­mi służb buł­gar­skich we Wło­szech, z wy­raź­ny­mi za­mia­ra­mi skie­ro­wa­nia na fał­szy­wy trop śledz­twa pro­wa­dzo­ne­go przez sę­dzie­go Mar­tel­lę, w ra­mach spra­wy An­to­no­wa". Jor­dan Or­man­kow, któ­ry miał sto­pień puł­kow­ni­ka lub na­wet ge­ne­ra­ła, uczest­ni­czył w taj­nej na­ra­dzie po­mię­dzy przed­sta­wi­cie­la­mi buł­gar­skich i wschod­nio­nie­miec­kich służb spe­cjal­nych, któ­ra od­by­wa­ła się w Ber­li­nie od czter­na­ste­go do szes­na­ste­go mar­ca 1983 roku. Tak­że sę­dzia Ro­sa­rio Prio­re, opo­wia­da­jąc o re­kwi­zy­cji są­do­wej, pod­czas któ­rej był prze­słu­chi­wa­ny puł­kow­nik Gün­ter Bohn­sack, po­wie­dział: "Bohn­sack pa­mię­tał, że po proś­bie Buł­ga­rów o po­moc mia­ło miej­sce spo­tka­nie w Ber­li­nie. De­le­ga­cja buł­gar­ska zo­sta­ła przy­ję­ta naj­pierw przez Wol­fa, co było dość nie­zwy­kłe, a na­stęp­nie zło­ży­ła wi­zy­tę w Sek­cji X. Spo­tka­nie od­by­ło się - co pod­kre­ślił Bohn­sack - w wa­run­kach kon­spi­ra­cyj­nych, w wil­li". Już wte­dy, od po­nad roku trwa­ła ope­ra­cja "Pa­pież" (Ope­ra­tion "Papst"). NRD-owski mi­ni­ster Erich Miel­ke do­stał zle­ce­nie zor­ga­ni­zo­wa­nia wspól­nej obro­ny Buł­ga­rii przed oskar­że­nia­mi o współ­udział w za­ma­chu na Jana Paw­ła II. Trzy­dzie­ste­go pierw­sze­go sierp­nia 1982 roku Mar­kus Wolf otrzy­mał na­stę­pu­ją­cą in­for­ma­cję: "W ostat­nim cza­sie w mass me­diach nie­któ­rych państw ka­pi­ta­li­stycz­nych po­ja­wi­ły się kłam­li­we i ten­den­cyj­ne ar­ty­ku­ły, we­dług któ­rych usi­ło­wa­nie za­bi­cia Jana Paw­ła II, do­ko­na­ne w 1981 roku, było dzie­łem or­ga­nów KGB i buł­gar­skich służb spe­cjal­nych, któ­re bez­po­śred­nio mia­ły po­ma­gać ter­ro­ry­ście Meh­me­to­wi Ale­mu A?cy, do­star­cza­jąc mu broń i pie­nią­dze. Wi­dać ewi­dent­nie, że to kam­pa­nia pro­wa­dzo­na przez obcy wy­wiad, któ­rej ce­lem jest zdys­kre­dy­to­wać Buł­ga­rię po­przez oskar­że­nie jej o po­wią­za­nia z or­ga­ni­za­cja­mi ter­ro­ry­stycz­ny­mi. W ob­li­czu sy­tu­acji, któ­ra się wy­two­rzy­ła, buł­gar­skie służ­by spe­cjal­ne pro­szą o przy­śpie­sze­nie przy­go­to­wa­nia do­ku­men­tów w ra­mach wspól­nej ope­ra­cji "Pa­pież"".

Ko­re­spon­den­cja po­mię­dzy ko­mu­ni­stycz­ną Buł­ga­rią a NRD, od­by­wa­ją­ca się na naj­wyż­szych szcze­blach po­lit­biu­ra i ma­ją­ca na celu pod­ję­cie dzia­łań dez­in­for­ma­cyj­nych prze­ciw­ko oszczer­stwom wy­su­nię­tym w sto­sun­ku do Buł­ga­rii, za­cho­wa­ła się czę­ścio­wo w Urzę­dzie Fe­de­ral­nym do spraw Akt Sta­si w Ber­li­nie. Mia­ła dziw­ną hi­sto­rię. Do­ku­men­ty te - otrzy­ma­ne z Nie­miec - post­ko­mu­ni­stycz­ny rząd buł­gar­ski prze­ka­zał wło­skiej Ko­mi­sji Par­la­men­tar­nej do spra­wy Mi­tro­chi­na, ale w po­sta­ci peł­nej wy­kre­śleń. Te same do­ku­men­ty - wy­cią­gnię­te z pu­blicz­ne­go ar­chi­wum Sta­si - opu­bli­ko­wał Mar­co An­sal­do w dzien­ni­ku "La Re­pub­bli­ca", co przy­pad­ko­wo zbie­gło się ze śmier­cią Jana Paw­ła II (dru­gie­go kwiet­nia 2005 roku - przyp. aut.). W koń­cu oka­za­ło się, że cała do­ku­men­ta­cja do­ty­czą­ca Ope­ra­tion "Papst" znaj­do­wa­ła się już od lat w ak­tach pro­ce­su "Papa-ter", gdyż sę­dzia Prio­re otrzy­mał ją od Or­ga­ni­za­cji Gauc­ka. Za­kres wspól­nej ope­ra­cji "Pa­pież", kie­ro­wa­nej przez Mar­ku­sa Wol­fa, jest nadal mało zna­ny. Nie­któ­rzy przy­pusz­cza­ją, że jej ele­men­tem mo­gło być na­wet po­rwa­nie Ema­nu­eli Or­lan­di lub przy­najm­niej szan­taż w sto­sun­ku do ro­dzi­ny oraz Wa­ty­ka­nu albo dez­in­for­ma­cja w tej spra­wie.

Dru­gim waż­nym dla mnie punk­tem li­stu Ale­go A?cy jest wą­tek puł­kow­ni­ka KGB Wła­di­mi­ra Ku­zicz­ki­na. W li­ście A?ca po­twier­dza po la­tach, że spo­tkał się z nim w Te­he­ra­nie i otrzy­mał zle­ce­nie za­ma­chu na aja­tol­la­ha Cho­me­inie­go. W Pol­sce wą­tek ten jest nadal bar­dzo żywy i uwa­ża się, że Wło­si ze wzgle­dów po­li­tycz­nych wo­le­li nie zgłę­biać rze­ko­mych ko­nek­sji tu­rec­kie­go ter­ro­ry­sty z agen­ta­mi KGB. An­drzej Gra­jew­ski we wstę­pie do książ­ki "Pa­pież mu­siał zgi­nąć". Wy­ja­śnie­nia Ali A?cy po­świę­cił Ku­zicz­ki­no­wi wie­le uwa­gi. Spe­cjal­nie więc raz jesz­cze zwró­ci­łam się do sę­dziów Ila­ria Mar­tel­li i Ro­sa­ria Prio­re, aby wy­ja­śni­li, dla­cze­go spra­wa ta nie zo­sta­ła zba­da­na przez wło­skich śled­czych. Byli bar­dzo zdzi­wie­ni, że wy­cią­gam Ku­zicz­ki­na ni­czym kró­li­ka z ka­pe­lu­sza. Mar­tel­la po­wie­dział mi: "Oskar­że­nie w sto­sun­ku do Ku­zicz­ki­na nie zna­la­zło żad­ne­go po­twier­dze­nia w trak­cie mo­jej dzia­łal­no­ści śled­czej, więc uwa­żam je za kłam­stwo". Prio­re oświad­czył: "O Ku­zicz­ki­nie nig­dy nie zo­sta­ło po­wie­dzia­ne zbyt wie­le. W ze­zna­niach na jego te­mat A?ca był nie­wia­ry­god­ny do tego stop­nia, że ta po­stać nie jest już na­wet cy­to­wa­na w ak­tach za­my­ka­ją­cych dru­gie do­cho­dze­nie w spra­wie za­ma­chu".

Rów­nież sę­dzia śled­czy Ila­rio Mar­tel­la wy­dał bar­dzo in­te­re­su­ją­cą i waż­ną książ­kę pod ty­tu­łem 13 mag­gio '81: tre spa­ri con­tro il Papa (13 maja 81: trzy strza­ły do pa­pie­ża). W la­tach 1982-1984 pro­wa­dził dru­gie do­cho­dze­nie w spra­wie za­ma­chu na Jana Paw­ła II, uwień­czo­ne tak zwa­nym pro­ce­sem prze­ciw­ko Buł­ga­rom, w któ­rym było oskar­żo­nych osiem osób: Meh­met Ali A?ca, Ömer Ba­?c?, Be­kir Çe­lenk, Musa Ser­dar Çe­le­bi, Oral Çe­lik, Ser­gej An­to­now, Teo­dor Aj­wa­zow, Że­liu Ko­lew Wa­si­liew. Pro­ces roz­po­czął się dwu­dzie­ste­go siód­me­go maja 1985 roku w rzym­skiej sali są­do­wej na Foro Ita­li­co, a prze­wod­ni­czył mu sę­dzia Se­ve­ri­no San­tia­pi­chi. W sali bun­krze sie­dzie­li za kra­ta­mi jed­nak tyl­ko An­to­now, A?ca, Çe­le­bi i Ba­?c?. Wy­rok za­padł dwu­dzie­ste­go dzie­wią­te­go mar­ca 1986 roku. Je­dy­nie A?ca i Ba­?c? zo­sta­li ska­za­ni za nie­le­gal­ne po­sia­da­nie bro­ni. Resz­tę oskar­żo­nych unie­win­nio­no z bra­ku do­wo­dów. Wy­rok ten po­twier­dził póź­niej­szy pro­ces ape­la­cyj­ny i ka­sa­cyj­ny.

Dziś, z dy­stan­su trzy­dzie­stu lat, śled­czy, na któ­rym w tam­tym okre­sie sku­pia­ła się uwa­ga ca­łe­go świa­ta - cze­go prze­ja­wem były rów­nież peł­ne po­gró­żek li­sty, ja­kie otrzy­mał on i jego ro­dzi­na - twier­dzi, że trzy­na­ste­go maja 1981 roku na pla­cu Świę­te­go Pio­tra pa­dły jed­nak trzy strza­ły. Kie­dy Mar­tel­la pro­wa­dził do­cho­dze­nie, bie­gli orze­kli, że od­da­no tyl­ko dwa, lecz nie wie­dzie­li jesz­cze o tym, że je­den z po­cis­ków upadł na pod­ło­gę pa­pie­skie­go je­epa, a póź­niej zo­stał prze­ka­za­ny przez pa­pie­ża do rąk bi­sku­pa Fa­ti­my w Por­tu­ga­lii, nig­dy za­tem nie zna­lazł się w dys­po­zy­cji wło­skiej pro­ku­ra­tu­ry. Opi­nię śled­cze­go po­dzie­la­ją tak­że inni roz­mów­cy.

W na­szej roz­mo­wie Mar­tel­la z du­żym spo­ko­jem pod­jął tak­że te­mat hi­po­te­zy o dzia­ła­niu, któ­re w żar­go­nie wło­skich służb spe­cjal­nych okre­śla się mia­nem ab­boc­ca­men­to - czy­li o prze­ko­na­niu oskar­żo­ne­go, aby w za­mian za pew­ne obie­ca­ne przy­wi­le­je ze­zna­wał nie­praw­dę i oskar­żał wska­za­ne oso­by. Cho­dzi o to, czy A?cę od­wie­dzi­li w wię­zie­niu agen­ci wy­wia­du wło­skie­go, a na­wet ame­ry­kań­skie­go, któ­rzy ka­za­li mu oskar­żyć Buł­ga­rów i prze­ka­za­li wszyst­kie słu­żą­ce temu in­for­ma­cje. Po­pro­si­łam sę­dzie­go rów­nież o wy­ja­śnie­nie spra­wy słyn­nych roz­su­wa­nych drzwi, o któ­rych miał opo­wia­dać A?ca, opi­su­jąc miesz­ka­nie An­to­no­wa, a któ­re w rze­czy­wi­sto­ści były w apar­ta­men­cie ojca Fe­li­xa Mor­lio­na - za­kon­ni­ka miesz­ka­ją­ce­go pod An­to­no­wem i zwią­za­ne­go z CIA. Dla mnie to wła­śnie ta spra­wa, któ­ra uro­sła już do ran­gi mitu jako do­wód na to, że ślad buł­gar­ski zo­stał pod­su­nię­ty przez za­chod­nie służ­by spe­cjal­ne, jest o wie­le waż­niej­sza niż fał­szy­we ze­zna­nia "skru­szo­ne­go" człon­ka ka­mor­ry, Gio­van­nie­go Pan­di­co, twier­dzą­ce­go w 1985 roku, że w za­mian za po­moc bos­so­wi Raf­fa­ele Cu­tu­lo ge­ne­rał wło­skie­go wy­wia­du SI­SMI Pie­tro Mu­su­me­ci i Fran­ce­sco Pa­zien­za spo­tka­li się w mar­cu 1982 roku z A?cą w wię­zie­niu w Asco­li Pi­ce­no i prze­ko­na­li go do tego, aby "mó­wił pew­ne rze­czy". Nie pod­ję­łam tego wąt­ku w swo­ich roz­mo­wach, gdyż spo­tka­nia A?cy z Pa­zien­zą (czy na­wet z agen­tem CIA Al­dri­chem Ame­sem) są rów­nie le­gen­dar­ne jak jego spo­tka­nie z puł­kow­ni­kiem Ku­zicz­ki­nem w Te­he­ra­nie.

Dla Mar­tel­li ślad buł­gar­ski za­czy­na się od prze­słu­cha­nia z dru­gie­go maja 1982 roku, kie­dy to Ali A?ca opo­wie­dział mu o ar­chi­tek­tu­rze ca­łe­go za­ma­chu i o tym, że za za­bi­cie pa­pie­ża rząd buł­gar­ski miał za­pła­cić or­ga­ni­za­cji ter­ro­ry­stycz­nej Sza­re Wil­ki bro­nią o war­to­ści trzech mi­lio­nów ma­rek nie­miec­kich. Sę­dzia Mar­tel­la opo­wie­dział mi też, jak zdo­był pasz­port Öme­ra Mer­sa­na, w któ­rym był buł­gar­ski stem­pel gra­nicz­ny wsta­wio­ny czwar­te­go lip­ca 1983 roku - co zda­niem Mar­tel­li i Im­po­si­ma­ta jest do­wo­dem pro­ce­so­wym po­twier­dza­ją­cym ślad buł­gar­ski. Roz­ma­wia­li­śmy też na te­mat cię­ża­rów­ki, któ­ra trzy­na­ste­go maja 1981 roku wy­je­cha­ła z am­ba­sa­dy buł­gar­skiej. Tak­że ta spra­wa bu­dzi­ła za­wsze wie­le emo­cji. Nie­za­leż­nie jed­nak od tego, czy tir był dy­plo­ma­tycz­ny, czy zwy­kły, po­zo­sta­je py­ta­nie, skąd Ali A?ca o nim wie­dział.

Sę­dzia Ro­sa­rio Prio­re pro­wa­dził trze­cie, naj­dłuż­sze do­cho­dze­nie w spra­wie za­ma­chu, zwa­ne "Papa-ter" i trwa­ją­ce od 1985 do 1998 roku. Do re­je­stru śled­cze­go zo­sta­ło wpi­sa­nych trzy­na­stu Tur­ków i trzech Wło­chów. Dzie­sięć osób było oskar­żo­nych o udział w sto­wa­rzy­sze­niu prze­stęp­czym ma­ją­cym na celu mię­dzy­na­ro­do­wy prze­myt nar­ko­ty­ków. Trzy oso­by: Ar­slan Sa­met, Ömer Ay, Se­dat S?r­r? Ka­dem, wraz z co naj­mniej in­ny­mi pię­cio­ma nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­ny­mi - o współ­or­ga­ni­za­cję za­ma­chu na pa­pie­ża Jana Paw­ła II. Śledz­two zo­sta­ło umo­rzo­ne dwu­dzie­ste­go pierw­sze­go mar­ca 1998 roku z po­wo­du pro­ce­dur praw­ni­czych unie­moż­li­wia­ją­cych jego prze­dłu­że­nie.

Książ­ka sę­dzie­go Prio­re At­ten­ta­to al Papa (Za­mach na Pa­pie­ża) - no­szą­ca ten sam ty­tuł co książ­ka Im­po­si­ma­ta i Pro­vvi­sio­na­ta, ale wy­da­na w 2002 roku - jest waż­ną po­zy­cją bi­blio­gra­ficz­ną. Zro­bi­ły na mnie wra­że­nie za­miesz­czo­ne w niej ze­zna­nia Ora­la Çe­li­ka (zob. Aneks) - to­wa­rzy­sza A?cy i naj­praw­do­po­dob­niej dru­gie­go za­ma­chow­ca, któ­re­go wi­dać od tyłu, ucie­ka­ją­ce­go, na fo­to­gra­fii Lo­wel­la New­to­na. Wło­skie or­ga­ny ści­ga­nia przez dłuż­szy czas nie mo­gły go zna­leźć i prze­słu­chać, gdyż - jak twier­dzi Prio­re - po za­ma­chu na pa­pie­ża był chro­nio­ny przez fran­cu­skie in­sty­tu­cje: dano mu nową toż­sa­mość Ates Be­dri, zmie­nio­no na­ro­do­wość z tu­rec­kiej na kur­dyj­ską i przy­zna­no sta­tus uchodź­cy. Do­pie­ro sę­dzie­mu Prio­re uda­ło się do­pro­wa­dzić do jego eks­tra­dy­cji. W trak­cie prze­słu­chań dwu­dzie­ste­go trze­cie­go czerw­ca i pią­te­go lip­ca 1994 roku Oral Çe­lik opo­wia­dał mię­dzy in­ny­mi, że A?ca jesz­cze w Wied­niu, gdy miesz­ka­li w apar­ta­men­cie przy Jhe­ring­gas­se, po­in­for­mo­wał go o ist­nie­niu ma­te­ria­łów fo­to­gra­ficz­nych i fil­mo­wych ze spo­tkań z pa­pie­żem, na któ­re zo­stał wpro­wa­dzo­ny przez kar­dy­na­łów pod­że­ga­ją­cych go do za­ma­chu.

W nie­dzie­lę dzie­sią­te­go maja 1981 roku Jan Pa­weł II od­był wi­zy­tę dusz­pa­ster­ską w rzym­skiej pa­ra­fii Świę­te­go To­ma­sza z Akwi­nu. Zo­sta­ły wte­dy wy­ko­na­ne zdję­cia - za­rów­no przez wa­ty­kań­skie­go fo­to­gra­fa Ar­tu­ra Mari, jak i przez pa­ra­fian. Na pew­nej fo­to­gra­fii był męż­czy­zna bar­dzo przy­po­mi­na­ją­cy Ale­go A?cę. Znaj­do­wał się w sek­to­rze, do któ­re­go moż­na było wejść tyl­ko na za­pro­sze­nie wy­da­wa­ne przez Pre­fek­tu­rę Domu Pa­pie­skie­go, gdzie pra­co­wał Er­co­le Or­lan­di, oj­ciec za­gi­nio­nej Ema­nu­eli. Po­pro­si­łam sę­dzie­go Prio­re o wy­ja­śnie­nie tej hi­sto­rii.

Jest jesz­cze inny waż­ny fakt, o któ­rym roz­ma­wia­li­śmy, a któ­ry za­de­cy­do­wał o otwar­ciu trze­cie­go do­cho­dze­nia - czter­na­ste­go maja 1985 roku na sta­cji Ven­lo w Ho­lan­dii przy gra­ni­cy z Niem­ca­mi zo­stał za­trzy­ma­ny oby­wa­tel tu­rec­ki Ar­slan Sa­met, przy któ­rym zna­le­zio­no pi­sto­let Brau­ning ka­li­bru 9, nu­mer 77C54476, po­cho­dzą­cy z tej sa­mej par­tii - za­ku­pio­nej przez au­striac­kie­go han­dla­rza bro­nią Ot­to­na Tint­ne­ra - co broń, z któ­rej trzy­na­ste­go maja 1981 roku A?ca strze­lał do pa­pie­ża. W tym cza­sie Jan Pa­weł II od­by­wał piel­grzym­kę do Ho­lan­dii. A?ca ze­znał w 1985 roku, że Sa­met był z nim pod­czas za­ma­chu i że to on jest na fo­to­gra­fii New­to­na. Nie­ste­ty, ten brau­ning zo­stał znisz­czo­ny, za­nim Wło­si mo­gli go zba­dać, a Ar­slan Sa­met po­peł­nił sa­mo­bój­stwo w tu­rec­kim wię­zie­niu. Czy był to dru­gi pi­sto­let, z któ­re­go strze­la­no na pla­cu Świę­te­go Pio­tra? Sza­re Wil­ki raz jesz­cze pró­bo­wa­ły za­bić pa­pie­ża?

Moją cie­ka­wość bu­dzi­ła też inna hi­sto­ria, za­war­ta w ze­zna­niu świad­ka ko­ron­ne­go Vin­cen­za Cal­ca­ry (zob. Aneks). To on ostrzegł sę­dzie­go Pa­ola Bor­sel­li­no o pla­no­wa­nym za­ma­chu na jego ży­cie, wy­ja­wił na­zwi­sko no­we­go ojca chrzest­ne­go cosa no­stry oraz pierw­szy opo­wie­dział, ja­ki­mi spo­so­ba­mi ma­fia pra­ła brud­ne pie­nią­dze w Rzy­mie, in­we­stu­jąc w Ban­co Am­bro­sia­no Ro­ber­ta Ca­lvie­go i w ban­ku wa­ty­kań­skim IOR. Cal­ca­ra już w 1993 roku twier­dził, że trzy­na­ste­go maja 1981 roku był w po­bli­żu pla­cu Świę­te­go Pio­tra, bo wraz z in­ny­mi ma­fio­sa­mi miał ode­brać od An­to­no­wa dwóch Tur­ków. Po­nie­waż A?ca zo­stał aresz­to­wa­ny, ode­bra­li tyl­ko jed­ne­go. Po­tem ma­fia go za­bi­ła i za­ko­pa­ła cia­ło na wrzo­so­wi­skach w Lom­bar­dii. Sę­dzia Prio­re szu­kał tych zwłok... Ze­zna­nia Cal­ca­ry nie zna­la­zły po­twier­dze­nia w fak­tach, po­ka­zu­ją jed­nak, ja­kie trud­no­ści na­po­ty­ka­li wło­scy śled­czy, usi­łu­jąc roz­wią­zać za­gad­kę za­ma­chu - na każ­dym kro­ku po­ja­wia­ły się pró­by zmy­le­nia tro­pu, kłam­stwa, fał­szy­we oskar­że­nia i sa­mo­oskar­że­nia. Wie­le umy­słów kry­mi­nal­nych pró­bo­wa­ło przy tej oka­zji ugrać coś dla sie­bie...

Jak wy­ni­ka z roz­mo­wy z Ro­sa­riem Prio­re, CIA z sa­mym za­ma­chem nie mia­ła nic wspól­ne­go. Ślad wio­dą­cy do wy­wia­du ame­ry­kań­skie­go przy­go­to­wa­ła Sta­si w ra­mach ak­cji dez­in­for­ma­cyj­nej pro­wa­dzo­nej na sze­ro­ką ska­lę.

Roz­mo­wę ze śled­czym, któ­ry przez tyle lat pro­wa­dził "Papa-ter", idąc wszyst­ki­mi moż­li­wy­mi śla­da­mi, prze­pro­wa­dzi­łam jesz­cze przed uka­za­niem się książ­ki Ale­go A?cy Mi ave­va­no pro­mes­so il pa­ra­di­so: la mia vita e la ve­ri­ta sull'at­ten­ta­to al papa (Obie­ca­li mi Raj: moje ży­cie i praw­da o za­ma­chu na pa­pie­ża). Od daw­na sę­dzia Prio­re uwa­żał, że na­le­ża­ło­by przyj­rzeć się bli­żej śla­do­wi fun­da­men­ta­li­stycz­ne­mu. Nowe re­we­la­cje tu­rec­kie­go za­ma­chow­ca do­ty­czą­ce jego spo­tka­nia z Cho­me­inim w Te­he­ra­nie są jed­nak mało wia­ry­god­ne.

Ar­tu­ro Mari stał kil­ka kro­ków od pa­pie­ża, gdy trzy­na­ste­go maja 1981 roku pa­dły strza­ły. Zre­la­cjo­no­wał mi więc za­mach z fo­to­gra­ficz­ną do­kład­no­ścią, tak­że jako in­struk­tor woj­sko­wy. Sły­szał dwa strza­ły, ale rów­nież i on my­śli, że strze­lał nie tyl­ko A?ca.

Pa­pie­ski fo­to­graf po­twier­dził, że czło­wie­kiem na fo­to­gra­fii, któ­rą zro­bił dzie­sią­te­go maja 1981 roku pod­czas wi­zy­ty dusz­pa­ster­skiej w pa­ra­fii Świę­te­go To­ma­sza z Akwi­nu, praw­do­po­dob­nie był A?ca. "Dla mnie w 99,9 pro­cen­ta to był on" - po­wie­dział.

Mari opo­wia­da też o wy­ko­na­nej z ko­pu­ły ba­zy­li­ki fo­to­gra­fii uwiecz­nia­ją­cej pa­pie­ża w asy­ście le­ka­rzy na ta­ra­sie, już pod­czas re­kon­wa­le­scen­cji. Do dziś krą­żą po­dej­rze­nia, że zgod­nie z za­pi­ska­mi na kart­ce, któ­rą zna­le­zio­no przy Alim A?cy - do­ty­czą­cy­mi moż­li­wych dat za­ma­chu (trzy­na­ste­go, sie­dem­na­ste­go i dwu­dzie­ste­go maja - przyp. aut.) - mo­gło być tak­że pla­no­wa­ne za­bi­cie Woj­ty­ły z bro­ni dłu­giej.

Ar­tu­ro Mari wy­ra­ził żal, że tyle się dziś mówi o tym, iż ostrze­ga­no Wa­ty­kan o pla­no­wa­nym za­ma­chu - cho­dzi o in­for­ma­cje, któ­re wy­szły od sze­fa fran­cu­skie­go wy­wia­du SDE­CE, Ale­xan­dre'a de Ma­ren­ches'a, co jest też jed­nym z wąt­ków Wa­ty­kań­skie­go la­bi­ry­tu. "Ja się py­tam - sko­ro było ta­kie ostrze­że­nie, jak to moż­li­we, że nikt nic nie zro­bił? Nikt nie pod­jął wy­sił­ku, aby do­wie­dzieć się cze­goś wię­cej? Wszyst­kie in­for­ma­cje wy­pły­nę­ły do­pie­ro po fak­cie" - obu­rza się mój roz­mów­ca.

Jan Pa­weł II od­był sto czte­ry po­dró­że za­gra­nicz­ne. "Ile do­sta­wa­li­śmy gróźb i ostrze­żeń, że ży­cie pa­pie­ża jest w nie­bez­pie­czeń­stwie - aż trud­no po­li­czyć. Mnie też gro­żo­no, że zo­sta­nę za­bi­ty, i ja­koś jesz­cze żyję" - po­wie­dział mi fo­to­graf wa­ty­kań­ski, przy­po­mi­na­jąc o nie­uda­nym za­ma­chu w Sa­ra­je­wie w 1997 roku, gdzie pod mo­stem, przez któ­ry prze­je­chał or­szak pa­pie­ski, zna­le­zio­no sto dwa­dzie­ścia sie­dem ki­lo­gra­mów ma­te­ria­łów wy­bu­cho­wych. To mógł być taki za­mach jak ten, w któ­rym zgi­nął sę­dzia Fal­co­ne, lub te, do ja­kich przy­zwy­cza­iły nas woj­ny w Ira­ku i Afga­ni­sta­nie. Wspo­mniał też o ata­ku ba­gne­tem do­ko­na­nym trzy­na­ste­go maja 1982 roku w Fa­ti­mie przez księ­dza Ju­ana Fer­nan­de­za Kroh­na. To przy­wo­dzi na myśl ślad we­wnętrz­ny i in­te­gryzm ka­to­lic­ki se­de­wa­kan­ty­stów, uwa­ża­ją­cych, że od So­bo­ru Wa­ty­kań­skie­go II każ­dy pa­pież jest uzur­pa­to­rem i że po­win­no się go usu­nąć z tro­nu, nie co­fa­jąc się na­wet przed za­bój­stwem - o czym po­in­for­mo­wał mnie sę­dzia Prio­re.

"W su­mie nie jest to aż tak skom­pli­ko­wa­ne" - to sło­wa, któ­re Meh­met Ali A?ca wy­po­wie­dział do Mar­ca An­sal­da, wa­ty­ka­ni­sty wło­skie­go dzien­ni­ka "La Re­pub­bli­ca", i Yase­min Ta­şk?n, ko­re­spon­dent­ki tu­rec­kie­go dzien­ni­ka "Sa­bah", au­to­rów książ­ki Uc­ci­de­te il Papa (Za­bij­cie pa­pie­ża). Ich zda­niem za­mach na Jana Paw­ła II zor­ga­ni­zo­wa­ły i sfi­nan­so­wa­ły Sza­re Wil­ki, a zro­bi­ły to, by zy­skać roz­głos i zno­wu za­ist­nieć w Tur­cji. Sza­re Wil­ki po­mo­gły A?cy uciec z wię­zie­nia Kar­tal Mal­te­pe, aby mógł za­bić "przy­wód­cę krzy­żow­ców" już w Stam­bu­le pod­czas wi­zy­ty, któ­rą pa­pież od­by­wał tam od dwu­dzie­ste­go ósme­go do trzy­dzie­ste­go li­sto­pa­da 1979 roku.

"Na­szym zda­niem ślad buł­gar­ski po­ja­wił się w rok po za­ma­chu - w 1982 - i umoc­nił po po­dró­ży sę­dzie­go Ila­ria Mar­tel­li do Wa­szyng­to­nu. Już la­tem tego roku nie­któ­rzy dzien­ni­ka­rze ame­ry­kań­scy za­czę­li upo­wszech­niać in­for­ma­cje, że "ele­men­ty" po­cho­dzą­ce z Buł­ga­rii mo­gły po­móc w za­ma­chu. Ro­bi­ła to ame­ry­kań­ska sieć te­le­wi­zyj­na NBC po­przez nie­któ­re pro­gra­my, a tak­że dzien­ni­kar­ka Cla­ire Ster­ling - au­tor­ka słyn­ne­go ar­ty­ku­łu w "Re­ader's Di­gest". Byli to dzien­ni­ka­rze zwią­za­ni z Pau­lem Hen­zem, sze­fem re­zy­den­tu­ry CIA w An­ka­rze" - po­wie­dział mi Mar­co An­sal­do.

Z wa­ty­ka­ni­stą dzien­ni­ka "La Re­pub­bli­ca" roz­ma­wia­łam też o do­ku­men­tach do­ty­czą­cych ope­ra­cji "Pa­pież" i o tak zwa­nym pla­nie sze­ścio­punk­to­wym. Zda­niem An­sal­da to ten sam do­ku­ment wy­da­ny po ze­bra­niu KC KPZR z trzy­na­ste­go li­sto­pa­da 1979 roku, któ­ry od­krył John O. Ko­eh­ler, au­tor książ­ki "Cho­dzi o pa­pie­ża": szpie­dzy w Wa­ty­ka­nie. In­for­ma­cję o ist­nie­niu pla­nu ujaw­nił pu­blicz­nie pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wej w 1990 roku były agent KGB, Wik­tor Szej­mow, któ­ry dzie­sięć lat wcze­śniej prze­szedł na stro­nę ame­ry­kań­ską. Zda­niem An­sal­da do­ku­ment zo­stał opu­bli­ko­wa­ny już przez Tada Szul­ca w bio­gra­fii Pa­pież Jan Pa­weł II, wspo­mi­na­li o nim też Mar­co Po­li­ti i Carl Bern­ste­in w książ­ce Jego Świą­to­bli­wość Jan Pa­weł II i nie­zna­na hi­sto­ria na­szych cza­sów. Nikt jed­nak nie trak­to­wał go jako nie­for­mal­ne­go wy­ro­ku na Ka­ro­la Woj­ty­łę.

W książ­ce Uc­ci­de­te il Papa au­to­rzy opu­bli­ko­wa­li na­to­miast inny in­te­re­su­ją­cy i bar­dzo ta­jem­ni­czy do­ku­ment po­cho­dzą­cy z Do­ssier Ha­vla. Jest w nim mowa o ope­ra­cji "In­fek­cja" pro­wa­dzo­nej przez wy­wiad cze­ski. Cho­dzi­ło o bli­żej nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­ny pro­sto­kąt z ja­sne­go drew­na, w któ­rym znaj­do­wał się pod­słuch, a któ­ry miał zo­stać umiesz­czo­ny w sza­fie kar­dy­na­ła Ago­sti­na Ca­sa­ro­li w 1989 roku.

Z dzien­ni­ka­rza­mi "La Re­pub­bli­ca" i "Sa­bah" po­ru­szy­li­śmy rów­nież spra­wę śla­du pol­skie­go. An­sal­do i Ta­şk?n na­pi­sa­li w swo­jej książ­ce o pra­wie nie­zna­nej za gra­ni­cą ope­ra­cji "Trian­go­lo" (Trój­kąt), o ofi­ce­rze pol­skie­go wy­wia­du, nie­ja­kim Bąku, któ­ry prze­ka­zał wło­skie­mu ge­ne­ra­ło­wi Giu­sep­pe Cuc­chie­mu in­for­ma­cję, że wi­dział po­dej­rza­ny do­ku­ment mó­wią­cy o za­ma­chu na pa­pie­ża, a tak­że o tym, że trzy­na­ste­go maja 1981 roku na pla­cu Świę­te­go Pio­tra byli obec­ni trzej agen­ci pol­skich służb spe­cjal­nych - Ze­non Chmie­lew­ski, Jan Za­che­row­ski i Adam Pie­trusz­ka.

W Wa­ty­kań­skim la­bi­ryn­cie na­le­ża­ło od­dać głos rów­nież tym, o któ­rych jest tu tak czę­sto mowa - czy­li Buł­ga­rom. Chri­sto Pe­trov - dzien­ni­karz, ko­re­spon­dent za­gra­nicz­ny z Włoch i Sto­li­cy Apo­stol­skiej od po­nad trzy­dzie­stu sze­ściu lat - roz­po­czy­nał pra­cę w Mi­ni­ster­stwie Spraw Za­gra­nicz­nych w So­fii w 1974 roku jako ana­li­tyk stra­te­gicz­ny, a od 1976 roku do dziś pra­cu­je jako ko­re­spon­dent buł­gar­skiej agen­cji BTA - sys­tem ko­mu­ni­stycz­ny znał więc do­brze. Śle­dził do­cho­dze­nie i pro­ces od sa­me­go po­cząt­ku. We­dług nie­go Bul­ga­rian con­nec­tion, któ­ry we Wło­szech i w Pol­sce przy­jął na­zwę "ślad buł­gar­ski", roz­po­czął się osiem­na­ste­go czerw­ca 1982 roku, gdy nie­miec­ka sta­cja Deut­sche Wel­le wy­emi­to­wa­ła in­for­ma­cje an­ty­cy­pu­ją­ce ar­ty­kuł dzien­ni­kar­ki ame­ry­kań­skiej Cla­ire Ster­ling (pra­cu­ją­cej wte­dy w Rzy­mie), któ­ry póź­niej uka­zał się we wrze­śnio­wym nu­me­rze mie­sięcz­ni­ka ame­ry­kań­skie­go "Re­ader's Di­gest".

Pe­trov przy­po­mi­na rów­nież, że oprócz praw­dy hi­sto­rycz­nej, któ­rej nie­któ­rzy po­szu­ku­ją po trzy­dzie­stu la­tach, jest przede wszyst­kim praw­da pro­ce­so­wa: "Nie ma "za­ma­chow­ców buł­gar­skich". Oby­wa­tel tu­rec­ki Meh­met Ali A?ca zo­stał ska­za­ny za za­mach na Ojca Świę­te­go, pod­czas gdy jego ro­dak, Ömer Ba­?c?, zo­stał uzna­ny za win­ne­go nie­le­gal­ne­go prze­my­tu na te­ren Włoch bro­ni, z któ­rej strze­la­no". Ta praw­da pro­ce­so­wa obo­wią­zu­je do dziś.

W lu­tym 2013 roku uka­za­ła się trze­cia książ­ka Meh­me­ta Ale­go A?cy Mi ave­va­no pro­mes­so il pa­ra­di­so. Nie­do­szły za­bój­ca pa­pie­ża na­pi­sał ją jako czło­wiek wol­ny, już po wyj­ściu z tu­rec­kie­go wię­zie­nia. Ujaw­nia w niej, że zle­ce­nie za­bi­cia Jana Paw­ła II do­stał od aja­tol­la­ha Ru­hol­la­ha Cho­me­inie­go, że po­wie­dział o tym Ojcu Świę­te­mu, gdy ten od­wie­dził go w celi w 1983 roku, i że Wa­ty­kan brał pod uwa­gę ślad is­lam­ski. Rzecz­nik Sto­li­cy Apo­stol­skiej, oj­ciec Fe­de­ri­co Lom­bar­di, za­prze­czył tym re­we­la­cjom po­przez oświad­cze­nie, któ­re w roz­mo­wie ze mną przy­ta­cza sę­dzia Ila­rio Mar­tel­la. W swo­jej książ­ce A?ca na­pi­sał tak­że: "Mó­wię, ślad buł­gar­ski nie ist­nie­je. Je­śli ktoś chce mó­wić, że ślad buł­gar­ski ist­nie­je, musi przed­sta­wić do­wo­dy, nie plot­ki, bo na ja­kiej pod­sta­wie opie­ra się oskar­że­nie?".

Na­pi­sa­łam list do Meh­me­ta Ale­go A?cy i skon­tak­to­wa­łam się z jego agen­tem, by za­dać Tur­ko­wi kil­ka py­tań. Nie­ste­ty, nie otrzy­ma­łam na nie od­po­wie­dzi. Może moje py­ta­nia były dla nie­go zbyt kło­po­tli­we...

Pod­czas spo­tka­nia w Tur­cji z Pie­trem Or­lan­dim A?ca po­wie­dział z wiel­ką po­wa­gą, że musi po­da­wać róż­ne wer­sje, bo to jego gwa­ran­cja na ży­cie. Na­wet je­śli wy­zna kie­dyś całą praw­dę, nikt mu już nie uwie­rzy - i to go ra­tu­je.

Za­bój­stwo Ro­ber­ta Ca­lvie­go

Sie­dem­na­ste­go czerw­ca 1982 roku zmarł tra­gicz­nie wło­ski ban­kier Ro­ber­to Ca­lvi. Bry­tyj­ski dzien­ni­karz Phi­lip Wil­lan, któ­ry współ­pra­co­wał z Da­vi­dem Yal­lo­pem przy jego be­st­sel­le­rze W imię Boga? o do­mnie­ma­nym za­bój­stwie pa­pie­ża Jana Paw­ła I oraz z Char­le­sem Ra­wem przy ana­li­zie związ­ków po­mię­dzy Ban­co Am­bro­sia­no a wa­ty­kań­skim ban­kiem IOR, już w 2009 roku wy­dał bar­dzo in­te­re­su­ją­cą książ­kę na te­mat ta­jem­ni­czej śmier­ci "ban­kie­ra Boga", za­ty­tu­ło­wa­ną The Last Sup­per: the ma­fia, the ma­sons and the kil­ling of Ro­ber­to Ca­lvi (Ostat­nia Wie­cze­rza: ma­fia, ma­so­ne­ria i za­bój­stwo Ro­ber­ta Ca­lvie­go). Wil­lan śle­dził z uwa­gą rzym­ski pro­ces, któ­ry roz­po­czął się w 2005 roku. W na­szej roz­mo­wie ko­men­tu­je wy­rok i eta­py hi­sto­rii są­do­wej.

Po dwu­dzie­stu ośmiu la­tach od śmier­ci Ca­lvie­go sąd orzekł, że nie po­peł­nił on sa­mo­bój­stwa, lecz zo­stał za­bi­ty. Śmierć na­stą­pi­ła przez udu­sze­nie, na­stęp­nie ban­kier zo­stał po­wie­szo­ny przez swo­ich mor­der­ców na tej sa­mej li­nie, któ­rą go udu­szo­no, na me­ta­lo­wym rusz­to­wa­niu pod mo­stem Black­friars na Ta­mi­zie. Do dziś nie od­kry­to ani za­bój­ców Ca­lvie­go, ani ich mo­co­daw­ców. Trzej oskar­że­ni w pro­ce­sie: Fla­vio Car­bo­ni, Pipo Cal? i Er­ne­sto Dio­tal­le­vi, zo­sta­li unie­win­nie­ni z bra­ku do­wo­dów. Wy­rok zo­stał po­twier­dzo­ny przez Sąd Ka­sa­cyj­ny w 2011 roku. W uza­sad­nie­niu wy­ro­ku, któ­ry za­padł siód­me­go maja 2010 roku, sę­dzio­wie wło­skie­go Sądu Ape­la­cyj­ne­go pod­kre­śli­li, że zbyt wie­le osób było za­in­te­re­so­wa­nych wy­eli­mi­no­wa­niem ban­kie­ra Boga i mia­ło ku temu po­wo­dy, aby wska­zać na kon­kret­nych mo­co­daw­ców: "od ma­fii po ka­mor­rę, lożę ma­soń­ską P2, bank wa­ty­kań­ski IOR oraz wło­skich po­li­ty­ków (be­ne­fi­cjen­tów ła­pó­wek i za­in­te­re­so­wa­nych zmia­na­mi w Ban­co Am­bro­sia­no lub zmia­na­mi rów­no­wa­gi sił w Wa­ty­ka­nie)".

Tak­że z Mau­ri­zio Tur­co - de­pu­to­wa­nym par­tii Wło­scy Ra­dy­ka­ło­wie i by­łym po­słem do Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go - roz­ma­wiam o pew­nych aspek­tach pro­ce­su w spra­wie o za­bój­stwo Ca­lvie­go. Ko­men­tu­jąc uza­sad­nie­nie wy­ro­ku ape­la­cyj­ne­go, w któ­rym jest na­pi­sa­ne: "Cosa no­stra, w róż­nych for­mach, wy­ko­rzy­sty­wa­ła Ban­co Am­bro­sia­no i IOR jako śro­dek ma­so­wych ope­ra­cji pra­nia pie­nię­dzy", Tur­co przy­ta­cza ze­zna­nia nie­któ­rych wło­skich świad­ków ko­ron­nych. Vin­cen­zo Cal­ca­ra opo­wie­dział hi­sto­rię o dzie­się­ciu mi­liar­dach li­rów bos­sa ma­fii Fran­ce­sca Mes­si­ny De­na­ra (ojca ukry­wa­ją­ce­go się Mat­tea, obec­ne­go przy­wód­cy cosa no­stry), któ­re zo­sta­ły prze­ka­za­ne ar­cy­bi­sku­po­wi Mar­cin­ku­so­wi, i o tym, że w trak­cie tej ope­ra­cji wi­dział Ro­ber­ta Ca­lvie­go. Fran­ce­sco Ma­ri­no Man­no­ia mó­wił, że sły­szał od swo­jej ro­dzi­ny ma­fij­nej, że "część pie­nię­dzy zo­sta­ła za­in­we­sto­wa­na w ban­ku Wa­ty­ka­nu". Wło­ski de­pu­to­wa­ny wspo­mi­na też o in­ter­pe­la­cji par­la­men­tar­nej, jaką wy­sto­so­wał do rzą­du wło­skie­go w związ­ku z trze­ma re­kwi­zy­cja­mi są­do­wy­mi prze­sła­ny­mi do Sto­li­cy Apo­stol­skiej, na któ­re nig­dy nie na­de­szły od­po­wie­dzi.

Car­lo Ca­lvi, syn "ban­kie­ra Boga", od trzy­dzie­stu lat wal­czy, aby praw­da o za­bój­stwie jego ojca uj­rza­ła wresz­cie świa­tło dzien­ne. Wy­wiad, ja­kie­go udzie­lił mi dla Wa­ty­kań­skie­go la­bi­ryn­tu, jest ob­szer­ny, wy­czer­pu­ją­cy i zo­stał uzna­ny za je­den z waż­niej­szych ze wzglę­du na ilość za­war­tych w nim in­for­ma­cji. Po­ru­sza­my w nim bar­dzo wie­le spraw: od kon­tak­tów jego ojca z róż­ny­mi ak­to­ra­mi tej tra­gicz­nej hi­sto­rii po sys­tem kont w IOR, Ban­co Am­bro­sia­no i w in­nych ban­kach, po­przez któ­ry ka­pi­ta­ły prze­cho­dzi­ły w spo­sób nie­kon­tro­lo­wa­ny, da­jąc moż­li­wość ukry­cia pra­nia brud­nych pie­nię­dzy, i któ­ry Char­les Raw na­zwał lira back to back. Car­lo Ca­lvi mówi też o tym, co mo­gło się znaj­do­wać w słyn­nej tecz­ce Va­le­xtra, któ­rą jego oj­ciec za­wsze no­sił przy so­bie, a któ­rej ta­jem­ni­cze znik­nię­cie i od­na­le­zie­nie za­koń­czy­ło się pro­ce­sem.

Syn Ro­ber­ta Ca­lvie­go sta­wia wła­sne hi­po­te­zy na te­mat przy­czyn i mo­co­daw­ców śmier­ci ojca. Mówi też: "Mam po­wo­dy utrzy­my­wać, że po­rwa­nie Ema­nu­eli Or­lan­di zo­sta­ło zor­ga­ni­zo­wa­ne przez to samo śro­do­wi­sko kry­mi­nal­ne (co za­bój­stwo mo­je­go ojca - przyp. aut.), gdyż było naj­prost­szą me­to­dą szan­ta­żu ma­ją­ce­go na celu kon­ty­nu­ację nie­le­gal­ne­go wy­ko­rzy­sty­wa­nia kont wa­ty­kań­skich. Wszyst­ko to jest zwią­za­ne z we­wnętrz­ny­mi wal­ka­mi w Wa­ty­ka­nie".

Za­py­ta­łam go rów­nież, co są­dzi o li­ście, któ­ry Ro­ber­to Ca­lvi miał przed śmier­cią wy­słać do pa­pie­ża i w któ­rym moż­na prze­czy­tać: "Wie­lu jest ta­kich, któ­rzy skła­da­ją mi za­chę­ca­ją­ce obiet­ni­ce po­mo­cy, pod wa­run­kiem że opo­wiem o swo­jej dzia­łal­no­ści w in­te­re­sie Ko­ścio­ła; bar­dzo wie­lu chcia­ło­by do­wie­dzieć się ode mnie, czy do­star­czy­łem broń lub inne środ­ki nie­któ­rym re­żi­mom państw po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­skich, aby do­po­móc im w zwal­cza­niu na­szych wspól­nych wro­gów, i czy do­star­czy­łem środ­ki fi­nan­so­we So­li­dar­no­ści oraz broń i pie­nią­dze in­nym or­ga­ni­za­cjom z państw Eu­ro­py Wschod­niej; ale ja nie daję się szan­ta­żo­wać; za­wsze wy­bie­ram dro­gę wier­no­ści i lo­jal­no­ści, na­wet za cenę wy­so­kie­go ry­zy­ka!".

Pod­czas pra­cy nad tą książ­ką wie­lo­krot­nie sły­sza­łam o "brud­nych pie­nią­dzach dla So­li­dar­no­ści". Idea, że ja­kaś część pie­nię­dzy ma­fij­nych, któ­re prze­szły przez Ban­co Am­bro­sia­no i wa­ty­kań­ski bank IOR, zo­sta­ła prze­zna­czo­na na wal­kę z ko­mu­ni­zmem, w tym na fi­nan­so­wa­nie pol­skich związ­ków za­wo­do­wych, jest po­pu­lar­na we Wło­szech. Naj­wię­cej na ten te­mat ujaw­ni­li w książ­ce Woj­ty­la se­gre­to (Ta­jem­ni­czy Woj­ty­ła) Gia­co­mo Ga­le­az­zi i Fer­ruc­cio Pi­not­ti, któ­rzy roz­ma­wia­li za­rów­no z pro­ku­ra­to­rem Lucą Te­sca­ro­lim, jak i z Le­chem Wa­łę­są. Gian­lu­igi Nuz­zi w wy­wia­dzie do Gło­sów spo­za chó­ru po­wie­dział mi: "Nie­ste­ty, do tej pory bra­ku­je do­ku­men­tów, któ­re ujaw­ni­ły­by wresz­cie, w jaki spo­sób fi­nan­so­wa­no So­li­dar­ność. W tej spra­wie nadal wszy­scy mil­czą. Wciąż nie wie­my, jak, kie­dy i z ja­kich źró­deł wspo­ma­ga­no fi­nan­so­wo pol­ski zwią­zek za­wo­do­wy. Mo­że­my się tyl­ko do­my­ślać. To jed­na z naj­cie­kaw­szych ta­jem­nic nie­daw­nej prze­szło­ści - wę­zeł gor­dyj­ski, któ­re­go prze­cię­cie po­zwo­li­ło­by od­po­wie­dzieć na wie­le py­tań". Na pew­no też w Pol­sce nikt nie wie­dział ani nie py­tał, skąd przy­cho­dzi­ły pie­nią­dze, a więk­szość ich do­cie­ra­ła już w po­sta­ci da­rów lub ma­te­ria­łów po­li­gra­ficz­nych.

Za­dzwo­ni­łam rów­nież do pro­ku­ra­to­ra Luki Te­sca­ro­le­go, aby po­pro­sić go o wy­wiad, w któ­rym od­po­wie­dział­by na py­ta­nie, czy ist­nie­ją do­wo­dy na to, że ma­fij­ne pie­nią­dze zo­sta­ły prze­ka­za­ne do Pol­ski. Od­mó­wił jed­nak, tłu­ma­cząc, że nadal obo­wią­zu­je go ta­jem­ni­ca za­wo­do­wa, gdyż pro­wa­dzi nowe do­cho­dze­nie w spra­wie za­bój­stwa Ro­ber­ta Ca­lvie­go, w któ­rym po­dej­rza­ne są czte­ry oso­by. Kil­ka dni póź­niej, dwu­dzie­ste­go szó­ste­go li­sto­pa­da 2012 roku, Gian­lu­igi Nuz­zi ujaw­nił tę in­for­ma­cję w swo­im pro­gra­mie te­le­wi­zyj­nym. Była w nim mowa o do­mnie­ma­nych po­wią­za­niach Ro­ber­ta Ca­lvie­go z bo­li­wij­skim kró­lem ko­ka­iny Ro­ber­tem Su­are­zem Go­me­zem. We­dług wdo­wy Aydy Su­árez Gó­mez Ca­lvi był wspól­ni­kiem jej męża i bał się, gdyż Pa­blo Esco­bar chciał od­zy­skać pie­nią­dze za­in­we­sto­wa­ne w jego ban­ku w Na­ssau. Car­lo Ca­lvi, syn ban­kie­ra, sko­men­to­wał to w swo­im ko­mu­ni­ka­cie: "To spe­ku­la­cje, któ­re szko­dzą re­pu­ta­cji wy­mia­ru spra­wie­dli­wo­ści i in­for­ma­cji pu­blicz­nej".

Za­gi­nię­cie Ema­nu­eli Or­lan­di

Dwu­dzie­ste­go dru­gie­go czerw­ca 1983 roku pięt­na­sto­let­nia współ­o­by­wa­tel­ka Ojca Świę­te­go wy­szła z domu przy uli­cy Sant'Egi­dio w Wa­ty­ka­nie, by udać się do szko­ły mu­zycz­nej Lu­do­vi­co da Vic­to­ria przy pla­cu Świę­te­go Apo­li­na­re­go, nie­opo­dal ba­zy­li­ki o tej sa­mej na­zwie, w oko­li­cach pla­cu Na­vo­na. Mia­ła przy so­bie flet. Już nig­dy nie po­wró­ci­ła do domu. Ro­dzi­na szu­ka jej od lat.

Dla Pol­ski był to dzień pod­nio­sły i waż­ny. Jan Pa­weł II od­by­wał dru­gą piel­grzym­kę do oj­czy­zny (od szes­na­ste­go do dwu­dzie­ste­go trze­cie­go czerw­ca 1983 roku) ob­ję­tej jesz­cze sta­nem wo­jen­nym. Tam­te­go dnia, w śro­dę, był w Kra­ko­wie. W póź­nych go­dzi­nach wie­czor­nych na Wa­we­lu od­by­ło się też dru­gie spo­tka­nie Jana Paw­ła II z ge­ne­ra­łem Woj­cie­chem Ja­ru­zel­skim, trwa­ją­ce go­dzi­nę i trzy­dzie­ści sie­dem mi­nut. Pod­czas pierw­sze­go spo­tka­nia w war­szaw­skim Bel­we­de­rze, sie­dem­na­ste­go czerw­ca, na któ­re przy­był w to­wa­rzy­stwie pry­ma­sa Pol­ski, kar­dy­na­ła Jó­ze­fa Glem­pa, oraz wa­ty­kań­skie­go se­kre­ta­rza sta­nu, kar­dy­na­ła Ago­sti­na Ca­sa­ro­li, pa­pież po­wie­dział do ge­ne­ra­ła: "Przy­by­wam, aże­by być z mo­imi ro­da­ka­mi w szcze­gól­nie trud­nym mo­men­cie dzie­jów Pol­ski po II woj­nie świa­to­wej". Wiel­kie sym­bo­licz­ne zna­cze­nie mia­ło też spo­tka­nie z Le­chem Wa­łę­są, przy­wód­cą So­li­dar­no­ści, któ­re od­by­ło się w ta­trzań­skiej Do­li­nie Cho­cho­łow­skiej dwu­dzie­ste­go trze­cie­go czerw­ca. Wło­ski dzien­nik "Cor­rie­re del­la Sera" in­for­mo­wał o nim na pierw­szej stro­nie: Wa­łę­sa zo­ba­czy pa­pie­ża. Mie­siąc póź­niej, dwu­dzie­ste­go dru­gie­go lip­ca 1983 roku, w dniu świę­ta pań­stwo­we­go PRL, znie­sio­no w Pol­sce trwa­ją­cy pięć­set osiem­dzie­siąt sześć dni stan wo­jen­ny.

Trze­cie­go lip­ca 1983 roku Jan Pa­weł II pod­czas mo­dli­twy Anioł Pań­ski zwró­cił się z ape­lem o po­wrót oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej. To wła­śnie pa­pież Po­lak pierw­szy uwia­ry­god­nił jej upro­wa­dze­nie, zwra­ca­jąc się do tych, któ­rzy "po­no­szą od­po­wie­dzial­ność" w tej spra­wie, gdyż po­li­cja wło­ska jesz­cze wte­dy uwa­ża­ła, że dziew­czy­na od­da­li­ła się z domu do­bro­wol­nie. Mie­siąc przed za­gi­nię­ciem Ema­nu­eli, siód­me­go maja 1983 roku, za­gi­nę­ła rów­nież inna na­sto­lat­ka - oby­wa­tel­ka wło­ska Mi­rel­la Gre­go­ri. Obie dziew­czy­ny mia­ły po­dob­ne zdję­cie z Oj­cem Świę­tym, a do­mnie­ma­ni po­ry­wa­cze twier­dzi­li, że jed­na i dru­ga jest w ich rę­kach. Przez po­nad rok trwa­ły roz­mo­wy z nie­zna­ny­mi spraw­ca­mi, gdyż do upro­wa­dzeń przy­zna­wa­ło się wię­cej grup i osób. Per­trak­ta­cje, któ­rych ofi­cjal­nym przed­mio­tem było uwol­nie­nie Meh­me­ta Ale­go A?cy, roz­po­czę­ły się pią­te­go lip­ca 1983 roku te­le­fo­nem "Ame­ry­ka­ni­na" do wa­ty­kań­skiej sali pra­so­wej i do domu ro­dzi­ny Or­lan­dich. Dzień póź­niej mło­dy męż­czy­zna za­dzwo­nił do agen­cji ANSA: "Mamy Ema­nu­elę Or­lan­di, uczen­ni­cę szko­ły mu­zycz­nej. Uwol­ni­my ją do­pie­ro, gdy zo­sta­nie wy­pusz­czo­ny na wol­ność za­ma­cho­wiec Ali A?ca". Rze­ko­mi po­ry­wa­cze do­ma­ga­li się bez­po­śred­niej li­nii te­le­fo­nicz­nej z ko­dem 158, by dzwo­nić do wa­ty­kań­skie­go Se­kre­ta­ria­tu Sta­nu, do kar­dy­na­ła Ago­sti­na Ca­sa­ro­li. "Ame­ry­ka­ni­na" po­prze­dzi­ło dwóch in­nych dzwo­nią­cych: Ma­rio i Pier­lu­igi.

Hi­sto­ria per­trak­ta­cji z po­ry­wa­cza­mi, bie­gną­cych rów­no­le­gle ze śledz­twem sę­dzie­go Mar­tel­li do­ty­czą­cym śla­du buł­gar­skie­go, jest dłu­ga i skom­pli­ko­wa­na. Opi­sał ją Fer­di­nan­do Im­po­si­ma­to w swo­ich dwóch cy­to­wa­nych już książ­kach. Te­le­fo­ny i li­sty z żą­da­nia­mi lub groź­ba­mi usta­ły na­gle dwu­dzie­ste­go li­sto­pa­da 1984 roku, mie­siąc po za­mknię­ciu dru­gie­go do­cho­dze­nia w spra­wie za­ma­chu na Jana Paw­ła II, w któ­rym Ali A?ca oskar­żył o współ­udział w spi­sku Tur­ków i Buł­ga­rów.

W Boże Na­ro­dze­nie 1983 roku Jan Pa­weł II zło­żył w domu ro­dzi­ny Or­lan­dich wi­zy­tę, pod­czas któ­rej w obec­no­ści swo­je­go oso­bi­ste­go se­kre­ta­rza, ar­cy­bi­sku­pa Sta­ni­sła­wa Dzi­wi­sza, po­wie­dział, że "ist­nie­je ter­ro­ryzm we­wnętrz­ny i mię­dzy­na­ro­do­wy, a przy­pa­dek Ema­nu­eli to spra­wa ter­ro­ry­zmu mię­dzy­na­ro­do­we­go".

Już czter­na­ste­go li­sto­pa­da 1983 wi­ce­dy­rek­tor wło­skie­go wy­wia­du SIS­DE Vin­cen­zo Pa­ri­si zre­da­go­wał Ra­port Ema­nu­ela Or­lan­di, w któ­rym były ana­li­zo­wa­ne li­sty i te­le­fo­ny z po­gróż­ka­mi z okre­su od pią­te­go do dwu­dzie­ste­go czwar­te­go paź­dzier­ni­ka oraz pro­fil psy­cho­lo­gicz­ny słyn­ne­go "Ame­ry­ka­ni­na" (zob. Aneks). Ja­kiś czas póź­niej po­li­cja wło­ska za­trzy­ma­ła Po­la­ka uro­dzo­ne­go w Ka­na­dzie, któ­ry miesz­kał we Wło­szech. Po­dej­rze­wa­no, że to on wy­ko­ny­wał te­le­fo­ny. Po la­tach od­na­la­złam tego czło­wie­ka. W Wa­ty­kań­skim la­bi­ryn­cie Mi­ster X po raz pierw­szy ofi­cjal­nie opo­wia­da swo­ją hi­sto­rię, chciał jed­nak po­zo­stać ano­ni­mo­wy.

Raf­fa­el­la No­ta­ria­le to wło­ska dzien­ni­kar­ka te­le­wi­zyj­na, któ­ra od­kry­ła gro­bo­wiec En­ri­ca De Pe­di­sa, bos­sa ban­dy z Ma­glia­ny, znaj­du­ją­cy się w kryp­cie wa­ty­kań­skiej Ba­zy­li­ki Świę­te­go Apo­li­na­re­go w Rzy­mie. W 2005 roku do pro­gra­mu te­le­wi­zyj­ne­go Chi l'ha vi­sto? (Kto wi­dział?) za­dzwo­nił ano­ni­mo­wy te­le­widz, któ­ry po­wie­dział: "Je­że­li cho­dzi o Ema­nu­elę Or­lan­di, to aby zna­leźć roz­wią­za­nie spra­wy, idź­cie zo­ba­czyć, kto jest po­cho­wa­ny w kryp­cie Ba­zy­li­ki Świę­te­go Apo­li­na­re­go i jaką przy­słu­gę Re­na­ti­no zro­bił kar­dy­na­ło­wi Ugo Po­let­tie­mu, i za­py­taj­cie bar­ma­na z uli­cy Mon­te­bel­lo, bo jego cór­ka też z nią była...".

To rów­nież ona prze­pro­wa­dzi­ła w 2006 roku wy­wiad z Sa­bri­ną Mi­nar­di, ko­chan­ką rzym­skie­go ban­dy­ty, za­strze­lo­ne­go w ra­mach po­ra­chun­ków prze­stęp­czych dru­gie­go lu­te­go 1990 roku na wą­skiej uli­cy w hi­sto­rycz­nym cen­trum mia­sta. Dwa lata póź­niej me­dia wło­skie za­czę­ły ujaw­niać to, co Mi­nar­di opo­wie­dzia­ła w trak­cie prze­słu­cha­nia w pro­ku­ra­tu­rze, któ­ra tym­cza­sem otwo­rzy­ła do­cho­dze­nie. Ko­bie­ta twier­dzi­ła, że cia­ło Ema­nu­eli, za­mknię­te w pla­sti­ko­wym wor­ku, zo­sta­ło wrzu­co­ne do be­to­niar­ki w To­rva­ja­ni­ce i że zle­ce­nio­daw­cą po­rwa­nia był ar­cy­bi­skup Paul Mar­cin­kus. Ko­chan­ka bos­sa z Ma­glia­ny ujaw­ni­ła rów­nież wie­le skan­da­li­zu­ją­cych szcze­gó­łów do­ty­czą­cych by­łe­go sze­fa wa­ty­kań­skie­go ban­ku IOR, co wy­wo­ła­ło obu­rze­nie i pro­te­sty Wa­ty­ka­nu.

Z Raf­fa­el­lą No­ta­ria­le roz­ma­wia­łam o tych wła­śnie spra­wach, wska­zu­ją­cych na zwią­zek znik­nię­cia oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej z gru­pą rzym­skich ban­dy­tów, i o in­te­re­sach, któ­re łą­czy­ły En­ri­ca De Pe­di­sa z Wa­ty­ka­nem, a o któ­rych opo­wie­dzia­ła jej Sa­bri­na Mi­nar­di. Wło­ska dzien­ni­kar­ka na­pi­sa­ła książ­kę Se­gre­to cri­mi­na­le (Ta­jem­ni­ca kry­mi­nal­na), któ­rej Mi­nar­di jest współ­au­tor­ką.

Choć do­cho­dze­nie rzym­skiej pro­ku­ra­tu­ry w spra­wie po­rwa­nia Ema­nu­eli Or­lan­di, pro­wa­dzo­ne przez pro­ku­ra­to­ra Gian­car­la Ca­pal­da i jego za­stęp­czy­nię Si­mo­nę Ma­isto, jest ob­ję­te cał­ko­wi­tą ta­jem­ni­cą, z in­for­ma­cji, ja­kie w cią­gu ostat­nich lat po­da­wa­ły me­dia, moż­na wnio­sko­wać, że tak­że byli człon­ko­wie ban­dy z Ma­glia­ny, któ­rzy dziś współ­pra­cu­ją z wy­mia­rem spra­wie­dli­wo­ści, po­twier­dzi­li część ze­znań ko­chan­ki De Pe­di­sa. Je­den z nich, An­to­nio Man­ci­ni, w wy­wia­dzie dla wło­skie­go dzien­ni­ka "L'Uni­ta" w lu­tym 2010 roku po­wie­dział: "Po­wo­dem wszyst­kie­go są pie­nią­dze. Naj­pierw był za­mach na Ro­ber­ta Ro­so­ne - wi­ce­pre­ze­sa Ban­co Am­bro­sia­no, któ­ry miał zmięk­nąć, gdyż utrud­niał spra­wy Cal­vie­mu. Póź­niej przy­sła­no pa­pie­żo­wi zdję­cia: on na ba­se­nie w oto­cze­niu za­kon­nic. Przy­niósł mu je Li­cio Gel­li, ale nie zro­bi­ły wra­że­nia. W koń­cu po­wie­szo­no Ca­lvie­go. Wi­dząc jed­nak, że pie­nią­dze nie wra­ca­ły, De Pe­dis zde­cy­do­wał się po­rwać dziew­czy­nę".

W 2010 roku, kie­dy tu­rec­ki za­ma­cho­wiec wy­szedł już z wię­zie­nia, brat za­gi­nio­nej Ema­nu­eli, Pie­tro Or­lan­di, spo­tkał się z nim w Stam­bu­le. Pod­czas roz­mo­wy prze­pro­wa­dzo­nej w czte­ry oczy, ale na­gra­nej na ka­se­cie, Ali A?ca po­wie­dział, że mo­co­daw­cą upro­wa­dze­nia Ema­nu­eli był Wa­ty­kan, a re­ali­za­cją za­jął się wło­ski wy­wiad SI­SMI i ame­ry­kań­ska CIA. Za­pew­nił rów­nież, że dziew­czy­na żyje gdzieś poza gra­ni­ca­mi Włoch.

Do­pie­ro czter­na­ste­go maja 2012 roku otwo­rzo­no z na­ka­zu są­do­we­go mar­mu­ro­wy sar­ko­fag w Ba­zy­li­ce Świę­te­go Apo­li­na­re­go, za­wie­ra­ją­cy trum­nę En­ri­ca De Pe­di­sa, do­ko­na­no eks­hu­ma­cji zwłok i pod­da­no je ba­da­niom. Boss zo­stał de­fi­ni­tyw­nie usu­nię­ty z wa­ty­kań­skiej ba­zy­li­ki, jego reszt­ki pod­da­no kre­ma­cji, a pro­chy po­cho­wa­no na cmen­ta­rzu Ve­ra­no. Pro­ku­ra­tu­ra po­sta­no­wi­ła zba­dać tak­że za­war­tość dwu­stu urn po­grze­bo­wych, któ­re zna­le­zio­no nie­opo­dal kryp­ty, a w któ­rych znaj­do­wa­ły się szcząt­ki ludz­kie po­cho­wa­ne tam na prze­strze­ni wie­ków. Chcia­no w ten spo­sób spraw­dzić, czy nie ma tam ja­kie­goś śla­du po Ema­nu­eli. W chwi­li gdy koń­czy­łam pra­cę nad Wa­ty­kań­skim la­bi­ryn­tem, ba­da­nia te nadal trwa­ły. Do są­do­we­go re­je­stru oskar­żo­nych było wpi­sa­nych pięć osób, wśród nich tak­że były rek­tor Ba­zy­li­ki Świę­te­go Apo­li­na­re­go, ksiądz Pie­tro Ver­ga­ri. Wy­da­wa­ło się jed­nak, że do­cho­dze­nie brnie w śle­pą ulicz­kę.

Gian­lu­igi Nuz­zi - au­tor dwóch świa­to­wych be­st­sel­le­rów Va­ti­ca­no S.p.A. (Wa­ty­kan sp. z o.o.) i Sua San­ti­ta. Le car­te se­gre­te di Be­ne­det­to XVI (Jego Świą­to­bli­wość. Taj­ne do­ku­men­ty Be­ne­dyk­ta XVI), z któ­rych dru­gi przy­czy­nił się do wy­bu­chu afe­ry Va­ti­le­aks - zde­cy­do­wał się przyj­rzeć bli­żej temu, co dzia­ło się w szko­le mu­zycz­nej Lu­do­vi­co da Vic­to­ria, do­kąd uczęsz­cza­ła Ema­nu­ela, oraz pod­jąć trop po­bu­dek sek­su­al­nych, któ­ry uwia­ry­god­nił pa­pie­ski eg­zor­cy­sta, oj­ciec Ga­brie­le Amorth. W swo­im pro­gra­mie te­le­wi­zyj­nym na an­te­nie La7, wy­emi­to­wa­nym w lu­tym 2013 roku, Nuz­zi przed­sta­wił dwa sce­na­riu­sze: 1. Ema­nu­ela zo­sta­ła za­wie­zio­na na spo­tka­nie o cha­rak­te­rze sek­su­al­nym, pod­czas któ­re­go zmar­ła, 2. Nig­dy nie opu­ści­ła Ba­zy­li­ki Świę­te­go Apo­li­na­re­go, gdzie zgi­nę­ła.

Tak­że Nuz­zi prze­pro­wa­dził roz­mo­wę z oj­cem Amor­them, któ­ry w wy­wia­dzie udzie­lo­nym Gia­co­mo Ga­le­az­zie­mu w maju 2012 roku po­wie­dział: "Jak twier­dził rów­nież pra­łat Si­me­one Duca, wa­ty­kań­ski ar­chi­wi­sta, były or­ga­ni­zo­wa­ne im­pre­zy, w któ­rych jako od­po­wie­dzial­ny za "re­kru­ta­cję dziew­czyn" brał udział tak­że żan­darm Sto­li­cy Apo­stol­skiej. My­ślę, że Ema­nu­ela pa­dła ofia­rą tego krę­gu. Nig­dy nie wie­rzy­łem w mię­dzy­na­ro­do­wy spi­sek, mam po­wo­dy są­dzić, że był to przy­pa­dek wy­ko­rzy­sty­wa­nia sek­su­al­ne­go, w wy­ni­ku któ­re­go wkrót­ce po po­rwa­niu na­stą­pi­ło mor­der­stwo i ukry­cie cia­ła. (...) W spra­wę był rów­nież za­an­ga­żo­wa­ny per­so­nel dy­plo­ma­tycz­ny ob­cej am­ba­sa­dy przy Sto­li­cy Apo­stol­skiej".

O tych dwóch dra­ma­tycz­nych sce­na­riu­szach jest mowa w wy­wia­dzie, któ­re­go Gian­lu­igi Nuz­zi udzie­lił spe­cjal­nie do Wa­ty­kań­skie­go la­bi­ryn­tu.

Kie­dy i w ja­kich oko­licz­no­ściach znik­nę­ła Ema­nu­ela? Jak prze­bie­ga­ły per­trak­ta­cje z rze­ko­my­mi po­ry­wa­cza­mi? Czy po­rwa­nie Ema­nu­eli Or­lan­di i za­bój­stwo Ro­ber­ta Cal­vie­go są zwią­za­ne z tym, co Jan Pa­weł II zro­bił dla Pol­ski? O tym i o wszyst­kich wąt­kach zwią­za­nych ze znik­nię­ciem Ema­nu­eli opo­wia­da jej star­szy brat, Pie­tro Or­lan­di. "My­ślę, że wszyst­ko jest tro­chę bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne i że w grę wcho­dzi­ło wie­le in­te­re­sów. Nie je­stem zwo­len­ni­kiem jed­nej, kon­kret­nej hi­po­te­zy. Praw­da leży gdzieś po­środ­ku. Cho­dzi­ło o pie­nią­dze i o po­li­ty­kę" - po­wie­dział mi pod­czas roz­mo­wy.

Zbież­ność w cza­sie znik­nię­cia pięt­na­sto­let­niej oby­wa­tel­ki wa­ty­kań­skiej z dru­gą wi­zy­tą pa­pie­ża w Pol­sce jest fak­tem wy­wie­ra­ją­cym szcze­gól­ne wra­że­nie. Brat Ema­nu­eli ma na­dzie­ję, że wła­śnie z Pol­ski, od oso­by, któ­ra przez lata współ­pra­co­wa­ła z Ja­nem Paw­łem II, otrzy­ma ja­kieś wska­zów­ki, po­moc­ne w roz­wią­za­niu ta­jem­ni­cy, od lat bę­dą­cej dla jego ro­dzi­ny pie­kłem.

Ope­ra­cja "Trian­go­lo"

Zaj­mu­jąc się spra­wą Ema­nu­eli Or­lan­di, za­wsze trak­to­wa­łam bar­dzo po­waż­nie hi­po­te­zę po­sta­wio­ną przez Fer­di­nan­da Im­po­si­ma­ta - że dziew­czy­na zo­sta­ła upro­wa­dzo­na na zle­ce­nie służb spe­cjal­nych ze Wscho­du, a jej po­rwa­nie było kon­ty­nu­acją za­ma­chu na Jana Paw­ła II.

Z tego też po­wo­du zde­cy­do­wa­łam się po­roz­ma­wiać rów­nież z pol­skim dzien­ni­ka­rzem Pio­trem Lit­ką o ope­ra­cji "Trian­go­lo". Cho­dzi­ło o wy­mie­rzo­ną w Ka­ro­la Woj­ty­łę pro­wo­ka­cję oby­cza­jo­wą, któ­rą przy­go­to­wy­wa­ła pol­ska Służ­ba Bez­pie­czeń­stwa, a któ­ra po­le­ga­ła na pod­rzu­ce­niu do miesz­ka­nia księ­dza An­drze­ja Bar­dec­kie­go spre­pa­ro­wa­nych pa­mięt­ni­ków Ire­ny Ki­na­szew­skiej, bli­skiej dłu­go­let­niej przy­ja­ciół­ki jego i Woj­ty­ły. Ak­cją kie­ro­wał w 1983 roku ów­cze­sny na­czel­nik Wy­dzia­łu VI De­par­ta­men­tu IV MSW Grze­gorz Pio­trow­ski - ten sam, któ­ry w paź­dzier­ni­ku 1984 roku do­ko­nał po­rwa­nia i do­pro­wa­dził do za­bój­stwa księ­dza Je­rze­go Po­pie­łusz­ki. O fak­tach tych pi­sa­ło się w Pol­sce już spo­ro, nie zwra­ca­no jed­nak uwa­gi na pew­ne zbie­gi oko­licz­no­ści.

W książ­ce Skom­pro­mi­to­wać pa­pie­ża. Nie­zna­ne fak­ty i do­ku­men­ty do­ty­czą­ce Jana Paw­ła II, któ­rą Lit­ka na­pi­sał wraz z Grze­go­rzem Głu­sza­kiem, jest cy­to­wa­ny Pro­to­kół prze­słu­cha­nia świad­ka Grze­go­rza Pio­trow­skie­go z trzy­na­ste­go grud­nia 1990 roku. Pio­trow­ski po­wie­dział wte­dy: "Jesz­cze wcze­śniej, przed pod­ję­ciem prze­ze mnie kon­kret­nych czyn­no­ści w tej spra­wie na te­re­nie Kra­ko­wa, Pła­tek (ge­ne­rał Ze­non Pła­tek - przyp. aut.) po­in­for­mo­wał mnie, że prze­wi­du­je się, iż uzy­ska­ne ma­te­ria­ły do­ty­czą­ce Pa­pie­ża - od księ­dza Bar­dec­kie­go - ge­ne­rał Ja­ru­zel­ski prze­ka­że oso­bi­ście Pa­pie­żo­wi pod­czas jego wi­zy­ty w Pol­sce jako do­bry gest władz PRL, po­da­jąc przy tym spre­pa­ro­wa­ny spo­sób ich uzy­ska­nia. "Le­gen­da" do tych do­ku­men­tów, jaką miał prze­ka­zać Ja­ru­zel­ski Pa­pie­żo­wi, wrę­cza­jąc mu te do­ku­men­ty, mia­ła brzmieć na­stę­pu­ją­co, jak po­wie­dział mi Pła­tek: "Do­ku­men­ty i wszel­kie inne ma­te­ria­ły uzy­ska­li ter­ro­ry­ści tu­rec­cy, by wy­wrzeć pre­sję na Pa­pie­ża w kie­run­ku uwol­nie­nia Ale­go A?cy. Pol­skie służ­by te ma­te­ria­ły prze­chwy­ci­ły i w ge­ście do­brej woli zwra­ca­ją Ojcu Świę­te­mu"".

Uwol­nie­nie Ale­go A?cy było wła­śnie przed­mio­tem żą­dań rze­ko­mych po­ry­wa­czy Ema­nu­eli Or­lan­di, któ­rą po­rwa­no pod­czas tej­że pa­pie­skiej wi­zy­ty. Ten frag­ment ze­znań Pio­trow­skie­go z 1990 roku jest szcze­gól­nie in­te­re­su­ją­cy, gdyż wska­zu­je na to, że ope­ra­cja "Trian­go­lo" mo­gła być czę­ścią wspól­nej ope­ra­cji "Pa­pież", pro­wa­dzo­nej pod kie­row­nic­twem Sta­si od sierp­nia 1982 roku i ma­ją­cej na celu "wspól­ną obro­nę Buł­ga­rii przed oskar­że­nia­mi o współ­udział w za­ma­chu na Jana Paw­ła II".

Piotr Lit­ka po­wie­dział mi rów­nież, że sły­szał o pró­bie za­trzy­ma­nia rze­ko­me­go za­ma­chow­ca z Tur­cji pod­czas pa­pie­skiej piel­grzym­ki do Pol­ski w czerw­cu 1983 roku. Do za­ma­chu mia­ło dojść pod­czas mszy na Sta­dio­nie Dzie­się­cio­le­cia. Po­twier­dził to w roz­mo­wie z dzien­ni­ka­rzem ksiądz in­fu­łat Zdzi­sław Król, któ­ry zgi­nął w Smo­leń­sku. Skąd Sza­re wilki mia­ły­by się wziąć w Pol­sce? Może ktoś od­po­wie na to py­ta­nie...

Ów­cze­śni prze­ło­że­ni Grze­go­rza Pio­trow­skie­go za­prze­cza­ją, ja­ko­by wie­dzie­li co­kol­wiek o ope­ra­cji "Trian­go­lo" i dzia­ła­niach sze­fa Sa­mo­dziel­nej Gru­py Ope­ra­cyj­nej "D" w Kra­ko­wie. A siód­me­go li­sto­pa­da 1984 roku, po upro­wa­dze­niu i za­bój­stwie księ­dza Po­pie­łusz­ki, ge­ne­rał Cze­sław Kisz­czak pi­sał do Eri­cha Miel­ke­go, mi­ni­stra bez­pie­czeń­stwa NRD i jed­ne­go z za­ło­ży­cie­li Sta­si, su­ge­ru­jąc na­wet, że Pio­trow­ski miał kon­tak­ty z oby­wa­te­la­mi państw ka­pi­ta­li­stycz­nych. Krą­ży­ły też plot­ki, ja­ko­by ka­pi­tan sam był księ­dzem, któ­re­go pod­że­ga­no do ze­msty na księ­dzu Je­rzym.

Skon­tak­to­wa­łam się rów­nież z Grze­go­rzem Pio­trow­skim, gdyż chcia­łam, aby udzie­lił wy­wia­du do tej książ­ki, po­da­jąc swo­ją wer­sję fak­tów i od­po­wia­da­jąc na kil­ka py­tań do­ty­czą­cych tak­że jego bez­po­śred­nich kon­tak­tów z KGB. Od­pi­sał mi, że do­ce­nia moją dzien­ni­kar­ską pra­cę, ale nie udzie­la żad­nych in­for­ma­cji, a tym bar­dziej ofi­cjal­nych wy­po­wie­dzi do­ty­czą­cych kwe­stii po­ru­szo­nych w moim li­ście. Może kie­dyś zmie­ni zda­nie...

Nie wie­my, czy rze­czy­wi­ście pięt­na­sto­let­nia oby­wa­tel­ka wa­ty­kań­ska zo­sta­ła po­rwa­na na zle­ce­nie ko­mu­ni­stycz­nych służb spe­cjal­nych, aby zmu­sić Ale­go A?cę do zni­we­cze­nia pro­ce­su idą­ce­go śla­dem buł­gar­skim. Wie­my na­to­miast, że upro­wa­dze­nia, po­bi­cia i - nie­ste­ty - tak­że za­bój­stwa po­prze­dza­ne tor­tu­ra­mi były me­to­da­mi, do ja­kich po­su­wa­ły się te służ­by, a apo­geum ta­kich dzia­łań w Pol­sce przy­pa­da wła­śnie na lata 1982-1984, o czym świad­czą przy­pad­ki Ja­nu­sza Krup­skie­go, Pio­tra Bar­tosz­cze, księ­dza Je­rze­go Po­pie­łusz­ki czy po­rwa­nia to­ruń­skie. Oni też są ofia­ra­mi mil­cze­nia...

Oto la­bi­rynt bez wyj­ścia. Błęd­ne koło. Kto na­praw­dę stał za za­ma­chem na Jana Paw­ła II? Kto za­bił Ro­ber­ta Ca­lvie­go? Jak i dla­cze­go za­gi­nę­ła Ema­nu­ela Or­lan­di? Wciąż nie zna­my od­po­wie­dzi na te py­ta­nia. To nadal ta­jem­ni­ce okry­te mil­cze­niem. Do dziś bra­ku­je woli, by ujaw­nić wresz­cie całe ku­li­sy tych spraw.

Agniesz­ka Za­krze­wicz

Rzym, kwie­cień 2013