Bohaterowie tej książki
Antek lubi czytać ciekawe historie z dreszczykiem. Szczególnie podobają mu się opowiadania o wampirach, których zwyczaje dobrze poznał.
Rydygier jest wampirem od stu pięćdziesięciu lat. Jest mały z tego prostego powodu, że został wampirem jako dziecko. Jego przyjaźń z Antosiem zaczęła się pewnego dnia, kiedy chłopiec był sam w domu. Nagle na parapecie zobaczył wampira. Antek drżał ze strachu, ale wampirek zapewnił go, że już "jadł". Chłopiec wyobrażał sobie, że prawdziwe wampiry wyglądają o wiele groźniej, a kiedy Rydygier przyznał mu się, że też uwielbia opowiadania o wampirach i że boi się ciemności, Antek doszedł do wniosku, że wampirek jest całkiem sympatyczny. Od tej pory dosyć jednostajne życie Antosia stało się bardzo ciekawe i ekscytujące: mały wampir pożyczał mu pelerynę i razem latali na cmentarz i do grobowca Trzęsikamieniów. Wkrótce Antek poznał innych członków wampirzej rodziny:
Ania Bezzębna jest młodszą siostrą Rydygiera. Nie wyrosły jej jeszcze wampirze zęby, więc jako jedyna w rodzinie odżywia się mlekiem. "Ale już niedługo" - zapowiada Ania. Ona też lubi straszne historie.
Lumpi Mocny, starszy brat Rydygiera, jest bardzo drażliwy. Jego głos, raz cienki, a raz gruby, świadczy o tym, że Lumpi jest w wieku dojrzewania. Niestety nigdy z niego nie wyrośnie, bo w tym właśnie wieku został wampirem. grobowca.
Rodzice Antosia nie wierzą w wampiry. Mama Antka jest nauczycielką, ojciec pracuje w biurze.
Ciotka Dorota jest najbardziej krwiożercza ze wszystkich wampirów. Spotkanie z nią po zachodzie słońca może być niebezpieczne.
Stróż cmentarny Sęp-Kowalski poluje na wampiry. Dlatego wampirza rodzina przeniosła swoje trumny do podziemnego grobowca. Sępowi-Kowalskiemu do dziś nie udało się znaleźć wejścia.
Antoś nie poznał osobiście innych krewnych wampirka Rydygiera, ale widział ich trumny do spania w grobowcu Trzęsikamieniów.
Szok w wannie
Antoś leżał wygodnie w wannie i czytał książkę W domu hrabiego Drakuli, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi.
Mam nadzieję, że to nie do mnie, pomyślał, podnosząc wzrok znad książki. Usłyszał, że mama idzie do drzwi i otwiera. Po chwili zapukała do łazienki.
- To do ciebie! - zawołała.
- Czytam książkę - burknął Antek. - Kto to?
- Wampir!
- Wampir? - zawołał chłopak przerażony.
Książka o mało nie wpadła mu do wody. Ale mama chyba tylko żartowała, bo przecież nie wierzy w wampiry, chociaż niedawno poznała dwoje z nich. Tak samo jak tata Antosia uważała jednak, że ta dwójka w pelerynach cuchnących grobowym zaduchem to po prostu dwoje normalnych dzieci, które dobrały się do babcinego kufra ze starymi ubraniami.
- Jaki wampir? - zapytał Antek ostrożnie.
- Rydygier - odpowiedziała mama.
Antoś przeląkł się. Jeśli Rydygier przyszedł do niego do domu, to musiało się wydarzyć coś strasznego!
- Chwileczkę! - zawołał i wyskoczył z wanny. - Już idę!
W przedpokoju stał jego przyjaciel wampirek. Miał poszarzałą, wychudłą twarz, a czerwone oczy błyszczały mu jak w gorączce.
- Muszę z tobą porozmawiać - wyszeptał.
Antoś przełknął ślinę.
- Tutaj? - zapytał i spojrzał w kierunku dużego pokoju, gdzie siedzieli rodzice.
Wampir rzucił mu błagalne spojrzenie.
- Musisz mi pomóc!
- Ja? - wyjąkał Antoś.
- Tak. Jesteś moim jedynym przyjacielem.
- A... jak ci mam pomóc?
- Zejdź do przechowalni rowerów, najszybciej, jak możesz. - Wampirek odwrócił się i zniknął.
- Już poszedł? - zawołała mama. - Nalałam wam soku.
- On i tak nie pije soku - przypomniał jej Antek.
Miał teraz co innego na głowie. Niby jak o siódmej wieczór miałby pójść do przechowalni rowerów, nie budząc podejrzeń?
Ubierając się, oznajmił mimochodem:
- Muszę jeszcze zjechać na dół.
- Teraz? - zdziwiła się mama. - Masz wciąż całkiem mokre włosy. A może to ma coś wspólnego z twoim dziwnym przyjacielem? - zapytała nagle podejrzliwie.
- Nie - odparł Antek.
- To po co tam jedziesz?
- Muszę schować rower.
- Twój nowy rower? - odezwał się ojciec. - Czy to ma znaczyć, że zostawiłeś go na dworze?
- Tak. - Antek o mało się nie roześmiał, bo rower stał w przechowalni już od dwóch godzin.
- A ty sobie spokojnie siedzisz w wannie! - zdenerwował się ojciec.
- Przecież idę - odparł Antoś.
Uśmiechając się pod nosem, zamknął drzwi mieszkania i nacisnął guzik windy. Taki cyrk z powodu głupiego roweru! Jeszcze tego brakowało, żeby tata wyjrzał za nim i zawołał: "Tylko nie zapomnij zamknąć przechowalni!".
Winda zatrzymała się na jego piętrze, Antoś wsiadł. Jadąc na dół, przypomniał sobie, jak mizernie wyglądał wampirek i jaki miał smutny głos. Nagle odechciało mu się śmiać. Co też mogło się zdarzyć, że Rydygier przyszedł do niego do domu i poprosił o pomoc? Może stróż cmentarny znalazł grobowiec wampirów i tylko Rydygier przeżył? Serce zabiło mu mocniej. To by znaczyło, że i Ania, młodsza siostra wampirka... Nie! Wampiry się tak łatwo nie poddają, obronią się nawet przed Sępem-Kowalskim! Chociaż... no cóż, to wszystko było ryzykowne. Antoś wiedział od Rydygiera, że stróż marzy o tym, żeby jego cmentarz jako pierwszy w Europie był wolny od wampirów.
Chłopiec dotarł do korytarza w piwnicy, otworzył drzwi i zaczął nadsłuchiwać. Cisza! Ostrożnie zrobił kilka kroków, po czym nacisnął włącznik światła: korytarz był pusty, drzwi do przechowalni rowerów zamknięte.
Poszedł wolno dalej. Pod drzwiami przechowalni zatrzymał się, nadsłuchując. Nic się nie poruszało. Odetchnął głęboko i odsunął rygiel. Poczuł znajomy zapach: pachniało stęchlizną i grobowym powietrzem!
- Rydygier? - zapytał ostrożnie.
- Psst! - doleciało go z ciemnej piwnicy. - Wejdź i zamknij drzwi!