Walka piechoty. Studium ilustrowane konkretnymi wypadkami z wojny 1914-1918 roku - Emile Alléhaut

Kup ebooka

29.90 zł
24.65 zł (24,52 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?
Tytuł oryginału:Le combat de l'infanterie. Etude analytique et synthétique d'apr?s les r?glements illustrée de cas concrets de la guerre 1914-1918
Reedycja wydania polskiego z 1926 r.
Tłumaczenie:Ferdynand Zarzycki
Redakcja:Tadeusz Zawadzki
Współpraca redakcyjna i korekta:Jolanta Wierzchowska
Projekt graficzny serii i okładki:Teresa Oleszczuk
DTP:Tadeusz Zawadzki
Copyright ? 2012 by Tetragon sp. z o.o.
Fotografia na okładce i na stronie tytułowej: Francuscy żołnierze dowodzeni przez gen. Gourauda w ruinach kościoła nad Marną odpierają niemiecki atak, 1918 r. (NARA)
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.
Wydawca: Wydawnictwo Tetragon Sp. z o.o. 00-836 Warszawa, ul. Żelazna 41 lok. 21 e-mail: kontakt@tetragon.com.pl
Książki można zamówić na:www.tetragon.com.pl
ISBN 978-83-63374-70-9
Konwersja: eLitera s.c.
.

Książki Wydawnictwa Tetragon

Seria "Monografie":

Jarosław Centek, Reichsheer ery Seeckta (1921-1926)

Jarosław Centek, Korpus Gwardii w bitwie pod Gorlicami

Waldemar Rezmer, Operacyjna służba sztabów Wojska Polskiego w 1939 roku

Robert Citino, Ewolucja taktyki Blitzkriegu. Niemcy bronią się przed Polską 1918-1939

Przemysław Benken, Ap Bac 1963

Przemysław Benken, Hamburger Hill 1969

Emile Allehaut, Walka piechoty. Studium ilustrowane konkretnymi wypadkami z wojny 1914-1918 roku

William Balck, Rozwój taktyki w ciągu Wielkiej Wojny

Frédéric-Georges Herr, Artyleria. jaka była, jaka jest i jaka powinna być

Pascal-Marie-Henri Lucas, Rozwój myśli taktycznej we Francji i w Niemczech podczas wojny 1914-1918 r.

Giulio Douhet, Panowanie w powietrzu. Przypuszczalne formy przyszłej wojny oraz ostatnie artykuły

Kamil Anduła, 1. Warszawska Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte

Klemens Nussbaum, Historia złudzenia. Żydzi w Armii Polskiej w ZSRR 1943-1945

Juliusz S. Tym, Pancerni i ułani generała Andersa. Broń pancerna i kawaleria pancerna Polskich Sił Zbrojnych na Środkowym Wschodzie i we Włoszech 1941-1946

Juliusz S. Tym, Szkolić..., Doskonalić..., Być w gotowości do...

Juliusz S. Tym, Wielkopolska Brygada Kawalerii w kampanii 1939 roku

Juliusz S. Tym, Najnowocześniejsza armia II Rzeczypospolitej. Rzecz o motoryzacji wojska Polskich Sił Zbrojnych

Łukasz Przybyło, Doktryny wojnne. Historia i ocena

Seria "Morska":

Michał Glock, Flota Czerwona na Morzu Czarnym, t. 1: Wielka improwizacja 1941-1942

Michał Glock, Flota Czerwona na Morzu Czarnym, t. 2: Wymęczone zwycięstwo 1943-1944

Michał Glock, Flotylla Kaspijska 1722-1945. Zarys dziejów

Krzysztof Kubiak, Rajd na St. Nazaire. Między strategią a taktyką

Krzysztof Kubiak, W rytmie monsunu. Indyjsko-pakistańska rywalizacja na morzu 1947-1971

Ziw Almog, 13 Flotylla. Komandosi izraelskiej marynarki wojennej na Morzu Czerwonym 1967-1973

Seria "Żołnierze":

Piotr Jaźwiński, Koń, koniak i kobiety. Tradycje i zwyczaje oficerów kawalerii II Rzeczpospolitej

Erich Ludendorff, Moje wojenne wspomnienia, cz. 1: 1914-1916

Erich Ludendorff, Moje wojenne wspomnienia, cz. 2: sierpień 1916-1917

Erich Ludendorff, Moje wojenne wspomnienia, cz. 3: sierpień 1917-październik 1918

Teodor Cetys, Z Warszawy do Warszawy. Zapiski cichociemnego

Paweł Sztama, Generał August Emil Fieldorf - biografia wojskowa

Awigdor Kahalani, Wyżyny odwagi

Seria "Dokumenty i Relacje":

Andrzej Wesołowski (red.), Obrona Lwowa. Tom 1: Dokumenty 1-16 września

Andrzej Wesołowski (red.), Obrona Lwowa. Tom 2: Dokumenty 17-22 września

Andrzej Wesołowski (red.), 14. Wielkopolska Dywizja Piechoty. Relacje i wspomnienia

?

Łączność duchowa między piechotą i artylerią

Łączność duchowa

Odkąd utworzono wyrażenia łączność między rodzajami broni, łączność między piechotą i artylerią widać, że umysły są skierowane ku materialnym środkom zrealizowania tej łączności, szczególnie zaś ku sposobom łączności technicznej. Oczywiście nie można by zaprzeczyć ważności tego punktu widzenia: ważność ta jest znaczna; jednakże uważanie tego punktu widzenia za jedyny, byłoby zaniedbywaniem istoty zagadnienia, a rozpatrywanie go najpierw byłoby stawianiem pługu przed wołami.

U podstawy tej zarówno misternej i złożonej, jak i najważniejszej budowli, którą tworzy współdziałanie piechoty i artylerii na polu bitwy, leży łączność umysłowa i moralna; tam tedy trzeba przede wszystkim zwrócić swój wzrok.

Przykład z wielkiej wojny, wzięty spośród wielu innych, pozwoli nam jasno przedstawić, co przez to rozumiemy.

Przeciwnatarcie 26 września 1914 r. W ostatnich dniach września 1914 (szkic nr 1), linie francuskie, mniej więcej ustalone od jakichś dziesięciu dni na froncie w Szampanii, biegły w przybliżeniu przez fermę Beauséjour, Mesnil-l?s-Hurlus, Hurlus, młyn Perthes, a zostawiając m. Perthes między liniami francuskimi i niemieckimi, następnie w kierunku lasu "bois Sabot"[1].

W odległości mniej więcej 2500 do 3000 m od pierwszych linii, a wewnątrz pozycji francuskich, biegła skośnie tzw. droga rzymska.

Tak jak w ogóle cała biedna Szampania i ta okolica była pokryta parcelami leśnymi o sosnach karłowatych; parcele te kształtu prostokątnego ogółem utrudniały obserwację i wytwarzały pewne ograniczone działki terenu, mniej lub więcej wąskie. Jednakże pomiędzy m. Wargemoulin w dolinie rzeki Torbo a Hurlus biegł korytarz zupełnie otwarty, korytarz wzgórza 147, który nieco później miał być nazwany "Bahr-el-Gazal" z powodu kałuży błotnej, w której brodzono.

W pierwszych godzinach dnia 26 września nieprzyjaciel wykonał niespodziewane, gwałtowne natarcie kilkoma dywizjami bawarskimi pomiędzy fermą Beausejour a lasem "bois Sabot", zmiótł nasze oddziały obrony, stłoczone w rowach strzeleckich pierwszej linii (jak to wówczas wszędzie praktykowano), wziął dużą ilość do niewoli, część wybił, zmuszając resztki do gwałtownego odwrotu; a nie znajdując żadnego poważniejszego oporu przed sobą, gdyż francuskiemu ugrupowaniu brakło głębokości, zalew niemiecki dotarł w niespełna dwie godziny na lewym skrzydle do brzegów drogi rzymskiej, a w centrum do wzgórza 147.

Położenie było krytyczne.

W m. Wargemoulin stały dwa bataliony 20 pułku piechoty jako odwód 33 dywizji, która obsadzała prawe skrzydło zaatakowanego frontu.

Tym dwóm batalionom wydano rozkaz do przeciwnatarcia w ogólnym kierunku na m. Mesnil-les Hurlus.

Jeden z nich ma działać przez korytarz wzgórza 147, a jako swój przedmiot natarcia ma m. Hurlus. Drugi batalion posuwać się będzie na prawo od poprzedniego, w parcelach leśnych, z ogólnym kierunkiem na wieś Mesnil-l?s-Hurlus.

Zajmiemy się jedynie tym batalionem, który naciera w korytarzu wzgórza 147, w terenie otwartym. Chwilowo szczególnie nas interesuje współdziałanie artylerii i piechoty; zaś wiadomo, że to współdziałanie jest wątpliwe - jeśli w ogóle jest możliwe - w tych okolicach mocno zalesionych, tak zresztą, jak i przy drugim batalionie. Piechota musi się tu zadowolić jedynie swymi własnymi środkami.

Otóż batalion lewoskrzydłowy rusza koło g. 6.30 z rana, ze swej pozycji wyczekującej w m. Wargemoulin i rozpoczyna marsz zbliżania w korytarzu 147, w kierunku na Hurlus.

Jedna bateria, 75, z 18 pułku artylerii polowej ma go wspierać: jest to niewiele, jak na szerokość frontu, która w pewnych miejscach wynosi 400-500 m; ale zobaczymy, co potrafiły zrobić te cztery działa.

Dowódca pułku maszeruje z tym batalionem (drugi batalion skutkiem ukształtowania terenu wymknął się spod jego bezpośredniego wpływu) i miejsce jego postoju znajduje się przy stanowisku dowódcy batalionu. Dowódca baterii jest razem z nim.

Wypada przedstawić tu tego kapitana, dowódcę baterii. Od początku wojny przeżył on wiele krytycznych chwil pośród piechurów; w czasie bitwy znajduje się na ogół zawsze na stanowisku dowództwa tego oddziału, który wspiera; w przerwach pomiędzy przełomowymi okresami przebiega linie, pokazuje się piechurom, rozmawia z nimi i interesuje się nimi; on ich zna, a oni jego; on przyglądał się walczącej piechocie i umiał patrzeć na nią; on zrozumiał jej działania; on wie również, jak zachowuje się w bitwie piechota niemiecka, bo sam osobiście chciał zdać sobie z tego sprawę; on przeniknął psychologię piechura francuskiego; on zna jego potrzeby i wymagania; on umiał ocenić jego wspaniałego ducha, ale nie zapomina o tym, że jego nerwy są czułe, a zna czynniki, które działają na te nerwy.

Słowem kapitan ten zrozumiał, czym jest piechota, co ona może, czego ona chce, jak żyje, w jaki sposób się rozwija, w jaki sposób walczy, jak cierpi i jak umiera. A w ten sposób on ją nie tylko poznał, ale ją kocha i jest przez nią kochany...

Batalion posunął się naprzód, jego marsz zbliżania doprowadził go do stóp wzgórza 147; tam jego pierwsze oddziały starły się z piechotą bawarską; walka się zaczyna.

Szkic 1

Bawarczycy są pełni entuzjazmu z powodu powodzenia; nasza piechota musiała patrzeć, jak szczątki oddziałów, zaskoczonych natarciem w rowach strzeleckich pierwszej linii, wymijały jej szeregi, a nie jest to wcale pokrzepiający widok dla tych, którzy idą do walki; ze wzgórz 196, z Butte du Mesnil i spod młyna w Perthes silna artyleria niemiecka ostrzelała naszą piechotę, skoro tylko weszła ona w korytarz 147 i ogień artylerii towarzyszy jej w dalszym posuwaniu się naprzód; wielka ilość karabinów maszynowych, które ma już w tym okresie piechota niemiecka, trzaska i kosi. Batalion narażony na duże straty musiał się schronić w lasy; nieco późnej przychodzi rozkaz, by prowadzić dalej przeciwnatarcie, które krok za krokiem będzie wspierać bateria 75.

I oto nagła nawała ogniowa dział 75 mm spada na pierwsze linie bawarskie; są one zaskoczone; wytwarza się zamieszanie; już nasza piechota, wykorzystując początek tego zamieszania, wykonała skok naprzód; część linii bawarskiej cofa się; nowe uderzenie naszych dział 75 mm, nieco dłuższe od pierwszego; nowy prawie równoczesny skok naszych piechurów, którzy, idąc tuż za pociskami swej artylerii, posuwają się naprzód z gorącym zapałem i uderzają na piechotę bawarską prawie równocześnie z naszymi pociskami.

I tak w dalszym ciągu skoki piechoty następowały po napadach ogniowych artylerii, aż wreszcie Bawarczycy, zmieniwszy swój zapał zaczepny na zwątpienie, cofnęli się bezładnie ku rowom strzeleckim, z których wyszli, pozostawiając nam jeńców, rannych, zabitych i sprzęt, a nasza piechota ścigała ich zwycięsko aż do linii Hurlus-Mesnil-l?s-Hurlus.

Na zboczach, które panują z północy nad linią Hurlus-Mesnil-l?s-Hurlus, był to bezładny rój niezliczonej ilości szarych mrówek, spieszących do swych kryjówek; był to widok zarozumiałego wroga, który dopiero co uważał się za zwycięzcę, a nagle spostrzegł, że musi się bezładnie cofnąć; widok wspaniały i nieporównany.

Ale komuż przypada sława tego zwycięstwa?

Zespołowi piechoty i artylerii, w skład którego wchodził 20 pułk piechoty i bateria 18 pułku artylerii.

Nie zapominajmy, że jest to dopiero drugi miesiąc wojny, wrzesień 1914; a zatem to wsparcie piechoty w walce przez oddział artylerii, które dopiero co krótko opisaliśmy, to przecież nic innego, jak sposób, który dopiero w dwa lata później miano wynaleźć pod Verdun i nad Sommą, pod nazwą ruchomego ognia zaporowego.

Otóż ten sposób wsparcia piechoty, który wynajduje i stosuje samorzutnie zmuszony okolicznościami pułkownik piechoty wspólnie z kapitanem, dowódcą baterii, i to na cały szereg miesięcy i lat przedtem, nim naczelne dowództwo go poznało i ustalało; zarazem jest to sposób, któremu trzeba zawdzięczać znamienny zwrot w położeniu.

Jak wytłumaczyć takie zjawisko?

Wytłumaczenie jest proste, tłumaczy je w zupełności podany wyżej portret kapitana, dowódcy baterii: od pierwszych walk spotkaniowych żył on podczas walk o ile możności wraz z piechotą; on ją znal, on ją pojął i zrozumiał; on wiedział, jak ona walczy i jakiego wsparcia trzeba jej udzielić, ażeby umożliwić jej wywalczenie zwycięstwa przy końcu jej krwawej męki.

Ten artylerzysta przeniknął wyszkolenie piechoty

A teraz jakie wnioski nasuwają się z tego obrazu?

Obraz ten przedstawia wyraźnie istotny charakter, zasady ścisłej współpracy piechoty z artylerią: on każe pamiętać od tej chwili, jak ważne jest zazdrosne przestrzeganie tej zasady w okresach pokoju; on rzeczywiście wykazuje, że nowoczesna walka nie jest niczym innym, jak tylko kombinacją działań artylerii (działanie ogniem) i działań piechoty (ogień i ruch).

Ale on również i przede wszystkim wykazuje, że ta współpraca wymaga wzajemnego poznania się piechurów i artylerzystów, wzajemnego szacunku, ufności i przywiązania. Jakżeż zresztą mogłoby być inaczej i czy można by sobie wyobrazić owocne działanie współpracowników, którzy by się nie znali lub którzy by nawet złe o sobie mieli wyobrażenie?

A zatem piechurzy powinni się nauczyć poznawać, szanować i kochać swych istotnych współpracowników w chwilach krytycznych.

I na odwrót, artylerzyści powinni nauczyć się poznawać piechurów, szanować ich i kochać: wymaga to zrozumienia zasadniczych właściwości piechoty, przeniknięcia jej psychologii i cech charakterystycznych jej ducha.

W następnych ustępach spróbujemy wydobyć na jaw te podstawowe cechy piechoty.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki