Walcz, protestuj, zmieniaj świat!. Psychologia aktywizmu - Tomasz Besta, Katarzyna Jaśko, Joanna Grzymała-Moszczyńska, Paulina Górska

Kup ebooka

29.90 zł
23.02 zł (14,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 1

CO MOTYWUJE DO DZIAŁANIA

NA RZECZ ZMIANY SPOŁECZNEJ?

Nie akceptuję już rzeczy, których nie mogę zmienić.

Zmieniam rzeczy, których nie mogę zaakceptować.

Angela Davis

17 grudnia 2010 roku sprzedawca uliczny Muhammad al-Bu'azizi podpalił się na tunezyjskim placu w dramatycznym proteście przeciwko trudnym warunkom życia i upokorzeniom doświadczanym ze strony policji. Prawdopodobnie nikt wtedy nie przewidywał, że w ciągu następnego roku zainspirowane tym wydarzeniem masowe protesty doprowadzą do obalenia dyktatorów w Tunezji, Egipcie, Libii i w innych państwach regionu. Skala tych wydarzeń, nazwanych Arabską Wiosną, skłoniła magazyn "Time" do ogłoszenia anonimowego uczestnika protestów Człowiekiem Roku 2011. Także w Polsce, kraju Solidarności, w ostatnich latach nie brakuje przykładów masowego zaangażowania, takich jak np. Parada Równości, Manify, marsze w obronie demokracji i wolnych sądów, Marsze Niepodległości czy miesięcznice smoleńskie. Jednym z bardziej znaczących polskich ruchów społecznych, który trafił na czołówki prasy na całym świecie, był Czarny Protest, który w reakcji na próbę zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce wyprowadził ok. 100 tysięcy ludzi na ulice. W innym regionie świata wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych i podejmowane przez niego decyzje polityczne zmobilizowały w samym tylko 2017 roku miliony ludzi do udziału w tysiącach protestów (Count Love, 2018). W ramach Marszu Kobiet, zorganizowanego w dniu inauguracji nowego prezydenta 19 stycznia 2017 roku, odbyły się największe w historii tego kraju demonstracje, które zgromadziły w samym Waszyngtonie ponad pół miliona ludzi.

Te przykuwające uwagę przykłady nie powinny jednak przesłaniać faktu, że aktywne zaangażowanie w politykę jest zasadniczo domeną mniejszości społeczeństwa. Poza głosowaniem w wyborach, w których bierze udział większa liczba osób (np. w Polsce w wyborach do parlamentu bierze udział średnio połowa uprawnionych do głosowania), inne formy politycznego zaangażowania cieszą się o wiele mniejszym zainteresowaniem. W protestach, zbiórkach pieniędzy czy podpisów pod petycjami uczestniczy mniej niż jedna piąta społeczeństwa (PEW, 2018). W sondażu przeprowadzonym w Polsce jesienią 2018 roku udział w demonstracji lub podpisanie petycji w ciągu minionych 12 miesięcy zadeklarowało tylko 7% respondentów. Bardzo podobny wynik uzyskano w ósmej fali Europejskiego Sondażu Społecznego, przeprowadzonej w 23 państwach europejskich w 2016 roku (ryc. 1.1). W badaniu tym respondentki i respondentów pytano o to, czy w ciągu ostatniego roku podejmowali jakąś formę zaangażowania politycznego (ramka 1.1). Uczestnictwo w demonstracji w minionym roku zadeklarowało 6% Polaków, co umiejscawia nasz kraj w środku europejskiej stawki. Jedynie pięć krajów osiągnęło poziom zaangażowania przewyższający 10%.

RYCINA 1.1

Udział w demonstracji w ciągu minionych 12 miesięcy

Adnotacja: N = 44 387. Zastosowano wagi poststratyfikacyjne.

Jak pokazują jednak przytoczone na wstępie przykłady, od czasu do czasu możemy zaobserwować wzrost liczebności i częstotliwości masowego zaangażowania w politykę. Tym ciekawsze staje się obecnie pytanie, co sprawia, że w pewnym momencie ludzie decydują się na udział w protestach, włączają się w zbiórki pieniędzy czy poświęcają swój czas na zaangażowanie w działania polityczne. Jakie mechanizmy stoją za tym, że któregoś dnia część z nas postanawia zaangażować się w działania na rzecz sprawy? Czym w zasadzie jest aktywizm? Co motywuje aktywistów i aktywistki? Tymi właśnie kwestiami zajmiemy się w niniejszym rozdziale.

RAMKA 1.1

JAK ANGAŻUJĄ SIĘ POLACY?

DANE Z EUROPEJSKIEGO SONDAŻU SPOŁECZNEGO 2016

Jakie formy zaangażowania politycznego (w tym zbiorowego działania) najczęściej podejmują Polki i Polacy? Czy ze względu na preferowane rodzaje zaangażowania nasze społeczeństwo można podzielić na spójne podgrupy? Czym różnią się osoby, które się angażują, od tych, które pozostają bierne? Udzielenie odpowiedzi na te pytania umożliwia analiza danych z 8. fali Europejskiego Sondażu Społecznego. Osoby badane zapytano o to, czy w ciągu ostatnich 12 miesięcy podjęły którekolwiek z ośmiu form zaangażowania politycznego, tj. czy 1) kontaktowały się z politykiem lub urzędnikiem na szczeblu rządowym lub samorządowym, 2) działały w partii politycznej lub organizacji podejmującej działalność społeczną bądź polityczną, 3) działały w innego rodzaju organizacji lub stowarzyszeniu, 4) nosiły lub umieszczały w widocznym miejscu znaczek bądź nalepkę propagujące jakąś akcję lub kampanię, 5) podpisały petycję, 6) uczestniczyły w legalnej publicznej demonstracji, 7) celowo nie kupowały pewnych towarów lub produktów, 8) dzieliły się treściami politycznymi w Internecie (np. w mediach społecznościowych, na blogach czy za pośrednictwem poczty elektronicznej). Jak pokazuje ryc. 1.2, największą popularnością cieszyło się podpisywanie petycji, następnie - kontakt z politykiem lub urzędnikiem. Od 5% do 7% osób bojkotowało wybrane produkty/towary, nosiło kampanijne znaczki i naklejki, pracowało na rzecz organizacji lub stowarzyszenia niezajmujących się kwestiami politycznymi, uczestniczyło w legalnej demonstracji czy udzielało się politycznie online. Najrzadziej podejmowaną formą zaangażowania była praca na rzecz partii politycznych lub organizacji o profilu społeczno-politycznym.

RYCINA 1.2

Formy zbiorowego działania podejmowane przez Polaków

Adnotacja: N = 1694. Zastosowano wagi poststratyfikacyjne.

Pod względem form zaangażowania Polacy mogą zostać podzieleni na cztery grupy. Są to: osoby zaangażowane poza organizacjami, osoby zaangażowane w organizacjach, osoby angażujące się poza polityką i osoby zupełnie niezaangażowane. Czym charakteryzuje się każda z tych grup?

Najliczniejszą grupę w społeczeństwie polskim (84,7%) stanowią osoby niezaangażowane, czyli te, które w ciągu 12 miesięcy przed datą badania nie podjęły żadnej formy zbiorowego działania. Duże zainteresowanie polityką deklaruje jedynie 5,4% przedstawicieli i przedstawicielek tej grupy. Tylko 6,1% jest przekonanych całkowicie lub w dużym stopniu, że ma zdolności i możliwości potrzebne do uczestnictwa w polityce.

Znacznie mniej jest osób zaangażowanych poza organizacjami (6,3%). W tej grupie do rzadkości (<10%) należą: kontakt z politykami i urzędnikami, praca na rzecz partii lub organizacji o profilu społeczno-politycznym czy też praca na rzecz innej organizacji i stowarzyszenia. Powszechne (>45%) jest natomiast podpisywanie petycji i uczestniczenie w demonstracjach, stosunkowo częste zaś (>35%) bojkotowanie pewnych produktów, eksponowanie kampanijnych znaczków i naklejek oraz udzielanie się w Internecie.

Kolejną pod względem liczebności grupę stanowią osoby angażujące się poza polityką (5,8%). Chociaż aktywność w tej grupie jest wyższa niż wśród osób niezaangażowanych, to jednak pozostaje na niższym poziomie niż w grupie osób zaangażowanych poza organizacjami. Najpowszechniejszymi formami zaangażowania (>35%) są kontakty z politykami i urzędnikami oraz działalność w organizacjach o innym profilu niż społeczno-polityczny, dosyć częste (>15%) jest podpisywanie petycji i bojkot pewnych produktów. Przedstawiciele i przedstawicielki tej grupy rzadko (<15%) natomiast należą do partii i organizacji politycznych, noszą znaczki czy nalepki o treści politycznej, uczestniczą w demonstracjach i wypowiadają się na tematy polityczne online.

Najmniejszą grupę stanowią osoby zaangażowane w organizacjach, zarówno w partiach politycznych, jak i w innego rodzaju stowarzyszeniach (3,2%). Poziom aktywności politycznej w tej grupie jest bardzo wysoki. Ponad 60% jej reprezentantów podpisuje petycje oraz pracuje na rzecz organizacji niebędących partiami lub ruchami politycznymi. Ponad 50% przedstawicieli tej grupy w ciągu 12 miesięcy przed datą badania kontaktowało się z politykami czy eksponowało kampanijny znaczek lub naklejkę. Najrzadziej podejmowanymi (ale wciąż częstymi na tle społeczeństwa jako ogółu) formami zaangażowania w tej grupie były: uczestnictwo w demonstracjach (45,5%), działanie na rzecz partii lub organizacji politycznych (43,6%), bojkot pewnych produktów (15,7%) oraz wypowiadanie się na tematy polityczne online (28,4%). Duże zainteresowanie polityką deklaruje jedynie 27,2% przedstawicieli i przedstawicielek tej grupy. Ponad jedna czwarta (28,2%) jest przekonana całkowicie lub w dużym stopniu, że ma zdolności i możliwości niezbędne do uczestnictwa w polityce.

1.1.

CZYM JEST AKTYWIZM?

Aktywizm społeczny jest działaniem na rzecz zmian społecznych. Zmiany te mogą mieć różny charakter. Działania aktywistów i aktywistek mogą dotyczyć konkretnych decyzji politycznych, tak jak wtedy, kiedy Polki masowo domagały się wycofania propozycji zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Często jednak aktywiści działają na rzecz bardziej ogólnych kwestii społecznych, ekonomicznych czy ekologicznych. Nie oznacza to wcale, że aktywista nie może występować we własnym interesie. Wręcz przeciwnie, w wielu sytuacjach sukces przynosi uczestnikom działań bezpośrednie korzyści. Zdarza się tak na przykład wówczas, gdy aktywista jest członkiem związku zawodowego strajkującego w sprawie poprawy warunków pracy. Często jednak aktywiści angażują się na rzecz spraw, których nie są wyłącznymi beneficjentami, i ponoszą duże indywidualne koszty w imię zysków większej społeczności. Przykładowo, ekolożka, która w ramach protestu blokuje własnym ciałem maszyny wycinające drzewa w Puszczy Białowieskiej, naraża swoje zdrowie, aby zyskać mogli wszyscy. Niekiedy w wyniku podejmowanych działań aktywiści mogą wręcz indywidualnie stracić, jak np. wtedy, gdy w proteście przeciwko nieuwzględnianiu kobiet w debacie publicznej mężczyźni wycofują się z udziału w panelach eksperckich, w których występują sami mężczyźni. Innym, ekstremalnym przykładem może być sytuacja osób takich, jak Marielle Franco, zamordowana w 2018 roku brazylijska aktywistka na rzecz praw człowieka. Wiele wskazuje na to, że jej śmierć była związana z jej działalnością polityczną i prowadzonym przez nią dochodzeniem w sprawie zabójstw czarnych mieszkańców faweli dokonywanych przez policję.

Kluczowy jest tu oczywiście sposób definiowania zysku i straty. Nawet działania, które mogą przynieść krótkoterminowe straty, w dłuższej perspektywie mogą się wiązać z zyskami. Przykładowo, kiedy osoba zamożna angażuje się w działania na rzecz wyrównywania nierówności ekonomicznych poprzez podniesienie podatków dla najlepiej zarabiających, może liczyć na oddalone w czasie efekty w postaci lepiej wyedukowanego społeczeństwa czy bardziej sprawnych instytucji państwowych. Wreszcie, korzyści mają także wymiar ideologiczny, emocjonalny i moralny. Osoba głęboko przekonana o tym, że zmiana, o którą walczy, prowadzi do bardziej sprawiedliwego i stabilniejszego systemu społecznego, nie będzie postrzegała kosztów, jakie po drodze ponosi, jako niepotrzebnych lub zbyt dużych. O tych szeroko rozumianych zyskach motywujących aktywizm jest właśnie ten rozdział.

Jak widać już z tego krótkiego wstępu, aktywizm obejmuje bardzo różne działania i równie duża jest różnorodność czynników skłaniających osoby do podjęcia tych działań. W tym rozdziale skoncentrujemy się na powodach, z których pewne sprawy społeczne stają się dla jednostki tak ważne, że motywują ją do zaangażowania się. Jednak postrzegana ważność sprawy może nie wystarczyć do faktycznego podjęcia działania, jeśli osoba nie wierzy w to, że działanie może przynieść oczekiwane rezultaty. O tym, w jaki sposób przekonania o możliwości osiągnięcia celu wpływają na chęć zaangażowania się, napiszemy w rozdziale 2.

1.2

NIESPRAWIEDLIWY PODZIAŁ ZASOBÓW I RELATYWNA DEPRYWACJA

Przytoczony na początku rozdziału przykład protestu, który uruchomił lawinę Arabskiej Wiosny, mógłby sugerować, że kluczową motywacją do działań kolektywnych jest trudna sytuacja materialna. Faktycznie, część protestów da się bezpośrednio połączyć ze wzrastającymi kosztami codziennego utrzymania, które w wypadku wielu ludzi zaczynają przekraczać ich możliwości finansowe. Przykładowo, podwyżka cen benzyny sprowokowała wybuch protestów "żółtych kamizelek" we Francji, a niewystarczające wynagrodzenia były podawane jako jeden z powodów strajku nauczycieli w Polsce w kwietniu 2019 roku. Co ciekawe, empiryczne dowody na bezpośredni związek pomiędzy niedostatkiem a protestem społecznym są stosunkowo słabe i trudno uchwytne (Green, Glaser i Rich, 1998; Tilly, Tilly i Tilly, 1975). Łatwo też wskazać przykłady krajów charakteryzujących się niezwykle niskim poziomem życia (np. Mołdawia), w których nie dochodzi do masowych buntów i przewrotów.

Próbą wytłumaczenia tych niespójności była idea relatywnej deprywacji, u której podłoża leży obserwacja, że przekonania ludzi mają z natury charakter porównawczy i są uzależnione od punktu odniesienia. Ta sama sytuacja może nam się wydawać jeszcze akceptowalna lub już nie do zniesienia w zależności od tego, z czym ją porównujemy. W przeciwieństwie do absolutnej deprywacji, źródłem poczucia relatywnej deprywacji są porównania społeczne. Aby dokonać oceny relatywnej deprywacji, przechodzimy przez trzy etapy. Po pierwsze, musimy zacząć porównywać sytuację własną lub naszej grupy z sytuacją innych, podobnych nam osób lub grup. Na przykład, będąc młodymi kobietami poszukującymi pracy, możemy zauważyć, że podczas rozmów rekrutacyjnych jesteśmy pytane o nasze plany dotyczące posiadania dzieci, podczas gdy naszym kolegom się to nie zdarza. Możemy również dokonać porównania czasowego, czyli np. porównać swoje aktualne zarobki z zarobkami z przeszłości. Jeśli w wyniku tych porównań dojdziemy do wniosku, że obecnie znajdujemy się w niekorzystnej sytuacji, drugi warunek odczucia relatywnej deprywacji zostanie spełniony. Jednak samo rozpoznanie tego, że jesteśmy w gorszej sytuacji, nie wystarczy. Trzecim czynnikiem potrzebnym do odczucia relatywnej deprywacji będzie ocena zaobserwowanej nierówności jako niesprawiedliwej. Przykładowo, sądzimy, że w żadnym stopniu nie jesteśmy mniej kompetentne czy pracowite niż nasz kolega, a mimo to on szybciej awansuje i dostaje wyższą pensję. Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny, ponieważ może wskazywać na nierówności w dostępie do pewnych praw obywatelskich, które są akceptowane przez większość społeczeństwa. Przykładem mogą być nierówne prawa wyborcze osób małoletnich i osób dorosłych, co u większości osób nie wzbudza sprzeciwu. Interesujące z tej perspektywy są takie nierówności społeczne, co do których nie ma konsensusu, czy jeszcze są sprawiedliwe, czy już nie, jak na przykład nierówności ekonomiczne. Część osób uznaje nawet bardzo duże nierówności za sprawiedliwe, uzasadniając to różnicami w kompetencjach, motywacji i pracowitości między ludźmi. Inni z kolei będą podważali zasadność tak dużych nierówności, powołując się na społeczny obowiązek wspierania słabszych, brak indywidualnej kontroli nad czynnikami prowadzącymi do złej sytuacji materialnej czy też dane dotyczące wyższego dobrostanu społecznego w państwach o mniejszych nierównościach (Wilkinson i Pickett, 2009).

Badania nad zjawiskiem relatywnej deprywacji jako czynnikiem motywującym do zaangażowania się w działania polityczne mają długą historię. Ze względu na ich dużą liczbę możliwe było zbiorcze podsumowanie uzyskanych w nich wyników, czyli tzw. metaanaliza (Smith, Pettigrew, Pippin i Bialosiewicz, 2012). Analiza ponad dwustu badań pokazała, że spostrzeganie relatywnej deprywacji rzeczywiście wiąże się z większym prawdopodobieństwem zaangażowania się w działania kolektywne. Efekt ten jest silniejszy, gdy poczucie relatywnej deprywacji dotyczy całej grupy, a nie tylko nas indywidualnie. Przykładem uświadomienia sobie, że źródłem osobistych problemów może być przynależność do określonej grupy społecznej, jest wspomnienie jednej z uczestniczek ruchu feministycznego z lat 60. w Stanach Zjednoczonych. Przypominając sobie jedno ze spotkań, w trakcie którego kobiety dzieliły się swoimi doświadczeniami, powiedziała: "Nagle zrozumiałam, że nie jestem sama, że to, co uważałam za osobisty powód do wstydu, było częścią jakiegoś większego doświadczenia. Problemy, o których myślisz, że przydarzają się tylko tobie, prawdopodobnie są twoją winą. Ale jeśli wydarza się to także innym ludziom, to staje się to problemem społecznym, a nie tylko twoim osobistym" (Dore, 2014). W praktyce oznacza to, że identyfikacja problemu jako dotyczącego całej grupy, a nie tylko pojedynczych osób ma większą siłę mobilizowania do działania. Przykładem takiej sytuacji jest ruch #MeToo (#JaTeż), związany z doświadczeniami molestowania i nadużyć seksualnych. Hashtag spopularyzowany przez hollywoodzkie aktorki spotkał się z ogromnym odzewem kobiet na całym świecie, dzielących się swoimi traumatycznymi doświadczeniami, zwracającymi uwagę na skalę zjawiska nadużyć seksualnych. Z drugiej strony poprzestawanie na interpretacjach problemu w kategoriach indywidualnych sprzyja obniżonej samoocenie i apatii (Smith i Ortiz, 2002).

Efekt relatywnej deprywacji jest również silniejszy wtedy, gdy percepcji niesprawiedliwej deprywacji towarzyszy poczucie złości (Smith, Pettigrew, Pippin i Bialosiewicz, 2012). Złość jest emocją w jasny sposób identyfikowaną jako jeden z czynników sprzyjających działaniom zbiorowym (van Zomeren, Postmes i Spears, 2008). Jest funkcjonalną odpowiedzią na dostrzegalną niesprawiedliwość, która daje energię potrzebną do podjęcia działania mającego na celu zmianę tej sytuacji. W przeciwieństwie do takich negatywnych emocji, jak smutek czy lęk, złość mobilizuje do faktycznych zachowań, które mogą zaradzić doświadczanej sytuacji. Badania wskazują też, że złość częściej prowadzi do podejmowania działań zgodnych z prawem, normatywnych, takich jak np. demonstrowanie czy podpisywanie petycji, natomiast niekoniecznie prowadzi do działań łamiących normy społeczne (Tausch i in., 2011).

RAMKA 1.2

WALKA O PRZESTRZEŃ MIEJSKĄ:

RUCH ANTYTURYSTYCZNY

Ludzie reagują na postrzegane nierówności nie tylko w zakresie dóbr materialnych, ale także w odniesieniu do takich "zasobów", jak przestrzeń, dostęp do podstawowych usług czy prawa człowieka. Przykładem działań zbiorowych w obronie przestrzeni do życia jest ruch antyturystyczny, obecny w wielu europejskich miastach. Często na początku, gdy dane miejsce dopiero zaczyna być popularne wśród turystów, mieszkańcy postrzegają ich jako źródło potencjalnych korzyści. Witają wycieczkowiczów oraz pojawiający się wraz z nimi przemysł turystyczny z otwartymi ramionami. Jednak, jak wskazują badania, po pewnym czasie nastawienie to ulega zmianie, co opisał Doxey w swoim modelu irytacji (1975). Drugą fazą reakcji na zwiększony ruch turystyczny jest apatia. Mieszkańcy zaczynają przyjmować obecność turystów jako fakt i powoli zaczynają stawiać im granice, przechodząc do bardziej formalnych środków komunikacji. Biznes wciąż się rozwija, działania marketingowe mające na celu wypromowanie lokalizacji wciąż są bardzo intensywne. Kiedy liczba turystów przekracza pewien poziom "nasycenia" (czyli stosunek rocznej liczby turystów do liczby mieszkańców), wśród mieszkańców zaczyna pojawiać się irytacja. Najczęstszym pomysłem na rozwiązanie problemów dotyczących turystyki nie jest jednak ograniczenie ruchu turystycznego. Miasta stawiają na rozwój infrastruktury: budują nowe hotele lub starają się udoskonalić komunikację, tak żeby mieszkańcy w mniejszym stopniu odczuwali skutki nasilonego ruchu turystycznego. Wszystko wskazuje na to, że w miastach takich, jak Barcelona czy Berlin, irytacja sięgnęła już ostatniego z etapów - otwartego antagonizmu. Wiele osób mieszkających w tych miastach wprost wyraża swoją złość - zarówno werbalnie, jak i fizycznie. Na murach pojawiają się napisy "mass tourerrorism" (gra słów: masowa turystyka - terroryzm) czy "tourists go home" (turyści, wracajcie do domu). W takich wypadkach reakcja władz miejskich jest zwykle nakierowana na opanowanie negatywnych konsekwencji PR-owych zamiast na ograniczenie faktycznych przyczyn niezadowolenia mieszkańców.

Jak działają aktywiści zaangażowani w ruch antyturystyczny? W Barcelonie latem 2018 roku członkowie grupy Arran Pa?sos Catalans, chcąc zwrócić uwagę mediów na problemy wynikające z masowego ruchu turystycznego, przykuli się łańcuchami do słynnej rzeźby Gaudiego przedstawiającej smoka. Według nich turyści są źródłem cierpień stałych mieszkańców Barcelony. Dodatkowo ich obecność wpływa na zadeptywanie małych miejscowości i przyczynia się do wykorzystywania taniej siły roboczej. Grupa aktywistów zwraca również uwagę na to, że korzyści z turystyki czerpią tylko nieliczni. Wśród innych działań, które podejmowali, było m.in. wejście do autobusu wycieczkowego z otwartym dachem i zawieszenie na nim baneru z napisem "Stop masowej turystyce w Katalonii". W ramach swoich akcji wrzucali też świece dymne lub dużą ilość konfetti do restauracji i zaklejali zamki w drzwiach obiektów turystycznych.

Rodzi się pytanie, z czego wynika niski poziom aktywizmu w sytuacji dużych nierówności. Dlaczego grupy społeczne znajdujące się w stanie znaczącej relatywnej deprywacji nie zawsze się buntują? Ponownie możemy przywołać przykład nierówności ekonomicznych, które są jednym z najpoważniejszych problemów społecznych współczesnego świata. Szokująca jest zarówno skala tych nierówności, jak i tempo ich wzrostu. W 2018 roku majątek dwudziestu sześciu najbogatszych ludzi świata wart był tyle, co cały stan posiadania biedniejszej połowy światowej populacji (Oxfam, 2019). Badania sugerują, że nierówności ekonomiczne negatywnie wpływają na dobrostan społeczny, mierzony za pomocą różnorodnych wskaźników, takich jak np. stan zdrowia fizycznego i psychicznego, osiągnięcia edukacyjne czy przestępczość (Wilkinson i Pickett, 2010, 2015). Z jednej strony możemy zaobserwować przykłady organizowania się wokół takich spraw, jak dostęp do jedzenia w przystępnych cenach (Sneyd, Legwegoh i Fraser, 2013) czy dostęp do wody (Wolf, Kramer, Carius i Dabelko, 2005) albo kwestie praw pracowniczych (Schulze-Cleven, 2017). Ruch spółdzielczy się rozwija, zapewniając ponad 100 milionów miejsc pracy. Rozwijają się także inicjatywy zrzeszające rolników i rolniczki, na przykład La Via Campesina, w ramach której ponad 200 milionów ludzi walczy o suwerenność żywnościową i sprawiedliwość społeczną, sprzeciwiając się korporacyjnemu rolnictwu. Z drugiej strony jednak, biorąc pod uwagę skalę problemu, wysiłek podejmowany na rzecz redukcji tak dużych nierówności społecznych jest ciągle zbyt mały. Dlaczego tak się dzieje? Raport przygotowany przez Komisję Europejską poświęcony uczestnictwu najbiedniejszych w życiu politycznym zwraca uwagę na mechanizm błędnego koła. "Im większe nierówności, tym mniej partycypacji; im mniej partycypacji, tym większe nierówności" (Carmona, 2013, s. 5).

Zgodnie z wcześniej wyróżnionymi kryteriami, aby doszło do mobilizacji w sytuacji nierówności, konieczne jest dokonanie odpowiednich porównań społecznych, zauważenie nierówności i wynikającej z nich własnej deprywacji, uznanie jej za niesprawiedliwą i oburzającą. W kontekście nierówności ekonomicznych jedną z przyczyn jest niska świadomość skali istniejących nierówności. Aby ludzie zareagowali na nierówności, muszą je najpierw dostrzec, tymczasem indywidualnie osoby często nie mają dostępu do danych, które by je jasno pokazywały. Co więcej, same nierówności mogą manifestować się w sposób, który utrudnia zauważenie ich w życiu codziennym. Nie wiemy więc, jak wygląda dystrybucja bogactwa, i wnioskujemy o tym pośrednio, poprzez dostrzeganie przejawów tej nierówności w życiu codziennym. Przykładem mogą być badania Michaela Nortona i Dana Ariely'ego (2011) nad tym, jak Amerykanie postrzegają istniejące nierówności ekonomiczne. Z badań tych wynika, że mimo wzrastającej skali tego zjawiska ludzie znacząco nie doceniają ich wielkości. W momencie prowadzenia badania najlepiej zarabiające 20% społeczeństwa amerykańskiego posiadało 84% bogactwa, ale w ocenach badanych było to znacząco mniej, bo 59%. Co ciekawe, nawet ta druga liczba była znacząco wyższa niż nierówności, jakie badani uważali za sprawiedliwe. Sugeruje to, że nawet pomimo niedoszacowania skali nierówności zostały już w pewnym stopniu spełnione warunki do zaistnienia poczucia relatywnej deprywacji.

Innym czynnikiem hamującym chęć działania na rzecz zmiany systemu ekonomicznego jest wiara w to, że dzięki indywidualnej pracy można w ramach tego systemu odnieść sukces. Nie twierdzimy, że jest to przekonanie zupełnie pozbawione racji. Należy jednak podkreślić, że ludzie znacząco przeceniają skalę mobilności społecznej, czyli tego, w jakim stopniu jednostka może podnieść swój status. Badani Amerykanie sądzili, że osobie, która urodziła się w rodzinie należącej do niskiej klasy ekonomicznej, jest dużo łatwiej awansować, niż pokazują to faktyczne statystyki (Kraus i Tan, 2015). Przykładem może być zestaw przekonań o "amerykańskim śnie" - karierze od pucybuta do milionera - który obiecuje, że jeśli tylko będziemy odpowiednio wcześnie wstawać i dużo pracować, jesteśmy w stanie osiągnąć życiowy sukces. Komplementarna narracja, która była szczególnie powszechna w Polsce w trakcie transformacji, koncentrowała się na wyjaśnieniu bezrobocia i biedy w taki sposób, że winą za te zjawiska obarczało się dotknięte nimi grupy społeczne. W szczególności zjawiska te eksperci wyjaśniali odziedziczoną po PRL "roszczeniowością" dużych grup społecznych i brakiem chęci przystosowania się do nowych warunków. Warto dodać, że także w Polsce - mimo dość dużej powszechności awansu społecznego - wykształcenie i zawód rodziców, a także miejsce, w którym się wychowaliśmy, znacząco wpływają na jakość edukacji i późniejsze możliwości zawodowe (Herbst i Sobotka, 2014). O innych przekonaniach usprawiedliwiających nierówności społeczne piszemy w kolejnych rozdziałach. W tym miejscu dodajmy tylko, że postrzeganie granic między grupami społecznymi (np. bogatych i biednych) jako stosunkowo łatwych do przejścia przy odpowiednim poziomie indywidualnej motywacji obniża chęć zaangażowania się w działania zbiorowe (Wright i Lubensky, 2009). Oznacza to, że jeśli jesteśmy przekonani, że możemy indywidualnie podnieść swój status (nawet jeśli faktycznie te możliwości są bardzo ograniczone), w mniejszym stopniu będziemy skłonni działać na rzecz zmiany systemowej. Badania wskazują również, że w takim wypadku chętniej wybieramy strategie nakierowane na interes własny, a nie strategie nakierowane na poprawę sytuacji całej grupy (Tausch, Saguy i Bryson, 2015).

Podsumowując, poczucie relatywnej deprywacji jest jednym z istotnych mechanizmów odpowiadających za zaangażowanie w działania zbiorowe. Odnosi się ono do poczucia, że jesteśmy traktowani niesprawiedliwie, i pojawia się w efekcie porównań społecznych lub czasowych. Jednym z czynników stojących za skutecznością tego mechanizmu jest złość, która daje energię do podjęcia działań na rzecz zmiany. Dlatego też, jeśli chcemy zachęcić kogoś do działania na rzecz zmiany krzywdzącej sytuacji, w pierwszej kolejności powinniśmy pokazać, dlaczego sytuacja, w której się znalazł, jest niesprawiedliwa. Oceny deprywacji są silnie zależne od kontekstu społecznego, co dobrze widać na przykładzie praw wyborczych kobiet. O ile w 2018 roku propozycja ich ograniczenia w większości społeczeństw wzbudziłaby duże kontrowersje i byłaby postrzegana jako skrajnie niesprawiedliwa i oburzająca, o tyle jeszcze niecałe 100 lat temu w tych samych społeczeństwach brak tychże praw był akceptowaną normą społeczną. Pamiętajmy, że w Szwajcarii kobiety uzyskały prawa wyborcze do głosowania w sprawach federalnych w 1971 roku. A kanton Appenzell Innerrhoden przyznał im prawo do głosowania w sprawach lokalnych dopiero w 1990 roku. Także dziś w Brunei kobiety nie mają praw wyborczych, a w Libanie głosować mogą wyłącznie kobiety legitymujące się przynajmniej wykształceniem podstawowym. W kolejnej części zajmiemy się sytuacjami, w których poczucie relatywnej deprywacji jest skutkiem identyfikacji z grupą znajdującą się w niekorzystnym położeniu.

1.3

IDENTYFIKACJA Z GRUPĄ WŁASNĄ

Duża część działań zbiorowych wynika z przekonania, że grupa, do której należymy, doświadcza dyskryminacji, braku szacunku, wykluczenia. Istotna część literatury poświęconej działaniom zbiorowym jako ważne źródło motywacji wskazuje więc identyfikację z grupą, która jest niesprawiedliwie traktowana. Źródłem tego podejścia jest teoria tożsamości społecznej Henriego Tajfela i Johna Turnera (1979), zgodnie z którą ludzie czerpią psychologiczne korzyści z przynależności do grup i dlatego ważne jest dla nich posiadanie pozytywnej tożsamości grupowej. Jeśli więc grupa, z którą się identyfikują, znajduje się na gorszej pozycji, będzie to ich motywowało do działania na rzecz zmiany tej sytuacji. Przykładem może być aktywizm na rzecz równości małżeńskiej par jednopłciowych. O ile pary heteroseksualne dzięki prawu do zawierania małżeństw mają wiele różnych przywilejów (np. możliwość dziedziczenia, wspólnego rozliczania podatkowego czy adopcji dzieci), o tyle pary homoseksualne są takiego prawa pozbawione. Dlatego też organizacje LGBT+, takie jak np. Miłość Nie Wyklucza, działają na rzecz zmiany prawodawstwa w tym zakresie. Podsumowanie badań nad relacją pomiędzy identyfikacją grupową a zaangażowaniem w działania kolektywne potwierdziło, że relacja ta jest pozytywna, choć umiarkowanie silna (van Zomeren, Postmes i Spears, 2008). Dodatkowo analiza ta pokazała, że im silniejsza identyfikacja grupowa członków danej grupy, tym większe odczuwane przez nich poczucie niesprawiedliwości w związku z sytuacją swojej grupy. Oznacza to, że osoby o silnej identyfikacji nie tylko są bardziej gotowe do działania, ponieważ bardziej troszczą się o samą grupę, ale także subiektywnie postrzegają sytuację jako bardziej negatywną, co dodatkowo wpływa na ich motywację do zmiany status quo (Kawakami i Dion, 1995). Wreszcie, w porównaniu z osobami o słabszej identyfikacji mają również silniejsze przekonanie, że poprzez działania zbiorowe mogą tę sytuację zmienić. Wyniki badań wskazują ponadto, że związki pomiędzy tożsamością społeczną a zaangażowaniem mają charakter zwrotny. Oznacza to, że nie tylko utożsamianie się z grupą prowadzi do większego zaangażowania, ale też im bardziej angażujemy się w działania na rzecz danej grupy, tym bardziej się z nią utożsamiamy (Klandermans, 2002).

Czy do zaangażowania wystarczy jednak sama identyfikacja z grupą, która doświadcza gorszego traktowania? Czy sam fakt, że jestem kobietą i jest to dla mnie ważna tożsamość, sprawi, że zaangażuję się w ruch feministyczny? Badania -  a także nasze codzienne doświadczenia - wskazują, że niekoniecznie (Radke, Hornsey i Barlow, 2016; Simon i Klandermans, 2001; Sturmer i Simon, 2004). Otóż silniejszym czynnikiem, który bardziej mobilizuje do działania, jest pewien szczególny rodzaj tożsamości, tzw. upolityczniona tożsamość. Co to jednak oznacza? Według Bernda Simona i Berta Klandermansa (2001) do upolitycznienia tożsamości dochodzi wtedy, gdy członkowie grupy zaczynają zdawać sobie sprawę, że są uwikłani w relacje władzy w społeczeństwie. Oznacza to, że są świadomi, że inna grupa ma więcej władzy i kontroli nad nimi. Rozpoznają, że dopiero zmiana relacji władzy może zmienić tę sytuację, i w związku z tym są zmotywowani do wzięcia udziału w tej walce. Innymi słowy, jeśli identyfikujemy się z konkretnym ruchem (np. politycznym, aktywistycznym) działającym na rzecz danej grupy, to prawdopodobieństwo naszego zaangażowania jest większe, niż kiedy tylko identyfikujemy się z grupą doświadczającą gorszego traktowania. Przykładowo, moja identyfikacja z ruchem feministycznym będzie w większym stopniu przewidywała zaangażowanie na rzecz praw kobiet niż moja identyfikacja z kobietami. A to, czy zaangażuję się w walkę o poprawę warunków pracy, w większym stopniu będzie związane z moją identyfikacją ze związkiem zawodowym niż z identyfikacją z innymi pracownikami w moim miejscu pracy. Zjawisko to potwierdzają badania Klandermansa (2002), przeprowadzone w różnych kontekstach społecznych. Zarówno obywatele i obywatelki Republiki Południowej Afryki, jak i holenderscy rolnicy, którzy przejawiali wyższy poziom identyfikacji z organizacjami walczącymi o ich prawa, częściej brali udział w pokojowych protestach. Także przytoczona wcześniej metaanaliza pokazała, że upolityczniona tożsamość silniej wiąże się z działaniem zbiorowym niż tożsamość nieupolityczniona (van Zomeren i in., 2008).

Podsumowując, można powiedzieć, że poczucie przynależności do grupy, która doświadcza niesprawiedliwości, może być czynnikiem motywującym do zaangażowania się w działania na rzecz poprawy jej sytuacji. Będzie ono jeszcze bardziej mobilizujące, jeśli dotyczy grupy świadomej nierównego wpływu i dostępu do władzy oraz aktywnie działającej na rzecz zmiany tych nierówności. Przyjęcie perspektywy tożsamości społecznej w kontekście działań zbiorowych niesie więc ze sobą pewne korzyści, ale ma także pewne ograniczenia, na które chcielibyśmy tutaj zwrócić uwagę.

Przede wszystkim ludzie należą do wielu grup. Osoba może identyfikować się jako kobieta i feministka, ale także jako matka, Polka, współpracowniczka, szefowa, przyjaciółka i żona. Różne tożsamości grupowe mogą mieć różne konsekwencje dla działań zbiorowych. O ile część z nich nie będzie miała znaczenia dla zaangażowania w działania polityczne, o tyle niektóre tożsamości mogą na to zaangażowanie wpływać negatywnie. W szczególności tożsamość wspólna, czyli taka, która jest dzielona z grupą będącą w uprzywilejowanej sytuacji, może w pewnych warunkach zmniejszać chęć działania na rzecz zmiany relacji międzygrupowych. Co dokładnie mamy na myśli? Weźmy przykład ateistów w polskim społeczeństwie, którzy są grupą mniejszościową i w pewnych kontekstach dyskryminowaną (np. dzieci nieuczestniczące w lekcjach religii często nie mają zapewnionych alternatywnych zajęć; za: Balsamska i Beźnic, 2017). Jakie konsekwencje będzie miała silna identyfikacja z Polakami dla działań na rzecz praw ateistów w Polsce? Tożsamość narodowa jest kategorią nadrzędną wobec podziałów religijnych, ponieważ obejmuje zarówno polskich katolików, jak i ateistów, Żydów etc. Mogłoby się zatem wydawać, że nie powinno to mieć znaczenia dla działań na rzecz poprawy sytuacji ateistów w polskim społeczeństwie. Badania przeprowadzone przez nas sugerują jednak coś innego (Jaśko i Kossowska, 2013). W badaniu sprawdzałyśmy, jak ateiści oceniają sprawiedliwość tego, że w salach szkolnych wiszą symbole religijne, i jak te oceny wiążą się z ich identyfikacją z ateistami z jednej strony i ich identyfikacją narodową z drugiej. Otóż zgodnie z tym, o czym była mowa wcześniej, okazało się, że identyfikacja ateistyczna wiązała się z dostrzeganiem większej niesprawiedliwości w tej sytuacji. Z drugiej strony jednak wśród badanych ateistów identyfikacja z Polakami wiązała się z bardziej pozytywnym postrzeganiem symboli religijnych w szkołach i z mniejszą odczuwaną niesprawiedliwością. Dlaczego tak się dzieje? Wtedy, kiedy tożsamość wspólna faworyzuje jedną z podgrup, identyfikacja z tą podgrupą może prowadzić do gorszego rozpoznania interesu własnego przez osoby należące do grup nieuprzywilejowanych. Ze względu na to, że tożsamość narodowa jest w polskim kontekście silnie związana z (katolicką) tożsamością religijną, identyfikacja narodowa wiąże się z akceptacją silniejszej społecznej pozycji katolików nawet wśród ateistów. Ten mechanizm potwierdzają także badania przeprowadzone w innych kontekstach kulturowych. Przykładowo, gdy zachęcono Amerykanów z grup mniejszościowych - osoby czarnoskóre i Latynosów - do myślenia o wspólnej, amerykańskiej tożsamości, którą dzielą z białymi Amerykanami, byli oni mniej skłonni do angażowania się w działania zbiorowe mające na celu redukcję nierówności (Ufkes, Calcagno, Glasford i Dovidio, 2016). Nie tylko identyfikacja z kategorią nadrzędną, ale też sam częsty kontakt z członkami grupy uprzywilejowanej może prowadzić do podobnych efektów. Piszemy o tym więcej w rozdziale 3.

Nacisk na identyfikację grupową może też przynieść słabszy efekt w sytuacji długotrwałego i strukturalnego wykluczenia, których grupa doświadcza. Świadomość przynależności do źle traktowanej grupy nie musi być wówczas czynnikiem mobilizującym do działania na rzecz zmiany, lecz może prowadzić do apatii i szukania alternatywy dla tożsamości, która jest źródłem cierpienia. Doświadczanie tego typu nierówności może mieć negatywny wpływ na dobrostan psychologiczny jednostek (Schmitt i Branscombe, 2002). Przykładem może być sytuacja chłopów pańszczyźnianych, którzy byli przywiązani do ziemi i zmuszani do pracy na rzecz szlachty. Członkowie takich grup, w celu ochrony samooceny w sytuacji, w której zmiana wydaje się mało prawdopodobna, mogą stosować kompensacyjne strategie, takie jak porównywanie grupy własnej do grupy obcej na wymiarze, na którym wypadają korzystniej (np. "wprawdzie jesteśmy biedni, ale to oznacza, że jesteśmy bardziej moralni, bo nie kradliśmy tak, jak oni"). Strategie te są szczególnie często stosowane, gdy jesteśmy przekonani, że zmiana status quo nie jest możliwa. Z drugiej strony odwoływanie się do tożsamości społecznej w reakcji na niekorzystne sytuacje, które pojawiają się nagle, takie jak np. podniesienie opłat za studia, próba odebrania prawa do aborcji czy budowa elektrowni atomowej blisko miejsca zamieszkania (Walsh, 1988), często jest bardziej skuteczne. Przede wszystkim w takiej sytuacji dużo łatwiej wywołać poczucie relatywnej deprywacji i gniew niż w wypadku walki z długotrwałą i stabilną opresją (van Zomeren, Postmes i Spears, 2008). Dlatego też, kiedy chcemy walczyć z istniejącą od dawna niesprawiedliwością, dobrym pomysłem może być rozpoczęcie od bardzo konkretnej, w oczywisty sposób krzywdzącej sytuacji.

Inną negatywną konsekwencją nadmiernej koncentracji na tożsamościach grupowych jest rozdrobnienie ruchu społecznego poprzez wyodrębnienie się w nim wielu mniejszych podgrup. Łatwo wtedy o konflikt między nimi. Przykładem może być trzecia edycja Marszu Kobiet w Stanach Zjednoczonych w 2019 roku, zdominowana przez dyskusje i spory pomiędzy podgrupami organizatorek, które wyodrębniły się ze względu na tożsamości religijne. Wreszcie powstaje pytanie, czy identyfikacja grupowa nie przeszkadza w sytuacji, kiedy działanie wymaga solidarności z grupami, do których nie należymy. O tym krótko piszemy w kolejnej części, a więcej w rozdziale 7.

1.4

SOLIDARNOŚĆ Z INNĄ GRUPĄ

Pewnego dnia w 1984 roku Mark Ashton, gejowski aktywista, oglądał relację z nieprzynoszącego efektów strajku górników. Pod wpływem tej historii postanowił zorganizować spontaniczną zbiórkę pieniędzy podczas parady w Londynie. Dało to początek działaniu grupy "Lesbijki i Geje Wspierający Górników". Pomysł ten początkowo został przyjęty z dużym dystansem, zarówno ze strony górników, jak i społeczności LGBT+. Jednak z czasem, po wzajemnych odwiedzinach, grupy nawiązały bliską współpracę, która zakończyła się sukcesem i zbudowaniem sojuszu opartego na wzajemnej solidarności. Pomoc udzielona górnikom wróciła do społeczności LGBT+. Górnicy nie tylko masowo dołączyli do parady w Londynie w 1985 roku, ale i przez kolejne lata oficjalnie wspierali walkę społeczności LGBT+ o równe prawa. Historię tę możecie poznać w szczegółach dzięki Dumnym i wściekłym - jednemu z najlepszych filmów poświęconych działaniom aktywistycznym nakręconych w ostatnich latach (tytuł oryginału Pride, reż. Matthew Warchus, 2014).

Zastanawiając się nad tym, co ułatwiło gejowskim aktywistom podjęcie decyzji o pomocy niekoniecznie pozytywnie do nich nastawionym górnikom, można wskazać na wspólnotę doświadczeń dyskryminacji, uprzedzeń i upokorzeń. W sytuacji, w której inna grupa doświadcza podobnie złego losu jak nasza, łatwiej o empatię i złość w związku z jej krzywdą. A złość, jak pisaliśmy już wcześniej, ma mobilizującą moc. Badania nad wspólną tożsamością grup słabszych (Klandermans, 2000; Simon i Klandermans, 2001; Vollhardt, 2015) potwierdzają, że gdy członkowie różnych grup nieuprzywilejowanych dostrzegają podobieństwa między swoimi grupami, chętniej solidaryzują się ze sobą i działają na rzecz interesu drugiej grupy (Subasic, Schmitt i Reynolds, 2011). Na przykład uświadomienie sobie rasizmu doświadczanego przez własną grupę prowadzi do większej otwartości, poczucia bliskości i przekonania o wspólnocie doświadczenia z innymi grupami dyskryminowanymi ze względu na przynależność etniczną (Craig i Richeson, 2012). Inną konsekwencją uświadomienia sobie wspólnoty doświadczania dyskryminacji może być wytworzenie nadrzędnej tożsamości grupy wykluczanej, a co za tym idzie - bardziej pozytywnych postaw wobec osób, wraz z którymi do tej grupy należymy (Vollhardt, 2012). Gdy latynoskim studentom i studentkom mieszkającym w Stanach Zjednoczonych przypomniano o wspólnej krzywdzie doznawanej w USA przez czarnych Amerykanów i Latynosów, byli oni bardziej chętni do zaangażowania się w działania zbiorowe na rzecz czarnej społeczności (np. podpisanie petycji, wzięcie udziału w demonstracji; Glasford i Calcagno, 2012). Inną ilustracją takiego mechanizmu są działania podjęte przez Amerykanów japońskiego pochodzenia po ataku na World Trade Center. Gdy po zamachu rozpętała się antyislamska nagonka, sprzeciwiali się oni policyjnemu profilowaniu na podstawie przynależności etnicznej i zatrzymaniom amerykańskich muzułmanów. Tłumacząc swoją reakcję, odwoływali się do bardzo podobnej sytuacji, w której znaleźli się Amerykanie japońskiego pochodzenia w trakcie II wojny światowej, kiedy to wielu z nich było internowanych wyłącznie z powodu swojego pochodzenia (Murray, 2008).

Jednym z potencjalnych mechanizmów stojących za tym zjawiskiem jest większa łatwość przyjmowania perspektywy członków innej grupy. Badania nad przyjmowaniem perspektywy grupy obcej (Galinsky, Ku i Wang, 2005) pokazują, że zwiększa ono poparcie dla akcji mających na celu wyrównywanie szans, a także nasila działania kolektywne na rzecz grupy obcej. Przyjmowanie perspektywy okazało się skutecznym sposobem na zmianę postaw wobec polityki umożliwiającej osobom transpłciowym korzystanie z toalet publicznych zgodnych z ich tożsamością płciową (Broockman i Kalla, 2016). Wolontariusze i wolontariuszki Centrum LGBT z Los Angeles odbyli 501 krótkich, zwykle około 10-minutowych, rozmów z osobami, które miały wziąć udział w referendum dotyczącym tej sprawy. Część osób została poproszona o przypomnienie sobie sytuacji, w której same były niesprawiedliwie potraktowane. Przy pomocy wolontariuszy uświadamiały sobie, że podobnie mogą się czuć osoby, którym odmawia się możliwości skorzystania z łazienki, w której czują się komfortowo. Interwencja okazała się zaskakująco skuteczna. Uprzedzenia wobec osób transpłciowych w grupie poddanej interwencji znacząco spadły, a stan ten utrzymał się przez kilka kolejnych miesięcy. Przyjmowanie perspektywy nasila też skłonność do rekompensaty finansowej za wyrządzone w przeszłości krzywdy (Berndsen i McGarty, 2012). Kiedy Australijczycy napływowego pochodzenia przyjmowali perspektywę Aborygenów, za bardziej uzasadnione uważali wypłacenie im pieniężnych rekompensat za doznane w przeszłości krzywdy. Chęć wypłacenia reparacji spowodował przede wszystkim wstyd związany z obrazem własnej grupy. Pozytywny wpływ przyjmowania perspektywy na redukcję uprzedzeń zaobserwowano również w kontekście postaw wobec syryjskich uchodźców. Osoby badane poproszono o przyjęcie perspektywy uchodźcy, a następnie napisanie listu do prezydenta USA, w którym wyrażały swoje wsparcie dla uchodźców. Osoby, które przyjmowały perspektywę uchodźców - w porównaniu z warunkiem kontrolnym - były bardziej skłonne do podjęcia takiego prospołecznego działania. Niestety nie był to duży efekt, prawdopodobieństwo napisania listu wzrastało jedynie o 2-5 punktu procentowego i utrzymywało się na tym poziomie bardzo krótko. Ważne jest, aby pamiętać, że przyjmowanie perspektywy nie zawsze skutecznie redukuje uprzedzenia. Szczególnie w sytuacjach silnych negatywnych emocji i doświadczeń (np. historii konfliktu zbrojnego) może być niewystarczające, by wzbudzić chęć działania na rzecz grupy obcej (Paluck, 2010; Skorinko i Sinclair, 2013; Tarrant, Calitri i Weston, 2012; Todd i Galinsky, 2014; Vorauer, Martens i Sasaki, 2009).

Jakkolwiek empatia często przynosi pozytywne konsekwencje i prowadzi do większego zaangażowania na rzecz osób, z których krzywdą się solidaryzujemy i z którymi współodczuwamy, dobrze jest jednak zdawać sobie sprawę z jej ograniczeń. Na ciemne strony empatii zwraca uwagę Paul Bloom w swojej książce Przeciw empatii. Wskazuje on między innymi na to, że opieranie naszych decyzji prospołecznych (i aktywistycznych) na empatii prowadzi do mniejszej chęci pomocy ofiarom, z którymi trudno nam się zidentyfikować. Mogą to być na przykład osoby anonimowe (np. ofiary głodu w odległych krajach) albo osoby, którym przypisujemy odpowiedzialność za ich trudną sytuację (np. chorzy na AIDS na skutek niebezpiecznego sposobu przyjmowania narkotyków). Jesteśmy też mniej skłonni włączyć się w sprawy, w których trudno zidentyfikować konkretne ofiary, jak to ma miejsce w wypadku globalnego ocieplenia, oraz kiedy potencjalni beneficjenci działań są zbiorowi, a nie indywidualni. Wreszcie, empatia może skłaniać do niemoralnych decyzji, jak np. wtedy, gdy współodczuwanie cierpienia jednej osoby lub grupy prowadzi do usprawiedliwiania krzywdy wyrządzonej innym osobom. Na przykład, pod wpływem empatii badani mieli mniejsze obiekcje wobec przesunięcia dziecka na szczyt kolejki oczekujących na ważną operację, nawet kiedy w innych warunkach uważali to za niesprawiedliwe i krzywdzące wobec innych oczekujących dzieci (Batson, Klein, Highberger i Shaw, 1995).

Pojawia się również pytanie, czy wzbudzenie poczucia, że inni doświadczają takiej krzywdy jak my, zawsze prowadzi do pozytywnych konsekwencji. Badania wskazują, że niekoniecznie. Czasami może to wręcz negatywnie wpływać na postrzeganie grupy będącej w potrzebie i prowadzić do licytowania się, która z grup jest lub była bardziej poszkodowana (Noor, Shnabel, Halabi i Nadler, 2012). Tak właśnie dzieje się w wypadku porównywania Holokaustu i ludobójstwa Ormian. Podczas wywiadu jeden z Amerykanów ormiańskiego pochodzenia mówił: "Wszyscy mówią o Holokauście, ale nikt nie mówi o ludobójstwie [Ormian], i myślę, że jesteśmy trochę tym urażeni. Nawet jeśli powiedziałem, że jesteśmy podobni i lubię Żydów, ale my nie jesteśmy uznani..." (Vollhardt, 2015, s. 101). "Rywalizację cierpień" możemy zaobserwować również w relacjach polsko-żydowskich. Taka "licytacja" na doznane krzywdy ujawniła się bardzo wyraźnie podczas dyskusji medialnej wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej w 2018 roku (Bilewicz, Bulska, Babińska, Haska i Winiewski, 2018). Wiele postaci publicznych podkreślało wówczas, że Polacy są na równi z Żydami ofiarami II wojny światowej. W dyskusji padły takie wypowiedzi, jak: "Cierpienie Polaków i Żydów widzi się na świecie inaczej. Musimy dbać o to, żeby nie robić takiego rozróżnienia i przypomnieć światu o polskich cierpieniach" (Jan Dziedziczak, sekretarz stanu w MSZ); "Nasi żydowscy partnerzy muszą jednak pamiętać o tym, że Polaków zginęło w tej wojnie dokładnie tyle samo, co Żydów. Co prawda nie mordowano nas na skalę przemysłową, ale mordowano nas wszędzie i o każdej porze" (Marek Jakubiak, poseł Kukiz'15). Podsumowując, budowanie wspólnoty cierpienia różnych grup wymaga delikatności i dużego wyczucia, ponieważ nieumiejętne działanie może skończyć się obrazą zamiast solidarności.

Z tego, co powiedzieliśmy do tej pory, wynika, że motywacja do zaangażowania się w działania aktywistyczne będzie większa, gdy albo my sami, albo grupa, z którą się identyfikujemy (nasza lub obca), doświadcza złego traktowania. Świadomość, że grupa ta znajduje się  w nieuprzywilejowanej sytuacji, sprawia, że reagujemy oburzeniem i złością. Sytuacje wywołujące te odczucia mogą być bardzo konkretne. Jak wspominał Cesar Chavez, lider ruchu pracowniczego w Stanach Zjednoczonych i twórca National Farm Workers Association, "Moja motywacja pochodzi z mojego osobistego życia i z moich osobistych doświadczeń z rasizmem. Wyrosła z gniewu i oburzenia, kiedy ludziom mojego koloru skóry odmawiano prawa zobaczenia filmu lub wizyty w restauracji". Solidarność i współodczuwanie krzywdy innej grupy nie muszą wynikać tylko z tego, że nasza grupa lub my sami znajdujemy się w złej sytuacji. Niezwykle ważna jest solidarność ze strony neutralnych obserwatorów czy - może jeszcze ważniejsza - ze strony członków grup uprzywilejowanych. Przykładowo, wyniki badań sugerują, że mężczyźni reagujący na seksizm i piętnujący go nie tylko są postrzegani bardziej pozytywnie, ale też ich interwencje są traktowane bardziej poważnie (Drury i Kaiser, 2014). Zaangażowanie mężczyzn w działania na rzecz równości kobiet w ramach kampanii HeForShe to jeden z przykładów takich działań. Co więcej, nie zawsze motywacja do działań na rzecz politycznej i społecznej zmiany musi mieć tak konkretne podstawy. Czasem zaczynamy działać, bo rzeczywistość społeczna narusza nasze fundamentalne wartości moralne, takie jak wolność, równość, sprawiedliwość, wiara czy szacunek dla tradycji. O tym właśnie piszemy w kolejnej części.

1.5

ZAGROŻONE WARTOŚCI MORALNE

Tym, co odróżnia wartości moralne od indywidualnych preferencji czy konwencji społecznych, jest to, że są one postrzegane w kategoriach absolutnych jako dobre lub złe. Ludzie, którzy są przywiązani do określonych wartości, uważają, że powinny one obowiązywać wszystkich ludzi, w każdych warunkach i niezależnie od kontekstu społecznego (Haidt i Graham, 2007; Skitka, 2010). Przykładowo, aktywiści ruchu pro-life sądzą, że aborcja jest naruszeniem bezwzględnej wartości ludzkiego życia i w związku z tym, niezależnie od indywidualnych poglądów, nikt nie powinien być do aborcji uprawniony. Z kolei członkinie ruchu na rzecz wyboru, które w tej samej sytuacji będą widziały prymat wartości indywidualnej wolności i samostanowienia, będą uważały, że w żadnej sytuacji nikt takiego prawa nie powinien im ograniczać. Takie przekonania wskazują na ich zakorzenienie w fundamentalnych wartościach (Mullen i Skitka, 2006). Jednostki przejawiają zdecydowane postawy moralne tylko w wybranych, ważnych dla siebie kwestiach. Takie stanowiska charakteryzują się dużą siłą, pewnością i ekstremalnością.

Jakie są konsekwencje posiadania silnie nasyconych moralnością sądów i postaw? Przede wszystkim jesteśmy motywowani do wyrażania i bronienia swoich moralnych stanowisk, nawet jeśli wiąże się to z poważnymi kosztami dla nas samych. Ponieważ wartości są postrzegane jako niepoddające się kompromisom, ich naruszenie wymaga zdecydowanego przeciwdziałania. Badania potwierdzają, że przekonania moralne rzeczywiście motywują osoby do większego zaangażowania. Efekt ten jest szczególnie widoczny, gdy ważne dla nas wartości są zagrożone - wtedy chętnie wychodzimy na ulice, wrzucamy pełne oburzenia posty w mediach społecznościowych czy wpłacamy pieniądze na rzecz organizacji walczących z niepokojącymi nas zmianami (Miller i Krosnick, 2004). Przykładowo, przekonanie o tym, że fakt występowania globalnych zmian klimatu stoi w sprzeczności z podstawowymi normami moralnymi, wywoływało w badanych złość, która z kolei wiązała się z większą chęcią uczestnictwa w demonstracjach klimatycznych (Barth, Jugert, Wutzler i Fritsche, 2015). W interesujący sposób obserwację tę potwierdziła analiza danych z Twittera. Emocjonalne tweety, które dotyczyły kwestii moralnych, miały największe wskaźniki podań dalej i interakcji. Prawidłowość tę zaobserwowano w różnych kwestiach społecznych, takich jak kontrola dostępu do broni, małżeństwa jednopłciowe czy zmiany klimatu. Wyniki te sugerują, że połączenie silnych emocji i treści moralnych jest istotnym czynnikiem wpływającym na rozprzestrzenianie się treści w sieciach społecznych (Brady, Wills, Tucker, Jost i Van Bavel, 2018). Wreszcie, wartości moralne mogą skłonić członków grup uprzywilejowanych do zaangażowania się w działanie na rzecz grup słabszych (van Zomeren, Postmes, Spears i Bettache, 2011).

Przekonania moralne wpływają również na to, jak bardzo przestrzegamy norm grupowych (Hornsey, Majkut i Terry, 2003). Wyniki badań wskazują, że osoby, których postawy miały niewielkie uzasadnienie moralne, były w większym stopniu skłonne zmodyfikować swoje zachowanie zgodnie z normami grupowymi dotyczącymi uznania przez prawo związków jednopłciowych. Z kolei osoby, których przekonania miały silny związek z ich wartościami moralnymi, nie były skłonne do zmiany zachowania pod wpływem norm grupowych. Gdy osoby te zauważały, że normy obowiązujące w grupie nie są spójne z ich wartościami, były wręcz zmotywowane do nonkonformizmu. Chętniej podejmowały działania przeciwne do tego, jak zachowywała się ich grupa. Działania te miały zarówno charakter prywatny (np. podpisywanie petycji czy głosowanie na partię popierającą prawa osób LGBT+), jak i publiczny (np. udział w demonstracji). Sugeruje to, że osoby o postawach zakorzenionych w wartościach nie obawiają się demonstrowania swoich poglądów nawet wbrew opiniom grupy.

Poza mobilizowaniem do działania na rzecz danej sprawy, postrzeganie kwestii w kategoriach wartości moralnych może mieć także negatywne konsekwencje. Po pierwsze, silne zaangażowanie wartości może wiązać się z wrogością wobec osób, które ich nie podzielają, i mniejszą skłonnością do szukania rozwiązań kompromisowych. Nawet zachowania koncyliacyjne przejawiane przez drugą stronę mogą być zinterpretowane negatywnie, jeśli są postrzegane jako próba targowania się o święte dla nas wartości. Zaobserwować to można na przykładzie stosunku części Irańczyków do energii atomowej (Dehghani, Atran, Iliev, Sachdeva, Medin i Ginges, 2010). Niewielka, ale politycznie znacząca część populacji postrzega zdobycie dostępu do energii atomowej (ale nie broni atomowej) jako świętą wartość. Jakie to ma konsekwencje? Okazuje się, że wyobrażenie sobie zachęt ekonomicznych motywujących do rezygnacji z dostępu do energii atomowej wywoływało efekt odwrotny do zamierzonego, prowadząc do większej złości i sprzeciwu wśród Irańczyków. Dopiero pokazanie, że druga strona także rezygnuje z czegoś, co stanowi dla niej wartość moralną, skłaniało w tej sytuacji do większych kompromisów. Po drugie, badania pokazują, że osoby patrzące na jakąś kwestię przez pryzmat wartości są skłonne podważać i odrzucać rozstrzygnięcia nawet skądinąd uznanych autorytetów (np. sądu), jeśli nie przynoszą one korzystnych rozwiązań. Może to prowadzić do odrzucania "reguł gry", nawet jeśli są one demokratyczne i akceptowane w innych wypadkach. Większa jest także akceptacja rozwiązań przemocowych, o czym piszemy w rozdziale 6. Po trzecie, w skrajnej sytuacji przywiązanie do wartości może prowadzić do rozpadu grupy aktywistycznej. Dzieje się tak wówczas, gdy istnieje w niej podgrupa ceniąca nade wszystko "czystość moralną" i niegodząca się na kompromisy, niezbędne na przykład przy zawiązywaniu koalicji, które mogłyby pomóc osiągnąć cel ważny dla pozostałej części grupy. Warto zaznaczyć, że osoby działające w imię silnych i niepoddających się kompromisom wartości mogą budzić ambiwalentne emocje wśród obserwatorów, którzy nie są w aż tak dużym stopniu zaangażowani w sprawę. Z jednej strony osoby takie sygnalizują wagę sprawy i swoją klarowną i bezkompromisową postawą wysyłają jasny sygnał, że sprawa wymaga działania (np. 16-letnia aktywistka klimatyczna Greta Thunberg). Z drugiej strony bliska obecność jednostek demonstrujących silne postawy moralne może budzić poczucie zagrożenia u osób mniej zaangażowanych i działających z mniejszym poświęceniem dla wartości. Jednostki takie stanowią bowiem punkt odniesienia i ukazują mniej zaangażowane osoby w niekorzystnym świetle jako te, które niewystarczająco dużo robią dla wspólnej sprawy. Jedną ze strategii wybieranych przez ludzi w celu poradzenia sobie z niekorzystnymi porównaniami z tak wyśrubowanymi standardami jest odsunięcie społeczne supermoralnego aktywisty (o tych i innych konsekwencjach percepcji aktywistów piszemy więcej w rozdziale 3).

Te negatywne konsekwencje nie powinny nam jednak przesłaniać mobilizującej siły abstrakcyjnych wartości moralnych. Powstaje pytanie, dlaczego wartości mają takie znaczenie. Badania pokazują, że pozytywne emocje, które czerpiemy z samej świadomości, że robimy coś, co jest słuszne, często wystarczają, by motywować nas do działania. Przykładem niech będzie wypowiedź Edwarda Snowdena, analityka zatrudnionego przez CIA, który w czerwcu 2013 roku postanowił przedstawić światu praktyki śledzenia obywateli i obywatelek stosowane nie tylko przez rząd amerykański, ale także przez kraje europejskie. Przekazał trójce dziennikarzy "Guardiana" dane zbierane przez amerykańską agencję bezpieczeństwa narodowego, a także opisał programy wykorzystywane do śledzenia, tym samym poważnie łamiąc prawo. Zapytany o to, co skłoniło go do zaryzykowania całego swojego dotychczasowego życia, odpowiedział: "Bardziej skłonny jestem zaryzykować uwięzienie lub jakiekolwiek inne negatywne konsekwencje, niż jestem gotów zaryzykować ograniczenie mojej intelektualnej wolności i wolności otaczających mnie osób, na których mi zależy. To nie znaczy, że się poświęcam. Czuję się dobrze, wiedząc, że mogę przyczynić się do dobra innych". O tym mechanizmie motywacyjnym opowiemy pod koniec tego rozdziału.

1.6

POZYTYWNE EMOCJE CZERPANE Z ZAANGAŻOWANIA NA RZECZ WAŻNEJ SPRAWY

Wyobraźmy sobie najpierw, że rząd podejmuje jakąś skandaliczną decyzję, która wywołuje w nas dużo negatywnych emocji - wycinają puszczę lub utrudniają budowę obwodnicy, liberalizują lub zaostrzają prawo aborcyjne, podnoszą lub obniżają podatki. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, która budzi w nas dużo negatywnych emocji. Pojawia się złość, gniew, oburzenie. Emocje te sprawiają, że zaczynamy rozmawiać z wieloma osobami. Od słowa do słowa zamiast poprzestać na oburzeniu i komentowaniu w mediach społecznościowych, zaczynamy coś organizować, ustalać termin spotkania w sprawie protestu, który chcemy w związku z tym przeprowadzić. Przychodzi kilka-kilkanaście osób, dyskutujemy o tym, jak chcemy, żeby ten protest wyglądał. Widzimy, że nasze działania przynoszą szybkie efekty. Na demonstracji, którą zgłosiliśmy niedawno, pojawia się 15, 150, 1500, 15 000 osób. Dużo emocji, sporo pozytywnych informacji zwrotnych, sprawczość. Niektórzy aktywiści odczuwają w takich sytuacjach specyficzny stan przypominający zakochanie: motyle w brzuchu, nie do końca realistyczna ocena sytuacji (w wypadku niektórych działań realistyczny ogląd sytuacji spowodowałby zapewne porzucenie jakichkolwiek działań). Duży wyrzut adrenaliny może prowadzić do uczucia euforii, a nawet odurzenia, i znacząco ułatwia podjęcie tego wysiłku (Forman i Slap, 1985). Ten stan "aktywistycznego upojenia", niekorzystny, jeśli jest utrzymywany przez dłuższy czas bez przerw na regenerację i odpoczynek, może zachęcać do nieustannej aktywności. Ale podobnie jak w wypadku przyjmowania środków pobudzających - w którymś momencie możemy doświadczyć znaczącego spadku energii, a nawet stanów depresyjnych (więcej na ten temat przeczytacie w rozdziale 9).

Jeśli jesteśmy aktywist(k)ami albo mamy ich/je wśród znajomych, jesteśmy przyzwyczajone i przyzwyczajeni do obecności emocji. Aktywiści często się oburzają, złoszczą, ale także przejawiają silną empatię w stosunku do osób doznających niesprawiedliwego traktowania. Cieszą się wreszcie, jeśli uda im się odnieść choćby niewielki sukces. Wykrzykniki, apele, emocjonalne wzmożenie. Emocje pełnią ważną funkcję w działaniach zbiorowych (Thomas, McGarty i Mavor, 2009). I chociaż większość badań, także tych opisanych w tym rozdziale, koncentruje się na negatywnych emocjach doświadczanych na skutek frustracji, niektóre analizy ruchów społecznych sugerują, że rola emocji w aktywizmie może być bardziej złożona. O ile bowiem na początku działania większą rolę odgrywać mogą emocje negatywne, takie jak gniew, złość czy lęk, o tyle później, jeśli zaangażowanie ma się utrzymać przez dłuższy czas, konieczne są emocje bardziej pozytywne (Brown i Pickerill, 2009; Tausch i Becker, 2013). Pomimo wciąż niewielkiej liczby badań, których rezultaty wspierają to przekonanie, zbierane przez nas dane wskazują na bardzo istotną rolę pozytywnych emocji w działaniach zbiorowych. Z czego wynikają te pozytywne emocje? Coraz więcej badań poświęconych motywacji do zaangażowania się w działania wolontaryjne dowodzi, że działania takie są nagradzające same w sobie. Samo pomaganie może być źródłem dużej przyjemności, ponieważ odpowiada na naszą potrzebę, aby zachowywać się w sposób, który sprawia, że inni ludzie dobrze się czują. Równocześnie takie zaangażowanie daje nam możliwość przebywania i współdziałania z innymi ludźmi, uczestniczenia w ciekawych i rozwijających wydarzeniach.

Szersze wyjaśnienie motywującej siły działania na rzecz ważnych dla nas wartości społecznych proponuje teoria poszukiwania znaczenia (Kruglanski i in., 2017). Mówi ona, że jedną z fundamentalnych potrzeb ludzkich jest poczucie, że jest się docenianym, ważnym i że prowadzi się życie, które ma znaczenie i sens. Kiedy te potrzeby nie są zaspokojone, ludzie podejmują działania mające na celu zmianę tego stanu, a mogą to zrobić między innymi poprzez działanie na rzecz ważnej dla siebie sprawy (Deci i Ryan, 2000; Fiske, 2003; Frankl, 1969; Kruglanski i in., 2013; 2014). Zgodnie z tym ujęciem, im ważniejsza jest sprawa, o którą ludzie walczą, tym bardziej znaczący będą się czuć, działając na jej rzecz, i tym więcej będą skłonni dla niej poświęcić. Założenia te sprawdziłyśmy w serii sześciu badań, przeprowadzonych z udziałem polskich aktywistów i aktywistek działających na rzecz różnych spraw (Jaśko, Szastok, Grzymała-Moszczyńska, Maj i Kruglanski, 2019). Pierwsze badanie, w którym udział wzięli członkowie i członkinie lewicowej partii Razem, rozpoczęłyśmy latem 2015 roku. Okazało się, że im ważniejsze dla osób badanych były wartości reprezentowane przez Razem, tym bardziej znaczące czuły się te osoby na skutek zaangażowania w Razem. W związku z tym bardziej chciały się poświęcać na rzecz realizacji jej idei i włączać się w działania takie, jak zbieranie podpisów pod rejestracją list wyborczych, czy w zmianę planów urlopowych, aby wesprzeć pracę organizacji. Drugie badanie przeprowadziłyśmy w styczniu 2016 roku z udziałem ponad 1500 osób identyfikujących się z Komitetem Obrony Demokracji. Podobnie jak w wypadku Razem, osoby, dla których wartości ruchu były osobiście ważne, czuły się bardziej znaczące w związku z uczestnictwem w działaniach KOD-u. Również w większym stopniu chciały się angażować w jego pracę, nawet wtedy, gdy wiązało się to z dużym wysiłkiem. Podobny wzór wyników uzyskałyśmy także w badaniach z udziałem osób zaangażowanych w Czarny Protest i Strajk Kobiet - tym razem jednak badania prowadziłyśmy również podczas demonstracji. Kolejne badanie przeprowadziłyśmy w kontekście protestów przeciw wycince Puszczy Białowieskiej latem 2017 roku - zbierając dane zarówno wśród osób protestujących w Puszczy (m.in. biorących udział w Obozie dla Puszczy i angażujących się w dość ekstremalne akcje, takie jak blokowanie harwesterów czy utrudnianie wycinki), jak i osób wyrażających sprzeciw wobec wycinki poprzez udział w lokalnych demonstracjach solidarnościowych. Ostatnie z przeprowadzonych w tej serii badań dotyczyło protestu głodowego rezydentów, w ramach którego pracownicy medyczni domagali się wzrostu wydatków na ochronę zdrowia, polepszenia warunków pracy i likwidacji kolejek. Podsumowując, wyniki wszystkich sześciu badań systematycznie potwierdzają opisaną wcześniej prawidłowość: im ważniejsze dla aktywistów były wartości reprezentowane przez dany ruch, tym więcej poczucia dumy, siły i personalnego znaczenia osoby te czerpały z tych działań i tym bardziej skłonne były podejmować się zadań wymagających dużych poświęceń w przyszłości, jak np. uczestnictwo w strajku głodowym czy działaniach zagrożonych wysokimi karami finansowymi. Sugeruje to, że pozytywne wzmocnienia uzyskiwane dzięki zaangażowaniu mogą stanowić silny bodziec podtrzymujący zaangażowanie w aktywizm.

Czy to oznacza, że osoby, które regularnie angażują się  w działania aktywistyczne, prowadzą szczęśliwsze i bardziej spełnione życie? Próbę udzielenia odpowiedzi na to pytanie podjęli Malte Klar i Tim Kasser (2009), porównując osoby, które były aktywistami, z grupą osób niezaangażowanych w działalność aktywistyczną. Okazało się, że różne wskaźniki zaangażowania społecznego były pozytywnie związane z poczuciem dobrostanu psychicznego i społecznego. Aktywiści byli również bardziej pełni życia niż osoby, które nie wykazywały takiego zaangażowania. Wyniki te są spójne z wnioskami płynącymi z innych badań, zgodnie z którymi wolontariusze są bardziej zadowoleni z życia (Meier i Stutzer, 2008). Badacze podjęli również próbę eksperymentalnej weryfikacji związków między aktywizmem a dobrostanem (Klar i Klasser, 2009). W tym celu podzielili osoby badane na trzy grupy: "aktywistów", "nieaktywistów" i grupę kontrolną. Dwie pierwsze grupy czytały teksty poświęcone jedzeniu w stołówce uniwersyteckiej. Grupa "aktywistyczna" oceniała cztery możliwości udoskonalenia polityczno-etycznych aspektów przygotowywania jedzenia (np. poprzez kupowanie produktów wytworzonych lokalnie lub zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu). Z kolei grupa "nieaktywistyczna" czytała o tym, jak można sprawić, aby jedzenie było smaczniejsze. Jakkolwiek obie grupy nie różniły się odczuwanym dobrostanem, to jednak te osoby, które poproszono o napisanie krótkiej wiadomości dotyczącej serwowanego jedzenia do dyrektora stołówki, w grupie "aktywistycznej" deklarowały istotnie wyższy poziom witalności od osób z grupy "nieaktywistycznej". W innych badaniach zaproszono kobiety do napisania tweeta w reakcji na seksistowski tekst. Kobiety, które zaangażowały się w to działanie, deklarowały niższy poziom smutku i wrogości, a także wyższy poziom dobrostanu niż kobiety, które tego nie zrobiły (Foster, 2015). Podobnie było w przypadku biseksualnych kobiet - zaangażowanie w działania zbiorowe związane było z wyższym poziomem dobrostanu (Watson, Morgan, Craney i Raquel, 2018). U aktywistów obserwuje się ponadto większe poczucie siły (Drury i Reicher, 2005), dumę i inne pozytywne emocje dotyczące własnej osoby (Becker, Tausch i Wagner, 2011; Tausch i Becker, 2013) oraz ogólnie lepszy stan zdrowia psychicznego (Boehnke i Wong, 2010; Cherniss, 1972).

Powstaje pytanie, czy do tych psychologicznych korzyści czerpanych z aktywizmu mają również dostęp osoby, które mniej regularnie angażują się w działania polityczne. Ważnym czynnikiem związanym z dalszym zaangażowaniem się na rzecz danej grupy lub sprawy jest poczucie, że nasze dotychczasowe działania w jakiś sposób nas wzbogaciły. Jaką rolę w działaniach zbiorowych odgrywa to poczucie? Czy ma ono równie duże znaczenie wśród regularnych aktywistów i wśród osób, które nie postrzegają siebie jako aktywistów? Aby to sprawdzić, przeprowadziliśmy badania podczas różnych wydarzeń masowych, takich jak np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, demonstracje na rzecz mniejszości seksualnych (m.in. Parada Równości) oraz masowe spotkania religijne. Wyniki pokazały, że postrzeganie siebie jako aktywisty lub aktywistki było silnie związane z chęcią działania na rzecz grupy i wartości przez tę grupę uznawanych. Osoby, które postrzegały siebie jako aktywistki, chciały dalej się angażować i pomagać grupie niezależnie od tego, czy samą demonstrację bądź zgromadzenie oceniały jako mające wpływ na ich samorozwój, czy też niemające takiego wpływu (Besta i Zawadzka, 2017). Ważne dla nas były również te osoby, które nie postrzegały siebie jako regularnych aktywistów czy aktywistki, ale przyszły wesprzeć jakąś grupę, ideę czy zbiór wartości. Wśród tych osób chęć dalszego angażowania się w działania na rzecz grupy była związana z tym, jak oceniały one to wspólnotowe doświadczenie. Jeśli uważały, że udział w nim pomógł im spojrzeć na świat, ludzi i wydarzenia w szerszej perspektywie, pozwolił rozwinąć kompetencje i zdobyć nową wiedzę, to wówczas deklarowały silniejszą chęć dalszych działań i uczestnictwa w kolejnych akcjach. Jeżeli jednak doświadczenie było oceniane jako mało wzbogacające, wówczas osoby niebędące aktywistami wyrażały zdecydowanie mniejszą chęć wzięcia udziału w przyszłych działaniach oraz deklarowały mniejszą pomoc grupie. Wyniki te pokazują, że osoby, które nie nazwałyby siebie aktywistami i dla których aktywizm nie jest ważną częścią życia, również mogą angażować się w działania na rzecz grupy. Dzieje się tak jednak tylko wtedy, gdy wydarzenie wspólnotowe, w którym te osoby uczestniczyły, pozwalało im poczuć, że mogą się rozwijać, zyskać nową perspektywę patrzenia na świat lub zdobyć nowe doświadczenia. Dzięki temu nabywają one przekonania o skuteczności swojego działania (Besta, Jaśkiewicz, Kosakowska-Berezecka, Lawendowski i Zawadzka, 2018). Jak widać, istnieje całe spektrum pozytywnych konsekwencji wynikających z zaangażowania w działania zbiorowe.

1.7

OD TEORII DO PRAKTYKI

W tym rozdziale poruszyliśmy wiele kwestii, które mają motywujący wpływ na zaangażowanie w działania na rzecz różnych spraw. Co jednak z tego wynika dla osób, które chcą zmotywować do działania swoje otoczenie? Co możemy zrobić w praktyce, aby zachęcić ludzi do wspólnej pracy na rzecz zmiany świata? Poniżej znajdziecie kilka wskazówek, które naszym zdaniem mogą was wesprzeć w osiągnięciu tego celu.

WSKAZÓWKA 1

Starajmy się zwiększyć wagę istotnej dla nas sprawy w oczach ludzi, którzy jeszcze nie wiedzą o niej wystarczająco dużo.

Możemy to zrobić poprzez pokazanie otoczeniu konsekwencji tej sytuacji - krzywdy i niesprawiedliwości, do których prowadzi. Krzywdy tej doświadczać mogą osoby należące do grupy, z którą nie mamy wiele kontaktu na co dzień (np. uchodźcy Rohingya), albo osoby, z którymi spotykamy się co pewien czas (np. osoby w kryzysie bezdomności). Sytuacja ta może mieć konsekwencje teraz (np. kiedy zdajemy sobie sprawę z dyskryminacji ze względu na płeć) lub dopiero w przyszłości (np. gdy myślimy o konsekwencjach zmian klimatu). Kiedy pokazujemy oczywistą krzywdę, naturalną reakcją większości osób jest gniew, poczucie niesprawiedliwości i chęć działania.

WSKAZÓWKA 2

Apelujmy do wartości moralnych osób, które chcemy zachęcić do działania.

Pokazanie moralnego aspektu naszej sprawy ma szansę dobrze zadziałać, ponieważ ludzie są szczególnie wrażliwi na łamanie tego rodzaju zasad. Wiele osób czuje, że powinno w takiej sytuacji zareagować. Przykładowo, możemy pokazać, w jaki sposób zachowanie rządu lub zarządu firmy, w której pracujemy, godzi w wartości moralne, takie jak wolność, równość, godność, sprawiedliwość, honor, czy też ogranicza należne nam prawa.

WSKAZÓWKA 3

Zacznijmy budować tożsamość naszej grupy wokół wspólnej sprawy.

W jaki sposób możemy to zrobić? Pierwszą metodą jest nakreślenie wyraźnej linii pomiędzy "my" i "oni". Pokażmy, czym nasza grupa, walcząca o odzyskanie należnych jej praw, różni się od oponentów. Chcemy też pokazać, kto jest sojusznikiem i stoi po naszej stronie, czyje poparcie chcemy pozyskać, a kto szkodzi naszej sprawie. Możemy to zrobić na różne sposoby. Jednym z najprostszych jest umożliwienie osobom pokazania, że należą do grupy popierającej naszą sprawę, za pomocą przypinek, koszulek, nakładek na zdjęcie profilowe czy innej formy identyfikacji wizualnej. Innym sposobem jest organizowanie spotkań, w trakcie których rozmawiamy o istotnych dla nas sprawach i wartościach, budujemy wspólnotę przekonań i "naszą" tożsamość jako grupy.

WSKAZÓWKA 4

Pokażmy, że tego problemu nie można rozwiązać indywidualnie (jeśli to prawda).

Możemy pokazywać, że bez wspólnego działania nie będzie możliwe poradzenie sobie z danym problemem. Przykładem takich dwóch strategii jest walka ze smogiem i jego konsekwencjami. Oczywiście niektórzy z nas (szczególnie bardziej zamożni) mogą podejmować różnego rodzaju indywidualne środki zaradcze - kupować maski i oczyszczacze powietrza. Jednak w żadnym stopniu nie wpłynie to na poprawę jakości powietrza dla wszystkich, a przecież wszyscy odczuwamy negatywne konsekwencje smogu, np. w postaci chorób. Podobnie jest z głosowaniem. Jeśli 80% osób uprawnionych do głosowania w słoneczną niedzielę wyborczą nie pójdzie do urn, o tym, kto będzie rządził całym krajem, zadecyduje zmotywowane 20%.

WSKAZÓWKA 5

Zwracajmy uwagę na to, że zaangażowanie w aktywizm może nam dawać poczucie sensu, znaczenia, przynależności.

Czujemy, że należymy do ważnej dla nas grupy, dostajemy różnego rodzaju wzmocnienia, odczuwamy dumę i inne pozytywne emocje. Musimy jednak uważać, żeby nie przesadzić - nie chcemy sprawić wrażenia, że to tylko dobra zabawa. Takie przekonanie może zaszkodzić utrzymaniu zaangażowania, gdy robi się trudniej (a dobrze wiemy, że tak będzie), może też zniechęcać innych do przyłączania się do nas. Jeśli ludzie wokół będą sądzili, że naszym głównym celem jest dobra zabawa, mogą zacząć kwestionować naszą motywację i deprecjonować nasze działania.

WSKAZÓWKA 6

Jeśli sprawa, o którą walczymy, dotyczy grupy obcej, zachęćmy do przyjęcia perspektywy tych osób.

Przyjmowanie perspektywy danej grupy jest stosunkowo skuteczną metodą przekonania ludzi, że warto się włączyć w działania na rzecz tej grupy. Przyjmowanie perspektywy może jednak nie działać równie dobrze na wszystkich. Należy zachować szczególną ostrożność, jeśli prosimy ludzi o przyjmowanie perspektywy osób pochodzących z grup, które wywołują duży lęk.

WSKAZÓWKA 7

Budujmy koalicje i szukajmy wspólnoty doświadczeń pomiędzy grupami, które mogą działać na rzecz wspólnej sprawy.

Bez wsparcia trudno jest osiągać duże cele. Dlatego też umiejętne zjednywanie sobie (czasem bardzo nieoczywistych) sojuszników jest bardzo istotną umiejętnością. O tym, jak się do tego zabrać, przeczytacie więcej w rozdziale 10.

WSKAZÓWKA 8

Stwórzmy wachlarz możliwych sposobów zaangażowania.

Planując działania naszego ruchu, pomyślmy o zadaniach, w które mogą się włączyć osoby mające różne zasoby. Co może zrobić ktoś, jeśli chce z nami działać, ale ma tylko godzinę tygodniowo? Do jakich działań chcemy zaprosić osoby, które mają dwa wieczory w tygodniu? A co może dla nas zrobić ktoś, kto prawie w ogóle nie ma czasu, ale dysponuje ważnymi dla nas kontaktami czy zasobami materialnymi? Stworzenie "menu zaangażowania", w którym każdy może znaleźć coś dla siebie, jest ogromnie ważne!

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 2

OCZEKIWANIE SUKCESU A DZIAŁANIE NA RZECZ SPRAWY

Optymizm jest politycznym zachowaniem. Ci, którzy czerpią korzyści ze status quo, są zadowoleni, kiedy ludzie myślą, że nic nie może zmienić się na lepsze. Optymizmem jest patrzeć na ogrom problemów stojących przed nami i wierzyć, że jesteśmy w stanie je rozwiązać.

Marshall Saunders

W większości wypadków ludzie podejmują działania jedynie wtedy, kiedy myślą, że mogą osiągnąć założone cele. Kiedy sądzimy, że cel jest poza naszym zasięgiem - albo gdy podejrzewamy, że nasz wysiłek nigdy nie doprowadzi nas do pożądanych efektów - porzucamy taki cel lub czekamy na bardziej sprzyjającą okazję. W kontekście walki o lepszy świat jest to o tyle problematyczne, że precyzyjna ocena szans powodzenia takiego przedsięwzięcia nastręcza sporych trudności. Przykładowo, nie jest jasne, czy osoby decyzyjne, np. politycy, zareagują na działania aktywistów zgodnie z ich oczekiwaniami. Czy inni ludzie dołączą do mało popularnej sprawy? Czy formy działania, które wybieramy, przyniosą nam sukces? Również sama ocena szansy na sukces zmienia się wraz z podejmowanymi działaniami. W dynamicznej sytuacji, jaką jest wspólne działanie, aktywiści mogą doświadczać wielu porażek i sukcesów, które na bieżąco zmieniają ich oczekiwania co do ostatecznego rezultatu. Wreszcie, wiele spraw, w które angażują się działacze i działaczki, jeszcze przez długi czas będzie dalekich od rozwiązania, i to niezależnie od skali podejmowanych działań. Zmiany klimatyczne, nierówności ekonomiczne czy dyskryminacja to kwestie, o których poprawę działacze i działaczki zabiegać będą jeszcze przez wiele lat, a szanse na definitywne rozwiązanie tych kwestii w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej są małe, wręcz znikome. Jak zatem ludzie kalkulują szanse powodzenia działań aktywistycznych i w jaki sposób te szanse wpływają na ich zaangażowanie? Jak zachęcić innych do włączenia się w sprawę, która ma małe lub niejasne prawdopodobieństwo powodzenia? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w tym rozdziale.

2.1

SUKCES, CZYLI CO DOKŁADNIE?

Ciąg dalszy w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

"Książka Walcz, protestuj, zmieniaj świat. Psychologia aktywizmu rzetelnie opisuje proces angażowania się w działalność społeczną oraz motywacje i potrzeby, które nami kierują. Wykorzystuje przy tym bieżące przykłady z życia społecznego, jak również badania krajowe i zagraniczne i wskazuje, jak najefektywniej zachęcać do działania. To przydatne źródło informacji i porad dla wszystkich tych, którzy chcą być aktywistami i aktywizować innych."

Amnesty International Polska

"Kto myśli, że XXI wiek będzie wiekiem mistyków, bądź charyzmatycznych przywódców, albo nie będzie go wcale - jest w błędzie. Niniejsza książka pokazuje wyraźnie, że to czerpanie ze zbiorowej mocy i słabości oraz głębokie osadzenie w codziennym życiu daje prawdziwą szansę, by wspólnie z innymi czynić świat lepszym. Ta książka to podręcznik o nowej solidarności, którą możemy odpowiedzieć na nasze dzisiejsze wyzwania."

Jacek Kołtan, Europejskie Centrum Solidarności

"Zaangażowanie w aktywizm kilka lat temu wywróciło mój świat do góry nogami. Nie spodziewałam się takiego huraganu zmian. Myślę, że gdybym przeczytała Walcz, protestuj, zmieniaj świat na początku tej drogi, uniknęłabym wielu napięć, obwiniania się o odstawanie od "tej prawdziwej" rzeczywistości, nie zastanawiałabym się w chwilach zwątpienia, czy rezygnacja z poczucia bezpieczeństwa (procesy, wyroki nakazowe, utrata oszczędności i może o innych nie będę pisać...) ma sens. I na pewno nie zmieniłabym tej decyzji. Działajmy. Nie bądźmy obojętni. Koniecznie przeczytajmy tę książkę, by zrozumieć, dlaczego warto się sprzeciwiać, szukając w tym sojuszniczeki sojuszników. A także dlaczego pomimo ogromnego kosztu to się naprawdę opłaca." 

Kasia Paterek, aktywistka ekologiczna

"Świetna książka! Przystępny i do gruntu praktyczny poradnik aktywizmu, mocno oparty na najnowszych badaniach naukowych, pokazujący, że wysiłki akademickie mogą służyć nie tylko wąskiej grupie specjalistów i specjalistek. Mnóstwo współczesnych przykładów z kampanii Sandersa, anarchistycznych memów, działań amerykańskich socjalistów czy polskiej lewicy. Przystępny język i same konkrety. Bardzo polecam!"

Marta Rawłuszko, FemFund

"Bez rewolucyjnej teorii nie ma mowy o rewolucyjnej praktyce. Jest to przewodnik po zmianie społecznej, którego nie może zabraknąć na żadnej aktywistycznej półce."

Alicja Beryt, Spółdzielnia Ogniwo

"Jeszcze nie było w polskim aktywizmie tak przekrojowego i zorientowanego praktycznie kompendium psychologii aktywizmu i jednocześnie poradnika dla działaczy i działaczek społecznych. Autorki i autor z uwagą, godną podziwu wrażliwością i... czułością poruszają wątki w tym czasie dla aktywizmu fundamentalne, czasem niepopularne. Dodają także nadziei. Serdecznie polecam i dziękuję za tę książkę!"

Natalia Sarata, RegenerAkcja

"OMKS - Ogólnopolskie Porozumienie Nauczycieli z całym przekonaniem rekomenduje tę książkę. Jesteśmy przekonani i przekonane, że książka stanie się popularnym podręcznikiem psychologii aktywizmu, który będzie wykorzystywany w praktyce przez różne grupy społeczne walczące o swoje prawa i o dobro wspólne.  Liczymy na to, że przyczyni się ona do głębszego zrozumienia psychologicznych aspektów aktywizmu społecznego. Serdecznie polecamy!"

Piotr Krajewski, OMKS

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

WPROWADZENIE

W czasach urodzaju na poradniki samorozwoju i szkolenia dotyczące skutecznej rywalizacji z innymi chcemy zwrócić uwagę na wspólne działania podejmowane na rzecz zmiany społecznej. Na solidarność, która może nas połączyć w celu zmiany tego, co nas otacza. Większość wyników licznych badań naukowych nad aktywizmem i działaniami zbiorowymi publikowana jest wyłącznie w specjalistycznych czasopismach. Ale kto je czyta? Inne osoby zajmujące się badaniami. Może studenci. Czasami co bardziej zainteresowane tym tematem osoby, lecz to wymaga już od nich nie lada determinacji. Nam jednak się wydaje, że z tą wiedzą warto dotrzeć do o wiele większej grupy czytelniczek i czytelników. Warto pokazać, co wiemy o wspólnych działaniach na rzecz ważnych spraw społecznych, kiedy działania te są bardziej skuteczne, a kiedy mniej. Kto i dlaczego chętniej się w nie angażuje? Osobną kwestią jest obserwowana obecnie w naszym społeczeństwie niespójność. Z jednej strony mamy wciąż pojawiające się i znikające wpisy w mediach społecznościowych, ulotność internetowych dyskusji, opinie i pokrzykiwania, wypierające fakty i rzetelne informacje, brak dostępności do literatury specjalistycznej. Z drugiej - coraz częstsze, nie tylko w Polsce, samoorganizowanie się. Wiele organizacji dążących do poprawy różnych obszarów życia, poczynając od prób zmiany tego, jak uczymy nasze dzieci, a kończąc na ruchach społecznych podejmujących wysiłki zmierzające do zmiany prawa, do większego równouprawnienia grup dyskryminowanych, większej sprawiedliwości. Ruchach piętnujących łamanie praw konstytucyjnych i pracowniczych. Ta książka również jest efektem działania zbiorowego. Działania w obszarze, w którym razem prowadzimy badania. Działania takimi środkami, jakie są dostępne nam jako ludziom nauki. Mamy wielką nadzieję, że ta publikacja nie będzie kolejną książką zalegającą na półce w domowej biblioteczce. Kolejnym e-bookiem, na który zerkniecie tylko po to, aby przejrzeć spis treści. Chcemy, aby wspierała rozwiązywanie mniejszych i większych problemów społecznych.

Ta książka ma przybliżyć wam świat działań wspólnotowych. To przewodnik po działaniach zmieniających rzeczywistość, który napisaliśmy na podstawie wniosków z badań naukowych oraz doświadczeń aktywistów i aktywistek. Jeśli chcecie działać razem z innymi, dokonywać zmiany społecznej w swojej klasie, dzielnicy, kraju - ta książka jest dla was. Jeśli chcecie budować grupy, kierować zespołem, kontrolować tych, którzy wami kierują, zerknijcie do niej. Jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego ludzie nie podążają za waszymi pomysłami i nie przychodzą na protesty - przeczytajcie to, co mamy wam do powiedzenia. Czytajcie, jeśli działacie w ruchu walczącym o to, aby na świecie było choć trochę lepiej. Nawet jeśli na razie tylko zastanawiacie się nad zaangażowaniem się w takie działania - również czytajcie. To jest też książka dla tych wszystkich, którzy próbują zrozumieć, jaką rolę w życiu każdego i każdej z nas odgrywają grupy, wspólnoty i relacje z innymi.

Chcemy wam dać coś na kształt poradnika, przewodnika. Przytoczone wyniki badań są ilustrowane przykładami z życia. Historiami konkretnych aktywistów oraz zdarzeniami, w których uczestniczyły całe ruchy społeczne. Przykładami wyzwań, którym wszystkie te osoby musiały stawić czoła. Ale też przykładami skutecznych rozwiązań, pomysłów na mobilizowanie innych, zarządzanie grupą i docieranie z komunikatami do osób pozornie niezainteresowanych. Do współpracy zaprosiliśmy aktywistów i aktywistki, żeby opowiedzieli o swoich doświadczeniach i przedstawili płynące z nich rady. Zaprosiliśmy osoby zajmujące się na co dzień komunikacją w grupie, marketingiem, promocją - aby wskazały, na co zwracać uwagę przy planowaniu własnych działań i organizowaniu swojej grupy. Przytaczamy wreszcie wskazówki dotyczące skutecznego działania, które podsuwają inni badacze ruchów społecznych. Wierzymy, że wszystko to może posłużyć jako mapa, dzięki której znajdziecie drogę do ważnej dla was zmiany. Mamy nadzieję, że lektura tej książki pomoże wam w realizacji waszych pomysłów i celów. Liczymy też, że będzie dla was wsparciem w zmaganiach z trudnościami, jakie niesie samoorganizacja, oraz w często frustrujących próbach przekonania innych, że warto się włączyć i działać wspólnie.

Czytając ten poradnik, możecie koncentrować się na tym, co obecnie jest dla was najważniejsze. Każdy z rozdziałów odnosi się do konkretnego aspektu działań aktywistycznych. Jednak dopiero całość składa się na spójną opowieść o aktywizmie i aktywistach. Przedstawiamy wam wiedzę i praktyczne wskazówki, jakie płyną z badań nad działaniami zbiorowymi.

W rozdziale 1 opiszemy, co motywuje aktywizm. Jakie czynniki wiążą się z chęcią zmiany rzeczywistości wokół siebie. Przyjrzymy się takim kwestiom, jak poczucie niesprawiedliwości, identyfikacja z grupą, wartości moralne, pozytywne emocje związane z działaniami i uczestnictwem w życiu wspólnoty. W rozdziale 2 omówimy rolę oczekiwanego sukcesu i norm grupowych. Czy i kiedy spostrzeganie naszych działań jako skutecznych jest ważne w angażowaniu się w protesty i aktywizm? W jaki sposób normy kształtują nasze zachowania? Jakie normy mogą ułatwiać działania wspólnotowe? W rozdziale 3 skoncentrujemy się na najważniejszych przeszkodach w mobilizowaniu ludzi do działania. Opierając się na różnych przykładach walki o równouprawnienie kobiet, opiszemy, dlaczego wiele kobiet nie wspiera postulatów aktywistek feministycznych. Omówimy też inne czynniki, takie jak koncentracja na własnym interesie, wcześniejsze doświadczenia z działaniami grupowymi, konkurencyjne cele i proza życia. W rozdziale 4 omówimy badania związane z przywództwem i kierowaniem grupami. Co wiemy o skutecznym przywództwie, jakie są konsekwencje sprawowania władzy? Czy warto krytykować swoich? W rozdziale 5 przeczytacie o procesach wewnątrzgrupowych. Co może spotkać ludzi działających wspólnie? Jak poradzić sobie z pojawiającymi się wyzwaniami? Czy można zapobiegać rozłamom? Czy konflikty wewnątrz grupy są nieuniknione? Czy zawsze są destrukcyjne, a może mogą być pożyteczne? Jak wykorzystać niezgodę do wypracowania lepszych rozwiązań? Rozdział 6 dotyczy kwestii przemocy. Czy warto stosować przemoc? Czy radykalne działania są skuteczne? Czy radykalizacja grupy jest konieczna i niezbędna do osiągnięcia naszych celów? Wreszcie, jak to się dzieje, że ludzie sięgają po działania przemocowe? W rozdziale 7 omówimy działania solidarnościowe. Dlaczego ludzie dołączają do protestów grup społecznych, do których sami nie należą? Jak działać, aby budować szerokie koalicje i uzyskać wsparcie innych?

W rozdziale 8 przyjrzymy się różnorodności działań aktywistycznych. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy działanie na rzecz jednej sprawy przekłada się na większą chęć zaangażowania się na rzecz innych spraw. Jak wygląda kształtowanie się tożsamości aktywistycznej? Czy członkostwo w organizacjach religijnych, klubach sportowych, fundacjach wiąże się z chęcią działań na rzecz dalszej zmiany społecznej? Czy w zakresie działań grupowych media społecznościowe i Internet są tak odmienne od ulicy i chodnika, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka? Czy działania takie, jak zmiana zdjęcia profilowego, polubienie komunikatu, podpisanie petycji online, wspomagają tak naprawdę sprawę, z którą się identyfikujemy? Rozdział 9 dotyczy wypalenia aktywistycznego. To ważna część książki, pokazująca potencjalnie negatywne konsekwencje angażowania się na rzecz innych ludzi, a także to, jak im zapobiegać. Jak radzić sobie, gdy wypalenie staje się faktem? W rozdziale tym prezentujemy wskazówki praktyczne, które pomagają osobom zaangażowanym w działania na rzecz zmiany zachować równowagę w życiu. Na koniec, w rozdziale 10, przedstawimy konkretne wskazówki, jak się organizować. Na co zwracać uwagę, gdy budujemy grupę, ruch czy stowarzyszenie. Jak docierać ze swoim komunikatem, zarządzać zespołem, organizować wsparcie osób neutralnych. Jakie powinny być priorytety, jak je tworzyć, jak komunikować się z otoczeniem.

Gdy kończymy pisać tę książkę (początek kwietnia 2019 r.), właśnie rozpoczyna się strajk pracowników oświaty. Jeden z największych strajków w historii wolnej Polski, bierze w nim udział około 600 tysięcy nauczycieli i nauczycielek, w całym kraju odbywają się protesty solidarnościowe. Nie wiemy jeszcze, do jakiej zmiany doprowadzi i czy będzie skuteczny. Pewne jest natomiast to, że dobrze ilustruje przekonanie, iż wspólne działania na dużą skalę oraz działania solidarnościowe z protestującymi są jak najbardziej możliwe. Wspólny cel, niezadowolenie z zastanej rzeczywistości i identyfikowanie się ze swoją wspólnotą są dobrymi prognostykami dołączenia do działań zbiorowych pomimo kosztów własnych. O tym, między innymi, piszemy w dalszej części tej książki.

Gdańsk-Kraków-Warszawa, kwiecień 2019