Wakacyjny sen. Magiczny królik - Sue Bentley

-
Proszę czekać

Prolog

Strzała rozejrzał się ciekawie po Księżycowej Łące. Magiczne króliki z jego stada kicały po wyschniętej ziemi i podgryzały zwiędnięte rośliny. Wrócił w samą porę.

Złoty klucz wiszący na jego szyi zaświecił jasno, a w powietrze uniosła się chmura kryształowego pyłu. Posypały się z niej migotliwe krople deszczu. Natychmiast pojawił się gęsty dywan trawy, poprzetykany wielobarwnymi dzikimi kwiatami, i zaczął się rozprzestrzeniać po całej łące.

Głodne króliki rzuciły się na świeże jedzenie. Młodsze z nich turlały się w tę i z powrotem, wcierając zapach trawy w futro.

Najstarszy z królików podskoczył do Strzały. Miał ciemnoszary pyszczek i mądre ślepia.

- Łapa! - powiedział Strzała i skłonił łepek przed przywódcą stada.

- Jak miło znowu cię zobaczyć, Strzało - przywitał go Łapa. - Dobrze zrobiliśmy, wybierając cię na strażnika magicznego klucza.

Młodszy królik poczuł dumę, słysząc pochwałę. Wiedział, że oddałby życie za klucz.

Nagle na skraju Księżycowej Łąki powstało zamieszanie i Strzała zobaczył grupkę królików pędzących w ich stronę.

- Mroczne króliki nadchodzą! - zapiszczał jeden z nich z paniką w oczach.

Strzała położył po sobie uszy o srebrzystych końcówkach.

Mroczne króliki żyły niedaleko, w głębokim rowie. Ich ziemia stała się tak sucha, że nic tam nie rosło. Dlatego stado nieustannie głodowało. Jednak odrzucili zaproszenie Łapy do wspólnego zamieszkania na Księżycowej Łące.

- Nadchodzą, żeby ukraść magiczny klucz! - grzmiał Łapa. - Chcą go użyć, aby ich rów znów się zazielenił.

- Ale bez mocy klucza Księżycowa Łąka stanie się pustynią! - jęknął Strzała.

- Dlatego musisz ponownie udać się do Innego Świata - powiedział Łapa. - Ukryj się tam, żeby mroczne króliki nie odnalazły klucza!

Strzała był bardzo młody i bał się tego, co go spotka, ale wiedział, że całe stado na niego liczyło.

- Zrobię to!

Łapa krzyknął przeszywająco.

Wszystkie króliki na łące popędziły ku nim i utworzyły krąg wokół Strzały. Niespodziewanie złoty klucz na jego szyi zaświecił bardzo mocno.

Blask powoli przygasł, a tam, gdzie przed chwilą był biało-srebrny magiczny królik, teraz stał mały króliczek o kawowym, puszystym futrze i wielkich, brązowych ślepiach, w których migotały malutkie tęcze.

- Idź już! Wykorzystaj to przebranie! - nakazał Łapa. - Wróć, kiedy Księżycowa Łąka będzie potrzebowała więcej magii klucza. Strzeż się mrocznych królików!

Strzała uniósł dumnie łepek.

- Tak zrobię!

Tup! Tup! Tup! Króliki zaczęły tupać w jednym rytmie. Strzała poczuł wzbierającą moc i otoczył go obłok kryształowego pyłu. Księżycowa Łąka zaczęła znikać...