LEKCJA 2.1
Życie należy przeżywać z radością
(Pierwszy bodziec do życia w skupieniu)
Przypuśćmy, że chcesz żyć w skupieniu,
ale czy wiesz, co tobą powoduje? Ja poparłem swoje pragnienie mocnymi
argumentami i dlatego przez ostatnie czterdzieści lat staram się
prowadzić życie skupione na celu. Uświadomiłem sobie, że istnieją trzy
główne bodźce motywujące do życia w skupieniu: szczęście, realizacja
swoich celów i śmierć. Przyjrzyjmy się pierwszemu z nich, szczęściu.
Mój guru powiedział kiedyś: "Życie należy przeżywać z radością". Te
słowa wywarły na mnie głębokie wrażenie. Gdy je usłyszałem, zadałem
sobie pytanie: "Właśnie, dlaczego nie mielibyśmy przeżywać życia z radością?". Od dziecka bardzo pociągała mnie duchowość, ale najczęściej
spotykałem się z opiniami, że życie duchowe oznacza surowość,
powściągliwość, powagę, zasady, moralność, ograniczenia i tym podobne.
Niezbyt często mówiło się o radości i szczęściu. Mój guru był pierwszą
osobą, która wyjaśniła mi, że życie duchowe może i powinno być radosne -
że życie naprawdę należy przeżywać z radością. Powiedzmy sobie szczerze:
kto chce być nieszczęśliwy? Wielu ludzi żyje w nieszczęściu, na które
sami się skazują, ale zakładam, że większość z nich wybrałaby życie
radosne, gdyby tylko mogła albo gdyby wiedziała, jak to zrobić.
Absolutna jasność co do celu życiowego i wynikających z niego
priorytetów oraz zdolność skupienia się na tych priorytetach to prosta
droga do radosnego życia. Mając wybór między życiem radosnym a nieszczęśliwym, wybieram to radosne. Jeśli myślisz tak samo, czytaj
dalej.
Kiedy mój guru umierał i wiedział, że zostało mu tylko kilka dni na tym
ziemskim planie, powiedział do zgromadzonych wokół niego mnichów: "Cóż
za wspaniałe życie przeżyłem. Nie zamieniłbym go na inne za nic w świecie". Jakże głębokie słowa z ust umierającego. To wielki dar, móc
przyjrzeć się swojemu życiu tuż przed śmiercią i uznać je za wspaniałe.
Ilu ludzi mogłoby szczerze tak powiedzieć? Na pewno nie większość. A to
dlatego, że nie żyli w skupieniu. Nie znali swego celu życiowego, więc
nie mieli też jasnych priorytetów (wyznacznika tego, kto jest ważny i co
jest ważne), a w rezultacie nie wiedzieli, na czym powinni się skupić.
Jednym ze źródeł radości i szczęścia jest poświęcanie niepodzielnej
uwagi autentycznie istotnym dla ciebie osobom i sprawom, a także
wynikającym z twoich wyborów doświadczeniom życiowym. Koncentrując się
na osobach i sprawach dla ciebie nieważnych, nigdy nie osiągniesz
takiego wyniku -?takiego poziomu radości i szczęścia -?jak dzięki
skupieniu na ludziach i rzeczach znaczących.
Jeśli idziesz przez życie, dokładnie wiedząc, z kim i czym chcesz mieć
do czynienia, na kim i na czym chcesz się koncentrować, czeka cię
bogactwo głębokich i wartościowych doświadczeń. Ich skutkiem ubocznym
jest szczęście. Dlaczego miałbyś tego nie chcieć?
Jednym z największych błogosławieństw wynikających ze świadomości tego,
na kim i na czym warto się skupiać w życiu, jest świadomość tego, na kim
i na czym skupiać się nie warto.
Kiedy spędzasz czas z ludźmi, których kochasz, i możesz się na nich
wówczas skupić, to takie doświadczenie przynosi skutek uboczny w postaci
uczucia szczęścia. Kiedy spędzasz czas na robieniu czegoś, co kochasz, i możesz się na tym skupić, to również odczujesz skutek uboczny w postaci
szczęścia. Zbuduj styl życia oparty na swoim celu i priorytetach,
którego skutkiem ubocznym jest szczęście. Rzecz jasna niemożliwe jest
życie przynoszące nam wyłącznie szczęście, ponieważ z konieczności
często musimy zajmować się rzeczami, które niespecjalnie lubimy, ale tak
to już jest. Takie są realia, co nie znaczy, że nie możemy starać się
budować życia, które w ogólnym rozrachunku daje nam szczęście.
Kiedy czerpiesz najwięcej satysfakcji, zajmując się tym, co cię
uszczęśliwia? Odpowiedź brzmi: gdy jesteś w pełni obecny w tym, co
robisz, aby móc doświadczać tego z całą mocą. Jak możesz osiągnąć pełnię
obecności? Dzięki rozwinięciu niezmąconej koncentracji. Mnóstwo ludzi
mówi o byciu obecnym i życiu tu i teraz, ale mało kto wyjaśnia, jak to
zrobić. Kiedy mój guru nauczał mnie o umyśle i uwadze, a także o tym,
jak utrzymywać uwagę na czymś lub na kimś dla mnie istotnym, w końcu
dowiedziałem się, jak naprawdę być obecnym. Uświadomiłem sobie, że
przeżywając w pełni każde doświadczenie, które było moim udziałem,
czerpałem z niego najwyższą satysfakcję, a w rezultacie czułem się
szczęśliwy.
Lubię być szczęśliwy, a wiem, że im bardziej jestem skupiony, tym
bardziej mogę być obecny we wszystkich swoich doświadczeniach i w pełni
wykorzystywać ich potencjał. Rezultatem jest większe poczucie szczęścia,
co stanowi dla mnie ogromną zachętę do ciągłej pracy nad pogłębianiem
swojej koncentracji.
Teraz przyjrzyjmy się drugiemu bodźcowi do życia w skupieniu.
LEKCJA 2.2
Manifestowanie życia, jakiego pragniesz
(Drugi bodziec do życia w skupieniu)
Wszyscy mamy cele i marzenia, a ich
realizacja zawsze stanowiła wyzwanie. Na przekuwanie wizji w rzeczywistość wpływa wiele czynników, ale pewne cechy charakteru są do
tego wręcz niezbędne. Zdolność koncentracji jest jedną z nich.
Drugim bodźcem do życia w skupieniu jest fakt, że niezmącona
koncentracja pozwala nam realizować obrane cele. I właśnie z tego powodu
nauka głębokiej koncentracji jest zdecydowanie warta wysiłków.
Życie jest manifestacją tego, w co wkładasz energię.
DANDAPANI
Aby najpełniej zrozumieć powyższe zdanie, najlepiej spojrzeć na energię
tak, jakby była wodą. Gdybym wziął do ręki konewkę i podlał grządkę w ogrodzie, co będzie rosło: chwasty czy kwiaty? Odpowiedź brzmi: i jedne,
i drugie, bo woda ich nie rozróżnia. Cokolwiek zostanie podlane, zacznie
rosnąć.
Energia działa w identyczny sposób: to, w co ją zainwestujesz, będzie
wzrastać. Jeśli więc włożysz energię w coś pozytywnego, sprawisz, że się
to rozwinie i stanie jeszcze bardziej pozytywne. Jeśli włożysz ją w coś
negatywnego, pod jej wpływem stanie się to jeszcze bardziej negatywne.
Energia nie rozróżnia między tym, co pozytywne, a tym, co negatywne. W cokolwiek ją zainwestujesz, zacznie się rozwijać i manifestować. Zatem
aby sprawić, że coś lub ktoś pojawi się w twoim życiu, zainwestuj w to
energię.
W tej właśnie chwili stanowisz sumę wszystkiego, w co wkładałeś energię
przez całe dotychczasowe życie. To, czym się stałeś pod względem
fizycznym, psychicznym i emocjonalnym, jest skutkiem ubocznym świadomego
i nieświadomego inwestowania energii. Jeśli postanawiasz dobrze się
odżywiać i codziennie ćwiczyć, to inwestujesz energię w tworzenie
zdrowszego ciała fizycznego. Jeśli postanawiasz utrwalać w podświadomości tylko pozytywne komunikaty, odsiewać negatywne i medytować, to inwestujesz energię w tworzenie zdrowszego umysłu.
Większość ludzi nie jest świadoma, w co wkłada codziennie swoją energię,
przede wszystkim dlatego, że nie mają jasno sprecyzowanego celu
życiowego, a co za tym idzie także wyraźnych priorytetów. Stąd też
brakuje im punktu, na którym mogliby zogniskować swoje zasoby. W rezultacie w ich życiu manifestuje się niewiele rzeczy, których pragną.
Kiedy jesteśmy pewni swojego celu i priorytetów, najważniejszą
umiejętnością, której musimy się nauczyć, jest koncentracja.
W dalszej części naszego studium umysłu i uwagi dowiesz się, że
skupiając na czymś uwagę, skupiasz na tym energię, a tym samym
decydujesz, co manifestuje się w twoim życiu -?to kolejny ogromnie ważny
powód, dla którego warto uczyć się koncentracji.
LEKCJA 2.3
Śmierć, najsilniejszy bodziec
(Trzeci bodziec do życia w skupieniu)
Nie ma silniejszego bodźca do życia w skupieniu niż niepodważalny fakt, że śmierć cierpliwie czeka, aby
pewnego dnia powitać nas wszystkich.
Śmierć to temat, o którym większość ludzi nie lubi rozmawiać. U wielu
wywołuje potężny dyskomfort, innych przeraża, a u niektórych wzbudza
silne emocje. Ewoluujemy na tej planecie od bardzo dawna, a choć każdy z nas przeżył mnóstwo wyjątkowych doświadczeń, dwa z nich, niezwykle
intensywne, są wspólne dla nas wszystkich: są to narodziny i śmierć -
tych pierwszych większość nie pamięta, a tej drugiej większość się boi.
Dla wielu z was będzie to temat nieprzyjemny. Podejmując misję napisania
tej książki, zdecydowałem, że zrobię to w duchu bezinteresownej służby.
Postanowiłem codziennie zadawać sobie pytanie, czy to, co piszę,
naprawdę będzie służyć czytelnikom. Obiecałem też sobie, że nie będę
pomijał niczego, co uznam za istotne, nawet jeżeli miałoby to wzbudzać
czyjś dyskomfort. Wiedziałem, że jeśli będę trzymał się zamiaru służenia
czytelnikom, wywrę na nich największy wpływ.
Zacytuję Dalajlamę, który mądrze podsumowuje intencję tej lekcji w jednym zdaniu: "Celem analizowania śmierci nie jest uleganie lękowi,
lecz docenienie życia". Akceptując fakt, że pewnego dnia umrzemy,
uświadamiamy sobie cenność życia. Śmierci nie należy się bać, ale
zaakceptować ją jako naturalną część naszej egzystencji na ziemskim
planie.
Każdy z nas zetknął się osobiście ze śmiercią kogoś bliskiego albo zna
kogoś, kto takiej straty doznał. Utrata kogoś, kogo kochamy, to
druzgocące doświadczenie. Wiem. Straciłem swojego guru i moje życie już
nigdy nie było takie samo. Większość ludzi nie lubi rozmawiać o śmierci,
bo wywołuje to w nich uczucia smutku, straty, strachu i tym podobne. I właśnie z powodu tej niechęci do rozmowy albo do myślenia o niej śmierć
nie jest czymś, co ludzie dobrze rozumieją. Większość z nas dorasta,
nigdy się o niej nie ucząc ani w domu, ani w szkole. Rodzice za mało
wiedzą na jej temat i nie czują się na siłach, aby rozmawiać o niej z dziećmi, a ponadto sądzą, że rozmowa o śmierci mogłaby je przestraszyć.
Często nasze pojęcie o śmierci opiera się na wychowaniu religijnym, a każda religia czy filozofia ma inną wizję tego, co się dzieje po
śmierci. Nikt jednak nie wie tego na pewno, bo jeszcze się nie zdarzyło,
żeby ktoś umarł, poszedł do nieba, zrobił selfie, wrócił i wrzucił je na
Instagram z podpisem "To ja w niebie!" i hashtagiem #BramyRaju. Wszyscy
w coś wierzymy i możemy trzymać się swoich przekonań, ale nikt nie wie
na pewno. Nawet jeśli przeżyłeś doświadczenie z pogranicza śmierci,
trudno dowieść tego innym ludziom.
Śmierć mojego guru była najbardziej druzgocącym doświadczeniem w moim
życiu. Uzmysłowiła mi, że ludzie, których kochamy, umierają. Jak zwykł
mawiać mój guru: "Co raz uzmysłowione, nie da się od-uzmysłowić".
Zrozumieć coś intelektualnie to jedno. Uzmysłowić sobie coś to zupełnie
co innego.
Oxford English Dictionary definiuje uzmysłowienie sobie czegoś jako
"akt stania się w pełni świadomym, że coś jest faktem". Można czegoś
doświadczyć, a jednocześnie sobie tego nie uzmysławiać. Oto przykład:
ojciec Julie umiera i to doświadczenie ją załamuje. Na wiele miesięcy
pogrąża się w żałobie i nawet po wielu latach bardzo za nim tęskni.
Śmierć ojca wywarła na nią silny wpływ emocjonalny, ale niekoniecznie
sprawiła, że kobieta uzmysłowiła sobie skończoność egzystencji. Julie
wraca do swojej normalności, dźwigając ciężar smutku, ale śmierć ojca
nie zmieniła jej podejścia do życia. Możemy więc stwierdzić, że
intelektualnie rozumie, iż każdy kiedyś umrze, ale nie uzmysłowiła sobie
natury śmierci.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
WPROWADZENIE
Czas, który spędziłem z moim guru jako
wyświęcony mnich hinduski w jego klasztorze klauzurowym, był
najwspanialszym błogosławieństwem w moim życiu. Wiele się nauczyłem, ale
też uświadomiłem sobie, jak wiele zostało mi jeszcze do nauczenia się.
Położył podwaliny pod mój rozwój, wiedząc, że to dla mnie praca na całe
życie, a on nie będzie mi towarzyszył wiecznie, aby osobiście mnie
prowadzić. Niestety miał rację, bo zmarł trzy lata po moim wstąpieniu do
zakonu monastycznego.
Siedem lat po jego śmierci, spędziwszy dekadę jako mnich w jego
klasztorze, postanowiłem nie odnawiać ślubów. Wyszedłem do świata, a na
swój dom wybrałem Nowy Jork, gdzie odtąd żyłem jako hinduski kapłan. W hinduizmie kapłani prowadzą własne gospodarstwa domowe -?żenią się,
pracują i zarabiają na życie jak większość osób świeckich.
Opuściłem klasztor w drugiej połowie 2008 roku podczas szczytu
globalnego kryzysu finansowego, mając dwa komplety szat, tysiąc dolarów
w gotówce oraz MacBooka Pro. Pieniądze i laptop były hojnym darem
miłości od klasztoru, aby pomóc mi rozpocząć życie poza jego murami.
Choć fizycznego dobytku miałem niewiele, mój guru wyposażył mnie w szeroki wachlarz nauk i narzędzi -?nauczył mnie rozumieć je i stosować w klasztorze, abym mógł wspomagać swój rozwój duchowy.
Wiedziałem, że te nauki są wszystkim, czego mi potrzeba, by przejść do
następnego etapu mojego życia. Przekonałem się, że działają w klasztorze, i wiedziałem, że będą działały także w świecie poza nim. Te
ponadczasowe starożytne mądrości są zakorzenione w uniwersalnych
prawdach. Nie miało żadnego znaczenia, gdzie jestem i co robię. Pasowały
do wszystkiego i były przydatne dla mnie i dla każdego, kto zadał sobie
trud, aby je zrozumieć.
Będąc mnichem, często słyszałem, jak odwiedzający klasztor mówili:
"Nietrudno prowadzić życie skupione na celu i radości, kiedy mieszka się
w spokojnym klasztorze na Hawajach". Nie mogłem z tym polemizować. Życie
klasztorne ma swoje wielkie wyzwania, ale na pewno łatwiej stosować te
nauki w praktyce w miejscu zbudowanym po to, by taką egzystencję
wspierać. Jednak doświadczenia i rezultaty, które uzyskałem, wdrażając
te mądrości we własne życie, nie pozostawiały mi cienia wątpliwości, że
sprawdzą się one także w świecie poza klasztornymi murami.
Otworzyłem się na sferę przedsiębiorczości, przyjmując rolę doradcy
biznesmenów, sportowców i innych osób z różnych środowisk, którym
pomagałem zrozumieć i wykorzystać umysł, aby prowadzić życie skupione na
celu i radości. Uznałem, że działalność doradcza ma sens tylko wtedy,
kiedy sam z powodzeniem stosuję we własnym życiu to, czego nauczam. Moje
otoczenie i styl życia przeszły podwójną zmianę. Musiałem znaleźć nowe
zastosowania tych nauk w życiu codziennym, w którym byłem mężem, ojcem,
przedsiębiorcą i tak dalej -?a także nieustannie doskonalić sposoby ich
wdrażania w miarę rozwoju własnego i moich klientów.
Dzisiaj, po ponad dziesięciu latach od opuszczenia klasztoru, mogę z przekonaniem potwierdzić, że owszem, nauki te sprawdzają się równie
dobrze poza murami klasztoru, jak w ich obrębie. Z wielką radością
obserwowałem, jak siedmioletnia dziewczynka stosowała je w swoim życiu,
aby pozbyć się lęku. Widziałem, jak z ich pomocą wielcy biznesmeni i sportowcy poprawiali swoje wyniki i ulepszali życie. Niezliczone
świadectwa ludzi z całego świata, opowiadających, jak te mądrości
odmieniły ich życie, dodatkowo potwierdziły to, co sam od początku
wyczuwałem. Nauki te spisują się tak samo dobrze teraz, jak spisywały
się zawsze.
W niniejszej książce dzielę się z tobą podstawową wiedzą przekazaną mi
przez mojego guru -?mądrościami, refleksjami i narzędziami, którymi
podzielił się ze mną, ale także tymi, które odkryłem sam i przez ponad
dziesięć lat pozaklasztornej codzienności udoskonalałem poprzez
praktyczne ich stosowanie we własnym życiu oraz w szkoleniach dla firm i tysięcy osób na całym świecie.
Gdybym umierał i mógł podzielić się z tobą tylko jedną rzeczą, byłaby
nią treść tej książki. To mój największy dar dla ciebie. Nie sposób
przecenić transformacyjnej mocy zawartych tu nauk i narzędzi. Aby
przyniosły owoce, trzeba po prostu gorliwie i konsekwentnie wdrażać je w swoje życie.
Niniejsza książka została podzielona na cztery części, z których każda
składa się z rozdziałów i lekcji.
Część pierwsza koncentruje się na pytaniu dlaczego powinniśmy żyć w skupieniu. To sprawa zasadnicza. Brak poczucia celowości życia w skupieniu może pozbawiać nas motywacji do włączenia opisanych tu nauk i narzędzi w swoją codzienną egzystencję. (Słowa "koncentracja" i "skupienie" są synonimami, których używam w tej książce zamiennie). W części drugiej zaczynamy poznawać umysł, czyli najważniejsze narzędzie
(a raczej technologię), którym dysponujemy -?to on bowiem tworzy naszą
rzeczywistość -?a przy tym jedyne, do którego nie mamy instrukcji
obsługi. Zrozumienie umysłu stanowi podstawę do zbudowania życia w skupieniu. W części trzeciej nauczymy się koncentracji uwagi i rozwijania siły woli, dwóch niezbędnych umiejętności, dzięki którym
staniemy się zarządcami własnego umysłu. Część czwarta szczegółowo
opisuje praktyczne zastosowanie przedstawionych tu nauk w celu pokonania
najpowszechniejszych życiowych wyzwań -?takich jak strach, niepokój, lęk
i stres -?oraz poprawy wydajności i uzyskiwanych wyników w świecie
pracy, sztuki i sportu. Dowiesz się także, jak stosowanie tych nauk
wpłynie na polepszenie twojego zdrowia psychicznego i poczucia
obecności, które pozwoli ci doświadczać życia w pełni.
Moim celem nie jest zasypanie cię narzędziami. Głęboko wierzę, że nie
potrzebujemy ich wielu. Wystarczy kilka takich, które są dostrojone do
naszego życiowego celu i służą jego wypełnieniu. Trzeba je tylko dobrze
zrozumieć, a potem konsekwentnie stosować.
W tej książce nie znajdziesz magii, skrótów ani sztuczek, lecz jasno
określony i metodyczny trening koncentracji, którego celem nie jest
ćwiczenie umysłu samo w sobie, ale płynące z niego wymierne korzyści.
Właśnie dlatego wybrałem życie w skupieniu.
Zdolność koncentracji otworzyła przede mną niezliczone możliwości i zapoczątkowała życie, jakiego nawet sobie nie wyobrażałem. Na kolejnych
stronach spróbuję podzielić się z tobą cząstką pożytków płynących z życia w skupieniu.
Przeczytaj te nauki bardzo uważnie. Postaraj się uchwycić ich sens. Nie
ustawaj w wysiłkach, żeby stosować je na co dzień. Zawarta w nich
mądrość może odmienić twoje życie, ale pod warunkiem, że wykorzystasz je
praktycznie -?a nawet więcej: pod warunkiem, że naprawdę pragniesz
odmiany. Bez głębokiego i szczerego pragnienia transformacji z twojej
strony, słowa zawarte na tych kartach pozostaną bez większego znaczenia.
Gdyby ktoś zechciał podziękować mi za te nauki, największym darem dla
mnie byłoby zrozumienie zawartości tej książki i zapanowanie nad swoją
uwagą w obrębie umysłu. Pragnąłbym, abyś rozpoczynając studiowanie
przekazanych tu nauk, przyjął postawę człowieka na początku drogi:
gorliwego, pełnego entuzjazmu, otwartego na naukę i niewiedzącego
absolutnie nic.
LEKCJA 1.1
Prowadzenie życia skupionego na celu
Nie ma nic ważniejszego niż znajomość siebie, drogi, którą kroczysz,
oraz jej ostatecznego celu.
GURUDEWA
Pewnego chłodnego i wietrznego zimowego
wieczoru w Monachium szliśmy pospiesznie w kierunku restauracji, którą
wybraliśmy na spotkanie. Chociaż uwielbiam spacerować po tym starym
bawarskim mieście, moim ulubionym miejscu w Niemczech, pragnąłem jak
najszybciej schronić się przed zimnem. Wkrótce dotarliśmy do celu i ciepło tej urokliwej restauracji o mocno wytartej podłodze z twardego
drewna serdecznie nas otuliło. Usiedliśmy przy stoliku w kącie,
rzuciliśmy na krzesła stertę zimowych okryć, zamówiliśmy wino i podjęliśmy przerwaną na chwilę rozmowę.
Spędzałem wieczór w towarzystwie jednego z moich bliskich przyjaciół,
Moritza, niemieckiego przedsiębiorcy, którego znam od kilku lat. Moritz
sięgnął po wino, upił łyk, odstawił kieliszek na stół i zapytał:
-?Skoro twierdzisz, że znajomość własnego celu życiowego jest taka
ważna, a wręcz niezbędna, to dlaczego zawsze mówisz o umyśle i skupieniu? Dlaczego nie zaczynasz od nauczenia ludzi, jak znaleźć własny
cel?
Drewniane krzesło skrzypnęło, kiedy pochyliłem się, żeby odpowiedzieć:
-?Swój cel życiowy odkrywamy umysłem. Aby to zrobić, musimy w wystarczającym stopniu go rozumieć i nad nim panować, a także rozwinąć
umiejętność koncentracji. Dopiero wtedy możemy utrzymywać stan
autorefleksji na tyle długo i konsekwentnie, żeby jasno określić swój
życiowy cel. Dlatego, choć mogłoby się wydawać, że powinniśmy zacząć od
poszukiwania tego celu, w rzeczywistości wcale tak nie jest. Kiedy pytam
ludzi, czego w życiu pragną, większość odpowiada: "być szczęśliwym".
Często słyszy się rodziców, mówiących do swoich dzieci: "Chcemy tylko,
żebyście były szczęśliwe". Nigdy jednak nie powinniśmy poszukiwać
szczęścia. Zamiast niego trzeba szukać stylu życia, którego skutkiem
ubocznym będzie szczęście. Na przykład w tej chwili piję wino z jednym z bliskich przyjaciół w moim ulubionym mieście w Niemczech i czuję się
szczęśliwy. A zatem kluczem jest picie dobrego wina w towarzystwie
dobrych przyjaciół w Niemczech.
Moritz wybuchnął śmiechem i odparł:
-?Wypiję za to!
-?Zdrowie! -?Uśmiechnąłem się i stuknęliśmy się kieliszkami.
We wnętrzu restauracji było ciepło, ale siedząc przy oknie, czułem, jak
chłód desperacko próbuje przedrzeć się przez szybę.
-?To sekwencyjny proces -?oznajmiłem. -?Głębokie rozumienie
funkcjonowania umysłu i umiejętność koncentracji tworzą niezbędną
podstawę, dzięki której możemy odkryć swój cel życiowy. Cel definiuje
priorytety, a priorytety definiują styl życia, jakie powinniśmy
prowadzić. Skutkiem ubocznym życia zgodnego z naszym celem jest
szczęście.
-?Cóż -?odparł Moritz -?w takim ujęciu staje się jasne, dlaczego warto
zaczynać od zrozumienia umysłu i nauki koncentracji.
-?Życie skupione na celu to życie pełne satysfakcji.
Niniejsza książka dostarczy ci podstawowej wiedzy i narzędzi niezbędnych
do zrozumienia i wykorzystania umysłu oraz potęgi niezmąconej
koncentracji. Zrozumienie tych dwóch rzeczy -?własnego umysłu i zdolności koncentracji -?pozwoli ci rozpocząć proces odkrywania twojego
celu życiowego, później zaś umożliwi zdefiniowanie priorytetów i skoncentrowanie się na nich, abyś mógł prowadzić życie skupione na celu
i radości. Z kolejnych rozdziałów nauczysz się między innymi, jak
wykorzystać tę wiedzę, aby móc żyć w teraźniejszości i uleczyć wiele
dolegliwości dręczących umysł, takich jak niepokój, strach, lęk i stres.
Pomogę ci krok po kroku zrozumieć funkcjonowanie umysłu, dzięki czemu
nauczysz się nad nim panować i nim kierować. Nauczysz się także
koncentracji. Ponadto podzielę się z tobą całym zestawem prostych,
praktycznych, ale bardzo skutecznych narzędzi, które ci w tym pomogą.
Dowiesz się, jak łatwo i konsekwentnie wdrażać je w życie codzienne, aby
osiągać postępy na drodze do zamierzonych celów. Nie oczekuj, że sama
lektura wystarczy, aby opanować te narzędzia; spodziewaj się raczej
uzyskania głębokiego i solidnego zrozumienia sposobu ich działania oraz
praktycznych technik, które pozwolą ci wykorzystać je w każdym aspekcie
życia. Tylko konsekwentne stosowanie ich w następnych tygodniach i miesiącach zadecyduje o tym, jakie rzeczywiste korzyści ci przyniosą. W końcu, jeśli będziesz wystarczająco konsekwentny, zauważysz, że twoje
schematy myślowe -?nawyki -?zaczynają się zmieniać, i przebudujesz swój
styl życia.
Zdolność koncentracji to jeden z największych atutów ludzkości. Stanowi
serce wszelkich sukcesów i przedsięwzięć, ponieważ dzięki niej możemy
manifestować swoje cele w życiu. Większość ludzi chce doświadczać
jakiegoś rodzaju szczęścia, zadowolenia, oświecenia lub innych
budujących uczuć, ale nie wiedzą oni, jak te stany osiągnąć, bo nikt ich
nie uczy, że kluczem do tworzenia upragnionego życia jest koncentracja.
Z tego samego powodu nie potrafią też wykorzystać jej mocy jako
narzędzia manifestacji.
Jeśli się zastanawiasz: "Czy muszę prowadzić życie w skupieniu?", moja
odpowiedź brzmi: "Nie". Absolutnie nie musisz żyć w skupieniu. Takie
życie to wybór, o którym każdy człowiek sam ma prawo zdecydować. To
twoje życie i ty decydujesz, jak chcesz je przeżyć. Niemniej skupienie
pomoże ci uczynić je bardziej satysfakcjonującym.
Nie bez powodu sięgnąłeś po tę książkę, a mam nadzieję, że skłonił cię
do tego twój głos wewnętrzny, podpowiadający ci, że przeżywanie życia w skupieniu albo życia skupionego na celu poprawi jego jakość i wniesie w nie więcej znaczenia.
Czym różni się życie w skupieniu od życia skupionego na celu? Życie w skupieniu to takie, w którym możesz poświęcać ważnym dla ciebie ludziom
i sprawom niepodzielną uwagę. Jesteś w pełni obecny we wszystkich swoich
doświadczeniach, dzięki czemu budujesz naprawdę satysfakcjonujące życie,
mimo że twoimi działaniami nie kieruje jakiś nadrzędny cel. Natomiast
życie skupione na celu to takie, w którym życiowy cel wyznacza twoje
priorytety, one zaś decydują, na czym się skupiasz. Swoje życie
przeżywasz bardzo intencjonalnie. Codziennie dokonujesz mądrych wyborów
w oparciu o swój życiowy cel: z kim spędzasz i na co poświęcasz swój
czas, jakiej muzyki słuchasz, jakie książki czytasz, jakie seriale
oglądasz, co jesz i tak dalej. W tym przypadku również poświęcasz
całkowitą uwagę ważnym dla ciebie osobom i kwestiom, ale są to osoby i kwestie wybrane w określonym celu.
Niniejsza książka powstała, aby pomóc ci prowadzić życie w skupieniu
albo życie skupione na celu i czerpać z niego niezliczone korzyści.
LEKCJA 1.2
Przejęcie kontroli
Możemy wybierać, na czym się skupić w życiu. Nie zawsze jest to łatwe. Czasem, a nawet często, jest to wręcz
niezwykle trudne, niemniej mamy wybór.
Gdy jako mnich mieszkałem w klasztorze mojego guru, poznałem pewnego
mężczyznę, który pochodził z wyspiarskiego państwa Mauritius i który
zawsze się uśmiechał. Odbywał on, z braku lepszego określenia,
kilkumiesięczny staż w klasztorze i przez ten czas nawiązaliśmy bliższą
znajomość. Kiedyś zadałem mu pytanie:
-?Dlaczego zawsze się uśmiechasz?
Spojrzał na mnie i odparł:
-?Mój ojciec zmarł, kiedy byłem bardzo młody. Owdowiała matka musiała
sama wychowywać mnie i moje rodzeństwo, a byliśmy dość biedni. Co rano
matka budziła nas, ustawiała w rządku i kazała się śmiać przez pięć
minut. W taki sposób rozpoczynaliśmy dzień.
Nie masz pojęcia, jak bardzo ta historia wpłynęła na moje życie. Ta
pani, postawiona w obliczu utraty męża i zmuszona do samodzielnego
utrzymywania dzieci i siebie, zdecydowała, jak chce rozpoczynać dzień i na czym jej dzieci powinny się skupić. Zdecydowała, co odcisnąć na ich
plastycznej podświadomości z samego rana. Nie zdawała sobie sprawy, że
jej działania odbiją się echem na drugim końcu świata, docierając aż na
Hawaje, a pewnego dnia zostaną wspomniane w książce.
Nelson Mandela spędził dwadzieścia siedem lat w więzieniu, po czym
został zwolniony, obalił rasistowski system apartheidu w Republice
Południowej Afryki i został prezydentem. Wspaniała lekcja o człowieku,
który wybrał, na czym chce skoncentrować umysł, będąc w więzieniu.
Są to przykłady dwóch osób, które przejęły kontrolę nad swoim umysłem i dokonały świadomego wyboru, na czym chcą się skupić w życiu. Nie możemy
zostawić tej decyzji innym. Rezultat byłby katastrofalny. Musimy przejąć
kontrolę i samodzielnie wybrać, na czym pragniemy się skupić. Nie możemy
też pozostawić tego wyboru umysłowi, ponieważ nie potrafi on odróżnić
tego, co dla nas dobre, od tego, co dobre nie jest.
Gdyby mój umysł wiedział, co jest dla mnie dobre i zdrowe, byłbym
doskonały. Za każdym razem, kiedy sięgam po talerz frytek, mój umysł
mówiłby mi: "Weź trzy frytki, a potem zjedz talerz sałaty, bo jest
zdrowsza". Ale mój umysł wcale tak nie mówi. Zamiast tego zachęca mnie:
"Jasne, nie żałuj sobie. Zjedz ten talerz frytek, a przedtem polej je
keczupem, bo to bardzo, bardzo dobre". I dodaje: "Dorzuć jeszcze parę
tych krążków cebulowych".
Umysł nie ma pojęcia, co jest dla nas dobre i zdrowe, a co nie, dopóki
go nie nauczysz tego odróżniać. Dopiero gdy wyćwiczysz i zaprogramujesz
umysł tak, aby umiał mądrze wybierać to, co fizycznie, psychicznie,
emocjonalnie i duchowo ci służy, będzie mógł on pomóc ci w podejmowaniu
lepszych wyborów.
Kiedyś wciskano ludziom, że palenie jest zdrowe, a oni w to wierzyli,
wmawiali umysłowi, że papierosy nie szkodzą, i narażali się na śmierć.
Gdyby umysł wiedział, że palenie jest niezdrowe, mówiłby: "Ty idioto!
Palenie zabija. Skończ z tym. Zabijesz nas obu". Nie mówił tak jednak,
bo dopóki umysł nie dostanie właściwych informacji, nie może poprowadzić
cię we właściwym kierunku.
Mimo to pewna część umysłu wie, co dla nas dobre. Jest to tak zwana
nadświadomość.
Trzy stany umysłu
Dla lepszego zrozumienia umysłu warto przyjrzeć się jego trzem stanom. W tej książce nie będę ich dokładnie charakteryzował, chcę jednak
przedstawić krótki, uproszczony opis, który będzie pomocny przy
omawianiu kwestii poruszanych w dalszej części lektury.
Te trzy stany można postrzegać jako świadomość, podświadomość i nadświadomość. Aby lepiej pojąć tę koncepcję, wyobraź sobie umysł w postaci trzykondygnacyjnego budynku, w którym nadświadomość znajduje się
najwyżej, podświadomość w środku, świadomość zaś na parterze.
Przyjrzyjmy się cechom charakterystycznym każdego z tych stanów.
Świadomość to umysł zewnętrzny, ukierunkowany na otaczający nas świat i powiązany z naszymi pięcioma zmysłami. Jest to nasza część instynktowna,
dlatego często nazywam ją umysłem instynktownym. Rządzi, na przykład,
łaknieniem i pragnieniem, podstawowymi funkcjami
percepcyjno-motorycznymi, prokreacją, myśleniem impulsywnym i wieloma
innymi kwestiami.
Podświadomość to nasz umysł intelektualny, siedziba rozumu i logicznego
myślenia. Można stwierdzić, że stanowi nasz "twardy dysk". Zapisuje
wszystkie doświadczenia świadomości, bez względu na to, czy są one
zapamiętywane, czy nie. Ponadto przechowuje wrażenia i nawyki, a także
kieruje mimowolnymi procesami fizjologicznymi.
Nadświadomość, według opisu Gurudewy, to "umysł światła, wszechwiedząca
inteligencja duszy". Na najgłębszym poziomie można opisać ją jako
świadomość duchową albo niedualną. Jest źródłem twórczości, intuicji,
głębokich przeżyć duchowych i tym podobnych.
Wyobrażając sobie te trzy stany w postaci trzykondygnacyjnego budynku,
możemy wysnuć następujące wnioski. Aby odcisnąć ślad w podświadomości,
musielibyśmy przejść przez świadomość (czyli przez parter dotrzeć na
pierwsze piętro). Intuicja, która pochodzi z nadświadomości, musi
przejść przez podświadomość, aby znaleźć się na poziomie świadomym,
gdzie możemy ją dostrzec. Przez zagraconą podświadomość trudno byłoby
jej się przedostać.
Z tych trzech stanów umysłu jedynie nadświadomość wie, co jest dla nas
dobre. Jest przecież wszechwiedzącą inteligencją duszy. Problem w tym,
że ludzie przeważnie funkcjonują na poziomie świadomości i podświadomości, a tylko czasem doświadczają przebłysku intuicji
pochodzącego z poziomu nadświadomego.
Zasadniczo podświadomość nie wie, co ci służy, jeżeli jej tego nie
nauczyłeś. Aby to zrobić, musisz najpierw zrozumieć umysł i nad nim
zapanować, a następnie zebrać odpowiednie informacje, przetrawić je,
wyciągnąć jasne wnioski i zaszczepić je w podświadomości w uporządkowany
sposób, tak żeby na ich podstawie mogła cię prowadzić. Wtedy stanie się
nieocenionym wręcz atutem. Oczyszczona podświadomość harmonijnie
współdziałająca z nadświadomością stanowi niezgłębioną moc, do której
masz prawo.
W dzisiejszym świecie lawina informacji, którymi jesteśmy codziennie
bombardowani, pustoszy krajobraz naszego podświadomego umysłu.
Podświadomość umiera powolną śmiercią od informacyjnej niestrawności,
wywołującej niezdolność do podejmowania decyzji (nawet najprostszych),
dezorientację, paraliż analityczny, lęk, stres i tym podobne.
Pochłaniamy informacje szybciej niż głodny zupę, ale nie dajemy sobie
czasu na ich przetrawienie i pomijamy istotny etap formułowania jasnych
wniosków. W ten sposób osłabiamy podświadomość. Coraz więcej osób nie
potrafi podejmować decyzji ani wręcz określić, czego chcą od życia.
W każdym momencie w ciągu dnia nasza uwaga funkcjonuje w jednym z tych
stanów umysłu (o uwadze dowiemy się więcej w rozdziale trzecim). To, jak
działamy i reagujemy na różne doświadczenia, zależy od tego, na którym
stanie umysłu skupia się nasza uwaga. Docelowo powinniśmy nauczyć się
nią kierować.
Nie powinniśmy też oddawać sterów swojego życia innym ani, broń Boże,
"wszechświatowi"! Wszystkich tych, którzy mówią: "Wszechświat mnie
poprowadzi", mogę zapewnić, że Jowisz, Pluton ani Uran nie łamią sobie
głowy nad rozplątywaniem zawiłości waszego życia. Dysponujesz
narzędziem, jakim jest umysł. To ty trzymasz jego ster. Zrozum, jak
działa, i skup się na tworzeniu życia, którego pragniesz.
Im wcześniej przyswoisz sobie te nauki, tym więcej czasu zyskasz na
wprowadzenie ich w życie i czerpanie płynących z nich korzyści. Nawet
jeśli zostało ci dziesięć lat życia, możesz wykorzystać tę wiedzę i przeżyć najbardziej niesamowitą dekadę. To jeden z największych darów,
jakie możesz sobie ofiarować. Możesz go dać także innym ludziom. Kiedy
podnosisz swój poziom duchowy i stajesz się lepszą wersją siebie,
wpływasz pozytywnie także na wszystkich, z którymi jesteś połączony.
Pamiętam, że kilka miesięcy po wstąpieniu do klasztoru czułem
ogarniający mnie smutek, bo od dłuższego czasu nie rozmawiałem z rodziną. Tęskniłem za nimi. Częścią życia wyświęconego mnicha
hinduskiego w klasztorze klauzurowym w mojej tradycji było to, że nie
pozostawaliśmy w kontakcie ze znanymi nam wcześniej ludźmi. Pewnego dnia
odwiedziłem Gurudewę w jego gabinecie, żeby zwierzyć mu się ze swoich
uczuć.
-?Gurudewo -?powiedziałem -?czuję wielki smutek. Tęsknię za rodziną.
Tęsknię za przyjaciółmi i krewnymi. A czasem nie potrafię wyzbyć się
uczucia, że moja obecność w klasztorze jest trochę samolubna, że tak
naprawdę im nie pomagam.
Wysłuchał mnie cierpliwie i bardzo uważnie, jak zawsze, a potem zrobił
coś naprawdę interesującego. Sięgnął do pudełka na biurku i wyjął z niego chusteczkę. Rozłożył ją na blacie i rzekł:
-?Ty jesteś tutaj, na środku. Twój ojciec jest w tym rogu, matka w tym
rogu, brat w tym, a drugi brat w tamtym.
Następnie chwycił środek chusteczki i zaczął ją podnosić.
-?Ty jesteś w środku -?ciągnął -?i spójrz, co robisz z innymi, kiedy sam
się wznosisz: wszystkich pociągasz za sobą. -?Podnosił środek chusteczki
coraz wyżej, aż wszystkie jej cztery rogi również uniosły się nad blat
biurka. Wtedy dodał: -?Jesteś energetycznie połączony z wszystkimi,
którzy są w twoim życiu. Kiedy podnosisz swój poziom duchowy, pociągasz
za sobą ich wszystkich, więc poświęcanie czasu na własny rozwój nie jest
samolubne.
Była to lekcja prosta, a jednocześnie niezwykle głęboka. Pozostawiła w moim umyśle niezatarty ślad, ucząc, że wysiłek, który wkładam w to, aby
stać się lepszą wersją siebie, wywiera wpływ nie tylko na mnie samego,
ale także na ludzi wokół mnie.
Fakt, że dano ci życie, jest wystarczającym powodem, aby przejąć jego
stery i przeżyć je najlepiej, jak tylko potrafisz. Spostrzeżenia,
narzędzia i praktyki zawarte w tej książce stanowią fundamentalną
wiedzę, której potrzebujesz, aby to zrobić.
LEKCJA 1.3
Pragnienie, nadrzędna siła życiowa
Bez niegasnącego pragnienia niczego się
nie osiągnie.
Napoleon Hill, dwudziestowieczny mistyk, napisał w swojej książce Myśl
i bogać się: "Za tą potrzebą rzeczy nowych i lepszych kryje się pewna
wartość, którą trzeba uznać za swoją, jest nią mianowicie określony cel,
świadomość tego, co się chce osiągnąć, i żądza osiągnięcia tego
celu"1.
Świadomość tego, co chcesz osiągnąć, i pragnienie osiągnięcia tego celu.
Jeśli masz pewność, że chcesz żyć w skupieniu, powinieneś zadać sobie
następne pytanie: jak bardzo tego pragniesz? U większości ludzi to
pragnienie nie jest wystarczająco silne i właśnie ten brak żarliwości
uniemożliwia im prowadzenie życia w skupieniu. Ta zasada odnosi się do
wszelkich naszych dążeń.
Bracia Wright pragnęli latać. Edison pragnął rozświetlić noc. Hillary i Norgay pragnęli zdobyć Mount Everest. Rosa Parks pragnęła równych praw.
Gandhi pragnął niepodległości bez uciekania się do przemocy. Można by
tak wymieniać bez końca, bo mężczyzn i kobiet, którzy dzięki mocy
pragnienia osiągnęli swoje cele, jest o wiele więcej. Moc niegasnącego
pragnienia usuwa z drogi sprzeciwy i pokonuje każdą barierę. Ucisza
nadęte głosy krytyków i niedowiarków. Jest zasłoną, która spowija i tłumi wszelkie przeszkody. Jest nadrzędną siłą wiodącą do sukcesu.
Miałem dziewięć lat, kiedy poznałem mojego guru. Po raz drugi spotkałem
go, mając lat dwadzieścia jeden. Wyznałem mu wówczas na samym początku,
że pragnę spełnienia swojego życiowego celu, samorealizacji. Zaraz potem
spytałem, czy będzie mnie uczył i pomoże mi ten cel osiągnąć.
Spojrzał mi prosto w oczy i zapytał:
-?Co jesteś gotów zrobić, aby tak się stało?
Bez najmniejszego wahania i z najwyższym przekonaniem, które zakorzeniło
się we mnie już wiele lat wcześniej, odparłem:
-?Jestem gotów poświęcić własne życie.
Widziałem, że ani trochę nie wątpił w moje słowa, ale też nie miało dla
mnie znaczenia, co sądzi o moim oświadczeniu. Moje pragnienie i to, co
chciałem zrobić, aby je zrealizować, miało najwyższą wagę. Byłem
całkowicie zdecydowany. Potrzebowałem jedynie przewodnika. Kogoś, kto
osiągnął ten cel wielokrotnie i niezaprzeczalnie znał prowadzącą do
niego drogę. Do niego należała teraz tylko decyzja, czy przyjmie mnie na
swojego ucznia, czy nie.
W następnych latach sprawdzał moje pragnienie i przekonanie. Z każdym
stawianym mi wyzwaniem i każdą próbą, której mnie poddawał,
potwierdzałem swoje zdecydowanie, by wstąpić do jego zakonu
monastycznego i poświęcić życie jego naukom i dążeniu do obranego celu.
Trzy lata później, w poszukiwaniu samorealizacji, porzuciłem rodzinę i świat, który znałem od urodzenia, aby odtąd prowadzić hinduskie życie
monastyczne w klasztorze klauzurowym mojego guru.
Ten akt wyrzeczenia oznaczał rezygnację z kontaktu z rodziną, krewnymi,
przyjaciółmi i wszystkimi ludźmi, których dotąd znałem. Muzyka, seriale,
jedzenie, napoje, ubrania, upodobania... całe moje dotychczasowe życie
miało przestać istnieć. Nic już dla mnie nie znaczyło. Mój cel życiowy
przyćmił inne pragnienia. Odtąd moje życie miało skupić się na jednym:
samorealizacji, ostatecznym osiągnięciu duchowym w rozumieniu filozofii
hinduskiej, którą wyznaję.
Wszystko sprowadza się do tego, jak mocno pragniesz celu, do którego
dążysz. Żarliwość pragnienia decyduje o tym, co jesteś w stanie zrobić,
aby je zrealizować, i co jesteś w stanie dla niego poświęcić. Ja byłem
gotowy oddać życie za realizację mego ostatecznego pragnienia życiowego.
Chciałbym wyraźnie podkreślić, że dążenie do zaspokojenia jedynego
pragnienia kosztem wszystkiego innego nie powinno sugerować, że nigdy
nie poczułem zwątpienia albo nie kwestionowałem swej drogi. Nie chcę
kreować się na superbohatera czy stoickiego mnicha odpornego na życiowe
udręki. Często kusi nas, aby tych, do których mamy wiele szacunku,
odmalować w barwach doskonałości i mesjanizmu. Zapewniam jednak, że
wszyscy jesteśmy ludźmi, bez wyjątku. Załamywałem się, płakałem,
ponosiłem porażki, wahałem się, ulegałem rozpaczy oraz dezorientacji i wątpiłem w siebie. Nigdy jednak nie zrezygnowałem ze swego celu
życiowego. Pragnienie jego realizacji jest zawsze obecne -?to ono
definiuje, co robię i na czym koncentruję energię.
Każdy, kto ci wmawia, że nigdy nie myślał, aby zrezygnować, wciska ci
bajkę o tropikalnej wyspie w Arktyce.
W rozmowie z Joem De Seną, założycielem Spartan Race -?organizatorem
biegów z przeszkodami w wojskowym stylu, których celem jest testowanie
hartu ducha i sił fizycznych -?zapytałem go, czy kiedykolwiek przeszło
mu przez myśl, aby zrezygnować choćby z jednego z tych długich wyścigów
wytrzymałościowych, w których bierze udział.
-?Cały czas -?odpowiedział natychmiast. -?Chcę zrezygnować z każdego
wyścigu, w którym biegnę.
Naszła mnie wtedy myśl, że to niezwykle szczera odpowiedź.
Zapewniam, że wizja życia pozbawionego niepewności i przepojonego
perfekcjonizmem nie tylko nie wzbudza niczyjej nadziei, ale wręcz
stanowi fałszywy obraz bezbolesnej drogi do sukcesu -?obraz, który
sprawi jedynie, że każdy poczuje się beznadziejnie rozczarowany swoją
niezdolnością do wzniesienia się na takie wyżyny. Zdobywanie szczytów
sukcesów, co większość ludzi lubi gloryfikować i na czym się skupia,
zajmuje jedynie ułamek czasu, który zdobywcy tych szczytów poświęcają na
wyczołgiwanie się z głębokich przepaści. Ta książka opisuje historię
zwykłego człowieka, który z rozkojarzonego dziecka stał się dorosłym
potrafiącym skupiać się na wszystkich swoich zajęciach i zobowiązaniach.
Nie ma w niej cudów, chodzenia po wodzie ani rozstępującego się morza.
Jest tylko niegasnące pragnienie osiągnięcia jasno określonego celu -
życia w skupieniu -?na drodze do którego zdarzyło się więcej upadków niż
wzlotów.
Trzeba być patologicznie ślepym na wszystko poza swoim pragnieniem i głęboką wiarą w jego realizację. Takie zapatrzenie w jedyny cel zdusi w końcu płomień wątpliwości i otworzy przed tobą drogę do manifestacji
twego pragnienia.
Koniec końców musisz tego chcieć. Musisz naprawdę chcieć tego, do czego
dążysz, i wierzyć całym sercem, że zdołasz to osiągnąć. Temu pragnieniu
musi towarzyszyć niezachwiana cierpliwość oraz akceptacja faktu, że jego
realizacja może zająć dziesiątki lat.
Jeszcze raz zacytujmy Hilla: "Nie ma takiej rzeczy na świecie, której
wiara -?słuszna czy niesłuszna -?wsparta żarliwym pragnieniem, nie
byłaby w stanie zdobyć. A odnosi się to do każdego
człowieka"2.
LEKCJA 1.4
Przytaczanie mocnych argumentów
Na przestrzeni lat spotkałem
niezliczonych ludzi żywo zainteresowanych życiem w skupieniu. W rozmowie
ze mną wyrażali to pragnienie z całą powagą, ale ostatecznie większość z nich nigdy nie zaczęła prowadzić takiego życia. Wiedziałem, że ten brak
sukcesu wynikał z faktu, że ich pragnienie życia w skupieniu nie było
wystarczająco silne. Być może kiedy się nim ze mną dzielili,
przechodzili jakiś trudny okres i związany z nim ból skłaniał ich do
poszukiwania alternatywnego stylu życia. Często jednak, gdy ból
przemija, pragnienie zmian słabnie wraz z nim i ludzie wracają w utarte
koleiny.
Nieraz zastanawiałem się, czego jeszcze, poza pragnieniem, brakuje tym,
którym nie udaje się przekuć swego przekonania w sukces. Jednak dopiero
podczas chłodnego, jesiennego wieczoru w Seulu w Korei Południowej
uświadomiłem sobie coś, co w moim odczuciu decyduje o sukcesie lub jego
braku. Działo się to w październiku 2017 roku, kiedy zostałem zaproszony
jako prelegent na 18. Światowe Forum Wiedzy. To trzydniowe wydarzenie
zgromadziło około trzech tysięcy uczestników i uczestniczek oraz
imponującą grupę referentów, wśród których znaleźli się byli premierzy i prezydenci państw, nobliści, liczni prezesi globalnych korporacji i tym
podobne osobistości.
Pewnego wieczoru zostałem zaproszony na prywatną kolację dla
siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu dygnitarzy biorących udział w konferencji. Spotkanie odbyło się w przepięknym miejscu zbudowanym w stylu hanoków -?tradycyjnych domów koreańskich o zakrzywionych dachach
krytych dachówką i wspartych na grubych drewnianych krokwiach. Stojąc na
dziedzińcu tego prostego, nieskazitelnego i eleganckiego domu, nie
mogłem oprzeć się wrażeniu, że nagle przeniosłem się do
osiemnastowiecznej Korei. Gdy rozmawiałem z kilkoma osobami, podszedł do
mnie pewien mężczyzna i zapytał:
-?Dzień dobry, kim pan jest i o czym będzie pańska prelekcja?
Przedstawiłem się i pokrótce przybliżyłem mu temat, który miałem
omawiać. Wtedy on przedstawił mi się jako były szef kancelarii Białego
Domu.
Podczas rozmowy zauważył, że główną przyczyną, dla której ludzie nie
docierają ze swoim przekazem do słuchaczy, jest to, że "nie przytaczają
mocnych argumentów".
Poprosiłem go, by rozwinął tę myśl, a on w odpowiedzi wspomniał o wystąpieniu Bana Ki-moona (byłego sekretarza generalnego Organizacji
Narodów Zjednoczonych) na temat problemów ekologicznych na świecie.
Zdaniem mojego rozmówcy Ban Ki-moon mógłby lepiej trafić do odbiorców,
gdyby przytoczył mocne argumenty.
-?Bo na przykład -?ciągnął -?jak przekonać mieszkającą w Pensylwanii
samotną matkę trójki dzieci, która pracuje na dwóch etatach, że powinna
dbać o środowisko naturalne, kiedy ona myśli wyłącznie o tym, jak
zapewnić dzieciom opiekę i związać koniec z końcem? Tylko jeśli
przedstawimy mocne argumenty, możemy sprawić, że ludzie nas poprą.
Trzeba za nich połączyć kropki. Kiedy samotna matka z Pensylwanii
usłyszy mocne argumenty, da się przekonać do odegrania swojej roli w ochronie środowiska. Ale bez mocnych argumentów ani rusz.
Wyrażenie "przytoczyć mocne argumenty" było dla mnie prawdziwym
objawieniem i chyba najbardziej znaczącą nauką, jaką zdobyłem tamtego
roku. Podróżowałem po świecie, nauczając ludzi o koncentracji, ale
podczas rozmowy z byłym szefem kancelarii Białego Domu uświadomiłem
sobie, że nie przytaczałem mocnych argumentów, aby wykazać, dlaczego
musimy się koncentrować. Zdałem też sobie sprawę, że większość ludzi
prawdopodobnie nigdy nie widziała powodów, dla których należy żyć w skupieniu. Innymi słowy, nie przekonali się do tego na tyle, aby w to
wejść. I dlatego zabrakło im jednego z kluczowych składników
podtrzymujących dążenie do życia w skupieniu.
Dopóki sami się nie przekonamy, że lepiej jest żyć w skupieniu, nic się
nie zmieni. Musimy o tym pamiętać także w przypadku nauczania o koncentracji bądź zachęcania do niej innych. Od tamtej rozmowy w Seulu
przytaczam mocne argumenty przemawiające za życiem w skupieniu za każdym
razem, kiedy o nim mówię, i od razu dostrzegam, że moje przesłanie
wywiera silniejszy wpływ na słuchaczy.
Kiedy więc sam uczysz się koncentrować i chcesz się podzielić sztuką
skupienia ze swymi dziećmi, przyjaciółmi, rodziną, pracownikami lub
kolegami i koleżankami w pracy, pamiętaj, aby "przytoczyć mocne
argumenty". Nie wystarczy powiedzieć dzieciom, że mają się skupić, bo
wówczas uznają to za jedną z wielu rzeczy, które każesz im robić, nie
podając powodu. Musisz dowieść im słuszności swoich słów, a dopóki tego
nie zrobisz, nie będą miały zbyt wielkiej motywacji, by cię posłuchać.
Trzeba im wyjaśnić, dlaczego życie w skupieniu jest warte wysiłku.
W następnym rozdziale wgłębimy się w argumenty przemawiające za takim
stylem życia. Jest to niezwykle istotne, bo kiedy dowiedziesz przed sobą
wartości koncentracji, wszystkie nauki i narzędzia zawarte w tej książce
staną się częścią twojej codzienności. Przyjrzymy się także kilku
postawom niezbędnym do podtrzymywania życia w skupieniu.