* * *
Biegła a pot spływał po jej czole prosto do oczu. Ne chciała się odwracać, nie miała zamiaru sprawdzać czy TO naprawdę miało miejsce. Czuła jak jej serce uderza o zbolałą, zaciśniętą klatkę piersiową. Była przerażona.
Wybiegła z podziemnego przejścia wpadając na jakiegoś krępego mężczyznę, upadł, nie zatrzymała się. Czuła, że TO ją goni, że nie ma zamiaru przestać...
Biel kłów, ziejące pustką oczy, odór śmierci...
To wszystko wypełniało jej umysł po same brzegi i wylewało się z niego obficie wraz ze strugami łez.
Ulice wyglądały zbyt normalnie, londyńska młodzież wybierała się na nocne imprezy, biznesmeni lawirowali między kochankami a żonami. Staruszki pospieszne wracały do domów. Młode pary obściskiwały się przed wejściem do pubu.
Normalne życie, normalna noc i nienormalnie wielki strach przed TYM. Bo TO wiedziało, że ona widzi, że ona wie...
Żywa śmierć,
zgnilizna,
strach.
Wyjęła z kieszeni komórkę, ledwo mogła ją utrzymać. Zdrętwiałe trzęsące się dłonie odmawiały jej posłuszeństwa. Wybrała numer do Polski. Jedyny numer, jaki przychodził jej do głowy i...
Jedyny człowiek, który może...
Który, zechce,
który, wie.
- Pit... Pit to ja... Bła..błagam pomóż mi. Tu dzieje się coś dzi..dziwnego. Widziałam... Jak... jak on ją zabija. Morderstwo na... na stacji metra... - Mówiła przez łzy.
[1] Langsuir - Malezja. Niezwykle piękna kobieta, która potrafi latać i przesiaduje na drzewach. Charakterystycznymi atutami są: długa, zielona suknia, ogromne paznokcie, hebanowy warkocz, skrywający żarłoczne usta na karku, którymi wysysa krew dzieciom.
[2] Tadashi - znaczenie imienia Justyna - sprawiedliwa, j. japoński tadashii - sprawiedliwa/wy
[3] Nie jestem twoim przyjacielem, Stana tu nie ma i nigdy nie będzie. Jestem tym, który ma was zniszczyć. [Wszystkie tłumaczenia na j. niemiecki J. Krzemińska.]
[4] Zamknij się dupku! Nie jestem człowiekiem i nie mów więcej do mnie. Jestem tym, który miał moc nad Hitlerem. Umrzesz gdy policzę do trzech. Raz, dwa, trzy...
[5] Uwaga marni ludzie, mówi wasz kapitan. Szatan we własnej osobie, dobrze wiem, że nikt z was oprócz agentek Wschodzącego Słońca nie zna niemieckiego. Za kilkanaście minut nastąpi zderzenie. Roztrzaskamy się w samym środku małego miasteczka, nikt z was nie przeżyje a Sprawiedliwą i Pełnię księżyca sam wykończę. Wyrwę wam serca i połknę w całości. Siedźcie spokojnie, już po was idę.
[6] Słuchaj mnie uważnie Panie Szatan bo nie będę powtarzać! Jeżeli komukolwiek z tu obecnych ludzi, spadnie choćby jeden włos z głowy to wyślę Cię na klęczkach spowrotem do piekła!
[7] Tylko spróbuj maleńka! Dla ciebie tez znajdzie się tam miejsce! Walczysz z władca zła nie jesteś w stanie wygrać! Wgniotę wasze flaki w proch tej Ziemi!
[8] Welcome Rafał. We have a breakthrough in the fight against demons. This is a chance that skon we will be able to completely control them and what is most important to treat their victims better than exorcisms. if my theory is good in practice the ransomed will cease to exist and victims of vampires demons become human beings again.The day after tomorow I will be in Poland, we will meet in Bieszczady. May the Lord have you to care.stay in peace. [tłumaczenie z j. angielskiego Yuta Hiramatsu]
[9] źródło - http://www.zbawiciel.ostroleka.pl/warto.php?artykul=895
[10] To twój Armagedon idioto.
[11] I jak się teraz czujesz gadzie? Wyssę cię z tego człowieka, jak jad z rany. Kiedy wrócisz do swoich, możesz im przekazać, że podszywanie się pod Lucyfera było głupim pomysłem i jeśli jakiś jeszcze spróbuje ze mną zadrzeć zafunduje mu kąpiel w wodzie święconej i przymusową wizytę w kościele. Żegnam!
Leyhester - Szkolenie
Obudziła się leżąc w samochodzie. Była jakby odmieniona, spokojna. Nadal nie potrafiła uwierzyć w to, co się wokół niej działo, ale przestała się bać. Usiadła, poprawiła włosy i spojrzała w przednie lusterko. Niebieskie oczy Rafała odbijały się w nim jak dwie gwiazdy. Milczeli. Nie wiedziała, co mogłaby mu powiedzieć. Wolała pozostać w ciszy aż do czasu, kiedy rozmowa nie będzie konieczna.
Nagle, zupełnie niespodziewanie Posłaniec skręcił na pobocze i gwałtownie zahamował. Znów byli w lesie. Wyszedł z samochodu i stanął naprzeciw gęstych krzewów jeżyn. Wyglądało to tak jakby na coś czekał.
Nina zamarła bez ruchu obserwując go uważnie. Miała złe przeczucia.
Krzaki gwałtownie zaszeleściły, coś z nich wyskoczyło. Poruszało się bardzo szybko i zwinnie, stanęło przed Rafałem. Dopiero wtedy zobaczyła to dokładnie i wyraźnie. Naprzeciw Odkupionego stał ogromny, czarny dog niemiecki. Był potężny i masywny. Wyglądałby zupełnie zwyczajnie gdyby nie jego krwistoczerwone oczy.
- Czego chcesz Darknes? - zapytał spokojnie Rafał.
Nie bał się. Strach był mu obcy, utracił go wraz ze swoim ludzkim życiem.
- Dobrze wiesz, czego chcę.
Pies nie otworzył pyska a jednak słyszała jego syczący, oślizgły głos, który wlewał się do jej ciała i mroził krew w żyłach.
- Nie byłbym tego taki pewien. Za każdym razem przynosisz inne wieści.
- Mam nowe informacje a nie są one dobre. Mój pan jest zły, wręcz wściekły. Zawarł z Panem Wszechświata pewną umowę a jej świadkiem był papież Leon XIII. Zezwolono nam na działanie, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Możemy nad wami, ludzi trochę popracować. A wy mimo tej umowy wciąż wchodzicie memu panu w drogę i mordujecie jego sługi. Jak mamy to rozumieć?
Prężył się i wyginał, wyglądało to tak jakby miał zamiar skoczyć na Odkupionego.
- To wasza sprawa i wasza umowa. Mój Pan zgodził się na wasze działanie albowiem wiedział, że nie jesteście w stanie nas pokonać. My natomiast mamy wolną wolę. Będziemy z wami walczyć, zawsze i wszędzie. Nie powstrzymacie tego.
- Uważasz, się za lepszego ode mnie? - zapytał Darknes a jego oczy błysnęły złowrogo.
- Nie, lecz to nie zmienia faktu, że jestem od ciebie lepszy. Nie odwróciłem się od Boga i miłuję go całym swym sercem. Ty pozostawiłeś go wybierając innego pana, który tobą gardzi, bo jesteś jedynie jego sługą. Ja natomiast jestem umiłowany przez Pana mego, który dba o wszystkie swe stworzenia. A teraz odejdź, nim gniew zmusi cię do ataku. Nie chcę cię zabijać, przynajmniej nie teraz.
Pies po raz kolejny zmierzył go swoim złowrogim spojrzeniem, warknął i wbiegł do lasu. Rafał bez słowa wsiadł do samochodu.
- Zmiana planów - powiedział cicho Odkupiony. Musimy jechać w Bieszczady do Zaułka Cienia. Odbędzie się tam bardzo ważna narada. Przed chwilą otrzymałem telepatyczną wiadomość od mojego przyjaciela. Watykan będzie musiał na nas jeszcze trochę poczekać.
Nina wciąż uważnie mu się przyglądała. Miała wiele pytań, ale nie chciała ich zadawać. Postanowiła przyjąć bez słowa, każdą jego decyzję. Zamknęła oczy, oparła głowę o siedzenie i chciała znów zasnąć.
- Nie śpij. Na pewno jesteś głodna, a nie powinnaś teraz tracić sił. Przed nami długa, piesza wędrówka przez Bieszczady. Obok ciebie leży mój plecak, wyciągnij stamtąd bułkę i zjedz. Proszę.
Uczyniła, o co prosił, ale nadal nie wypowiedziała ani jednego słowa.
* * *
- Wstawaj mamy robotę. Jedziesz z nami na zwiad.
Mioki usłyszała delikatny, kojący kobiecy głos. Otworzyła oczy. Leżała na łóżku w swoim nowym pokoju. Rzymski hotel Cielo był jedną z siedzib WS. Od chwili jej przeistoczenia w Odkupioną minęło zaledwie kilka dni. Na razie nie była w stanie opanować wszystkich nowych zdolności, jakie otrzymała. Czuła się zagubiona i trochę samotna. Jej bezpośrednią przełożoną została Sara Derardino. Białowłosa Odkupiona.
Sara nigdy nie mówiła o sobie, ale zadawała wiele pytań. Była oschła, szorstka, stanowcza i bardzo wymagająca. Mioki codziennie wstawała o szóstej rano i do północy przechodziła przez mordercze treningi i testy. Tym razem miało być inaczej. Pani kapitan stała obok jej łóżka. Położyła na kołdrze umundurowanie WS, karabin maszynowy, małą kuszę, fiolkę z wodą święconą i skórzany woreczek wypełniony zgranulowaną trupią krwią.
- Czy ja mówię w niezrozumiałym języku? - zapytała chłodno.
- Ależ nie tylko... - Mioki nie była pewna czy chce i czy powinna już teraz ruszać na swój pierwszy zwiad.