Rozdział pierwszy
Między antropo- a biocentryzmem. Meandry światopoglądu Bolesława Prusa
Zastosowanie instrumentarium metodologicznego i pojęć współczesnej humanistyki ekologicznej oraz posthumanizmu do badań nad dylematami światopoglądowymi dziewiętnastowiecznej nowoczesności wydaje się niekiedy zabiegiem heurystycznie płodnym. Pozwala ono bowiem zrewidować niegdysiejsze hipotezy poznawcze, odsłania treści dotąd ukryte lub nawet subwersywne, kwestionuje wiele interpretacyjnych stereotypów, wreszcie umożliwia odkrycie ewentualnych antecedencji współczesnych zjawisk kulturowych. Strategie badawcze współczesnej humanistyki ekologicznej postulują wszakże "promowanie innego sposobu widzenia świata". Sposób ten polega - jak to ujęła Ewa Domańska - "na myśleniu relacyjnym (...), które podkreśla wzajemne związki, współzależność, współbycie i współ-życie naturo-kultury, człowieka i środowiska, bytów i istot ludzkich i nie-ludzkich"1.
Obiektem podatnym na reinterpretację eko(post)humanistyczną2 wydają się (przynajmniej) niektóre aspekty twórczości Bolesława Prusa. Rozległe zainteresowania pisarza - obejmujące najróżnorodniejsze dziedziny wiedzy: przyrodoznawstwo, nauki społeczne i humanistyczne - skupiały się przecież na problematyce socjobiologicznej, w tym na zagadnieniach wzajemnych relacji między społeczeństwem ludzkim a innymi gatunkami zwierzęcymi oraz między materią ożywioną a nieorganiczną. Pisarz miał duże ambicje naukowe i filozoficzne, stworzył zrazu model socjologii znaturalizowanej, inspirowany myślą Herberta Spencera, następnie wypracował oryginalny system prakseologiczny, rozwijał refleksję antropologiczno-filozoficzną, nieobce mu też były poszukiwania metafizyczne. W dojrzałej fazie swojej twórczości intensywnie uwypuklał - już zresztą wcześniej przez siebie akcentowane - znaczenie etyki indywidualnej i społecznej, uznając respektowanie jej zasad za warunek konieczny rozwoju cywilizacyjnego oraz osiągnięcia przez ludzkość stanu harmonii w relacjach ze światem naturalnym i w obrębie stosunków społecznych.
Światopogląd Prusa - rozpatrywany przy użyciu dzisiejszych narzędzi heurystycznych i nowych metodologii - jawi się jako struktura pełna wewnętrznych napięć, dynamiczna, podatna na ewolucję, niewolna przy tym od sprzeczności. Pisarz nie przechodził wprawdzie przemian gwałtownych, oznaczających fundamentalną rewizję przekonań wcześniejszych, jednak na przestrzeni nieco ponad czterdziestu lat swojej aktywności twórczej pokonał wiele etapów myślowych, rozwijając i modyfikując wcześniej głoszone przez siebie idee. Był człowiekiem dziewiętnastego stulecia, pozytywistą tout court, hołdował epistemie nowoczesności, niekiedy wyrażał ducha swojej epoki w sposób kompleksowy, kiedy indziej przekraczał jego ograniczenia, torując drogę przekonaniom, które w pełni rozwinąć się miały później.
Prus żył w czasach, gdy paradygmat wiedzy antropocentrycznej zachwiał się w swoich posadach i gdy refleksja ekofilozoficzna avant la lettre zaczynała z wolna manifestować się w świadomości kulturowej uczonych, filozofów, pisarzy. On sam - o czym świadczy już nawet pobieżny ogląd jego dorobku twórczego - wahał się między tradycyjnym stanowiskiem antropocentrycznym a nowszym, bliższym biocentryzmowi i relacjonizmowi biotyczno-abiotycznemu. Rzecz jasna, ten drugi biegun myślowy osiągał pisarz stosunkowo sporadycznie i raczej w szczątkowej postaci, co zresztą znajdowało wyraz w historycznie i kulturowo zdeterminowanej retoryce. Nie ulega wątpliwości, że światopogląd filozoficzny Prusa zdominował antropocen, rozumiany tutaj jako określony model epistemiczny o wyraźnym nacechowaniu ideologicznym; wyraźne w nim też były inklinacje europocentryczne. Na przykład europejska kolonizacja innych kontynentów była dlań dowodem cywilizacyjnej wyższości Starego Kontynentu3. Przyznać jednak trzeba, że Prus - mimo poczucia wyższości wobec "dzikich" - wprost pisał o tragicznym losach rdzennych mieszkańców Ameryki i Australii:
Ludzie ci są tak ograniczeni, że język ich posiada zaledwie kilkaset wyrazów, że więcej niż do stu doliczyć nie mogą, że wreszcie zupełnie nie zdają się być zdolni do przyjęcia europejskiej cywilizacji. Smutna też jest dola tych niedołężnych i nieszczęśliwych ludów.
W dniu, w którym ujrzeli pierwszy sztandar europejski na swoich wybrzeżach, rozpoczęła się ich zagłada. Od chwili zetknięcia się z ludami ucywilizowanymi stracili wolność lub zostali wyparci w głąb swoich wysp, w najdziksze okolice kraju.
Liczba tych dzikich zmniejsza się corocznie w przerażający sposób, wkrótce znikną oni z ziemi, której uprawiać nie umieli, i dziś bez przesady powiedzieć można, że już nawet godziny ich istnienia są policzone4.
Społecznościom nieeuropejskich "dzikich" brakowało, by tak rzec, racjonalnej wiedzy i praktycznych umiejętności w zarządzaniu swoim losem, niezbędnych do ocalenia bytu w obliczu agresji z zewnątrz. Skonfrontowani z Europejczykami, musieli ponieść klęskę. W kulturze europejskiej (zachodniej), uznawanej przez Prusa za awangardę cywilizacyjną ludzkości, manifestowały się idee antropocenu i zarazem kapitałocenu5, dzięki którym świat Zachodu dokonywał podboju natur pozaeuropejskich, poddając je systemowi kapitalistycznej eksploatacji i wyzysku. Idee te przeniknęły też do głośnego spencerowskiego traktatu Prusa Szkic programu w warunkach obecnego rozwoju społeczeństwa z 1883 roku. Pisarz rozwinął w nim wywód odwołujący się do dawnych idei fizjokratyzmu i industrializmu, które włączył w strukturę spójnej koncepcji biosocjologicznej (stanowiącej przykład socjologii znaturalizowanej). Podkreślając - zgodną z jego słynną zasadą "wspierania się i wymiany usług" - współzależność podmiotów i przedmiotów, a więc form materii ożywionej i nieożywionej, stwierdzał:
Najpierwszym (...) wierzycielem każdego narodu jest natura. O ile się zdaje, jednym z przeznaczeń, do jakich Bóg powołał ludzkość, jest: wywoływać jak największy ruch tego, co się nazywa materią, i wytwarzać coraz nowe a bardziej złożone kombinacje sił. Prawo to przejawia się we wszystkich pracach ludzkich. Człowiek orze pługiem wierzchnie warstwy ziemi, wydobywa na światło i powietrze skały drzemiące w głębi, hoduje i rozmnaża rośliny i zwierzęta, nadaje nowe kierunki promieniom światła i ciepła, włada elektrycznością i siłami chemicznymi. Wprawdzie robi on to dla własnego szczęścia; niemniej jednak ludzkość wygląda tak, jak olbrzymia fabryka przemiany sił i materii, w której szczęście jest motorem, a wiedza regulatorem6.
Przyrównanie społeczeństwa ludzkiego do wielkiej fabryki łączyło myśl Prusa z tradycją industrializmu najpełniej manifestującą się w pismach Saint-Simona z pierwszej połowy XIX stulecia. Rzeczywistość społeczna stanowiła w Szkicu programu wielki warsztat produkcyjny, w którym jednostki i grupy społeczne wytwarzały dobra materialne i duchowe, wykorzystując np. "tanią naturę", a więc - zgodnie z ustaleniami Jasona W. Moore'a - różnorodne zasoby energii i pracy, zawłaszczane możliwie najniższym kosztem przez władze kapitału7. Logika kapitalistycznej wartości przyświecała Prusowi w opisywaniu kondycji polskiego rolnictwa w gospodarstwach chłopskich, które - jego zdaniem - nie dorównywały poziomem produkcyjności przemysłowi rolnemu Zachodu, jako że poziom wydajności gleb polskich był znacznie niższy8.
Industrializm splatał się w poglądach Prusa z tezami naturalistycznymi. Człowiek wraz z całą kulturą ludzką stanowił część przyrody. To pewnik przyjmowany przez wszystkie nurty pozytywistycznej socjologii. Prus konsekwentnie postulował takie holistyczne ujęcie życia ludzkiego, rozpatrywał je zawsze przez pryzmat wielopoziomowych związków z całą biosferą. Oponował zaś przeciwko różnym iluzjom poznawczym, forsującym niezależność gatunku ludzkiego od przyrody oraz samoistność kultury. Ponieważ jednak jego świadomość poznawczą kształtowała nowoczesność, więc w swoim pojmowaniu natury nie był w stanie całkowicie wyzwolić się spod wpływu kartezjańskiego dualizmu. Wysoko cenił utylitarno-technologiczny stosunek do świata naturalnego i jego zasobów, uważając, że da się on w pełni pogodzić z realizacją zasady "wspierania się i wymiany usług". Przeciwstawiał ludy pierwotne, funkcjonujące tylko na zasadach walki o byt, cywilizowanym Anglikom. W Anglii bowiem, uchodzącej za wzorcowy organizm społeczny, optymalnie zarządza się naturą, dzięki czemu kraj ten "umiejętnie użyźnia grunta, wytwarza nowe odmiany zwierząt i uruchamia masy cząstek węgla i żelaza, przedtem bez ruchu spoczywające w głębi ziemi"9.
Gwałtowne uprzemysłowienie Anglii było dla Prusa przedmiotem podziwu i uznania, nie zdawał on sobie jeszcze sprawy z konsekwencji, jakie dla ekosystemu może mieć na przykład eksploatacja paliw kopalnych. Umiejętność korzystania z zasobów naturalnych była dlań miarą poziomu cywilizacyjnego danego kraju. Wydaje się, że pisarz opowiadał się za strategią zrównoważonego rozwoju, pojmując go jako proces kumulatywny, oparty na względnie harmonijnym współistnieniu i funkcjonowaniu społeczeństwa ludzkiego oraz porządku natury. Wszakże rozwój ten miał przede wszystkim sprzyjać doskonaleniu się i uszczęśliwianiu gatunku ludzkiego10. Człowiek mógł poszerzać zasoby szczęścia własnego, jeśli posiadał odpowiednio rozległą wiedzę o świecie oraz, co się z tym bezpośrednio wiązało, zyskiwał władzę (panowanie) nad dobrami naturalnymi. Pisał Prus z pozycji antropocentrycznej:
(...) do zwiększenia sumy szczęścia i doskonałości trzeba, ażeby jak najwięcej jednostek, że nie powiem każda jednostka, miała na własność jakieś siły natury: czy to ziemię, czy zwierzęta, czy motory, a obok nich pewną ilość surowych materiałów, gotowych wyrobów i łatwość nabycia gotówki11.
W tych sformułowaniach zawierała się niedwuznaczna supozycja ontologiczna, przeciwstawiająca gatunek ludzki innym organizmom żywym, materii nieorganicznej oraz technice. Ta repartycja wiązała się z przeświadczeniem o możliwości aktywnego oddziaływania przez człowieka na ziemię i świat zwierząt za pomocą techniki. Jako podmiot kulturotwórczy człowiek wywoływał ruch w materii, przyczyniając się do rozwoju różnego rodzaju obiektów.
1 E. Domańska, Humanistyka ekologiczna, "Teksty Drugie" 2013, z. 1-2, s. 15.
2 Termin ekoposthumanistyka jest semantycznym ekwiwalentem humanistyki ekologicznej; zob. tamże, s. 14.
3 Dziesięciowiekową ekspansję mieszkańców Europy na inne kontynenty kompleksowo i w różnorodnych aspektach przedstawia Alfred W. Crosby, Imperializm ekologiczny. Biologiczna ekspansja Europy 900-1900, przeł. M. Kowalczuk, Warszawa 1999.
4 A. Głowacki, O odkryciach i wynalazkach. Odczyt popularny, Warszawa 1873, s. 9-10.
5 Kapitałocen funkcjonuje jako nazwa konkurencyjna w stosunku do wcześniej skonceptualizowanego antropocenu. Stosuje się ją, dokonując zasadniczej paradygmatycznej zmiany w koncepcji antropocenu, zmiany polegającej na uwypukleniu sprawczości systemu kapitalistycznego, który poprzez wytworzenie projektu "taniej natury", przeorientowanie ekonomii na wydajność pracy oraz politykę kolonialno-imperialną (nb. wykorzystującą zdecydowaną techniczną przewagę Zachodu w stosunku do Nowego Świata) stał się siłą globalną i nadał charakter całej epoce począwszy do końca XV wieku. Największy wkład w opracowanie koncepcji kapitałocenu wniósł amerykański socjolog i historyk środowiskowy Jason W. Moore, autor m.in. monografii Capitalism in the Web of Life. Ecology and the Accumulation of Capital, London-New York 2015.
6 A. Głowacki, Szkic programu w warunkach obecnego rozwoju społeczeństwa, Warszawa 1883, s. 13-14.
7 Zob. J.W. Moore, Narodziny Taniej Natury, przeł. K. Hoffmann, w: Antropocen czy kapitałocen. Natura, historia i kryzys kapitalizmu, red. J.W. Moore, przeł. K. Hoffmann, W. Szwebs, P. Szaj, Poznań 2021, s. 109, 111.
8 Zob. B. Prus (A. Głowacki), Najogólniejsze ideały życiowe, Warszawa 1901, s. 129. W mniemaniu Prusa gospodarka polska była pod każdym względem relatywnie słabo rozwinięta i mało funkcjonalna. Dostrzeżona przez pisarza słaba wydajność gleby w gospodarstwach chłopskich w Królestwie Polskim świadczyła o słabościach rodzimego kapitalizmu. Tymczasem, jak zauważają Raj Patel i Jason W. Moore: "Kapitalizm europejski rozwijał się tam, gdzie potrafił przekształcić naturę w coś produktywnego, a produktywność - w bogactwo. Zdolność ta zależała od swoistej mieszanki siły, handlu i technologii (...)" (R. Patel, J.W. Moore, Tania natura, przeł. A.W. Nowak, P. Czapliński, w: O jeden las za daleko. Demokracja, kapitalizm i nieposłuszeństwo ekologiczne w Polsce, red. P. Czapliński, J.B. Bednarek, D. Gostyński, Warszawa 2019, s. 314).
9 A. Głowacki, Szkic programu w warunkach obecnego rozwoju społeczeństwa, dz. cyt., s. 14-15.
10 Znamienne, że jako antropocentryczny określiła światopogląd Prusa Grażyna Borkowska: "Centralnym punktem Prusowskiej wizji świata był człowiek, który dążąc do samorealizacji, buduje intersubiektywne formy życia społecznego i kulturowego. W programie Prus[a] nie mówi [się] wiele o tradycji, wiedzy książkowej i pokoleniowej akumulacji owoców poznania. Mówi się głównie i przede wszystkim o aktywności ludzkiej, wrażliwości i drodze do szczęścia" (G. Borkowska, Prusa filozofia życia, w: Jubileuszowe "żniwo u Prusa", red. Z. Przybyła, Częstochowa 1998, s. 71).
11 A. Głowacki, Szkic programu w warunkach obecnego rozwoju społeczeństwa, dz. cyt., s. 96.