Marzec
Dzień 6 1.03.2022
8:36 Charków. Ostrzelali centrum miasta rakietami. Strzelają wprost w cywilów. Rosjanie to nie armia, to przestępcy.
Charkowianie, bądźcie ostrożni. Jeśli macie możliwość - pomagajcie potrzebującym. Żywność, leki, transport. Trzymajmy się. Mogą zniszczyć nasze budynki, ale nie zniszczą naszej do nich pogardy. I nienawiści.
19:35 Przyjaciele, oni nas nie złamią.
Dzień 7 2.03.2022
8:31 Znajomi przedsiębiorcy przywieźli do miasta kilka samochodów chleba. Pomagamy, zdążyliśmy rozładować jeden w akademikach Uniwersytetu im. Karazina, ludzie z okolicznych budynków ustawili się w kolejce. Reszta samochodów rozwozi chleb po mieście. W ogóle każdy, kto może, zbiera pomoc dla ludności cywilnej. Zaczął się ostrzał, walą w centrum. Wcześniej widzieliśmy kolumnę zagranicznych studentów, jakieś sto osób, które starały się wydostać z miasta. Mieli ze sobą flagę, chyba indyjską. Charków się broni.
11:00 Poszedłem na uniwerek. Są tam popiersia trzech charkowskich noblistów [Ilja Miecznikow, Lew Landau, Simon Kuznets]. To duma Charkowa. Podobnie jak sam Uniwersytet im. Karazina - najstarszy uniwersytet lewobrzeżnej Ukrainy. Teraz stoi z wybitymi oknami. Armia Rosjan strzela do charkowskich szkół. Z Charkowa, studenckiej stolicy, nie mogą się wydostać zagraniczni studenci. Rosjanie to barbarzyńcy, przyszli niszczyć naszą historię, naszą kulturę, naszą oświatę. To wszystko jest dla nich obce i wrogie. A my musimy to wszystko obronić, odnowić i dalej rozwijać. Mówię wam to jako honorowy doktor Uniwersytetu im. Karazina w Charkowie.
13:31 Przypomina to drugą światową. Ideologią i moralnym imperatywem okupantów przede wszystkim. Przyszli, żeby uwolnić nas od nas. Nawet nie mają przekonującej wersji dla bojaźliwych. Chcą nas po prostu zabijać, na wszelki wypadek, tak po prostu.
Rosjanie to barbarzyńcy, na Rosję czeka trybunał, po prostu inaczej nie będzie.
21:18 Charkowscy artyści zostają w mieście.
Nie mamy dokąd iść, to nasze miasto. Rosjanie, oczywiście, tego wszystkiego nie wiedzą. Oni w ogóle nic nie wiedzą - to nie ich kraj, nie ich historia, oni są tu po prostu tłumem barbarzyńców, którzy wszystko niszczą.
Z przyjemnością obejrzałem dziś w Charkowie genialnego Kostiantyna Zorkina.
Dzień 8 3.03.2022
11:28 Charków dostaje pomoc z całego kraju. To naprawdę bardzo ważne - nie po prostu obronić miasto, lecz obronić każdego charkowianina. Będziemy tu dalej mieszkać i pracować. Przyjaciele, wasze wsparcie moralne jest niesamowite. Naprawdę się je czuje, szczególnie kiedy nad głową latają rosyjskie rakiety. Rosjanie to barbarzyńcy. Charków się trzyma.
23:57 Opowiadał znajomy z Kozaczej Łopani, to na naszej z nimi granicy. 24-go rano wjechały tam ich czołgi. Nasi cywile wyszli posłuchać. Pułkownik armii fr powiedział: nie bójcie się, wszystko OK, pojedziemy po obwodnicy, nikogo nie zaczepiając, szybciutko do Kijowa, zmienimy władzę, będziecie żyć tak jak my. Dosłownie. Koniec cytatu. Oni wierzyli, że Ukrainę można wziąć po obwodnicy. Tak myślę - czy ten pułkownik jeszcze żyje? Czy już po nim?
Dzień 9 4.03.2022
15:12 Kocham i szanuję tego kolesia. Ołeh Pirotechnik wywiózł rodzinę, cztery osoby, spod ostrzałów w Danyliwce. Wywozimy z miasta dzieci i kobiety. Pracujemy dalej.
Dzień 10 5.03.1022
20:00 Wielkie dzięki wszystkim z Dniepra, którzy dziś zareagowali. Wiele rzeczy znaleźliśmy, na wiele się umówiliśmy, wracamy, pracujemy dalej.
Panuje dziwne poczucie jedności i zdecydowania. Rosjanie to głupcy, jeśli zdecydują się tu pchać. Chociaż, jeśli się nie zdecydują - i tak są głupcami. Barbarzyńcy.
Zauważyłem jedną rzecz - w punktach mobilizacyjnych i wolontaryjnych ludzie (a jest ich mnóstwo) są jak z naszych koncertów :) Inteligentna, rzeczowa, mądra publiczność. Jaka to radość - widzieć takie oczy :)
Kupowaliśmy w sklepie odzież dla dobrych ludzi. Sprzedawca, brodacz o inteligentnym wyglądzie, usłyszawszy ukraińskie słowo szkarpetky (skarpetki), dał mi kapcie. Potem zrozumiał, zawstydził się, przeszedł na ukraiński. Całkiem normalny zresztą :) Nie bardzo chce, żeby go "uwalniali" Rosjanie. Jedno słowo do Dniepru - dzięki!
Dzień 11 6.03.2022
11:54 Przyjaciele, dzień dobry. Wszyscy, którzy chcą i mogą coś przekazać do Charkowa: mamy w Dnieprze koordynatorkę Dariję Konoch - ona jest w kontakcie z dnieprzańskimi aktywistami i wolontariuszami. Jeśli macie co przekazać przez Dniepr do Charkowa - piszcie na jej prywatnej stronie, tutaj przyjmą wszystko, a my podskoczymy i zabierzemy do Charkowa. Nie piszcie o szczegółach, OK?
Dniepr pomaga, bardzo dziękujemy. Koniec, napchaliśmy samochód, jedziemy pracować. Życzę wszystkim wszystkiego dobrego :)
18:44 Dzisiaj niebo nad Charkowem było wysokie i przejrzyste, a chmury jakieś lekkomyślnie lekkie. Z dachów zsuwają się ciężkie czapy śniegu. W samym mieście jest cicho, dlatego kiedy spada śnieg, ludzie oglądają się na ten dźwięk. W mieście wiosna. I w mieście wojna. W centrum pusto, gdzieś dalej widać więcej ludzi. Na przedmieściach w ogóle ruchliwie. Być może dlatego, że w dzień było względnie cicho. Bardzo wielu naszych wojskowych, mnóstwo mężczyzn z obrony terytorialnej. Jednym słowem, miasto-forteca. Bardzo piękne, wiosenne, słoneczne. Chciałoby się jak najszybciej je odbudować, wyrzuciwszy za granicę i w niebyt całe to paskudztwo, które przyszło ze wschodu. To wciąż będzie miasto poetów i uniwersytetów, jeszcze zobaczycie :) Nad miastem dalej góruje flaga państwa :)
20:51 A w kontekście rosyjskiego szowinizmu, ze wszystkimi jego wskaźnikami, stereotypami i ustalonymi stanowiskami. W jakim stopniu kultura może być bardziej ograniczona niż język? Język charkowskiego (rosyjskojęzycznego, rzecz jasna) policjanta (w Ukrainie już nie będzie się ich nazywać śmieciami [ros. musor], ale właśnie policją), wyciągającego spod gruzów rosyjskojęzyczne babcie, które głosowały na prorosyjskie partie i które teraz bombami zabija prezydent kraju - spadkobiercy "wielkiej rosyjskiej kultury". Z punktu widzenia historii ten policjant jest znacznie silniejszy i bardziej przekonujący niż cała tradycja imperialna z jej złotymi i srebrnymi wiekami. On ratuje ludzi. A imperialna kultura zabija. Tak, tak, właśnie kultura i cały fałszywy martwy kontekst, który za nią stoi i który wszyscy przywykliśmy znosić - no bo to "wielka narracja". Naprawdę - to wielka narracja, która zawsze usprawiedliwiała przemoc i pogardę do innych, właśnie tak i nie inaczej.
W tej wojnie kultura znów doznała druzgocącej porażki. Tym razem - "kultura Dostojewskiego i Tołstoja". I jakoś nie wypada mieć złośliwej satysfakcji. Bo to porażka kultury w rzeczywistości - to spaleni gradami cywile. I wojskowi zresztą też. Jasne, że w drugim tygodniu trzeciej światowej trudno coś prognozować, ale już wiadomo - jakkolwiek długo będzie istniał nasz piękny i nieodpowiedzialny świat, jakiekolwiek dalsze konfiguracje przybierze cywilizacja europejska (tak, tak - właśnie ta zorientowana humanistycznie spadkobierczyni Aten i Aleksandrii, która osiem lat usiłowała przełknąć aneksję Krymu i rosyjskie czołgi na Donbasie) - Tołstoj z Dostojewskim zaznali druzgocącej porażki. Podobnie jak rosyjski balet, rosyjska awangarda (która w dużej mierze zresztą nie jest rosyjska, tylko nasza, ukraińska), a jednocześnie - rosyjski hokej, rosyjski futbol (no, z nim i przed wojną było słabo). Naród, który nie powstrzyma się przed bombardowaniem miast w obcym kraju, nie ma prawa zrzucać winy na symbolicznego adolfa. Teraz to wasze wspólne brzemię. Nosicie teraz piętno. Fryce. Przed drugą światową było to przecież normalne imię, nie? A do dziś jest jak piętno. Tak teraz będzie z waszymi imionami. Dlatego Dostojewskim się nie zasłonicie. "Rosyjska wielka humanistyczna kultura" idzie na dno, jak bezwładny Titanic. Czyli, przepraszam, jak rosyjski wojenny korabl.
PS Tylko za 60 lat przyszły Tarantino nakręci o was film akcji. Ale i w nim będziecie bękartami. Niesławnymi.
Dzień 12 7.03.2022
9:16 W Charkowie pracują codziennie setki wolontariuszy - mężczyźni, kobiety, dzieci. Z całego kraju napływa pomoc. Cała góra śpiworów, karimat i leków zaraz zostanie rozwieziona po mieście. Charków to ukraińskie miasto, na Rosjan nikt tu nie czeka :)
11:31 Pocisk uszkodził legendarny Dom "Słowo". W zgodzie z rosyjskimi zasadami - oni zawsze niszczyli naszą kulturę. Choć tym razem nic z tego nie będzie. Rosjanie to wandale. A "Słowo" odbudujemy.
14:35 Załadowaliśmy jeszcze jedną furgonetkę leków dla Charkowa. Dnieprze, dzięki! Razem do zwycięstwa!
22:44 I jeszcze odrobinę o wyborze. Na wojnie często pojawia się nagle, nieprzewidzianie i często jest nieunikniony. Potem też podejmujesz jakieś decyzje, robisz jakieś kroki, na coś się odważasz, z czegoś rezygnujesz.
W te dni chyba najbardziej dziwią i dają natchnienie napotkani ludzie. Szeregowi policjanci i wolontariuszki, księża i kierowcy, komandosi i rolnicy z myśliwską bronią w dłoniach. Przez to jakoś głęboko i wyraźnie prześwituje kontur narodu, który wreszcie poczuł swoją siłę, siłę swej wściekłości, ale też siłę swej jedności. To nie podzielony między polityków elektorat, lecz społeczeństwo, z którym politycy zaczęli w końcu rozmawiać otwarcie i szczerze. Bardzo ważne, by zapamiętać teraz ten moment wzajemnego zaufania i szacunku, żeby po zwycięstwie spróbować go nie utracić.
Moi przyjaciele, charkowscy muzycy: Ołeh Kadanow, Stas Broniszewski, Anton Bihmenko, już dwanaście dni pod ostrzałami jeżdżą po mieście, rozwożąc pomoc. To też wybór. Przypuszczam, że tu chodzi nie tyle o odwagę (choć ona też ważna), ile o sumienie. Jak ma sobie bez niego poradzić porządny muzyk :)) Przyjemnie było ich spotkać w Charkowie. Zobaczymy się na koncertach :)
Dzień 13 8.03.2022
10:32 Zbieramy rano od ludzi zamówienia na pomoc humanitarną. Sąsiadka daje listę leków, które trzeba kupić, uparcie wciska pieniądze, potem mówi cicho: nie śmiej się, ale kup zakrętki do słoików na przetwory. Co? - nie uwierzyłem. Zakrętki - mówi. - W tym roku będę dla wszystkich hodować sadzonki. A później zrobię przetwory. Też dla wszystkich.
Ta swołocz po prostu sobie nie wyobraża, na kogo napadła :)
14:33 Niebo nad Charkowem w wielkich groźnych chmurach. Czasami przebija się słońce, przypominając, że już wiosna. Bez słońca jest pochmurnie, ale cicho. Żołnierze mówią, że to właśnie ich niepokoi. Ale ponieważ nie strzelają, ludzie ruszyli na ulice, stoją w kolejkach po pomoc humanitarną, stoją w kolejkach do sklepów. Na osiedlach (objechaliśmy dziś pół miasta) chłopaki hardo żują pestki słonecznika, siedząc pod kioskami :) Przypomina to wspomnienia [Jurija] Szewelowa o Charkowie w czasie drugiej światowej. W ogóle Szewelow teraz brzmi bardziej niż aktualnie. Na jednym z przedmieść widziałem szczególnie ujmujący obrazek - dwa psy, oczywiście porzucone przez właścicieli, którzy wyjechali, wylegują się na środku ulicy, bo tam jest najcieplej. Auta ostrożnie je omijają. W ogóle wszyscy stali się jacyś uważniejsi na siebie nawzajem, bardziej czujni. Nad miastem góruje flaga państwa. Charków się broni.
Zawieźliśmy samochód leków, rzeczy dla dzieci, żywności, przekazaliśmy kilka zamówień z lekami. Wywieźliśmy z miasta rodzinę emerytów. Pracujemy dalej. Dzięki wszystkim za pomoc.
14:48 I najważniejsze, przyjaciele, nie zapomnijcie - teraz nie tylko pisze się historię - pisze się ją w języku ukraińskim.
18:27 I jeszcze jedno :))) Przed wojną mój wydawca Swiatosław Pomerancew podarował mi szwajcarski zegarek. Bardzo ładny, stylowy. Ale zaczęła się wojna i zegarek (szwajcarski!!!!!!!!) oszalał - zepsuły się wskaźniki daty i dnia tygodnia. Idę dziś przez Charków i widzę koło kwiaciarni, jak mężczyźni wykupują kwiaty (naprawdę - wykupują :))), patrzę na zegarek - 9:03. Aha, myślę automatycznie, charkowianie będą świętować urodziny Tarasa Hryhorowycza Szewczenki :))))) I dopiero później dociera do mnie, że ci mężczyźni kupują te kwiaty, żeby podarować swoim kobietom. I to jakieś takie wzruszające w warunkach, kiedy w mieście brakuje chleba.
PS Ósmego marca nie świętuję :)))
PPS Ten post jest nie o Zełenskim i nie o Poroszence. Jest o miłości. Jak mówił jutrzejszy solenizant: Kochajcie się, czarnobrewe :)))
21:06 No i na dobranoc dla was :)
Znajomy opowiedział taką historię :)
Jest spod Swatowego, jego mama mieszka we wsi. Teraz tam przyszli okupanci, ale są bezsilni, imitują "nowy porządek". Znajomy pyta matkę: moskale cię nie znajdą? Ona mówi (ma 98 lat, cholera, przysięgam, że to prawda, zapiszcie, jeśli nie przeżyję :)))))) - jesteśmy tak daleko od wszystkich, że do nas Niemcy w czterdziestym pierwszym nie doszli :))))) Koniec cytatu :)))))
Ukraińcy i Ukrainki, mamy fantastyczny kraj, chodźcie go obronimy. Mamy też mnóstwo pracy na Ługańszczyźnie, Doniecczyźnie i na Krymie. Będzie trzeba tam posprzątać.
Dzień 14 9.03.2022
19:52 Nam, Ukraińcom, kiedy tylko zaczyna się jakieś zamieszanie, od razu przychodzą do głowy cytaty z Szewczenki. Tak było podczas wszystkich rewolucji, tak jest i dzisiaj. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby Rosjanie szli do boju, deklamując Puszkina, czy wychodzili na barykady z cytatami Sałtykowa-Szczedrina. I w ogóle - nie bardzo sobie ich wyobrażam na barykadach.
Dobrze, że mamy Tarasa Hryhorowycza. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, ludowy Poeto!
Dzień 15 10.03.2022
10:27 Właśnie teraz rozumiesz, jak ważne było dla nas ostatnie osiem lat - lata prawdziwych zmian. Jak bardzo przez te osiem lat się zmieniliśmy. I armia, i społeczeństwo, i państwo jako takie. Wiem, że my, Ukraińcy, lubimy narzekać, ale jednak. Gdyby Rosjanie zaczęli pełnoskalową wojnę w 2014 roku - najprawdopodobniej nie byłoby ani oporu, ani pojednania. Rosjanie po prostu nie rozumieją, co się tu u nas działo przez ostatnie osiem lat. Stąd całe to bredzenie o denazyfikacji. A co się działo? Rozwijaliśmy się. A oni się rozkładali. I dalej tak będzie :)
A my napchaliśmy furgonetkę dobrymi rzeczami i już jedziemy do Charkowa. Wieziemy medykamenty, żywność dla kilku rodzin. Wszystkiego dobrego.
15:13 Do Charkowa wróciła zima. Rano tylko zawiewało suchym kłującym śniegiem, a po południu po prostu sypie. Przez to miasto wydaje się wielkie, zimne. Po ulicach kręci się dużo ciężarówek i furgonetek, rozwożą pomoc humanitarną. Ludzie chodzą z siatkami pełnymi żywności, którą dostali. Na Puszkińskiej nagle zauważyliśmy, że nie ma nikogo wokół nas. Okazało się, że ogłoszono alarm lotniczy. Mieszkańcy nauczyli się szybko znikać z ulic. Chociaż niektórzy dalej idą załatwiać swoje sprawy. W ogóle miasto szybko się organizuje, mkną policyjne patrole, pracownicy komunalni wywożą śmieci. Pod głębokim świeżym śniegiem widać kontury miasta, które znamy, kochamy i w którym mamy zamiar dalej mieszkać. Nad miastem góruje flaga państwowa.
Dzień 16 11.03.2022
11:20 Puste marcowe charkowskie ulice i zimny metal torów tramwajowych. Przez dwa tygodnie miasto mocno się zmieniło, czuć, jak z bólu wyłania się siła. Najważniejsze - ochronić życie tych, którzy tu mieszkają. A wrodzona charkowska zaradność i lekkomyślność z pewnością wrócą na ulice.
To nie wojna między krajami - to ludobójstwo popełniane na Ukraińcach.
12:54 W wolnej chwili weszliśmy do studia. Czekajcie na nowy numer o "denazyfikatorach" :)
13:44 Przyjaciele w Dnieprze, będę bardzo wdzięczny za przekazanie dalej!
Oddział w Charkowie bardzo potrzebuje terenówki i busa. Jesteśmy teraz w waszym mieście, ładujemy pomoc humanitarną, możemy go od razu zabrać. Pomóżcie, po zwycięstwie kupicie sobie nowy :)
20:05 Wieźliśmy wczoraj dziewczynę naszego poległego żołnierza. Wracaliśmy z pogrzebu. Była cicha, przejmowała się bardziej dziadkiem i babcią, prosiła, żeby zawieźć im leki.
I przyszło mi do głowy coś takiego: jasne, że w dużej mierze w swoich ocenach i emocjach kierujemy się samodzielnie wybranym (czy narzuconym) polem informacyjnym. Wejdźcie na jakiś popularny, powiedzmy, kanał na Telegramie (bo FB już nie mają) - u nich jest zupełnie inna rzeczywistość i zupełnie inna wojna: Ukraina sama niszczy swoje miasta, Ukraina grozi całemu światu, Ukraina sama blokuje swoich obywateli w otoczonych miastach. Oni mają inną rzeczywistość, kadry ze spalonymi rosyjskimi czołgami postrzegają jako część kontrpropagandy.
Ale każde pole informacyjne, każda propagandowa narracja - to sprawa zbiorowa. A przekleństwo i zemsta są sprawami osobistymi. I Rosjanom przyjdzie z tym żyć bardzo długo - z naszym przekleństwem i naszą zemstą. I zbiorową. I osobistą. Muszą teraz z tym żyć.
23:19 Bardzo sceptycznie odnosiłem się do obecnej władzy. Najbardziej uderzyła mnie taka rzecz - wybory w 2019 roku wprowadziły do gabinetów mnóstwo młodych ludzi. Nie moich rówieśników, bo co ze mnie za młody człowiek, ale prawdziwy polityczny narybek, który nie miał za sobą członkostwa w dziesiątkach partii czy pracy w różnych wątpliwych rządach. Dlaczego ci młodzi ludzie, myślałem, zachowują się jak starzy kuczmowscy funkcjonariusze? Skąd w nich ten dziecięcy pociąg do kasy i szpanu? Gdzie jest ich odmienność? Myślałem tak, mimo że z wieloma z nich - od ministrów do merów i gubernatorów - osobiście zdarzało mi się robić różne pożyteczne i konstruktywne, jak mi się do dzisiaj wydaje, rzeczy. Ale i tak - patrzyłem w stronę dzielnicy rządowej i sam siebie pytałem: gdzie wasza odmienność?
I teraz można ją zobaczyć gołym okiem. Doradcy, marszałkowie, ministrowie, negocjatorzy, oficerowie, merowie, dowódcy - czterdziestoletni chłopcy i dziewczyny, których pokoleniu przypadł ten okrutny los obrony kraju. I to przecież nie w mniejszej (a być może w większej) mierze dotyczy milionów żołnierzy, ochotników, wolontariuszy - ludzi, z których teraz odpada, jak błoto z nowych, ale tak dobrze dobranych glanów, bagno dziedzictwa XX wieku. Młodzi Ukraińcy i Ukrainki, przeciwko którym rozpętano wojnę na wyniszczenie.
I weźmy w kontraście do nich przywódców FR, Białorusi, Ameryki i Niemiec. Pierwsi dwaj - ramole z minionego tysiąclecia, którzy bardzo przypominają stary rosyjski sprzęt wojskowy: niby to sprzęt, ale stary. I rosyjski, co samo w sobie nie jest dobrą cechą sprzętu. No i dwóch ostatnich - ostrożni gabinetowi urzędnicy, emeryci kapitulanci, pozbawieni śmiałości, by przyznać się do swojego współudziału we wszystkim, co się dzieje.
Mówię to bez żadnego idealizowania (szczególnie w odniesieniu do polityków) i całkiem serio. Polityka to pole, na którym plon może zadziwić co roku. Oczywiście, że wszyscy będziemy mieli wiele pytań, pretensji i wątpliwości. Niemniej mija 16 dzień wojny. I myślę coś takiego:
Historia - to wprawny, choć czasami okrutny garncarz. Czasami nadaje naszym duszom kształty, których istnienia się nie domyślaliśmy. Ogień utwardza, ale ta niewidzialna ręka historii, wieczności - ona jedyna czyni rzeczy niepojętymi.
Wierzmy w swój kraj. Dobranoc wszystkim. Jutro obudzimy się jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa.
Dzień 17 12.03.2022
10:24 Nakupiliśmy sprzętu dla oddziału ochotniczego, z którym pracujemy, za prawie 400 000. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy pomagają. To naprawdę konkretna i konieczna pomoc, która trafi pod właściwy adres.
Do tego zapakowaliśmy mnóstwo medykamentów dla dwóch szpitali. Pomoc napływa z całego kraju.
I jeszcze jedno, przyjaciele. Mam wielką cierpliwość, ale nie nieograniczoną. Wszyscy tu oczywiście jesteśmy ekspertami od obrony przeciwlotniczej i polityki międzynarodowej (inaczej byśmy się tu nie zebrali :)))), ale nie wchodźcie tu, by siać histerię i panikę. Chcecie pomóc - pomagajcie, nie chcecie - wejdźcie na inne strony, żeby pisać, że wszystko stracone, i najeżdżać na wojskowe dowództwo. Mam dość słuchania podczas wojny ludowych ukraińskich lamentów o zdradzie, to obrzydliwe.
I o tym: "czemu nie robi tego państwo?!". Praca wolontariuszy to nie wyrzut dla państwa, to dowód na to, że wszyscy dziś pracujemy razem. Jeśli widzicie to inaczej - chętnie was wysłucham. Po zwycięstwie. A na razie będę wywalał ze strony wszystkich panikarzy.
Koniec, lecimy do Charkowa. Miłego dnia.
13:12 Kiedyś wszyscy spotykaliśmy się na próbach. Teraz w centrach wolontariatu. Wszyscy zaangażowani, wszyscy pracują :) Jeszcze będzie rock'n'roll!
17:00 Rano w Charkowie prawdziwa wiosna. Patrzysz w niebo - oczy łzawią od słonecznego światła. Potem zaczyna łomotać, automatycznie się schylasz, dostrzegasz mokry śnieg, ciężki lepki czarnoziem, szary asfalt. W mieście pracują służby komunalne, rozbierają gruzowiska, odśnieżają. Widać, jak wielu jest tu wolontariuszy, poznajesz ich po busach i ciężarówkach. Charkowianie spacerują nieśpiesznie, wystawiając twarze do wiosennego słońca. Jakieś parki, młodzi ludzie, którzy chodzą z dzielnicy do dzielnicy pieszo, po trasach trolejbusów. Ale cała ta leniwość i miarowość nagle znika, kiedy tylko dostrzegasz babunię, która zgarbiona brnie do domu, przyciskając do piersi świeżą bułkę. Jednocześnie obok, dokądś w kierunku Ołeksijiwki, lecą bardzo drogie fury. Za nimi przetaczają się samochody z wojskowymi.
Jeszcze to dziwne uczucie, kiedy koło domu zatrzymuje się maleńka osobówka, wyraźnie hipsterska, a z niej wychodzi żołnierz z karabinem. Trzyma w dłoni siatkę z ciepłymi ubraniami. Z klatki wychodzi dziewczyna, przez jakiś czas rozmawiają, on daje jej tę siatkę, na chwilę zatrzymuje się na słońcu, grzeje się, wsiada do hipsterskiego auta, rusza na front.
W szpitalu nr 4 lekarz przyjmuje leki. Co tam się dzieje? - pyta. Jasne, że nie nadąża śledzić wiadomości - za dużo pracy. Opowiadamy mu, co widzieliśmy, umawiamy się, że w najbliższych dniach przywieziemy więcej pomocy.
Po południu na ulicach zostaje niezbyt wielu ludzi. Ze ścian kapie woda. Słońce stopniowo wytacza się za miasto. Cienie się wydłużają. Zbliża się wieczór. Robi się straszniej. Nad miastem dalej góruje nasza flaga.
17:49 Zajechałem do domu, zdjąłem ze ściany obraz Saszy Rojtburda, przewiozłem w bezpieczne miejsce. Niech przeczeka ostrzały. Mamy przekazać naszym dzieciom to, co najważniejsze: naszą kulturę i naszą broń :)
23:19 Wieczorami teraz Słobożańszczyzna jest tak przerażająca, przypomina płuca człowieka, który wstrzymał oddech. I niebo wieczorem jest szczególne. Wcześniej powiedziałbym, że gogolowskie. Ale nie gogolowskie, nie.
Szewczenkowskie. Bez żadnego małorustwa.
Śpijcie szczęśliwie. Jutro obudzimy się jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa.
Dzień 18 13.03.2022
13:22 O wojnie z pewnością wiele zostanie napisane i zaśpiewane. Przypuszczam, że to będzie zupełnie inny język. Język, który kształtuje się właśnie dziś, codziennie, w całym kraju. Na razie zbyt wiele w nim bólu. Ale całkiem wystarczająco gniewu. I co najważniejsze - dość wiary i miłości.
Zajechaliśmy z naszym gitarzystą Żeką Turczynowem do studia w Dnieprze, próbujemy z przyjaciółmi z Wertepu nagrać coś nowego.
Dzień 19 14.03.2022
21:11 Zimne marcowe miasto, powietrzem cały dzień wstrząsają ostrzały. Rozmawiamy ze znajomymi, wszyscy niby rozpoznają te dźwięki: to "przylot" - uderzają w nas, to "wylot" - nasi odpowiadają.
Nagle zauważam, że na ulicach są niemal wyłącznie mężczyźni, niektórzy niosą żywność, niektórzy to wolontariusze, niektórzy po prostu stoją przed klatką, patrzą w niebo. Kiedyś usiłowali tak rozpoznać, czy spadnie śnieg. Teraz - czy będzie ostrzał.
Już po czwartej w mieście pusto, wszyscy przygotowują się do nocy. Mają nadzieję, że będzie dobra. Kierowcy jeżdżą szybko i w skupieniu. W dzień czuć wiosnę, pod wieczór robi się zimniej.
Nad miastem górują nasze flagi.
Dzień 20 15.03.2022
00:06 Był koniec kwietnia, słonecznie i upalnie. Centrum Charkowa w takich chwilach oddycha kurzem i słońcem. Razem z przyjacielem, poetą Ihorem Zarudką, wyszliśmy ze związku pisarzy i chcieliśmy wypić gdzieś piwo. Dziesięć lat temu w śródmieściu nie było to łatwe (później szybko to się zmieniło, po 2014 roku w Charkowie otworzyło się mnóstwo rozmaitych pubów, restauracji, kawiarni, miasto przyjemnie się rozwijało). Tak w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca dotarliśmy na ówczesną ulicę Iwanowa, obecnie Swobody, i zauważyliśmy nowy lokal. Na szyldzie napisane było (po rosyjsku, oczywiście :))): Staryj Hem. Zimne piwo, gorące baby. Idealna reklama, pomyśleliśmy i weszliśmy. Wewnątrz trwał remont. Wpadajcie za parę dni, wtedy otworzymy.
Parę dni później faktycznie tam zaszedłem. Tak zaczęły się moje relacje z pubem Staryj Hem. Bardzo lubiłem to miejsce - zupełnie nie szpanerskie, jednak zawsze żywe i wesołe. Zimą 2014 roku mieliśmy tam praktycznie sztab Euromajdanu. Pamiętam nasz koncert z Sobakami, brakowało miejsca i publiczność po prostu wisiała na sobie, a nasz gitarzysta stał gdzieś między widzami, z dala od nas, i grał z wesołego podchmielonego tłumu. Pamiętam, jak pod koniec lutego 2014 roku podczas wielkiej demonstracji przeciwko Janukowyczowi razem z Jurą, jednym z właścicieli Hema, wprost z mitingu pojechaliśmy do supermarketu budowlanego, żeby kupić kątówkę i potem popiłować nią Lenina. Kupiliśmy, wróciliśmy, ale na placu już trwała bójka między naszymi a opłotem [charkowska organizacja "sportowa" wspierająca Antymajdan]. Więc Lenin jeszcze pół roku postał. A pod Hemem stał pomnik Hemingwaya. Lubiłem pokazywać go gościom Charkowa. Jak to mówią: nigdzie indziej, tylko u nas :))
Dzisiaj trafili w ten budynek. Mówi się o ofiarach, gruzach, poległych i rannych. Szczególnie bolesne jest słuchanie o zabitych ludziach. Ale myślę, że po wojnie z pewnością odnowimy wszystkie nasze zabytki, płaskorzeźby i pomniki. Dlatego, że to nasze wyznaczniki, według nich budujemy krajobraz naszego miasta, układamy nasze trasy, zostawiamy znaki w naszej pamięci. Zresztą w ogóle - bez pomnika Lenina porządne miasto może się obejść, a pomnik starego Hema był co najmniej piękny.
Dobranoc wszystkim. Jutro obudzimy się jeden dzień bliżej naszego zwycięstwa.
Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.