- Dzień dobry, pani Paderewska. - Tak bardzo się starał, a mimo to i tak zarzucono mu, że niechlujnie się ubrał. - Przepraszam, że obraziłem panią swoim wyglądem.
- Absolutnie nie to miałam na myśli. Broń Boże. Tylko spostrzegłam, że podróż cię wykończyła i odbiło się to na twojej twarzy.
Krzysztof zwracał uwagę na to, żeby dopasować odpowiednie ubrania, aby nie wyjść na przypadkowego przechodnia, ale nie zwrócił uwagi na to, że mimika twarzy musi współgrać z ubiorem. Szybko się uśmiechnął, starając się wywrzeć pozytywne wrażenie na żonie polityka.
- Mogę poznać imię gościa, który już rano spotyka się z moim mężem?
Krzysztof przedstawił się.
- Bardzo miło cię poznać, Krzysztofie. Helena Paderewska. - Wycią-gnęła dłoń, którą chłopak z szacunkiem pocałował. - Mąż za chwilę cię poprosi. Biorąc pod uwagę to, co masz na sobie, to chyba będzie musiał założyć najlepszy frak. Natomiast ja was zostawię, pewnie macie wiele spraw do omówienia.
W jej słowach nie było cienia ironii.
- Przesadza pani. Jednakże jeśli wychodzi pani na zewnątrz, sugeruję wziąć ciepły płaszcz, jest okropnie zimno.
- Będę w kantynie, ale dziękuję, że martwisz się o moje zdrowie.
Wyszła z apartamentu, zamykając drzwi za sobą. Chłopak zastana-wiał się, jakie tematy może poruszyć z mistrzem Paderewskim. Nie miał uzdolnienia muzycznego, a tylko studiował sztukę na Uniwersytecie Lon-dyńskim. W stosunku do mistrza nie był wirtuozem w swojej dziedzinie, jedynie uczył się o rzeczach stworzonych wiele lat temu. Naszła go myśl, że Paderewski może potraktować go jak kulturowego jaskiniowca.
Teoretycznie sztuka i polityka nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale to od mało poważnych tematów zaczynają się rozmowy dotyczące istotnych spraw.
W drzwiach do pokoju pojawił się mistrz Paderewski w nienagan-nym stroju.
- Witam cię serdecznie. Przepraszam, żeś musiał tak długo czekać. Za-praszam, przygotowałem dla nas miejsce do rozmowy.
- Dzień dobry, panie Paderewski. Nie mam podstaw, by się gniewać. Pańska małżonka zajęła mnie rozmową.