W drodze do wolnej Polski. Samodzielna Brygada Strzelcow Karpackich - Rafał Dyrcz

Kup ebooka

35.00 zł
25.00 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Brygada Karpacka - początki

Formowanie polskich oddziałów wojskowych we Francji rozpoczęto już we wrześniu 1939 r. Formalne podstawy działań w tym zakresie stanowiła umowa podpisana 9 września przez premiera Francji Éduarda Daladiera i ambasadora polskiego w Paryżu Juliusza Łukasiewicza oraz protokół wykonawczy z 21 września. Umowa rozwijała postanowienia zawarte w tajnym protokole podpisanym w Paryżu 19 maja 1939 r. przez szefa Sztabu Obrony Narodowej gen. Maurice'a Gamelina i Ministra Spraw Wojskowych gen. dyw. Tadeusza Kasprzyckiego. Protokół ów precyzował wzajemne zobowiązania Francji i Polski dotyczące podjęcia odpowiednich działań wojskowych w razie agresji Niemiec, natomiast porozumienia zawarte we wrześniu dotyczyły formowania polskich oddziałów w sile dywizji, które operacyjnie miały podlegać naczelnemu dowództwu francuskiemu, ale stanowiąc integralną część Wojska Polskiego, miały być dowodzone przez zwierzchników przysłanych z kraju. Porozumienia przewidywały ponadto, że do oddziałów polskich rekrutowani będą zamieszkali we Francji obywatele polscy - ochotnicy i poborowi. Pierwotne plany dotyczące liczebności polskich oddziałów wojskowych uległy zmianie po klęsce w kampanii wrześniowej i przekroczeniu granic Rumunii i Węgier przez dziesiątki tysięcy żołnierzy mających nadzieję na dalszą walkę z wrogiem.

Pierwsze plany utworzenia polskich oddziałów wojskowych na Środkowym Wschodzie zaczęto opracowywać już jesienią 1939 r. Związane były one z francuskimi koncepcjami ochrony tamtego obszaru, a docelowo utworzenia frontu na Półwyspie Bałkańskim. Swoje zamysły Francuzi opierali na doświadczeniach z okresu I wojny światowej i sukcesach militarnych ententy w walce z wojskami Państw Centralnych w 1918 r.1

Koncepcję utworzenia polskich oddziałów na Środkowym Wschodzie jako pierwszy wysunął ppłk dypl. Tadeusz Machalski, attaché wojskowy w Ankarze i Atenach. Objął on to stanowisko 1 września 1939 r., a do jego podstawowych obowiązków należało zorganizowanie baz przeładunkowych sprzętu wojskowego w Pireusie i Stambule, aby w porozumieniu z attachatem wojskowym w Belgradzie i Bukareszcie zapewnić dostawy sprzętu wojennego, który miał być transportowany do Polski przez Morze Śródziemne. Prace nad zorganizowaniem baz zaopatrzeniowych były jeszcze w pełnym toku, kiedy na skutek wydarzeń na froncie zamiast dostaw broni konieczne stało się zorganizowanie ewakuacji żołnierzy, którzy pod naporem wojsk niemieckich i sowieckich przekroczyli granice Rumunii i Węgier, gdzie zostali internowani. Ewakuacji do Francji podlegali w pierwszej kolejności żołnierze formacji wyspecjalizowanych - lotnicy i lotniczy personel pomocniczy, marynarze, żołnierze broni pancernej oraz artylerzyści. Z uwagi na presję wywieraną przez III Rzeszę na rządy Węgier i Rumunii, odbywała się ona w warunkach konspiracyjnych.

Fot. 1. Żołnierze polscy w obozie internowania na Węgrzech, Magyaróvár (Mosonmagyaróvár), 12 lutego 1940 r. (zbiory autora)

Machalski, mając w pamięci częściowe tylko dotrzymanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski przez rządy francuski i angielski, stał na stanowisku, że jako naród "złożyliśmy już na ołtarzu wspólnej sprawy dostateczną ofiarę krwi i że teraz kolej na Francję i Anglię przyjąć dalszą walkę z hitleryzmem, my zaś powinniśmy zachować pozostałe nasze siły możliwie nienaruszone, by dojść do głosu w obronie naszych interesów w końcowej fazie wojny"2. Obawiał się, że tworzone we Francji polskie oddziały wojskowe zostaną wykorzystane jako odwodowe w wypadku zagrożenia przełamania przez Niemców francuskich umocnień granicznych na Linii Maginota lub przy zdobywaniu umocnień niemieckich na Linii Zygfryda "i że w obu wypadkach upust krwi będzie duży, bo szanować się nie umiemy, tak jak inni"3.

Fot. 2. Żołnierze polscy internowani w Rumunii, Târgu Jiu, grudzień 1939 r. (zbiory autora)

Za miejsce najbardziej dogodne do formowania polskich jednostek Tadeusz Machalski uznał Syrię, a to ze względu na warunki ewakuacyjne i szczególnie rozwiniętą w regionie sieć transportu kolejowego, która umożliwiała uniknięcie ryzykownego w warunkach wojny transportu żołnierzy morzem. Zanim przedstawił swój projekt premierowi rządu polskiego i Naczelnemu Wodzowi gen. dyw. Władysławowi Sikorskiemu, rozpoczął rozmowy sondażowe w tej sprawie z gen. Maximem Weygandem, głównodowodzącym Armią Lewantu w ramach utworzonego we wrześniu 1939 r. na terenach Francuskiego Mandatu Syrii dowództwa Teatru Działań Wojennych we Wschodnim Basenie Morza Śródziemnego (Théâtre d'opérations de la Méditerranée orientale). Rozmowy prowadzone były podczas pobytów Weyganda w Ankarze we wrześniu i w październiku 1939 r., a także w styczniu roku 1940. Dowódca Armii Lewantu projekt polskiego attaché miał przyjąć z entuzjazmem4.

Plany francuskie przewidywały, że Armia Lewantu docelowo osiągnie liczebność nawet miliona żołnierzy, jej trzon stanowić będą wojska kolonialne, a uzupełniać ją miały oddziały alianckie. Zakładano, że głównym zadaniem sił dowodzonych przez gen. Weyganda będzie wsparcie neutralnej Turcji, zagrożonej przez Związek Sowiecki - sojusznika III Rzeszy. W razie upadku Turcji podstawowym zadaniem Armii Lewantu stać się miała obrona Środkowego Wschodu, w dalszej przyszłości zaś otwarcie frontu na Półwyspie Bałkańskim. Według relacji Tadeusza Machalskiego:

Gen[erał] Weygand uważał, że jeżeli przełamanie Linii Siegfrieda przedstawia zbyt wielkie trudności, to rozstrzygnięcia powinno się szukać w innym punkcie. Powracając do koncepcji Bitwy Warszawskiej 1920 roku, powiększonej do olbrzymich rozmiarów, uważał, że tak jak wówczas Wisła i Wkra tworzyły front wiążący bitwy, tak teraz zadanie to spełnić powinien front nad Renem, a uderzenie skrzydłowe powinno wyjść z Półwyspu Bałkańskiego. W ten sposób plan Bitwy Warszawskiej rozrastał się w oczach gen. Weyganda do planu przyszłej Bitwy Europejskiej. Obrazowo przedstawiając swój plan, gen. Weygand podkreślał, że mając zaatakować smoka, nikt rozsądny nie uczyni tego od strony opancerzonych łusek, ale uczyni to od strony miękkiego podbrzusza. Liczył przy tym, że w miarę postępów jego ofensywy siły jego będą stale wzrastały przez stopniowe dołączanie się sił greckich, bułgarskich, jugosłowiańskich, węgierskich, rumuńskich, czechosłowac­kich i polskich. Na ich czele widział się już u bram Berlina5.

Machalski po przeprowadzeniu rozmów z generałem Weygandem przedłożył gen. Sikorskiemu trzy meldunki w tej sprawie, jednak na żaden z nich nie otrzymał odpowiedzi:

Gdy starałem się od kolegów dowiedzieć, jaki los spotkał moje raporty, oświadczono mi, że ponieważ rząd jest we Francji, to i wojsko musi być we Francji, a gen. Sikorski zmuszony jest na miejscu pilnować naszych interesów i nie może się oddalić. Na to zaś, by podzielić nasze wojsko tak, by część jego była we Francji, a część w Syrii, było tego wojska za mało. Powiedziano mi również, że wojsko musi pozostać we Francji, by nadawać decyzjom naszego rządu odpowiedni ciężar gatunkowy. Z drugiej strony dowiedziałem się, że gen. Gamelin z wzniosłą pobłażliwością odrzucił przedstawiony mu projekt uderzenia poprzez Bałkany na północ, widząc w tym dziecinne i niewinne igraszki. Linię Maginota uważał za pępek świata6.

W tej sytuacji Tadeusz Machalski zwrócił się o pomoc do Michała Sokolnickiego, ambasadora Polski w Turcji:

Ambasador wysłał dwa obszerne memoriały, jeden do ministra spraw zagranicznych [Augusta Zaleskiego], drugi do premiera [gen. Władysława Sikorskiego], i był o tyle ode mnie szczęśliwszy, że otrzymał od gen. Sikorskiego przynajmniej list z gorącym podziękowaniem za wykazaną inicjatywę. Niedługo potem nadeszła wieść o mianowaniu gen. Paszkiewicza szefem misji wojskowej przy gen. Weygandzie7, a w kwietniu [1940 r.] druga wiadomość o wylądowaniu płk. Kopańskiego z garstką oficerów w Bejrucie. Coś się widocznie ruszyło, ale w zupełnie niewystarczającej skali. Niemniej zawiązek przyszłej Brygady Karpackiej ujrzał światło dzienne8.

Meldunki attaché wojskowego w Ankarze i Atenach ppłk. dypl. Tadeusza Machalskiego nie zostały zignorowane. Sekwencja zdarzeń wskazuje jasno, że o ile polityka rządu polskiego zakładała użycie wojska przede wszystkim w ramach ofensywy na Niemcy, która ruszyć miała z terenów Francji, o tyle nie lekceważono jednak faktu, że ewakuacja z obozów internowania w Rumunii i na Węgrzech napotykała na coraz większe trudności i że pożądanym rozwiązaniem było skierowanie żołnierzy oraz uchodźców cywilnych na Środkowy Wschód. 19 grudnia 1939 r. Naczelny Wódz skierował do Głównodowodzącego Francuskich Sił Zbrojnych pismo, w którym przedstawił propozycję zorganizowania wielkiej jednostki Wojska Polskiego w składzie Armii Lewantu. Generał Sikorski postulował utworzenie co najmniej jednej dywizji wraz z towarzyszącym jej lotnictwem. Odpowiedź francuskiego Sztabu Generalnego skierowana została do Naczelnego Wodza już 30 grudnia, lecz mimo formalnej deklaracji poparcia dla polskich dążeń do utworzenia jak największych sił do walki z wrogiem, zawierała jedynie zgodę na utworzenie brygady piechoty. Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski na piśmie francuskiego Sztabu Ge­-neralnego naniósł dekretację skierowaną do szefa Sztabu Głównego płk. dypl. Aleksandra Kędziora, która nakazywał przygotować m.in. "zapowiedź generałom Weygand[owi] i Gamelin[owi], iż przystępujemy do zorganizowania brygady w Syrii"9. Tak rozpoczęła się historia Brygady Karpackiej.

Strona polska szybko przystąpiła do realizacji uzgodnionych z Francuzami planów. Już 10 stycznia 1940 r. attaché wojskowi w Sofii i Budapeszcie otrzymali polecenia opracowania wariantu drogi ewakuacji na Środkowy Wschód żołnierzy polskich internowanych w Rumunii i na Węgrzech. Szybko okazało się jednak, że powodów do pośpiechu nie widzą Francuzi, w tym sam dowódca Armii Lewantu:

Nieliczące się z naszą rzeczywistością zastrzeżenia gen. Weyganda miały, jak się później okazało, bardzo doniosłe skutki dla koncepcji polskiej, można nawet posunąć się do twierdzenia, że całkowicie wypaczyły zasadniczą myśl propozycji gen. Sikorskiego. Powolne tempo budowy baraków w Homs, który wybrany został jako miejsce postoju brygady polskiej, opóźniło rozpoczęcie ewakuacji o prawie trzy miesiące; baraki zresztą nie były gotowe nawet wtedy, kiedy brygada opuszczała Syrię. Późniejsze doświadczenia dowiodły, że można się obejść bez baraków... Ograniczenie polskich sił zbrojnych w krajach Lewantu do ram jednej brygady miało ten skutek, że zasoby, które jeszcze wówczas były do rozporządzenia na Węgrzech i w Rumunii i które z nadwyżką wystarczały do sformowania silnej dywizji, skierowano do Francji, gdzie w dużej mierze uległy zmarnowaniu10.

W zaistniałej sytuacji dyspozycje dotyczące rozpoczęcia ewakuacji żołnierzy polskich do Syrii wydane zostały przez zastępcę Ministra Spraw Wojskowych gen. bryg. Mariana Kukiela dopiero 20 marca 1940 r.11

Rozkaz organizacyjny dla Brygady Strzelców Karpackich wydano 12 kwietnia 1940 r. w Paryżu. Podpisał go szef Sztabu Głównego płk dypl. Aleksander Kędzior. Jak wynikało z treści rozkazu, Naczelny Wódz zarządził z dniem 2 kwietnia 1940 r. formowanie Brygady Strzelców Karpackich w Syrii, a na jej dowódcę wyznaczył płk. dypl. Stanisława Kopańskiego12.

Brygada Karpacka - początki

1 A. Wodzyński, Na pustynnym szlaku. Życie codzienne żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, Bydgoszcz 2023, s. 15 i n.

2 T. Machalski, Narodziny Brygady Karpackiej, "Ku Wolnej Polsce. Czasopismo Związku byłych Żołnierzy SBSK" 1960-1961, nr 48/50 (466-468), s. 8 i n.; por. idem, Co widziałem i przeżyłem, Londyn 1980, s. 175-179.

3 Idem, Narodziny Brygady Karpackiej..., s. 9; por. idem, Co widziałem i przeżyłem..., s. 178, 181-189.

4 Idem, Narodziny Brygady Karpackiej..., s. 9; por. idem, Co widziałem i przeżyłem..., s. 175, 178.

5 Idem, Narodziny Brygady Karpackiej..., s. 9; por. idem, Co widziałem i przeżyłem..., s. 176; J. Bielatowicz, Brygada Karpacka, Rzym 1947, s. 10 i n.; idem, Zarys dziejów Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich [w:] Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich w dziesięciolecie jej powstania. Zbiorowa praca historyczna i literacka żołnierzy SBSK, Londyn 1951, s. 59.

6 T. Machalski, Narodziny Brygady Karpackiej..., s. 9 i n.; idem, Co widziałem i przeżyłem..., s. 197. Jak wynika z opublikowanych w 1980 r. wspomnień Tadeusza Machalskiego, informację o stanowisku władz na temat braku zasadności ewakuowania żołnierzy do Syrii przekazał mu osobiście gen. Juliusz Kleeberg, attaché wojskowy w Paryżu, podczas wizyty roboczej w Atenach (T. Machalski, Co widziałem i przeżyłem..., s. 178).

7 Błąd autora wspomnień, najpewniej związany z mylną interpretacją informacji o przybyciu na Bałkany gen. Gustawa Paszkiewicza, który jako zastępca ministra spraw krajowych i dowódcy Związku Walki Zbrojnej gen. Kazimierza Sosnkowskiego uczestniczył na przełomie maja i czerwca 1940 r. w rozmowach między przedstawicielami paryskiej Komendy Głównej i krajowego dowództwa ZWZ, które odbyły się w Belgradzie (P.M. Boroń, Paszkiewicz Gustaw, https://muzeum-ak.pl/biogram/paszkiewicz-gustaw/64/, dostęp 6 I 2025 r.).

8 T. Machalski, Narodziny Brygady Karpackiej..., s. 10. Od relacji opublikowanej w 1961 r. nieco różni się jego opis zdarzeń zawarty w wydanych w 1980 r. wspomnieniach: "Pomimo że nie znalazłem u [gen. Juliusza] Kleeberga zrozumienia dla moich planów, nie miałem zamiaru z nich zrezygnować. Postanowiłem więc wykorzystać ponowny pobyt gen. Weyganda w Ankarze dla pozyskania go dla tworzenia naszego wojska w Syrii oraz uzyskania poparcia gen. Sikorskiego dla tej idei. Gen[erał] Weygand miał w Syrii wojska niewiele, ale plany miał wielkie [...]. Toteż z entuzjazmem przyjął mój projekt, zapewniając mnie, że z radością powitałby oddziały polskie w Syrii, umożliwiając im jak najlepsze warunki. Z przeprowadzanych rozmów wysłałem gen. Sikorskiemu obszerny raport i nie poprzestając na tym, namówiłem ambasadora [Michała Sokolnickiego], by wysłał podobny raport do ministra spraw zagranicznych [Augusta Zaleskiego]. W tym można dopatrzyć się narodzin Brygady Karpackiej" (idem, Co widziałem i przeżyłem..., s. 181).

9 J. Bielatowicz, Zarys dziejów Samodzielnej Brygady..., s. 60; por.: A. Wodzyński, Na pustynnym szlaku..., s. 15 i n.; B. Janczak, Organizacja i wyszkolenie Armii Polskiej na Wschodzie w latach 1924-1944, Łódź-Warszawa 2023, s. 24 i n.

10 M. Młotek, Polacy w obozach węgierskich 1939-1940, cyt. za: J. Bielatowicz, Zarys dziejów Samodzielnej Brygady..., s. 60.

11 A. Wodzyński, Na pustynnym szlaku..., s. 16.

12 J. Bielatowicz, Zarys dziejów Samodzielnej Brygady..., s. 61 i n.; A. Wodzyński, Na pustynnym szlaku..., s. 17 i n.

Dowódca Brygady Karpackiej

Stanisław Kopański urodził się 19 maja 1895 r. w Petersburgu w osiadłej tam polskiej rodzinie wywodzącej się z Mazowsza i Wileńszczyzny. Był synem Wincentego, adwokata i działacza Związku Adwokatów Polaków w Petersburgu, syna i wnuka uczestników powstania listopadowego i styczniowego, weterana wojny rosyjsko-tureckiej 1877-1878, którego kariera jako oficera wojskowej służby sprawiedliwości została zablokowana z powodu polskiego pochodzenia, i Anny z Klukowskich - rodziny o silnych tradycjach patriotycznych i powstańczych. W 1913 r. ukończył z wyróżnieniem I Gimnazjum Petersburskie. Za wybitne wyniki w nauce został odznaczony złotym medalem, który - jak wspominał po latach:

[Matka] przywiozła w 1918 roku z Petersburga do Warszawy i oświadczyła mi, że jeżeli otrzymam kiedy Złoty Krzyż Virtuti Militari, będę mógł przetopić złoto medalu na Order Virtuti Militari. Doczekała się chwili otrzymania przeze mnie tego odznaczenia, w 1941 roku, lecz nie mogłem Jej zalecenia spełnić za Jej życia, gdyż zmarła w styczniu 1945 roku na skutek przejść i warunków życia w czasie Powstania Warszawskiego1.

Po ukończeniu nauki w gimnazjum rozpoczął studia w jednej z najlepszych rosyjskich uczelni technicznych - w elitarnym Instytucie Inżynierów Dróg i Mostów. Jako student kontynuował rozpoczętą jeszcze w okresie gimnazjalnym działalność w polskich organizacjach, które mimo charakteru formalnie samopomocowego i samokształceniowego, prowadziły działalność patriotyczną. Był jednym z kilkudziesięciu studentów Polaków, którzy zasilili później kadry gospodarcze i wojskowe odrodzonej ojczyzny. W chwili wybuchu I wojny światowej Stanisław Kopański był na drugim roku studiów. Zdecydował wtedy złożyć podanie do dwóch szkół wojskowych - Mikołajewskiej Szkoły Inżynierii i Michajłowskiej Szkoły Artylerii, aby uniknąć powołania do jednej ze szkół podchorążych piechoty, co realnie oznaczałoby przerwanie specjalistycznego kształcenia. Przyjęty do obu, wybrał szkołę artylerii:

Wpłynęły na to: chęć poznania wojny w bezpośrednio walczącym rodzaju broni, a na pewno nie mniej tradycja rodzinna owiana raczej romantyzmem konnej broni. Zdecydowaliśmy z Ojcem, że będę się starał wyjść po ukończeniu szkoły do konnej artylerii2.

Okoliczności sprawiły, że Kopański odkrył w sobie powołanie do służby wojskowej. We wspomnieniach zapisał:

Wojsko nie było dla mnie czymś zupełnie nieznanym. Zaczytywanie się przez lata w dziejach porozbiorowych, od powieści Przyborowskiego3 w wieku przedszkolnym do dzieł Askenazego4 (jako student), nie tylko pobudzało uczucie i wyobraźnię, ale rodziło chęć poznania strony militarnej wojny. Najbardziej interesowała mnie wojno polsko-rosyjska 1830-[18]31 roku, jako ostatnia, gdzie występowało regularne wojsko polskie. Czytałem o tej wojnie, co miałem pod ręką. Wreszcie przestudiowałem Puzyrewskiego5. Oczywiście studia kilkunastoletniego młodego człowieka bez przygotowania do tego rodzaju poważnej lektury wojskowej były dość płytkie. Znałem jednak dokładnie organizacje i ordre de bataille strony polskiej, i moc nazwisk dowódców. Gembarzewski6 pobudzał w wyobraźni do życia te lub inne oddziały. Marzeniem, na razie nieziszczalnym, była służba w wojsku polskim7.

Michajłowską Szkołę Artylerii w Petersburgu ukończył w 1916 r. z drugą lokatą i dzięki temu mógł wybrać przydział wojskowy. Zgodnie z własnymi upodobaniami i tradycją rodzinną wybrał elitarną artylerię konną, która w ówczesnym wojsku rosyjskim stanowiła specjalny rodzaj broni. Mogli w niej służyć tylko ci oficerowie, którzy zostali do niej zaliczeni przy ukończeniu szkoły z najwyższymi lokatami. Rozpoczął służbę w 3 Baterii Artylerii Konnej przy 2 Dywizji Kawalerii - wybrał tę formację, ponieważ nie została odznaczona za udział w tłumieniu powstania styczniowego. Swoją służbę w wojsku rosyjskim podsumował po latach:

Wyniosłem z niego dobre wykształcenie i wyszkolenie młodszego oficera artylerii i dokładne zrozumienie, jaka powinna być dyscyplina wojskowa, formalna i porządkowa. Gdy później nieraz żałowałem, że nie służyłem w Legionach, trochę kompensowała mi ten żal świadomość uzyskania pożytecznego doświadczenia ze służby w stałej armii regularnej, a nie w wojennej tylko formacji ochotniczej8.

Marzenie Stanisława Kopańskiego o służbie w polskim wojsku spełniło się w 1917 r. Wspominał:

"Urodzony w niewoli, okuty w powiciu", wyniosłem z tradycji rodzinnej i z wychowania wrogi stosunek do państwa, które nas uciskało, i do rządzących Rosją. Miałem stałą i niezachwianą gotowość psychiczną do walki o niepodleg­łość mego kraju. Przywiązany byłem, może nawet podświadomie, do kultury polskiej, a rosyjska wydawała mi się do końca obcą, zarówno jak i psychika, niewątpliwie różna od naszej. Z drugiej strony, gruntowna znajomość języka rosyjskiego, jednego z najładniejszych języków słowiańskich, literatury, poezji i sztuki pozwalały mi na właściwą ocenę kultury rosyjskiej i zmniejszały poczucie obcości we wspaniałym przedrewolucyjnym Petersburgu9.

Po wybuchu rewolucji lutowej i utworzeniu I Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Józefa Dowbora-Muśnic­kiego czynił starania o jak najszybsze przeniesienie do tej formacji. Stało się to możliwe dopiero pod koniec 1917 r. W Korpusie zasilił szeregi 3 Pułku Ułanów, a następnie formujących się oddziałów artylerii konnej. Latem 1918 r., po zdemobilizowaniu I Korpusu Polskiego, znalazł się w Warszawie i rozpoczął studia na Politechnice. Wkrótce jednak wstąpił do formującego się Wojska Polskiego i wziął udział w akcji rozbrajania oddziałów austro-węgierskich transportowanych przez Radomsko. 21 grudnia 1918 r. w odbitym z rąk ukraińskich Przemyślu jako jeden z oficerów 1 Pułku Ułanów Krechowieckich uczestniczył w defiladzie przed Naczelnikiem Państwa Józefem Piłsudskim, którego zobaczył wtedy po raz pierwszy10.

Fot. 3. Wilno, ul. Mickiewicza, przed 1939 r. (AIPN)

Stanisław Kopański walczył następnie w obronie Lwowa oraz, jako dowódca plutonu artylerii konnej, uczestniczył w wyprawie wileńskiej - pierwszej polskiej operacji zbrojnej podczas wojny z bolszewikami. W walkach o Wilno, w kluczowym dniu - 20 kwietnia 1919 r. - został ciężko ranny:

Zostaję wezwany przez płk. [Władysława] Belinę[-Prażmowskiego] na odprawę dowódców. Zapada decyzja, że w ciągu nocy na linie walki wejdą przybyłe oddziały piechoty, luzując przemęczone i skrwawione pułki: 1 szwoleżerów i 11 ułanów. Dowódcy z odcinków tych pułków pozostaną jednak nadal na swoich posterunkach, jako lepiej obznajomieni z położeniem. Znużony nocnym marszem i dzienną walką, nie słyszę dalszych rozkazów i siedząc na odprawie, smacznie zasypiam. Budzi mnie ruch. Odprawa skończona.

20 kwietnia, dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Wynędzniałe i głodne Wilno święci tę Wielkanoc z wyjątkową radością. Lecz miasto nie jest jeszcze całkowicie wolne. Nieprzyjaciel trzyma się za Wilią. Jeszcze broni on ze Śnipiszek dojść do Zielonego Mostu. Plac Katedralny jest wprawdzie wolny, lecz wszelki ruch ulicą Mickiewicza nie jest bezpieczny, bo wzdłuż poprzecznych ulic od strony Wilii leży ogień karabinów maszynowych przeciwnika. Około południa dostaję rozkaz od Beliny, bym znowu dał jeden działon do walki ulicznej dla ułatwienia majorowi [Gustawowi Orlicz-]Dreszerowi sforsowania przejścia przez Zielony Most. Wyznaczam inny działon, który prowadzę sam, biorąc do pomocy ppor. [Kazimierza] Józefowicza.

Działon pozostawia przodek, jaszcz i konie przy katedrze, a obsługa rozpoczyna toczyć działo ulicą Mickiewicza, ostrzeliwaną od strony Wilii, pustą i ponurą. Przed dojściem do wylotu ulicy Mostowej, prowadzącej do Zielonego Mostu, ogień staje się gęstszy. Skwerek z kapliczką prawosławną w środku nie daje osłony. Obsługa dociąga z trudnością samotne działo do Mostowej, po czym wylotem naprzód, kryjąc się za tarczą działa, zaczyna powoli toczyć je w dół, w kierunku ku mostowi. Pociski karabinowe przeciwnika uderzają tu i ówdzie o kamienie bruku i z rzadka bębnią po tarczy działa jak krople deszczu po parasolu.

Z tyłu pada kilka strzałów karabinowych. Strzelają, jak się później okazuje, miejscowi Żydzi-komuniści. Kapral [Wincenty] Herse odstrzeliwuje się z pistoletu Mausera o długiej kolbie, po czym paru kanonierów robi ze strzelającymi porządek. Celowali w dowódcę, gdyż strzały ich trzy razy drasnęły mnie w ramię.

Sam spełniam rolę celowniczego, a Józefowicz zamkowego. Działo oddaje strzał do wieżyczki domu Radoszkiewicza za Wilią, z której strzela ckm nieprzyjaciela. Czuję lekki ból w lewym ramieniu, koło obojczyka. Oddaję jeszcze dwa strzały, po czym czuję gwałtowny ból w lewym oku, które zalewa się krwią. Uprzedzam więc ppor. Józefowicza, że jestem ranny i muszę odejść. [...] Zaczynam iść pod silnym ogniem, tuląc się do domów, w górę, ku ulicy Mickiewicza. [...] Punkt opatrunkowy znajduje się na piętrze, na rogu Wileńskiej i Mickiewicza. Oko opatruje mi doktor Achmatowicz, po czym jedna z pań pracujących jako siostra odprowadza mnie do sanitarki stojącej przy ulicy Wileńskiej. [...] Późno wieczorem tego dnia wielkanocnego, 20 kwietnia 1919 r., Wilno było wolne11.

Fot. 4. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wychodzi z katedry po nabożeństwie po zdobyciu Wilna, 23 kwietnia 1919 r. (AIPN)

Stanisław Kopański został ewakuowany do Warszawy pociągiem Naczelnika Państwa. Stracił oko, a leczenie i rehabilitacja trwały aż do maja 1920 r. Po wyleczeniu z ran dołączył do swojej jednostki na froncie białoruskim. Udział w wojnie z bolszewikami przyniósł mu awans do stopnia kapitana, odznaczenie Krzyżem Srebrnym Orderu Wojskowego Virtuti Militari12 i mocne postanowienie o wyborze dalszej drogi życiowej w wolnej Polsce:

Ktokolwiek brał udział w walce zbrojnej o utrzymanie niepodległości w roku 1920, nie zapomni nigdy chwil kryzysu tych zmagań i zwrotu ku zwycięstwu osiągniętemu wspólnym i zgodnym wysiłkiem Narodu, Naczelnika Państwa, będącego Wodzem Naczelnym, oraz rządu. [...] Dla wielu młodych ludzi mojego pokolenia, wychowanych na "Trylogii" Sienkiewicza i przesiąkniętych tęsknotą za służbą orężną Ojczyźnie, zakończenie wojny nie nastręczało trudności w wyborze zawodu. Zdjęcie munduru nie wchodziło w ogóle w rachubę. Toteż gdy pozostając w wojsku, ukończyłem rozpoczęte przed wojną studia techniczne i uzyskałem dyplom inżyniera na Politechnice Warszawskiej, myślą moją było zdobycie wiedzy wojskowej na szczeblu wyższym13.

Jego pierwszym przydziałem po powrocie do wojska w 1924 r. była Oficerska Szkoła Artylerii w Toruniu, w której zajmował stanowisko zastępcy dyrektora nauk. W 1925 r., po awansowaniu do stopnia majora został skierowany na staż do Szkoły Artylerii (École d'application d'artillerie) w Fontainebleau, a następie - w latach 1927-1929 - studiował w Wyższej Szkole Wojennej (École Supérieure de Guerre) w Paryżu, gdzie miał okazję dokładnie poznać wojsko francuskie i doktrynę jego użycia. Po powrocie do kraju odbył staż w Oddziale III (Operacyjnym) Sztabu Głównego, po czym objął dowództwo 6 Pułku Artylerii Ciężkiej we Lwowie i został awansowany do stopnia podpułkownika. Odbył staż również w Jugosławii (1930), a także uczestniczył jako obserwator w manewrach armii włoskiej (1934) i niemieckiej (dwukrotnie w 1935). W latach 1935-1936 pełnił służbę na stanowisku I zastępcy Dowódcy Broni Pancernych, a w latach 1937-1938 dowodził 1 Pułkiem Artylerii Motorowej w Stryju. W czasie dowodzenia pułkiem, w 1938 r. został powołany na kurs doskonalący dla oficerów dyplomowanych w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie:

Była to pierwsza próba uruchomienia trzeciego roku wyższych studiów wojskowych dla absolwentów Wyższej Szkoły Wojennej. Pod doświadczonym kierownictwem gen. [Tadeusza] Kutrzeby stanowiła ona dobre przygotowanie do prac operacyjnych na szczeblu dowództwa armii. W ciągu cyklu ćwiczeń szkolnych, a zwłaszcza w czasie ich omówienia z udziałem Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, marszałka Śmigłego-Rydza w styczniu 1939 r., odsłonięto przed nami rąbek tajemnicy dotyczącej naszej słabości militarnej wynikającej z niskiego potencjału gospodarczego państwa polskiego. Miałem o tym niebawem przekonać się jak najdokładniej14.

19 marca 1939 r. Stanisław Kopański otrzymał awans na pułkownika i objął stanowisko szefa Oddziału III Sztabu Głównego.

Wobec szybko i niekorzystnie dla Polski zmieniającej się sytuacji międzynarodowej i strategicznej, szczególnie w związku z Anschlussem Austrii oraz rozczłonkowaniem Czechosłowacji i faktycznym oskrzydleniem Polski przez III Rzeszę Niemiecką, co było konsekwencją układu monachijskiego, podstawowym zadaniem Oddziału III stało się opracowanie planu "Zachód", czyli planu wojny z Niemcami:

Plan zachodni rodził się szybko, w pewnej improwizacji, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze oraz ogólne ordre de bataille armii. [...] Koncepcja dalszych działań wojennych - poza obszarem wstępnym, ujętym w wytycznych. dla dowódców armii - jeśli istniała w umyśle przyszłego Naczelnego Wodza i znana była jego najbliższym współpracownikom (szefowi Sztabu i jego zastępcy), to na pewno nie była ujawniona Oddziałowi Operacyjnemu. Nie była więc przepracowana przez Sztab ani też przygotowana w terenie15.

Jeszcze w lipcu 1939 r. płk dypl. Stanisław Kopański przedstawił krytyczną ocenę planu "Zachód", jednak ani Polska, ani Francja i Anglia nie miały już czasu na przygotowania do wojny, która przebiegać miała w warunkach zupełnie innych niż te, w których mocarstwa przystępowały do zmagań w roku 191416.

Rola płk. Stanisława Kopańskiego jako szefa Oddziału III Sztabu Głównego, przekształconego po rozpoczęciu działań wojennych w Sztab Naczelnego Wodza, była ograniczona. Realne dowództwo na Wojskiem Polskim sprawował Naczelny Wódz marsz. Edward Śmigły-Rydz, wspierany przez szefa Sztabu gen. bryg. Wacława Stachiewicza i zastępcę szefa Sztabu do spraw operacyjnych płk. dypl. Józefa Jaklicza. Wobec rozwoju sytuacji wojennej w pierwszych dniach wojny, 6 września 1939 r. Naczelny Wódz wydał dowódcom armii rozkaz wycofania sił na linię Narew-Wisła-San oraz zdecydował o ewakuacji Sztabu Naczelnego Wodza z Warszawy. Stanisław Kopański wspominał:

Późno wieczorem 6 września wyjechałem samochodem z Warszawy. Jechałem razem z płk. Jakliczem. Opuszczanie Warszawy w warunkach niepewności co do dalszych losów stolicy budziło uczucie ciężkie i ponure. Potęgował je widok uchodźców na ciemnych, brudnych i zatłoczonych ulicach, wiodących ku mostowi Poniatowskiego. Zadawałem sobie mimo woli pytania, kiedy zobaczę znowu Warszawę i w jakich warunkach17.

Sztab ewakuowano do Brześcia, następnie do Wło­dzi­­mierza Wołyńskiego, a później do Kołomyi. We Włodzimierzu Wołyńskim Naczelny Wódz wydał ostateczne rozkazy dotyczące zabezpieczenia w Małopolsce południowo-wschodniej Przedmościa Rumuńskiego. W połowie września sytuacja na froncie zdawała się stabilizować, a plan dalszego prowadzenia walk z wykorzystaniem terenów Małopolski Południowo-Wschodniej miał szanse realizacji. Wszystko zmieniło się 17 września; poranek tego dnia Stanisław Kopański zaliczył po latach do najtragiczniejszych w swoim życiu:

Zostałem nagle zbudzony przez oficera służbowego Oddziału III kpt. Jędrzejewskiego, około godziny 6.[00] Zameldował mi on, że bolszewicy przekroczyli Zbrucz i zajęli Husiatyn. Pokazał mi meldunki, które przyszły w ciągu nocy i poranka18.

Na rozkaz władz wojskowych Sztab Naczelnego Wodza został ewakuowany do Rumunii:

18 września o świcie z trudnością osiągnęliśmy Kuty wobec zatłoczenia szosy. W tym cichym, ustronnym, pięknym miasteczku rozgrywał się ostatni akt naszego dramatu. Zjeżdżaliśmy ku Czeremoszowi. Mimo woli wysiadłem z samochodu i szedłem pieszo na most graniczny. Zatrzymałem się na nim i czułem, jak mię coś ściskało za gardło. Chwila ta stawała się w mej świadomości symbolem utraty niepodleg­łości. Lecz oto zaczęły mnie mijać samochody Oddziału III. Trzeba było ruszać dalej... w świat, w nieznane19.

Po przekroczeniu granicy polsko-rumuńskiej oficerowie Oddziału III dotarli do miejsca dyslokacji Sztabu Naczelnego Wodza w Tulczy, gdzie zostali internowani. Stanisław Kopański znalazł się w grupie oficerów przewiezionych do Calimanesti.

W końcu października udało się stosunkowo łatwo większości oficerów Oddziału Operacyjnego opuścić nielegalnie obóz w Calimanesti i wyjechać do Francji. Pomógł nam w tym ogromnie mjr [dypl. Marian] Zimnal20, zastępca attaché wojskowego w Bukareszcie, dawny oficer Oddziału III Sztabu Głównego. Wyjechałem z Bukaresztu w końcu października przez Zagrzeb, Triest, Mediolan, Turyn, Modane (Mont Cenis) do Francji, gdzie znalazłem się w pierwszych dniach listopada. Poczułem się znowu wolnym człowiekiem21.

W Paryżu płk. dypl. Stanisław Kopański musiał poddać się weryfikacji, która na rozkaz Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego dotyczyła wszystkich wyższych oficerów. Z rozgoryczeniem wspominał:

Szukano winnych nieszczęść narodu. Załatwiano też przy tym nieraz i dawne porachunki osobiste. Potępiano wszystko, co działo się w Polsce przed 1939 r. i za wszystko czyniono odpowiedzialnymi "reżim sanacyjny", Becka, Śmigłego i Naczelne Dowództwo22.

Pułkownik Kopański odmówił uczestnictwa w jakichkolwiek działaniach, które mogły prowadzić do ferowania zaocznie oskarżeń pod adresem jego przełożonych ze Sztabu Naczelnego Wodza.

Mimo własnych próśb oraz wstawiennictwa generałów Stanisława Maczka i Bronisława Prugara-Ketlinga Stanisław Kopański nie otrzymał przydziału liniowego i jako oficer bez przydziału został oddany do dyspozycji gen. Louisa Faury'ego, który jako inspektor wyszkolenia nadzorował przebieg szkolenia polskich żołnierzy w Camp de Coëtquidan w Bretanii. Po powrocie do Paryża został wyznaczony na szefa Broni Pancernej w Sztabie Naczelnego Wodza. Jego głównym zadaniem stało się ustalenie zasad organizacji oddziałów pancernych i zaopatrzenie ich w sprzęt, co w sytuacji, kiedy władze francuskie tworzyły przede wszystkim własne jednostki, musiało ograniczać się w znacznej mierze do prac planistycznych. W marcu 1940 r. Stanisław Kopański został skierowany na staż w dowództwie IX Korpusu Armii Francuskiej, który zajmował jeden z odcinków Linii Maginota w Alzacji. Staż miał trwać do 25 maja, ale 4 kwietnia Kopański został wezwany w trybie natychmiastowym do powrotu do Paryża, gdzie 5 kwietnia dowiedział się, że Naczelny Wódz zamierza go mianować dowódcą Brygady Strzelców Karpackich:

O decyzji zakomunikował mi płk Kędzior, zapytując, czy chciałbym objąć to stanowisko. Odpowiedziałem, że pragnieniem moim było otrzymanie stanowiska dowódczego i jedynym zastrzeżeniem może byłoby, że jestem artylerzystą, a pomiędzy wyższymi oficerami piechoty, których wybór jest tak duży, byliby może przydatniejsi ode mnie. Jeśli jednak Naczelny Wódz wybrał mnie, to z radością proponowane mi dowództwo obejmę23.

Dalsza część w wersji pełnej

Dowódca Brygady Karpackiej

1 S. Kopański, Moja służba w Wojsku Polskim 1917-1939, Londyn 1961, s. 11-22; szczegółowe omówienie biografii i przebiegu kariery wojskowej Stanisława Kopańskiego zob.: W. Rezmer, Kariera wojskowa gen. Stanisława Kopańskiego w II Rzeczypospolitej [w:] Polacy w obronie Tobruku. Materiały z sesji naukowej. Olsztyn 14-15 listopada 1991, red. T.M. Gelewski, Olsztyn 1996, s. 111-130; T. Kośmider, Generał Stanisław Kopański - droga do Tobruku [w:] Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich w obronie Tobruku, red. J. Zuziak, Warszawa 2016, s. 59-77.

2 S. Kopański, Moja służba w Wojsku Polskim..., s. 22.

3 Walery Przyborowski (1845-1913) - polski historyk związany z lwowską szkołą historyczną, pisarz, w młodości uczestnik powstania styczniowego. Największą popularność zyskał jako autor przeznaczonych głównie dla młodzieży powieści historyczno-przygodowych, których akcja osadzona była w realiach powstań narodowych.

4 Szymon Askenazy (1865-1935) - jeden z najwybitniejszych polskich historyków, wykładowca akademicki, członek Akademii Umiejętności (od 1919 r. Polska Akademia Umiejętności), dyplomata. Był współtwórcą lwowskiej szkoły historycznej i twórcą szkoły historycznej nazwanej od jego nazwiska szkołą Askenazego, która upadek Rzeczypospolitej i rozbiory postrzegała jako skutek działań obcych potęg.

5 Aleksander Puzyriewski (1845-1904) - rosyjski generał i historyk wojskowości pochodzący ze zruszczonej rodziny polskiej, autor klasycznych opracowań rosyjskojęzycznych na temat wojny polsko-rosyjskiej 1830-1831.

6 Bronisław Gembarzewski (1872-1941) - pułkownik Wojska Polskiego, historyk wojskowości, muzealnik i malarz. Karierę wojskową rozpoczął w armii carskiej. Autor najważniejszych polskich opracowań na temat barwy i broni wojska polskiego doby napoleońskiej i powstania listopadowego.

7 S. Kopański, Moja służba w Wojsku Polskim..., s. 26.

8 Ibidem, s. 27 i n.

9 Ibidem, s. 28.

10 Ibidem, s. 54.

11 Ibidem, s. 69 i n.

12 Ówczesna oficjalna nazwa orderu, w 1933 r. zmieniona na Order Wojenny Virtuti Militari (Ustawa z dnia 25 marca 1933 r. o orderze wojennym "Virtuti Militari", Dz.U. z 1933 r. nr 33, poz. 285; M. Polak, Karpatczycy - Kawalerowie Orderu Virtuti Militari 1941-1945 [w:] Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich w obronie Tobruku, red. J. Zuziak, Warszawa 2016, s. 183 i n.).

13 S. Kopański, Wspomnienia wojenne 1939-1946, wyd. 2, Londyn 1972, s. 17.

14 Ibidem, s. 18.

15 Ibidem, s. 19.

16 Ibidem.

17 Ibidem, s. 42.

18 Ibidem, s. 71.

19 Ibidem, s. 74.

20 Ewakuowany na Środkowy Wschód przez Turcję, od grudnia 1940 r. pełnił funkcję szefa Oddziału I, następnie szefa Oddziału III (Operacyjnego), a od stycznia 1942 r. szefa Sztabu Brygady Karpackiej. Był uczestnikiem obrony Tobruku, bitwy pod Gazalą i Bardią - za udział w walkach odznaczony został dwukrotnie Krzyżem Walecznych i awansowany do stopnia podpułkownika (T. Dubicki, A. Suchcitz, Oficerowie wywiadu WP i PSZ w latach 1939-1945, t. 1, Warszawa 2009, s. 333-335; A. Dubicki, Dzieje polskiej placówki dyplomatycznej w Bukareszcie, Łódź 2014, s. 202-203; Z. Picheta, Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich 2 IV 1940 - 2 V 1942. Spis żołnierzy, Londyn 2002, [cz. II], s. 100 [dalej: Z. Picheta, Spis żołnierzy...]).

21 S. Kopański, Wspomnienia wojenne..., s. 78.

22 Ibidem, s. 79.

23 Ibidem, s. 87.

Wstęp

Próżno jest szukać w historii Wojska Polskiego formacji takiej, jaką była Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich. Może pod niektórymi względami przypomina Pierwszą Brygadę Legionów z pierwszej wojny światowej. Jako formacja nie miała żadnej tradycji przedwojennej, tradycję tę stworzyła sama, sama też zdołała ukształtować własny, odmienny od przedwojennego, typ żołnierza, o wyraźnym poczuciu dumy narodowej i brygadowej i odpornego na wpływy zewnętrzne. Żołnierza brygady cechowało wielkie poczucie obowiązku, gotowość do poświęceń, koleżeństwo, przedsiębiorczość, junacka fantazja, niechęć do dyscypliny formalnej i zrozumienie dla dyscypliny wewnętrznej1.

Przywołane słowa Mieczysława Młotka, oficera i historyka wojskowości, chyba najlepiej oddają wyjątkowy charakter i ducha wielkiej jednostki piechoty Polskich Sił Zbrojnych, którą była Brygada Karpacka. Zorganizowana w 1940 r. pod nazwą Brygady Strzelców Karpackich, przemianowana następnie na Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich, istniała zaledwie dwa lata, ale w tym krótkim czasie wsławiła się udziałem w obronie Tobruku - twierdzy i portu, mającego strategiczne znaczenie podczas zmagań w Afryce Północnej, oraz udziałem w bitwie pod Gazalą w grudniu 1941 r. - pierwszym pełnym zwycięstwie polskiej jednostki od września 1939 r. Była również ważnym ośrodkiem polskiego życia społeczno-kulturalnego na Środkowym Wschodzie. Dla Polaków zgnębionych klęską we wrześniu 1939 r., znajdujących się pod okupacją niemiecką i sowiecką czy rozproszonych po świecie stanowiła źródło nadziei i wiary w odrodzenie ojczyzny, tym bardziej że w okresie swojego istnienia jako Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich była jedyną regularną jednostką lądową Polskich Sił Zbrojnych, która walczyła z wrogiem. Bez wątpienia do powstania legendy Brygady Karpackiej przyczynił się jej charakter ochotniczy oraz nietypowy jak na tamte czasy w znacznym stopniu inteligencki skład. Brygada Karpacka była wojskiem świadomych obywateli, patriotów, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwa, zdecydowali się przedrzeć do organizujących się oddziałów, aby walczyć o wolność Polski.

Pułkownik Jerzy Zaremba, szef Sztabu Brygady Karpackiej, zwracał uwagę, że do ukształtowania tradycji Brygady przyczyniły się tragiczne przejścia osobiste i narodowe jej żołnierzy, tułaczka, ale i żmudna praca oraz twarde życie na pustyni, a przede wszystkim walka, w której przyszło im uczestniczyć. Czynniki te wytworzyły charakterystyczną sylwetkę jej żołnierza - junaka pełnego fantazji, trochę butnego, trudnego do prowadzenia przez przełożonych, o swoistej, pozornie małej dyscyplinie zewnętrznej, ale jednocześnie gorącego patriotę, pełnego dobroci dla słabszych i pogardzanych, ufnego we własne siły i darzącego zaufaniem swoich dowódców, którzy razem z nim znosili trudy i walczyli.

Ten właśnie żołnierz wytworzył tradycję Brygady, którą śmiało postawić można obok tradycji najlepszych wojsk, jakie kiedykolwiek miała Rzeczpospolita2.

Nie było dane żołnierzom Brygady Karpackiej powrócić z bronią w ręku do wolnej Polski. Po rozwinięciu Brygady w 3 Dywizję Strzelców Karpackich walczyli jako żołnierze piechoty, ale również jako lotnicy i marynarze. Groby wielu z nich odnajdujemy na cmentarzach wojennych wyznaczających szlaki, którymi podążali, kierując się pełnym nadziei hasłem: "Ku Wolnej Polsce". Nie bez przyczyny hasło to stało się tytułem najważniejszego, wydawanego od 1940 r. periodyku Brygady Karpackiej. Większość tych, którzy wojnę przeżyli, rozproszyła się po świecie, nieliczni - często powodowani troską o bliskich - wrócili do zniewolonego przez Związek Sowiecki kraju, narażając się na prześladowania. Bez względu jednak na to, gdzie się znaleźli i jak później potoczyły się ich losy, nieśli ze sobą etos Brygady Karpackiej, która była bez wątpienia wojskiem dobrym, o wyjątkowym szczęściu wojennym.

Autor książki, którą czytelnik trzyma w ręku, postawił sobie za cel ukazanie możliwie najpełniejszego obrazu Brygady Karpackiej jako jednostki Polskich Sił Zbrojnych, ale również jako polskiego ośrodka społeczno-kulturalnego. Nie jest to monografia naukowa - na tę brygada ciągle jeszcze czeka - ale praca popularnonaukowa. Autor starał się w miarę możliwości oddać głos uczestnikom opisywanych wydarzeń, a konstruując aparat krytyczny, wskazać najbardziej wartościowe opracowania i memuary stanowiące źródła do poznania historii Brygady Karpackiej. Na szczególną uwagę zasługują tu fundamentalne prace Jana Bielatowicza, Stanisława Kopańskiego i Mieczysława Młotka.

Książka składa się ze wstępu, trzynastu rozdziałów, zakończenia i bibliografii selektywnej. Poruszane zagadnienia ukazane są w sposób chronologiczno-problemowy, a tekst wzbogacają materiały ilustracyjne, w większości fotografie pochodzące z zasobu archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej oraz ze zbiorów autora.

Rozdział pierwszy opisuje okoliczności utworzenia Brygady Karpackiej, przybliżając mało dotąd znaną rolę płk. dypl. Tadeusza Machalskiego (attaché wojskowego w Ankarze i Atenach) w rozmowach sondażowych prowadzonych z głównodowodzącym Armią Lewantu gen. Maximem Weygandem na temat możliwości utworzenia polskich oddziałów wojskowych w Syrii. Rozdział drugi poświęcony jest postaci gen. Stanisława Kopańskiego, dowódcy Brygady Karpackiej, osoby kluczowej dla zaistnienia i zrozumienia fenomenu tej jednostki. Trzeci rozdział książki opisuje procesy tworzenia Brygady Karpackiej u boku Armii Lewantu, natomiast czwarty mówi o jej żołnierzach: opowiada o ich drogach do Brygady, o niezwykłej zbiorowości, jaką tworzyli. Rozdział piąty dotyczy okoliczności przejścia Brygady Strzelców Karpackich do Palestyny, szósty - rozmieszczenia jednostki w Egipcie, zmian zachodzących w jej organizacji, przekształcenia w Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich, a także utworzenia i roli Legii Oficerskiej. W rozdziale siódmym poruszone zostały kwestie związane z brytyjskimi planami wykorzystania bojowego Brygady oraz służbą polskich żołnierzy w garnizonach rozproszonych na Pustyni Zachodniej. Rozdział ósmy, najobszerniejszy, dotyczy udziału Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w obronie Tobruku, a rozdziały dziewiąty, dziesiąty i jedenasty opisują zdarzenia związane z odblokowaniem twierdzy, pogonią za wrogiem, polskim zwycięstwem w pierwszej bitwie pod Gazalą oraz udziałem w zdobyciu Bardii i okupacji Cyrenajki. Przedostatni, dwunasty rozdział porusza tematykę działań odwrotowych - obronę Mechili, udział w drugiej bitwie gazalskiej oraz powrót Brygady Karpac­kiej do Egiptu. Natomiast rozdział ostatni, trzynasty, poświęcony jest Brygadzie Karpackiej jako ośrodkowi polskiego życia społeczno-kulturalnego - funkcji, która sama w sobie stanowiła fenomen, swego rodzaju drugie, równoległe życie brygady (podobnie jak jej dzieje bojowe, jest ono godne szerokiego w opisania w oczekiwanej monografii naukowej).

Praca niniejsza - z racji na swój popularyzatorski charakter - powstała na podstawie naukowej i popularnonaukowej literatury przedmiotu, źródeł pamiętnikarskich oraz publikacji w prasie emigracyjnej z lat wojny i okresu powojennego, szczególnie unikatowych wspomnień i opracowań dotyczących historii Brygady Karpackiej, które ukazały się na łamach periodyku "Ku Wolnej Polsce", od 1951 r. wydawanego w Londynie jako czasopismo Związku byłych Żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich.