W czepku urodzona - Wiesława Vismaya Dwojak

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

W swojej książce podobnie jak w życiu często zadaję sobie pytanie:

- Czemu przede mną zostało tyle zakryte?

- Dlaczego patrzyłam na świat jakby zza zasłony?

- Dlaczego była przede mną izolowana mistyczna przestrzeń?

Kiedy wreszcie odkryłam ten mistyczny świat, nie znałam podstawowych pojęć związanych z tym światem... ja osoba, która lubiła wszystko, co niezwykłe, ukryte, tajemne... okazałam się w tych sprawach kompletnym laikiem. Odpowiedź na to pytanie dostałam już po napisaniu tej książki, nawet te informacje były przede mną zakryte... i co jeszcze?

Od samego początku byłam ukrywana przed światem, miałam nawet zawoalowane narodziny... urodziłam się w czepku (welonie) na głowie. Znaczy dziecko rodzi się z owodniami lub z woreczkiem owodniowym wokół głowy, lub całego ciała. Jest to worek z wodą, w którym dziecko przebywa. Kiedy rodzi się w worku owodniowym nie grozi mu utonięcie lub inne zagrożenie kiedy przechodzi przez pochwę matki. Dziecko ma zakrytą buzię i dopóki łożysko jest nienaruszone czerpie z niego tlen i nic złego nie może mu się stać. Takie porody są bardzo rzadkie, dzieje się to kiedy matka rodzi sama albo pod opieką położnej, kiedy dziecko przychodzi na świat naturalnie. W dzisiejszym świecie, szczególnie w szpitalach przebijany jest worek owodniowy, rodzące się dziecko jest go pozbawione, prawie natychmiast dziecko odcina się także od pępowiny.

Matki porodów lotosowych nie odcinają swoim dzieciom pępowiny, czekają do czasu jej samoistnego odpadnięcia, co pozwala dziecku bezpieczniej wejść w zewnętrzne życie.

Natomiast o roli owodni (czepka, welonu) matki nadal mało wiedzą... albo w ogóle. A jest to tak samo ważne w życiu dziecka, jak pępowina i łożysko. Mówi się, że jest to duchowa skóra.

Dziecko urodzone w czepku, z welonem na buzi jest dzieckiem specjalnym, zostało obdarzone drugim spojrzeniem. Wiele kultur na świecie uważa, że takie dziecko jest "Królem Prawia" i ma swoje specjalne moce i wrodzoną mądrość. Posiada zwiększone zdolności intuicyjne, psychiczne, czyta aurę, widzi duchy, jest naturalnym uzdrowicielem, szczególnie uzdrawiając przez nakładanie rąk. Ich celem jest służenie ludzkości, mają zdolności przywódcze. Grupy buddyjskie szukają takiego chłopca jako przyszłego Dalai Lamę. Natomiast w średniowieczu takim dzieciom nie było łatwo... te, które zostały odkryte przez świętą inkwizycję płonęły na stosach jako zło tego świata, czarownice, niszczono je bezlitośnie. Do tej pory można znaleźć na ten temat zapiski. Według starych tradycji te w czepku narodzone przeprowadzały ludzi do zrozumienia siebie i świata, w którym żyjemy. Mają zdolności chronienia przed złem. Narodziny w czepku, welonie są oznaką specjalnego przeznaczenia do wielkich rzeczy.

Wiedziałam od mojej mamy, że urodziłam się w czepku... i nikt prócz mojej mamy nie był świadkiem moich narodzin, kiedy ojciec pobiegł po posiłki, już za 5 minut wyważyłam bramę na ten świat. Byłam pierwszym dzieckiem, a urodziłam się ekspresem... tak mi się śpieszyło na ten świat... moja mama nawet nie umiała mi tego welonu z główki zdjąć tym bardziej odciąć pępowiny... również urodziłam się ze znakiem ognia na ciele wielkości małej dłoni. I tak wyposażona w hełm na głowie i z pępowiną przy sobie czekałyśmy obie z mamą na te posiłki. Przyszły za jakiś czas.

Później w życiu mama często do mnie mówiła:

- Córko będziesz szczęśliwa, bo się w czepku urodziłaś... tak z reguły ludzie postrzegają narodziny w czepku.

Kiedy mijały lata i tego mojego szczęścia z żadnej strony nie było widać... droczyłam się z moją mamą, że pewnie czepek był dziurawy... jak widać to moje szczęście miało zupełnie inne oblicze i nie było z tego świata... tak mi się tu śpieszyło... ale ten świat mnie nie kochał.

Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką odwiedzała mnie moja gwiezdna rodzina, często widziałam piękne oblicza świetlistych postaci, cieszyłam się, kiedy mnie odwiedzali... później gdzieś się podziali... a mnie ponownie przykryli zasłoną zapomnienia... na tak długo... i jaki był tego cel, że odnalazłam go na tym kontynencie, tu nad Wielką Wodą?

I kiedy ją wreszcie rozpuściłam, ten mój welon, trudno mi samej uwierzyć, co tam za nim odkryłam.

Nowy światRozdział 10

Ludzie z matriksa pochłonięci

zarabianiem na życie

i powiększaniem swoich bogactw, sukcesów

zupełnie zagubili się w tym

zewnętrznym świecie.

Matriks przyciemnił światło wielu ludziom

i ubrał ich w ciemność

która nie pozwala ujrzeć człowiekowi

swojego wewnętrznego światła.

Chcesz naprawiać świat, szukasz swojej misji

bo czujesz się wyjątkowy, na to gotowy...

ale na pewno?

A czy ty widzisz w swoim wnętrzu światło,

czy tylko światełko na końcu tunelu

nie ma czegoś takiego

w oświeconym człowieku...

to światełko może być pociągiem,

toteż uważaj, co ci w oczy świeci?

Pusta lampa nie daje światła

ciemność nie może wypędzać ciemności

i światło księżyca zagłusza wszystkie gwiazdy

ale tych najjaśniejszych

nie potrafi zatopić w swoim.

Jeśli jeszcze nie jesteś zdolny do tego,

nie widzisz światła w sobie

nie możesz prowadzić innych ślepców...

bo sam jesteś ślepy

i wszyscy wpadniecie do dołu...

szukaj człowieku w sobie światła

w swoim sercu i podążaj za nim,

wówczas zawsze znajdziesz

drogę do Domu.

Minęło 2000 lat od Wniebowstąpienia Jezusa. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że Jezus Chrystus otworzył Cywilizację Światła. Fizycznie my też wniebowstąpimy, staniemy się światłem. Nasze ciała będą lżejsze. Kiedy światło wnika w nasze komórki, mitochondria produkują więcej ATP (nośnik energii chemicznej w metabolizmie komórki). Komórki zmieniają się w bardziej wartościowe. Wówczas osoba, u której zachodzą te zmiany czuje w całym ciele gwałtownie biegającą elektryczność.

W nowym ciele budzi się 12 czakr, 12 anten łączących człowieka z Uniwersum. W chwili aktywowania 12 czakr rozpoczyna się proces budzenia 12 nitek DNA. Dzieci gwiazd: indygo, kryształowe, tęczowe przepowiadane od dawna stają się na świecie rzeczywistością. Otwierają furtki do wniebowstąpienia Ziemi.