Vademecum survivalowe - Paweł Frankowski, Witold Rajchert

Reflow text when sidebars are open.
Mimo, iż wiele osób zamiennie używa tych pojęć - mimo wielu podobieństw, są istotne różnice między nimi. Bushcraft jest obecnie popularnym określeniem posiadanej wiedzy i umiejętności niezbędnych do przetrwania, a także długotrwałego przebywania pośród przyrody (np. w gęsto zalesionym terenie) z niewielką ilością wyposażenia.
Pierwotnie termin bushcraft pojawił się już w XIX wieku i pochodzi z Australii, gdzie używany był w odniesieniu do umiejętności przydatnych w buszu, odludnym terenie lub w dzikim kraju. Powstał z połączenia dwóch angielskich słów: bush, czyli krzak, gąszcz lub krzew oraz craft, czyli rzemiosło, kunszt lub rękodzieło. Następnie w naszych czasach spolaryzowali to określenie Leslie James (Les) Hiddins (Australia), Mors Kochanski (Kanada, USA), Dave Canterbury (USA), Ray Mears (Wielka Brytania) i wielu innych.
Bushcraft to podejście oparte na odpowiedzialności i szacunku wobec środowiska naturalnego, dużo większym niż w przypadku survivalu. Bushcraft to nie tyle znajomość technik i sprzęt, ale przede wszystkim pewna filozofia życia - idea znana w Europie od setek lat, a zatem dużo dłużej niż samo słowo, które jest stosunkowo nowe. Bushcraft nie ma ścisłej definicji, a w polskim języku nie posiada jednoznacznego odpowiednika.
Tłumacząc na przykładzie: jeśli osoba lub grupa osób, przygotowana do przebywania na łonie przyrody, udaje się do lasu, aby tam rozbić namioty, rozwiesić hamaki, zjeść kolację i przy blasku ogniska wystrugać łyżkę z drewna - mamy do czynienia z obozowaniem z elementami bushcraftu. Jeśli jednak coś w tym planie nie idzie, jak trzeba, zaczyna padać, temperatura znacząco obniża się, dochodzi do niespodziewanego rozdzielenia grupy i do tego jedna osoba ulega wypadkowi - wtedy możemy powiedzieć, że zaczyna się sytuacja survivalowa. Osoba lub osoby muszą "włączyć tryb przetrwania", aby przeżyć i znaleźć wyjście z sytuacji, albo dotrwać cało do czasu nadejścia ratunku.
Najprostszy sposób, w jaki można wskazać różnicę jest taki, że w survivalu aktywnie starasz się dotrzeć do cywilizacji, aby zostać uratowanym - podczas, gdy w bushcraftcie jest na odwrót, starasz się uciec od cywilizacji i zanurzyć się w naturze, choć nic ci nie zagraża w danym momencie. Zatem można zaryzykować stwierdzenie, że bushcraft jest bardziej pierwotną odmianą survivalu.
Zasadniczo wiedzę survivalową stosuje się, gdy coś poszło niezgodnie z planem - zgubiłeś się, ktoś się zranił, coś się zepsuło, lub w sytuacji ucieczki i unikania przed schwytaniem. Termin survival obejmuje bardzo szeroki zakres wiedzy i technik znanych z bushcraftu, pierwszej pomocy, nauk technicznych, fizyki, chemii, a także psychologii.
Mors Kochanski na swoich kursach powtarzał: "Matka natura jest okropną instruktorką. Najpierw zrobi Ci egzamin, a dopiero potem lekcję, jeśli jeszcze żyjesz, żeby to docenić".
Pisząc o bushcrafcie nie wolno zapominać o pojęciu puszczaństwo (ang. woodcraft). Jest to idea postulująca wychowanie człowieka poprzez rekreację na łonie przyrody. Filozoficzno-etyczna koncepcja akcentująca łączność człowieka ze światem przyrody, wiedzą leśną, zapoczątkowana przez E. Setona.
Zdecydowanie tak. Nie jest tajemnicą, ze przezwyciężenie ciężkich sytuacji jest w 80 procentach kwestią psychiki i tylko w 20 procentach zasługą innych czynników. Łatwo to udowodnić dzięki niezliczonym historiom ludzi, którzy przeżyli zagrożenia, z których wyjście wydawało się sprzeczne z wszelkimi zasadami logiki. Ludzie przeżywają ekstremalne upały, zimno, odwodnienie, głód i wszelkie formy nieszczęścia tylko z jednego powodu: nie chcą zaakceptować porażki.
Przetrwanie to rzecz indywidualna. Stare powiedzenie zawiera prawdę: "Jeśli myślisz, że możesz lub myślisz, że nie możesz, prawdopodobnie masz rację." Każdy z nas ma wbudowany mechanizm samoobrony. Może wydać ci się to zaskakujące, ale osoby, które miały trudniejsze dzieciństwo są bardziej odporne psychiczne, wiedzą co to jest zimno, głód, ciężka praca, przemoc. Również osoby z poczuciem humoru, zawsze znajdą coś, co ich pocieszy. Łatwiej jest im znieść pewne sytuacje, które dla ciebie mogą okazać się ponad twoje siły. To przede wszystkim odpowiednie nastawienie psychiczne, jak i odrobina szczęścia powodują, że z nawet z najgroźniejszej sytuacji można wyjść cało.
Nadzieja jest twoją szansą na przetrwanie. Co prawda na wszelkiego typu kursach survivalowych uczy się technik, procedur, pokazuje jak używać zasobów przyrody oraz narzędzi, aby wykonać schronienie, uzdatnić wodę, rozpalić ogień etc. Ale niestety nikt nie jest w stanie w pełni przygotować nas na to, co zgotuje nam los. Nikt z nas nie dostał pilota do cofania czasu. Również w szkołach uczono nas wielu rzeczy ("regułek i dat, powtarzali, co nam wolno, co nie"1), jednak nikt nie nauczył nas jak przetrwać. Szybko przyzwyczajamy się do wygody i stabilizacji - taka jest ludzka natura.
Nasz mózg podpowiada nam najprostsze, najmniej wymagające zachowania, czyli np. "będę czekał na pomoc" lub "jakoś przeczekam do rana bez ognia", "poddam się wrogim wojskom". Powodem dlaczego ludzie tworzą takie myśli jest to, że obawiają się porażki. Ale przecież nasze życie to nie tylko zwycięstwa, ale również porażki, dlatego możemy się uczyć na własnych błędach. Nie udało Ci się rozpalić ognia z tą rozpałką, zmień ją i próbuj dalej. Czasami osiągniecie celu wymaga oddalenia się od niego. Tylko na filmach ten proces trwa minutę. Tobie może zająć dwie, trzy a może cztery godziny, ale to nie powód, aby przestać się starać. Robisz to dla siebie, czyż nie?
Wskazówka! Nie poddawaj się dopóki nie wypróbujesz wszystkich sposobów dotarcia do domu. Trzeba być proaktywnym, badać teren, zbierać informacje o otoczeniu, nigdy bowiem nie wiadomo na co można trafić. Jest to dużo lepsze niż siedzieć bezczynnie.
A jeśli pierwotne założenia się nie powiodą? Tak, zdecydowanie warto posiadać także "Plan B", mieć w zapasie inne rozwiązanie, ale nie wolno się na nim skupiać, gdyż stracisz zapał do realizacji planu pierwotnego. Dowiedziono to już dawno, że ludzie efektywniej działają, jeśli nie ma alternatywy. Jeśli nie masz liny, czy siatki bezpieczeństwa pod sobą bardziej skupisz się, aby nie spaść, prawda? Musisz odkryć w sobie desperacką odwagę i pomysłowość, aby pokonać przeciwności losu i zamienić nieszczęście w wielki triumf.
Kto chce, znajdzie sposób; kto nie chce, zawsze znajdzie powód np. aby się poddać. Z pewnością trening i różne sytuacje życiowe hartują naszego ducha i w razie wypadku, nasz mózg wie jak się zachować, bo ma porównanie z podobnymi wydarzeniami z przeszłości. Jednakże czasami pewne sytuacje mogą rozłożyć na łopatki największego twardziela, tragedie rodzinne, w tym śmieć bliskich podłamują morale. Wtedy tylko zdrowy rozsądek, wiara oraz inna osoba okazują się bezcennym sojusznikiem, pozwalając logicznie myśleć i trzeźwo oceniać przyszłą sytuacje.
Często mówimy, także jako wymówkę, że jesteśmy zmęczeni, nie mamy już siły wejść na kolejne wzniesienie, iść po zakupy, czy chociażby na kolejne piętro. Nasz ludzki mózg został tak zaprojektowany, aby oszczędzać energię, gdyż w czasach prehistorycznych zdobywanie jedzenia było trudnym i często niebezpiecznym zadaniem. Nie było sklepików na każdym kroku, gdzie można kupić chociażby hot doga za kilka złotych. Dlatego nadal otrzymujemy sygnały typu: skorzystaj z windy, podjedź samochodem te dwie przecznice, zamów jedzenie do domu.
Przebiegłeś lub przejechałeś maraton, wydaje ci się że nie masz już więcej siły. Twoje mięśnie wręcz jęczą z powodu włożonego wysiłku. Pijesz wodę, zjadasz w spokoju batona, banana. Nagle ktoś krzyczy w oddali, aby ratować jego dziecko, które zostało przegniecione konarem na końcu wioski. Zapominasz o bólu i biegniesz pomóc - endorfiny i adrenalina właśnie pompują nowe zasoby siły.
Czasami życie pokazuje nam, że nawet niepozorne osoby podnoszą olbrzymie ciężary, biegną szybciej niż kiedykolwiek w życiu, czy wykonują inny nadludzki wysiłek, aby pomóc bliskim lub sobie samym.
Typowej budowy nastolatka Charlotte Heffelmire podniosła potężny samochód, który przygniótł jej ojca gdy próbował go naprawić, a następnie wyprowadziła z garażu płonące i grożące wybuchem auto, ratując resztę rodziny2. Podobnie zachowała się Lauren Kornacki - gdy odkryła, że jej ojciec został przygnieciony przez auto, samodzielnie podniosła pojazd i wyciągnęła tatę spod niego3.
Rhonda Carlsen biegnąc, dogoniła autobus, wiozący dzieci, przez szybę wytłumaczyła jak otworzyć drzwi od wewnątrz, następnie wsiadła do środka i zatrzymała go - a wszystko to po tym, jak kierowca autobusu miał zawał. Dzięki jej szybkiej reakcji, żadnemu dziecku nic się nie stało4.
Tego typu udokumentowanych przypadków występowania "histerycznej siły" podsycanej przez stresujące sytuacje jest mnóstwo. Strach, panika, desperacja - emocje te są w stanie wyzwolić nadludzkie siły, będące efektem woli przeżycia5.
Zapobiegaj! Nieprzestrzeganie procedur, zakazów oraz brak wystarczającej dbałości o bezpieczeństwo może się skończyć tragedią.
To pytanie jest mocno podchwytliwe. Jako pierwsza myśl, pojawia się odwiedź: wiedza, a nie sprzęt, czy zasoby które mamy. Jednak wewnętrzny rozsądek każe nam się zatrzymać, i rozważyć wszystkie za i przeciw. I faktycznie, najtrafniejszą odpowiedzią będzie: "To zależy". Każde zdarzenie, czy sytuacja survivalowa jest inna. Z pewnością mogą być takie okoliczności, w których mimo olbrzymiej wiedzy, ale bez odpowiednich narzędzi nic nie będziemy w stanie zrobić, aby siebie lub innych uratować. Ale może zaistnieć sytuacja zupełnie odwrotna, gdzie to nasza wola przetrwania, wiedza i praktyczne umiejętności pozwolą nam wykorzystać dostępne zasoby i uwolnić moc improwizacji, aby poprawić stan poszkodowanych lub samodzielnie wydostać się z opresji. Są setki opowieści o osobach, którym mimo braku odpowiedniego sprzętu i gadżetów survivalowych udało się przetrwać. Gdy ich zapytano, co uważali za najważniejszą, najbardziej potrzebną rzecz, jaka była potrzebna, aby przetrwać (i nie możesz tego kupić w sklepie), odpowiedź brzmiała: "wola życia".
Wspomniany powyżej Mors Kochanski jest autorem następującego powiedzenia: "Im więcej wiesz, tym mniej musisz nosić ze sobą. Im mniej wiesz, tym więcej musisz nosić". Kochanski twierdzi, że każdy doświadczony bushcrafter to człowiek, który dużo wie i umie, który potrafi dobrze sobie radzić w każdym środowisku i pogodzie oraz który szanuje naturę i przyrodę. Zaletą wiedzy i umiejętności jest to, że wszędzie możemy je zabrać ze sobą. Inaczej niż w przypadku wyposażenia (szpeju). Wiedza teoretyczna jest i zawsze będzie przydatna. Jest jednak duża różnica między wiedzą a doświadczeniem. Dlatego w miarę możliwości czasowych, ćwicz różnego typu umiejętności np. rozpalanie ognia w dzień, w nocy, czy w trakcie deszczu. Nie zapominając przy tym, aby nosić zawsze ze sobą kilka przydatnych drobiazgów (patrz EDC). Cały czas warto zdobywać wiedzę i poszerzać horyzonty myślowe. Warto czytać książki (także te stare), artykuły, a także oglądać wartościowe filmy; przyłączyć się do SPSS (Stowarzyszenie Polska Szkoła Surwiwalu) oraz wziąć udział choć w jednym szkoleniu lub wydarzeniu o interesującej nas tematyce. Natomiast hollywoodzkie produkcje i reality show należy oglądać z dużym dystansem i nie wierzyć we wszystko co zobaczymy na ekranie.
W nawiązaniu do tematu ekwipunku, instruktorzy survivalu praktykują trzy metody nauki:
- Kiedy zaczynasz z pełną gamą sprzętu, a sukcesywnie jest on ci odbierany. Tym sposobem uczysz się, że de facto, większość z tych rzeczy nigdy nie była ci potrzebna, albo można je zastąpić.
- Minimalizm - kiedy możesz posiadać tylko trzy - pięć rzeczy. Całą resztę, jeśli uznasz, że jest ci potrzebna musisz sobie albo sam zrobić, albo zaimprowizować z tego co znajdziesz w terenie.
- Symulacje survivalowe - metoda, kiedy sprzęt jest tylko dodatkiem, więc być może nawet nie wykorzystasz po nad ? z tego, co zabrałeś na szkolenie.
Pamiętaj, że jeśli twoim priorytetem jest gromadzenie różnych przedmiotów i produktów spożywczych, a kataklizm zastanie cię gdy będziesz z dala od domu, to zostanie ci "tylko" wiedza.
Uwaga! Posiadanie kilkunastu noży survivalowych wcale nie zrobi z ciebie lepszego survivalowca.
Przetrwanie zależy od twoich własnych wyborów. Gdy w grę wchodzi survival, wszystko może się przydać. Nie ma zbędnych rzeczy. Każda rzecz jaką mamy może nam w ten lub inny sposób pomóc. W sytuacji krytycznej, nie należy mieć obiekcji przed zmianą pierwotnego zastosowania przedmiotów. Bardzo często ludzie mają opory przed poświęcaniem czy niszczeniem własnych rzeczy. Podobnie jest z zabieraniem sprzętów tym, którzy ich już nie będą potrzebować, czyli np. nieżyjącym. Wielu ludzi ma opory moralne, dlatego potem mają ciężkie odmrożenia, czy wręcz zamarzają na śmierć.
Tych dylematów należy się pozbyć jak najprędzej, jeśli mamy dostosować się do nowych okoliczności - tak, aby straszliwą próbę przemienić w sytuację możliwą do przetrwania. Lepiej poświęcić drogi ekwipunek, czy wyposażenie pojazdu, niż zginąć. Nie bez powodu mówi się:
"Na co nieżywemu pieniądze?".
Alternatywne przykłady zastosowania wybranych przedmiotów:
- Obicia foteli samochodowych: kamizelka, mokasyny, ochraniacze na łydki, poduszka.
- Samochodowe pasy bezpieczeństwa: onuce, ochraniacze, lina.
- Opony: podpałka, paliwo wytwarzające chmurę czarnego dymu.
- Plecak: bezrękawnik lub anorak bez rękawów.
- Kamizelka ratunkowa: mokasyny, wkładki do butów, podpałka.
- Bateria od smartfona, kamery sportowej, laptopa: nacięta lub przebita posłuży jako źródło ognia.
- Laptop - metalowe części mogą posłużyć jako ostrze.
- Obiektyw aparatu: wyjęta soczewka przyda się rozpalenia ognia.
- Kabel od słuchawek: wnyki, sznurek do wiązania.
- Kurtka: z poszewki można zrobić wiatrówkę dla drugiej osoby, wypełnienie to świetna rozpałka.
- Skarpetki: nacięte posłużą jako ochraniacze na łydki, rękawki lub rękawiczki jednopalczaste.
- Dętka motorowa lub rowerowa: pojemnik na wodę oraz podpałka wytwarzająca chmurę czarnego dymu.
- Linki hamulcowe: wnyki, żyłka do wędkowania.
- Metalowy bidon: naczynie do zagotowania wody.
- Książka, notes, dokumenty: rozpałka.
Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej