Wprowadzenie
Filozofia pełna ducha udziela go także swoim przeciwnikom
- Fryderyk Nietzsche
Zajmowanie się filozofią Fryderyka Nietzschego jest wyzwaniem z wielu względów. Trudność, paradoksalnie, stanowi nadmiar materiałów dotyczących filozofa. Jest on nie tylko jednym z najbardziej spopularyzowanych, ale też i najdokładniej opracowanych myślicieli, a mimo to jego słowa niejednokrotnie pozostają owiane tajemnicą, budząc skrajne emocje. Czytelnicy mają dostęp do pełnych dzieł zebranych filozofa, pierwodruków, rękopisów, jego bogatej korespondencji, portretów, biografii. Wiemy, co czytał, gdzie chadzał, z kim przebywał i rozmawiał, czego słuchał, co jadał i dokąd podróżował. Wiele z jego myśli doczekało się komentarzy. Niepozornemu, opatrzonemu cudzysłowem zdaniu, zanotowanemu przez Nietzschego jesienią 1881 roku: ""zapomniałem mojego parasola"" (NF-1881,12[62])[1], poświęcony został cały rozdział jednej z książek Jacquesa Derridy[2]. Przy takiej obfitości materiałów trzeba nauczyć się trudnej sztuki eliminacji, zwłaszcza w kwestii doboru literatury. Gdyby ktoś chciał przeczytać wszystko, co napisano o Nietzschem, prawdopodobnie nigdy nie byłby w stanie sam na ten temat czegokolwiek napisać. Rację ma Nietzsche, który będąc u początków akademickiej kariery, wyznał w jednym z listów do przyjaciela:
ohydny jest cały w ogóle nasz sposób pracy. Sto książek przede mną na stole to w takiejż liczbie cęgi, które wypalają nerw samodzielnego myślenia[3].
Wstępując na drogę badań nad filozofią Nietzschego trzeba dokonać wyboru myślicieli, z którymi chce się ją przebyć, zwłaszcza, że odmienność ich interpretacji jest znaczna. Dłużnikami intelektualnymi Nietzschego byli tak różni myśliciele, jak: ojciec psychoanalizy Zygmunt Freud; socjologowie Max Weber i Georg Simmel; przedstawiciel filozofii życia Henri Bergson; egzystencjalista Albert Camus; filozofowie wartości - Max Scheler i Nicolai Hartmann; postmoderniści czy poststrukturaliści - Jacques Derrida, Michel Foucault, Gilles Deleuze; pragmatysta Richard Rorty; przedstawiciel analitycznie ukierunkowanej szkoły anglosaskiej Bernard Williams i wielu innych. Literatura poświęcona Nietzschemu dzieli się na dwie główne kategorie prac: analizujących jego filozofię oraz wdrażających ją. Do pierwszej kategorii zaliczyć można wszystkie dzieła teoretyczne i akademickie, których autorzy próbowali dokonać możliwie najgłębszej wykładni dzieł Nietzschego, cierpliwie "przeżuwając" jego słowa (TRZ-IV-Najszpetniejszy człowiek)[4]. Wiele z tych prac dostarcza wnikliwego namysłu nad jego filozofią. Do drugiej kategorii zaliczyć można dzieła autorów, w których słowa filozofa znalazły żyzną glebę i wydały własne owoce; innymi słowy tych, dla których jego filozofia stała się w jakimś aspekcie ich filozofią własną[5]. Problemem pierwszych może być to, że gdy zbyt drobno "przemielą" myśl filozofa, to zamienią ją w "biały kurz" (TRZ-II-O uczonych), który zniknie między palcami. Problemem drugich zaś, że filozofii Nietzschego, zasianej na gruncie ich własnych myśli nie da się już wyodrębnić. Jednym z najlepszych przykładów połączenia obu tych podejść może być oryginalna analiza, dokonana przez Martina Heideggera, który "wykreował sobie swego własnego Nietzschego", jak podkreśla Hans-Georg Gadamer[6]. Było to zgodne z zamiarem Heideggera, który przyznawał, że: "każda wykładnia musi, naturalnie, umieć czerpać rzecz nie tylko z tekstu, musi również potrafić, nie chełpiąc się przy tym, niepostrzeżenie wydobywać Własne ze swej rzeczy"[7].
W literaturze przedmiotu wyróżnia się trzy okresy twórczości Nietzschego: okres estetyczny (idealistyczny), okres pozytywistyczny i okres proroczy (metafizyczny)[8]. Istnieje pokusa, by dla własnych potrzeb wybrać sobie filozofię z jednego z tych okresów i zawęzić do niej badania, bądź traktować teksty wybiórczo, dobierając myśli filozofa do własnych potrzeb, przed czym przestrzegał Nietzsche (WC-I-137)[9]. Dorobek życiowy filozofa stanowi całość i jako całość będzie traktowany w niniejszej pracy. Tylko takie odczytanie pozwala na ukazanie jego filozofii w pełni, nie redukując jej przy tym do elementów krytycznych, z którymi filozof jest najczęściej utożsamiany. Oprócz części krytycznej, która skupia się wokół teorii bytu (rzeczy samych w sobie), teorii poznania (prawdy) oraz teorii wartości (moralności chrześcijańskiej), którym poświęcę pierwszą część pracy, Nietzsche oferuje niezwykle ważny, a znacznie mniej doceniany program pozytywny w swojej filozofii. Opiera się on na kilku zasadniczych zagadnieniach, które będą przedmiotem moich analiz w drugiej części pracy, a są to: wola mocy, nadczłowiek, cnota darząca, idea wiecznego powrotu.
Trudność w badaniu filozofii Nietzschego jest również spowodowana specyfiką stylu autora. Jest to filozofia antysystemowa, która stawia opór analitycznej wykładni; jest też filozofią anty-teoretyczną - filozofią życia, która wymyka się akademickim schematom myślenia. Nie należy stąd wyciągać wniosku, że jest to filozofia pozbawiona znaczenia, jak podkreśla Williams, ani że próba poważnego wykorzystania tej filozofii musi być z założenia anty-teoretyczna[10]. Nietzsche w swym sceptycyzmie względem systemów filozoficznych, takich jakie tworzyli Kant czy Hegel, był wiernym uczniem Artura Schopenhauera, który pisał:
System myślowy musi mieć zawsze budowę architektoniczną, tzn. taką, w której zawsze jakaś część opiera się na innej, lecz nie na odwrót; kamień węgielny stanowi na koniec podstawę wszystkiego, chociaż na niczym się nie opiera, a zwieńczenie opiera się na wszystkim, niczego samo nie podtrzymując[11].
Sceptycyzm względem tego architektonicznego dzieła znajdziemy także u S?rena Kierkegaarda, ironizującego, że: "filozof [tworzący] system jako człowiek przypomina kogoś, kto buduje zamek, ale sam mieszka obok w szopie: ta dziwaczna istota sama nie żyje w tym, co wymyśla"[12]. Nietzsche nie tylko nie potrafił zagrzać miejsca w żadnej nauce, ani zbudować domu w żadnym systemie, ale przede wszystkim nie chciał tego, gdyż nie pozwalał mu na to jego temperament poznawczy - wiecznie niezaspokojone pragnienie stawiania pytań i szukania, a nie znajdowania, trawiąca go ciekawość, która wiodła go nieustannie do nowych problemów.
Dla Nietzschego filozofia była życiem, wyrastała z głębi jego własnej egzystencji, była jego "przygodą przeżytą" (WR-Przedmowa-1). Był w tym aspekcie wiernym uczniem filozofów starożytnych, w tym stoików, dla których:
filozofia nie polega na nauczaniu oderwanej teorii ani tym bardziej na egzegezie tekstów, ale na sztuce życia, na konkretnej postawie, na określonym stylu życia angażującym całą egzystencję. Akt filozoficzny nie jest umieszczony jedynie w porządku poznania, lecz również w porządku "samego siebie" i w porządku istnienia; to akt postępu, który sprawia, że bardziej jesteśmy...[13]
Z tego też względu Nietzsche twierdził, iż warto czytać jedynie to, co "napisano krwią" (TRZ-I-O czytaniu i pisaniu), a mówić tylko o tym, co się samemu przezwyciężyło:
Należy mówić tam tylko, gdzie się milczeć nie powinno; i tylko o tym, co się przezwyciężyło[14] - reszta jest gadaniną, "literaturą", brakiem karności. Moje pisma mówią tylko o moich przezwyciężeniach: "ja" jestem w nich, ze wszystkim, co mi wrogiem było, ego ipsissimus [moje własne ja], i bodaj, jeżeli wolno użyć dumniejszego wyrażenia, ego ipsissimum [moje najgłębsze ja] (WC-Przedmowa-1)[15].
Nietzsche obawiał się, że nie zostanie zrozumiany przez tych, którzy nie przeżyją czegoś podobnego, co on (WR-Przedmowa-1), gdyż jego zdaniem ma się dostęp jedynie do tego, co się przeżyło (ECH-Książki-1)[16]. Jak twierdził: "Słyszy się tylko te pytania, na które jest się w mocy znaleźć odpowiedź" (WR-196)[17]. Jego zdaniem, najważniejszym wytworem filozofa jest jego życie, a wtórnym wytworem jego dzieła, bo każdy filozof jest najpierw filozofem dla siebie, a dopiero potem dla innych ludzi (NF-1873,29[205]; NF-1874,34[37]). W swym liście do Lou Salomé z 16.09.1882 r. przyznaje, że gdy wykładał filozofię w Bazylei, sam uczył, że można obalić system filozoficzny, ale nie osobę, która za nim stoi, bo tylko to, co stanowi w filozofii cząstkę osobowości filozofa jest niepodważalne (PP-Filozofia w tragicznej epoce Greków-Przedmowa)[18]. Dla niego, życie filozofa jest nie tylko dziełem, ale i wykładnią jego dzieł, co warto wziąć pod uwagę jako swoistą wskazówkę do lektury jego tekstów. Dobrej rady udziela w tym względzie także Karl Jaspers, pisząc, że "rozumieć jakiegoś myśliciela oznacza rozumieć jego najgłębsze motywy, śledzić nić przewodnią" jego stwierdzeń, by dotrzeć do ich istoty i odczuć stawiany przez nie problem w całej jego głębi[19]. Nietzsche uznawał, że nawet stan fizyczny organizmu, w tym choroby, na które cierpiał, mają przemożny wpływ na filozofię (WR-Przedmowa-3). Tym bardziej nie sposób zlekceważyć faktu, że filozof utracił zmysły i popadł w dziesięcioletni letarg, trwający aż do jego śmierci.
Styl Nietzschego odpowiada antysystemowości jego filozofii - jest to styl aforystyczny[20]. Wymaga on specyficznej wykładni, często trudniejszej niż w przypadku zwykłych tekstów, na co uczula autor (ZGM-Przedmowa-8). Jak bowiem zauważa Hanna Buczyńska-Garewicz: "istotą aforyzmu jest jego myślowa samodzielność: nie wspiera się na przesłankach, ani nie prowadzi do konkluzji, mówi sam za siebie"[21]. Nietzsche traktuje swoje aforyzmy jak zagadki Sfinksa, które należy zgadywać i odcyfrowywać (ZGM-Przedmowa-8; N-1885-37[35]). Są one wynikiem najintymniejszych sporów i rozmów, które filozof toczył latami sam ze sobą; wyrażają myśli, które przeniknęły jego serce i głowę (N-1885-37[35]), łącząc jego osobiste doświadczenie z uczuciami, leżącymi u jego źródeł. Nietzsche uważał się za mistrza tej formy filozoficznej:
Aforyzm, sentencja, których jako pierwszy pośród Niemców jestem mistrzem, są formami "wieczności"; moją ambicją jest, by dziesięcioma zdaniami powiedzieć to, co inni mówią książką - czego inni nie mówią książką... (ZB-Wędrówki-51)[22].
Autor z upodobaniem posługiwał się "armią metafor", które stosował zamiast twierdzeń, a także obrazami i intuicjami zamiast argumentów na ich poparcie - przez co "uczynił swą myśl "tańczącą""[23]. Metafora tańca jest ważna w kontekście filozofii Nietzschego, który pragnął myślenia lekkiego, radosnego, osobistego, wreszcie myślenia całym sobą, które obejmowałoby także to, czego nie da się wprost wypowiedzieć[24]. Lekkość pióra filozofa i jego talent filologiczny uczyniły z niego, zdaniem Gadamera, największego obok Heinego stylistę języka niemieckiego[25]. Podobny podziw wyraża Tomasz Mann, nazywając Nietzschego "eseistą najwyższej rangi", który tworzy książki "oślepiające wspaniałością stylu, roziskrzone śmiałymi ciosami zadawanymi własnej epoce, (...) promieniujące coraz to większą jasnością białego światła"[26]. Styl ten nie ułatwia jednak jednoznacznej interpretacji: "z tego zaś względu, że Nietzsche wypowiada swą myśl w tysiącach aforyzmów, a nie w postaci systemu, można u niego w szczegółach znaleźć to, co chce się znaleźć"[27], jak trafnie zauważa Karl Löwith. Aby więc uniknąć losu "nietzscheanizujących frazeologów"[28] oraz pokusy fałszowania filozofa poprzez przeplatanie jego myśli własnymi[29], będę przytaczać cytowania Nietzschego, które uznaję za kluczowe dla analizowanego problemu w obszerniejszych fragmentach na początku prowadzonych rozważań. Mniej istotne cytaty, które stanowią potwierdzenie bądź uzupełnienie prowadzonej analizy, będą podawane w przypisach, a odwołania do tekstów źródłowych w nawiasach umieszczonych w tekście.
Dokonując wykładni należy stosować się do zaleceń samego autora, który nauczał, by czytać dobrze, "to znaczy powoli, głęboko, oględnie i przezornie - przy drzwiach na ścieżaj otwartych, przenikliwą myślą, subtelnymi palcami i oczyma..." (J-Przedmowa-5)[30]. Przydatne w tym względzie mogą być rady, że aby dogłębnie zrozumieć filozofa, trzeba wpierw ""chcieć" go wysłuchać"[31], "założyć, że ma rację"[32] i spróbować z nim "współmyśleć"[33].
Trudnością w interpretacji filozofii Nietzschego mogą być wreszcie liczne aporie, na które napotykamy w jego dziełach. Jak zauważa Giorgio Colli, "Nietzsche powiedział wszystko, a także przeciwieństwo tegoż wszystkiego"[34]. Sprzeczności te nie są przypadkowe, są raczej wyrazem specyficznego sposobu filozofowania, za pomocą którego autor dąży do wykazania granic racjonalnego myślenia i rzuca wyzwanie rozumowi. Głęboki sens sprzeczności, których nie należy usiłować pogodzić, ale które trzeba przezwyciężyć, został dobrze wyrażony, choć w innym kontekście, przez Ryszarda Przybylskiego:
w czasach triumfu racjonalistycznego myślenia nauczono się, że sprzeczności są przekleństwem człowieka. (...) Irytują rozum. Umysł ludzki przywykł co prawda do antytez i antynomii, ale zdążał zawsze do ich ominięcia, bądź przez wybór jednej tylko wartości czy jednego tylko twierdzenia, co było właściwe dla zdrowego rozumu, bądź też przez paradoksalne ich pogodzenie (coincidentia oppositorum), co - z kolei - zadowalało mistyków wszelkiego autoramentu (...). Sprzeczność ma swój głęboki sens, dopóki pozostaje sprzecznością w całej swej wspaniałej grozie, która tak bardzo niepokoi rozum. Rozwiązać antynomię w ten czy inny sposób, znaczy pozbawić ją głębokiego sensu i tym samym zubożyć doświadczenie. Antynomię należy przyjąć i przeżyć, wychodząc poza prawa logiki. Ucieczka do antytez jest przekleństwem. Prawda o istnieniu rodzi się z przeżycia obu sprzecznych wartości[35].
Filozofia Nietzschego wymaga od odbiorców, by stawili czoła ukrytym w niej antynomiom i zagadkom, które nie mają jednoznacznego rozwiązania - są po to, by umożliwić dotarcie, choćby intuicyjne, do tego co nierozumowe. Hannah Arendt słusznie zauważa, że Nietzsche należy do filozofów, którzy operowali tym rzadkim w historii rodzajem literackim, który posługuje się eksperymentami myślowymi[36]. Zamiast używać racjonalnych argumentów, stosował często prowokacje i zabiegi stylistyczne, mające oddziaływać na czytelnika emocjonalnie, gdyż jego celem było, by ludzie nie tyle czytali jego myśli, co przeżywali je. W Przedmowie do Z genealogii moralności daje temu wyraz, pisząc: "Co się tyczy na przykład mego Zaratustry, to nie uważam za jego znawcę nikogo, kogo by każde jego słowo raz kiedyś głęboko nie zraniło i raz kiedyś głęboko nie zachwyciło..." (ZGM-Przedmowa-8)[37]. Celowo prowokował, formułując swe najważniejsze myśli tak, by brzmiały dla niedostosowanych uszu jak zbrodnia lub głupstwo, gdyż uznawał swe dzieła za niebezpieczne dla dusz niskich i za wezwanie do męstwa dla heroldów ducha (PDZ-30). Z uwagi na radykalne eksperymenty myślowe, prace Nietzschego określano mianem "szkoły podejrzeń"[38] (a także pogardy i zuchwalstwa), co zauważył już sam filozof w Przedmowie do Ludzkie, arcyludzkie (LA-Przedmowa-1)[39]. Niemniej był on kontynuatorem nowożytnego projektu filozofii, który od czasów Kartezjusza podważał wszystkie pewniki ludzkiego rozumowania, pozostawiając jedynie "tęcze pojęć" (N-1885,41[4])[40]. Może się też okazać, że "tak zwane paradoksy autora, o które zahacza się czytelnik, często nie znajdują się wcale w książce autora, lecz w głowie czytelnika", jak pisze Nietzsche (LA-185)[41]. Parafrazując Kierkegaarda, można więc dojść do wniosku, że dzieła Nietzschego należą do tych, które działają jak zwierciadło - każdy zobaczy w nich siebie[42]. Wydaje się, że rację ma Jaspers twierdząc, że Nietzsche najpierw zachwyca, potem rozczarowuje, wzrusza, by następnie pozostawić nas z pustymi rękoma; wszystko bowiem "zależy od nas. Prawdziwe jest tylko to, co dzięki Nietzschemu wychodzi z nas samych"[43].
Filozofia Nietzschego, oparta na jego osobistych przeżyciach, tworzona w stylu aforystycznym i parodystycznym, wykorzystująca eksperymenty myślowe, sprzeczności i prowokacje, nie jest nauką określonych treści, ale raczej szkołą odważnego i krytycznego myślenia. Niewątpliwie słuszność ma Jaromir Brejdak, podkreślając majeutyczny charakter filozofii Nietzschego, która ma na celu uczenie samodzielności myślenia[44]. Zdaniem Nietzschego, myśli i wartości rodzą się z koniecznością, podobną do tej, z jaką drzewo wydaje owoce, nie dbając o to, czy one komukolwiek smakują, bo "...cóż to obchodzi drzewa! Cóż to nas obchodzi, nas filozofów!..." (ZGM-Przedmowa-2)[45]. Z uwagi na tę właśnie specyfikę, jest to filozofia niebezpieczna i dlatego przestrzega się młodzież przed czytaniem niektórych dzieł filozofa[46]. Sam zresztą przestrzegał przed sobą, pisząc wprost:
Chciałbym tu ostrzec płomienną, spragnioną przekonań młodzież, aby nie brała moich nauk od razu za drogowskaz życia, lecz raczej za tezy do rozważenia, z których praktycznym wprowadzeniem ludzkość może czekać dopóty, dopóki nie obronią się one należycie przed wątpliwościami i racjami. Ponadto nie spadła mi z nieba mądrość, bo nie jestem żadnym "geniuszem", nie dysponuję żadnym intuicyjnym wejrzeniem przez dziurę w płaszczu zjawisk (PP-143)[47].
Nietzsche nie chciał, by czytano go dosłownie, by mu "wierzono", stąd też "nie tylko, to, co oferuje, jest sztuką - sztuką jest także lektura jego dzieł", jak zauważa trafnie Tomasz Mann[48].
Największe nieporozumienia, które narosły wokół filozofii Nietzschego, mają swe źródło w próbach doszukiwania się w jego myśli "formuły zbawiającej", z czego drwił Stanisław Brzozowski:
Nietzscheanizm! Jest to równie śmieszne, jak marksizm abstrakcyjny. (...) Nietzsche uczył żyć, być i tworzyć życie, pracować nad własnymi zagadnieniami. Indywidualne prawa twórczości nie mogą być doktryną[49].
Filozofia Nietzschego znalazła wielu naśladowców wbrew przestrogom samego filozofa, wypowiedzianym ustami Zaratustry (TRZ-I-O cnocie darzącej-3; TRZ-III-O mijaniu)[50]. Jak zauważa Löwith, "wielka przepaść dzieli Nietzschego od jego ostatnich wyznawców", którzy uczynili go "rzecznikiem tego, czego był sędzią"[51]. Należy on do tych filozofów, których nie można naśladować, ani pod względem stylu, ani treści, nie ośmieszając się przy tym. Nie można też uzurpować sobie uprzywilejowanego dostępu do jego filozofii, która była osobistym doświadczeniem autora, z którego można jedynie czerpać natchnienie do własnych interpretacji stawianych przez nią problemów. Mimo wielu nieporozumień dotyczących odczytania Nietzschego, jego filozofia nie potrzebuje obrony, jak sam zaznaczył, pisząc w liście do Carla Fuchsa: "Nie jest bynajmniej konieczne, ani razu nie było też pożądane, by wstawiano się za mną: przeciwnie, pewna doza ciekawości, jak wobec obcej rośliny, wraz z pewnym ironicznym oporem, wydawałaby mi się nieporównywalnie inteligentniejszą postawą wobec mnie" (BVN-1888,1075)[52].
Zamierzam w tej pracy potraktować dorobek myślowy Nietzschego z należną mu uwagą i przyjrzeć się z zaciekawieniem najistotniejszym jej aspektom. W tym celu nie muszę zgadzać się z jego filozofią, gdyż jak sam zauważył w słowach, których parafraza stanowi motto moich rozważań: "Książka pełna ducha udziela go także swoim przeciwnikom" (WC-I-160)[53]. Mimo mojej wewnętrznej niezgody na wizję świata proponowaną przez Nietzschego, muszę oddać sprawiedliwość jego niezwykłej wnikliwości, odwadze stawianych przez niego pytań, jak i jego dogłębnemu przeżywaniu największych aporii filozoficznych naszych czasów.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki