Utopia nad Wisłą - Antoni Dudek, Zdzisław Zblewski

Kup ebooka

104.00 zł
72.80 zł (83,20 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

W ostatnich latach można zaobserwować rosnące zainteresowanie okresem Polski Ludowej. Do wydarzeń, pojęć, obrazów czy też postaci z powojennego 45-lecia stale powracają nie tylko historycy, ale także dziennikarze, politycy, ludzie kultury, a nawet biznesmeni otwierający lokale i sprzedający produkty nawiązujące do peerelowskiej symboliki. Ten proces ma swoje społeczne i psychologiczne przyczyny i nie jest przypadkowy. Niestety, ludzie na różny sposób nawiązujący do epoki PRL czynią to niekiedy w sposób tak selektywny, że często wypaczają rzeczywisty obraz tamtych czasów. Trudno też nie zauważyć, że spór o bilans PRL stał się po 1989 r. istotnym elementem walki politycznej, w której obrońcy tamtej epoki ścierają się nieustannie z jej radykalnymi krytykami. W tej sytuacji oczywiste wydaje się zapotrzebowanie na rzetelne naukowe i popularnonaukowe opracowania dotyczące tego okresu, które bez zbędnych emocji przybliżają - szczególnie młodszym Czytelnikom - kulisy epoki PRL.

Od ponad trzydziestu lat zajmujemy się naukowo różnymi aspektami dziejów powojennej Polski. Sumując nasze dotychczasowe studia nad tym okresem, postanowiliśmy przedstawić Czytelnikom autorski zarys historii PRL. Niniejsza książka nie jest wprawdzie podręcznikiem o charakterze faktograficznym, niemniej jednak w popularnej formie dostarcza podstawowych informacji o dziejach politycznych i gospodarczych Polski od chwili zainstalowania rządów komunistycznych aż do ich upadku. Jej motyw przewodni stanowią zarówno losy społeczeństwa, poddanego próbie głębokiej przebudowy na podstawie ideologicznego projektu, jak i meandry działania komunistycznej elity władzy, usiłującej ten projekt wcielić w życie. Przenikanie się tych dwóch planów przesądziło o konstrukcji wewnętrznej książki, podzielonej na rozdziały, których chronologiczny zakres określiły kolejne kryzysy społeczno-polityczne, jakimi naznaczona była cała epoka PRL.

Mimo że od upadku dyktatury komunistycznej w Polsce minęło już ponad trzydzieści lat, a w życiu publicznym główną rolę odgrywa pokolenie, które realia życia w PRL zna tylko z opowiadań rodziców, spór o bilans Polski Ludowej słabnie bardzo powoli. Zwolennicy PRL niezmienne wskazują na takie osiągnięcia rządzonego przez komunistów kraju, jak: szybka industrializacja, upowszechnienie szkolnictwa, zagospodarowanie Ziem Zachodnich i Północnych oraz podniesienie poziomu stopy życiowej społeczeństwa. Krytycy Polski Ludowej podkreślają z kolei niedemokratyczny i represyjny charakter tego państwa, uzależnienie od Związku Sowieckiego, a także niezdolność jego gospodarki do zaspokajania rosnących aspiracji społecznych. Obie strony tego konfliktu dysponują zresztą znacznie dłuższymi listami argumentów. W trakcie prac nad książką, którą oddajemy obecnie do rąk Czytelników, staraliśmy się rzetelnie przedstawić zarówno sukcesy, jak i porażki PRL, nie ukrywamy jednak, że nasza ogólna ocena bilansu Polski Ludowej pozostaje zdecydowanie krytyczna. Mamy nadzieję, że lektura niniejszej książki zainspiruje Państwa do dalszej dyskusji o losach polskiego społeczeństwa pod rządami komunistów.

Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 2008 r. i spotkało się z dobrym przyjęciem ze strony Czytelników. Z satysfakcją stwierdzamy, że postęp badań historycznych nad epoką PRL nie zmusza nas do wprowadzenia istotniejszych zmian w tekście. Dlatego w obecnym wydaniu dokonaliśmy jedynie drobnych korekt niektórych danych liczbowych oraz poprawiliśmy nieliczne błędy, jakie wkradły się do poprzedniego wydania.

Antoni DudekZdzisław Zblewski

1945 - 1948

1945 - zakończenie II wojny światowej

1946 - Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze ogłosił wyroki w stosunku do 22 przywódców III Rzeszy oskarżonych o zbrodnie wojenne

1947 - prezydent Stanów Zjednoczonych Harry Truman proklamował nową doktrynę amerykańskiej polityki zagranicznej, zwaną doktryną "powstrzymywania" komunizmu w świecie

1948 - władze sowieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech zablokowały dostęp do Berlina Zachodniego znajdującego się pod kontrolą USA, Wielkiej Brytanii i Francji

UTWORZENIE TYMCZASOWEGO RZĄDU JEDNOŚCI NARODOWEJ

W rezultacie rozmów prowadzonych w Moskwie, 21 czerwca 1945 r. ustalony został skład nowego rządu. Oficjalnie po sześć tek ministerialnych przypaść miało przedstawicielom Polskiej Partii Robotniczej (PPR), Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) oraz Stronnictwu Ludowemu (SL), dwie Stronnictwu Demokratycznemu (SD), zaś ministerstwo obrony narodowej obsadzone zostało przez, formalnie bezpartyjnego, a w rzeczywistości "niejawnego członka" PPR.

"Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. (...) Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów".

Władysław Gomułka

Sytuacja w Polsce po zakończeniu wojny w Europie

"W czasie dyskusji [partyjnej] zabrał głos ob[ywatel] Wójcik Stanisław z Muszyny, członek PPR, który zwrócił się z zapytaniem do ob[ywatela] starosty: czy w Polsce nie będzie przypadkiem kołchozów, dlaczego wszyscy tylko mówią o granicach zachodnich, nie wspominając nic o wschodnich, dlaczego sztandar PPR nie jest poświęcany i dlaczego na nim nie ma wizerunku Chrystusa". (Nowy Sącz, czerwiec 1946 r.).

Kształtowanie się opozycji antykomunistycznej

Polskie społeczeństwo przyjęło zróżnicowaną postawę wobec obozu nowej władzy. Część zaakceptowała reżim i aktywnie zaangażowała się w jego utrwalanie. Niemało Polaków podjęło próbę przystosowania się do nowej rzeczywistości. Jednak znaczna część polskiego społeczeństwa nie pogodziła się z myślą o utracie przez Polskę niepodległości i trwała w oporze przeciwko komunistycznej władzy.

Wspomnienia Niemki wysiedlonej z Dolnego Śląska

"Pod koniec lipca 1946 stało się - otrzymaliśmy zawiadomienie o dacie, godzinie i ilości bagażu na osobę. Polacy współczuli nam."

Operacja "Lawina"

We wrześniu 1946 r. około 150 żołnierzy ze zgrupowania partyzanckiego NSZ pod dowództwem Henryka Flamego "Bartka" zostało skrytobójczo zamordowanych przez funkcjonariuszy UB.

Danuta Siedzikówna "Inka"

"Ostatnie słowa (prokuratora) brzmiały: "Po zdrajcach narodu ognia!".

W tym momencie skazani krzyknęli, jakby się wcześniej umówili: "Niech żyje Polska!"".

Strajki w Polsce w latach 1945-1948

Rządzący w Polsce komuniści nieustannie podkreślali, że sprawują władzę w interesie "klasy robotniczej". Tymczasem (...) w latach 1945-1948 miało miejsce 1220 strajków, co daje średnio ponad

25 strajków na miesiąc.

Proces krakowski

Z przemówienia prokuratora: "Gdy (...) Katiusze i Sonie, narażając swe młode życie przybywały (...), by nawiązać łączność z armią wyzwoleńczą, wówczas czyhały na nich nie tylko kule niemieckie, ale i kule pseudo-Polaka, zbira reakcyjnego".

BUDOWA SYSTEMU TOTALITARNEGO(1945-1948)

W wykonaniu postanowień jałtańskich dotyczących Polski, w czerwcu 1945 r. w Moskwie odbyła się konferencja mająca na celu doprowadzenie do utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (TRJN). Formalnie uczestniczyli w niej jedynie Polacy, faktycznie jednak zasadnicze decyzje w sprawie przyszłego układu sił politycznych w Polsce zapadały podczas obrad powołanej w Jałcie tzw. Komisji Trzech ("komisji dobrych usług"), w której skład wchodzili: ludowy komisarz spraw zagranicznych Związku Sowieckiego oraz rezydujący w Moskwie ambasadorowie Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych.

W obradach konferencji wzięła udział delegacja polskich komunistów oraz ich sojuszników pod kierownictwem Bolesława Bieruta i Władysława Gomułki, reprezentacja polskich kręgów politycznych na uchodźstwie ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele, a także kilku działaczy z kraju, nie posiadających jednak pełnomocnictw od żadnego z liczących się ugrupowań politycznych Polskiego Państwa Podziemnego. W trakcie negocjacji komuniści, pewni poparcia Stalina, wywierali brutalną presję na Mikołajczyka próbującego ratować resztki niezależności Polski. Podczas jednego z posiedzeń Gomułka oświadczył: "Nie obrażajcie się panowie, że my Wam tylko ofiarujemy miejsca w rządzie, takie, jakie sami uznajemy za możliwe.

"Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi".

Władysław Gomułka

Myśmy bowiem gospodarze. (...) Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy. (...) Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów. Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi".

UTWORZENIE TYMCZASOWEGO RZĄDU JEDNOŚCI NARODOWEJ

W rezultacie tych rozmów, 21 czerwca 1945 r. ustalony został skład nowego rządu. Oficjalnie po sześć tek ministerialnych przypaść miało przedstawicielom Polskiej Partii Robotniczej (PPR), Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) oraz Stronnictwu Ludowemu (SL), dwie Stronnictwu Demokratycznemu (SD), zaś ministerstwo obrony narodowej obsadzone zostało przez, formalnie bezpartyjnego, a w rzeczywistości "niejawnego członka" PPR, Michała Rolę-Żymierskiego, mianowanego niedawno marszałkiem Polski. Faktycznie jednak na 21 tek aż 17 przypadło komunistom lub osobom ściśle od nich uzależnionym. W rękach popieranego przez Moskwę obozu politycznego znalazły się m.in. stanowiska premiera (Edward Osóbka-Morawski - PPS) i pierwszego wicepremiera (Władysław Gomułka - PPR) oraz kluczowe ministerstwa: bezpieczeństwa publicznego (Stanisław Radkiewicz), przemysłu (Hilary Minc), informacji i propagandy (Stefan Matuszewski), a także wspomniane już ministerstwo obrony narodowej. W tej sytuacji politykom związanym dawniej z władzami polskimi na uchodźstwie przypadły jedynie cztery ministerstwa: rolnictwa i reform rolnych (Stanisław Mikołajczyk - jednocześnie drugi wicepremier), oświaty (Czesław Wycech), administracji publicznej (Władysław Kiernik) oraz pracy i opieki społecznej (Jan Stańczyk). Podczas negocjacji przedstawiciele ugrupowań niepodległościowych uzyskali również prawo do obsady ministerstwa poczt i telegrafów, jednakże wyznaczony na to stanowisko Mieczysław Thugutt z przyczyn osobistych nie zdecydował się na powrót do kraju i w efekcie nie podjął urzędowania.

Lotnisko Okęcie, 27 czerwca 1945 r. Powrót uczestników konferencji moskiewskiej w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej do Warszawy. Na pierwszym planie, trzeci od lewej, prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut.

Rezultatem obrad konferencji moskiewskiej stało się również postanowienie, że w skład Krajowej Rady Narodowej (KRN), stanowiącej rodzaj tymczasowej reprezentacji politycznej społeczeństwa polskiego, zostanie dokooptowanych dziesięciu działaczy politycznych spoza obozu komunistycznego, zaś na stanowiska wiceprzewodniczących Rady nominowani zostaną Wincenty Witos z kraju oraz Stanisław Grabski z zagranicy. Przyjęto także zasadę, iż 1/3 stanowisk w strukturach administracji lokalnej przypadnie w udziale działaczom ludowym. Niepowodzeniem natomiast zakończyły się, podejmowane przez ambasadorów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, próby wprowadzenia do treści porozumień moskiewskich formalnych postanowień, gwarantujących "wolny i nieskrępowany" przebieg wyborów parlamentarnych, których szybkie przeprowadzenie było podstawowym zadaniem TRJN, wyznaczonym mu jeszcze podczas konferencji jałtańskiej.

28 czerwca 1945 r. nowy rząd został formalnie powołany przez prezydenta KRN, Bolesława Bieruta. Następnego dnia nastąpiło jego formalne uznanie przez Francję, zaś 5 lipca 1945 r. - przez Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i Chiny. Jednocześnie rządy tych krajów cofnęły swoje uznanie dla rządu polskiego na uchodźstwie, kierowanego przez Tomasza Arciszewskiego. Wkrótce w ślady wielkich mocarstw poszły inne państwa, jedynie Stolica Apostolska, Hiszpania, Portugalia, Liban, Irlandia, Kuba oraz Salwador nie uznały TRJN, utrzymując nadal stosunki dyplomatyczne z rządem polskim w Londynie.

Stanisław Mikołajczyk, w pierwszych latach powojennych lider Polskiego Stronnictwa Ludowego - największej partii opozycyjnej, walczącej o zachowanie przez Polskę resztek suwerenności.

SYTUACJA W POLSCE PO ZAKOŃCZENIU WOJNY W EUROPIE

Tymczasem w kraju władza polityczna nadal znajdowała się niepodzielnie w rękach komunistów oraz ich sojuszników. Obóz ten systematycznie rozbudowywał swoją strukturę rządzenia, której trzonem była, oficjalnie licząca wiosną 1945 r. ponad 300 tysięcy członków, Polska Partia Robotnicza. Gorączkowy nabór członków, prowadzony od stycznia 1945 r. spowodował, że partia ta nabrała charakteru masowego oraz ludowego - według fragmentarycznych danych blisko 88% jej członków stanowili robotnicy i chłopi. W praktyce jednak dane dotyczące liczebności poszczególnych organizacji partyjnych były w tym okresie często zawyżane, a brak systematycznie prowadzonej ewidencji członków uniemożliwia współcześnie ich weryfikację. Rekrutacja do PPR odbywała się wówczas w sposób pospieszny - często w trakcie wieców i masówek, organizowanych tuż po zajęciu danego terenu przez Armię Czerwoną, toteż decyzje o wstąpieniu do partii podejmowane były przez poszczególne osoby niejednokrotnie pod wpływem emocji, bez właściwego rozeznania politycznego, a nierzadko również z powodów czysto koniunkturalnych (np. dla kariery). Znaczna część owych członków PPR odnosiła się do haseł komunistycznych niechętnie lub wręcz wrogo, zaś do wstąpienia do partii przekonana została, głoszonymi przez jej aktywistów, hasłami patriotycznymi, narodowymi czy społecznymi (socjalnymi). W efekcie dość często dochodziło do sytuacji podobnych do tej, która miała miejsce podczas wiecu partyjnego zwołanego w czerwcu 1946 r. w Muszynie (powiat nowosądecki): "W czasie dyskusji zabrał głos obywatel Wójcik Stanisław z Muszyny, członek PPR, który zwrócił się z zapytaniem do ob[ywatela] starosty: czy w Polsce nie będzie przypadkiem kołchozów, dlaczego wszyscy tylko mówią o granicach zachodnich, nie wspominając nic o wschodnich, dlaczego sztandar PPR nie jest poświęcany i dlaczego na nim nie ma wizerunku Chrystusa."

"Powszechnym zjawiskiem w Polsce jest strach przed agentami Bezpieczeństwa (...). Mnóstwo ludzi żyje wciąż na "lewych dokumentach", unika biur meldunkowych lub otacza tajemnicą miejsce swego zamieszkania".

Konspiracyjne pismo "Wolność", wiosna 1946 r.

Władze partyjne zdawały sobie sprawę ze znacznego zróżnicowania politycznego, występującego w szeregach PPR, toteż w maju 1945 r. przystąpiły do weryfikacji swoich członków. W trakcie trwającej trzy miesiące czystki, z partii usunięto osoby uznane za niepewne politycznie, należące do marginesu społecznego lub po prostu do świata przestępczego, a także skonfrontowano ewidencję członków z rzeczywistym stanem organizacyjnym w terenie. Efektem tej akcji stało się większe zdyscyplinowanie szeregów partyjnych, których liczebność spadła w końcu lipca 1945 r. do blisko 190 tysięcy.

Ze względu na silnie scentralizowany model działania masy członkowskie nie posiadały większego wpływu na linię polityczną PPR. Decydujące znaczenie dla sprawnej działalności partii miała natomiast stosunkowo nieliczna grupa funkcjonariuszy zwana "aktywem partyjnym". W skład tego środowiska wchodzili, wywodzący się zwykle z szeregów przedwojennej Komunistycznej Partii Polski (KPP), etatowi działacze partyjni, kierujący strukturami PPR na poziomie powiatowym, wojewódzkim lub ogólnokrajowym. Na samym szczycie tej piramidy znajdowała się kilkunastoosobowa grupa działaczy Biura Politycznego (BP) oraz Sekretariatu Komitetu Centralnego (KC) PPR, podległa bezpośrednio Moskwie i zachowująca prawo podejmowania najważniejszych decyzji politycznych.

Mimo że na zewnątrz partia występowała jako ideologiczny monolit, w 1945 r. zarysował się w jej strukturach ostry konflikt polityczny dotyczący taktyki dalszego działania. Większość aktywu szczebla centralnego, zdając sobie sprawę ze słabości organizacyjnej polskiego ruchu komunistycznego oraz jego niewielkiej popularności w polskim społeczeństwie, starała się kamuflować rzeczywiste oblicze ideowe PPR, akcentując przy tym jej demokratyczny i narodowy charakter, a także podejmując wysiłki celem rozszerzenia własnej bazy społecznej poprzez utrzymywanie fikcyjnej koalicji ze ściśle od siebie uzależnionymi stronnictwami, deklarującymi się jako "socjalistyczne", "ludowe" lub "demokratyczne". Działania te przez większość liderów PPR traktowane były jako niezbędny kompromis ideologiczny w przejściowym okresie utrwalania przez partię swojej władzy, po którym nadejść miał właściwy etap budowy podstaw polskiego socjalizmu. Linia ta, jako bardziej realistyczna, cieszyła się całkowitym poparciem Stalina, często jednak spotykała się z niezrozumieniem lub nieufnością ze strony ideowych działaczy średniego szczebla, traktujących ją jako odstępstwo od dogmatów marksizmu-leninizmu. Dlatego też niektórzy aktywiści zdecydowanie domagali się przejęcia przez partię niepodzielnej kontroli nad całością życia społecznego, rozpoczęcia zakrojonych na szeroką skalę represji wobec działaczy opozycji politycznej i podziemia zbrojnego, a także odsunięcia od jakichkolwiek wpływów przedstawicieli partii "sojuszniczych". Jednym z najaktywniejszych zwolenników tej linii postępowania był I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego (KW) PPR w Krakowie (sprawujący tę funkcję od stycznia do kwietnia 1945 r.) Włodzimierz Aleksandrow-Zawadzki, który dwa lata później przyznał, iż u podstaw jego działań w końcowym okresie wojny tkwiło "założenie, że należy wykorzystać szereg elementów ówczesnej sytuacji jak: przemarsz Armii Czerwonej, awanturnictwo pewnej części burżuazji przy dezorientacji i zastraszeniu innej jej części, brak stosunków dyplomatycznych z Zachodem, ażeby zadać możliwie najpoważniejsze uderzenia, w stylu jugosłowiańskim - reakcji, aby przyspieszyć marsz do socjalizmu".

W oczach zdecydowanej większości członków Biura Politycznego taktyka ta mogła doprowadzić do destabilizacji sytuacji politycznej w Polsce i zakłócić proces umacniania się komunistów u władzy. Dlatego też zwolennikom ostrego kursu wydano zdecydowaną walkę, oskarżając ich podczas zorganizowanego w maju 1945 r. Plenum KC PPR o tendencje "sekciarskie" oraz usuwając z zajmowanych przezeń stanowisk partyjnych. Walka z "sekciarstwem" przeciągnęła się na całe drugie półrocze 1945 r., okazało się bowiem, że przedstawiciele tego środowiska posiadali znaczne poparcie wśród lokalnych działaczy PPR, co pokazały zwłaszcza, mające miejsce jesienią 1945 r., konferencje partyjne przed zaplanowanym na grudzień I Zjazdem PPR. Ostatecznie jednak ruch ten został przez kierownictwo partyjne zmarginalizowany, zaś dotychczasowa, stosunkowo umiarkowana taktyka polityczna uzyskała oficjalne poparcie uczestników Zjazdu.

Drugim obok PPR filarem nowej władzy stał się, systematycznie rozbudowywany, aparat bezpieczeństwa publicznego. W maju 1945 r. w strukturach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) oraz Wojewódzkich, Powiatowych i Miejskich Urzędach Bezpieczeństwa Publicznego (UB) znalazło zatrudnienie ponad 12 tysięcy funkcjonariuszy, zaś jesienią tego roku pracowało ich tam już blisko 25 tysięcy. Początkowo organa te, organizowane przez sowiecką policję polityczną, traktowane były przez nie jako swego rodzaju formacja pomocnicza, przeznaczona do wykonywania zadań mniej skomplikowanych lub o mniejszym znaczeniu, takich jak ściganie kolaborantów niemieckich, ochrona przebiegu reformy rolnej czy cenzura korespondencji. Sytuacja ta, charakterystyczna zwłaszcza dla okresu tzw. Polski Lubelskiej, zaczęła ulegać zmianie wiosną i latem 1945 r., kiedy to, po zakończeniu działań wojennych w Europie, sowieckie organa bezpieczeństwa ograniczyły swoją aktywność na terenie Polski. W efekcie walka z aktywizującą się właśnie jawną opozycją polityczną oraz podziemiem niepodległościowym spadła w dużej mierze na nieprzygotowane jeszcze do tej roli struktury UB. Funkcjonariusze "bezpieki" szybko wyrobili sobie jak najgorszą opinię w polskim społeczeństwie. Wiosną 1946 r. z pewną przesadą pisano na ten temat w konspiracyjnym periodyku "Wolność": "Powszechnym zjawiskiem w Polsce jest strach przed agentami Bezpieczeństwa, jak w Rosji przed agentami NKWD. Obserwujemy to we wszystkich urzędach, biurach, fabrykach. Każdy stara się ukryć swoją przeszłość. (...) Mnóstwo ludzi żyje wciąż "na lewych dokumentach", unika biur meldunkowych lub otacza tajemnicą miejsce swego zamieszkania."

- Rota PPR

Anonimowy utwór satyryczny, popularny w pierwszych latach powojennych.

Nie rzucim żłobu, skąd nasz ród,

Rozkoszą nam pomyje.

My PPR-u wierny lud,

Potężne mamy ryje.

I chcemy Polski aż po Bug,

Tak nam dopomóż wróg.

Będziemy wszyscy ryć i ryć,

Byleby upaść brzucha.

Choćby chlew miał zgnić,

Będziemy Moskwy słuchać.

Będziemy dąć w sowiecki róg,

Tak nam dopomóż wróg.

Wśród szczęku broni, huku dział,

Wpośród wojennej grozy,

Opętał nas sowiecki szał,

By Polsce dać kołchozy,

By wszedł komunizm w każdy próg,

Tak nam dopomóż wróg.

Polska od Sanu nam się śni,

Aż do tatrzańskich turni.

I przed Stalinem czoło gnie Potężny hufiec durni.

Znajdując w Moskwie nowych sług,

Tak nam dopomóż wróg.

Cóż, że nam każdy splunie w twarz,

Żeśmy zdradzili ducha.

Choć w mordę bije Moskwa wszerz,

My jej będziemy słuchać.

Niech będzie Polska aż po Bug,

Tak nam dopomóż wróg

Cytat za: Z. Zblewski, Między wolną Polską a "siedemnastą republiką". Z dziejów oporuspołecznego na terenie województwa krakowskiego w latach 1945-1947 , Kraków 1998, s. 170.

Elita bezpieki z lat 1944-1954. W górnym rzędzie od lewej: Józef Dusza (znany z okrucieństwa oficer śledczy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego), Adam Humer (wicedyrektor Departamentu Śledczego MBP), Józef Różański (dyrektor Departamentu Śledczego MBP). W dolnym rzędzie od lewej: Roman Romkowski (wiceminister MBP), Anatol Fejgin (dyrektor Departamentu X MBP) oraz Józef Światło (wicedyrektor Departamentu X MBP).

Ograniczenie aktywności sowieckiej policji politycznej na terenie Polski wykorzystane zostało przez część kierownictwa PPR, z Władysławem Gomułką na czele, do podjęcia próby ściślejszego podporządkowania władzom partyjnym resortu bezpieczeństwa publicznego. Pod wpływem ostrej krytyki pod swoim adresem, mającej miejsce podczas wspomnianego już Plenum KC PPR w maju 1945 r., szef MBP Radkiewicz zgodził się na zwolnienie części osób aresztowanych, złagodzenie represji, a także na systematyczne informowanie władz PPR o podejmowanych przez jego resort działaniach. W praktyce jednak kierownictwo MBP, podpierając się stalinowskim dogmatem o narastaniu walki klasowej w miarę budowy socjalizmu, nie tylko zdołało zachować znaczny zakres autonomii w stosunku do komunistycznych struktur partyjnych, ale także podjęło w ciągu następnych miesięcy i lat skuteczne wysiłki w celu zwiększenia swojej niezależności drogą utrwalania wśród kierownictwa PPR obsesji na punkcie walki ze szpiegostwem oraz zagrożenia bytu państwowego ze strony "reakcyjnego podziemia".

Wbrew często spotykanej opinii, szeregi aparatu bezpieczeństwa publicznego charakteryzowały się w pierwszych latach powojennych bardzo małym zdyscyplinowaniem. Dysponując jedynie nielicznymi odpowiednio przygotowanymi kadrami, kierownictwo resortu oraz jego sowieccy mocodawcy zmuszeni byli oprzeć się w swojej pracy w terenie na młodych, słabo wykształconych i pospiesznie przeszkolonych do nowych zadań byłych partyzantach Gwardii i Armii Ludowej. Ludzie ci, często bezpowrotnie wyalienowani z rodzinnych społeczności, byli jednymi z pierwszych, którzy trwalej wiązali swoją przyszłą karierę, rozumianą niejednokrotnie jako awans społeczny, z nowym obozem władzy. Znalazłszy się na obcym sobie terenie, najczęściej nie posiadali właściwego rozeznania w miejscowych stosunkach społeczno-politycznych, dysponowali natomiast (podobnie jak wielu aktywistów PPR) dychotomiczną wizją rzeczywistości, dzielącą polskie społeczeństwo na "demokratów" i "reakcjonistów". Należy przy tym zauważyć, że pojęcie "reakcjonisty" było dla szeregowych funkcjonariuszy bardzo pojemne i często było przez nich stosowane zgodnie z własnym interesem.

Włączenie do struktur aparatu bezpieczeństwa publicznego wspomnianych środowisk partyzanckich spowodowało, że na grunt UB przeszczepione zostały, charakterystyczne dla tej grupy, a nieakceptowane przez większość społeczeństwa, wzorce zachowań: żywiołowa wrogość wobec nieokreślonych bliżej przedstawicieli "reakcji", często związana z poczuciem zagrożenia oraz brakiem umiejętności zawodowych (operacyjnych, śledczych), skłonność do brutalności, a także lekceważący stosunek do dyscypliny służbowej, przejawiający się w postaci szeregu zachowań patologicznych w rodzaju aresztowań celem wymuszenia okupu, awantur z użyciem broni, tzw. szabru, czyli nielegalnego handlu przedmiotami przywożonymi z terenów poniemieckich, ochrony znanych miejscowej ludności przestępców, pijaństwa w czasie służby czy też pospolitego bandytyzmu.

Zachowania te były częściowo tolerowane, częściowo zaś wymykały się spod kontroli MBP, które w latach 1945-1946 często zdawało się nie panować nad sytuacją w podległym sobie aparacie. W efekcie, w stosunku do funkcjonariuszy dopuszczających się wykroczeń służbowych, wykazywano daleko idącą pobłażliwość, częściowo wynikającą ze szczupłości kadr UB. Najczęściej winnych nadużyć karano przeniesieniem na mniej samodzielne stanowiska, jedynie w wyjątkowych przypadkach pociągając ich do odpowiedzialności przed sądem. Sporadycznie urządzane procesy pokazowe członków aparatu bezpieczeństwa nie mogły jednak wpłynąć na poprawę fatalnej atmosfery społecznej panującej wokół UB.

Nieco inną rolę w aparacie nowej władzy odgrywała, kierowana w latach 1944-1949 przez Franciszka Jóźwiaka, Milicja Obywatelska (MO), której stan liczebny osiągnął latem 1945 r. poziom 62 tysięcy etatów, przewyższając w ten sposób blisko dwukrotnie liczebność przedwojennej Policji Państwowej. W przeciwieństwie do Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, których głównym zadaniem była bezpośrednia ochrona struktur obozu rządzącego przed jego prawdziwymi lub fikcyjnymi przeciwnikami, MO pomyślana została jako instytucja zabezpieczająca ogólnie przyjęty porządek społeczny. W rezultacie, w odróżnieniu od UB, przeznaczona została do wykonywania zadań w znacznej mierze akceptowanych przez społeczeństwo, koncentrując się zasadniczo na zwalczaniu przestępczości kryminalnej i gospodarczej.

- Bezpieka

Przez cały okres Polski "ludowej" jednym z filarów władzy komunistycznej była policja polityczna, oficjalnie nazywana Urzędem Bezpieczeństwa (UB), potocznie zaś "bezpieką". Jej podstawowym zadaniem była walka z rzeczywistymi lub domniemanymi przeciwnikami aktualnej ekipy rządzącej. Zalążkiem bezpieki była ponad dwustuosobowa grupa funkcjonariuszy, przeszkolona w 1944 r. w Kujbyszewie w Związku Sowieckim i z tego tytułu nazywana "kujbyszewiakami".

Jej przedstawiciele obsadzili kluczowe stanowiska w utworzonym w lipcu 1944 r. Resorcie Bezpieczeństwa Publicznego PKWN, a także funkcje kierownicze w jego strukturach terenowych (tzw. Wojewódzkich i Powiatowych Urzędach Bezpieczeństwa Publicznego). Liczba zatrudnionych w Resorcie (od 1 stycznia 1945 r. - Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego; MBP) stale rosła: w kwietniu 1945 w centrali i organach terenowych pracowało 12 tysięcy funkcjonariuszy, w grudniu tego roku już 24 tysiące, zaś w 1953 r. liczba funkcjonariuszy bezpieki osiągnęła liczbę ponad 37 tysięcy. Obok policji politycznej w pierwszej połowie lat 50. MBP podlegały również inne formacje mundurowe: Milicja Obywatelska, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojska Ochrony Pogranicza, Straż Przemysłowa, Straż Więzienna oraz Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej, tworząc razem potężną, liczącą ponad 320 tysięcy ludzi strukturę policyjną. Przez pierwsze 10 lat jej istnienia kierował nią minister Stanisław Radkiewicz, a do jego najbliższych współpracowników należeli: Roman Romkowski (wiceminister odpowiedzialny za bezpiekę), Józef Czaplicki (dyrektor Departamentu III, zajmującego się walką z konspiracją i partyzantką niepodległościową), Julia Brystygierowa (dyrektor Departamentu V, odpowiedzialnego m.in. za zwalczanie legalnej opozycji demokratycznej oraz inwigilację Kościoła katolickiego) oraz Józef Różański (dyrektor Departamentu Śledczego, który osobiście uczestniczył w znęcaniu się nad przesłuchiwanymi więźniami).

Pod koniec lat 40. w MBP utworzono również specjalny zespół, w listopadzie 1951 r. przekształcony w Departament X, którego zadaniem była walka z wrogami politycznymi w szeregach PZPR. Ujawnione przez zbiegłego na Zachód funkcjonariusza tego zespołu Józefa Światło przykłady brutalności i nadużyć "bezpieki" doprowadziły w grudniu 1954 r. do rozwiązania MBP, w którego miejsce powołano Komitet do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW). Dwa lata później Komitet został zlikwidowany, a policję polityczną, nazywaną teraz Służbą Bezpieczeństwa (SB), podporządkowano MSW. W nowej formule organizacyjnej "bezpieka" działała aż do rozwiązania wiosną 1990 r.

Ważna, aczkolwiek w porównaniu z aparatem bezpieczeństwa publicznego, niewątpliwie drugorzędna rola MO w strukturach nowej władzy spowodowała, że w szeregi tej organizacji przyjmowano w praktyce każdego, kto tylko wyraził taką chęć. Głównymi kryteriami, jakimi posługiwano się przy doborze ludzi, było ich pochodzenie społeczne i przekonania polityczne. W rzeczywistości jednak, z powodu dużych trudności kadrowych obozu nowej władzy, Milicja w pierwszym okresie swojego istnienia (do połowy 1946 r.) stanowiła swoisty konglomerat młodych najczęściej ludzi, wśród których znajdowali się przedstawiciele różnych środowisk politycznych od PPR począwszy, poprzez PPS i ludowców Mikołajczyka oraz ujawnionych członków Armii Krajowej (AK), na byłych "granatowych" policjantach skończywszy. Istniała również spora grupa funkcjonariuszy bezpartyjnych, którzy wstępowali do Milicji z różnorodnych, często materialnych lub ambicjonalnych przyczyn.

Ważną rolę w procesie utrwalania przez komunistów władzy politycznej odegrały tzw. stronnictwa sojusznicze, pozostające w rzeczywistości w mniej lub bardziej ścisłej zależności od PPR. Ich istnienie w przejściowym okresie lat 1945-1947 pozwoliło komunistom istotnie poszerzyć, ciągle bardzo skromną, bazę społeczną nowego obozu rządzącego.

Latem 1945 r. stosunkowo największą niezależność polityczną posiadała Polska Partia Socjalistyczna, określana często jako "lubelska PPS", w odróżnieniu od działającej ciągle jeszcze w konspiracji, niepodległościowej PPS, posługującej się kryptonimem "Wolność, Równość, Niepodległość" (PPS-WRN). W pierwszej połowie 1945 r. partia ta nie tylko zdołała pozyskać dużą grupę autentycznych, przedwojennych działaczy socjalistycznych szczebla lokalnego, ale przede wszystkim przeciągnęła na swoją stronę wielu szeregowych członków przedwojennej PPS. Sukces ten ułatwił temu ugrupowaniu zalegitymizowanie się w oczach znacznej części społeczeństwa jako samodzielny podmiot polityczny, mogący stanowić swego rodzaju lewicową alternatywę dla rządów komunistów.

Od prawej: Edward Osóbka-Morawski (premier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej) oraz Hilary Minc (minister przemysłu).

Uwiarygodnieniu się "lubelskich socjalistów" przed polską opinią publiczną w dużej mierze służyć miał, zorganizowany na przełomie czerwca i lipca 1945 r., XXVI Kongres PPS, na którym wybrane zostało nowe kierownictwo partyjne. Formalnie władza znalazła się w rękach działaczy centrowych, będących co prawda zwolennikami ścisłej współpracy z komunistami, ale na zasadzie odrębności organizacyjnej i programowej. Przedstawiciele tej opcji politycznej objęli funkcje przewodniczącego Centralnego Komitetu Wykonawczego - CKW (Edward Osóbka-Morawski), sekretarza generalnego partii (Józef Cyrankiewicz) oraz przewodniczącego jej Rady Naczelnej (Stanisław Szwalbe).

Sukces zwolenników niezależności PPS był jednak pozorny, gdyż komuniści nadal zachowali istotny wpływ na linię polityczną tej partii. Obok możliwości stosowania nacisków nieformalnych, realizowanych przy pomocy aparatu bezpieczeństwa publicznego, dysponowali oni we władzach PPS silną frakcją kryptokomunistyczną, pragnącą doprowadzić do całkowitego podporządkowania, a następnie wchłonięcia tego ugrupowania przez PPR. Liderzy tej grupy zajmowali mniej eksponowane, ale za to kluczowe stanowiska wiceprzewodniczących CKW (Stefan Matuszewski, Henryk Świątkowski) oraz sekretarza CKW (Feliks Baranowski).

Zgodnie z ideą "sojuszu robotniczo-chłopskiego" działacze PPR usiłowali ugruntować swoje wpływy polityczne nie tylko w środowisku proletariackim, ale także wiejskim. W tym celu zainspirowali powstanie prokomunistycznego stronnictwa chłopskiego, używającego nazwy Stronnictwo Ludowe (SL). Pomimo że we władzach tego ugrupowania znalazło się kilku drugorzędnych co prawda, ale autentycznych ludowców z Andrzejem Witosem (bratem Wincentego) na czele, zdecydowana większość chłopów pozostała wobec niego nieufna, demonstrując swoje przywiązanie do przywódców tkwiącego nadal w konspiracji, niepodległościowego Stronnictwa Ludowego "Roch". W efekcie "lubelskie SL" nigdy nie osiągnęło na wsi poważniejszych wpływów, a swoje istnienie zawdzięczało w dużej mierze protekcji kierownictwa PPR. Fakt ten znalazł swoje odzwierciedlenie w znacznie silniejszej niż to miało miejsce w przypadku PPS pozycji działaczy kryptokomunistycznych we władzach SL. W wyniku zmian personalnych, dokonanych podczas obradującej pod koniec marca 1945 r. w Łodzi rozszerzonej Rady Naczelnej tego stronnictwa, nowym prezesem Naczelnego Komitetu Wykonawczego (NKW) został autentyczny działacz chłopski Stanisław Bańczyk, faktycznie jednak władza znajdowała się w rękach polityków realizujących w tej partii interesy polityczne PPR: Władysława Kowalskiego (wiceprezesa NKW) oraz Antoniego Korzyckiego (sekretarza generalnego SL).

- Uchwały Poczdamskie

Fragment Uchwał Poczdamskich z 2 sierpnia 1945 r., dotyczący zachodnich granic Polski:

Zgodnie z porozumieniem w sprawie Polski osiągniętym na Konferencji Krymskiej, trzej szefowie rządów zasięgnęli opinii Polskiego Rządu Tymczasowego Jedności Narodowej co do przyłączenia terytoriów na północy i zachodzie, które Polska ma otrzymać. Prezydent Krajowej Rady Narodowej i członkowie Polskiego Rządu Tymczasowego Jedności Narodowej zostali przyjęci na Konferencji i w pełni przedstawili swoje poglądy. Trzej szefowie rządów stwierdzają raz jeszcze swój pogląd, że ostateczne oznaczenie zachodniej granicy Polski należy odroczyć do Konferencji Pokojowej.

Trzej szefowie rządów zgadzaja się, że zanim nastąpi ostateczne określenie zachodniej granicy Polski, byłe niemieckie terytoria na wschód od linii biegnącej od Morza Bałtyckiego bezpośrednio na zachód od Świnoujścia, a stąd wzdłuż rzeki Odry do zbiegu jej z zachodnią Nysą i wzdłuż zachodniej Nysy do granicy czechosłowackiej, włączając tę część Prus Wschodnich, która nie została oddana pod administrację Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, zgodnie z porozumieniem osiągniętym na niniejszej konferencji, i włączając obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska - będą pod administracją Państwa Polskiego i ze względu na to nie będą uważane za część radzieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech.

Od momentu przejęcia władzy komuniści chętnie podkreślali, że wyłącznie dzięki ich zabiegom w powojennych granicach Polski znalazły się tzw. Ziemie Odzyskane. W rzeczywistości w pierwszych miesiącach po ich zajęciu przez Armię Czerwoną, rzeczywistą władzę sprawowali tam Sowieci. Obok: reprodukcja obwieszczenia z lipca 1945 r. o przekazaniu Polakom władzy w Szczecinie.

"Przeżyliśmy silnych, gotowych i zwartych / Przeżyliśmy pysznych, butnych i obżartych / Przeżyjemy głodnych, głupich i obdartych / I doczekamy się tych czwartych".

Wierszyk satyryczny, kolportowany na terenie południowej Polski, lato 1945 r.

Podobnie przedstawiała się sytuacja w trzeciej partii satelickiej - Stronnictwie Demokratycznym (SD), adresującym swój liberalno-demokratyczny program do inteligenckich i mieszczańskich środowisk społecznych. Niewielka liczebność oraz małe wpływy polityczne powodowały, że w obozie nowej władzy partia ta odgrywała marginalną rolę. W połowie 1945 r. przewodniczącym Zarządu Głównego (ZG) SD pozostawał Wincenty Rzymowski, faktyczna jednak władza znajdowała się w rękach oddelegowanego do pracy w stronnictwie komunisty Leona Chajna, który w marcu 1945 r. objął funkcję sekretarza generalnego.

Na wzmocnienie pozycji politycznej komunistów w kraju wpłynęły również decyzje obradującej od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 r. w Poczdamie konferencji przywódców trzech mocarstw koalicji antyhitlerowskiej: Stanów Zjednoczonych (Harry Truman), Związku Sowieckiego (Józef Stalin) oraz Wielkiej Brytanii (Winston Churchill, zastąpiony w drugiej części obrad przez nowego premiera - Clementa Attlee). Po wysłuchaniu przybyłej do Poczdamu delegacji polskiej z Bolesławem Bierutem na czele, w której skład wchodził również Stanisław Mikołajczyk, uczestnicy konferencji podjęli decyzję o oddaniu "pod zarząd państwa polskiego" dawnych terenów niemieckich po linię Nysy Łużyckiej i Odry wraz ze Świnoujściem, a także obszaru byłego Wolnego Miasta Gdańska oraz południowej części niemieckich Prus Wschodnich. Ustalenia te znalazły swoje odzwierciedlenie w IX rozdziale uchwały konferencji poczdamskiej z 2 sierpnia 1945 r.

Ze względu na zdecydowany sprzeciw przedstawicieli mocarstw anglosaskich, uważających tak znaczny zakres zmian terytorialnych za nieuzasadniony i krzywdzący miejscową ludność niemiecką, linia wytyczona w Poczdamie formalnie nie stanowiła zachodniej granicy państwa polskiego, gdyż ta miała zostać ostatecznie wytyczona dopiero podczas przyszłej konferencji pokojowej. Ponieważ jednak przywódcy mocarstw uczestniczących w konferencji podjęli decyzję o przeprowadzeniu na tych terenach nieodwracalnych zmian demograficznych w postaci całkowitego przesiedlenia tamtejszej ludności niemieckiej do Niemiec, wiele wskazywało na to, iż Ziemie Północne i Zachodnie (określane wtedy także jako Ziemie Odzyskane) przypadną Polsce na stałe. W ciągu następnych miesięcy i lat komuniści usiłowali przedstawić decyzje poczdamskie w sprawie Polski wyłącznie jako własny sukces dyplomatyczny. W rzeczywistości o kształcie polskiej granicy północnej i zachodniej zadecydował przede wszystkim Stalin, który dzięki jej przesunięciu na linię Odry i Nysy Łużyckiej powiększał zasięg sowieckiej strefy bezpieczeństwa w Europie Środkowej.

Konsekwencją ustaleń poczdamskich stało się podpisanie 16 sierpnia 1945 r. polsko-sowieckiego porozumienia w sprawie polskiej granicy wschodniej. Układ ten potwierdził ostatecznie jej istniejący już przebieg wzdłuż tzw. linii Curzona, a także zobowiązywał obie strony do przeprowadzenia "dobrowolnych" przesiedleń (zwanych kuriozalnie "repatriacją", czyli powrotem do ojczyzny) ludności polskiej z terenów włączonych do ZSRS - do Polski, zaś ludności ukraińskiej i białoruskiej, pozostałej na ziemiach polskich - do Związku Sowieckiego.

Paradoksalnie najdłużej natomiast trwał proces kształtowania się polskiej granicy południowej. Wskutek zadawnionego polsko-czechosłowackiego sporu o Zaolzie, do którego dołączyły się kontrowersje wokół przynależności państwowej Kotliny Kłodzkiej, obydwa kraje 10 marca 1947 r. podpisały układ "o przyjaźni i wzajemnej pomocy", normujący stosunki między nimi, zaś ostateczne określenie przebiegu linii granicznej między nimi nastąpiło dopiero w 1958 r. W wyniku tych porozumień Śląsk Zaolziański pozostał w granicach Czechosłowacji, a Ziemia Kłodzka przypadła Polsce.

Nie należy zapominać, że rozbudowany przez komunistów aparat władzy i terroru służyć miał sprawowaniu kontroli nad społeczeństwem w znacznym stopniu osłabionym przez poniesione ogromne straty wojenne. Według szacunkowych obliczeń, w okresie II wojny światowej zginęło 2,35-2,9 miliona obywateli polskich narodowości żydowskiej, około 2 milionów Polaków oraz bliżej nieokreślona liczba obywateli polskich narodowości ukraińskiej, białoruskiej i niemieckiej. Dodatkowym czynnikiem, który spowodował znaczne zmniejszenie się liczby mieszkańców Polski w porównaniu z okresem przedwojennym stały się również omówione przesunięcia graniczne. W efekcie, według orientacyjnych danych, w maju 1945 r. liczba obywateli polskich wynosiła 23,9 miliona osób, spośród których 4 miliony przebywały w krajach Europy Zachodniej, zaś 2,5 miliona na terenie Związku Sowieckiego. Oznaczało to, że w porównaniu z rokiem 1938 liczba ludności Polski zmniejszyła się o blisko 1/3.

Poważne straty poniosła zwłaszcza ludność miejska - szacuje się, że spośród 10 milionów mieszkańców miast zginęła bądź wyemigrowała blisko połowa. W szczególności dotyczyło to Żydów, którzy stanowili ponad połowę wszystkich ofiar społeczności miejskich.

- Linia Curzona

Potoczna nazwa linii demarkacyjnej pomiędzy wojskami polskimi i bolszewickimi, zaproponowana w lipcu 1920 r. bolszewikom przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych lorda George'a Nathaniela Curzona. Linia ta miała rozpoczynać się na północy w okolicach Grodna i biec na południe, przez Brześć Litewski, okolice Hrubieszowa i Przemyśla, w kierunku Karpat. Szef brytyjskiej dyplomacji wystąpił z tą propozycją na prośbę władz polskich, zaniepokojonych sukcesami ofensywy Armii Czerwonej, zmierzającej w kierunku Warszawy. Linia proponowana przez lorda Curzona miała być jedynie linią tymczasowego rozgraniczenia wojsk w czasie rozejmu, podczas którego Polska i bolszewicka Rosja zostałyby zaproszone na konferencję pokojową m.in. w celu ustalenia ostatecznej granicy między obu państwami.

Licząc na zajęcie całej Polski, bolszewicy odrzucili wówczas propozycje brytyjskie. Dyplomacja sowiecka odwołała się do nich podczas II wojny światowej, od 1942 r. domagając się, aby powojenna wschodnia granica państwa polskiego przebiegała wzdłuż linii Curzona.

Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania wyraziły zgodę na żądania Stalina już podczas konferencji w Teheranie (od 28 listopada do 1 grudnia 1943 r.), ich decyzja nie została jednak wówczas ogłoszona publicznie.

Ostateczny kształt wschodniej granicy Polski został ustalony podczas konferencji przywódców trzech mocarstw koalicji antyhitlerowskiej w Jałcie (4-11 lutego 1945 r.). W wydanym po jej zakończeniu oświadczeniu stwierdzano, że "wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona z odchyleniem od niej w pewnych okolicach o pięć do ośmiu kilometrów na korzyść Polski". Zdecydowana większość polskiego społeczeństwa przyjęła tę decyzję jako krzywdzącą i niesprawiedliwą. Rząd polski na uchodźstwie przyjął 13 lutego 1945 r. uchwałę, w której stwierdził m.in., że "oderwanie od Polski wschodniej połowy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej naród przyjmie jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników Polski".

Masowe przesiedlenia, które w końcowym okresie wojny i pierwszych latach powojennych dotknęły miliony Europejczyków, okazały się dla wielu z nich prawdziwą drogą przez mękę. Poniżej: transport polskich przesiedleńców z Kresów Wschodnich w podróży w nieznane.

Spośród grup społecznych najbardziej dotkliwe straty poniosła inteligencja - w czasie wojny zginęło 37,5% osób posiadających wykształcenie wyższe, natomiast wśród osób legitymujących się wykształceniem średnim odsetek ten wyniósł 30%. W latach 1939-1945 z rąk obu okupantów zginęło 30% naukowców, 57% adwokatów, 39% lekarzy oraz blisko 20% nauczycieli i przedstawicieli świata kultury. W podobnym stopniu przetrzebione zostały dwie inne warstwy społeczne - ziemiaństwo oraz burżuazja, które wkrótce zresztą utraciły podstawy swego bytu materialnego wskutek przeprowadzonej przez komunistów reformy rolnej oraz nacjonalizacji przemysłu. W efekcie Polacy wkraczali w okres powojenny z osłabionymi w znacznym stopniu tradycyjnymi więziami społecznymi oraz ze zdziesiątkowaną elitą przywódczą narodu. W latach 1944-1947 Polska stała się terenem masowych przemieszczeń ludności, tzw. migracji. Zgodnie z postanowieniami konferencji poczdamskiej, przede wszystkim przeprowadzono przymusowe wysiedlenie Niemców. Plan tej akcji został ogłoszony przez Sojuszniczą Radę Kontroli Niemiec w listopadzie 1945 r. i zakładał, że z terenu Polski przesiedlonych zostanie w sposób zorganizowany i humanitarny około 3,5 miliona Niemców, z czego do sowieckiej strefy okupacyjnej miało trafić 2 miliony osób, zaś do strefy brytyjskiej - 1,5 miliona. Formalnie przesiedlenia rozpoczęły się w lutym 1946 r., faktycznie jednak od maja 1945 r. do lutego 1946 r. zdążyło już opuścić Polskę około 1 miliona Niemców. W tej sytuacji trwająca do sierpnia 1947 r. zorganizowana akcja przesiedleńcza objęła 2,5 miliona Niemców, z których do strefy brytyjskiej trafiło 1,2 miliona, zaś do strefy sowieckiej 1,3 miliona. W późniejszym okresie (w latach 1948-1949) z Polski wysiedlono kolejnych około 77 tysięcy Niemców. Przesiedlenia nie zawsze odbywały się w warunkach humanitarnych, co pogłębiało wśród opuszczających Polskę Niemców poczucie krzywdy. Jeden z nich wspominał po latach: "Głód i zimno oraz żadnych odpowiednich warunków podróży, dzień za dniem, noc za nocą, przez cały tydzień, ręce i stopy napuchnięte z zimna i przemarznięte. My tego doświadczyliśmy. Moja żona miała przez cały tydzień biegunkę, to, że przeżyła, jest cudem. Każdego ranka byli martwi z zimna i głodu. Umiera za mało, mówili Polacy. Trzeba było dać 20 marek, aby zaniesiono zmarłych na cmentarz, w przeciwnym wypadku grzebano na polu". Po przeprowadzeniu wysiedleń w Polsce pozostało około 300 tysięcy osób narodowości niemieckiej.

Propagandowa pocztówka "Generał Świerczewski wśród żołnierzy" (lata pięćdziesiąte XX w.).

- Generał Walter

"Generał Walter" to pseudonim organizacyjny Karola Świerczewskiego (1897-1947), działacza komunistycznego, w okresie wojny domowej w Hiszpanii (1936-1938) dowódcy m.in. 14. Brygady Międzynarodowej. Podczas II wojny światowej Świerczewski dowodził 2. Armią "ludowego" Wojska Polskiego, a od 1946 r. pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej. Zginął 28 marca 1947 r. pod Jabłonkami w Bieszczadach, w zasadzce zorganizowanej przez oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jego śmierć została wykorzystana jako propagandowe uzasadnienie zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej, mającej na celu rozbicie ukraińskiego podziemia zbrojnego (tzw. akcja "Wisła"). Wkrótce po śmierci Świerczewskiego komuniści przystąpili do tworzenia jego mitu. Pogrzeb "Generała Waltera" stał się zorganizowaną z wielkim rozmachem manifestacją polityczną.

W okolicznościowych publikacjach prezentowano go jako gorącego patriotę i wybitnego dowódcę wojskowego, skrzętnie przemilczając przy tym fakt kompromitującej porażki poniesionej przez dowodzone przez niego oddziały 2. Armii WP pod Budziszynem w kwietniu 1945 r.

Ważną rolę w upowszechnianiu legendy "Generała Waltera" odegrała antologia poezji Strofy o generale ?wierczewskim (1952), dwuczęściowy, hagiograficzny film fabularny ?o?nierz zwyci?stwa (1953) w reżyserii Wandy Jakubowskiej oraz kilkakrotnie wznawiana w PRL książka dla młodzieży O cz?owieku, który si? kulom nie k?ania? Janiny Broniewskiej.

Od 1954 r. "Generał Walter" był patronem organizowanego m.in. przez Jacka Kuronia tzw. czerwonego harcerstwa. Dla uczczenia kolejnych rocznic śmierci Świerczewskiego organizowano uroczyste akademie, rajdy i sesje naukowe, a wizerunek generała trafił na znaczki pocztowe oraz banknoty Narodowego Banku Polskiego. Jego imieniem nazwano wiele ulic i szkół, a nawet zakład przemysłu cukierniczego. W efekcie legenda "Generała Waltera" stała się w Polsce jednym z najtrwalszych elementów komunistycznej mitologii.

- Hildegard Kittel, Koniec dzieciństwa

Wspomnienia Niemki wysiedlonej z Dolnego Śląska (fragmenty)

Mieszkaliśmy w Alt-Schliesa, w okręgu wrocławskim, na Dolnym Śląsku.

(...) W listopadzie 1944 chodziłam do piątej klasy. Zbliżał się front. (...)

Najpierw niemieccy żołnierze w panice i rozproszeniu. Potem przyszli Rosjanie - zupełnie inni niż sobie wyobrażałam.

To byli normalni ludzie, nie mieli noży w zębach ani wykrzywionych twarzy (jak ich pokazywano na nazistowskich plakatach). (...) Potem nadciągnęły tyły. I ci dali nam odczuć swoją władzę. Rabowali, plądrowali, wdzierali się do mieszkań, gwałcili wszystkie kobiety od dziewcząt po staruszki i dobywali broni, gdy coś się komuś nie spodobało. (...) Bardzo się bałam.

Wczesną wiosną 1946 przyszli pierwsi Polacy. Wyglądali zupełnie inaczej niż my. Inne stroje, mniejsze konie i krowy, inny sposób zaprzęgania koni do wozów. Najpierw zajmowali puste gospodarstwa (...). Potem wchodzili także do domów, gdzie ktoś mieszkał. Wreszcie również do nas przyszła pewna rodzina. (...)

Mieszkaliśmy więc ścieśnieni na niewielkiej przestrzeni. Przyszli zza Buga. Później dowiedziałam się, że tak samo jak my musieli opuścić swoją małą ojczyznę.

Nie mogli wiele ze sobą zabrać - tak więc i im wszystkiego brakowało. (...)

Polak powoli zagarniał władzę w naszym gospodarstwie. (...) Było okropnie. Dlatego odezwa, że wszyscy Niemcy muszą się wynieść z naszej wsi, nie wydawała mi się taka straszna. Nasze nazwiska były na początku listy. Pod koniec lipca 1946 stało się - otrzymaliśmy zawiadomienie o dacie, godzinie i ilości bagażu na osobę. Polacy współczuli nam. Pozwolili zabrać wszystko, co chcieliśmy, załadowali na swoją bryczkę, posadzili nas, dzieci. Takie było pożegnanie z domem, zagrodą, z naszą ojczyzną.

Cytat za: "Karta" 1997, nr 21, s. 83-87.

"Każdego ranka byli martwi z zimna i głodu. Umiera za mało, mówili Polacy. Trzeba było dać 20 marek, aby zaniesiono zmarłych na cmentarz, w przeciwnym wypadku grzebano na polu".

Wspomnienia niemieckiego wysiedleńca

Równocześnie, na mocy wspomnianych już dwustronnych porozumień polsko-sowieckich, w latach 1945-1947 na teren ZSRS przesiedlono 480 tysięcy Ukraińców, 36 tysięcy Białorusinów oraz 15 tysięcy Litwinów. Formalnie akcja ta miała charakter dobrowolny, faktycznie jednak łączyła się z różnego rodzaju naciskami administracyjnymi wywieranymi na ludność niepolską celem skłonienia jej do podjęcia decyzji o wyjeździe. Ponadto na własną rękę opuściła kraj bliżej nieznana liczba Polaków uchodzących na Zachód z powodów politycznych. Po zakończeniu tych przesiedleń na terenie Polski pozostało około 200 tysięcy Ukraińców, 100 tysięcy Białorusinów oraz kilkanaście tysięcy Litwinów. W 1947 r., pod pretekstem walki z oddziałami narodowego podziemia ukraińskiego (Ukraińskiej Powstańczej Armii) przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę akcję pacyfikacyjną (tzw. akcja "Wisła"), której towarzyszyły wysiedlenia ludności ukraińskiej z terenów województw: rzeszowskiego, lubelskiego i krakowskiego na Ziemie Zachodnie i Północne. Łącznie swoje "małe ojczyzny" utraciło wówczas blisko 150 tysięcy Ukraińców.

Zgodnie z umowami z września 1944 r. podpisanymi z rządem sowieckim przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN) oraz umową z lipca 1945 r., zawartą pomiędzy TRJN a władzami sowieckimi, przeprowadzono w latach 1944-1947 tzw. repatriację osób narodowości polskiej lub żydowskiej, które zamieszkiwały wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej, posiadały przed 17 września 1939 r. obywatelstwo polskie oraz wyraziły chęć zamieszkania na obecnym terytorium państwa polskiego. Akcją przesiedleńczą kierował powołany w październiku 1944 r. Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR). Łącznie przesiedliło się do Polski 1 milion 240 tysięcy Polaków zamieszkujących dawne Kresy wschodnie. Uzupełnieniem tych migracji była, przeprowadzona w latach 1945-1950, repatriacja ludności polskiej i żydowskiej, wywiezionej w głąb Związku Sowieckiego w latach II wojny światowej. Łącznie skorzystało z niej 127 tysięcy Polaków oraz 140 tysięcy Żydów i osób pochodzenia żydowskiego - blisko 75 tysięcy z nich wkrótce wyemigrowało w Polski do Europy Zachodniej lub Izraela.

Liczbę mieszkańców Kresów oraz Galicji Wschodniej, którzy, utraciwszy swoje dotychczasowe miejsca zamieszkania, osiedlili się na nowym terytorium państwa polskiego, uzupełniały osoby, które w latach 1943-1944 uszły przed terrorem nacjonalistów ukraińskich (około 300 tysięcy), poborowi wcieleni na Wschodzie do Wojska Polskiego (70 tysięcy), a także osoby, które w czasie wojny znalazły się w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie lub też zostały wywiezione przez Niemców na roboty przymusowe, a następnie powróciły do kraju (200 tysięcy). Ostatecznie w latach 1944-1950 łączna liczba byłych mieszkańców tzw. ziem zabużańskich, którzy osiedlili się na terytorium Polski pojałtańskiej, osiągnęła około 2,1 miliona, z czego 75% zamieszkało na Ziemiach Północnych i Zachodnich, natomiast 25% - w Polsce centralnej. Na terenie ZSRR pozostało około 1,6 miliona osób narodowości polskiej, z których blisko 250 tysięcy wyjechało do Polski w 1957 r.

Masowe przesiedlenia stanowiły niejednokrotnie narzędzie zbiorowych represji. Zdarzało się, że organizatorzy przesiedleń nie interesowali się losem migrantów w nowym miejscu osiedlenia. Informacje o tragicznym położeniu Ukraińców, przesiedlonych w ramach akcji "Wisła" na Dolny Śląsk, zawiera reprodukowane obok pismo starosty powiatowego w Środzie Śląskiej do wrocławskiego Urzędu Wojewódzkiego. Poniżej: zabudowania jednej z wsi ukraińskich, podpalone po wysiedleniu jej mieszkańców.

W tym samym czasie odbywał się powrót ludności polskiej z Zachodu. W pierwszej kolejności uczestniczyli w nim robotnicy przymusowi, wywiezieni w czasie wojny na tereny niemieckie, objęte następnie okupacją sowiecką. Do końca 1945 r. powróciło stamtąd 600 tysięcy Polaków, zaś w latach następnych - dalsze 100 tysięcy. Równocześnie rozpoczęła się repatriacja obywateli polskich, znajdujących się na terenie zachodnich stref okupacyjnych Niemiec oraz krajów Europy Zachodniej. Do połowy 1947 r., przy pomocy Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Odbudowy i Rozwoju (United Nations Relief and Rehabilitation Administration - UNRRA), migracja ta objęła łącznie 780 tysięcy osób. W latach następnych opiekę nad polskimi uchodźcami wojennymi (tzw. displaced persons - dipisami) na terenie Europy Zachodniej przejęła, działająca pod patronatem ONZ, Międzynarodowa Organizacja do Spraw Uchodźców (International Refugee Organization - IRO). Od połowy 1947 r. do końca 1950 r. zorganizowała ona powrót do kraju 40 tysięcy osób. Ponadto w latach 1945-1949 do kraju powróciło około 200 tysięcy Polaków, którzy wyjechali na Zachód przed wybuchem II wojny światowej, głównie w celach zarobkowych. Z drugiej strony, jak wynika z szacunkowych danych, w krajach Europy Zachodniej pozostało po wojnie około 0,5 miliona Polaków, którzy opuścili kraj w trakcie działań wojennych.

W pierwszych latach powojennych przemieszczenia ludności odbywały się również w obrębie państwa polskiego - w szczególności objęte zostały nimi Ziemie Północne i Zachodnie. W momencie zajmowania ich przez Armię Czerwoną, obok Niemców przebywało tam około 600 tysięcy polskich robotników przymusowych, z których blisko 0,5 miliona wyjechało stamtąd do swego przedwojennego miejsca zamieszkania w ciągu pierwszej połowy 1945 r. Na opuszczonych przez ludność niemiecką terenach rozpoczął się jednocześnie proces osadniczy, który do końca 1948 r. objął 2,7 miliona osób z Polski centralnej, 1,5 miliona ze Związku Sowieckiego, 100 tysięcy polskich osadników z innych krajów (głównie z Europy Zachodniej) oraz ponad 200 tysięcy żołnierzy i ich rodzin, uczestniczących w akcji osadnictwa wojskowego. Ponadto na ziemiach tych pozostało około 900 tysięcy autochtonów, którzy pomyślnie przeszli przeprowadzoną w latach 1946-1948 tzw. weryfikację narodowościową i otrzymali polskie obywatelstwo.

"Postawa społeczeństwa jeszcze na ogół bierna wobec sytuacji ocenianej powszechnie jako okupacja. (...) W masach przeważa wiara w konflikt anglosasko-rosyjski".

Depesza pułkownika Jana Rzepeckiego do władz polskich w Londynie, kwiecień 1945 r.

KSZTAŁTOWANIE SIĘ OPOZYCJI ANTYKOMUNISTYCZNEJ

W czerwcu 1945 r., równolegle z konferencją w sprawie utworzenia TRJN, odbył się w Moskwie przed Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego ZSRS proces aresztowanych w końcu marca 1945 r. w Pruszkowie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Czterech spośród nich: ostatniego komendanta głównego AK generała Leopolda Okulickiego, wicepremiera oraz Delegata Rządu na Kraj Jana Stanisława Jankowskiego oraz dwóch ministrów-członków Krajowej Rady Ministrów: Adama Bienia i Stanisława Jasiukowicza oskarżono o organizowanie i kierowanie "polityczną organizacją podziemną na tyłach Armii Czerwonej", która zajmowała się "dokonywaniem aktów terroru w stosunku do oficerów i żołnierzy Armii Czerwonej, organizowaniem zamachów dywersyjnych i napadów podziemnych oddziałów zbrojnych, prowadzeniem propagandy wrogiej wobec Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej". Samego Okulickiego oskarżono ponadto o szpiegostwo. Pozostałych wysokich funkcjonariuszy Polskiego Państwa Podziemnego oskarżono o "udział w robocie wywrotowej polskich organizacji podziemnych na terytorium Polski na tyłach Armii Czerwonej". Mimo że ostatecznie na ławie oskarżonych zasiadło 15 Polaków (proces Antoniego Pajdaka, który odmówił złożenia zeznań, odbył się w listopadzie 1945 r. i zakończył skazaniem go na 5 lat więzienia), rozprawa ta przeszła do historii jako "proces szesnastu", który sam w sobie stanowił szokującą demonstrację sowieckiego bezprawia. Oto przywódcy największej w Europie podziemnej organizacji antyfaszystowskiej (w tym członkowie ciągle jeszcze uznawanego przez większość państw Koalicji rządu polskiego), podstępnie aresztowani i torturami psychicznymi zmuszani do złożenia niekorzystnych dla siebie zeznań, zostali postawieni w stan oskarżenia za niepopełnione czyny i skazani na podstawie norm prawnych obcego państwa, zaś jedyną ich zbrodnią był manifestowany czynnie polski patriotyzm, co według art. 58 Kodeksu Karnego Rosyjskiej Socjalistyczej Federacyjnej Republiki Sowieckiej (RSFRS) stanowiło przestępstwo przeciwko interesom

Związku Sowieckiego.

W wydanym 21 czerwca 1945 r. wyroku sąd skazał Okulickiego na 10 lat więzienia, Jankowskiego na 8 lat, Bienia i Jasiukowicza na 5 lat, pozostali zaś oskarżeni otrzymali mniejsze wyroki, a trzech spośród nich zostało uniewinnionych. Do Polski nigdy już nie powrócili: Okulicki (który zmarł w grudniu 1946 r. w moskiewskim więzieniu Butyrki), Jankowski (zmarł w marcu 1953 r. w więzieniu we Włodzimierzu nad Klaźmą) oraz Jasiukowicz (który prawdopodobnie zmarł na Butyrkach w październiku 1946 r.).

Uwięzienie "szesnastu" oraz ich publiczny proces, który nie spotkał się z żadnym sprzeciwem ze strony mocarstw zachodnich, jak również wiadomości o utworzeniu TRJN i zawarciu przez Mikołajczyka porozumienia z komunistami, przyspieszyły rozpad struktur Polskiego Państwa Podziemnego, z których zresztą już w maju 1945 r. wycofali się działacze konspiracyjnego SL "Roch". Uważając kontynuowanie dalszej konspiracji za bezcelowe oraz pragnąc wykorzystać zaistniałą sytuację polityczną do podjęcia działalności jawnej, członkowie podziemnego parlamentu - Rady Jedności Narodowej (RJN) pod przewodnictwem Jerzego Brauna ze Stronnictwa Pracy (SP) zebrali się pod koniec czerwca 1945 r. w Krakowie i podjęli przygotowania do rozwiązania Rady. Podczas tego posiedzenia swoją dymisję z funkcji p.o. Delegata Rządu na Kraj złożył na ręce Brauna Stefan Korboński, który wkrótce potem został aresztowany przez NKWD.

Ostatecznie Rada podjęła decyzję o samorozwiązaniu w czasie ostatniej narady zorganizowanej na początku lipca 1945 r. w Zakopanem. Na zakończenie działalności przyjęto trzy dokumenty, z których najbardziej znanym stał się Testament Polski Walczącej. Sformułowano w nim szereg celów politycznych, do jakich powinien dążyć polski obóz niepodległościowy w swej dalszej, legalnej działalności. Zaliczono do nich m.in. opuszczenie Polski przez Armię Czerwoną i NKWD, zaprzestanie prześladowań politycznych oraz dopuszczenie wszystkich stronnictw demokratycznych do udziału w pięcioprzymiotnikowych wyborach parlamentarnych.

Kilka dni po zakończeniu konferencji moskiewskiej do kraju powrócił Mikołajczyk i niezwłocznie przystąpił do odbudowy niepodległościowego ruchu ludowego trwającego nadal w konspiracji. W lipcu 1945 r. w Warszawie i Krakowie odbyły się dwie narady członków przedwojennych i konspiracyjnych władz Stronnictwa Ludowego, w trakcie których odtworzono naczelne kierownictwo SL - tzw. Tymczasowy Naczelny Komitet Wykonawczy (TNKW) oraz jego Prezydium, w skład którego weszli m.in. Wincenty Witos (prezes) oraz Stanisław Mikołajczyk, Józef Niećko i Władysław Kiernik (wiceprezesi).

Początkowo Mikołajczyk, który ze względu na chorobę Witosa pozostawał faktycznym liderem tego ugrupowania, usiłował nie dopuścić do rozłamu w ruchu ludowym i dążył do przejęcia kierownictwa w istniejącym już, prokomunistycznym Stronnictwie Ludowym w drodze porozumienia z władzami tej partii. Prowadzone rozmowy zostały jednak storpedowane przez działaczy PPR obawiających się utraty swoich wpływów na terenie wiejskim. W tej sytuacji Mikołajczyk zdecydował się na utworzenie własnego, odrębnego ugrupowania chłopskiego - Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL). Oficjalna decyzja w tej sprawie zapadła 22 sierpnia 1945 r. podczas posiedzenia Naczelnego Komitetu Wykonawczego.

- Henryk Józewski, Instynkt życia i instynkt moralny

"Polska Niezawisła" (pismo konspiracyjne) z 2 lipca 1945 r. (fragmenty)

Tragedia Polski sięga dna. Nic nie zostało nam oszczędzone. Stanęliśmy wobec spraw ostatecznych, niedostrzegalnych w krzykliwości dnia codziennego, które wołają o objawienie prawdy istnienia głosem instynktu życia i instynktu moralnego.

Każdy z nich jest zjawiskiem innej kategorii, a oba o życiu stanowią. Instynkt moralny jest wyrazem człowieczeństwa; gdy zanika, staczamy się po pochyłości ku zezwierzęceniu.

I oto przeżywamy czasy, w których nasi wrogowie i nasi przyjaciele usiłują złamać instynkt moralny narodu polskiego.

Instynkt moralny Polski był potrzebny w rozgrywce z Niemcami hitlerowskimi i dlatego Polskę nazywano "natchnieniem wojny". Polskę apoteozowano, uznawano bez zastrzeżeń przyrodzone jej prawa, Polskę czczono jak symbol odwagi w walce o wolność. Technika wojny z tyranią niemiecką spowodowała zbratanie się demokracji świata z tyranią Rosji Sowieckiej i to zatruło jadem fałszu ideę walki o wolność i sprawiedliwość na świecie. To sprawiło, że patos porywu moralnego demokracji świata z biegiem czasu zanikał coraz bardziej i ustępował miejsca chytremu rachunkowi instynktu życia, dla którego moralność ludzka jest zawsze zdawkową dekoracją. To sprawiło, że wspaniałe zwycięstwo, odniesione nad Niemcami, nie stało się zwycięstwem Polski - "natchnienia wojny", a zwycięstwem zwolnionego od nakazów moralności instynktu życia. To sprawiło, że Polska szanowana i czczona, korzystając z pełni praw suwerennego państwa, znalazła się dziś w sytuacji zapędzonego i stratowanego zwierzęcia, szczutego ze wszystkich stron, z którym "zrobi się porządek", aby nie zawadzało możnym tego świata w zawieraniu korzystnych transakcji.

Cytat za: "Karta" 1991, nr 5, s. 66.

Na chwilę zakończenia okupacji niemieckiej tysiące żołnierzy Armii Krajowej czekało ponad pięć lat. W decydującym momencie wiele oddziałów AK wystąpiło z bronią w ręku, wyzwalając własnymi siłami szereg wsi oraz miasteczek. Radość z odzyskanej wolności nie trwała jednak długo: już wkrótce wielu spośród tych żołnierzy zapełni komunistyczne więzienia i łagry.

- Testament Polski Walczącej

6 lipca 1945 r. na swoje ostatnie posiedzenie zebrała się Rada Jedności Narodowej, odgrywająca w okresie II wojny światowej rolę parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego. Podejmując decyzję o swoim rozwiązaniu, Rada przyjęła z datą 1 lipca między innymi tak zwany Testament Polski Walczącej, w którym nakreślono cele polskiej polityki na okres powojenny. Dokument składał się z dwunastu punktów:

1. Opuszczenie terytorium Polski przez wojska sowieckie oraz przez rosyjską policję polityczną.

2. Zaprzestanie prześladowań politycznych (...).

3. Zjednoczenie i uniezależnienie Armii Polskiej (...).

4. Zaprzestanie dewastacji gospodarczej kraju przez władze okupacyjne.

5. Dopuszczenie wszystkich polskich stronnictw demokratycznych do udziału w wyborach pięcioprzymiotnikowych.

6. Zapewnienie niezależności polskiej polityki zagranicznej.

7. Stworzenie pełnego samorządu terytorialnego, społeczno-gospodarczego i kulturalno-oświatowego.

8. Uspołecznienie własności wielkokapitalistycznej i zorganizowanie sprawiedliwego podziału dochodu społecznego.

9. Zapewnienie masom pracujących współkierownictwa i kontroli nad całą gospodarką narodową oraz warunków materialnych zabezpieczających byt rodzinie i osobisty rozwój kulturalny.

10. Swoboda walki dla klasy robotniczej o jej prawa w ramach nieskrępowanego ruchu zawodowego.

11. Sprawiedliwe przeprowadzenie reformy rolnej i kontrola narodu nad akcją osiedleńczą na odzyskanych Ziemiach Zachodnich i w Prusach Wschodnich.

12. Oparcie powszechnego, demokratycznego nauczania i wychowania na zasadach moralnych i duchowych dorobku cywilizacji zachodniej naszego kraju.

Założenia tego dokumentu stały się drogowskazem dla kolejnych pokoleń walczących o niepodległość Polski.

W połowie lat 70. ubiegłego wieku jeden z publicystów emigracyjnych pisał: "Testament Polski Walczącej powstał w połowie roku czterdziestego piątego w warunkach pod niejednym względem odmiennych od obecnych. (...) Ale wiele punktów Testamentu zachowało swoją aktualność. Wyłanianie władz w prawdziwie wolnych wyborach; niezależność polityki zagranicznej i wewnętrznej; praktykowanie pełnych swobód obywatelskich - to postulaty, które dalej czekają na realizację".

Rozłam, jaki dokonał się w ruchu ludowym, spowodował masowy odpływ członków, a także przechodzenie całych organizacji terenowych ze Stronnictwa Ludowego do PSL. W efekcie już w listopadzie 1945 r. partia Mikołajczyka liczyła około 200 tysięcy członków, zaś w styczniu 1946 r. osiągnęła liczebność 540 tysięcy członków. Ważnym wydarzeniem, które zwiększyło popularność PSL na polskiej wsi, stały się uroczystości pogrzebowe zmarłego 31 października 1945 r. Witosa, w których wzięło udział około 100 tysięcy osób. Uroczystości te stały się również okazją do zamanifestowania jedności ruchu ludowego - 6 listopada 1945 r. nad grobem Witosa w podtarnowskich Wierzchosławicach grupa byłych działaczy SL ze Stanisławem Bańczykiem na czele zawarła z przedstawicielami kierownictwa PSL porozumienie, na mocy którego weszła w skład partii Mikołajczyka. W efekcie SL opuścili niemal wszyscy autentyczni działacze ludowi, a samo Stronnictwo w następnych miesiącach było sztucznie podtrzymywane przy życiu przez oddelegowanych tam komunistów.

Proces odbudowy niezależnego ruchu ludowego zakończył się podczas zorganizowanego w styczniu 1946 r. w Warszawie I Kongresu PSL, na którym wybrano nowe władze Stronnictwa z Mikołajczykiem jako prezesem na czele, a także przyjęto nowy program, oparty na założeniach ideologii agraryzmu. PSL prezentowało się w nim jako ugrupowanie o charakterze ogólnonarodowym, podkreślające jednak szczególne znaczenie warstwy chłopskiej, która jako trzon narodu polskiego "powołana jest do odgrywania roli głównego współgospodarza w państwie". W dziedzinie ustrojowej program opowiadał się za ustrojem demokratycznym, z silną władzą wykonawczą, rozbudowanym samorządem oraz szerokimi swobodami obywatelskimi. Zgodnie z założeniami agraryzmu, PSL odrzucało kapitalistyczny model gospodarczy jako niezgodny z zasadą sprawiedliwości społecznej. W zamian proponowało koncepcję będącą rozwiązaniem pośrednim pomiędzy gospodarką wolnorynkową a socjalistyczną. Podstawą polskiego rolnictwa miały być "jednorodzinne, samodzielne i ekonomicznie mocne gospodarstwa, stanowiące indywidualną własność". Równocześnie autorzy programu kładli duży nacisk na rozwój przemysłu, w stosunku do którego zamierzano przeprowadzić daleko idące przekształcenia własnościowe. Postulowano przede wszystkim upaństwowienie przemysłu zbrojeniowego, strategicznego oraz innych wielkich zakładów przemysłowych, a także przedsiębiorstw komunikacyjnych i wielkich kompleksów leśnych. W stosunku do pozostałych fabryk i warsztatów pracy proponowano ich uspołecznienie - najczęściej drogą przekształcenia w spółdzielnie pracownicze. W zakresie polityki zagranicznej program zakładał utrzymanie sojuszu zarówno ze Związkiem Sowieckim, jak i z mocarstwami zachodnimi.

Wkrótce po zawarciu porozumienia moskiewskiego, za podjęciem legalnej działalności politycznej w kraju opowiedziały się emigracyjne władze Stronnictwa Pracy. Na początku lipca 1945 r. do kraju powrócił prezes Zarządu Głównego SP Karol Popiel i zwołał zebranie krajowego kierownictwa tej partii, na którym podjęto decyzję o przystąpieniu do odbudowy jej struktur organizacyjnych oraz o zwołaniu najwyższej władzy Stronnictwa, czyli Kongresu, na 22 lipca 1945 r.

"Stoi przed organizacjami partyjnymi poważne zadanie doprowadzenia do zaistnienia Str[onnictwa] Pracy szczerze demokratycznego, nie klerykalnego".

Roman Zambrowski, jeden z czołowych działaczy komunistycznych

Karol Popiel, prezes Stronnictwa Pracy, w latach 1945-1946 lider niepodległościowego nurtu w tym ugrupowaniu. Podobnie jak Mikołajczyk, usiłował przeciwstawiać się procesowi stopniowego zawłaszczania przez komunistów władzy w Polsce, jednak jego partia nigdy nie uzyskała poparcia społecznego, porównywalnego z tym, jakim cieszyło się PSL.

Groźba uaktywnienia się drugiego, obok ludowców Mikołajczyka, ośrodka legalnej opozycji politycznej skłoniła komunistów do poparcia niewielkiej grupy byłych działaczy SP z Zygmuntem Felczakiem oraz Feliksem Widy-Wirskim na czele, która w okresie okupacji została ze Stronnictwa usunięta, a następnie utworzyła własną organizację: Stronnictwo Zrywu Narodowego, charakteryzującą się, w miarę upływu czasu, coraz większą uległością wobec komunistów i Związku Sowieckiego. Środowisko to, potocznie nazywane "zrywowcami" lub też "grupą wojewodów", z uwagi na fakt sprawowania przez Felczaka funkcji wicewojewody pomorskiego (bydgoskiego), zaś Widy-Wirskiego - wicewojewody poznańskiego, zorganizowało pospiesznie, przy poparciu PPR, zebranie pod szyldem Stronnictwa Pracy, a następnie zwołało na połowę lipca 1945 r. do Bydgoszczy tzw. ogólnopolski zjazd organizacyjny SP, gdzie obwołało się jego kierownictwem. Była to brutalna próba uniemożliwienia podjęcia działalności przez zwolenników orientacji niepodległościowej w SP, skupionych wokół Popiela.

Zaistniałą sytuację wykorzystali komuniści, uznając grupę wojewodów za jedyne legalne władze SP oraz uniemożliwiając metodami administracyjnymi prowadzenie działalności politycznej przez zwolenników grupy Popiela. W sierpniu 1945 r. Roman Zambrowski, jeden z czołowych działaczy komunistycznych, stwierdził: "stoi przed organizacjami partyjnymi poważne zadanie doprowadzenia do zaistnienia Str[onnictwa] Pracy szczerze demokratycznego, nie klerykalnego". W tej sytuacji Kongres SP odbył się w warunkach na wpół konspiracyjnych w opuszczonej hali jednej z warszawskich fabryk. Podstawowym dokumentem tam uchwalonym był, opracowany jeszcze podczas wojny, program Stronnictwa. Jego założenia wykazywały dużą zbieżność z hasłami programowymi PSL i zawierały m.in. postulaty zagwarantowania szerokich swobód obywatelskich i politycznych w duchu demokratycznym, ochrony interesów rodziny jako "podstawowej komórki społeczeństwa", odrzucenia etatyzmu jako elementu polityki ekonomicznej państwa, a także wprowadzenia szerokiego samorządu gospodarczego i kulturalnego. Szczególnie dużo miejsca poświęcono sprawom przyszłej reformy społeczno-gospodarczej. Przy zachowaniu instytucji własności prywatnej, zakładano wprowadzenie zasad gospodarki planowej oraz zastąpienie nieograniczonej, wolnej konkurencji - "regulowanym przez państwo i samorząd współzawodnictwem gospodarczym". W dalszej perspektywie projektowano przeprowadzenie reformy rolnej i przyspieszenie tempa uprzemysłowienia kraju, a także rozbudowę ustawodawstwa socjalnego. W zakresie polityki zagranicznej program SP proponował utrzymanie przez Polskę "przyjaznego współdziałania" ze Związkiem Sowieckim na zasadzie równoprawności, a także postulował utworzenie Unii państw środkowoeuropejskich, położonych w trójkącie Adriatyk - Bałtyk - Morze Czarne. Autorzy tego dokumentu deklarowali się również jako gorący zwolennicy systemu bezpieczeństwa zbiorowego, opartego na zasadach prawa międzynarodowego egzekwowanych przez specjalne Trybunały Międzynarodowe, dysponujące możliwością użycia sił zbrojnych w celu wprowadzenia swych decyzji w życie.

Pomimo sprawnego przeprowadzenia obrad Kongresu grupa Popiela nie mogła podjąć żadnej działalności w terenie ze względu na szykany władz administracyjnych oraz organów bezpieczeństwa publicznego. W efekcie popielowcy zdecydowali się zawrzeć taktyczny kompromis ze zwolennikami Felczaka oraz Widy-Wirskiego i pod koniec lipca 1945 r. podpisali z nimi porozumienie, na mocy którego większość miejsc we władzach SP miała przypaść działaczom niepodległościowym, natomiast "zrywowcy" byliby reprezentowani w kierownictwie partii w stopniu daleko większym, niż to wynikało z zasięgu ich wpływów w terenie. Takie rozwiązanie zostało krytycznie ocenione przez kierownictwo PPR, które nie dopuściło do wejścia w życie porozumienia lipcowego, żądając dla grupy wojewodów co najmniej połowy miejsc w kierownictwie SP.

Początkowo Popiel zdecydowanie odrzucił ten swoisty dyktat polityczny i w ślad za Mikołajczykiem podjął działania zmierzające do utworzenia własnej partii chadeckiej pod nazwą Chrześcijańskie Stronnictwo Pracy. Tym razem jednak komuniści, bogatsi o doświadczenia związane z powstaniem i szybkim rozwojem organizacyjnym PSL, uniemożliwili zarejestrowanie nowego ugrupowania i zażądali przyjęcia zaproponowanego przez siebie rozwiązania konfliktu w kierownictwie SP, grożąc, że w przeciwnym wypadku pozbawią Popiela i jego zwolenników możliwości jakiejkolwiek działalności politycznej. Pod wpływem tego ultimatum 14 listopada 1945 r. zawarte zostało pomiędzy rywalizującymi środowiskami nowe porozumienie, na mocy którego do władz Stronnictwa (tzw. Komitetu Wykonawczego) powołano równą liczbę osób reprezentujących każdą z orientacji, przy czym przewodniczącym partii pozostał Popiel, co dawało jego zwolennikom niewielką przewagę w głosowaniach. W rezultacie Stronnictwo Pracy mogło podjąć normalną działalność organizacyjną, faktycznie jednak porozumienie listopadowe stało się przede wszystkim sukcesem komunistów. Zdołali oni doprowadzić do sytuacji, w której sparaliżowane walką wewnętrzną kierownictwo partii przestało być w gruncie rzeczy zdolne do odgrywania samodzielnej roli na scenie politycznej.

Latem 1945 r. również i inne ugrupowania podjęły próbę wznowienia działalności jawnej. W sierpniu 1945 r. z wnioskiem w tej sprawie wystąpił do prezydenta KRN Bieruta tzw. Komitet Legalizacyjny Stronnictwa Narodowego (KLSN), którego czołowymi działaczami byli Jan Bielawski (prezes Komitetu) oraz Stanisław Rymar. Prosząc o umożliwienie Stronnictwu podjęcia "publicznej działalności dla dobra Narodu i Państwa Polskiego", członkowie Komitetu deklarowali swoje pragnienie przyczynienia się do "ewolucji stosunków w kierunku sprawiedliwego i pokojowego współżycia wszystkich Polaków, a więc do prawdziwej pacyfikacji kraju i uniknięcia rozlewu krwi polskiej w bratobójczej walce". Prezydium KRN nie udzieliło w tej sprawie żadnej odpowiedzi, natomiast w połowie października 1945 r. podjęło decyzję o nieudzielaniu dalszych zezwoleń na działalność nowych partii politycznych. Równocześnie funkcjonariusze UB rozpoczęli aresztowania w środowisku osób związanych z Komitetem, co ostatecznie położyło kres tej inicjatywie.

Próbę włączenia się do jawnego życia politycznego podjęli także socjaliści z PPS-WRN. Na początku lipca 1945 r. Rada Naczelna tej partii podjęła decyzję o zakończeniu działalności konspiracyjnej i przystąpieniu do rozmów z "lubelską PPS" w sprawie połączenia obu ugrupowań. W wyniku przeprowadzonych kilka dni później negocjacji uzgodniono treść porozumienia, zakładającego m.in. uznanie przez PPS-WRN linii politycznej TRJN, a także uchwał XXVI Kongresu PPS. W zamian ujawniający się wuerenowcy mieli uzyskać gwarancje bezpieczeństwa osobistego oraz automatycznie nabyć prawa członkowskie PPS, zaś szesnastu spośród nich miało wejść w skład Rady Naczelnej tej partii. Daleko idącym ustępstwem PPS-WRN była natomiast zgoda na postulat socjalistów "lubelskich", aby od dalszej działalności politycznej powstrzymali się czołowi działacze wuerenowscy z Zygmuntem Zarembą na czele.

"Polska nie może być bezbożna, Polska nie może wyprzeć się swej przynależności do świata chrześcijańskiego, Polska nie może być komunistyczna, Polska musi pozostać katolicka".

List pasterski Episkopatu Polski O panowanie Ducha Bożego w Polsce, luty 1946 r.

W połowie lipca 1945 r. układ ten ratyfikowała Rada Naczelna PPS-WRN, wzywając członków tego ugrupowania do "gremialnego włączenia się w szeregi PPS działającej legalnie oraz do podjęcia w ramach tej organizacji, na podstawie zawartej umowy, lojalnej pracy i walki o ideały Socjalizmu i Wolności". W tydzień później, pod naciskiem komunistów, obawiających się zmajoryzowania PPS przez posiadających znaczny autorytet społeczny przywódców wuerenowskich, porozumienie to zostało jednak odrzucone przez CKW "odrodzonej PPS", pomimo iż większość jego członków opowiedziała się za jego przyjęciem (!). W efekcie nie weszło ono w życie, zaś w połowie sierpnia 1945 r. CKW podjął decyzję o możliwości jedynie indywidualnych akcesów działaczy PPS-WRN do "lubelskiej" PPS, i to w dodatku poprzedzonych deklaracją poparcia dla dotychczasowej linii politycznej partii Osóbki-Morawskiego.

Edward Osóbka-Morawski (na zdjęciu) nie odgrywał przed 1944 r. poważniejszej roli w polskim ruchu socjalistycznym. Kiedy jednak zdecydował się na kolaborację z komunistami, został przez nich wyniesiony na sam szczyt i w latach 1944-1947 pełnił kolejno funkcje przewodniczącego PKWN, prezesa Rządu Tymczasowego RP oraz prezesa Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. W rzeczywistości jednak pozostał marionetką w ręku Stalina, który wykorzystał jego nieposkromioną ambicję, a następnie pozbawił jakiegokolwiek znaczenia politycznego.

W tej sytuacji grupa niepodległościowych działaczy socjalistycznych z Zygmuntem Żuławskim na czele przystąpiła w połowie września 1945 r. do organizacji odrębnego ugrupowania pod nazwą Polska Partia SocjalnoDemokratyczna (PPSD). Również i ta inicjatywa spotkała się ze stanowczym sprzeciwem ze strony komunistów. W nocy z 30 na 31 października 1945 r. funkcjonariusze UB przeprowadzili aresztowania w środowisku założycieli PPSD, grożąc im, że dalsza działalność na rzecz utworzenia tej partii zostanie uznana za przestępstwo. W efekcie idea utworzenia PPSD nie była już więcej podejmowana przez grupę Żuławskiego, który pod koniec listopada 1945 r. zdecydował się na wstąpienie do "odrodzonej" PPS, zaś w miesiąc później ogłosił apel - Wzywam was do szeregów PPS - na który odpowiedziało kilkuset jego dawnych zwolenników.

W tej sytuacji w podziemiu pozostały przede wszystkim organizacje obozu narodowego: Stronnictwo Narodowe (SN) i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW), a także obozu narodowo-radykalnego (dawnej Grupy "Szańca"): Organizacja Polska (OP) oraz Narodowe Siły Zbrojne. Liderzy tych ugrupowań wychodzili z założenia, że rachuby na odebranie komunistom władzy w drodze zwycięstwa wyborczego są polityczną naiwnością, jedyną zaś szansą na odzyskanie przez Polskę niepodległości jest rychły wybuch nieuchronnego, jak przypuszczali narodowcy, konfliktu zbrojnego pomiędzy Związkiem Sowieckim a mocarstwami zachodnimi. Na konflikt taki należało się odpowiednio przygotować, głównie poprzez odbudowę rozbitych wiosną 1945 r. struktur Polskiego Państwa Podziemnego oraz odtworzenie konspiracyjnej organizacji wojskowej o charakterze ogólnonarodowym. W lipcu 1945 r. przywódcy SN w kraju pisali: "Obowiązkiem naszym jest budować Polskę Podziemną, stojąc na granicach polskiego ruchu oporu. (...) Musimy wytworzyć nowy Program Polski Walczącej. My, jako stronnictwo, stajemy się trzonem Polski Podziemnej. Polityka Polski Podziemnej wyrażać się będzie w polityce naszego Stronnictwa. Stajemy się odpowiednikiem Rządu Emigracyjnego w Kraju".

Zadanie to w dużej mierze przerastało możliwości zarówno SN, jak i OP ze względu na fakt, iż latem 1945 r. zasięg ich wpływów poważnie zmalał, co w dużym stopniu spowodowane było znacznymi stratami poniesionymi przez narodowców w końcowym etapie wojny. W tym okresie kierownictwo obozu narodowego znalazło się w rękach zaledwie dwóch osób: Jana Matłachowskiego oraz Augusta Michałowskiego, którzy z ogromnym trudem przystąpili do odbudowy struktur terenowych SN. We wrześniu 1945 r. kierownictwo Stronnictwa Narodowego (tzw. Prezydium SN) uzupełnione zostało przez grono młodszych działaczy terenowych i w takim kształcie przetrwało do końca 1945 r., kiedy to z kraju, w obawie przed aresztowaniem, zmuszeni byli wyjechać Matłachowski i Michałowski.

Z podobnymi trudnościami borykała się organizacja wojskowa obozu narodowego - Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, na której czele stał początkowo podpułkownik Tadeusz Danilewicz, a po jego wyjeździe na Zachód w grudniu 1945 r. - porucznik/pułkownik Bronisław Banasik. W zamyśle jej twórców miała ona z czasem przejąć w podziemiu antykomunistycznym rolę rozwiązanej AK, w praktyce jednak w 1945 r. NZW znajdowało się ciągle w początkowej fazie organizacji. Do końca tego roku udało się utworzyć zaledwie 6 spośród 14 planowanych Komend Okręgowych, a ogólną liczebność członków tej formacji szacuje się na 20-50 tysięcy żołnierzy, przy czym ta ostatnia liczba wydaje się znacznie zawyżona. W grudniu 1945 r. do podstawowych zadań NZW zaliczano: "1) rozwijanie wąskiej i ostrożnej konspiracji w wojsku Żymierskiego, której celem byłoby zlikwidowanie Rosjan do armii tej przydzielonych (...); 2) prowadzenie wywiadu wojskowego;

"Obowiązkiem naszym jest budować Polskę Podziemną, stojąc na granicach polskiego ruchu oporu. (...) Musimy wytworzyć nowy Program Polski Walczącej. My, jako stronnictwo, stajemy się trzonem Polski Podziemnej. Polityka Polski Podziemnej wyrażać się będzie w polityce naszego Stronnictwa. Stajemy się odpowiednikiem Rządu Emigracyjnego w Kraju".

Stronnictwo Narodowe, lipiec 1945 r.

W latach 1944-1945 władza komunistów w Polsce była jeszcze bardzo słaba i w wielu rejonach często kończyła się na rogatkach miast, za którymi rozciągał się teren kontrolowany przez podziemie niepodległościowe. Na zdjęciu żołnierze jednego z najsłynniejszych poakowskich oddziałów partyzanckich: V Brygady Wileńskiej pod dowództwem mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" (pierwszy z lewej).

3) zorganizowanie nielicznych grup uderzeniowych, których celem byłaby samoobrona, m.in. uderzenie w razie potrzeby i odpowiednim momencie na newralgiczne punkty reżimu, a także odbicie więzień".

Jeszcze większe problemy organizacyjne przeżywały struktury obozu narodowo-radykalnego, na którego czele, jako przewodniczący tzw. Komitetu Politycznego Organizacji Polskiej, stał w 1945 r. Bolesław Sobociński. Wychodząc z podobnych jak endecy założeń politycznych, również kierownictwo OP usiłowało na własną rękę odtwarzać w konspiracji struktury o charakterze państwowym, opierając się w dużej mierze na działaczach dawnej, podziemnej administracji "Grupy Szańca" - Służby Cywilnej Narodu (SCN). Ograniczone możliwości kadrowe, wyjazd Sobocińskiego na Zachód, a także liczne aresztowania w środowiskach związanych z ruchem narodowo-radykalnym jesienią 1945 r. uniemożliwiły w praktyce realizację tych planów. W końcu 1945 r. przewodnictwo Komitetu Politycznego OP przejął Stanisław Kasznica.

Działacze dawnej "Grupy Szańca" znaczną wagę przywiązywali do przekształcenia Narodowych Sił Zbrojnych w organizację wojskową o charakterze ogólnonarodowym. We wrześniu 1945 r. pisali: "Narodowe Siły Zbrojne, które działały za okupacji niemieckiej jako największa, obok AK, organizacja ideowo-wojskowa, dziś stanowią jedyną Armię Polską w kraju, która musi przetrwać w nieustępliwej walce podziemnej do właściwego momentu, gdy wystąpi do otwartego boju o granice wschodnie ze Lwowem i Wilnem i do utrwalenia i zabezpieczenia panowania polskiego na odzyskanych ziemiach zachodnich". Wiosną 1945 r. komendant główny NSZ pułkownik/generał Zygmunt Broniewski przystąpił do energicznej rozbudowy ich struktur terenowych w oparciu o trzy nowo ustanowione tzw. Inspektoraty Obszarowe: "Zachód", "Wschód" i "Południe", zaś w sierpniu tego roku udał się na Zachód, aby uzyskać od polskich władz na uchodźstwie uznanie NSZ za krajową część Polskich Sił Zbrojnych. Na czas jego nieobecności kierownictwo w organizacji przejęła tzw. Rada Inspektorów, na której czele stanął inspektor Inspektoratu Obszarowego "Zachód" Stanisław Kasznica.

Rozbudowa struktur terenowych NSZ nie mogła ujść uwadze funkcjonariuszy UB, którzy stosunkowo łatwo przeniknęli do tej organizacji, rozpracowując ją od wewnątrz. W czerwcu i lipcu 1945 r. aresztowania doprowadziły do likwidacji Okręgów Pomorskiego i Poznańskiego NSZ, zaś w październiku 1945 r. zatrzymano byłego komendanta Okręgu Lubelskiego NSZ podpułkownika Tadeusza Zielińskiego oraz dwóch członków Komendy Głównej NSZ: podpułkownika pilota Piotra Abakanowicza oraz majora Michała Pobochę. Stanowiło to wstęp do dalszych aresztowań w strukturach tej organizacji. W efekcie w październiku i listopadzie 1945 r. ujęto blisko 900 aktywnych członków NSZ, w tym blisko 100 wyższych oficerów. W praktyce oznaczało to całkowite rozbicie Narodowych Sił Zbrojnych jako organizacji o zasięgu ogólnokrajowym. Na przełomie 1945 i 1946 r. niektóre z ocalałych struktur terenowych zostały przez Stanisława Kasznicę podporządkowane Komendzie Głównej NZW.

Szybkie przemiany organizacyjne następowały również w podziemiu poakowskim. Wiele oddziałów oraz struktur konspiracyjnych nie podporządkowało się wydanemu 19 stycznia 1945 r. przez generała Okulickiego rozkazowi o rozwiązaniu Armii Krajowej i nadal tkwiło w podziemiu, niejednokrotnie prowadząc zakrojone na szeroką skalę działania zbrojne przeciwko nowej władzy. Latem 1945 r. do najbardziej znanych organizacji poakowskich należały: Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza "Warta" (WSGO "Warta") pod dowództwem podpułkownika Andrzeja Rzewuskiego o pseudonimie "Hańcza", Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP) dowodzone przez kapitana Stanisława Sojczyńskiego używającego pseudonimu "Warszyc", Armia Krajowa Obywatelska (AKO) pod dowództwem podpułkownika Władysława Liniarskiego o pseudonimie "Mścisław" oraz, utworzony jesienią 1945 r., Mobilizacyjny Ośrodek Wileńskiego Okręgu AK na terenie Pomorza, na którego czele stał podpułkownik dyplomowany Antoni Olechnowicz "Pohorecki". Szereg lokalnych, poakowskich struktur konspiracyjnych używało nazwy Ruch Oporu Armii Krajowej (ROAK). Łącznie szacuje się, że wiosną 1945 r. na terenie kraju działało co najmniej 160 różnych oddziałów i grup zbrojnych, wywodzących się z AK. Obok nich istniały struktury, tworzonej od wiosny 1944 r. przez generała Augusta Emila Fieldorfa o pseudonimie "Nil", antykomunistycznej organizacji "Niepodległość" (NIE), rozszyfrowanej już w dużej mierze przez sowieckie i polskie służby bezpieczeństwa.