Usta w odcieniu burgunda - Patrycja Borowiak

Kup ebooka

19.90 zł
16.52 zł (16,92 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tucson. Siedziba firmy Imanar

Była to firma, która od kilkudziesięciu lat prężnie działała na rynku i z każdym kolejnym rokiem stawała się większą konkurencją dla innych tego typu przedsiębiorstw w stanie Arizona, ale również poza nim. Zatrudniała wielu pracowników wysokiego szczebla, a jednym z tych, którzy pełnili w niej istotne funkcje, był Dave Hasting.

41-letni mężczyzna przechodził właśnie szybkim krokiem przez korytarz. Po chwili wszedł do wybranego pokoju i zauważył w nim dwie kobiety. Jedna z nich szczerze się do niego uśmiechnęła.

- Eve, wszędzie cię szukałem!

Eveline Sanders siedziała pochylona na biurku, z nogami założonymi jedna na drugą, i rozmawiała z pracującą przy komputerze koleżanką. Była atrakcyjną kobietą w wieku prawie trzydzieści lat. Jej duże brązowe oczy kontrastowały z włosami blond, które w tym momencie opadały delikatnie na twarz, dodając jej dziewczęcego uroku.

- Chciałabym omówić z Melanie jeszcze dwie sprawy - odpowiedziała.

- Za kilka minut mamy pojawić się w sali konferencyjnej. Richard ma zamiar przekazać jakąś informację na temat nowego działu.

Dave był jedną z niewielu osób, które mogły zwracać się po imieniu do Richarda Thompsona, jednego z głównych członków zarządu. Był on mężczyzną, bez którego zgody żaden projekt nie ujrzał światła dziennego, ale przede wszystkim stanowił wzór dla każdego pracownika Imanar.

- Myślę, że już teraz sobie poradzę - powiedziała siedząca przy biurku kobieta.

- W razie czego dzwoń - krótko odpowiedziała Eveline.

Po tych słowach wstała z miejsca i podeszła do mężczyzny, zamykając za sobą drzwi. Wszyscy w firmie wiedzieli, że są parą, ale oni uznali, że nie będą przedkładać życia prywatnego nad pracę, dlatego starali się nie obnosić przy innych ze swoim uczuciem. Mężczyzna stwierdził, że po drodze wstąpią do jego biura po ważną teczkę, jednak kiedy się tam znaleźli, Dave przycisnął partnerkę do siebie i zaczął ją całować.

- Myślałam, że spieszymy się na zebranie - powiedziała Eve, gdy na chwilę przerwali.

- Zarząd może poczekać! Zresztą spotkanie będzie dopiero za dwadzieścia minut, więc mamy chwilę czasu dla siebie. - Nie czekając na odpowiedź, blondynki dodał, całując przy tym jej szyję: - Miałem nadzieję, że mnie wczoraj odwiedzisz.

Po tych słowach partner podniósł szczupłą kochankę i posadził ją na swoim biurku. Jej szara spódniczka uniosła się, dlatego mężczyzna mógł podziwiać zgrabne uda kobiety i koronkę u góry pończoch. Mówił dalej, jednocześnie pieszcząc jej uda:

- Ostatnio jesteśmy oboje zapracowani i brakuje mi twojego towarzystwa. Chyba nie muszę cię zapewniać, że jesteś w moim mieszkaniu mile widziana?

Sanders takiego potwierdzenia nie potrzebowała. Zdawała sobie sprawę, że jej partner jest przy niej szczęśliwy, poza tym dla niej to również był jeden z najbardziej udanych związków. Dawali sobie nawzajem bardzo dużo, przede wszystkim zrozumienie, wsparcie i swobodę przy realizowaniu swoich marzeń zawodowych i prywatnych. Nie osądzali swoich wyborów, ale jeśli sytuacja tego wymagała, potrafili być wobec siebie krytyczni. Tym, co najbardziej fascynowało Dave'a w kobiecie, było jej podejście do seksu. Miał za sobą poważny związek, w którym nie mógł realizować swoich fantazji, jednak przy niej było inaczej. Eveline była typem kobiety z klasą, która przy tym zdawała sobie sprawę ze swojej seksualności i czerpała przyjemność z każdego ich zbliżenia.

- Na nas już czas - odpowiedziała z uśmiechem, zabierając jego dłonie ze swoich ud.

***

- Witam Was serdecznie! Jak już większość z Was się domyśla, spotkaliśmy się, aby omówić kwestie związane z otwarciem nowego działu firmy - Public Relations. Mamy mało czasu, więc od razu przejdę do rzeczy. Zarząd podjął wspólną decyzję, że kierownictwo nad nim powierzone zostanie Gwendolyn Galderman.

Eveline zerknęła na twarze osób obecnych w pomieszczeniu. Duża część współpracowników była zaskoczona tą nominacją. Zauważył to także Thompson, dlatego po chwili dodał:

- Wiem, że ten wybór może budzić kontrowersje, jednak większość partnerów, którzy przyczynili się do otwarcia działu, pozyskanych zostało właśnie przez Galderman.

W sali zapanowała cisza, którą przerwał Patrick, bliski współpracownik Dave'a:

- Nie śmiem podważać decyzji zarządu, jednak wiele zmieniło się w firmie, odkąd Gwendolyn wyjechała... - mężczyzna nie zdążył dokończyć swojej wypowiedzi.

- Mieliśmy to na uwadze i zgodnie stwierdziliśmy, że dział funkcjonować będzie pod kierownictwem dwóch osób, a dokładniej dwóch kobiet.

Kiedy już zgromadzeni oswoili się z tą myślą, mężczyzna kontynuował:

- Mam nadzieję, że tej kandydatury nikt nie będzie kwestionował. Eveline, gratuluję!

W tej kwestii Richard miał rację. Eveline Sanders od dawna była ulubienicą nie tylko przełożonych, ale i współpracowników. Od razu po przyjęciu do firmy podjęła się trudnych zadań, którym zresztą sprostała. Obecni na posiedzeniu zaczęli klaskać i uśmiechać się do niej. W tym momencie była chyba jedyną osobą, która nie uważała tej decyzji za słuszną.

Po kilku omówionych kwestiach zebrani wrócili do swoich obowiązków i tylko Eve pozostała, aby pomówić z przełożonym. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić, on położył dłonie na jej ramionach i stwierdził:

- Wiem, co chcesz powiedzieć. Uważasz, że to za szybko, że lepiej byłoby powierzyć to zadanie komuś bardziej doświadczonemu.

Kobieta chciała zaprzeczyć, ale tak właśnie czuła. Ogarniał ją strach przed podjęciem się nowego wyzwania. Nie czekając na odpowiedz Eve, Thompson dodał:

- To jest nowe przedsięwzięcie i potrzebujemy na to stanowisko młodej i kreatywnej osoby. Myślę, że w tej kwestii się rozumiemy.

Richard należał do grona ludzi, którym się nie odmawia i choć wypowiadał słowa z uśmiechem na twarzy, jego podwładni wiedzieli, że decyzje jakie podejmuje, nie podlegają dyskusji. Eveline przytaknęła więc z nadzieją, że mężczyzna nie pożałuje swojego wyboru. Kiedy kobieta miała już wychodzić z pomieszczenia, przełożony postanowił omówić jeszcze jeden problem.

- Eveline, chciałbym, abyś z dużą uwagą przyglądała się poczynaniom Galderman. To jedna z najlepszych pracownic w firmie, jednak nie jestem przekonany co do jej intencji. Był nawet okres, kiedy podejrzewałem ją o konszakty z konkurencją. Jak do tej pory mnie nie zawiodła, ale nowy dział jest kluczowym elementem warunkującym byt naszej firmy przez najbliższe lata, więc chciałbym mieć pewność, że będzie funkcjonował należycie.

- Oczywiście - odparła Eve, choć była zniesmaczona faktem, iż ma kontrolować poczynania osoby, której powinna w pełni zaufać.

- To wszystko co chciałabyś wiedzieć? - zapytał mężczyzna i nie czekając na odpowiedź dodał - Gwendolyn będzie jutro od rana w firmie. Zostanie wam przydzielony wspólny gabinet w zachodniej części budynku. Wszystkie potrzebne dane dostarczy wam Wilson. Informuj mnie proszę na bieżąco o postępach w pracy.

- Oczywiście - powtórzyła kobieta, po czym wyszła z sali.

Przed drzwiami czekał na nią Dave.

- Wiedziałem, że to będziesz ty! Musimy to uczcić kolacją!

Eveline nadal była zaskoczona takim obrotem sprawy, mimo to objęła swoimi rękoma ramiona kochanka i lekko uniosła się na palcach, aby dosięgnąć ustami jego ust.

- Rozumiem, że się zgadzasz? - zapytał z szelmowskim uśmiechem mężczyzna.

- Nie chcę nigdzie wychodzić. Zamiast kolacji w restauracji, wolę śniadanie w twoim łóżku - kobieta nie pozwoliła Dave'owi odpowiedzieć, całując go ku uciesze osób przechodzących korytarzem.

***

Nazajutrz Eveline w drodze do pracy przyglądała się przez szybę samochodu mijanym budynkom. Zamyśliła się przez chwilę, wspominając wczorajszą noc. Dave był wyjątkowo delikatny. Zwykle widują się wieczorami i umawiają na szybki seks po pracy, po którym każdy zasypia we własnym łóżku, we własnym mieszkaniu. Wczoraj było jednak inaczej. Mężczyzna zaprosił kochankę na taras, gdzie czekała na nich butelka schłodzonego szampana. Po długiej rozmowie dotyczącej nowego kierunku obranego przez firmę i debacie na temat planowanego przez Dave'a remontu, zaczęli się całować. Sanders uwielbiała pocałunki partnera. Były one wilgotne i namiętne tak, jak na początku ich znajomości. Podniecał ją każdy dotyk mężczyzny i mimo, że Eveline miała dotąd wielu kochanków, on jedyny potrafił wzbudzić w niej takie emocje. Po dłuższej chwili kobieta usiadła na mężczyźnie w taki sposób, że ich twarze zwrócone były ku sobie. Jedną dłonią dotykała go po karku, lekko przeczesując jego włosy. Drugą natomiast zaczęła pieścić jego członka. Już po chwili stał się on twardy, jednak Eveline nie przestawała, a ich pocałunki stawały się coraz bardziej intensywne. Kobieta rozpięła partnerowi rozporek spodni, podniosła się delikatnie i wsunęła penisa w siebie, odchylając lekko swoje koronkowe majtki. Mężczyźnie sprawiło to wielką przyjemność. Powoli zaczął poruszać biodrami, jednocześnie zsuwając sukienkę z ramion Eve. Umiejętnie ściągnął także czarny stanik, który miała na sobie i po chwili miał przed oczami jej proporcjonalne piersi. Mężczyzna jak zwykle nie mógł powstrzymać się przed ssaniem jej sutków. Za każdym razem gdy to robił, stawały się twarde i miał wtedy pewność, że jego kochanka jest podniecona równie mocno jak on. Eveline coraz szybciej poruszała się na nim, trzymając mocno za poręcz ławki, na której się znajdowali. Kobieta miała przez większość czasu zamknięte oczy, w przeciwieństwie do Dave'a. Mężczyzna lubił patrzeć na nagie piersi kochanki, na jej usta i płynnie poruszające się ciało. Fakt, że jego kobieta odczuwa dzięki niemu przyjemność, podniecał go jeszcze bardziej. Było mu już na tyle dobrze, że jeszcze mocniej przyciągnął partnerkę do siebie. Eve pojękiwała coraz głośniej, aż wreszcie oboje szczytowali.

Chwilę minęło zanim ich oddechy unormowały się. W tym czasie Eveline przeczesywała dłońmi włosy kochanka, wspierając się łokciami o jego barki. On natomiast postanowił wstać i zanieść kobietę do swojej sypialni. Było mu z nią dobrze i dzisiejszej nocy nie miał zamiaru spać sam.

***

Po przyjeździe pary do firmy Eveline otrzymała wiadomość, że lot, którym jej nowa wspólniczka miała wrócić z Japonii, jest odwołany. Kobieta miała więc czas, aby oswoić się z zaistniałą sytuacją i przenieść wszystkie swoje rzeczy do nowego biura. Była ciekawa, kim jest Gwendolyn Galderman, jednak inni pracownicy posiadali tylko zdawkowe informacje na jej temat. Kariera drugiej kierowniczki w Imanar rozwijała się w bardzo szybkim tempie. Była ambitna i według innych - skoncentrowana tylko na sobie. Mimo iż mogła pochwalić się nietuzinkową urodą, nie wzbudzała sympatii ani u kobiet, ani mężczyzn. Eveline nie dziwiły nieprzychylne komentarze współpracowników. Mężczyźni pracujący w jej firmie, mimo osiągniętych sukcesów, nie potrafili znieść pewnych siebie kobiet. Sanders dowiedziała się również, że jej nowa wspólniczka jest typem podrywaczki, która gustuje w kobiecych wdziękach. Ta wiadomość nie zaintrygowała Eveline, ale szczerze ją rozbawiła. Sam Dave nie wypowiadała się na temat Galderman pochlebnie. Twierdził, że jest zarozumiała i swoimi innowatorskimi pomysłami zagraża firmie. Kierowniczka nie wiedziała, co ma na ten temat myśleć. Nie mogła uwierzyć w to, że nikt nie potrafi powiedzieć żadnego miłego słowa na temat jej nowej partnerki zawodowej. Nie wiedziała tylko, czy spowodowane jest to zazdrością, odrzuceniem czy zwykłą złośliwością. Miała jednak nadzieję, że chociaż część tych gorzkich słów okaże się kłamstwem.

***

Następnego dnia, już z samego rana, Eveline otrzymała wiadomość o spotkaniu z Thompsonem. Musiała więc wcześniej pojawić się w pracy. Po ominięciu recepcji, udała się jeszcze do toalety. Miała dzisiaj poznać swoją wspólniczkę, dlatego chciała wyglądać jak najlepiej. Podeszła do lustra i wyciągnęła z torebki burgundową szminkę. W tym momencie z kabiny wyszła kobieta. Eve nie zwracała na nią większej uwagi, jednak kątem oka widziała, że ma krótkie, czarne włosy i jest bardzo atrakcyjna. Sanders pochyliła się jeszcze mocniej w stronę lustra. W tym czasie nieznajoma myła dłonie, jednocześnie przyglądając się jej. Kiedy Eve skończyła, wyprostowała się i zaczęła poprawiać włosy. Kobieta przeszła za nią i udała się do wyjścia, jednak przed minięciem progu, zatrzymała się i zwróciła do Eveline.

- Masz piękne usta!

Słowa te zaskoczyły blondynkę, ale z grzeczności podziękowała. Tajemnicza kobieta zniknęła za drzwiami, a Sanders wróciła do poprawiania włosów. Po pięciu minutach wyszła z pomieszczenia i przed recepcją natrafiła na Dave'a. Mężczyzna przywitał ją uśmiechem i delikatnym pocałunkiem w policzek.

- Przed chwilą widziałem Gwendolyn...

Nim dokończył zdanie, partnerka zapytała:

- Czy to była ta wysoka brunetka?!

- Tak. Poznałyście się już?

- Można tak powiedzieć - Eve była niezadowolona, że nastąpiło to w takich okolicznościach i chciała jak najszybciej to naprawić. Dodała więc po chwili - Kochanie, muszę już iść, nie chcę się spóźnić. Zobaczymy się później.

Po tych słowach kobieta ucałowała partnera i szybkim krokiem udała się do windy. Kierowniczka uświadomiła sobie, że pewnie nie zrobiła najlepszego wrażenia, przeglądając się kilka minut przed lustrem. Stwierdziła, że przynajmniej oszczędzi sobie wyrazu zdziwienia na twarzy, który byłby nieunikniony po wejściu do biura Richarda i zastaniu tam kobiety. Mimo wszystko fakt ten spowodował, że zdenerwowanie Eve sięgnęło zenitu. Postanowiła jednak nie zwlekać i udała się do pokoju numer 307.

Sanders zapukała do drzwi i po chwili weszła do pomieszczenia. Richard stał przy biurku, naprzeciw niego w fotelu siedziała Galderman. Mężczyzna bardzo lubił Eve, dlatego przywitał ją uśmiechem i wskazał puste miejsce obok Gwendolyn. Blondynka miała przewagę, ponieważ wiedziała już jak wygląda jej wspólniczka. Gwen natomiast była wyraźnie zaskoczona, ale i zaintrygowana. Kobiety podały sobie ręce. W tym momencie sytuacja, która miała miejsce w toalecie, wydała się Eveline zabawna.

Spotkanie przebiegało pomyślnie. Sanders w końcu mogła dowiedzieć się czegoś więcej na temat drugiej kierowniczki. Dużą część informacji wyjawił Thompson, który sam obejmował wyższe stanowisko, kiedy Gwendolyn rozpoczęła pracę w firmie. Chwalił ją za upór oraz zaangażowanie. Stwierdził, że to dzięki niej współpraca z japońską firmą układa się tak dobrze i cieszył się, że to właśnie jej pozwolił na ten wyjazd. Galderman przytakiwała przełożonemu, choć jej uwaga skupiła się głównie na Eveline. Przyglądała się blondynce uważnie. Miała zgrabne nogi, które były wyeksponowane w szarej spódniczce. Do tego założyła marynarkę w tym samym kolorze i białą, obcisłą bluzkę, która podkreślała jej talię oraz biust. Eve dostrzegła, że Gwendolyn się jej przygląda. Miała świadomość, że wygląda dobrze, ale przy wspólniczce czuła się nieco onieśmielona. Była równie piękną kobietą i do tego w sferze zawodowej osiągnęła dużo więcej, dlatego Eveline była mniej pewna siebie niż zwykle.

- Moje drogie, nie mogliśmy lepiej wybrać! Pokładamy w tym projekcie wielkie nadzieje. Współcześnie każda firma musi być otwarta na ludzi i budować swój wizerunek w oparciu o opinię publiczną - mężczyzna wziął łyk wody i kontynuował. - Jeśli mogę, z racji mojego wieku będę zwracał się do was na "ty".

Kobiety nie odpowiedziały, jednak ich milczenie Thompson uznał za zgodę.

- Wcześniej żadna z was nie zajmowała się stricte zagadnieniem jakim są Public Relations, dlatego uznaliśmy, że dwa miesiące w wystarczającym stopniu pozwolą wam zapoznać się z tą tematyką. Do waszej dyspozycji są osoby, które do tej pory odpowiedzialne były za wizerunek firmy. Poza tym raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie będziemy spotykać się wraz z zarządem, aby jego członkowie również mogli przyglądać się waszym postępom - mężczyzna nie przestawał mówić. - Większość z nich poznacie w piątek. W tym roku planujemy wiele zmian w firmie, dlatego postanowiliśmy pierwszy raz w historii zorganizować bal, który będzie zapowiedzią wszystkich nowych projektów. Odbędzie się już za trzy dni.

Wtedy wypowiedź Richarda została przerwana przez Gwendolyn:

- Czy to znaczy, że będziemy musiały zabrać głos tego wieczoru?

- Bez obaw. Otwarcie działu jest naszym priorytetem, dlatego jego inauguracja odbędzie się dużo później. Jak już mówiłem, po upływie dwóch miesięcy będziecie mogły zaprezentować swoje osiągnięcia przed innymi pracownikami oraz mediami.

Wspólniczki odetchnęły z ulgą.

- Czy na chwilę obecną macie jeszcze do mnie jakieś pytania? - zapytał mężczyzna.

Kobiety ruchem głowy zaprzeczyły, dlatego Thompson wstał, uściskał dłonie obu pań i odprowadził je do drzwi.

Po ich przekroczeniu Eveline i Gwen podały sobie jeszcze raz ręce, aby już w pełni zapieczętować swoją współpracę. Nim któraś z nich zdążyła cokolwiek powiedzieć, podszedł do nich Dave.

- Przyszedłeś się ze mną przywitać? - zapytała Galderman z wyraźną niechęcią.

- Właściwie to nie, ale miło cię widzieć z powrotem - równie oschle odpowiedział Hasting, jednocześnie obejmując swoją partnerkę w pasie.

Brunetkę zaskoczył jego gest, dlatego postanowiła się oddalić, mówiąc:

- Eveline, mam nadzieję, że za chwilę zobaczymy się w biurze i będziemy mogły zabrać się już do pracy.

Sanders ucieszyła się widząc kochanka, przy nim nabrała pewności siebie.

- Nie wiedziałam, że aż tak dobrze się znacie? - zapytała, kiedy Gwen zniknęła w windzie.

- Pracowała z Patrickiem, dlatego chcąc nie chcąc często się widywaliśmy - odpowiedział.

Eveline nie drążyła tematu. Para chwilę rozmawiała przed gabinetem, po czym każde udało się w swoją stronę.

***

Kobieta całe popołudnie spędziła z nową wspólniczką. Mimo braku wcześniejszych konsultacji, obie miały podobną wizję prowadzenia działu, dlatego już w porze obiadowej wstępny zakres działania był uzgodniony. Do wieczora Eveline pracowała już sama, ponieważ Galderman musiała załatwić wiele spraw związanych z powrotem do kraju.

Drugiego dnia było podobnie. Cały dzień Eve spędziła w towarzystwie ich wspólnej sekretarki. Nie była do końca usatysfakcjonowana, że to stanowisko objęła dziewczyna wybrana wyłącznie przez Galderman, ale uznała, że przecież obu im zależy na sukcesie, dlatego przyjęła jej decyzję, choć stwierdziła, że będzie się uważnie przyglądać dziewczynie.

Nazajutrz wszyscy w firmie mówili tylko o wieczornym balu. Wspólniczki nie brały udziału w przygotowaniach, więc już koło południa postanowiły opuścić biuro. Eveline długo zastanawiała się jaką kreację włoży na wieczór. Była świadoma, że oczy wszystkich skierowane będą na Gwendolyn Galderman, ale miała również świadomość, że ona jako jedna z nielicznych może przyćmić ją swoim wyglądem. Sama nie wiedziała z jakiego powodu czuje wobec niej zazdrość. Miała przecież wszystko - dobrą pracę, przystojnego mężczyznę u swojego boku i była piękna, mimo to odczuwała potrzebę, aby Gwendolyn uważała ją za równą sobie. Postanowiła, że założy długą, czarną sukienkę o prostym kroju, w całości odsłaniającą plecy.

***

Eveline siedziała w limuzynie spoglądając na fasadę ogromnego gmachu, w którym odbywała się impreza inaugurująca nowe projekty w firmie Imanar. Czuła presję, mimo iż oficjalne otwarcie działu Public Relations miało się odbyć dopiero za dwa miesiące. Pomyślała wtedy, że to jest jej czas, że już nigdy nie będzie tak piękna, tak młoda i energiczna, jednak wewnątrz czuła, że ogarnia ją strach. Zastanawiała się czy sprosta oczekiwaniom i czy zbyt wiele nie ryzykuje. Wtedy Dave położył swoją dłoń na jej dłoni i zapytał:

- Coś nie tak, kochanie?

- Nie, wszystko w porządku - odparła. - Chodźmy się zabawić.

Bankietowa sala przepełniona była ważnymi personami, które w mniejszym lub większym stopniu miały wpływ na życie Eveline. Mimo odpowiedzialności, jaka na niej ciążyła, czuła się pewnie. Stała w gronie przyjaciół, u boku mężczyzny, którego kocha. Miała świadomość swojej atrakcyjności i tego, że oczy wszystkich mężczyzn skierowane są dziś tylko na nią.

Nagle w tłumie dostrzegła swoją nową wspólniczkę. Miała na sobie długą czerwoną suknie o klasycznym fasonie, która sprawiała, że jej zgrabne ciało wyglądało na jeszcze bardziej smukłe. Towarzyszyła jej równie atrakcyjna kobieta. Nie była to jednak siostra czy przyjaciółka, pomiędzy nimi można było zaobserwować chemię, a przynajmniej zauważyła ją Eveline. Po chwili współtowarzysze kobiety również dostrzegli Gwen.

- Jak widać feniks odrodził się z popiołów. Szkoda, że Galderman nadal leci tylko na panienki, bo chętnie udzieliłbym jej kilku rad - z typowym dla siebie uśmiechem powiedział Patrick, który Eveline już od dawna wydawał się wyjątkowo irytujący.

- Nie rozumiem, dlaczego tak się z tym obnosi, może sypiać z kim chce, ale my nie musimy wiedzieć o jej kolejnych kochankach! - odparła zdegustowana Melanie.

Na to Dave odpowiedział:

- Mnie to nie przeszkadza, swoją drogą widok dwóch atrakcyjnych kobiet może być pociągający, prawda kochanie? - zwrócił się do swojej partnerki.

Eveline nic nie odpowiedziała nadal przypatrując się Gwen. Nigdy nie odczuwała pociągu seksualnego do kobiet, jednak w tym właśnie momencie w pewien sposób zazdrościła towarzyszącej jej kobiecie.

Bankiet dobiegał końca. Eveline wraz z Dave'em siedzieli przy osobnym stole, czekając na znajomych.

- Wspaniale wyglądasz - wyszeptał mężczyzna. - Zostawmy wszystkich i wracajmy do domu się kochać.

Po tym nachylił się delikatnie i zaczął ją całować po szyi. Kobieta odchyliła lekko głowę, aby mu to ułatwić i w tym momencie jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Gwendolyn. Eveline czuła się trochę speszona, jednak pozwoliła, aby wspólniczka nadal się temu przyglądała.

***

Od momentu, gdy Eveline Sander i Gwendolyn Galderman zaaklimatyzowały się w nowym biurze, spędzały w nim całe popołudnia i większą część wieczorów. Tego dnia nie było inaczej. Minęły już trzy tygodnie i kobiety poświęcały każdą chwilę na dopracowanie szczegółów oraz analizę wszystkich czynników warunkujących odniesienie sukcesu. Pracowały przy jednym biurku. Eveline siedziała na krześle, a jej wspólniczka pochylała się nad nią. O czasu do czasu kierowniczki przypadkowo dotykały się. Gwendolyn w pewnym momencie pochyliła się jeszcze bardziej, a Eve poczuła jej ciepły oddech na swoim karku.

- Pięknie pachniesz! - wyszeptała Gwen.

Druga kierowniczka nie wiedziała, jak ma zareagować na te słowa. W przypadku mężczyzny byłaby pewna, że to flirt, jednak nigdy w ten sposób nie odbierała komplementów od płci pięknej. Fakt, że Gwendolyn interesowała się innymi kobietami i sypiała z nimi, nieco zdezorientował Eveline. Mimo to zignorowała słowa wspólniczki i zaproponowała żeby na dzisiaj już zakończyły swoją pracę.

O tej porze w budynku nie było już nikogo. Nawet Dave postanowił wrócić wcześniej do domu. Kobiety czekały na zewnątrz na swoje taksówki. Sanders spojrzała na Gwen, która wpatrzona była w przejeżdżające przez ulice samochody. Eveline dostrzegła jej piękne, ciemnozielone oczy, w których odbijały się światła miasta. Zachwyciły ją również jej pełne usta, które w tym momencie były lekko rozchylone. Gwendolyn wyciągnęła z torebki paczkę papierosów. Chciała poczęstować towarzyszkę, ale Eve podziękowała. Przez krótką chwilę kobiety milczały, jednak ciszę przerwała Galderman.

- Wybacz, że pytam cię tak otwarcie, ale ciekawi mnie, jak to się stało, że jesteś z Hastingiem? Znałam go wcześniej i przyznam szczerze, że nie wydawał mi się stały w uczuciach.

Eveline zaskoczyło pytanie wspólniczki, uznała je nawet za niestosowne, jednak nie widziała powodu, aby nie odpowiadać. Przy wspólniczce czuła się swobodnie, pewnie ze względu na jej orientację.

- Poznałam go w pierwszym tygodniu pracy. Był dla mnie pewnego rodzaju... - Eveline na chwilę zamilkła, szukając odpowiedniego słowa. - Mentorem. Pracowaliśmy ze sobą przez cztery miesiące. Bardzo mi się podobał i czułam, że ja także go pociągam, ale jeszcze wtedy do niczego pomiędzy nami nie doszło. Po czterech miesiącach przeniesiono mnie na wyższe stanowisko i nie byłam już jego podopieczną.

- To jak do tego doszło, że zaczęliście sypiać ze sobą? - Gwendolyn nie ustępowała.

- Zawsze lubiłam adorować mężczyzn, z Dave'em nie było inaczej. Wiedziałam, że ma żonę, ale nie planowałam wdawać się z nim w romans. On jednak był bardziej odważny niż mi się wydawało. Pewnego dnia po prostu poszedł za mną do damskiej toalety. Zorientowałam się, co zamierza dopiero wtedy, gdy wziął moją twarz w dłonie i pocałował mnie tak, jakbym była jedyną kobietą, której pragnie. Przyparł mnie do ściany, a ja dałam się ponieść emocjom. Odwzajemniłam jego pocałunek i pozwoliłam żeby mnie podniósł. Moje nogi oplotły jego biodra, a on w tej samej chwili wszedł we mnie. Był naprawdę podniecony kiedy zorientował się, że nie mam na sobie bielizny - Eveline zarumieniła się mówiąc to, jednak nie zwracając uwagi na reakcję Gwendolyn, kontynuowała. - Długo nie trwało, aż doszedł, a po tym już nie było odwrotu.

Galderman wydawała się być zaskoczona tym wyznaniem.

- Mimo, że od razu się w nim zakochałam, próbowałam zakończyć ten związek nim się na dobre rozpoczął. Unikałam go w pracy i nie odpowiadałam na wiadomości, które mi wysyłał. Było mi wstyd, że dałam się uwieść żonatemu mężczyźnie. Byłam przekonana, że zakończy się to tylko niewinnym flirtem.

- Rozumiem, że Hasting nie dawał za wygraną i jednak się z nim związałaś? - Gwendolyn zapytała, choć znała dobrze odpowiedź.

- Dave zawsze kiedy był przy mnie, próbował mnie dotknąć, szepnąć coś do ucha. Mimo, że robiło to na mnie wrażenie, nie chciałam okazać mu swojego zainteresowania. Któregoś dnia przyszedł do mojego biura, zamknął za sobą drzwi i postanowił, że nie wyjdzie, dopóki nie pozwolę mu na wyjaśnienia - Eve przerwała na chwilę, biorąc od Gwen papierosa. - Stwierdził, że w momencie, gdy pomiędzy nami doszło do zbliżenia, ich małżeństwo i tak już praktycznie nie istniało, byli w separacji i nie mieszkali wspólnie.

Kobieta po tych słowach zaciągnęła się papierosem.

- Pewnie ci ulżyło, że nie byłaś powodem rozpadu ich małżeństwa? - zapytała Gwen.

Chwilę jednak trwało nim Sanders wypuściła dym tytoniowy ze swoich ust, odpowiadając:

- Żona Dave'a wniosła sprawę o rozwód po tym, jak dowiedziała się, że po ośmiu latach małżeństwa pieprzył jakąś małolatę - Eveline nie kryła zażenowania, ale miała świadomość, że było to długo przed tym, zanim się w ogóle poznali.

Na chwilę nastała cicha, którą swoim pytaniem przerwała Gwendolyn.

- Wierzysz w jego wierność po tym, co zrobił żonie i w świetle okoliczności, w jakich się poznaliście?

Eve musiała pomyśleć nad odpowiedzią. Nigdy sama się nad tym nie zastanawiała. Było jej dobrze z Dave'm i nie oczekiwała od niego żadnych deklaracji. Zdarzało się, że mówił, że ją kocha, jednak dla niej ważniejsze od słów było jego zachowanie, które wskazywało na to, że faktycznie jest ważna w jego życiu. To właśnie powiedziała wspólniczce, po czym dodała:

- Czuję się trochę niezręcznie mówiąc ci o tym wszystkim.

Gwen wyczuła zakłopotanie koleżanki i wtrąciła:

- Bez obaw, potrafię być bardzo dyskretna.

- Nie to miałam na myśli. Tak naprawdę w ogóle cię nie znam, a jesteś jedyną osobą, której o tym powiedziałam. Coś jest takiego w twoich oczach, co powoduje, że trudno ci odmówić.

Odpowiedz Eveline wywołała uśmiech na twarzy wspólniczki. Nic jednak nie odpowiedziała, skinęła tylko ręką, aby zasygnalizować swoją obecność nadjeżdżającemu taksówkarzowi.

- Twoja taksówka powinna za kilka minut podjechać. Przepraszam, że skłoniłam cię do takich wyznań. Po prostu interesuje mnie twoje życie - kobieta na chwilę przerwała, patrząc Eve prosto w oczy, po czym dodała: - Ty mnie interesujesz!

Sanders nie wyczuła żadnego podtekstu ze strony Gwendolyn do chwili, gdy ta nie pocałowała jej na pożegnanie w usta. Nie był to namiętny pocałunek, jakim obdarzają się kochankowie, ale także nie był to niewinny całus. Przez chwilę stała w konsternacji, aż w końcu uznała, że po tak długim dniu mogła źle odczytać sygnały, jakie dawała jej wspólniczka. Po kwadransie kobieta wsiadła do taksówki, która zawiozła ją pod jej dom.

***

Po upływie kolejnego tygodnia większość zasad funkcjonowania działu kierowanego przez Galderman i Sanders została już uzgodniona, a kobietom pozostało jedynie czekanie aż wszelkie zmiany zostaną wprowadzone w życie. Zarząd ustalił już datę inaugurującego bankietu i kobiety były przekonane, że na tym etapie zrobiły wszystko co było w ich mocy, aby wspólne starania zakończyły się sukcesem. Zbliżała się godzina 20 i większość pracowników była już w swoich domach. Kierowniczki także zakończyły na ten dzień swoją pracę. Pożegnały się na korytarzu, ponieważ Eveline postanowiła wstąpić jeszcze do Dave'a, którego biuro mieściło się w innej części budynku.

- Masz jeszcze dużo pracy? - słodkim głosem zapytała Eve, stojąc w drzwiach.

Hasting podniósł wzrok i uśmiechał się do swojej partnerki, jednocześnie pokazując na stertę dokumentów leżących na jego biurku.

- Matka Henry'ego trafiła do szpitala, więc muszę na poniedziałek przygotować za niego raporty na posiedzenie. Możesz wrócić do domu moim autem, ja zamówię taksówkę.

- Miałam nadzieję, że spędzimy wspólnie ten wieczór - odpowiedziała zawiedziona Eveline.

Ona jednak najlepiej rozumiała, że ich praca wiąże się z dużą odpowiedzialnością i równie wielkim zaangażowaniem. Nie chciała dłużej przeszkadzać kochankowi, dodała tylko:

- Nie jest jeszcze aż tak późno, więc ja zamówię taksówkę. Widzimy się jutro u ciebie.

Kierowniczka nowego działu zwykle do pracy przyjeżdżała swoim autem, dlatego przyzwyczajenie powodowało, ze bardzo często opuszczała teren firmy przechodząc właśnie przez parking dla pracowników.

- Jednak wracasz już do domu?

Eveline odwróciła się i dostrzegła wyłaniającą się zza samochodu Gwen.

- Dave ma dużo pracy, więc nie chcę mu przeszkadzać.

Gwendolyn nie słuchając dalszych tłumaczeń, zaproponowała:

- Wsiadaj, podwiozę cię!

Wspólniczka nie protestowała i po kilku minutach kobiety mijały bramę wyjazdową Imanar. Dopiero będąc już prawie pod jej domem zaczęły rozmawiać, pierwsza odezwała się Eveline:

- Cieszę się, że właśnie z tobą przyszło mi pracować. Znasz dobrze firmę i pracowników. To w dużej mierze dzięki tobie udało nam się w tak krótkim czasie wszystko przygotować.

- Obie dobrze się spisałyśmy - Galderman odpowiedziała krótko, po czym zatrzymała się na odpowiedniej ulicy i dodała po chwili namysłu: - Skoro i tak zmieniłaś już swoje plany, to może wyjdziemy na miasto uczcić nasz wspólny sukces?

Sanders uśmiechnęła się i już miała zamiar odmówić, jednak uświadomiła sobie, że miała wielką ochotę na odpoczynek w takiej formie i przede wszystkim na butelkę dobrze schłodzonego szampana, odpowiedziała więc:

- Dobrze, daj mi tylko kwadrans.

Gwen czekała na wspólniczkę w jej mieszkaniu. Przyglądała się rodzinnym fotografiom i wiszącym na ścianie obrazom, lecz równie często spoglądała na uchylone drzwi od sypialni. Eveline przebierała się pośpiesznie w pokoju. Była zgrabną kobietą. Miała średniej wielkości piersi, które równie często przykuwały uwagę, co jej zaokrąglone biodra. Także wcięcie w talii powodowało, że była uosobieniem kobiecości. W tej właśnie chwili stała tyłem do koleżanki w czarnej, koronkowej bieliźnie i przeczesywała w pośpiechu blond włosy. Chwilę po tym zarzuciła na siebie krótką, czarną sukienkę, która płynnie zsunęła się po jej kształtnym ciele. Energicznie odwróciła się i z charakterystycznym dla siebie uśmiechem wyszła z pomieszczenia, mówiąc:

- Teraz mogę zaszaleć!

W drodze do klubu kobiety wstąpiły również do mieszkania Gwendolyn, aby i ta mogła się przebrać. Trwało to jednak krótko, dlatego po upływie niespełna czterdziestu minut wspólniczki wchodziły do klubu. Było to miejsce bardzo ekskluzywne, świadczył o tym wystrój wnętrza oraz prowadzona przed wejściem selekcja. Mimo, iż w środku było pełno ludzi, Galderman bez większego trudu odszukała dla nich miejsce. Eveline pomyślała wtedy, że jej wspólniczka musi często odwiedzać klub Bottle. Kobiety usiadły i właściwie nie rozmawiały ze sobą, jednak mimo tego obie dobrze się bawiły, szczerze uśmiechając się do siebie i domawiając kolejne drinki. Po upływie dwóch godzin zarówno Eve, jak i Gwendolyn miały świadomość, że wypity alkohol uderza im do głów, ale przede wszystkim zwróciły uwagę na to, że większość zgromadzonych tam mężczyzn skupia swoją uwagę właśnie na nich. Galderman postanowiła, że tym razem sama zamówi drinki, więc udała się do baru. W tym czasie do stolika kobiet dosiadł się przystojny mężczyzna, który nie tracąc czasu zaprosił Sanders do tańca. Kobieta była rozbawiona i lekko wstawiona, dlatego postanowiła mu nie odmawiać. Na parkiecie rozbrzmiewał utwór "Love Sex Magic". Eveline czuła, że nieznajomy koniecznie chce się do niej zbliżyć, ale pozwalała mu jedynie na niewinny dotyk. Tańczyli do jednego utworu, potem drugiego, jednak nim zakończył się trzeci, przy Eveline nie było już mężczyzny tylko Gwen. Kobieta była wdzięczna koleżance, ponieważ nie miała ochoty dłużej przebywać z przystawiającym się do niej nieznajomym. Wspólniczki postanowiły nie schodzić z parkietu. Panował na nim ścisk, jednak nie przeszkadzało im, że są blisko siebie. Sanders zauważyła, że Gwendolyn mimo upojenia alkoholowego wygląda pięknie i intrygująco. Często tańczyła z zamkniętymi oczami i była przy tym bardzo zmysłowa. W pewnym momencie podeszła do nich inna kobieta, jak się później okazało, znajoma Gwendolyn. Eve zauważyła, że jej wspólniczka jest wyraźnie zakłopotana jej obecnością. Postanowiła to wykorzystać. Zostawiła kobiety, aby mogły porozmawiać i sama udała się do toalety. Oparła się o umywalkę i spoglądała na wiszące naprzeciw niej lustro. Czuła, że jest upojona alkoholem i atmosferą, która panuje w klubie. Nie do końca była świadoma tego, co robi, ale było jej z tym dobrze. Poprawiła makijaż i po chwili wróciła na parkiet. Przy Galderman nie było już tajemniczej kobiety. Wspólniczki dalej bawiły się w swoim towarzystwie, ignorując adorujących je mężczyzn. Gwen pozwalała sobie w tańcu na coraz więcej. Do tej pory Eveline wierzyła, że słowa, które wypowiada Gwen, jej zachowanie i dotyk są przypadkowe, ale w tym momencie była przekonana, że ta próbuje ją uwieść. W pewnym sensie podobało jej się to. Bawiła się dobrze i schlebiało jej, że tak atrakcyjna kobieta może być nią zainteresowana. Nagle zdarzyło się coś, co wprawiło blondynkę w osłupienie. Kobieta, która wcześniej rozmawiała z jej wspólniczką, podeszła do nich pospiesznie i oblała Eve drinkiem. Poszkodowana kobieta była na tyle zszokowana, że nie wypowiedziała ani jednego słowa. W jej obronie natomiast stanęła Gwendolyn, która odepchnęła swoją znajomą. Od razu zareagowała również ochrona, która wyprosiła prowodyrkę zdarzenia z klubu. Dopiero w tym momencie Eveline oprzytomniała, udała się do stolika, zabrała swoją torebkę i nie czekając na wspólniczkę, wybiegła z Bottle.

- Zaczekaj na mnie! - słychać było nawoływania Galderman. - Proszę, stój!

Kobieta obróciła się i stanęła twarzą w twarz z Gwen. Obie spojrzały sobie w oczy i bez słowa pocałowały się. Był to pocałunek namiętny, ale zarazem bardzo delikatny. Eve czuła się wspaniale, ponieważ było to błogie uczucie, którego nigdy wcześniej nie doznała z żadnym mężczyzną. Przerwała go jednak po chwili, mówiąc:

- Muszę już iść!

Nie czekała na odpowiedź koleżanki i nie odwróciła się nawet, aby jeszcze raz na nią spojrzeć. Wsiadła do taksówki i odjechała.

***

Sanders obudziła się dopiero koło południa. Zanim wstała z łóżka, rozmyślała i zastanawiała się, czy wczorajszy pocałunek faktycznie miał miejsce. Była nim zarówno podekscytowana, jak i zakłopotana. Nie wiedziała jak do tego doszło, czy była to wina Gwen, czy to ona sama dała jej powody, żeby posunąć się aż tak daleko. Była pijana i rozgoryczona zaistniałą sytuacją. Od dawna kumulowały się w niej skrajne emocje, także strach, dlatego tak zareagowała na narastające między nimi napięcie. Nagle kobieta zorientowała się, że od wczoraj nie kontaktowała się z Dave'm. Wzięła telefon i odsłuchała nagraną przez niego wiadomość: "Eveline, dostałem od ciebie smsa dotyczącego twoich wieczornych planów, jednak jest już trzecia w nocy, a ty nadal nie dałaś znać, że bezpiecznie wróciłaś do domu. Oddzwoń proszę jak najszybciej!". Sanders postanowiła, że zamiast dzwonić po prostu pojedzie do kochanka. Wzięła szybką kąpiel i w ciągu dwudziestu minut była już w drodze. Dave otworzył jej drzwi, a ona już w samym progu pocałowała go z intensywnością równą tej, z którą całowała w nocy Gwendolyn.

- Martwiłem się o ciebie - z uśmiechem na twarzy powiedział jej partner - Przypuszczałem jednak, że dobrze się bawisz, więc nie chciałem ci przeszkadzać.

Eveline była wdzięczna, że Dave nie wypytywał o nic więcej. Nie chciała go okłamywać, ale nie miała także ochoty na wyjawienie kompromitujących szczegółów. Kochankowie spędzili ze sobą całe popołudnie i część wieczoru. Przez ten czas Eveline nie myślała w ogóle o swojej wspólniczce. Dopiero, gdy położyła się do łóżka, wspomnienie minionej nocy powróciło.

***

Sanders wcześnie rano dostała informację z biura o ważnym spotkaniu z zarządem, więc wzięła szybką kąpiel, ubrała się odpowiednio i nie czekając na partnera, pojechała do pracy swoim samochodem. Mimo pośpiechu i tak się spóźniła, więc gdy weszła do sali konferencyjnej zauważyła, że jedyne wolne miejsce znajduje się obok Galderman. Kobieta nie dała po sobie poznać, że jest speszona. Przywitała się ze wszystkimi i z uśmiechem na twarzy zajęła swoje miejsce, nie spoglądając jednak na wspólniczkę. Spotkanie było wyjątkowo nudne. Na początku Gwendolyn przedstawiła zaplanowany budżet, który członkowie zarządu zaakceptowali. Później analizowali sprawy, które tylko pozornie miały znaczenie w funkcjonowaniu ich działu. Nowe kierowniczki już na samym początku podjęły kroki, które miały na celu usprawnienie jego działania, mimo to musiały udawać zainteresowanie. Podczas wypowiedzi kolejnej osoby Eveline poczuła na swoim kolanie dotyk. Spojrzała na Gwen i tym razem nie potrafiła ukryć skrępowania. Miała tylko nadzieję, że zgromadzone w sali osoby nie zauważyły jej zdziwienia i przede wszystkim rumieńca na policzkach. Próbowała odciągnąć dłoń wspólniczki, jednak ona przesuwała ją wyżej w stronę uda, a potem jeszcze wyżej w okolice krocza. Eve odchrząknęła. Siedzący naprzeciw niej Thompson uznał, że kobieta daje do zrozumienia, że zebranie trwa już zbyt długo. Wstał z krzesła i zwrócił się do obecnych, przerywając tym samym wypowiedź kolegi:

- Myślę, że na dzisiaj już wystarczy tych informacji. Wszelkie dodatkowe wytyczne proszę przesyłać do pań Galderman i Sanders. Dziękuję za przybycie, widzimy się w przyszły poniedziałek.

Po jego słowach zebrani zaczęli wychodzić z pomieszczenia. Eve była jedną z pierwszych osób, które opuściły salę konferencyjną. Pierwszy raz odczuwała złość w związku z tym, że dzielą z Gwendolyn jedno biuro. Wiedziała, że będzie musiała z nią porozmawiać i to natychmiast. Czuła, że Gwen chce z niej zakpić i wykorzystać to, do czego pomiędzy nimi doszło. Nim zdążyła zastanowić się co jej powie, wspólniczka była już w biurze. Wyraźnie dopisywał jej humor.

- Myślałam, że ci się to spodoba - powiedziała z rozbawieniem. - To były chyba dwie najnudniejsze godziny mojego życia. Chciałam je nam umilić.

Eveline jeszcze bardziej się zdenerwowała. Oparła się tyłem o biurko i założyła ręce na krzyż.

- Może ciebie to bawi! Wiem, że odwzajemniłam twój pocałunek, ale to było jednorazowe zdarzenie. Jeśli mamy pracować ze sobą jak dawniej, zapomnijmy o tym i przestań ze mnie kpić!

Gwen była nieco zdezorientowana reakcją partnerki.

- Nie rozumiesz?! - zapytała. - Nie mam zamiaru wykorzystywać tego pocałunku. Wręcz przeciwnie.

Galderman zmieniła ton wypowiedzi, powoli podchodząc do blondynki. Była zmysłowa i wydawać się mogło, że mówi to na poważnie:

- Twoje zachowanie jeszcze bardziej przekonało mnie o tym, że mogłoby między nami dojść do czegoś więcej. Obie wiemy, że mi się podobasz. Nie obchodzi mnie czy jesteś z kimś, czy nie. Ważne jest tylko to, że też pragnęłaś mnie pocałować i wiem, że tobie również się to podobało.

Sanders była wściekła. Uważała się za osobę, która wyznacza bariery i która uwodzi, a nie jest uwodzona. Żałowała, że wypiła aż tak dużo alkoholu i dała ponieść się emocjom. Nie mówiąc nic, wyszła z pomieszczenia. Idąc korytarzem zastanawiała się, jak mogła być aż tak nieprofesjonalna. Pokazała swoją słabość przy najmniej odpowiedniej kobiecie. Nie wierzyła w zainteresowanie wspólniczki, chociaż z drugiej strony Gwendolyn wyglądała na osobę, która lubi wyzwania. Miała pewnie wiele partnerek i dlaczego miałaby jej nie intrygować kobieta, która gustuje w mężczyznach.

Eve tego dnia miała jeszcze wiele pracy, mimo to robiła wszystko, by nie spotkać się ze swoją adoratorką. Doszło do tego dopiero przed wyjściem do domu. Kobiety nie zamieniły jednak ze sobą ani jednego słowa.

***

Następnego dnia, kiedy emocje już opadły, Eveline mogła wrócić do swoich obowiązków. Od rana w biurze nikogo nie było, więc nie musiała się obawiać, że dojdzie między nimi do kolejnej sprzeczki. Na ogół była opanowana. Był to pierwszy przypadek, kiedy okazała słabość i uznała, że wyjście z biura i ucieczka przed rozmową będzie najlepszym rozwiązaniem. Wstydziła się tego, więc stwierdziła, że nie da się już więcej sprowokować Gwendolyn.

Minęło południe, a Eveline nadal była sama w biurze. Około godziny 14 pojawiła się podenerwowana Gwen.

- Wyobraź sobie, że Stevenson nie zezwolił na zatrudnienie dodatkowej liczby pracowników - powiedziała z wyraźną irytacją, zapominając o ich napiętych stosunkach. - Próbowałam go przekonać, że potrzebujemy ludzi, jednak on uznał, że musi przedyskutować to jednocześnie z dwiema kierowniczkami - kontynuowała, nie czekając na odpowiedź. - Najgorsze jest to, że aktualnie przebywa w Phoenix na zebraniu i musimy zobaczyć się z nim do czwartku. W innym przypadku nie zatwierdzi naszych zmian.

Eveline wiedziała, co to oznacza. Stevenson należał do osób, które kwestionowały wszelkie postanowienia innych członków zarządu. Richard Thompson niestety liczył się z jego zdaniem, dlatego Sanders i Galderman osobiście musiały z nim porozmawiać i przekonać go do swoich racji.

Koniec fragmentu

Redaktor prowadzący

Michał Smętek

Redakcja

Ewa Ulińska

Okładka, skład i łamanie

Ferratus

Ilustracja na okładce

SvetlanaFedoseyeva / shutterstock.com

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-66695-68-9

? Copyright by Manufaktura Słów 2021

? Copyright by Patrycja Borowiak 2021

Wydawnictwo

"Manufaktura Słów"

Ferratus Michał Smętek

ul. Stefana Żeromskiego 32/315

81-369 Gdynia

kontakt@manufakturaslow.pl

manufakturaslow.pl