Uśmiech serca - Maciej Adamski

-
Proszę czekać

Zgadywanka

Na swych plecach noszę domek,

choć powolny ze mnie ziomek

Mam też całkiem duże rogi,

lecz nie ujrzysz u mnie nogi

Ja z kolei mam już nóżki,

sto skarpetek no i butki

Jestem dłuższy od kolegi,

który w domku ciągle siedzi

Straszne wolne z was chłopaki,

w naszej pracy nie ma takich

My w tunelach pracujemy,

pracą ciężką świętujemy

Na tym kończę już opisy,

których zwierząt wiersz dotyczy

To pytanie wam zostawiam,

całym sercem was pozdrawiam

Mała żabka

Była sobie pewna żabka,

której bólem była czkawka

Bociek z góry ją usłyszał,

w planach żabki wnet namieszał

Co mam zrobić, gdzie się schować

Jak swą zieleń uratować?

Dłużej nad tym nie myślała,

i pod wodę się wybrała

Mogę czekać ile trzeba,

ma cierpliwość sięga nieba

Twoja czkawka Cię zdradziła,

wyłaź szybciej czas już mija

Może jednak się zgadamy,

jestem tylko płazem małym

Bociek prośbę w mig przemyślał,

tak kumpelę nową zyskał

Żółw i ślimak

Słuchaj mały, czas ustalić

stare mity chcę obalić

Kto jest szybszy, kto jest żwawszy?

Dziś sięgniemy tylko prawdy

Możesz pytać ile zechcesz,

lecz Ty za mną nadal będziesz

Ta porażka w głowie siedzi,

już pytali mnie sąsiedzi

Co Ty mówisz, Co Ty bredzisz?

Ktoś za długo w słońcu siedzi

Zróbmy wyścig, on pokaże

całą prawdę nam ukaże

Niech Ci będzie, dla mnie zgoda

i nie straszna mi pogoda

Zbierz publiczność, niech przybywa

Idol ludu dziś wygrywa

Jak mówili, tak zrobili

wielki wyścig urządzili

Wszyscy goście na trybunach,

rozsadzeni po biegunach

Wielki wystrzał, huk nieziemski

wystraszyły się kelnerki

Pierwsza droga jeszcze prosta,

lecz wyzwaniu trzeba sprostać

Zaraz zaczną się problemy,

przed pagórkiem nie spoczniemy

Już lidera pragną witać,

lecz zwycięzcy wciąż nie widać

Idą równo, jednakowo

jak zakończą, nie wiadomo

Ślimak z żółwiem chcą wygranej,

ale remis jest bynajmniej

Tak kończymy tą historię,

nie potrzebni są sędziowie

Znów skorupki się kumplują,

więcej startów nie planują

Kapryśna księżniczka

W pewnym zamku była drama,

księżna męża wciąż nie miała

Ogłosiła więc natychmiast:

Przybywajcie! Muszę wybrać!

I choć chętnych wielu było,

serca księżnej nie ruszyło

Wszystkim wady wytykała,

uwag listę długą miała:

"Ten stanowczo jest za gruby,

ten z kolei jest za chudy!

Ten wystaje ponad drzewa,

a gdy mówię ciągle ziewa!"

Tak księżniczka wybrzydzała,

kawalerów odprawiała

W samotności dni mijały,

lecz kaprysy nie ustały

Druga zgadywanka

Długa szyja sięga nieba,

wszystko widzę więc z daleka

Moim domem jest Afryka,

na tym temat już zamykam

Lecz ja królem tutaj jestem,

rządzę wszystkim każdym gestem

Moja władza jak twa szyja,

bezgraniczna, nie przemija

Dla nas banan najważniejszy,

po nim ogon jest weselszy

Wygłupiamy się na drzewach,

więcej w życiu nam nie trzeba

Mam nadzieję, że już wiecie

Po wskazówkach odgadniecie

Który zwierzak opisany,

w tym wierszyku jest schowany

Stworek

W starym lesie mieszkał stworek,

serce wielkie miał za dwoje

Nie przeszkadzał, nie dokuczał,

lasu nigdy nie opuszczał

Ludzie w duchu bardzo mali,

w przykre plotki go ubrali

Ocenili po wyglądzie,

omijając cechy dobre

Swoim sercem nikt nie patrzył,

małym stworkiem dzieci straszył

Tak raniony w głębi duszy,

ślady płaczu chciał wysuszyć

Raptem ludność się zmieniła,

zrozumiała, że skrzywdziła

Po wypadku gdzieś na łące,

jaśniej świeci piękne słońce

Choć go mieli za potwora,

stworek pieska uratował

Wszyscy w wiosce to wiedzieli,

swoje błędy zrozumieli

I na koniec jeszcze morał,

nie oceniaj po pozorach

Zapamiętaj radę szczerą,

pomalujmy serca bielą

Papla

Mój jęzorek jak łopata,

długi, wielki, ciągle lata

W każdą stronę nim wywijam,

a po chwili szybko zwijam

Bo gdy kogoś na czymś złapię,

choćby leżał na kanapie

Zaraz o tym głośno gadam,

i do akcji migiem wkraczam:

Ania ściąga znów pod ławką,

Andrzej uciekł tuż przed matmą

Ola ćwiczeń nie zrobiła,

i przed lekcją zadzwoniła

Moja siostra też nie lepsza,

na wagarach zawsze pierwsza

Potem mamie brzydko kłamie,

szkolny kodeks ciągle łamie

Nie wiem jednak skąd te czyny,

czyżby były bez przyczyny?

Myśli pewnie, że nie widać

chyba lubi z losem igrać

Lecz ja wszystko dobrze widzę,

mówić innym się nie wstydzę

Co poradzić, taka prawda,

bo ja jestem zwykła papla!