Sowa to oczywisty symbol myślenia - oczywisty, bo widzę sowę, symbol, bo pomyślana. Leci w przestrzeni realnej i w przestrzeni myślowej, w obu cicho, bez ostentacji, bez śladu. Ale nawet ta cisza nie chroni jej lotu przed zapaścią, przed znikomością tego, co realne, ani przed znikomością myślenia.
Skąd tytuł? Z marzenia o nieznaczności znaczeń, które pozostają po bezgłośnym locie wyobraźni. I z wiersza zamieszczonego w tym zbiorze, jednego z takich, których sam sobie nie potrafię wytłumaczyć. Takim wierszom ufam, wiedzą o mnie więcej, niż ja sam.
Tyle negacji, a przecież tutaj jest cały mój czas - wiersze sprzed pół wieku, ale przeczuwane jeszcze dawniej, niewerbalnie, w dzieciństwie; wiersze ze wszystkich lat życia. Niewiele z nich publikowałem w czasopismach, lecz żadnego w kolejno wydawanych książkach. Z różnych powodów pomijałem je w tomach: dla poprawek albo przez nieuwagę, zapomnienie, a może wstrzymywał mnie instynkt. Gdybym potrafił wyjaśnić naturę tego instynktu, wiele by to z mojej podświadomości odsłoniło. Nie potrafię. Może nie powinienem pragnąć wyjaśnienia...
Przedstawiam ten zbiór skomponowany wedle intuicyjnych zasad, poza chronologią powstawania utworów, które zestawiam tematycznie, nie unikając kapryśności. Nie dzielę tomu na części, by nie tamować naturalnego przepływu tematów. Sugeruję je w spisie treści, chcąc ułatwić Czytelnikowi orientację w ruchu sensów, ich falowaniu i przeplotach.
Kusi mnie, żeby wiersze następowały w kolejności całkowicie przypadkowej - i niech by przypadek ujawniał ich konieczny wywód w moim życiu...
"W taoizmie przyjmuje się "wszechświat Li" - porządek organiczny w odróżnieniu od mechanicznego, czy prawnego, którego reguły można ująć w księdze. "Li" jest asymetrycznym, niepowtarzalnym i nieuformowanym porządkiem, który odkrywamy we wzorze płynącej wody, kształtach drzew i chmur, w strukturze kryształków mrozu czy w układzie rozsypanych kamieni na plaży"1.
Podobny, chaotyczny ład kochał także Heraklit: "Z rzeczy rozrzuconych przypadkiem najpiękniejszy porządek".
W niniejszym tomie długie poematy i cykle sąsiadują z miniaturami. Irracjonalne, podświadome obrazy z logicznymi i paralogicznymi wywodami. Niech to będzie mimowiedny autoportret świadomości i podświadomości.
W jakiś sposób te wiersze wejdą pod okładki dawniejszych moich książek. Mam nadzieję, że zostaną tam przyjęte jako swoje, jedne odnajdą znaczeniowe sąsiedztwo, drugie pozostaną samotne, jeszcze inne - ekscentryczne - wzburzą moją lirykę.
A przecież tak się dzieje zawsze, kiedy przybywa nowy wiersz... Tutaj jest inaczej: nie tylko nowość, także dawność przybywa do dawności. Żeby służyć nowemu.