Wstęp
Rozpad imperium habsburskiego i utworzenie nowych państw na jego gruzach zalicza się - obok upadku Rosji - do najbardziej straszliwych skutków wojny światowej lat 1914-1918. W pierwotnym zamierzeniu ta książka miała zajmować się jedynie samą rewolucją, tj. z grubsza rzecz biorąc, okresem ostatnich 4 miesięcy 1918 roku. Jednak w miarę jak rosła ilość materiału znajdującego się pod ręką, zadanie stawało się bardziej obszerne. Stało się jasne, że "grzech pierworodny" Niemców polegał jedynie na rozumowaniu w kategoriach Europy Środkowej, lub w najlepszym razie kontynentu, w tej erze osiągnięć w dziedzinie mechanicznej, kiedy Stary Świat skurczył się nawet dla autora prac historycznych. Całkowicie nie z mojej woli stwierdziłem, że jest niemożliwe ograniczać się do opowiadania o wydarzeniach rozgrywających się w Wiedniu, Budapeszcie, Pradze i Zagrzebiu, oraz że druzgocące wydarzenia katastrofy, jak też utworzenie nowego systemu, muszą otrzymać swoje miejsce na obrazie całego świata znajdującego się w tyglu wojny. Stale zmuszany byłem do zwracania się od ciasnego obszaru, gdzie doszło do samej katastrofy, ku krańcom ziemi, gdzie obudzono siły, które sprawiły, iż zdarzyło się to, co się zdarzyło.
Książkę tę musiałem napisać we względnie krótkim czasie. Jest ona jednak wynikiem około dziesięcioletniej znajomości tematu oraz wcześniejszych wielu lat osobistego doświadczenia zdobytego w sztabie armii austro-węgierskiej. Niemniej nie ośmielam się twierdzić, że mogę zaoferować jakąkolwiek rozstrzygającą pracę. Na to nie miałem niezbędnego czasu wolnego, a w tym momencie wiarygodne źródła do napisania takiego rozstrzygającego dzieła nie są dostępne. Mogę jedynie ofiarować obraz - do pewnego stopnia dokładny i poparty przez dokumenty - wydarzeń w Austro-Węgrzech w ciągu wojny oraz decydujących tygodni rewolucji. Polityka stosowana przez Ententę podczas wojny - ostatecznie nie mniej rozstrzygająca dla losu monarchii naddunajskiej niż zdarzenia w granicach Cesarstwa, to nadal zapieczętowana księga. Pomimo istnienia olbrzymiej masy wspomnień, pieczęcie jeszcze przez pewien czas nie zostaną złamane. Niemniej musi się podjąć próbę podniesienia najważniejszych nici, które wytyczają drogę przez labirynt wydarzeń.
Chociaż moje uczucia były głęboko poruszone, próbowałem zachować tak bezosobowy charakter, jak tylko to możliwe. Tego starania nie niweluje fakt, że kiedy musi się omówić istnienie imperium habsburskiego, na pierwszy plan wychodzą w gwałtowny sposób warunki i wymagania związane z tym istnieniem. Uważam, że konieczne jest to podkreślić - szczególnie dla czytelnika niemieckiego i węgierskiego.
Jestem - nie licząc moich dalekich francuskich przodków - z niemieckiego rodu i Niemcem pod względem odczuć; popierałem, jak potwierdza w swej książce generał von Cramer, całym sercem sojusz z Niemcami; jestem też przekonany, że dla mojej obecnej ojczyzny, Austrii niemieckiej, jest tylko jedna przyszła droga do wolności: powrót do Reichu. Jednak książka ta nie mogła zostać napisana z punktu widzenia sojuszu niemieckiego oraz interesów pruskich Niemiec. Jeśli miała zajmować się problemem uratowania Austro-Węgier, niemożliwe było wyłączenie z rozważań zmieniających się aspektów sojuszy politycznych - aspektów, na które nacisk kładli Fryderyk Wielki i Bismarck. Nie było też możliwości uniknięcia wskazania wszystkiego tego w polityce sojusznika, co było pomocne interesom monarchii naddunajskiej. Nasz dawny sprzymierzeniec może naturalnie równie swobodnie omawiać analogiczne kwestie - jak to w istocie miało już miejsce w niemieckiej literaturze historycznej. Takie omówienie, prowadzone z sympatią i zrozumieniem, może być wyłącznie zbawienne i spowodować powstanie w sferze historii owego rapprochement między północą a południem, którego przygotowanie jest prawie nie mniej ważne dla przyszłego zjednoczenia, niż Angleichung w różnych innych dziedzinach życia publicznego.
Politykę węgierską musi się postrzegać w podobny sposób. Autor niniejszych słów jest daleki od zamiaru uczynienia trudnej drogi, którą muszą teraz podążać i podążają Węgry - ze zdumiewającym zdecydowaniem - jeszcze cięższą. Można również z łatwością przyznać, iż w ich strategii realizowanej w imperium habsburskim było coś szlachetnie ambitnego. Wspierana przez siłę Cesarstwa liczącego 50 milionów ludzi, ta niewielka liczebnie nacja węgierska, w sile ledwie 10 milionów, chciała uczynić swe własne państwo tak bezpiecznym, żeby móc albo - jak Tisza zdradza w swoich listach - pochwycić przywództwo nad całością, albo mieć na tyle siły, aby pozostać na nogach w wypadku załamania jego siostrzanego państwa, Austrii. Ta polityka, którą każdy z synów narodu spijał wraz z mlekiem matki, daje świadectwo, że charakter tego narodu cechowała nieoceniona odwaga. Niemniej siła wydarzeń wydała wyrok przeciw niemu. Bezstronny historyk nie może uniknąć wyciągnięcia tego wniosku, zaś autor niniejszych słów musi również ją przyjąć - pomimo pełnego uznania dumnej odwagi, z jaką naród węgierski stawił czoła losowi, z pewnością nie całkowicie niezasłużonemu, ale jednak bezzasadnie brutalnemu...
Powiedziawszy to, pozostaje jedynie wyrazić wdzięczność wszystkim, którzy - w tej czy innej formie - pełnili funkcje ojców chrzestnych tej książki. Autor pragnie szczególnie podziękować wszystkim licznym osobistościom, które - uprzednio będąc aktorami na scenie wydarzeń - poprzez dane ustnie albo pisemnie informacje zapewnili najcenniejszą pomoc. Przyjaciele i pomocnicy z mojego węższego kręgu umożliwili mi natomiast zrobienie obszerniejszego użytku z obcej literatury i uprzejmie dopomogli mi przy korekcie.
Salzburg, wrzesień 1928 r.
Spis fotografii
Cesarz Franciszek Józef I
Hrabia Karl von Stürgkh
Cesarz Karol
Arcyksiążę Franciszek Ferdynand
Hrabia Franz Conrad von Hötzendorf
Cesarzowa Zyta
Cesarz Wilhelm II
Erich von Falkenhayn
Hrabia Leopold Berchtold
Księżna Zofia von Hohenberg
Hrabia Istvan Tisza
Ernest von Körber
Sándor Wekerle
Książę Sykstus Parmeński
Papież Benedykt XV
Ferdynand Foch
David Lloyd George
Vittorio Emanuele Orlando
Paul Painlevé
Stephen Pichon
Robert Lansing
Feldmarszałek von Mackensen
Generał Smuts
Lord Northcliffe
Generał hrabia Cavan
Lord Balfour
Profesor R.W. Seton-Watson
Henry Wickham Steed
Nikola Pašić
Król Aleksander I Karadziordziewić
Car Mikołaj II
Tomasz G. Masaryk
Aristide Briand
Theodore von Bethmann-Hollweg
Marszałek Piłsudski i królowa Maria Rumuńska
Leon Ritter von Biliński
Hrabia Albert Mensdorff-Pouilly
Woodrow Wilson
Georges Clemenceau
Baron Egon von Zeidler-Sterneck
Hrabia Ottokar Czernin
Hrabia Heinrich Clam-Martinić
Hrabia Nikolaus Revertera
Profesor Josef Redlich
Karl Renner
Karl Kramár
Otto Bauer
Hrabia Mihály Károlyi z rodziną
Baron Alexander von Spitzmüller
Heinrich Lammasch
Baron Ernst Seidler
Victor Adler
Monsignor Ignaz Seipel
Edward Benesz
Baron Sonnino
Hrabia Guyla Andrássy
Miklós Horthy von Nagybanya
Baron Stjepan Sarkotić
Raymond Poincaré
Baron Max Hussarek von Henlein
Baron Arthur Arz
Baron Alfred von Waldstätten
Paul von Hindenburg
Erich Ludendorff
Franciszek Józef I
Rozdział IOstatnie dni cesarza Franciszka Józefa
Monarchia habsburska w ciągu dwóch pierwszych lat I wojny światowej - Śmierć Franciszka Józefa - Jego następca - Kampanie militarne 1914-1916 - Narodowości w Cesarstwie - Walka Niemców o władzę - Absolutyzm w Austrii - Fikcja konstytucjonalizmu na Węgrzech - Noli me tangere systemu dualistycznego - Kwestia Słowian Południowych - Kwestia polska oraz manifest dwóch cesarzy z 5 listopada 1916 r. - Plany reformy - Kwestia pokoju - Posunięcia wstępne wiodące do kroków pokojowych w grudniu 1916 r.
Na początku listopada 1916 r., kiedy armie austro-węgierskie i niemieckie, tuż po swych zwycięstwach pod Sybinem (Hermannstadt) i Braszowem (Cronstadt), opanowywały Rumunię, śmierć wreszcie dopadła 86-letniego cesarza Franciszka w Pałacu Schönbrunn niedaleko Wiednia. Jego choroba zaczęła się od nieżytu oskrzeli, który z dnia na dzień się zaostrzał, aż 10 listopada było oczywiste, że godziny cesarza są policzone. Niemniej dominujące u niego poczucie obowiązku zmuszało cierpiącego władcę do wykonywania codziennej pracy, jak gdyby cieszył się zwykłym dobrym zdrowiem. Cesarska rodzina zaczęła zbierać się w pałacu, a jednocześnie następca tronu, arcyksiążę Karol Franciszek Józef, został odwołany z frontu rumuńskiego w związku ze spodziewanym nadchodzącym kryzysem. 20 listopada cesarz był tak chory, że zdawało się, iż prawie nie jest w stanie dożyć następnego dnia. Jednak świt 21 listopada zastał go raz jeszcze usadowionego za biurkiem. W ciągu poranka Franciszek Józef przyjął Przenajświętszy Sakrament z rąk dworskiego kapelana. Na krótko po nadejściu południa jego stan się pogorszył. Pokonany przez zmęczenie i chorobę, siwowłosy cesarz złożył głowę najpierw na jednym, a potem drugim ramieniu. Gdy zapadł zmierzch, przekonano go, żeby pozwolił położyć się do łóżka. Swojemu lokajowi wydał rozkaz: Obudź mnie rano, jak zwykle. Mam mnóstwo pracy do wykonania. Swojego lekarza zapytał: Czy leżę we właściwej pozycji? Kiedy jednak zegar wybił siódmą, stało się oczywiste, że śmierć podchodzi już bardzo blisko prostego żelaznego składanego łóżka, na którym leżał cesarz. O 21.05 drzwi jego sypialni otworzyły się, wypuszczając kapelana, żeby ogłosił zgromadzonemu dworowi: Jego Wysokość Cesarz i Apostolski Król w tej chwili spokojnie odszedł.
26 listopada cesarz Wilhelm ukląkł do modlitwy obok ciała swojego rycerskiego przyjaciela i sojusznika. Gdy 4 dni później dopełniono ponurego archaicznego ceremoniału nakazanego przez hiszpańską etykietę, martwy cesarz odbył ostatnią podróż przez szare i zamglone ulice stolicy; przez godzinę orszak pogrzebowy wolno posuwał się przez Wiedeń, do kościoła kapucynów na Neuer Markt. Marszałek dworu, książę Montenuovo, wnuk Marii Ludwiki, zastukał do drzwi kościoła swoją złotą buławą i zażądał, aby wpuszczono jego cesarskiego pana, który został tu przywiedziony na spoczynek po długiej pielgrzymce po ziemi. Drzwi otworzyły się, aby brodaci mnisi mogli przyjąć doczesne szczątki Franciszka Józefa pod swą opiekę i ochronę. Otworzył się też ostatni, krótki rozdział w długich dziejach starej Austrii.
Nad głową Franciszka Józefa w ciągu 68 lat jego rządów szalały gwałtowne burze. Teraz zaś, gdy dołączył do swoich poprzedników w ciemnych kryptach kościoła kapucynów, wojna światowa wstrząsnęła starodawnymi fundamentami Cesarstwa z żywiołową furią. Chociaż na jej początku zapał w Austro-Węgrzech nie równał się temu w Niemczech, był jednak wystarczający, aby nadać odrobinę prawdy słynnemu powiedzeniu Bismarcka: Niech tylko cesarz Franciszek Józef zasiądzie w siodle, a synowie wszystkich narodów jego imperium z radością pójdą za nim jako wodzem. Mobilizacja przebiegła całkowicie gładko. Osiągnięcia armii austro-węgierskich w ciągu dwóch pierwszych lat wojny znacznie przerosły oczekiwania wszystkich ludzi żyjących w epicentrum konfliktów wewnętrznych, które wstrząsały monarchią naddunajską przez dziesięciolecia. Armie te na północy odparły atak armii rosyjskich na Niemcy. W grudniu 1914 r. - we współpracy z niemieckimi sojusznikami - zatrzymały rosyjski "walec parowy" przed samymi wrotami Europy Zachodniej, a także odegrały świetną rolę w zwycięskiej kampanii, rozpoczętej od bitwy pod Gorlicami i zakończonej w Brześciu Litewskim. Podczas następnej zimy - znowu w połączeniu z niemieckimi sprzymierzeńcami - dopełniły dzieła klęski Serbii, opanowując Czarnogórę, aż po bramy Valony. Przez prawie 2 lata z powodzeniem odpierały kolejne ataki armii włoskich nad Isonzo oraz na przełęczach górskich Tyrolu. Tak zwana "ofensywa Brusiłowa" w lecie 1916 r. jako pierwsza ujawniła, że armie Austro-Węgier są poważnie osłabione przez poniesione olbrzymie straty. Chociaż niemieckie najwyższe dowództwo cierpiało z powodu silnego obciążenia związanego z letnimi kampaniami, przejęło naczelne kierownictwo nad operacjami brutalną ręką. Jeśli jednak jego działanie poskutkowało kontynuowaniem wojny w sposób bardziej skuteczny, doprowadziło też do poważnych waśni w ck monarchii.
Hrabia Karl von Stürgkh
Bieg wydarzeń w pierwszych miesiącach wojny - przez kanclerza cesarstwa Niemiec, Bethmanna-Hollwega, niefortunnie nazwanej śmiertelną walką pomiędzy rasą germańską a słowiańską - jasno pokazał, że będzie ona daleko cięższą próbą siły dla różnojęzycznych Austro-Węgier niż dla państw narodowych takich jak Niemcy i Francja. Wypadki, jakie zaszły zaraz po rozpoczęciu kampanii austriackiej w okręgach zamieszkałych przez Rusinów i Serbów (Galicja, południowe Węgry, Słowenia i Bośnia) ujawniły, że część mieszkańców żywi sympatię oraz pragnienie współpracy z wrogiem - który dla niej był także bratem krwi. Podekscytowanie, jakie jesienią 1914 r. wzbudziło w Czechach nadejście armii rosyjskich, świadczyło - w stopniu nie mniejszym niż problemy, jakich zaznano w ciągu następnej zimy z młodymi poborowymi mówiącymi dialektami słowiańskimi i romańskimi (nawet jeśli należy przyznać, że były to pojedyncze incydenty) - o solidaryzowaniu się z braćmi krwi. Przez cały okres wczesnych lat wojny nawet w tych okręgach, gdzie nacjonalizm był najsilniejszy, tylko względnie mała część warstw wykształconych miała nadzieję, że imperium zostanie zniszczone. Większość narodów, którym Cesarstwo zapewniało bezpieczeństwo i środki do dostatniego oraz szczęśliwego życia (mimo iż nie dawało im pełnej swobody do rozwijania ich tradycji narodowych), nie życzyła sobie jego destrukcji. Aż do czasu na krótko przed zawieszeniem broni pułki chorwackie, słoweńskie i słowackie dowodziły nie tylko, że są z gruntu godne zaufania, ale również należą do najlepiej bijących się w ck armiach; natomiast Słowianie Południowi ogółem spoglądali na Włochów jako największych wrogów własnej rasy, a kampanię nad Isonzo postrzegali jako własną wojnę. Niemniej nie zapobiegło to zadaniu sobie przez rasy słowiańską i neo-italską żyjące wewnątrz imperium pytania: jaki będzie dla nas wynik całkowitego zwycięstwa państw centralnych?
Raz po raz na horyzoncie politycznym świtały dwie kontrastujące ze sobą perspektywy. Pierwszą było utrwalenie znienawidzonego systemu dualistycznego, istniejącego od r. 1867, wraz z dalszą dominacją Madziarów na Węgrzech i zachowaniem przez Niemców przywództwa po austriackiej stronie Litawy; drugą - utworzenie Mitteleuropy, zgodnie z radą Friedricha Naumanna, członka niemieckiego parlamentu, oraz austriackiego historyka, Heinricha Friedjunga - który to termin mieścił pojęcie olbrzymiego imperium pod przywództwem Prus, rozciągającego się od Hamburga po Bagdad! Te pomysły napełniały niepokojem i lękiem najbardziej umiarkowanych przywódców różnych narodowości, a także wielu Niemców austriackich. Propaganda natrafiała wśród takich poglądów na żyzną glebę, którą "pielęgnowano" tak od wewnątrz, jak i z zewnątrz ck monarchii.
W armii przyjęto specjalne środki, żeby stworzyć przeciwwagę dla lokalnych nacjonalizmów. Żołnierze pochodzenia słowiańskiego i neo-italskiego byli zaciągani do pułków niemieckich i węgierskich; bataliony rezerwowe złożone z żołnierzy tych narodowości były kwaterowane w okręgach niemieckich i węgierskich; uciekano się też do ostrych środków, takich jak wprowadzanie stanu wojennego i rozwiązywanie całych jednostek. Mieszkańcy okręgów wewnątrz strefy działań wojennych poddawani byli wszelkiego rodzaju restrykcjom ograniczającym ich wolność osobistą, aresztowaniom prewencyjnym oraz podlegali prawu wojskowemu. Giętkie ramię prawa wojennego podjęło nawet próbę zagarnięcia kontroli nad zwykłym wymiarem sprawiedliwości w kraju.
Chociaż ten kierunek podyktowany był koniecznością, zrodził niefortunny skutek. Jasno pokazuje to urządzony w 1916 r. proces Kramala, czeskiego przywódcy; utraconą popularność przywrócił mu wyrok sądu wojskowego, któremu nie powiodło się staranie o zrobienie z podsądnego groźnego przykładu dla całego narodu.
Od początku wojny w Austrii praktycznie ustało wszelkie życie polityczne. Premier, hrabia Stürgkh, zatrwożony perspektywą demonstracji pacyfistycznych, w sierpniu 1914 r. zdecydował o przełożeniu na późniejszy termin zwołania parlamentu. Od tego czasu kontynuował rządy na mocy paragrafu 14 konstytucji, gwarantującego administracji nadzwyczajne uprawnienia w czasach kryzysu państwowego. Opinię publiczną trzymały w szachu surowe przepisy policyjne i cenzura; wydawano też liczne dekrety specjalne, aby ograniczyć prawa i wolności obywatelskie. Taka polityka natrafiała na sprzeciw nawet w kręgach konserwatywnych - a jednak Stürgkh zdecydowanie odmawiał rozważenia wszelkich propozycji powrócenia do zwykłych rządów parlamentarnych. W bezpośrednim następstwie tego 21 października 1916 r. padł od strzałów z pistoletu oddanych przez radykalnego socjalistę Friedricha Adlera, który był synem wielkiego przywódcy austriackich socjalistów, Victora Adlera.
W porównaniu z wyraźnie absolutystyczną Austrią, Węgry jawiły się jako państwo jednolite, patriotyczne i o ustroju konstytucyjnym. Jednak po bliższym zbadaniu tego obrazu stawało się jasne, że parlament nie oddaje wiernie - ani w sensie społecznym, ani narodowym - faktycznego rozkładu sił wewnątrz kraju. Sprytna taktyka węgierskiego premiera, hr. Tiszy, wpływ, jaki jego silna osobowość wywierała na cesarza oraz na politykę zagraniczną, a także starannie ułożona gra pomiędzy rządem a opozycją w parlamencie, przyniosły przezwyciężenie problemów i wad ustrojowych, a także poskutkowały tym, iż Węgry uzyskały w ck monarchii bardzo dużą przewagę nad Austrią - przewagę, którą umocniła jeszcze ich sytuacja gospodarcza.
Mimo istnienia traktatów i umów handlowych Węgry oddzieliły się w sensie ekonomicznym od Austrii wkrótce po wybuchu wojny i były w stanie żyć we względnym bogactwie, mając nadmiar żywności aż do 1916 r. - kiedy to ośrodki przemysłowe oraz okręgi górskie Austrii już cierpiały połowiczny głód.
Przewaga Węgier w systemie dualistycznym oraz upór starego cesarza powodowały, że wszelka reforma tegoż systemu znajdowała się poza granicami możliwości. Również problemy terytorialne, jakie zrodziła wojna, w żaden sposób nie pomagały zmienić tego pożałowania godnego faktu. Od jej początku Tisza stanowczo opierał się przedstawianym przez Conrada von Hötzendorfa, szefa Sztabu Generalnego, oraz inne osoby planom rozwiązania kwestii Słowian Południowych. Rozwiązanie to miało przyjąć postać utworzenia trzeciego państwa, korzystającego z takich samych praw oraz mającego równą pozycję w ck monarchii, jak Węgry i Austria - a złożonego z Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Propozycje tego rozwiązania problemu, który rozpalił wojnę światową, padały coraz częściej po tym, jak Austro-Węgry podbiły Serbię i Czarnogórę. Jednak Tisza uważał, że monarchia powinna zadowolić się pozyskaniem Łowczenu i pewnych strategicznych miejsc w północnej Serbii, natomiast Bułgarię należy pozostawić, aby narzuciła swoją wolę we wschodniej Serbii i Macedonii. Wszystko, co pozostawało z byłego królestwa Serbii, miało być skazane na nędzną egzystencję w odosobnieniu.
Kwestia polska wraz z wybuchem wojny nabrała doniosłego charakteru dla wszystkich uczestników walki. Rosja pod naciskiem demokracji zachodniej była zmuszona obiecać utworzenie praktycznie autonomicznego królestwa Polski, powiększonego w miarę możliwości w wyniku włączenia doń Galicji i Poznania - zaś monarchia naddunajska, żeby zachować Galicję i lojalność Polaków z zaboru austriackiego, również była zmuszona włączyć jako integralną część do swych propozycji pokojowych "austriacko-polskie" rozwiązanie problemu1. Tutaj Tisza był bardziej ugodowy niż w kwestii Słowian Południowych. On i popierający go Węgrzy przystali na takie rozwiązanie - z zastrzeżeniem, że Polska nie zostanie przyłączona do imperium w tym sensie, jaki przewidywał trialistyczny2 plan reorganizacji ck monarchii; miano jednak przyznać jej obszerną autonomię i uczynić z niej integralną część austriackich ziem imperium. Wszelkie plany zbudowania austriackiej Polski od początku otrzymywały jednak wyłącznie niechętną zgodę Niemiec, a kiedy latem 1916 r. wydarzenia na froncie wschodnim postawiły Austro-Węgry w groźnym położeniu, Rzesza pochwyciła sposobność przeforsowania takiego rozwiązania problemu polskiego, które było bardziej do przyjęcia dla niej samej. Dwaj cesarze, Franciszek Józef i Wilhelm II, w manifeście wydanym do Polaków 5 listopada 1916 r. obiecali po wojnie utworzyć niepodległą Polskę. Granice tego nowego państwa miały być jednak granicami "Kongresówki", a ono samo miało być bardzo ściśle połączone z państwami centralnymi za pomocą umów politycznych, gospodarczych i militarnych. W manifeście opublikowanym w tym samym czasie, zaopatrzonym w kontrasygnatę nowego premiera, Ernesta von Körbera, cesarz Austrii określał specjalną pozycję Galicji w porównaniu z pozostałymi austriackimi ziemiami. Państwa centralne za pomocą tych kroków miały nadzieję nie tylko wykorzystać zmianę w kwestii polskiej, ale i zaspokoić jedno z głównych żądań Niemców.
Pomimo sprzeciwu Węgrów oraz ograniczeń swobody dyskusji koncepcja przeorganizowania imperium habsburskiego od wewnątrz tak, aby mogło demonstrować się światu zewnętrznemu jako bardziej zjednoczone i mniej podatne na ciosy, nie uleciała całkowicie z umysłów myślicieli politycznych. Trudności stojące na drodze uzyskaniu porozumienia co do podstawowych zasad reformy imperium były bezdyskusyjnie bardzo duże, a we wszystkich grupach pojawiały się niemożliwe do pokonania różnice zdań. Czesi próbowali domagać się przestrzegania zasady historycznych praw konstytucyjnych w odniesieniu do czeskich ziem (Czechy, Morawy, Śląsk austriacki) wchodzących w skład korony austriackiej, a tym samym rościli sobie pretensje do władzy nad trzema milionami niemieckich mieszkańców tychże ziem. Nie zważali jednak bardzo na te same prawa Węgrów, którzy oparli własne roszczenia do węgierskiej części Słowacji na zasadzie o prawie do samostanowienia narodów w granicach ich pierwotnych osiedleń. Z kolei Niemcy, mimo iż usilnie domagali się podzielenia Czech na okręgi odpowiadające rejonom zamieszkałym przez poszczególne narodowości, a spełnienie tego żądania miało być warunkiem ich współdziałania w rządach, jak najbardziej zdecydowanie odmówili zgody na wszelki taki podział ziem pomiędzy Drawą a Triestem, zamieszkałych przez Słowian Południowych; powodem było niebezpieczeństwo, które w ten sposób zagroziłoby ludności niemieckiej z klas wyższych i średnich, obszernie rozproszonej po tych okręgach. Duch pojednania, który 65 lat wcześniej napełniał serca i umysły narodowych delegatów do Reichstagu w Kromieryżu, dawno znikł. Daremnie zatem szuflady biurka hrabiego Stürgkha były wypełnione aż po brzegi planami reformy konstytucji. Sporną sprawą jest, czy choćby jeden z tych licznych planów mógł przetrwać po upublicznieniu choćby przez jeden dzień.
Uważny obserwator biegu wydarzeń nie mógł wobec tego praktycznie uniknąć konkluzji, że wraz z przedłużaniem się wojny czynniki niezadowolenia w coraz większym stopniu zyskiwały przewagę. Toteż konieczność niezwłocznego zawarcia pokoju co dnia stawała się coraz bardziej widoczna dla austro-węgierskich mężów stanu. Baron Burian, ówczesny3 minister spraw zagranicznych Austro-Węgier, w swoich wspomnieniach napisał o wojnie: Zasada przewodnia sprawowania mojego urzędu polega na tym, że nieustająco zajmuję się planami dotyczącymi zawarcia pokoju. Czatuję, można by rzec, na każdą sposobność działania na rzecz pokoju gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób okazja pozwala, bez bycia związanym ograniczającymi formułami. Takie okazje rzadko nadarzały się w ciągu dwóch pierwszych lat wojny. Kwestie Belgii i Alzacji oraz Lotaryngii uniemożliwiały porozumienie pomiędzy zachodnimi mocarstwami a Niemcami. Gospodarcza zależność Francji od Anglii rosła z miesiąca na miesiąc. Włochy mogłyby zostać zmuszone do przyjęcia pokoju po decydującej klęsce - ale ofensywa austriacka w maju 1916 r. nie zdołała osiągnąć tego celu. Jedynie na rosyjskim horyzoncie od czasu do czasu zdawały się słabo jaśnieć różowe promyki jutrzenki pokoju. Zarówno w partiach na prawo, jak i na lewo, między którymi istniał zawzięty podział w sprawach wewnętrznych, można było znaleźć grupy działające na rzecz osiągnięcia wyjścia Rosji z wojny. W ruch wprawiono określone "próbne balony" pokojowe. Jednak siły, które opowiadały się za dalszym udziałem Rosji niezmiennie okazywały się mocniejsze. Ponadto ekonomiczne i militarne więzi łączące ją z mocarstwami zachodnimi odegrały ważną rolę we wzmocnieniu pozycji jej stronnictwa prowojennego. Car - którego charakterowi pod wieloma innymi względami brakowało stanowczości - zdecydowanie odmawiał zaaprobowania złamania wierności wobec sojuszników. Czuł się związany z nimi "Przysięgą 1812 roku", którą po wybuchu wojny odnowił pod obrazem Marii Panny, zobowiązując się nie zawierać pokoju, dopóki ostatni nieprzyjacielski żołnierz nie zejdzie z rosyjskiej ziemi. Zatem doszło do tego, że rząd Stürmera, który doszedł do władzy wiosną 1916 r., kompletnie nie zdołał spełnić nadziei rozbudzonych wśród państw centralnych. Po upadku Stürmera 23 listopada 1916 r. za sprawą demokratów i przyjaciół Ententy jego następca Trepow ogłosił nowy i mający większą skalę program celów wojennych: zdobycie Konstantynopola oraz utworzenie Większej Polski, której autonomię w granicach Imperium Rosyjskiego gwarantowała - w odpowiedzi na manifest dwóch cesarzy - cała Ententa.
Wydarzenia te zmusiły jesienią 1916 r. barona Buriana do zaproponowania Niemcom wspólnego kroku pokojowego. Politycy i rządzący na równi zaakceptowali tę propozycję z radością. Jednak szybko pojawiły się trudności przy rozważaniu szkicu noty, która miała zostać przekazana za pośrednictwem jednego z państw neutralnych nieprzyjacielskim mocarstwom. Debata nad celami wojennymi, jaka następnie wywiązała się między Austro-Węgrami a Niemcami, w rządach obu państw obudziła odczucie, że druga strona wysuwa zbyt duże żądania. Burian pod naciskiem Niemiec był zmuszony porzucić swoje gorące pragnienie, aby w nocie wydanej przez państwa centralne wyrazić ich konkretne cele wojenne; nota ta, jego zdaniem, została - z inspiracji niemieckiego Sztabu Generalnego - sformułowana w stylu przesiąkniętym o wiele za pewnym oczekiwaniem zwycięstwa. Po przedłużających się i ożywionych negocjacjach, w które zmuszeni byli ingerować obydwaj cesarze, wysłano tę notę 12 listopada. Na 7 dni przedtem armie Mackensena wkroczyły do Bukaresztu.
Tymczasem w Austro-Węgrzech nowy cesarz objął już tragiczną spuściznę, jaką pozostawił mu Franciszek Józef I.
Rozdział IINowe hasło: pokój poza granicami i w kraju
Portret młodego cesarza - Nowi ludzie - Zmiany na dworze - Upadek Conrada - Koronacja na Węgrzech - Ustąpienie Körbera - Echo noty pokojowej Buriana - Propozycja mediacji ze strony Wilsona i odpowiedź Ententy - Niepowodzenie walki rządu w Wiedniu przeciwko rozpoczęciu wojny podwodnej - Wilson zrywa relacje z Niemcami - Plany Conrada co do kampanii włoskiej - Stracony rok 1917 - Wielki kryzys w łonie Ententy - Chmury burzowe rewolucji - Koniec wewnętrznego pokoju i porządku w Niemczech - Koniec dyktatury wojskowej w Austrii - Deklaracja Majowa Słowian austriackich - Narodowe i społeczne zwiastuny katastrofy na Węgrzech - Upadek Tiszy i utworzenie gabinetu Esterhazyego - Ententa a problem austriacki w dwóch pierwszych latach wojny - Polityka mocarstw zachodnich, Włoch i Rosji - Smutne doświadczenie Masaryka - Rola Austro-Węgier w planach Ententy - Idee młodego cesarza w reakcji na sojusz z Niemcami - Kwestia odrębnego pokoju - Negocjacje z Francją - Plan ustępstw Niemiec na zachodzie oraz rekompensaty dla nich na wschodzie - Konferencja w Homburgu i memorandum Czernina - Misja księcia Sykstusa - Pierwsze spotkanie Armanda i Revertery - Fakty odnośnie polityki pokojowej państw centralnych - Cesarz Karol i papieska oferta mediacji - Austro-Węgry a rewolucja lutowa w Rosji - Socjaliści austriaccy i węgierscy na konferencji w Sztokholmie - Defetyzm w mocarstwach zachodnich oraz jego stłumienie - Sojusznik za morzami - Zniszczenie Włoch kolejny raz problemem dla państw centralnych - Różnica zdań między Austro-Węgrami a Niemcami - "Kampania Hohenstaufów" jesienią 1917 r. - Strzały w kołczanie państw centralnych.
Przed wojną często przepowiadano, że wraz ze śmiercią cesarza Franciszka Józefa wybije też ostatnia godzina jego imperium. Wspomnienia o zmarłym władcy rozmyły się też ze zdumiewającą szybkością, gdy wielkie wydarzenia błyskawicznie zachodziły jedno po drugim. Nowy cesarz mógł w niezwykłym stopniu polegać na popularności, jaką się cieszył. Jego świeża i niczym nie zbrukana młodość zjednała mu wszystkie serca. Wstąpiwszy na tron po chłodnym, beznamiętnym i wiekowym Franciszku Józefie, 29-letni Karol oraz jego czarnooka żona Zyta, wraz ze swoimi ładnymi, jasnowłosymi dziećmi wprowadzili nowe życie na szary Hofburg i na mieniące się salony Schönbrunnu. Nawet bezpodstawne plotki nie poddawały w wątpliwość szczęśliwego życia rodzinnego cesarskiej pary, które wydawało się bardziej ludzkie w kontraście z prowadzonym w odosobnieniu i samotnym życiem zmarłego cesarza. Ich pojawienie się w miejscach publicznych witano wiwatami, których nie mógł uciszyć nawet hałas wojny; zdawało się, iż zasób popularności, jaką się cieszą, nigdy nie będzie mógł się wyczerpać. W przeciągu krótkiego okresu 2 lat cesarz dowiedział się jednak, jak bezwartościowa i kapryśna jest taka popularność - choć próżną rzeczą byłoby zaprzeczać, że sam Karol, mimo dobrych intencji, był w pewnym stopniu winny tej zmianie zdania opinii publicznej. Jego nieszczęście polegało na tym, że urodził się Romulusem Augustulusem tego imperium; był to tragiczny los, który od początku jego panowania musiał wpływać na osąd dokonywany przez jego współczesnych.
Zadaniem krytyki naukowej, szczególnie w tym przypadku, jest odrzucać niesprawdzone sądy. Pewna liczba ludzi, którzy zetknęli się z Karolem, skłonna była - za zamkniętymi drzwiami - krytykować niedostatki charakteru i intelektu cesarza. Takim sądom - z pewnością nie wolnym od osobistych uprzedzeń - należy przeciwstawić świadectwo wielu uzdolnionych ludzi, którzy nie mieli w sobie nawet cienia bizantyjskiej uniżoności. Edukacja, jaką otrzymywali książęta z Domu Habsbursko-Lotaryńskiego, nie była takiego rodzaju, aby przyszły cesarz nadawał się po niej do zadania sprawowania rządów. Arcyksiążę Franciszek Ferdynand w późniejszych latach swojego życia, dzięki szybkości pojmowania podstawowych faktów oraz nadzwyczajnej pamięci, zapełnił luki w swym wykształceniu, które było nie lepsze niż to otrzymane przez Karola; jednak burzliwe czasy, w których żył ten drugi, nie dały mu sposobności do pójścia za przykładem Franciszka Ferdynanda. Pogłoski, jakoby jego samowolny i impulsywny stryj usiłował odsunąć go na bok, są nieprawdziwe. Projekty i kroki obmyślone przez Karola na krótko po wstąpieniu na tron oraz fakt, że na swoje narady wzywał Czernina, Clama, Spitzmüllera oraz innych zaufanych zmarłego stryja, dowodzą, że Franciszek Ferdynand przekazał swe plany i pomysły młodemu Karolowi. Dopiero w zimie 1915-1916, którą ten ostatni spędził w Wiedniu, osobiście zetknął się z zagadnieniem rządzenia, a i wówczas sprawozdania przedłożone przez ministrów oraz wysokich urzędników nie wystarczyły, aby dać mu prawdziwy wgląd w metodę sprawowania rządów. Kilka miesięcy później cesarska korona spoczęła ciężarem na jego czole. Kolejne dwa lata wypełniły mu najpilniejsze sprawy, którym faktycznie usiłował stawić czoła z energią i najlepiej, jak tylko był zdolny, lecz które nie pozostawiły mu wolnego czasu na wyrównanie braków w wykształceniu. Z tego braku wynikało jego wahanie przy podejmowaniu decyzji, zwłoka w ich wdrażaniu oraz niezdecydowanie, z jakim przeprowadzał sprawy. Właściwości te jeszcze zwiększał fakt, że - tak jak Franciszek Józef i Franciszek Ferdynand - Karol raz potrafił być nieelastyczny aż do uporu, a innym razem znowu bardzo łatwo było na niego wpłynąć. Kiedy młody cesarz złożył pierwszą wizytę w sztabie armii w Cieszynie (Teschen), powiedział generałowi porucznikowi Metzgerowi, świetnemu zastępcy Conrada, o swoim w pełni godnym pochwały zamiarze, żeby w radach polegać wyłącznie na kilku autorytatywnych doradcach. W praktyce jednak na ogół postępował zgodnie ze zwyczajem swojego dziadka arcyksięcia Karola Ludwika, który w ważkiej kwestii nigdy nie działał zgodnie z radą tylko jednej osoby. Karol często wzywał w celu zasięgnięcia rady pewną liczbę ludzi reprezentujących szeroko zróżnicowane odcienie opinii, co nie przyczyniało się do wzmocnienia jego zdolności podejmowania decyzji. Cesarzowa Zyta pod wieloma względami była mocniejszą osobowością i posiadała wielki wpływ na cesarza. W żyłach tej nadzwyczaj zdolnej kobiety płynęła przemieszana krew wielu wywłaszczonych królewskich rodów, których członkowie byli często wplątani w intrygi polityczne i spiski. Rodzinna tradycja intrygowania bez wątpienia wpływała na politykę żeńskiego kręgu, w jakim poruszał się cesarz - dla którego wyniki tego nie zawsze były najszczęśliwsze. Na przypomnienie zasługuje, że cesarska wizja zewnętrznych i wewnętrznych niebezpieczeństw grożących jego imperium oraz rodowi często była trafniejsza niż polityków austro-węgierskich i niemieckich. Na nieszczęście, jego zdolność do zapewniania, aby uzupełnieniem spostrzeżenia był czyn, jak też jego osąd przy wybieraniu odpowiednich ludzi i środków, żeby zapewnić udane działanie, na ogół pozostawały daleko w tyle za chyżością jego intuicji. Czułość serca i "ludzkość" cesarza stały się nie atutem, lecz obciążeniem. Przemożne pragnienie zadowalania innych przy udzielaniu ułaskawień przywiodło go aż do ekstrawagancji. W dniach rewolucji dobroduszność skłaniała go do odmawiania zgody na każdą propozycję, aby siłą kontrolować bieg wydarzeń. Jego moralna słabość stała w znaczącym kontraście z odwagą, jaką niezmiennie okazywał. Kiedy aparat rządowy przestał działać, dzięki tej odwadze cesarz był w stanie zachować się w trakcie rewolucji w sposób w pełni godny podziwu; ta sama odwaga cechowała jego niefortunną próbę odzyskania tronu Węgier w 1921 r. Jednak odwaga fizyczna była bezsilna, gdy trzeba było zapobiec powstrzymaniu się przez niego od działania w decydujących chwilach przy wykonywaniu doniosłych decyzji. Przy jednoczesnym wysokim poziomie tej fizycznej, cesarz nie posiadał jednak moralnej; jest to fakt wyraźnie dostrzegalny w jego postępowaniu jako władcy, jako sojusznika, a nawet jako mężczyzny. Właśnie to ściągnęło na niego oskarżenie - szczególnie ze strony Niemiec - o słabość i nielojalność.
Z powierzchowności Karol wdał się w ród Wettynów, do którego należała jego matka, i dopiero w późniejszym okresie życia w ogóle przypominał ojca, którego męska uroda urzekła wiele serc. Z temperamentu, w nie mniejszym stopniu niż z nieodpartego osobistego uroku, Karol także przypominał bardziej swoich przodków z rodu Wettynów niż Habsburgów, a jego trzeźwego i oszczędnego sposobu życia nie zakłócały żadne wybuchy namiętności. Jego wiara w Boga i religię, we wczesnych latach bardziej formalna niż rzeczywista, ogromnie pogłębiła się i nasiliła na wygnaniu. Zmarł niczym święty. Można z największą prawdziwością powiedzieć, że Karol w bardziej pokojowych czasach i mniej trudnych okolicznościach okazałby się nie gorszym władcą niż wielu jego współczesnych, którzy zasiadali na europejskich tronach. Jego epoka wymagała jednak człowieka wyciosanego z twardego i sękatego drewna - a on z całą pewnością takim nie był. Jednak nawet geniusz Napoleona mógłby odnieść porażkę przy wprowadzaniu bezpiecznie habsburskiej nawy do portu poprzez zagrażające jej ze wszystkich stron skały.
Cesarz Karol
Opinia publiczna uznała wyłącznie za rzecz naturalną szybkie pozbycie się przez Karola wiekowych doradców, którymi otoczony był Franciszek Józef. Adiutanci starego cesarza, hrabia Paar i baron von Bolfras, którzy obaj osiągnęli już wiek 80 lat, zostali zastąpieni przez generała księcia Lobkowitza i generała von Marterera. Książę był wielkim szlachcicem feudalnym z Czech i nie wywierał prawdziwego wpływu na wydarzenia, natomiast generał, niezdolny do działania wskutek choroby, zachowywał się jak posłuszny żołnierz i jedynie przekazywał cesarskie rozkazy. Na szefa swojego Kabinetts-kanzlei1 wybrał swojego byłego nauczyciela, tajnego radcę von Polzer-Hoditza, wówczas mającego 47 lat. Ten bystry, wyrafinowany i ambitny człowiek był natchniony wiarą, że jego kraj może zostać ocalony jedynie poprzez natychmiastowe zawarcie pokoju, nawet za cenę rozłamu z Niemcami, oraz poprzez reorganizację Cesarstwa w oparciu o zasadę federalizmu. Polzer-Hoditz, jednakowo przeciwny polityce Węgrów i niemieckiego najwyższego dowództwa, nie przepuszczał żadnej okazji do zaszczepienia cesarzowi swoich poglądów. Przy narzuconej samemu sobie misji przekonania cesarza, że prawdziwych wrogów pokoju można znaleźć w niemieckim dowództwie, mógł liczyć na poparcie kręgów dyplomatycznych i dworskich w Wiedniu. W sprawach węgierskich już w mniejszym stopniu udawało mu się sprawić, aby jego wpływ był odczuwalny. Poglądy Polzer-Hoditza były bowiem przeciwstawne z poglądami przyjaciela Karola, hrabiego Hunyadyego, mającego większy wpływ na cesarza. Ponadto cesarzowa skłaniała się ku opinii, że Węgry - jako państwo najbardziej przepełnione lojalnością wobec monarchii - pod żadnym pozorem nie mogą doznać zniewagi. Czernin swoim dobitnym i ciągłym sprzeciwem wobec usilnych żądań Polzer-Hoditza w sprawie konstytucji federalistycznej dla imperium pokazał, że podziela ten pogląd. Opinia publiczna szczególną wagę przywiązywała do wyboru księcia Konrada Hohenlohe na obersthofmeistera. Ten człowiek - powszechnie znany jako "Czerwony Książę" - był przedtem Statthalterem2, ministrem, a później premierem, zaś fakt, że teraz zadowolił się przyjęciem najwyższego urzędu na dworze, nadał pozór prawdziwości przekonaniu, że cesarz zamierza go uczynić swoim głównym doradcą politycznym. To przekonanie okazało się jednak bezpodstawne. Dopiero kiedy Hunyady zastąpił Hohenlohego na stanowisku obersthofmeistera wiosną 1918 r., urząd odzyskał swoje dawne polityczne znaczenie. Chociaż Hunyady był szczerym i honorowym człowiekiem, z pewnością nie okazywał prawdziwego zrozumienia problemów, jakie stały przed imperium. Otwartość umysłu i zdrowy rozsądek umożliwiały mu natomiast oddawanie cennych usług; służy to za dowód, że cesarz był gotowy słuchać prawdy, kiedy przedstawiło mu się ją w akceptowalny sposób.
Arcyksiążę Franciszek Ferdynand
8 dni po wstąpieniu na tron Karol przejął najwyższe dowództwo nad armiami Austro-Węgier z rąk arcyks. Fryderyka - człowieka, u którego pod skromnością i nieśmiałą powierzchownością kryły się pewna wiedza o świecie i niemała zdolność kierowania ludźmi oraz sprawami. Po zmianie w najwyższym dowództwie przyszło - pod koniec lutego 1917 r. - usunięcie Conrada ze stanowiska szefa Sztabu Generalnego. Przeniesienie siedziby dowództwa armii z Cieszyna do Baden w pobliżu Wiednia już wywołało rozłam pomiędzy cesarzem a nowo awansowanym marszałkiem polnym Conradem. Z tygodnia na tydzień ten rozłam poszerzał się i pogłębiał, w miarę jak rozwijały się różnice w ich temperamencie oraz koncepcjach zadań i obowiązków monarchy. Wpływy zewnętrzne przyłożyły się do nasilenia ich wzajemnej wrogości, aż wreszcie dalsza współpraca we wspólnej sprawie stała się niemożliwa. Conrad z największą niechęcią przyjął dowództwo nad armiami w Tyrolu. Na stanowisku szefa Sztabu Generalnego zastąpił go generał Arz von Straussenburg - człowiek, o którym niemieckie najwyższe dowództwo miało bardzo wysokie mniemanie, a którego armia Austro-Węgier uważała za jednego ze swoich najskuteczniejszych dowódców. Cesarz pospiesznie usunął cały istniejący sztab i zastąpił go całkowicie nową strukturą. Decyzja w bardzo dużym stopniu wynikała z jego antypatii wobec głównych członków najwyższego dowództwa - datującej się od czasu, kiedy na początku wojny został mianowany do sztabu arcyks. Fryderyka. Już z powodu samej natury położenia dla nowego Naczelnego Dowództwa Armii było całkowicie niemożliwe pozyskać ten sam stopień zaufania narodu i armii, jaki - pomimo wszelkiego sprzeciwu - przyznano Conradowi i jego sztabowi. Na mocy specjalnego rozkazu cesarskiego, pułkownik baron von Waldstätten, który przez prawie rok pełnił funkcję doradcy wojskowego ówczesnego prawowitego następcy tronu w południowym Tyrolu i Galicji, został wybrany na następcę Metzgera na stanowisku Głównego Oficera Sztabowego pod nowym szefem Sztabu.
Wśród licznych wewnętrznych problemów politycznych, jakie pojawiły się na skutek zmiany rządzących, naglącym i najistotniejszym była kwestia koronacji cesarza na króla Węgier. Znaczenie, jakie naród węgierski przywiązywał do koronacji, wynosił ją znacznie wyżej ponad poziom zwykłej ceremonii. W przysiędze koronacyjnej król obiecywał utrzymywać spójność ziem korony św. Stefana i bronić ich przed każdym wrogiem. Jeszcze bardziej znaczący i mający dużo większą wagę polityczną był fakt, że przysięgał również zachować w stanie nienaruszonym konstytucję tych ziem. Zatem sam sobie uniemożliwiał przedsięwzięcie reformy systemu konstytucyjnego imperium - dopóki nie uzyskał zgody Węgier na jej plan. W innym przypadku nie mógł jej przedsięwziąć - chyba że złamałby przysięgę. Reforma była w oczywisty sposób konieczna, żeby bądź rozstrzygnąć kwestię Słowian Południowych w oparciu o zasadę trializmu, bądź też wzmocnić instytucje wspólne dla obydwu państw wchodzących w skład Cesarstwa. Z tego powodu, i zgodnie z planem obmyślonym przez Franciszka Ferdynanda, ze wszystkich stron naciskano na cesarza, aby odłożył koronację do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie polityki, jaką wspólnie mają realizować obydwie połowy monarchii dualistycznej. Na nieszczęście wszechwładny wpływ Tiszy już był skierowany był ku zapewnieniu, że rada zostanie odrzucona. Walcząc o uzyskanie zgody Karola na natychmiastową koronację, Tisza walczył o zabezpieczenie dla siebie - jako premiera Węgier - zaszczytu umieszczenia korony św. Stefana na głowie młodego władcy. Jego nieprzyjaciele bez powodzenia usiłowali uzyskać ten zaszczyt dla arcyks. Józefa, jako urodzonego na Węgrzech Habsburga i potomka ostatniego palatyna. Karol - pierwszy król tego imienia w Austrii, a czwarty na Węgrzech - został koronowany przez kalwinistę Istvana Tiszę 30 grudnia w Budapeszcie, w cieniu 10 królewskich sztandarów. Po zakończeniu ceremonii w Kościele Koronacyjnym, kiedy Karol szybko ruszył na szczyt mającego historyczne znaczenie Wzgórza Koronacyjnego, przez krótką chwilę wydawało się, że korona spadnie z jego głowy. Czy był to znak?
Hrabia Franz Conrad von Hötzendorf
Zgodnie z prawem austriackim, koronacja nie była niezbędna; nowy monarcha musiał po prostu złożyć przysięgę na wierność konstytucji. Na usilne naleganie Körbera3, cesarz w jednej ze swoich najwcześniejszych proklamacji ogłosił, że pragnie ją złożyć. W kręgach patriotycznych wyrażono też życzenie, aby cesarz połączył ten akt konstytucyjny z ceremonią koronacji w Wiedniu. On sam od czasu do czasu miał życzenie zostać ukoronowanym w Zagrzebiu oraz Pradze. Jednak w tym czasie był przekonany, że te pragnienia można urzeczywistnić wyłącznie po reformie konstytucji, która rozwiąże problem czeski oraz umożliwi zwołanie Reichstagu. Był też przeświadczony, że rozwiązanie tego pierwszego problemu możliwe do przyjęcia dla polityków niemieckich oraz polskich z Galicji można osiągnąć wyłącznie przez skorzystanie z uprawnienia do wydawania dekretów. Körber nie był przygotowany, żeby podążać tą drogą za swoim młodym władcą. Już i tak nie było specjalnie pewne, czy zostanie zatrzymany na stanowisku; między nim a cesarzem dochodziło do rozmaitych osobistych nieporozumień; do tego zaś nowy Ausgleich4 w trakcie negocjacji między Austrią a Węgrami zapewnił mu wymówkę do złożenia rezygnacji na ręce cesarza.
Ausgleich z 1867 r. postanawiał, że pewne finansowe, gospodarcze i handlowe porozumienia między dwoma państwami będą poddawane rewizji co dziesięć lat. Nowy Ausgleich zamierzał rozciągnąć ten okres na 20 lat, żeby spełnić życzenia austriackich przemysłowców, których umysły pochłaniała rozważana unia ekonomiczna pomiędzy Niemcami a Austrią. Po wybuchu wojny pragnienie bliskiej współpracy między cesarstwem niemieckim a monarchią habsburską na nowo rozbudziło się w Niemczech i na niemieckich ziemiach należących do monarchii. Zamierzano dać mu wyraz w sensie politycznym, przyjmując projekt pochodzący jeszcze z czasów Bismarcka, w aspekcie militarnym - organizując Wehrbunf czy też milicję, zaś od strony przemysłowej i gospodarczej - wdrażając propozycje sformułowane przez Brucka pół wieku wcześniej w jego sławnym planie. Friedrich Naumann rozgłosił ten pomysł w swojej znanej książce pod tytułem Mitteleuropa; Friedjung omówił go dla doborowego kręgu osób w rozpowszechnianej przez siebie prywatnie Denkschrift aus Deutschösterreich; natomiast życzenie rozważenia propozycji po raz pierwszy wyraziły oficjalnie Niemcy, w listopadzie 1916 r. Jednak pomimo znacznych zysków, jakie obiecywano monarchii dualistycznej, trudności wynikające z przyjęcia niemieckiego planu były w Wiedniu i Budapeszcie zbyt oczywiste, żeby pozwolić austro-węgierskim mężom stanu zachować jakąkolwiek inną postawę niż rezerwa w stosunku do "awansów" niemieckich - którą następnie usprawiedliwiły trudności towarzyszące zawieraniu gospodarczych punktów porozumienia pokojowego z nieprzyjacielem. Chociaż późniejsze negocjacje były skomplikowane, a kwestia polska od początku je zatruwała, podczas nich nie tracono okazji z oczu. Gwarancję rozejmu gospodarczego pomiędzy Austrią a Węgrami przez okres co najmniej 20 lat stanowił jeden warunek, zasadniczy dla rozpoczęcia faktycznych negocjacji. Bardzo szybko stało się jasne, że pod tym względem Węgry nie są skłonne tanim kosztem iść na ustępstwa na rzecz Austrii, a żądania wysunięte przez Tiszę na początku 1916 r. zdruzgotały nadzieje austriackich ministrów. Hrabiego Stürgkha i jego kolegę Alexandra von Spitzmüllera, który był ministrem handlu, wezwano do stoczenia wielu ciężkich batalii przeciwko Tiszy i węgierskiemu ministrowi finansów Teleszkyemu. Chociaż Stürgkhowi udało się doprowadzić do wycofania czy też zredukowania wygórowanych węgierskich żądań, niemniej jednak wstępna wersja traktatu sporządzona w czasie, gdy zmarł, zawierała wiele klauzul, które w niemałym stopniu ciążyły na Austrii5.