Ulotne szepty - Edyta Nowak

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

***dzień pierwszy***

Dawno nic nie pisałam

Unikałam tego, a prawda jest taka, że tylko w taki sposób mogłam wyjawić wszystko... opisać myśli, uczucia...

Dzielę się tym, bo być może to, przez co ja przechodziłam mogło by być dla kogoś wskazówką, takim drogowskazem po mapie życia, może komuś otworzyło by oczy, aby nie popełnić mojego błędu.

Spełnianie marzeń jest bardzo trudne,

tak jak w tej właśnie chwili jest mi szczególnie ciężko.

Piszę i płaczę od kilku godzin, zmęczona, obolała, nie mogę porządnie wyprostować nóg... tęsknię za czymś, za kimś...

Może...

Za rodziną, przyjaciółmi...

Starałam się być twardą osobą, która wie czego chce, ale taka nie jestem. Nie zawsze czuję się dobrze i nie zawsze jestem nieustraszona. Często jestem przerażona, że sobie nie poradzę, wątpię w siebie i dużo myślę o poddaniu się...

To nic złego...prawda?

Tak musi być...

Są osoby od których odcięłam się całkowicie, mogą się gniewać, złościć, albo próbować zrozumieć. Każdego dnia byłam dla wszystkich, którzy potrzebowali mojej pomocy, wsparcia, żyłam jedynie ich życiem... Poświęcałam im cały swój czas i nie odmawiałam nigdy pomocy, czy wsparcia. Brałam na siebie mnóstwo problemów, a nawet tych ludzi, których nie znałam osobiście, zawsze gotowa byłam wysłuchać. Wszystko toczyło się wokół innych, swoje plany zmieniałam na rzecz innych, a przy tym całkiem zapomniałam o swoim życiu.

Nikt nie jest w stanie mi zwrócić mojego czasu, mojego życia, mojej młodości...

Przecież siła tkwi w byciu sobą, a to czasem tak trudne i potrzeba naprawdę odwagi, by być w stu procentach sobą, aby nie zostać wyeliminowanym przez społeczeństwo...

To wszystko jest tak trudne, zupełnie jak wspinaczka na szczyt górski.

*** dzień czwarty***

Nigdy nie odzyskam tych minionych lat, czasami myślę, że je zmarnowałam.

Dziś stoję tu gdzie stoję i myślę, że chce żyć po swojemu,

to co kochałam dawno straciłam, została pustka.

Kiedy byłam młoda robiłam wszystko, wkładałam tyle wysiłku by jak najdalej uciec od rodziców, ale w dorosłości kiedy pojawia się okazja stwierdzam, że jednak nie chce uciekać.

Przed każdym otwierałam serce

Ależ to było trudne...

Miałam gdzieś co myśleli o mnie inni

Najważniejsze było zaufanie...

Moja miłość była jak częsta przeprowadzka do innego kraju. Próbowałam budować ją tam, gdzie wcześniej nigdy jej nie było...

wytrzymuje...

nie odpuszczam...

no trudno...

wszystko to jest jak prawdziwy akt wiary

*** dzień siódmy***

W ucieczce od życia nie ma nic ciekawego, bo tam mieści się tylko pustka, samotność i ta cisza...

Lepiej nie uciekać od niego

Trzeba starać się je przeżywać całą sobą, zaświadczać coraz to nowszych wrażeń, chwil, a nawet sekund...

To one właśnie bywają piękniejsze niż cała wieczność...

Uciekałam od miejsc, gdzie bywały największe skupiska ludzi, bo miałam wrażenie, że każdy patrzy na mnie jak na dziwoląga.

A ja, wydawałoby się byłam normalna, z czasem polubiłam miejskie targowiska,

Wiecie dlaczego?

Bo tam można kupić prawie wszystko, od staroci po jakieś przeróżne przedmioty, które mogłyby wzbudzić spokojne emocje...

no tak!

Jak można doświadczyć czegoś pięknego, czy osobistego na targach...

Nigdy nie wiem, kogo spotkam w tłumie,

a co spotka mnie poza nim...