Ukryte grzechy - Merlin Carothers

Reflow text when sidebars are open.
Była piękna. Każda z krągłości jej ciała krzyczała: "Patrz na mnie!". Pierwsze spojrzenie przekonało mnie, że powinienem popatrzeć jeszcze przez chwilę. Im dłużej patrzyłem, tym bardziej godna pożądania się wydawała.
Lubieżne myśli, które przemknęły mi przez głowę, sprawiły, że poczułem się winny, zmusiłem się więc, by odwrócić wzrok. Potem jednak uświadomiłem sobie, że wkrótce ona może zniknąć mi z oczu i że być może już nigdy więcej jej nie zobaczę. Rzuciłem jeszcze jedno szybkie spojrzenie. Tak, była bardziej kusząca, niż na początku zdawałem sobie sprawę. Mimo starań moje oczy nie przestawały się rozkoszować tym widokiem. Zastanawiałem się, jak to by było...
Takie scenariusze jak ten powtarzały się często przez wiele lat, aż w końcu weszły mi w krew. Obrazy skąpo ubranych kobiet często absorbowały moją uwagę i ku mojemu przerażeniu sprawiały, że w moim umyśle kotłowały się pragnienia, które chciałbym ukryć przed wszystkimi.
Czy byłem nienormalny? Wcale nie. Prawie wszyscy mężczyźni doświadczają przemożnego pragnienia, by poddać się kuszącemu pobudzeniu, jakie potrafią wywoływać atrakcyjne kobiety. Mężczyźni lubią te sekretne myśli na temat kobiet, a im bardziej je lubią, tym bardziej się od nich uzależniają. Jednak niewielu ma świadomość, że za każdym razem, kiedy doświadczają stymulacji seksualnej, zachodzi w nich pewna zmiana. Każda taka okazja wzbudza pragnienie dalszej stymulacji. W końcu ciało i umysł łakną ciągle silniejszych bodźców. Zmiana ta jednak dokonuje się tak subtelnie, że większość mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje.
Oczywiście niektórzy nie czują się winni, gdy nieczyste myśli zalewają ich umysły. Mimo to nie chcieliby, by ich sekret wyszedł na jaw.
Wielokrotnie modliłem się: "O Boże, proszę, nie pozwól, żebym kiedyś znowu miał takie myśli!". Byłem pewien, że nie będę ich miał - i nie miałem - aż do następnego razu, gdy moje oczy wypatrzyły jakąś wyjątkowo piękną kobietę. Jakże była cudownie kusząca! Mmm... Wtedy znowu postanawiałem, że będę miał tylko dobre myśli. Jednak po chwili... Było zbyt wiele doskonałych wymówek.
Po każdej takiej porażce modliłem się o przebaczenie, ale też zastanawiałem się, czy kiedykolwiek znajdę jakiś sposób na to, by nie pragnąć tego, czego tak naprawdę pragnąłem. Zacząłem się bać, że nigdy nie osiągnę tego ambitnego celu. Czy istniała we mnie jakaś zła siła, która popychała mnie do nieczystych myśli? A może byłem tylko normalnym mężczyzną cierpiącym z powodu tego, co jest wrodzoną skłonnością cielesnej natury człowieka? Pytałem: dlaczego mężczyźni są zmuszeni toczyć tę niekończącą się walkę? Dlaczego Bóg pozwolił nam się zapadać w tę mroczną otchłań? Dlaczego nie ułatwił nam tego, abyśmy, patrząc w lustro, mogli oglądać tam kogoś, kto nie wstydzi się swoich skrytych myśli?
I dlaczego czułem się winny, gdy czytałem: "Czemu to wzywacie Mnie: "Panie, Panie!", a nie czynicie tego, co mówię?" (Łk 6, 46)*? Wiedziałem, że szczerze próbuję dochować posłuszeństwa Chrystusowi, nie byłem Mu jednak posłuszny. To mnie dotyczyły słowa Drugiego Listu św. Piotra: "z oczu wyziera im chęć nierządu" (2 P 2, 14)**. Ten bolesny dylemat trwał wiele lat - nawet po tym, jak zostałem pastorem. Wiedziałem, że mierzą się z nim również inni duszpasterze.
Gdy wpadłem w sidła złych pragnień, takich jak szukanie przyjemności w obrazach, których celem jest wzbudzanie w nas nieczystych myśli, nie postrzegałem siebie jako uczestnika zła. Jeżeli już, to jako złe postrzegałem osoby, które wyzwalały te obrazy, siebie zaś uważałem za biernego obserwatora. Zło jednak ma moc psucia każdego, kto chętnie mu ulega, a Jezus powiedział nam, abyśmy wystrzegali się wszystkiego, co wywołuje złe pragnienia.
Wiele lat zajęło mi przyznanie się przed sobą, że moje myśli były jak bakterie, które rozprzestrzeniają się na wszystkim, czego dotykają. Nieprzyzwoite filmy, obrazy, książki i czasopisma mają moc panowania nad każdym, kto po nie sięga. Jezus wiedział, że tak jest, dlatego dał nam odpowiednie ostrzeżenie. Znałem te Jego słowa, ale ich nie rozumiałem. Albo też nie chciałem ich rozumieć.
Wtedy, pewnego dnia, Bóg miłosiernie objawił mi prawdy, które powinienem był znać przez te wszystkie lata. Każdy mężczyzna, który czyta o tym, co wyjawił mi Bóg, otrzyma klucz pozwalający się uwolnić ze sprytnie skonstruowanej pułapki szatana. Także każda kobieta powinna wiedzieć o wszystkim, o czym koniecznie muszą się dowiedzieć mężczyźni. Następne strony ujawnią zasadzkę, którą zastawił na nas szatan.
Dotarłem do miejsca, w którym poczułem się bardzo zdesperowany. Mimo starań nie mogłem znaleźć sposobu na to, by uwolnić swój umysł od nieustannej walki z nieczystymi myślami. Wtedy usłyszałem szept: "Nie patrz".
Ten głos - głos Boga - sprawił, że wyruszyłem we wspaniałą podróż odkrywania samego siebie. Zacząłem pojmować, co było ze mną nie tak. Stopniowo zrozumiałem, że Bóg polecał mi zamknąć oczy na widok wszystkiego, co mogło wywoływać nieczyste myśli. Może się to wydawać proste, ale większość mężczyzn wie, że to rzecz niemal niewykonalna. Na początku sądziłem, że nigdy nie uda mi się sprostać takiemu wyzwaniu. Być może, ale tylko być może, mógłbym się nauczyć zamykać oczy na nieprzyzwoite obrazy, ale nie widziałem sposobu na to, by zapanować nad swoimi pragnieniami.
Gdy następnym razem zobaczyłem kobietę o uwodzicielskiej powierzchowności, natychmiast odwróciłem wzrok. Jednak nadal coś we mnie krzyczało: "Spójrz jeszcze raz!". Znowu poczułem przemożne pragnienie, by zerknąć jeszcze tylko raz. Zawzięta walka tocząca się we mnie nie ustała. Moje żądze nadal wywierały na mnie przemożny wpływ. Ale tym razem nie popatrzyłem!
Jej już nie było. Miałem ochotę wziąć wspaniały, głęboki, oczyszczający oddech. We mnie też zaszła zmiana. Poczułem coś dziwnego, a zarazem przyjemnego. To uczucie trwało zaledwie sekundę, ale napełniło mnie radością. Być może Bóg mnie przemienił i uporanie się z problemem nie będzie już wcale tak wielkim wyzwaniem! W ciągu kolejnych miesięcy dowiedziałem się znacznie więcej o tym przyjemnym uczuciu i o tym, ile korzyści mi ono przynosi. Powoli do mnie docierało, że Jezus objawił nam coś niezwykle ważnego, gdy powiedział: "Jeśli ktoś chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego" (J 7, 17)*. Minęło jednak trochę czasu, nim zechciałem zrobić cokolwiek ze swoim problemem. Gdy następnym razem poczułem pokusę pożądliwego spojrzenia na atrakcyjną kobietę, znów odwróciłem wzrok. Ale z jakiegoś, nieznanego mi wówczas, powodu moje oczy błyskawicznie pomknęły w jej kierunku. Wydawało się, że przywarły do niej, tak jakby były do niej przyklejone. "Boże, co jest ze mną nie tak?" - załkałem. - "Powiedziałeś mi, żebym nie patrzył, a jednak to robię i sprawia mi to przyjemność!" Wydawało mi się, że jestem teraz jeszcze bardziej niż wcześniej zniewolony przez pożądliwe myśli. I czułem się jeszcze bardziej winny. Stało się dla mnie jasne, że nadal muszę się wiele nauczyć. Jeżeli pożądliwie patrzysz na kobiety, pamiętaj, że nie tylko ty masz taką skłonność Według niektórych szacunków 97% mężczyzn boryka się z tym problemem.
Tak więc, z jeszcze większą udręką, zacząłem wołać do Boga o jakieś oświecenie. Krok po kroku On kazał mi się cofnąć do bardzo odległych czasów - aż do momentu, w którym człowiek po raz pierwszy zbuntował się przeciwko Niemu.