Ugly Girl - Joanna Muc
44.90 zł
35.92 zł
(24,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Spis treści
Prolog
1. Bawiło go łamanie mnie
2. Ugly Girl do niej nie pasowało
3. Był przerażająco cichy, gdy mi się przyglądał
4. Pozwoliła się dotknąć, ponieważ wiedziała, że nie ma wyjścia
5. Te kilka dni dały mi odpocząć psychicznie
6. Najpierw mnie dusił, potem spał obok
7. Mieszanka, była mieszanką wszystkiego
8. Nagle zacząłem zastanawiać się, jakby to było mieć kobietę
9. Mogłam nazywać go potworem, ale z pewnością tak nie wyglądał
10. Na jej skórze można było dostrzec wszystkie kolory tęczy
11. Bo nie masz wyjścia
12. Musiałem przemyśleć, co było dla mnie lepsze
13. Była bardzo dzielna mimo tego, co przeżyła
14. Wyczuła bezpieczny grunt, więc rozwiązał jej się język
15. Ale nie miałam wyjścia, musiałam spróbować
16. Jak na damę przystało
17. Powoli owijał i mnie
18. Nie miał racji. Nie mógł jej mieć
19. Każdy chciał mnie zabić za błędy mojego brata
20. Lubisz to, kim jesteś?
21. Gangsterowi to nie wypada
22. Zabrali go
23. Prosiłam w myślach, aby do mnie wrócił
24. Byłem spełniony i... szczęśliwy?
25. Musiałam się do tego przyzwyczaić
26. Bliskość, gorąco i przyjemność
27. Wyglądała tak, jak każdy mężczyzna marzył, by wyglądała jego żona
28. Była gotowa na mnie, a ja byłem kurewsko gotowy na nią
29. Wezmę cię w łóżku
30. W tym świecie odwalanie takich numerów zwiastowało problemy
31. Zdawała się nie żartować
32. Byłbym głupi, gdybym się nie zgodził
33. Mogli zrobić mi krzywdę
34. Mogłem być gangsterem, bikerem, ale to nie znaczyło, że byłem niezniszczalny i że nie popełniałem błędów
35. To był pierwszy raz, gdy się do tego przyznał
36. Jej martwe ciało opadło na ziemię
37. To było jak nokaut
38. Rozkaz prezesa jest najważniejszy
Epilog
Podziękowania
Prolog
Abigail
Nie byłam pewna, ile czasu minęło, odkąd zniknęłam.
Przestałam liczyć. Moja nadzieja opuszczała mnie z każdą sekundą.
Ledwo zarejestrowałam, gdy dwie noce temu ktoś przerzucił mnie przez ramię i przeniósł z miejsca, które dzieliłam z innymi dziewczynami.
W tym pokoju byłam sama. Wiele razy próbowałam zachować spokój, by nie wpaść w panikę. Pomieszczenie było tak małe, że dostawałam klaustrofobii, ale jeszcze gorsze było to, iż nie byłam w stanie z nikim dzielić swojego przerażenia i załamania. Wcześniej poznałam kilka kobiet, które znalazły się tutaj tak samo jak ja. Płakałyśmy razem, kiedy którąś zabierano. Po kilku godzinach wracała poobijana, w maleńkich skrawkach materiału, które pozostawały na ciele.
Dostawałam jedzenie raz dziennie, ktoś tylko otwierał drzwi i stawiał talerz na podłodze. Przez kilka dni nie byłam w stanie przełknąć nawet kawałka chleba.
Tak bardzo nie chcę się poddać...
Poderwałam się ze swojego materaca w chwili, gdy usłyszałam męskie głosy z korytarza. Było ciemno. Domyśliłam się już wcześniej, że wyłączali mi światło, kiedy nadchodziła noc, po tym niemal od razu następowała całkowita cisza. W dzień co jakiś czas mężczyźni przechodzili obok drzwi. Rozmawiali, chociaż nie zawsze wszystko rozumiałam.
- To Ugly Girl, będzie ci ją dużo trudniej wyszkolić, bo ta suka wygląda tragicznie. - Ten głos już rozpoznawałam.
Wydawało mi się, że odkąd tutaj trafiłam, ktoś raz nazwał tego mężczyznę Prank. Każdy z nich nosił przy nas kominiarki. Lecz jego twarz dostrzegłam, kiedy mnie tu przenosił. Był starszy, miał może niewiele ponad czterdzieści lat, długie włosy zebrane w kucyk i obojętny wzrok. Był obleśny, od tamtej pory jego widok cały czas nawiedzał mnie w snach.
- Zajmij się swoim gównem, a moje zostaw mnie - odpowiedział pierwszy mężczyzna.
Wydawał się znudzony.
- Jest twoja, jak ja na nią patrzę, to chce mi się rzygać - skwitował oblech i usłyszałam, jak się oddalał.
Przełknęłam ślinę.
Klucz przekręcił się w zamku.
O Boże, o Boże, o Boże...
Światło rozjaśniło mrok, a ja w tej samej chwili przysunęłam się plecami do ściany. Nogi przytuliłam do piersi, objęłam je rękoma, głowę oparłam na kolanach.
Drżałam. Byłam przerażona.
Wiedziałam, że wszedł do środka, poczułam zapach męskich perfum, doskonale słyszałam jego oddech i niemal czułam, jak swoim wzrokiem wywiercał dziury w moim ciele.
Nauczyłam się już, żeby nie patrzeć im w oczy, bo gdy przypadkowo mi się zdarzyło, dostałam pięścią prosto w szczękę.
Nauczyłam się nie błagać o to, by mnie wypuścili, bo to oznacza serię mocnych ciosów w żebra.
Nauczyłam się, żeby nawet nie próbować uciec. Byłam świadkiem, gdy jedna z dziewczyn rzuciła się do drzwi, za którymi myślała, że jest wolność. Myliła się, stał za nimi facet, który wpakował jej kulkę prosto między oczy.
- Spójrz na mnie - nakazał, powodując u mnie jeszcze większą panikę.
Nie zdobyłam się na odwagę i nie zrobiłam tego, co mi polecił.
- Spójrz, kurwa, na mnie - powtórzył dużo twardszym głosem.
Trzęsłam się i nadal byłam okropnym tchórzem.
Szybki ruch i wiedziałam, że stanął przede mną.
Ukucnął, następnie poczułam mocny uścisk na włosach, a zaraz pociągnął moją głowę w górę.
Był ogromnym mężczyzną.
Miał na sobie długie, czarne spodnie i kurtkę odkrywającą jego szerokie barki oraz umięśnione ręce.
Bardzo powoli podniosłam wzrok.
Twarz ukrywał pod kominiarką, ale oczy...
Te oczy wyrażają wyłącznie czyste zło.
Colossus
Równo rok temu przyjąłem propozycję pracy od klubu, z którym mieliśmy dobre stosunki.
Jeśli ktoś uważa, że jestem zimnym draniem bez serca - ma rację.
Jeśli ktoś nazywa mnie zabójcą, mordercą - także ma rację.
Nie było mi szkoda tych suk, co tutaj trafiały. Rzadko pojawiały się dziewczyny z przypadku, większość doskonale wiedziała, na co się pisze i jak będzie wyglądała ich przyszła praca. Były wręcz dumne z tego, że będą mogły się pieprzyć z bikerami.
Rzadko jednak zgadzałem się na wytresowanie. Miałem wystarczająco dużo na głowie w swoim klubie, lecz czasem więcej pieniędzy się przydawało.
Na czym polegał trening wybranej dla mnie suki? Musiała przygotować się na wszystko, co może ją czekać, gdy któryś z facetów zdecyduje się ją kupić. W pierwszej kolejności musiałem złamać jej opór. Musiała zacząć być potulnym pieskiem, który zrobi to wszystko, co się jej rozkaże. Do tej pory zajmowałem się dwoma dziewczynami, poszło szybko i gładko, ponieważ ludzie z tego klubu wyłowili je, gdy chciały się sprzedawać tuż przy drodze. Takie jak one po podjęciu decyzji miały robione wszystkie badania i dostawały pieniądze. W zamian miały oddać swoje ciała do momentu końca kontraktu, później podobno pozbywali się ich szybką kulką prosto w serce.
Gdy zdecydowałem się na trzecią sukę, niemal od razu usłyszałem, że to może być trudne zadanie. Nazywali ją Ugly Girl, złapali ją i przyprowadzili tutaj dlatego, że jej śmieszny brat wszedł we współpracę z policją, odtąd był całkowicie pod ich ochroną.
Kojarzyłem go, dlatego nawet przez chwilę nie pomyślałem, że ta mała nie powinna płacić za nie swoje błędy.
Ugly Girl. Jestem naprawdę zaintrygowany tym, dlaczego tak się o niej wyrażają. Czy jest aż taka brzydka?
Zrozumiałem, kiedy ją zobaczyłem.
W momencie gdy złapałem jej włosy i zmusiłem, aby spojrzała w moje oczy, pierwszy raz odkąd pamiętałem, coś we mnie drgnęło...
I zwiastuje kłopoty.
1. Bawiło go łamanie mnie
Colossus
Przyjrzałem się jej zaciekawiony.
Mówili o niej Ugly Girl, nie dopytywałem się dlaczego, była tylko moją kolejną pracą. Oczywiście, dla samego siebie wolałem trenować ładne kobiety. Pierwsza miała na imię Charlotte. Miała rude włosy, wspaniałe kształty, wielkie zielone oczy, napompowane kwasem wargi, ale przede wszystkim była mistrzynią w pieprzeniu. Kobieta ogień. Druga zaś, Marcy, miała ciemne blond włosy, błękitne oczy i jak na mój gust miała zbyt wiele ciała. Nie lubiłem szkieletów, ale także grubasów, jej tyłek niemal wylewał się z jej dżinsów, a piersi ze stanika. Również jednak nie stawiała żadnych oporów, szybko przeszła szkolenie, ponieważ nie musiałem z nią walczyć. Obie przyszły w to miejsce z własnej woli.
Ta mała zdecydowanie była przerażona, ale nawet nie jęknęła, gdy złapałem w garść jej włosy i pociągnąłem, żeby mieć dobry widok na jej twarz.
Pierwsze, na co zwróciłem uwagę, to jej usta. Były pełne, chociaż dolna warga była nieco większa od górnej i to nad nią dostrzegłem po prawej stronie pieprzyk. Był bardzo widoczny, ale też dodawał jej oryginalności. Brwi miała gęste, ciemne, jak jej długie włosy, ale zdecydowanie najlepszym elementem były jej oczy. Wpatrywała się we mnie czarnymi węgielkami, całe jej ciało drżało, bardzo się mnie bała, lecz z powodu mojego uścisku patrzyła prosto w moje.
- Jak masz na imię? - zapytałem.
Wiedziałem jak. Wszystko o niej wiedziałem. Ale taki zabieg pozwalał sprawdzić, w jakiej kondycji jest dziewczyna.
Gdy szybko odpowiadała - w całkiem dobrej, gdy milczała - w tragicznej.
Przełknęła głośno ślinę.
Nie spuszczała ze mnie oka.
Widziałem, jak dokonywała wyboru.
- Abigail - odpowiedziała cicho miękkim głosem.
Była bliska załamania, ale jednocześnie mimowolnie walczyła. Nie sposób było nie zauważyć sińców na jej policzku, domyślałem się, że nie była tu traktowana miło, głównie przez zachowanie jej brata.
- Wiesz, dlaczego tu jesteś?
- Nie - oznajmiła, próbując opuścić głowę, mój uścisk jednak nadal na to nie pozwalał.
Zdała kolejny test. Wiedziała już, jak ma się zachowywać, nie zaczęła się wyrywać, nie prosiła i nie błagała. Była spokojna na tyle, na ile mogła, chociaż całe jej ciało ukazywało przerażenie.
- Wiesz, co cię tutaj czeka?
- Tak. - W jej oczach zalśniły łzy zawodu, ale starannie panowała nad tym, aby nie uleciały. - Masz zrobić ze mnie idealną dziwkę.
Nie mogłem nie przyznać przed sobą, że jej szczera odpowiedź mnie zaskoczyła.
Uśmiechnąłem się tak, że mogła uznać to za okrutne, ale ucieszyłem się, że los jest dla mnie tak łaskawy i nie muszę jej tego oznajmić osobiście. Widziałem jednak w jej oczach, że właśnie odpłynęła jej ostatnia nadzieja.
- Będziesz grzeczna czy będziesz walczyć?
- Nie mam z tobą szans. Nie będę walczyć - wyszeptała.
Puściłem jej włosy, nie umknęło mi, jak się skrzywiła, bo zdawałem sobie sprawę z tego, że ją to bolało.
- Wstań - rozkazałem.
Niepewnie spojrzała w moim kierunku, gdy i ja uniosłem się na nogi. Westchnęła, następnie zacisnęła wargi, ale w końcu stanęła przede mną.
Była średniego wzrostu, drobna i zdecydowanie nad nią górowałem, co było jedynie atutem, ponieważ w ten sposób czuła się jeszcze mniej pewnie.
Miała na sobie tylko koszulę nocną, brudną, zakrwawioną w kilku miejscach, nie wiedziałem, kiedy ostatni raz się myła. Byłem także pewny, że ma mnóstwo ran i jest poobijana. Znałem tych ludzi z klubu, wielokrotnie byli bardzo brutalni.
- A teraz zdejmij wszystko z siebie - powiedziałem surowym głosem.
Widziałem, że się zawahała. I zdawałem sobie sprawę, że zaczynałem łamać jej bariery, ale im szybciej zaczynałem robotę, tym szybciej ją kończyłem, a w moje ręce trafiały pieniądze.
Wreszcie uniosła wzrok, który miała utkwiony na mojej klatce piersiowej, jakby chciała upewnić się, że nie żartuję.
- No dalej - ponagliłem ją.
Abigail
Dlaczego mnie to spotkało?
Dlaczego?
Dlaczego?
Dlaczego?
Widziałam tylko jego oczy, twarz miał ukrytą pod kominiarką, ale byłam niemal pewna, że jego usta wykrzywiają się właśnie w uśmiechu.
Bawiło go łamanie mnie.
Miałam świadomość, że w końcu do tego dojdzie, że będę musiała rozebrać się przed obcym mężczyzną, który wyglądał cholernie jak sam diabeł.
Byłam ubrana wyłącznie koszulę nocną, którą jeden z tych oblechów rzucił mi twarz, jak tylko się tu znalazłam. Zabrali moje ubrania, a teraz mieli mi odebrać również godność.
Miałam dwie możliwości.
Pierwsza to walczyć, ale nie miałam z nim kompletnie szans. Na pierwszy rzut oka widać było, jaki był silny, i nie zdążyłabym nawet mrugnąć, a najprawdopodobniej byłby kolejną osobą, która mnie pobije. Moje ciało i tak było coraz bardziej zmasakrowane.
Druga to zrobić to, co mi rozkazał.
Nie mogłam dłużej patrzeć mu w oczy, drżącymi palcami złapałam koniec materiału i zaczęłam powoli go z siebie zdejmować. Zaciskałam zęby za każdym razem, gdy musiałam delikatnie się powyginać, bo siniaki mocniej dawały o sobie znać.
Po kilku sekundach stałam przed nim całkowicie naga.
Byłam przerażona przez cały czas, odkąd tam trafiłam, lecz wtedy, gdy stałam się tak bardzo bezbronna, strach po prostu mnie obezwładnił. Trzęsłam się, jakby w pokoju była temperatura na minusie. W oczach pojawiły się łzy, które ukazywały stan mojego ducha.
- Kiedy ostatnio się myłaś?
Takie proste pytanie, jednak równocześnie zawstydzające.
Starałam się nie próbować zakrywać się rękami, byłam niemal pewna, że musiałabym zapłacić za to karę.
- Nie pamiętam - przyznałam szczerze.
Czas tutaj leciał powoli, ale robił dziurę w moim mózgu. Wydawało mi się, że dali mi się wykąpać od razu, jak tu trafiłam, i chyba kilka dni później.
Wstyd.
Był potworny, prawie odcinał mi dostęp do tlenu. Dyszałam, jakbym przebiegła maraton.
To nie chodziło tylko o to, że stałam całkiem naga, brudna od zaschniętej krwi, od ziemi, kurzu, poobijana, ale również dlatego, że mężczyzna mógł doskonale przyjrzeć się objawom mojej choroby.
Bielactwo nabyte. Pojawiło się w wieku ośmiu lat, najpierw małe plamy, z czasem rozprzestrzeniło się na całym ciele. Nie pomagał fakt, że miałam ciemniejszą karnację, i było to doskonale widoczne.
Dlatego nazywali mnie tu Ugly Girl. Było to szczęście w nieszczęściu, miałam wrażenie, że się mnie brzydzą, co prawdopodobnie chroniło mnie przed wyrządzeniem mi większej krzywdy niż bicie.
- Zgwałcili cię?
Jego bezpośredniość jeszcze bardziej mnie przerażała.
- Nie.
Na szczęście.
- Bili cię.
To już nie było pytanie.
- Pieprzyłaś się już kiedyś?
Gdyby ktoś mnie zapytał o coś takiego wcześniej, zanim moje życie się skończyło, dostałby w twarz, ale teraz jedynie mogłam skłamać lub się przyznać.
- Tak.
Skłamałam.
Czułam, jak lustrował mnie wzrokiem, nie odważyłam się więcej spojrzeć mu w oczu. Ze strachu, ze wstydu, z desperacji.
- Przyjdę rano i zaczniemy trening - oznajmił.
Widziałam tylko, jak zabrał moją koszulę ze sobą i zostawił mnie samą, zamykając mnie ponownie na cztery spusty.
Nie chciałam płakać, chciałam krzyczeć, drzeć się niemiłosiernie, kopać, bić w ścianę...
Upokorzył mnie.
Totalnie mnie upokorzył.
Nie dał mi większego wyboru, znowu zostałam sama w ciemności, tym razem całkowicie naga i bezbronna i nie pomagał mi zapach jego męskich perfum, który zagościł w pokoju. Przypominał mi on non stop, że zostałam jego własnością.
Zaczyna mnie pokonywać, chociaż to dopiero początek.
Kilka tygodni wcześniej
Moim marzeniem było pójść na studia. Niestety, nie urodziłam się w zamożnej rodzinie, więc musiałam na jakiś czas zrezygnować ze swoich marzeń. Ale starałam się i walczyłam, by je spełnić.
Zaraz po ukończeniu szkoły poszłam do pracy, a właściwie do dwóch. W pierwszej pomagałam mojej ciotce, była krawcową. W drugiej pracowałam co dwa dni, a konkretniej w sklepie z pamiątkami, i to właśnie stamtąd wychodziłam dwudziestego drugiego października, gdy mnie porwano.
Zamknęłam około dwudziestej drugiej, a nawet trochę po. W tym dniu było wielu turystów, szczególnie dzieci z podstawówki, którzy narobili wielkiego okropnego bałaganu. Byłam pedantką, musiałam być pewna, że zostawiałam wszystko w idealnym porządku, dlatego zamykałam sklep dość późno, robiło się już ciemno.
W Portland przez większość czasu padał deszcz i wtedy również nie było inaczej.
Objęłam się rękoma, ruszając do domu. Miałam kawałek drogi, lecz nie chciałam prosić taty o podwózkę. Nie czuł się ostatnio najlepiej, a ja nie miałam nic przeciwko temu, żeby się przejść.
Ulice były niemal puste, było ciemno i chłodno.
Przechodziłam akurat tuż obok żółtego auta, gdy zaczepił mnie jakiś mężczyzna.
- Przepraszam?
Odwróciłam się nagle w stronę dochodzącego głosu.
- Tak? - zapytałam.
Stał oparty o drzwi, wyglądał, jakby coś go bolało, a prawą rękę miał w gipsie. Na pierwszy rzut oka nie sprawiał wrażenia podejrzanego, był niewiele wyższy ode mnie, starszy, z długą brodą i włosami do ramion, jego kurtka była na niego za duża i stękał za każdym razem, gdy zrobił jakiś ruch.
- Czy byłaby pani tak miła i pomogłaby mi włożyć tę torbę do bagażnika? - Wskazał na coś, co leżało przy jego stopach.
Teraz wiem, że powinnam była zwiewać gdzie pieprz rośnie, nie zastanawiać się nawet przez chwilę, albo po prostu przejść obok i udać, że go nie słyszałam, ale nie byłam w stanie przejść obok człowieka, który potrzebował pomocy. A tym bardziej że dobrze grał osobę, która nie ma złych zamiarów.
- Oczywiście - powiedziałam, a nawet się uśmiechnęłam do niego.
- Jest pani przemiła - skomentował, podchodząc do tyłu samochodu, przy którym już stałam.
Powinnam była zauważyć, że ten facet nagle przestał jęczeć z bólu i bez problemu poradził sobie z otworzeniem bagażnika, chociaż miał rękę w gipsie. To wszystko było podejrzane. Teraz, lecz nie wtedy.
Złapałam torbę, nachyliłam się, żeby nie uderzyć głową w szybę.
- Myślisz, że w jakim czasie twój tata zorientuje się, że zaginęłaś? - zapytał nagle.
Jego sylwetka pojawiła się zbyt blisko moich pośladków, pozostawiając mnie w upokarzającej pozycji, ponieważ mocno się nachylałam.
Poczułam się nieswojo, ciało sparaliżowała panika, nie byłam jednak w stanie wykonać choćby ruchu. Usłyszałam tylko świst, poczułam mocne uderzenie w głowę i zapadła ciemność.