Ucho żyrafy - Janusz Osęka

Kup ebooka

12.60 zł
11.34 zł (6,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SPIS TREŚCI

AUTOR O SOBIE

KOMUNIKAT

MÓZG ELEKTRONOWY

W SPRAWIE KRASNOLUDKÓW

UCHO ŻYRAFY

CZY TAK POWINNA WYGLĄDAĆ TURYSTYKA?

WYJAZD ZA GRANICĘ

NAJKRÓTSZE NOWELKI

DALEKOWZROCZNY

POGODA DUCHA

POBIELAK

WIECZÓR W PARKU

PRZYGODA MIŁOSNA

EROTYK

PRZYSŁUGA

SPACER WIOSENNY

NAJKRÓTSZE NOWELKI

WIZYTA U MINISTRA

OGŁOSZENIE

RADY UŁATWIAJĄCE ŻYCIE

KORZYŚĆ MATERIALNA

POSADA

NAJKRÓTSZE NOWELKI

PROBLEM

METODY PROPAGANDY

POGAWĘDKA

WAŻNY GOŚĆ

PRZYSŁUGA

RELACJA

SPOTKANIE

NAJKRÓTSZE NOWELKI

DEMON HAZARDU

ATRAKCJA

SYTUACJA BEZ WYJŚCIA

HISTORIA MAKABRYCZNA

TRYBUNA WAGABUNDY

W DOMU POWIESZONEGO

CYRK PCHEŁ

PROBLEM DOROSŁYCH

ILE JEST 2 X 2

PROŚBY

TAM GDZIE MNIE NIE MA

SKRZYDŁA

KRÓL WRÓCIŁ

NAJKRÓTSZE NOWELKI

OGŁOSZENIE

MÓZG ELEKTRONOWY

Mózgi elektronowe osiągnęły ostatnio wysoki poziom intelektualny. Rozwiązują zawikłane problemy, komponują utwory muzyczne, rozmawiają w obcych językach, a pewien mózg amerykański nawet zwariował od nawału myśli. Są tacy, którzy twierdzą, że mózgi elektronowe mają duszę, ale tej kwestii rozważać nie będziemy, by nie zaplątać się zbytnio w sprawy religijne.

Jeden z mózgów elektronowych odwiedził w tych dniach Warszawę. Na lotnisku czekała oczywiście delegacja z kwiatami, radio, telewizja. Profesor, członek regularny, korespondent PAN, przywitał gościa w języku esperanto, na co mózg w krótkich serdecznych słowach odpowiedział czystą polszczyzną:

- Niech mi wolno będzie pozdrowić polską ziemię i jej bohaterskich syyyyyyyyynnnnnnn... sssssyyyyyynnnnn...

- Psiakrew, spadek napięcia! - powiedział profesor członek do swego asystenta.

Mózg, jąkając się bezradnie, patrzał z konsternacją na kabel, który biegł w kierunku elektrowni lotniska.

- Wrzucić mu trzecią fazę - radził szofer delegacji.

- Panie Kowalik, co jest, do jasnej cholery - krzyczał szef elektryków - dawaj pan prąd na gościa!

- Nie da rady - wołał Kowalik - siódemka wysiadła... Mówiłem, że szprajsy zglejowane przysłali, do d... z taką robotą!

Wobec tego wiceminister zaczął bić brawo, mózg wniesiono do samochodu i wszyscy odjechali w stronę miasta.

- Oto mijamy nowe osiedla robotnicze - tłumaczył asystent.

- Nie wysilajcie się, kolego, on jest głuchy jak pień - rzekł profesor. - Przecież nie podłączony.

Mózg dzwonił lampami podskakując na kocich łbach.

W hotelu postawiono gościa w korytarzu, delegacja zaś rozpoczęła rozmowy w sprawie pokoju.

- Było zamawiane, ale nic wolnego nie mamy. Może być łóżko w dwunastoosobowym.

- Ależ to jest mózg elektronowy! - oburzał się profesor. - Wybitne osiągnięcie nauki!

Portier był uparty.

- Nie urodzę. Poza tym uprzedzam, że w hotelu nie wolno używać grzejników...

- Jak pan śmie obrażać! - wołał asystent.

- Ależ panowie, proszę sobie nie robić kłopotu, jakoś przestoję do rana na korytarzu - wtrącił się mózg, który tymczasem podłączono do sieci.

Ponieważ sytuacja pachniała skandalem, wiceminister wsunął do ręki portiera dwieście złotych i pokój się znalazł.

Winda była akurat nieczynna, więc mózg należało wnieść po schodach.

- Za wniesienie tej lodówki szefunio musi beknąć trzy stówy - oświadczyli ludzie do noszenia. Asystent zapłacił, a profesor wytarł rękawem na tylnej ścianie mózgu napis "Cesiek gówniarz", umieszczony tam, nie wiadomo kiedy, przez chuliganów.

W pokoju znów włączono mózg do prądu i zjedzono kolację, bo do wieczornego bankietu było jeszcze parę godzin. Kelner przyniósł rachunek: 376 złotych i 75 groszy.

- 242 złote i 25 groszy - poprawił go mózg.

Kelner powiedział, że jest człowiekiem omylnym i musi się mylić, żeby żyć.

Wkrótce zaniesiono mózg na salę bankietową, pełną już ludzi.

- Oj, jaki luksusowy, jaki zagraniczny - zachwycali się obecni obmacując mózg rękami.

- Ile jest 87 643 x 75 498? - spytał pewien naukowiec.

Pytania zaczęli zadawać wszyscy.

- Ile jest 98 567 453 748 223 x 888 345 227? Ile jest pierwiastek z 453 852 577?

Mózg czuł się lekko zażenowany tym egzaminem, ale odpowiadał grzecznie i wyczerpująco. Zgromadzeni dziwili się głośno, jedynie pewien przyjezdny malkontent zauważył:

- U nas w Skarżysku jest księgowy, to ten dopiero liczy w pamięci...

- Co on może mieć w środku? - zainteresował się kierownik ośrodka badawczego w Białymstoku.

Odkręcono mózgowi przednią ściankę i zaczęto wydobywać na wierzch katody.

- Ależ, proszę, nie przy paniach... - bronił się oszołomiony mózg. W zamieszaniu zginęły dwie lampy, które ktoś wziął sobie na pamiątkę i mózg zaczął seplenić.

- Ależ, pfoszę, nie pfy paniach...

Kiedy podano napoje, nastrój ożywiał się stopniowo.

- No to siup, panowie, pod mózg!

Towarzystwo odnosiło się do mózgu ze stale wzrastającą przychylnością. Niektórzy głaskali go po ściankach, inni szarpali za druty w celu zwrócenia na siebie uwagi.

- Panie mózg! Co? Ze mną się pan nie napijesz?

- Pfoszę pfanów, ja nie piję - opierał się gość.

- Co? Gardzi pan mną? No, móżdżek, cyk, jednego, nie zaszkodzi! Wlać mu w elektrody!

Nad ranem w pustej sali bankietowej stał pomazany sosem tatarskim i oblany wódką pijany mózg elektronowy i śpiewał:

- Więc przepijmy naszej babci domek cały!

Podobno po powrocie do swego kraju zagląda coraz częściej do kieliszka, mówi od rzeczy, a my będziemy musieli płacić odszkodowanie w dewizach.