Jak inaczej mógłby się Bóg ze mną porozumieć, jak nie przez moją wyobraźnię.
Św. Joanna d'Arc
W naszym współczesnym świecie nauczono nas wierzyć tylko w takie rzeczy, które potrafimy logicznie wytłumaczyć. Nauczono nas wierzyć, że w życiu liczy się przede wszystkim gonitwa za uznaniem i prestiżem, branie udziału (i zajmowanie wysokich miejsc) w wyścigu szczurów. Mówi się nam, że rozwój to wspinanie się po szczeblach kariery.
I co w ten sposób osiągamy?
Jaką cenę za to płacimy?
Czy rzeczywiście cena jest warta celu?
Depresja, jako choroba cywilizacyjna, mówi więcej niż tysiące słów. Depresja - poczucie opuszczenia i bezsilności, poczucie totalnej obcości na wrogiej ziemi i bezsilność wobec nawet błahej okoliczności, z którą trzeba walczyć.
Urodziłeś się po to, aby być prawdziwy - nie idealny. Urodziłeś się po to, aby być sobą, a nie przebierańcem na cudzej maskaradzie ubranym w kostium oczekiwań i wyobrażeń innych.
Cywilizacja dała nam wiele wspaniałych wynalazków i udogodnień - problem w tym, że zadbała tylko o fizyczną część naszego życia, ignorując duchowe, emocjonalne i psychologiczne aspekty; przekonała nas, że to, co się liczy, to, co może zmienić na lepsze nasze życie, to przede wszystkim fizyczne działania, którymi masz wyrzeźbić sobie to wymarzone życie. I co się dzieje? - okazuje się, że nadal masz dwa życia: to, które prowadzisz i to, które mógłbyś mieć (do którego powracasz marzeniami).
Od momentu, gdy pojawiłeś się na tym świecie, podlegałeś społecznemu, kulturowemu warunkowaniu, które miało cię doprowadzić do bycia zadowolonym z tego, co twoje otoczenie nazywa normalnym życiem, które co do zasady polega na tym, że godzimy się na to, co życie przyniesie.
Co składa się na normalne życie? - to między innymi:
- dopasowywanie się;
- uczenie się pilnie zasad;
- wypełnianie zobowiązań (to, co twoja kultura i rodzina uznaje za twoje zobowiązania);
- płacenie podatków;
- chodzenie do pracy (najczęściej na etat);
- porównywanie się z innymi;
- zdobywanie coraz więcej wiedzy;
- posiadanie (nie tylko dóbr materialnych, ale także miłości, przyjaźni i innych uczuć);
- wygrywanie (jakbyś był na nieustającej wojnie).
Czy to źle, że są zasady?, że istnieją zobowiązania?
Nie - pod warunkiem, że:
- porządkują relacje między ludźmi, a nie są dyktaturą bezwzględnie tępiącą indywidualność każdego z nas i ograniczającą samodzielne myślenie;
- jeśli jesteś podekscytowany nadchodzącym kolejnym dniem, niezależnie od tego czy jest to piątek, czy niedziela wieczór, względnie poniedziałek;
- odczuwasz sens i potrafisz celebrować życie, znajdujesz czas na wdzięczność, na pielęgnowanie relacji i związków -na pasję zwaną życiem.
- Zmiana nastawienia, stanu świadomości i konstruktywne myśli nie przemienią tego świata - bo nie taki jest cel. Wewnętrzna wolność, która jest efektem zmiany twojego stanu świadomości, uwalnia od budowania swojego życia na czynnikach zewnętrznych: symbolach, iluzjach, alternatywnych rzeczywistościach (kiedy to przebywanie na facebooku staje się życiem, a poza nim - życiem pozagrobowym). Zmiana postrzegania, stanu świadomości powoduje, że przestajesz odczuwać potrzebę, aby świat zewnętrzny się zmienił i dostosował do ciebie, przestajesz mieć potrzebę bycia samozwańczym zbawicielem, który w swoim mniemaniu - posiadł ostateczną wersję prawdy. Taka potrzeba powoduje, że wyruszasz na wojnę - walczysz z niewierzącymi, a więc napotykasz na opór, stajesz się coraz bardziej sfrustrowany, bo świat nie odpowiedział entuzjazmem na twoją prawdę. Zmiana postrzegania prowadząca do wolności wewnętrznej uwalnia cię od przekonania, że życie to walka - walka z innymi i ze sobą, walka ze strachem, lękiem, walka o to, kto ma rację, o stanowiska, o uznanie, o pochlebstwa. Zaczynasz dostrzegać, że otworzyłeś wiele frontów w swoim życiu i nieustannie walczysz, mając nadzieję, że jak wygrasz, to... no właśnie - to co? Każda walka tworzy opór, a rozwiązanie zamienia w problem, który usiłujesz rozwiązać: walczysz ze swoim strachem, lękiem, a on - powraca większy, silniejszy i bardziej gwałtowny. Gdy odwracasz nastawienie, przestajesz walczyć, miotać się i szarpać. Do drzwi zapukał strach, otworzyła mu odwaga i... nikogo nie było.[1]
Zastanów się, co chcesz mieć, zadaj sobie to pytanie, jaki byś był, gdybyś to miał: i od razu przejdź do bycia takim. Oto w skrócie ta zasada: w życiu nie musisz robić niczego. Chodzi tylko o to, jakim być. Neale Donald Walsch
To, co ukształtowało ciebie w dzieciństwie i we wczesnej dorosłości, ma ogromny wpływ na twoje późniejsze (tj. obecne życie). To w dzieciństwie kształtowane są (przez innych) twoje-nie twoje przekonania, poglądy, wyobrażenia, iluzje, domniemania i wszelkie inne programy (tworząc twoje wyobrażone-JA), które sterują twoimi decyzjami i postępowaniem - a czy są korzystne dla ciebie? Przyjrzyj się swojemu życiu, a poznasz odpowiedź.
Czy wiesz, że wpływ na twoją rzeczywistość sposobu myślenia (czyli przekonań, przesądów, interpretacji) to 99,9%, a czynności (czyli technik, metod, know-how) to raptem brakujące 0,01%?
Skoro myśli są tak ważne, to na dobry początek zrób sobie mały eksperyment: spróbuj pozbyć się rozmyślania o negatywnych rzeczach. Nawet nie chodzi o to, abyś przez cały czas myślał tylko o pozytywnych, ale aby pozbyć się większości tych negatywnych, dołujących rozmyślań. To, co nieznane lub niekorzystne przyciąga twoją uwagę, a ponieważ zadaniem umysłu jest uchronić ciebie przed potencjalnym niebezpieczeństwem kryjącym się za niektórymi zdarzeniami, umysł nie odróżniając szefa tyrana od tyranozaura, dzikiego lwa od audytorium na sali wykładowej, automatycznie włącza tryb: walcz, uciekaj albo giń. Blokuje nas przede wszystkim strach, nieustannie kłębiące się w głowie pytania: "Czy dam radę? Czy się do tego nadaję?" To wywołuje negatywne emocje (czyli energię o niskiej częstotliwości), które reprezentują pytania: "w jaki sposób? kiedy? i dlaczego (tak późno)?" Skoncentruj się lepiej na co, zaufaj nieznanemu, a w odpowiednim momencie zdarzą się okoliczności, które zaprowadzą ciebie tam, gdzie (tym razem) ty zechcesz.
Najczęściej impulsem do zmian, do radykalnych zmian, impulsem do zatrzymania się i refleksji "jaki jest sens mojego życia" jest trudna sytuacja - krzyż, który jesteś zmuszony wziąć na swoje barki. Droga krzyżowa to całkowite odwrócenie wartości. Oto najgorsza rzecz w twoim życiu (twój krzyż) okazuje się jednocześnie najlepszą, jaka ci się kiedykolwiek przytrafiła, ponieważ zmusza cię do poddania się (rezygnacji ze stawiania oporu), przestajesz walczyć z życiem, akceptujesz je; już nie wypowiadasz mu wojny, ale reagujesz, odpowiadając na okoliczności.
Ideał twojej duszy to przestrzeń, rozwój i bezmiar. Twoja dusza potrzebuje tylko jednego: móc się rozwijać, rosnąć i ogarniać nieskończoność. Dlaczego? Ponieważ twoja dusza jest nieskończonością.[2] Niewielu jest gotowych, by poświęcić się wypełnieniu swojego duchowego przeznaczenia. Jeśli jednak twoje pragnienia mają być spełnione, musisz uświadomić sobie inną rzeczywistość, w której wszystko jest możliwe, w której nie identyfikujesz się z mimowolnym potokiem myśli, będącym co do treści efektem wprogramowanych w ciebie za młodu poglądami, mającymi przygotować ciebie do zwyczajnego (czyli pełnego ograniczeń) życia. Budowanie swojej tożsamości na bazie tego, czego zostałeś nauczony, tworzy wewnętrzne rozdarcie, które przejawia się w postaci duchowego bólu. Świat fizyczny chce, abyś walczył o sukces, o szczęście definiowane konsupcjonizmem, o bogactwo materialne, prestiż społeczny, karierę zawodową. A twój duch chce po prostu, abyś był szczęśliwy w obfitości i spełnionych pragnieniach definiowanych przez miłość.
W naszym współczesnym społeczeństwie uczy się nas wierzyć tylko w takie rzeczy, które potrafimy logicznie zrozumieć. Nie uczy się nas, że Uniwersalne Prawo[3] posiada nieskończony potencjał możliwości oraz, że moc ta jest do naszej dyspozycji i może być wykorzystana do sprowadzania cudów do naszego własnego życia. Celem naszego życia jest nauczyć się kochać siebie i przyjąć pełną odpowiedzialność za to, jaki jesteś. Nie uda ci się przezwyciężyć słabości walcząc z nią czy wymyślając jakiś sposób na jej pokonanie. Słabość przezwycięża się zostawiając ją za sobą. Oznacza to, że uświadamiasz sobie wewnętrzne tendencje, które są przyczyną twojej słabości, a które nie wspierają twojej wiary w siebie, nie umacniają twojej miłości do siebie i mówisz: już dłużej nie chcę być taki! Wówczas porzucasz wątpliwej jakości wzorce myślowe. Uniwersalne Prawo zawsze będzie z tobą, czasem w mniejszym a czasem w większym stopniu. Możliwe, że z początku będzie to walka, gdyż twój umysł nie rozumie praw rządzących potencjałem twoich możliwości, będzie on wykazywał tendencję do tego, aby doradzać ci logicznie.[4]
Po co ta książka?
Po co w ogóle kolejna książka odwołująca się do szeroko rozumianego rozwoju duchowego?
Stosując w moim życiu wskazówki wielu duchowych nauczycieli, takich jak: Joseph Murphy, dr Joe Dispenza, Ekhart Tolle czy Neville Goddard, zastanawiałam się, dlaczego nie otrzymuję oczekiwanych rezultatów. Wreszcie doszłam do wniosku, że:
- Była to niecierpliwość wynikająca z braku wiary oraz z chaosu działań - chęć zrobienia wielu rzeczy naraz, oraz robienie na siłę (działania nie wynikały z podszeptu serca, ale ze zniecierpliwienia i strachu).
- Gdy budujesz dom, koniecznie musisz zacząć od fundamentów, potem ściany, więźba dachowa, dach i wreszcie prace wykończeniowe - nie możesz pomieszać kolejności, ani opuścić żadnego z wymienionych etapów - tak samo w rozwoju duchowym: ważna jest kolejność i wszystkie kluczowe elementy trzeba uwzględnić; nie ma dróg na skróty (kto skrótami chadza, ten do domu nie wraca).
- Skoro przez lata żyłam według imperatywu jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, zmieniaj to co fizyczne: znajdź lepszą pracę, zrób kolejny fakultet, zdobądź nowe kwalifikacje, bezpodstawnie oczekiwałam, że w przeciągu miesiąca zmienię swoje wewnętrzne (wypływające z podświadomości) przekonania i od razu skutecznie zastosuję techniki, takie jak medytacja, wyobrażanie lub postanowienie.
- Obraz samego siebie przechowywany w sercu, latami ignorowane wewnętrzne dziecko - błędnie założyłam, że troskliwa opieka i praca nad nimi natychmiast wyda wspaniałe owoce.
Moje wnioski i przemyślenia wydały mi się na tyle istotne, aby nadać im formę książki.
Nie traktuj ich jednak jako prawdy objawionej lub prawdy ostatecznej - te wnioski są wskazówkami, które odczytałam z własnego doświadczenia, a które mogą okazać się przydatne również dla ciebie.
Teraz nasuwa się słuszne pytanie - a czymże jest w ogóle prawda?
Iluzje o sobie, wybiórcza percepcja i zniekształcona interpretacja. "To ja mam rację! A ty się mylisz!" - przekonanie o prawdziwości tego stwierdzenia jest bardzo niebezpieczne, zarówno w stosunkach międzyludzkich, jak też w interakcjach między wyznaniami. Wiara, że jesteś jedynym, który posiadł monopol na prawdę, deprawuje twoje działania, aż do granic szaleństwa. Przykład? - inkwizycja, w której postawiono prawdę wyżej niż życie człowieka. Ale: jaką prawdę? Czyją prawdę? Ludzie wówczas żyjący byli zmuszeni wierzyć w zbiór myśli egotycznego umysłu, wąskiej interpretacji "Świętych Ksiąg". Ofiary inkwizycji najczęściej nie miały w ogóle pojęcia, o co chodzi, ale w oczach tych, którzy mieli władzę, zbłądziły i zasłużyły na karę.[5] W ten sposób używana myśl staje się zabójczą ideologią. A Miłość (Bóg/ Źródło[6]) - nie mająca absolutnie nic wspólnego z jakąkolwiek ideologią - jest po prostu dostrzeganiem i doświadczaniem jedności: z tym światem, z drugą osobą, i co najważniejsze, ze sobą samym. Jezus mówi: "Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy."
Cynicy zawsze krytykują, natomiast ludzie intelektu są świadomi tego, co się wokół dzieje, ponieważ analizują sercem. Analiza otwiera umysł, krytyka natomiast oślepia, analiza sprawia, że odróżniamy drogowskazy od celu.
Jeśli umiesz sprawić, żeby człowiek czuł się winny, możesz skłonić go do robienia tego, czego bez tego odczucia nigdy by nie zrobił. Większość ludzi nie żyje w teraźniejszości, odkąd oderwali się od stanu łaski, wchodząc w sferę czasu i umysłu, w nieświadomość własnego istnienia. Jezus pyta: "Co chcesz, abym ci uczynił?"[7] Jezus nie zakłada niczego z góry, czeka, aż człowiek jasno zadeklaruje: "Panie, abym przejrzał." Kluczem do rozwoju nie jest nauka na pamięć tekstów uznawanych przez ludzi za święte, ale zwrócenie się do Boga i doświadczanie Miłości.
A zatem: czym jest prawda? - jeśli będziesz patrzył sercem, to otworzysz się na miłość - i dowiesz się. Książki, takie jak ta, mogą zaoferować tobie tylko wskazówki, podać propozycję, w jaki sposób poszukiwać prawdy - ale dopóki sam nie poczujesz miłości w sobie, nie poznasz prawdy. Nikt z zewnątrz nie ma możliwości pokazać ci ostatecznej prawdy, jedyne, co może, to wskazać kierunek - poszukać prawdy (zwłaszcza tej o sobie) musisz sam osobiście. To czyn człowieka - twój czyn - odzwierciedla albo prawdę, albo iluzje (po owocach poznacie!). Czy można prawdę ująć w słowach? Tak, ale słowa nie są nią samą, są tylko wskazówkami. Prawda jest nierozerwalnie związana z tym, kim jesteś. Tak - w tobie mieszka prawda (Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Ducha Świętego?). Jeśli będziesz prawdy szukał gdzie indziej, zostaniesz oszukany; "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" - a skoro Duch Święty mieszka w tobie - odnajdziesz prawdę tylko w sobie (w swoim sercu)[8]. Jezus mówi tu o najgłębiej ukrytym JA JESTEM, o podstawowej tożsamości każdej kobiety i każdego mężczyzny. Kiedy nawiązujesz kontakt z tym wymiarem, który znajduje się w twoim wnętrzu, wówczas wszystkie twoje czyny i związki z ludźmi odzwierciedlają jedność (Jednię). Kontakt nawiązujesz tylko w teraźniejszości. Poczuj siebie - wezwanie: zaprzyj się samego siebie! - dotyczy ego (a więc iluzji o sobie, fałszywego, wyobrażonego JA) - oznacza negację wyobrażeń o sobie. Kiedy to zrobisz, pozostanie tylko światło świadomości, ono oświetli twoje prawdziwe-JA JESTEM. Wtedy głęboko zrozumiesz, że wszystkie formy są niestabilne, na czele z tymi materialnymi, i odzyskasz spokój. Gdy jesteś wystarczająco wyciszony i słabnie zgiełk myśli, możesz uświadomić sobie ukryty Byt w sobie, życie wieczne, Istnienie, radość i spokój Boga w tobie. Kiedy fundamentem twoich działań stanie się wewnętrzne zestrojenie z chwilą obecną, wówczas inteligencja samego życia - Źródła nadaje twoim czynom moc, zespalasz się z jednością i samym życiem. "Jestem, który jestem" - Bóg, czysta obecność, całkowicie poza czasem. "Jam jest Alfa i Omega, Jam jest Ten, kto żyje." Alfa i Omega - początek i koniec stają się jednością (spotykają się w jednym Źródle), nie podlegają czasowi (przeszłość i przyszłość spotykają się w nieustającej teraźniejszości, w oceanie czasu). Aby uświadomić sobie Istnienie, musisz odzyskać zawłaszczoną przez umysł świadomość. "Ten, który żyje" - tylko świadomy człowiek może żyć, bo w pełni odczuwa swoje Istnienie, zamiast dawania ślepej ufności iluzji Istnienia, oraz hiperrzeczywistym znakom podającym się za rzeczywistość.[9]
Zauważysz zapewne, że bardzo często powołuję się na przemyślenia Neville'a Goddarda. Już w trakcie pisania tej książki, zaczęłam zapoznawać się z myślą tegoż Autora - i jestem przekonana, że warto. Neville miał wpływ na wielu duchowych myślicieli, jak np. Joseph Murphy czy Dr Wayne'a W. Dyer'a, ale odnalazłam echa nevillowej myśli także u Ekharta Tolle (w każdym mąć razie, wnioski Ekharta Tolle'a były kompatybilne z wnioskami Neville'a). Co więcej, reputacja Neville'a rośnie, ponieważ jego tezy i przemyślenia są zgodne z kluczowymi kwestiami w dzisiejszej debacie dotyczącej fizyki kwantowej. Uważam, że tym bardziej warto poznać nauki Neville'a.
Pisząc tę książkę porządkowałam swoją wiedzę, aby jeszcze skuteczniej stosować wiele sprawdzonych technik prowadzących do osiągnięcia głównego celu: harmonii wewnętrznej w jedności ze sobą samą oraz innymi ludźmi. Doświadczenie i praca nad książką wskazało mi, dlaczego długo byłam nieskuteczna w stosowaniu tychże technik - otóż zaczęłam (jak większość) od wizualizacji, afirmacji, zamiast zacząć od samej siebie - od spojrzenia sobie w oczy i powiedzenia tych najtrudniejszych i zarazem najpiękniejszych słów: Kocham cię, dziękuję, przepraszam, wybaczam. O! Jakież to trudne! I jakie wyzwalające! Spróbuj! Co z tego, że wizualizujesz, manifestujesz, medytujesz, skoro w podświadomości tkwi sabotażysta, fałszywe przekonania w stylu: nie zasługuję!, zadowalaj się gorszym (nie bądź zachłanny)!, itp. To, co niekorzystnego tkwi w podświadomości - to obróci w proch każdą manifestację czy medytację. Czy jesteś w stanie wzbudzić w sobie tak głęboką i mocną wiarę, która będzie w stanie rozbroić niekorzystne oprogramowanie? Jeśli tak - szczerze gratuluję! Obawiam się jednak, że najczęściej jest tak, że podświadome przekonania osłabiają wiarę, bez względu na to, jak bardzo pragniesz uwierzyć.
Głęboko wierzę w to, że i dla Ciebie - Droga Czytelniczko / Drogi Czytelniku - ta książka będzie uporządkowaniem chaosu oraz źródłem wskazówek, jak wykorzystać dzemiącą w tobie moc dla dobra własnego i otaczających ciebie ludzi.
Wprowadzajcie Słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. (...) Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo wolności i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapomnienia, ale wykonawcą dzieła... Jk. 1:22 i 25
Najważniejsze (i przesądzające, czy odniesiesz sukces, czy nie) jest to, jak bardzo chcesz się nauczyć i na ile jesteś gotowy pod wpływem tych informacji zmienić swoje myślenie i działanie, a w konsekwencji swoje życie. Ludzie dużo rzeczy chcą, ale szybko im się ta chęć wyczerpuje (gdy muszą coś zrobić i robić to systematycznie przez dłuższy czas), brakuje im palącego pragnienia, niezgody wobec tego, co ich otacza, niezgody tak głębokiej, tak wkurzającej, że stają się gotowi wyruszyć w nieznaną i nieoczywistą drogę. Gdy stają w obliczu sposobu postępowania, które obejmuje trudne lub nieprzyjemne czynności, krótkoterminowe koszty przejścia do czynów potrafią przesłonić korzyści wynikające z osiągnięcia celu. Gdy tworzysz coś, tworzysz to dwa razy - najpierw w wyobraźni potem w rzeczywistości. Jesli masz zamiar osiągnąć przełom i wznieść się na wyższy poziom, czeka cię zmierzenie się ze swoim strachem, niepewnością i dyskomfortem; czeka ciebie wędrówka przez pustynię; szybko zostanie zweryfikowane, czy jesteś zainteresowany zmianą, czy całym sobą pragniesz tej zmiany. Kiedy jesteś zainteresowany, poświęcasz temu czas i energię tylko przy sprzyjających warunkach, gdy nie osiągasz spodziewanych, wyobrażonych rezultatów, szybko bez zwłoki rezygnujesz. Natomiast pragnienie - palące pragnienie - wyzwala pełne zaangażowanie. Pragnienie to często zostaje wzbudzone w przełomowym momencie twojego życia (utrata pracy, rozpad związku, gdy odkrywasz, że wspólnik w interesach oszukał itd.). Przełomowy moment to ten, w którym krzyczysz: Tak dłużej być nie może! Dość tego! To był ostatni raz! Tak dalej żyć nie mogę! Palące pragnienie sprawia, że wymówki przestają istnieć, zastanawianie się "czy to ma sens" nawet nie przychodzi ci do głowy - a ty cierpliwie robisz to, co musisz zrobić choćby nie wiem co. Tworzenie w tej rzeczywistości odbywa się przede wszystkim poprzez zmianę świadomości, sposobu myślenia, zmianę swoich dotychczasowych przekonań i poglądów.
Mierząc się z transformacją swojego życia będziesz przechodzić huśtawki emocjonalne, warto je poznać - gdy będziesz świadomy, co się z tobą dzieje, większe będzie prawdopodobieństwo, że przetrwasz je i wytrwasz na obranej drodze; zgodnie z zasadą: przejmujesz kontrolę nad tym, co sobie uświadomisz.
Czekają ciebie następujące etapy:[10]
- nieuświadomiony optymizm [bywa, że huraoptymizm] - nie trwa długo, w miarę jak poznajesz więcej szczegółów na temat tego, co musisz zrobić, optymizm ustępuje świadomemu pesymizmowi.
- świadomy pesymizm - moment, w którym korzyści przestają w twoich oczach sprawiać wrażenie możliwych do osiągnięcia w najbliższej przyszłości (o ile w ogóle), zaczynasz coraz bardziej uświadamiać sobie koszty podjętego wysiłku. Coraz częściej pytasz sam siebie: czy zmiana i potencjalne korzyści są tego warte? I rozmyślając w ten sposób wkraczasz w
- dolinę rozpaczy - punkt, w którym najwięcej osób wywiesza białą flagę; doskwiera ci ból związany ze zmianą, a korzyści sprawiają wrażenie, jakby się oddalały. Dochodzisz do przekonania, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do dotychczasowego porządku rzeczy - i znajdujesz usprawiedliwienia i wymówki typu: W sumie to nie było aż tak źle! W tym momencie widać, jak ważne jest mieć cel i wizję swojej wymarzonej przyszłości, wiedzieć dlaczego podjąłem się tego. Jak przebrniesz przez ten ten trudny etap, docierasz do momentu, w którym odczuwasz
- świadomy optymizm - gdy twoje działania zaczynają przynosić pierwsze owoce, a koszty wprowadzanych zmian maleją. Zasadniczą kwestią jest kontynuowanie dotychczasowych wysiłków, aby poczuć smak
- sukcesu i spełnienia - momentu, w którym doświadczasz korzyści wynikających z nowych zachowań, a koszty transformacji praktycznie znikają. Za każdym razem, gdy docierasz do końca cyklu, poszerzasz swoje możliwości i wzrasta twoja pewność siebie.
Nie wiem ilu z was wyniesie z tej książki coś wartościowego i będzie wykorzystywać w życiu zdobytą wiedzę, a ilu tylko przeczyta i zapomni. Przekazuję wiedzę najlepiej jak potrafię, z najlepszymi intencjami płynącymi prosto z serca, ale to ty musisz być gotowy do działania, ty musisz podjąć decyzję: zaczynam działać - przestaję zrzędzić!
Wiecie, że macie zedrzeć z siebie starego człowieka, który hołdował dawnemu sposobowi życia i którego niszczyły zwodnicze żądze. Zamiast tego macie poddawać się odnowie w duchu waszego umysłu i oblec się w nowego człowieka, stworzonego według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy. Ef. 4:22-24
Jeśli nic nie zrobisz, nic się nie zmieni!
Skoro to ja stworzyłem to, co mam i to, czego nie mam, to logiczne, że jeżeli zacznę myśleć i działać na odwrót niż do tej pory, to mogę zamienić braki na obfitość, (nawet największą) katastrofę na sukces, strach na miłość, oczekiwanie na zaufanie. Musisz być jednak gotowy...
Człowiek, który nie potrafi zapanować nad sobą, jest jak zdobyte miasto zostawione bez murów.[11]
Układ treści jest kompromisem niezbędnym do tego, aby opis i rozważania były możliwie jak najbardziej jasne i zrozumiałe. Oddzielne opisywanie różnych zjawisk i aspektów sprzyja lepszemu zrozumieniu, jednak zawsze musisz mieć z tyłu głowy, że wszystko funkcjonuje jednocześnie, albo jeden aspekt wynika z drugiego i prowadzi do trzeciego, np. gotowość na coś prowadzi wprost do rozważań o Prawdziwym oraz Wyobrażonym-JA; Wyobrażone-JA doprowadza do iluzji; Prawdziwe-JA - do "wewnętrznego dziecka" oraz do połączenia z Bogiem; wytworem umysłu jest min. strach i niepokój, a rozwiązaniem jest uważna obecność (mindfulness); itd. Dlatego układ treści i zagadnienia które omawiam w nich oddzielnie, musisz traktować jako część całości -ponieważ w istocie są aspektami wielowymiarowego JESTEM (tak jak ręce, nogi, oczy, uszy składają się w jedną całość nazwaną człowiekiem).
Ale muszę ostrzec ciebie:
Ta nauka nie jest dla słabych. Nie jest też dla tych, którzy szukają ucieczki od życia lub szukają winnych swojej sytuacji. Aby znaleźć w sobie Chrystusa, który jest twoją nadzieją na chwałę, musisz chcieć poddać się próbie. Mówię ci, On jest twoim wewnętrznym-JA, który wzywa do siebie wszystkich ludzi oraz ich manifestacje [manifestacjami są twoje dialogi wewnętrzne, nieuporządkowane myśli i emocjonalne reakcje na życie]. Życie jest łatwiejsze, gdy możesz obarczyć winą drugiego człowieka, zachęcam cię jednak do modlitwy [wdzięczność lub wyobraźnia są skutecznymi formami modlitwy], ale nie o łatwe życie, lecz o to, abyś stał się silnym człowiekiem. Ten, kto jest świadkiem twoich myśli [to ty nim jesteś, bo nie jesteś swoimi myślami, tylko ich obserwatorem], jest przyczyną twojego nieszczęścia, a nie żaden inny człowiek. Przemień się przez odnowienie swojego umysłu, a udowodnisz, że Słowo Boże jest dobre i przyjemne.[12]
W nawiasach kwadratowych umieściłam moje uzupełnienia, dotyczy to cytowanych myśli innych Autorów.
Pełne tytuły publikacji Neville'a Goddarda, które przywołuję w przypisach:
Neville: Creative Use - Neville Goddard: The Creative Use of Imagination (Kreatywna moc Twojej wyobraźni); tłum. Karina Anna Lipiec
Neville: How to Manifest - Neville Goddard: How to Manifest Your Desires (Jak manifestować swoje pragnienia); tłum. Karina Anna Lipiec
Neville: Awakened Imagination - Neville Goddard: Awakened Imagination. Imagination Gives Us the Power to Be Anything We Desire to Be. (Przebudzona Wyobraźnia. Wyobraźnia daje nam moc bycia kimkolwiek zapragniemy); tłum. Karina Anna Lipiec