Wstęp
WSTĘP
Obecnie dużo się mówi o syndromie Piotrusia Pana lub syndromie Wendy.
Oba określenia odnoszą się do osób mających trudności z dorosłością,
które pozostały w strefie wygody, spokoju, poszukują przyjemności i unikają wysiłku. Mówi się również o pokoleniu ani-ani: młodzieży, która
ani nie pracuje, ani się nie uczy, oraz o rodzicach ani-ani, dla których
ani nic nie jest ważne, ani nic ich nie interesuje.
Pewne osoby powiedziały mi, że rozmawiając ze swoją matką lub ojcem,
stwierdzają, że ugrzęźli oni w tych samych odwiecznych problematycznych
kwestiach. To rodzice, którzy się nie rozwinęli, zatrzymali się w czasie. A nie rozwijać się to umrzeć przed czasem. Zostaliśmy stworzeni
tak, by się rozwijać, rosnąć i iść do przodu.
Moglibyśmy porównać rozwój życia człowieka do łuku, który obejmuje
dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość. Większość osób uważa, że
w ich życiu istnieje jeden optymalny etap, którym jest młodość, po czym
następuje
nieuchronnie okres schyłkowy. Ich motto brzmi: "Ja chcę siać w pierwszej
połowie mojego życia, żeby później zbierać plony". Wyobrażają sobie, że
kiedy będą starzy, chwycą wędkę i pójdą łowić ryby.
Można jednak patrzeć na życie z innej perspektywy: jak na schody, co
znaczy, że rozwijamy się z upływem lat. To wyobrażenie śle nam
przesłanie, że poza fizycznym osłabieniem, które dotyka nas wszystkich
po ukończeniu czterdziestu lat, możemy nadal wewnętrznie się rozwijać.
Jedną z podstawowych zasad rozwoju i rozwijania naszej wewnętrznej siły
jest umiejętność spojrzenia na samego
siebie, czyli introspekcja. Patrzenie na samego siebie pozwala mi
dowiedzieć się, co myślę, jak funkcjonuję, w jakich dziedzinach dobrze
mi idzie, a w jakich źle.
Ta umiejętność spoglądania w swoje wnętrze doprowadzi nas do wielkiego
odkrycia, że mamy w sobie kufer pełen niezwykłych zasobów i sił, z których już korzystaliśmy w jakiejś kryzysowej sytuacji w przeszłości.
Te zasoby tam są, musimy je tylko rozpoznać i ponowie ich użyć.
W tej książce znajdziesz niektóre z tych zasobów i sił, które masz już w sobie. Jak zwykłem mawiać, żadna książka nie zmienia niczyjego życia ani
nie jest magiczną różdżką. Publikacja ta ma posłużyć ci jako przewodnik,
abyśmy razem umieli "ujrzeć" ten ogromny kufer zasobów i mocy i użyli
ich do nabycia owej wewnętrznej siły oraz z pasją cieszyli się przygodą
życia, co oznacza rozwój i podążanie do przodu.
Bernardo Stamateas
Siła 1
Siła 1
Otaczanie miłością
i bycie otoczonym miłością
daje nam wewnętrzną siłę
do podsycania naszego życia
Pieszczoty i zdrowa miłość
Wszyscy pragniemy kochać i być kochanymi. Prawdziwa miłość nie polega na
podarowaniu pluszowego misia, zadedykowaniu piosenki czy zmienieniu
swojego statusu na Facebooku. Prawdziwa miłość ceni, szanuje, służy
innym i jest zdolna pokonać różnorodność niekorzystnych okoliczności,
jakim często musimy stawić czoło. Uczynienie czegoś z miłości oznacza
wkładanie wysiłku, staranie się, niczego nie oczekując w zamian. A pieszczoty, tak ważne i potrzebne każdemu człowiekowi od pierwszego dnia
życia, stanowią część tej miłości.
Ważność pieszczot w ciągu życia
Pieszczota to miłosny bodziec. Wszyscy potrzebujemy być pieszczeni, od
dnia narodzin do śmierci. Czułości są cegłami, które zespalają się w budowli naszego życia. Kiedy matka pieści i tuli swoje maleństwo, daje
mu uczuciowy pokarm, coś absolutnie niezbędnego dla prawidłowego
rozwoju. Niemowlę potrzebuje tego, by trzymać je na rękach, patrzeć na
nie, obejmować i pieścić. Fizyczne ciepło, kontakt z ciałem rodziców
sprawiają, że dziecko czuje się kochane, zadbane i chronione.
W miarę jak dziecko rośnie, rodzice je pieszczą nie tylko fizycznie,
lecz również poprzez swoje działania: ujmują je za rękę, zaprowadzają do
szkoły i przychodzą po nie, sprawdzają mu zadania domowe, przygotowują
mu śniadanie lub przekąskę... Każde działanie, jakie wykonujemy względem
naszych dzieci, jest pieszczotą, która będzie im towarzyszyć przez całe
życie.
Wszystkie istoty ludzkie potrzebują, od narodzin do ostatniego dnia,
cielesnego kontaktu z drugim człowiekiem. Niemniej jednak nastolatki
często unikają fizycznego kontaktu. Na tym etapie nasze dzieci zaczynają
rozróżniać to, co jest fizyczną pieszczotą, od tego, co jest pieszczotą
seksualną, i to jest właśnie powodem, dla którego potrzebują fizycznie
się od nas oddalić. Musimy obejmować nasze dzieci, kochać je i oczywiście pieścić, lecz w okresie dojrzewania istotne jest, byśmy
czynili to za pośrednictwem czynów i słów.
Słowa również pieszczą: za każdym razem, gdy dzieciom doradzamy, kiedy z nimi rozmawiamy i wymieniamy poglądy, obdarzamy ich pieszczotami,
których potrzebują dla zdrowego rozwoju i ewolucji w kierunku młodości.
W ten sposób, kiedy zostawią za sobą okres dojrzewania i przekształcą
się w młodych ludzi, będą już mieć zakorzenione w sobie poczucie
fizycznej pieszczoty, czynów i słów.
W końcu dochodzimy do starości. Starszy człowiek również potrzebuje
fizycznych czułości, czynów i słów. W przypadku fizycznych pieszczot
muszą one być silniejsze, ponieważ skóra, arterie, układ nerwowy się
zestarzały. Kiedy witamy się ze starszą osobą, musimy silnie uścisnąć
jej dłoń lub zdecydowanie poklepać po ramieniu.
Pieszczoty pary
Z powodu rozczarowania lub rutyny z upływem czasu wiele par traci nawyk
obdarzania się pieszczotami. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna tęsknią za
fizycznym kontaktem, obcowaniem, jakiego doświadczali w pierwszych
latach związku. Jak powinny wyglądać pieszczoty pary? Przyjrzyjmy się
dwóm praktycznym sytuacjom.
Szanować kontekst
Para zakochanych nastolatków bez obiekcji całuje się, obejmuje na ulicy
czy pośrodku placu, nie przeszkadza im, że ludzie patrzą, ponieważ dla
nich nie ma kontekstu. Niemniej jednak w miarę dorastania zaczynają
cenić i oceniać kontekst. Tak więc na przykład ona chce, żeby on ją
pocałował w pracy, lecz on nie chce robić tego w biurze, przed kamerami
bezpieczeństwa, które ich nagrywają. Każde z nich ocenia kontekst w odmienny sposób. Dla niej kontekst nie jest ważny, a jedynie pieszczota,
fizyczny kontakt, a dla niego pieszczota również jest ważna, lecz
ponadto zważa na kontekst. On nie chce, żeby w pracy widziano, jak ją
całuje. Tak czy owak to robi, jednak uprzednio rozgląda się na boki, by
upewnić się, że nikt tego nie widzi. I co - oczywiste - pocałunek nie
sprawia mu przyjemności. Ona dostrzega jego skrępowanie i robi mu
wyrzuty: "Już nie kochasz mnie jak wcześniej, ważniejsza jest dla ciebie
ta praca niż moja miłość" - i tu rozpętuje się dyskusja. Poszanowanie
kontekstu jest bardzo ważne.
Radować się we dwoje
Nie ma sensu, by tylko jedno z pary cieszyło się pieszczotami, zawsze
musi być wzajemna satysfakcja. I ma to zastosowanie nie tylko u par. Na
przykład babcia chce pocałować wnuka, lecz dziecko jej mówi: "Babciu,
nie chcę, żebyś mnie całowała". Dziecko nie chce być pieszczone, nie
jest jak domowy zwierzak, który zawsze przychodzi, żeby go pogłaskać.
Babcia nie rozumie tej sytuacji i uważa, że w każdej chwili może
powiedzieć wnuczkowi: "Chodź tutaj", i pocałować go. Nie jest to jednak
pieszczota. Czy przydarzyło się wam kiedyś, że gdy rozmawialiście z kimś, ten nagle ujął was za ramię i położył rękę w pasie? Z pewnością
pomyśleliście: "Co tu się dzieje?". Ta osoba nie okazywała czułości,
lecz myślała o sobie, o tym, co ona czuje.
Zdrowa pieszczota to taka, która obojgu sprawia przyjemność. By taka
była, musi pojawiać się empatia, to znaczy muszą się cieszyć oboje. To
właściwy sposób okazywania sobie czułości, która powinna rozwijać się
dynamicznie między dwojgiem ludzi w miarę upływu czasu. Zarówno on, jak
i ona powinni umieć powiedzieć sobie: "Już wiem, że ta pieszczota mu się
nie podoba, a ta owszem"; "Wiem, że teraz nie jest odpowiednia pora";
"Wiem, że teraz jest właściwy czas". Wiele problemów pojawia się
dlatego, że jedno z dwojga dotyka drugie ręką, czynem lub słowem w chwilach, kiedy drugie tego nie chce, bądź też robi to w sposób, który
się mu nie podoba. Zgrane pary wiedzą, kiedy, jak i gdzie okazywać sobie
czułość, a wszystko zachodzi spontanicznie. Tak działa empatia w odniesieniu do pary. Ze względu na to rzeczą fundamentalną jest
wyjaśniać, wyrażać, mówić: "To mi się podoba"; "To mi się nie podoba";
"Teraz chcę"; "Teraz nie chcę". I nie odnoszę się do seksu, lecz do
emocjonalnego okazywania czułości. W pewnych parach oboje myślą: "Jeśli
mnie kocha, musi wiedzieć, czego potrzebuję, i musi to być
spontaniczne". Jednak rozmawianie i okazywanie drugiej osobie tego,
czego się chce, jest niezbędne. To zdrowy sposób budowania więzi.
Nadejdzie taka chwila, kiedy nie
będzie się już mówić tego, co się mówiło, ponieważ informacja się
zakodowała. A wówczas para będzie dobrze funkcjonować, pod warunkiem że
oboje się znają.
Niektóre mity dotyczące pieszczot, od których musisz się uwolnić
- Moi rodzice nie okazywali mi czułości,
dlatego nie umiem jej okazywać
Fałsz. Nie wyjaśnia to, dlaczego ktoś nie potrafi okazywać czułości,
gdyż wydarzenia z przeszłości nie determinują tego, co dana osoba robi
dzisiaj. To, co robimy teraz, zależy wyłącznie od nas. Jeśli dzisiaj nie
okazuję czułości, mogę wyjaśniać, że w dzieciństwie cierpiałem na
niedostatek uczuć i dlatego nie umiem ich okazywać, lub też mogę
powiedzieć prawdę: nie okazuję czułości, ponieważ się wstydzę, boję lub
po prostu nie jestem do tego przyzwyczajony. Nasze dzisiejsze zachowanie
nie zależy od przeszłości, to, co niegdyś przeżyliśmy, nie jest wymówką,
żeby się nie zmienić. Możemy powiedzieć: "Lubię całować, gdyż pochodzę z rodziny, w której bez przerwy się obdarzaliśmy pocałunkami", lecz prawdą
jest, że lubimy całować, ponieważ postanowiliśmy być tacy. Mamy swobodę
zmienienia wszystkiego, co jest nam niemiłe lub sprawia przykrość. Nie
wińmy zatem przeszłości, jako że chociaż można ją wyjaśnić, nie
determinuje ona naszej teraźniejszości.
- Moi rodzice mnie nie kochali, całkowicie
mnie odrzucili
Fałsz. Wiele osób powiedziało mi: "Rodzice mnie porzucili"; "Rodzice
mnie odrzucili"; "Ojciec mnie bił"; "Matka
nigdy mnie nie kochała". Może nie kochali nas tak, jak
byśmy chcieli, a może chcielibyśmy, żeby kochali nas
bardziej. Niemniej jednak nikt nie może powiedzieć, że zupełnie nie był
kochany. Gdyby tak było, dzisiaj bylibyśmy całkowicie niesprawni i mielibyśmy ograniczone możliwości stawienia czoła życiu.
- Dziadkowie okazywali mi czułość, lecz
rodzice nie
Fałsz. Przecież ci dziadkowie byli rodzicami jednego z naszych
rodzicieli. Bardzo często tworzymy sobie taki obraz, ponieważ
chcielibyśmy, żeby okazywano nam czułość w inny sposób, jako że miłość
ma odmienne wskaźniki w ciągu życia. Na przykład ktoś może mi
powiedzieć: "Ależ się cieszę, że cię widzę!", co może nie być
wskaźnikiem miłości czy czułości. Faktem jest, że sprzedawcy zawsze się
cieszą, widząc, jak wchodzimy do ich sklepu, i serdecznie nas traktują,
nie oznacza to jednak, że nas kochają, a jedynie to, że są
zainteresowani tym, byśmy kupili to, co sprzedają. Wszyscy mamy różne
wskaźniki. Może kiedy czekaliśmy na jakiś miły komentarz, obdarzono nas
fizyczną czułością bądź też kiedy potrzebowaliśmy fizycznej czułości,
obdarzono nas słowem. Ważne jest, byśmy nauczyli się różnych wskaźników.
Czułości jednak zawsze są potrzebne.
Wszyscy ludzie potrzebują miłości wyrażonej poprzez czułości, jako że
czułość afektywna jest paliwem i siłą pozwalającą czuć się kochanym i móc kochać. Róbmy to! Okazujmy sobie czułość coraz częściej, za każdym
razem, kiedy możemy!
Siła 2
Siła 2
Budowanie więzi uczuciowych
daje nam wewnętrzną siłę
do zbudowania
uczuciowej kryjówki
To, czego nie mówimy
W obecnych czasach ludzie borykają się z różnymi problemami, takimi jak
przemoc domowa, niewierność bądź też wszelkiego rodzaju uzależnienia,
żeby wymienić tylko niektóre. Powód? Jednym z wielu jest niemożność
zadzierzgnięcia uczuciowej więzi.
Czym jest uczuciowa więź?
Kiedy ktoś mówi: "Chcę, abyś mi mówił, że mnie kochasz", problemem nie
jest wyrażenie tego słowami, lecz przekaz niewerbalny. Za każdym razem,
gdy zawodzi niewerbalna więź, partner będzie domagać się wyrażenia tego
słowami: "Powiedz mi, że mnie kochasz". Prawdziwym problemem jest to, co
niewyrażone słowami, i mimo że druga osoba oświadczy: "Kocham cię",
konflikt nie zostanie zażegnany, ponieważ poszukuje się czegoś, co nie
jest werbalne. Człowiek pragnie tego, co werbalne, gdyż wierzy lub ma
złudzenie, że w ten sposób związek stanie się lepszy. Problemem nigdy
jednak nie jest to, co werbalne, tylko to, co niewerbalne. Czym jest to,
co niewerbalne? Załóżmy, że oddaję przyjacielowi klucze do mojego domu,
gdyż między nami dwoma istnieje już utrwalona więź, szczere wzajemne
zainteresowanie, które nie wymaga słów.
Przypomnijmy sobie, kiedy zakochaliśmy się po raz pierwszy. Kiedy
jesteśmy zakochani, na pierwszym etapie związku ciało mówi więcej niż
słowa. Naszym pierwszym językiem jest ciało. Gdybym podczas jakiegoś
wywiadu powiedział: "Jestem otwarty na wszystkie pytania, jakie zechcą
mi państwo zadać", lecz założył ręce, moje ciało mówiłoby, że w rzeczywistości nie jestem otwarty. Jeśli mężczyzna kobiecie, która
naprawdę mu się podoba, mówi szczerze: "Kocham cię", to, co niewerbalne
(ciało), będzie współgrać z tym, co werbalne. Jeśli z kolei ów mężczyzna
jedynie mówi, że ją kocha, a nie okazuje jej tego postawą, wówczas to,
co werbalne, nie będzie współgrało z tym, co niewerbalne.
Na pierwszym etapie związku na ogół cielesna postawa szczerego
zainteresowania współgra z tym, co werbalne. Sposób, w jaki mężczyzna z poprzedniego przykładu podchodzi i patrzy na ukochaną, idzie w parze ze
słowami. Na drugim etapie mężczyzna podchodzi do kobiety, ponieważ
wykazuje szczere zainteresowanie cielesne, przypieczętowane przez:
"Kocham cię, jaka jesteś śliczna!". W późniejszym okresie związku nie
mówi jej już, że jest piękna, po prostu na nią patrzy, gdyż więź jest
już utrwalona: język niewerbalny umocnił się i mężczyzna nic już nie
musi mówić. Więź jest zatem szczerym zainteresowaniem drugą osobą.
Otóż kiedy związek nie funkcjonuje, to nie słowa należy naprawić, lecz
porozumienie niewerbalne. A jak się to robi?
Najpierw trzeba wspomnieć o tym, czego nie należy robić. Związku nie
odbudowuje się, prosząc drugą osobę: "Powiedz mi, że mnie kochasz;
powiedz mi, że jesteś mną zainteresowany/-na; powiedz mi, że jestem
ładna; powiedz mi, że jestem atrakcyjny". To niczego nie rozwiąże.
Związku nie odbudowuje się również, przekazując drugiej osobie listę
wszystkich "chcę": "Chcę, żebyśmy poszli do kina; chcę, żebyś mnie
dobrze traktował; chcę, żebyś przygotowała mi posiłek; po powrocie z pracy chcę zastać dom posprzątany". Żadna z tych czynności nie tworzy
więzi, jako że więź to nie lista zadań, lecz szczere zainteresowanie
drugą osobą, które wyraża się poprzez czyny.
Kiedy ta więź szczerego zainteresowania nie jest zdrowa, jedno robi
drugiemu wyrzuty: "Nie interesujesz się mną". Niemniej jednak więzi nie
odbudowuje się poprzez wyrzut, gdyż taka postawa jest obwinianiem. Druga
osoba powie: "A jak mam okazywać ci szczere zainteresowanie, jeśli tak
mnie traktujesz?". Czasami robi się coś z obowiązku, lecz między
dwojgiem ludzi niczego się nie rozwiąże przez obowiązek, wszystko należy
robić ze względu na szczere zainteresowanie drugą osobą. Jeśli w związku
nie ma szczerego zainteresowania z obu stron, więź się nie umocni.
Odbudowywanie więzi
Więź uczuciową można odbudować na dwa sposoby:
- Wspominając przeżyte wspólnie dobre chwile
Kiedy wspominamy dobre czasy, wzruszamy się i odczuwamy w ciele to, co
poczuliśmy, kiedy to się wydarzyło. Jeśli na przykład wspominamy dzień,
kiedy urodziły się nasze dzieci, lub sposób, w jaki się poznaliśmy,
przepełnia nas uczucie. Z tego względu ważne jest, by zawsze przeżywać
na nowo dobre chwile. Jeślibym cię zapytał, jak się
zakochałeś/zakochałaś w niej/nim, z pewnością zmieniłby się twój wyraz
twarzy. Musimy ćwiczyć się w ponownym doświadczaniu, wspominaniu lub
przeżywaniu ponownie pięknych chwil, które nas spotkały jako parę i jako
rodzinę. To znakomite ćwiczenie, które wszyscy możemy wykonywać w celu
polepszenia relacji z naszym partnerem czy partnerką.
- Przeżywając ponownie trudne sytuacje,
które wspólnie pokonaliśmy
Ponowne przeżywanie tych smutnych chwil, które jednak w końcu udało się
nam przejść, sprawia, że na nowo doświadczamy w ciele owego szczerego
zainteresowania drugą osobą, jakie odczuwaliśmy w przeszłości. Powoduje
to również odbudowę więzi. Wspominanie zarówno miłych, jak i ciężkich
przeżyć - prób - które razem przeszliśmy, da nam wewnętrzną siłę do
lepszego przeżywania każdego dnia. Człowiek ponownie przeżywa ból, lecz także jego koniec, związek, a w wyniku tego
odradza się uczuciowa więź.
Obecnie widujemy wielu ludzi z uczuciowymi ranami, szukających
przelotnego i alternatywnego rozwiązania, którzy jednak w rzeczywistości
krzywdzą się i szkodzą innym. Motyw? Nie umieją dbać i odbudowywać owej
więzi szczerego zainteresowania drugą osobą: tego, czego nie mówimy.
Kiedy ta więź jest utrwalona, a ponadto mówię: "kocham cię", ta postawa
uwydatnia coś, co już istnieje. Dlatego są pary, które rozumieją się,
tylko na siebie patrząc, lecz prócz tego mówią sobie, że się kochają, i ukazują łączącą ich więź. Wyrażają to, chociaż nie jest to konieczne,
gdyż więź jest ugruntowana: szczere zainteresowanie drugą osobą wyraża
się cieleśnie.
Kochać to nie znaczy
patrzeć na siebie nawzajem,
lecz patrzeć
w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupéry
Najpotężniejsza broń
Nawet wówczas, gdy wydaje się, że w złym związku nie ma odwrotu, ZAWSZE
można odbudować więź. A poza praktycznymi sposobami, którymi się
dzielimy, należy pamiętać, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety na równi
mają do dyspozycji niezawodną broń.
Wiara, nadzieja i miłość są trzema orężami, na jakie mogą liczyć wszyscy
ludzie, aczkolwiek najpotężniejszą, najznakomitszą jest miłość. Kiedy
człowiek kieruje się miłością, dzieją się rzeczy niezwykłe, niemniej
jednak społeczeństwo zajęło się tym, żeby zniekształcić pojęcie miłości.
Miłość to nie: "Kocham cię w sobotę i w niedzielę, lecz od poniedziałku
do piątku cię nie kocham".
Miłość to kochanie każdego dnia. W innym przypadku, kiedy mężczyzna mówi
kobiecie "tak", chce powiedzieć "nie". Kiedy ktoś twierdzi: "Pragnę cię,
lecz cię nie kocham, niezbyt dobrze wiem, co czuję", mówi: "Nie kocham
cię".
Kiedy człowiek kocha, wie, że kocha, a ta miłość trwa od poniedziałku do
poniedziałku - i dalej.
Miłość to nie zakochanie.
Jeśli ktoś nie jest pewny,
czy cię kocha, nie kocha cię.
Walter Riso
Ktoś uważa, że to miłość, lecz "nie kocha cię". Czysta biologia.
Człowiek nie decyduje: "Zakocham się pojutrze", lecz zakochuje się
nagle, i jest to czysta namiętność, czysta irracjonalność. Zakochany
człowiek nie widzi wad drugiej osoby i dlatego postrzega ją jako
doskonałą. Ten stan trwa w przybliżeniu dziewięć miesięcy, więc z uwagi
na to nie jest wskazane, żeby zawierać długoterminowe zobowiązania względem siebie
w czasie krótszym niż półtora roku od poznania się. Ten, kto związał się
z drugą osobą i rozstaje się z nią po półtora roku, żył jedynie w stanie
czystego zakochania, ryzykując, że później się rozczaruje. Dlaczego?
Dlatego że w okresie zakochania jedno pokazuje drugiemu wersję demo,
kiedy jednak się zobowiązuje, przekazuje mu kompletną płytę CD. Demo to
wszystko, co najlepsze, same pozytywne cechy. Kiedy człowiek się zakochuje, pokazuje swoją najlepszą
stronę, prawdziwa miłość jest jednak cierpliwa i czeka. Kto nie potrafi
czekać, nie kocha, lecz działa pod wpływem namiętności. A namiętność to
nie miłość.
Miłość to nie uczucie, to coś znacznie więcej.
Jeśli jednak uważam, że to tylko uczucie, będę żył, stosując projekcję.
Co to oznacza? Jeśli na przykład ktoś przychodzi i opowiada nam, że musi
podejść do egzaminu, zastosujcie to ćwiczenie: poproście go, żeby
zapytał was, co sądzicie o tym, jak mu pójdzie na egzaminie, po czym
milczcie, nic nie mówcie. Po chwili ciszy zapytajcie go: "Jak sądzisz,
co teraz myślę?". Ten człowiek wam powie: "Myślisz, że źle mi pójdzie na
egzaminie". To właśnie myśli ta osoba i nazywa się to projekcją. Czasami
przypisujemy drugiej osobie negatywne rzeczy, a czasami pozytywne, czy
jednak opieramy się na faktach? Nie, opieramy się na tym, co czujemy.
To, co czujemy, to nasza projekcja. Miłość to nie tylko uczucie, opiera
się bowiem na czynach, a nie wyłącznie na uczuciach.
Miłość nie jest lekarstwem, nie leczy tego, co niedobre.
Kiedy ktoś odczuwa brak uczucia, będzie szukał tego, żeby druga osoba
ten brak zaspokoiła. "W moim rozwoju brakowało mi doceniania, toteż
chcę, żeby mój partner/partnerka mnie doceniał/doceniała"; "W dzieciństwie brakowało mi czułości i dlatego chcę, żeby druga osoba
obdarzała mnie czułością". Wówczas osoba odczuwająca taką potrzebę idzie
przez życie, szukając kogoś, kto wypełni lub dopełni to, czego jej
brakuje. W takich sytuacjach zwykle pojawiają się psychopaci bądź ludzie
o osobowości narcystycznej, będący ekspertami w wyszukiwaniu ludzi z emocjonalnymi potrzebami, którzy mają nadzieję, że ktoś zaspokoi ich
uczuciowe braki. Co robi manipulant? Daje nam to, czego potrzebujemy, i sprawia, że czujemy się w siódmym niebie. Kiedy jednak przekona się, że
zaspokoił ten brak, już wie, że wpadliśmy w jego sieci, i nas więzi.
Wówczas zaczyna nami manipulować, odrzucać nas i źle traktować, by
później porzucić.
Dziecięca miłość wyznaje zasadę: "Kocham, ponieważ mnie kochają".
Dojrzała miłość podąża za zasadą: "Kochają mnie, ponieważ kocham".
Niedojrzała miłość powiada: "Kocham cię, ponieważ tego potrzebuję".
Dojrzała miłość mówi: "Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham".
Erich Fromm
Wszyscy mamy braki, lecz to nie druga osoba powinna je wypełnić, to
zadanie przynależne każdemu osobiście. Kiedy człowiek się skarży, gdyż nie znajduje uznania ani docenienia u drugiego, przede wszystkim powinien zadać sobie pytanie, czy docenia
samego siebie. Powinieneś zawsze się zapytać, czy dajesz sobie wszystko,
czego oczekujesz od drugiego. Jeśli tak jest, najprawdopodobniej nie
będziesz tego szukał u innego. Jeśli druga osoba ci to daje, będziesz
się tym cieszył, ponieważ jest to pewien bonus, nie będziesz jednak
szedł przez życie z plakatem "Potrzebuję", żeby druga osoba wypełniła
pustkę, którą ty sam musisz wypełnić.
Wiele osób pragnie stworzyć związek i dzielić się szczęściem z drugą
osobą, lecz mają puste miejsca, wyrwy i braki w dzieciństwie, na
przykład męskiego obrazu ojca lub kobiecego matki. Te same braki
przekazują swojej rodzinie lub współmałżonkowi, mając nadzieję,
przykładowo: "Czuję się samotna, potrzebuję mężczyzny". Jeśli ktoś czuje
się samotny, musi samodzielnie przezwyciężyć swą samotność, w przeciwnym
bowiem razie może wybrać człowieka, który najpierw przemieni ją w księżniczkę, a następnie uczyni z niej plebejuszkę.
Jeśli miłość przeszkadza
w rozwoju mojej
swobodnej osobowości,
lepiej jest pozostać
samemu i wolnym.
Walter Riso
Czym jest miłość?
Najlepsza definicja miłości, jaką poznałem, brzmi: dawać, nie oczekując
niczego w zamian. Jeśli komuś pomagam, po czym obrażam się, gdyż mi nie
podziękował, nie była to miłość, oczekiwałem bowiem jego wdzięczności.
"Urodziłam cię, wychowałam, dbałam o ciebie", mówią niektóre matki, i nie jest to postawa miłości, gdyż pobrzmiewa w tych słowach żądanie.
Kiedy naprawdę kochamy, niczego nie oczekujemy od drugiej osoby. Kochamy
i dajemy z przyjemności dawania i jesteśmy szczęśliwi, ponieważ daliśmy.
Miłość jest potężna, ponieważ daje z przyjemności dawania, niczego nie
oczekując w zamian.
Jeśli chcemy odbudować lub wzmocnić uczuciową więź w związku, musimy
bardzo jasno widzieć, że kochać to dawać bez oczekiwania niczego w zamian. Człowiek musi dawać przez całe
życie, gdyż miłość to nie posiadanie, lecz czysta szczodrość. W zdrowym
związku obie osoby zachowują przestrzeń, gdyż żadna z nich nie oddaje
się całkowicie. Nie chodzi o to, że gdy jestem w związku, mój świat
uczuciowy się kończy czy też każdy z elementów związku wyrzeka się
swojej wolności; kiedy bowiem człowiek wyrzeka się swojej wolności,
wszystko w końcu staje się wielką monotonią. Każdy powinien trwać przy
swych marzeniach, swoich projektach, swoich przyjaciołach, swoich
upodobaniach.
Paradoks miłości polega
na tym, żeby być sobą,
nie przestając być dwojgiem.
Erich Fromm
Prawdziwa miłość to niezwykła siła, zdolna poruszać góry, przekształca i przełamuje wszelki egoizm na świecie, gdzie wszyscy dają, oczekując
czegoś w zamian. To spoiwo, które nas zadowala, łączy i tak utrzymuje
przez całe życie. A kiedy uczuciowa więź opiera się na naszych silnych
punktach i prawdziwym znaczeniu słowa "miłość", uzyskana wewnętrzna siła
posłuży nie tylko stawianiu czoła trudnościom, lecz także cieszeniu się
przyjemnością kochania tego, kogo wybraliśmy.
Siła 3
Siła 3
Mówienie "tak" i "nie"
daje nam wewnętrzną siłę,
by pewnie podążać naprzód
To, co nam szkodzi
Wszyscy kiedyś upadliśmy, czy to przez pomyłkę, czy też uczyniliśmy coś,
wiedząc, że wyrządzi to nam krzywdę. Kiedy człowiek podejmuje jakieś
działanie, ma ono konsekwencje. Co się dzieje w przypadku nastolatków?
Nie widzą konsekwencji. Nastolatek, żyjąc w natychmiastowości i mając
wszechmocną strukturę, myśli, że może robić, co chce, bez zważania na
skutki. Co więcej, uważa, że dla niego nie ma konsekwencji. To właśnie
jest motto człowieka wszechwładnego. Myśli on bowiem, że może prowadzić
życie seksualne bez zabezpieczania się, jako że znajduje się "ponad
dobrem i złem" i nic mu się nie przydarzy. W ten sposób jego działania
stają się coraz śmielsze i nie rozważa konsekwencji.
Człowiek dorosły również może iść przez życie jak nastolatek, mówiąc:
"Robię, co chcę, spóźniam się, nie obchodzi mnie, co czują moje dzieci i mój współmałżonek". Jeśli ostrzegają go, że w ten sposób nie będzie się
układać w jego małżeństwie, odpowiada: "Nie, nic się nie dzieje". Nie
bierze pod uwagę konsekwencji ani nie zważa na przestrogi, gdyż myśli
podobnie jak nastolatek. Jest jednak nieuchronne, że chociaż tacy ludzie
starają się to zignorować, zniewagi, krzyki i złe traktowanie znajdują
oddźwięk w życiu ich dzieci.
Faktem jest, że wszystkie nasze działania, w każdym wieku mają
konsekwencje.
Granice, jakie sobie wytyczamy
Jeśli dziecko dotknie czegoś gorącego, więcej tego nie uczyni, ponieważ
się uczy. To samo zwierzęta. Niemniej jednak my, ludzie dorośli, stale
potykamy się w tych samych sytuacjach. Wyobraźmy sobie znak na końcu
szosy z informacją "Brak dalszej drogi". Dlaczego ustawiono to
ograniczenie? Ponieważ o nas zadbano. Jeśli ktoś powie: "Nic się nie
dzieje" i podąży dalej, spadnie w przepaść.
My, ludzie, żyjemy w ramach ograniczeń. Mamy na przykład ograniczenie
fizyczne. Ktoś zjadł całą tabliczkę czekolady i nie poczuł się źle?
Istnieją również ograniczenia społeczne. Jeśli przejedziemy na czerwonym
świetle, możemy spowodować wypadek, zabić kogoś lub sami zginąć. A jeśli
szczęśliwie do tego nie dojdzie, będziemy musieli zapłacić mandat.
Jeżeli przekraczamy granice w poważniejszych sprawach, możemy nawet
stracić wolność. Istnieją ograniczenia kulturowe, być może
najtrudniejsze do zdefiniowania, gdyż w miarę upływu czasu kultura
przesuwa swe granice. To, co dzisiaj jest normalne, dwadzieścia
lat temu takie nie było. I mamy ograniczenia rodzinne.
Jeśli mam partnera/partnerkę i dopuszczę się niewierności, przekraczam
granicę, pakt wyłączności i wierności. To znaczy, że są różne
ograniczenia: fizyczne, społeczne, kulturowe, rodzinne. Istnieją ponadto
granice osobiste, emocjonalne, duchowe. Jeśli na przykład mam w sercu
nienawiść, społecznie nie jest to źle widziane, gdyż mogę
żywić nienawiść, dopóki nie wyrządzam innym krzywdy, lecz jest to coś,
co mnie wyrządza krzywdę. Jeżeli w tym trwamy, chorujemy, jeśli
rozpoznajemy, co nam szkodzi, chronimy zdrowie.
Ograniczenie wyswobadza i pozwala nam uniknąć szkodzenia sobie. Kiedy
jako rodzice wyznaczamy limity naszym dzieciom, nie czynimy tego, by je
ograniczyć, lecz, przeciwnie, żeby ich nie ograniczać. Znaczy to, że
jeśli jasno ustanowię: "to jest dobre, a to jest złe", dziecko będzie
wzrastać w poczuciu własnej wartości i mieć jasność, co może postanowić,
a czego nie. Muszę jasno powiedzieć mojemu dziecku, że kradzież jest
zła, że kłamanie jest złe, że oszukiwanie jest złe, że może sprzeczać
się z rodzeństwem, lecz nie może dochodzić do fizycznej bądź słownej
agresji. Bicie dziecka
nigdy nie wyznacza granicy, lecz oznacza brak granic. Kiedy ojciec
krzyczy, bije, używa pasa lub wymierza policzek, nie wytycza granic, a jedynie wywołuje frustrację i ból, co może później doprowadzić do
wielkich konfliktów.
Człowiek potrzebuje "tak" i "nie", by móc wyznaczyć sobie granice. Jeśli
mam to w sobie, nie będę posłuszny ze strachu przed gniewem rodziców,
lecz dlatego, że to mi odpowiada lub jest dla mnie korzystne, i będę
unikać tego, co mi szkodzi. Jeśli mam zakorzenione w sobie "tak" i "nie", wówczas mogę je wykorzystywać.
Psychopata to osoba, która nie ma ograniczeń, gdyż wychowano ją bez
określania "nie", a jedynie "tak". W konsekwencji żyje, kierując się
impulsami, pragnieniami, naruszając wszelkie granice.
Różnica między głupotą a geniuszem polega na tym, że geniusz ma swoje
granice.
Albert Einstein
Kiedy idziemy, mając granice, czynimy to pewnie, wiemy bowiem, co jest
dobre, a co złe; kiedy jednak naruszamy ograniczenia i robimy to, co nam
odpowiada, tracimy spokój. Szczęście jest bardzo rozreklamowane. "Trzeba
być szczęśliwym" - słyszymy, istnieje jednak potężniejsza wartość:
spokój. Uznanie naszych ograniczeń i działanie w ich ramach przynosi nam
spokój.
Kierować swoim umysłem
Większość problemów, z jakimi się borykamy, szczególnie kiedy chodzi o wytyczenie i poszanowanie granic, spowodowana jest tym, że nie
kontrolujemy naszego umysłu. Wiele osób nie wie, jak zarządzać swoim
umysłem. Wyobraźmy sobie, że pewna osoba w pracy ogląda na komputerze
transmisję z konferencji czy wykładu. W pewnym momencie mija ją znajomy,
przez co odrywa wzrok od ekranu, uświadomiwszy sobie nagle, że byli
umówieni na wspólny lunch. Albo zagląda kolega z pokoju obok, zadaje
jakieś pytanie
i zaczynają rozmawiać. Dana osoba gubi wątek i nie śledzi dalej
oglądanego wcześniej filmu. Nasz dzisiejszy styl życia jest nieuważny.
Wzmogły się problemy z niepokojem, ponieważ mamy tryb ustawicznego
rozproszenia. Ledwo pojawia się jakaś myśl, idea, a już nasze myśli
błądzą. Żyjemy negatywnie roztargnieni przez większość czasu.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki