Twoja siła wewnętrzna. 7 zasad wzmocnienia odporności psychicznej - Jutta Jutta

-
Proszę czekać

Przedmowa

Przed­mowa

Umac­niaj i kul­ty­wuj swoją rezy­lien­cję

Moje dawne życie łączy z moim aktu­al­nym życiem pewien sen: stoję na brzegu sze­ro­kiej rzeki i patrzę w wodę. Wiem dobrze, że chcę się prze­do­stać na drugą stronę. Coś mnie powstrzy­muje, spra­wia, że się waham. Woda jest mętna, pełna glo­nów, tu i ówdzie widać małe wysepki, przy­po­mi­na­jące kamienne stop­nie. Prze­prawa wydaje się jed­nak kar­ko­łomna, jak przez bagno. Odwa­żam się wresz­cie zro­bić pierw­szy krok. Wysepka utrzy­muje mój cię­żar. Idę dalej, ostroż­nie balan­su­jąc cia­łem. Nagle zdaję sobie sprawę, że wysepki zbu­do­wane są z pia­chu, nie kamieni. Piach wchła­nia wodę, roz­mięka, zaczy­nam się zapa­dać. Pró­buję krok za kro­kiem sunąć do przodu. Prze­ciw­le­gły brzeg jest już bar­dzo bli­sko. Wiem, że umiem pły­wać, a jed­nak na następ­nej pia­sko­wej wysepce zapa­dam się jesz­cze głę­biej w wodę. Mówię sobie: "Musisz zacząć ruszać nogami", lecz mimo to tonę...

Ten sen śnił mi się dwie noce z rzędu. Byłam wów­czas nie­za­do­wo­lona ze swo­jego życia, nie­szczę­śliwa, ale nie wie­dzia­łam, jak coś zmie­nić. Gdzieś w głębi serca czu­łam życiową ener­gię, tęsk­notę, jed­nak nie mogłam się prze­ła­mać, by zro­bić pierw­szy krok. Pew­nie i tobie przy­śnił się kie­dyś sen, w któ­rym ogar­nęło cię poczu­cie bez­władu, lęku. Obrazy, które widzimy w takich snach, bywają różne. Nie­któ­rzy obser­wują sie­bie nad prze­pa­ścią, inni -?w labi­ryn­cie, gdy zroz­pa­czeni poszu­kują wyj­ścia. Sny tego rodzaju poja­wiają się naj­czę­ściej w trud­nych chwi­lach i ozna­czają, że czas coś zmie­nić. Mój sen mnie prze­bu­dził. Dowie­dzia­łam się, że zmiana jest moż­liwa, kiedy zaczy­namy na powrót brać odpo­wie­dzial­ność za swoje życie. Faza przej­ściowa była wyczer­pu­jąca, ale także nader przy­jemna!

Dzięki tej książce będziesz w sta­nie roz­wi­nąć wzorce postrze­ga­nia i dzia­ła­nia w kry­zy­sie, krótko mówiąc: nauczysz się, jak wzmoc­nić psy­chiczny układ odpor­no­ściowy, ina­czej zwany rezy­lien­cją. Pomogą ci w tym roz­ma­ite ćwi­cze­nia. Na swo­jej ścieżce będziesz zawsze spo­ty­kać pro­blemy i wyzwa­nia. Możesz jed­nak nauczyć się radzić sobie z nimi kon­struk­tyw­nie, żeby mimo trud­no­ści pro­wa­dzić speł­nione, lep­sze życie.

Oto główne czyn­niki rezy­lien­cji -?sie­dem klu­czy, które przed­sta­wię ci w sied­miu roz­dzia­łach i które dopro­wa­dzą cię do celu:

Akcep­ta­cja: przyj­muj to, co się zda­rza. Jest jak jest. Opty­mizm: ufaj w to, że będzie lepiej. Poczu­cie wła­snej sku­tecz­no­ści: zwróć uwagę na swoje potrzeby. Podej­mij decy­zję i rusz wła­sną drogą. Odpo­wie­dzial­ność: wyjdź z roli ofiary. Przej­mij odpo­wie­dzial­ność i sza­nuj wła­sne gra­nice -?także te zwią­zane z wydaj­no­ścią ciała i umy­słu. Zorien­to­wa­nie na budo­wa­nie rela­cji mię­dzy­ludz­kich: odważ się pro­sić o pomoc i ją przyj­mo­wać. Zorien­to­wa­nie na poszu­ki­wa­nie roz­wią­zań: wykaż się aktyw­no­ścią, dzia­łaj. Odkryj swoje praw­dziwe marze­nie. Zorien­to­wa­nie na przy­szłość: zapla­nuj życie i zadbaj o reali­za­cję tych pla­nów.

Życzę ci powo­dze­nia! Z pozdro­wie­niami

Zapobiegaj, zamiast leczyć -?wzmacniaj rezyliencję

Zapo­bie­gaj, zamiast leczyć -?wzmac­niaj rezy­lien­cję

W tym roz­dziale zostaną przed­sta­wione pod­sta­wowe zało­że­nia kon­cep­cji rezy­lien­cji, poza tym dowiesz się, dla­czego tech­niki NLP mogą pomóc wzmoc­nić twoją odpor­ność psy­chiczną. Za pomocą sied­miu klu­czy opi­sa­nych w tej książce krok po kroku uda ci się uzy­skać więk­szą wewnętrzną siłę.

Wyjdź z kryzysu bez szwanku

Kło­poty, stres, roz­ma­ite wyzwa­nia dają się we znaki każ­demu. Jeden jed­nak sta­wia czoła tym wszyst­kim pro­ble­mom, nie­wzru­szony jak skała, dru­giego za to łamie już pierw­szy sil­niej­szy podmuch wia­tru i ogrom­nie trudno mu znowu sta­nąć na nogi. Dla­czego nie­któ­rzy z nas lepiej radzą sobie z kry­zy­sami niż inni? Co daje im więk­szą odpor­ność psy­chiczną, czyli rezy­lien­cję?

Podstawowe założenia koncepcji rezyliencji

Kon­cep­cja ist­nie­nia rezy­lien­cji opiera się na stu­dium pro­wa­dzo­nym dłu­go­fa­lowo przez ame­ry­kań­ską badaczkę Emmy Wer­ner, spe­cja­listkę od psy­cho­lo­gii roz­woju. Przez 40 lat obser­wo­wała ona i ana­li­zo­wała około sied­miu­set pocho­dzą­cych z Hawa­jów i uro­dzo­nych w 1955 roku osób, poczy­na­jąc od ich dzie­ciń­stwa. Inte­re­so­wało ją przede wszyst­kim, w jaki spo­sób ludzie dora­sta­jący w trud­nych warun­kach, na przy­kład doświad­cza­jący biedy czy prze­mocy, byli w sta­nie mimo wszystko wykształ­cić w sobie dobrą odpor­ność psy­chiczną.

Na pod­sta­wie tego bada­nia udało się zde­fi­nio­wać sie­dem klu­czo­wych czyn­ni­ków decy­du­ją­cych o tym, w jakim stop­niu czło­wiek wyka­zuje się rezy­lien­cją i tym samym jest w sta­nie prze­trwać kry­zysy, a nie­kiedy wręcz wyjść z nich sil­niej­szym. Można okre­ślić tę zdol­ność jako sys­tem odpor­no­ściowy duszy albo -?co jesz­cze bar­dziej trafne -?jako "ela­stycz­ność wańki-wstańki". Te czyn­niki-klu­cze to: akcep­ta­cja, opty­mizm, poczu­cie wła­snej sku­tecz­no­ści, odpo­wie­dzial­ność, zorien­to­wa­nie na budo­wa­nie rela­cji mię­dzy­ludz­kich, zorien­to­wa­nie na poszu­ki­wa­nie roz­wią­zań oraz zorien­to­wa­nie na przy­szłość.

Dobre warunki wyjściowe

Warunki wyj­ściowe, które pozwa­lają na zdo­by­cie tych klu­czo­wych umie­jęt­no­ści, otrzy­mu­jemy zazwy­czaj w dzie­ciń­stwie. Naj­waż­niej­sze są tutaj:

bli­ska więź emo­cjo­nalna z przy­naj­mniej jedną osobą w rodzi­nie (dziad­ko­wie, rodzeń­stwo, ciotki lub wuj­ko­wie), dająca poczu­cie bez­pie­czeń­stwa i opar­cie; doświad­cze­nia zwią­zane z otrzy­my­wa­niem akcep­ta­cji i sza­cunku, kiedy zacho­wu­jemy się w spo­sób przy­ja­zny i otwarty oraz sami sta­wiamy czoła naszym pro­ble­mom i je roz­wią­zu­jemy; wspar­cie ze strony oto­cze­nia w tym, co robimy -?otrzy­my­wane od osób star­szych, ale i rówie­śni­ków, od nauczy­cieli, sąsia­dów i rodzi­ców naszych kole­gów i kole­ża­nek.

Jeśli te warunki nie zaist­niały, gdy byli­śmy dziećmi, lub zaist­niały w nie­wy­star­cza­ją­cym stop­niu, cią­gle mamy moż­li­wość roz­woju (patrz także str. 19).

Podstawowe założenia NLP

Ćwi­cze­nia pro­po­no­wane w następ­nych roz­dzia­łach opie­rają się przede wszyst­kim na tech­ni­kach tak zwa­nej psy­cho­lo­gii neu­ro­lin­gwi­stycz­nej (NLP). NLP defi­nio­wana jest jako struk­tura subiek­tyw­nych doświad­czeń. Ozna­cza to, co nastę­puje: w trak­cie życia spo­ty­kają nas roz­ma­ite for­ma­tywne doświad­cze­nia, uczymy się, jak radzić sobie w świe­cie. Zapi­su­jemy je w pamięci jako kom­bi­na­cję doznań pły­ną­cych ze wszyst­kich pię­ciu zmy­słów. Wiele z tych doświad­czeń ulega gene­ra­li­za­cji i zostaje zapa­mię­ta­nych jako wzorce, dzięki czemu potra­fimy robić roz­ma­ite rze­czy bez zasta­no­wie­nia i bez żmud­nych roz­my­ślań. W takich wypad­kach działa po pro­stu nasz auto­ma­tyczny pilot. Na przy­kład wszy­scy mamy kon­kretny wzo­rzec, według któ­rego reagu­jemy na nowo poznane osoby: z rezerwą i ostroż­nie lub z ujmu­ją­cym uśmie­chem, gotowi do natych­mia­sto­wego nawią­za­nia kon­taktu. Roz­wi­jamy okre­ślone wzorce myśle­nia, które pozwa­lają nam oce­niać skutki pew­nych zacho­wań: zakła­damy opty­mi­styczne lub pesy­mi­styczne sce­na­riu­sze. Moż­liwe, że nie­które z tych wzor­ców uwa­run­ko­wane są w jakiś spo­sób gene­tycz­nie, więk­szość jed­nakże jest wyni­kiem indy­wi­du­al­nego "pro­gra­mo­wa­nia", wyni­ka­ją­cego z doświad­czeń, jakie spo­tkały nas w życiu. Te wzorce zacho­wań i myślowe two­rzą wspól­nie mózg (stąd ele­ment "neuro"), język (lin­gwi­styka) i ciało. Wiele z tych sche­ma­tów powstaje, kiedy jeste­śmy dziećmi lub nasto­lat­kami. To, co wów­czas miało sens, dla doro­słego jest raczej nie­efek­tywne i nie pro­wa­dzi do osią­gnię­cia satys­fak­cji i speł­nie­nia w życiu. Te nie­efek­tywne wzorce należy zmie­niać.

Techniki NLP

Kon­cep­cja NLP naro­dziła się na początku lat 70. XX wieku na Uni­wer­sy­te­cie Kali­for­nij­skim w Santa Cruz, a jej auto­rami byli psy­cho­log Richard Ban­dler i lin­gwi­sta John Grin­der. Ana­li­zo­wali oni tech­niki i spo­soby postę­po­wa­nia szcze­gól­nie sku­tecz­nych tera­peu­tów. Przede wszyst­kim inte­re­so­wali ich pra­cu­jący w nur­cie Gestalt Fritz Perls, tera­peutka rodzinna Vir­gi­nia Satir i hip­no­te­ra­peuta Mil­ton H. Erick­son. Kon­cep­cję roz­wi­nęli następ­nie przede wszyst­kim tre­ne­rzy NLP Robert Dilts i Tad James. Tech­niki NLP opie­rają się na róż­nych zało­że­niach. Thies Stahl, dyplo­mo­wany psy­cho­log i psy­cho­te­ra­peuta, jeden z pierw­szych w Niem­czech tre­ne­rów NLP, for­mu­łuje to nastę­pu­jąco:

Czło­wiek reaguje na subiek­tywny obraz rze­czy­wi­sto­ści, a nie na obiek­tywną rze­czy­wi­stość. Dusza i ciało sta­no­wią ele­menty tego samego sys­temu i wza­jem­nie na sie­bie wpły­wają. Ważne jest, aby posia­dać roz­ma­ite opcje zacho­wa­nia, bo sys­tem zawsze pod­lega kon­troli naj­bar­dziej ela­stycz­nego ele­mentu. Czło­wiek zawsze funk­cjo­nuje dosko­nale i doko­nuje naj­lep­szych wybo­rów na pod­sta­wie dostęp­nych mu infor­ma­cji. U pod­łoża każ­dego zacho­wa­nia leży pozy­tywna inten­cja i w przy­padku każ­dego czło­wieka ist­nieje przy­naj­mniej jeden kon­tekst, w któ­rym jest ono przy­datne. Wyni­kiem komu­ni­ka­cji jest infor­ma­cja zwrotna, którą otrzy­muje jed­nostka; nie ist­nieją błędy ani porażki. Jeśli jeden czło­wiek jest w sta­nie nauczyć się robić coś kon­kret­nego, zasad­ni­czo ta umie­jęt­ność jest dostępna dla wszyst­kich. Czło­wiek dys­po­nuje wszel­kimi zaso­bami, jakie są potrzebne, aby osią­gnąć pożą­daną przez niego zmianę.

?? SZCZYPTA WIE­DZY: Zasoby w uję­ciu NLP

Zaso­bami nazy­wamy w NLP wszystko to, co służy nam do osią­gnię­cia zamie­rzo­nych celów. Zasoby mogą pocho­dzić z zewnątrz lub z wewnątrz. Zaso­bami zewnętrz­nymi są na przy­kład inni ludzie, czas lub pie­nią­dze. Wewnętrz­nymi -?cechy danej osoby, jej poten­cjał, a więc mocne strony, talent, prze­ko­na­nia i stra­te­gie.

Za pomocą tych klu­czo­wych zało­żeń możemy kształ­to­wać nasz świat wewnętrzny i rze­czy­wi­stość wokół nas. Tak jak meblu­jemy i urzą­dzamy pokój, tak samo możemy zapro­jek­to­wać i skon­stru­ować to, co w gło­wie, sercu i brzu­chu. Oczy­wi­ście jeste­śmy w porządku tacy, jacy byli­śmy do tej pory. Ale może da się zro­bić coś lepiej? Zmiany z pew­no­ścią nie zawsze są łatwe, szcze­gól­nie gdy pewne wzorce sto­su­jemy od lat. W ten spo­sób w naszym mózgu powstają myślowe auto­strady, które cią­gną się dłu­gimi odcin­kami pozba­wio­nymi choćby jed­nego zjazdu na inną trasę. Bądźmy szcze­rzy: to nudne jeź­dzić cały czas auto­stradą! O wiele bar­dziej fascy­nu­jące są boczne dróżki, które pro­wa­dzą wśród róż­no­rod­nych kra­jo­bra­zów. Dzięki przed­sta­wio­nym w tej książce ćwi­cze­niom uda ci się wyty­czyć w swoim umy­śle nowe trasy.

Budowanie siły krok po kroku

Możemy być ela­styczni, o ile sto­imy mocno na ziemi, sta­bil­nie osa­dzeni w życiu. Chęt­nie się wów­czas uczymy, jeste­śmy kre­atywni, umiemy obie­rać nowe kie­runki i dys­po­nu­jemy wystar­cza­jącą ener­gią, żeby się roz­wi­jać i sta­wiać czoła prze­ciw­no­ściom. Jed­nak nie zawsze mamy w sobie tę wewnętrzną siłę, trudno nam znieść kolejne trud­no­ści zwłasz­cza wtedy, gdy już z jakie­goś powodu jeste­śmy zestre­so­wani. Wtedy potra­fią nas wytrą­cić z rów­no­wagi nawet rze­czy, które w innym przy­padku nie­mal by nas nie obe­szły. Cza­sami ciało wymu­sza na nas odpo­czy­nek -?dopada nas jakaś cho­roba albo ule­gamy wypad­kowi. Takie fazy poma­gają czę­sto uspo­koić głowę i to czy owo samo z sie­bie układa się od początku. Lepiej jest oczy­wi­ście samo­dziel­nie zade­cy­do­wać o zwol­nie­niu tempa i zro­bić taką prze­rwę z wła­snej woli. Jeśli zatem chcesz pozwo­lić sobie na chwilę odpo­czynku, żeby nabrać sił, albo jeśli czu­jesz, że dobrze byłoby roz­bu­do­wać nieco poten­cjał wewnętrz­nej siły, ta książka jest dla cie­bie. W każ­dym roz­dziale czeka cię test do samo­dziel­nego wyko­na­nia, taki jak na s. 22, dzięki któ­remu oce­nisz, co kon­kret­nie należy roz­wi­jać i wzmac­niać w twoim przy­padku. Liczne zapro­po­no­wane tu ćwi­cze­nia pomogą ci zmo­bi­li­zo­wać się do zmian.

Ide­al­nie byłoby, gdyby na koniec udało ci się stwier­dzić: "Już wiem, jak radzić sobie ze stre­sem i kry­zy­sami". Moto­rem zmian powinny być zawsze twoje wła­sne odczu­cia. Jeśli czu­jesz się zestre­so­wany i prze­cią­żony, dobrze byłoby zacząć ina­czej spo­glą­dać na świat i ina­czej na niego reago­wać. Zmiana nasta­wie­nia i postrze­ga­nia pomoże ci także odmie­nić emo­cje i twoje oto­cze­nie. To łatwiej­sze, niż może się wyda­wać

Tak to zrobisz

Możesz korzy­stać z tej książki na różne spo­soby:

Po pro­stu ją prze­czy­taj, żeby zdo­być wie­dzę o odpor­no­ści psy­chicz­nej i opcjach dzia­ła­nia w trud­nych chwi­lach życia. Dzia­łaj wybiór­czo; dosto­suj kolej­ność lek­tury tre­ści na temat poszcze­gól­nych klu­czo­wych czyn­ni­ków i odpo­wied­nich ćwi­czeń do swo­ich indy­wi­du­al­nych "bolą­czek". Kolej­ność, w jakiej czy­tasz o klu­czo­wych czyn­ni­kach, nie jest decy­du­jąca, ale infor­ma­cje w poszcze­gól­nych dzia­łach uzu­peł­niają się i inten­sy­fi­kują wza­jem­nie. Ide­al­nie byłoby czy­tać jeden roz­dział po dru­gim, wyko­ny­wać ćwi­cze­nia oraz zasta­na­wiać się nad nowo zdo­bytą wie­dzą i zacho­dzą­cymi zmia­nami.

Załóż notat­nik, w któ­rym zaczniesz zapi­sy­wać swoje roz­wa­ża­nia. Wiele z zapro­po­no­wa­nych ćwi­czeń działa na pozio­mie świa­do­mym i podświa­do­mym. Dla­tego pomoże ci powra­ca­nie do spi­sa­nych prze­my­śleń i wnio­sków oraz inten­sy­fi­ko­wa­nie w ten spo­sób ich doświad­cza­nia. Ćwi­cze­nia prze­pro­wa­dzaj w spo­koj­nym miej­scu, w któ­rym moż­liwe będzie nie­za­kłó­cone myśle­nie i pisa­nie. Zapla­nuj na każde z nich 20 do 30 minut. W przy­padku nie­któ­rych ćwi­czeń pole­cam dodat­kowo prze­miesz­cza­nie się po pokoju, tak by twoje myśli wraz z każ­dym kro­kiem nabie­rały kształ­tów. Dzięki takim spa­ce­rom uda ci się też efek­tyw­niej zapi­sać w pamięci wnio­ski, do jakich doj­dziesz. Znaj­dziesz tu rów­nież ćwi­cze­nia, pod­czas któ­rych będzie można cał­ko­wi­cie swo­bod­nie puścić wodze fan­ta­zji. Pozwól sobie tak po pro­stu na przyj­mo­wa­nie z cie­ka­wo­ścią nowych odkryć pod­czas lek­tury i zmian, jakie w tobie zajdą.

Zanim roz­pocz­niesz następny roz­dział i pracę z sied­mioma klu­czami do wewnętrz­nej siły, prze­te­stuj za pomocą poniż­szych typo­wych stwier­dzeń swój poziom odpor­no­ści psy­chicz­nej. Dzięki temu ziden­ty­fi­ku­jesz klu­czowy czyn­nik, który naj­prę­dzej pomoże ci odmie­nić twoją sytu­ację. Notuj punk­ta­cję bez­po­śred­nio w książce lub w note­sie -?jak wolisz.

?? Auto­test: sprawdź swój poziom rezy­lien­cji

Prze­czy­taj opisy klu­czo­wych czyn­ni­ków kształ­tu­ją­cych wewnętrzną siłę i typowe stwier­dze­nia, jakie się z nimi wiążą. Następ­nie oceń w skali od 1 do 10 (1 = wcale się nie zga­dzam; 10 = cał­ko­wi­cie się zga­dzam), w jakim stop­niu zga­dzasz się oso­bi­ście z danym stwier­dze­niem. Im mniej punk­tów uzy­skasz dla kon­kret­nego czyn­nika, w tym więk­szym stop­niu wymaga on two­jej uwagi i pracy.

Czyn­nik kształ­tu­jący wewnętrzną siłęTypowe stwier­dze­nieMoja punk­ta­cja:Akcep­ta­cja:Przyj­muję to, co się dzieje. Jest jak jest.Było, minęło. Potra­fię dobrze i szybko godzić się z tym, czego nie mogę zmie­nić.Opty­mizm:Ufam, że będzie lepiej.Zazwy­czaj liczę, że nastąpi naj­lep­sze moż­liwe roz­wią­za­nie sytu­acji i z ufno­ścią patrzę w przy­szłość.Poczu­cie wła­snej sku­tecz­no­ści:Mam pew­ność, że mogę wywie­rać wpływ na sytu­ację.Pro­blemy to wyzwa­nia; może udać mi się wszystko, co sobie zamie­rzę.Odpo­wie­dzial­ność:Wiem, jaką i za co odpo­wie­dzial­ność pono­szę ja, a jaką pono­szą inni.Nie pytam: "Kto zawi­nił?", ale: "Jak możemy to napra­wić?". Sta­wiam czoła nawet nie­przy­jem­nej praw­dzie i pono­szę kon­se­kwen­cje.Zorien­to­wa­nie na budo­wa­nie rela­cji mię­dzy­ludz­kich:Mam odwagę pro­sić innych o pomoc.Wspólne dzia­ła­nie jest lep­sze niż indy­wi­du­alne; mogę ufać innym, liczyć na nich i na ich wspar­cie.Zorien­to­wa­nie na poszu­ki­wa­nie roz­wią­zań: Pod­cho­dzę do pro­ble­mów aktyw­nie.Wiem, co jest dla mnie ważne, usta­lam prio­ry­tety. Mam świa­do­mość, czego chcę i jaka jest moja wizja przy­szło­ści.Zorien­to­wa­nie na przy­szłość: Pla­nuję przy­szłość, dbam o swoje bez­pie­czeń­stwo.Jeśli coś pla­nuję, spraw­dzam, jakie są szanse i jakie ryzyko się z tym wiąże, zanim zde­cy­duję się, jak dzia­łać. Zazwy­czaj pra­cuję na kon­kretny wynik i czę­sto wiem bar­dzo dokład­nie, czego w tym wzglę­dzie ocze­kuję.

Jak wypadł test? Nie­wiele osób osiąga w każ­dej kate­go­rii naj­wyż­szy wynik -?10 punk­tów. Jeśli masz ich 5 do 7, to nie jest źle. Mogłoby być jed­nak lepiej -?zwłasz­cza gdy uzy­skany wynik to naj­wy­żej jedna trze­cia mak­sy­mal­nej liczby punk­tów -?i nad tym możesz popra­co­wać. Jeżeli cie­kawi cię kon­kretny czyn­nik, który uzy­skał na two­jej liście naj­niż­szy wynik, możesz zacząć od doty­czą­cego go roz­działu. Jeśli nie, naj­le­piej zacznij od początku i pra­cuj sys­te­ma­tycz­nie.

Klucz 1. Akceptacja

Klucz 1

Akcep­ta­cja

Jeśli się bro­nisz -?przed już prze­ży­tymi doświad­cze­niami, przed zmia­nami i kry­zy­sami, z któ­rych możesz wycią­gnąć naukę -?to krę­cisz się w miej­scu. Czy­ta­jąc ten roz­dział, dowiesz się, jak możesz bar­dziej zaak­cep­to­wać to, co minęło, oraz to, co prze­ży­wasz aktu­al­nie, i dzięki temu stwo­rzyć w swoim życiu prze­strzeń na coś nowego.

Jest jak jest

"Rien ne va plus" -?sły­szymy przy stole do ruletki, kiedy koń­czy się obsta­wia­nie i kulka rusza. Już nie możemy zmie­nić numeru, na który posta­wi­li­śmy, ani sumy zakładu. W życiu jest podob­nie: tego, co należy do prze­szło­ści, nie da się zmie­nić. Zebra­li­śmy roz­ma­ite doświad­cze­nia, nauczy­li­śmy się waż­nych rze­czy, zain­we­sto­wa­li­śmy ener­gię i wysi­łek w naj­róż­niej­sze pro­jekty. Nie­które decy­zje przy­nio­sły nam coś pozy­tyw­nego, inne były może mniej udane. Ale wszystko, co zro­bi­li­śmy lub czego zanie­cha­li­śmy w prze­szło­ści, spra­wiło, że sta­li­śmy się wła­śnie tą osobą, którą jeste­śmy dziś.

Wiele osób nie jest jed­nak w sta­nie pogo­dzić się z tymi zasa­dami. Tak czę­sto sły­szy się: "Gdy­bym tylko postą­pił/postą­piła ina­czej!". Jeśli sami nie kwe­stio­nu­jemy swo­ich prze­szłych dzia­łań, nie brak ludzi, któ­rzy z całą pew­no­ścią chęt­nie robią to za nas: rodzice, prze­mą­drzali zna­jomi, przy­ja­ciele "od serca"...

"Gdy­byś tylko poszedł/poszła pra­co­wać w banku..." "Gdy­byś ina­czej wybrał/wybrała żonę/męża..." "Gdy­byś przy­kła­dał/przy­kła­dała się do nauki..."

Wszyst­kie te zda­nia suge­rują, że na jakimś eta­pie pod­ję­li­śmy nie­wła­ściwą decy­zję, i poka­zują, że nie jeste­śmy cał­ko­wi­cie zado­wo­leni z tego, jak poto­czyło się nasze życie. Tyle że... prze­szło­ści nie można zmie­nić. Jest jak jest. Na zdrowy rozum każdy z nas to wie, ale muszą to jesz­cze zro­zu­mieć serce i dusza.

Kie­ro­wa­nie ener­gii na kwe­stie prze­szło­ści nie­wiele nam daje. O wiele sen­sow­niej jest sku­pić się bar­dziej na przy­szło­ści i zasta­no­wić, co od teraz należy popra­wiać i jak kon­kret­nie się do tego zabrać. W tym celu trzeba naj­pierw zaak­cep­to­wać to, co było, potem zapla­no­wać fazę przej­ściową, a wresz­cie świa­do­mie skon­cen­tro­wać ener­gię na dąże­niu ku nowym celom.

Postrzegaj zmiany i kryzysy jako szanse

Jak to się ład­nie mówi, przy­zwy­cza­je­nie jest drugą naturą czło­wieka. Dosko­nale nam znane oto­cze­nie, ludzie, praca -?to wszystko spra­wia, że czu­jemy się bez­piecz­nie. Jeśli na przy­kład pro­wa­dzimy samo­chód, byłoby dobrze, gdy­by­śmy nie musieli świa­do­mie ana­li­zo­wać, jakie czyn­no­ści należy po kolei wyko­ny­wać i czy na przy­kład kie­run­kow­skazy włą­cza się po pra­wej czy po lewej stro­nie. Ale zbyt duże poczu­cie bez­pie­czeń­stwa także czyni nas nie­ela­stycz­nymi. Kiedy prze­ła­mu­jemy rutynę i dosko­nale znaną czyn­ność wyko­nu­jemy w cał­kiem nowy spo­sób, gim­na­sty­ku­jemy mózg. Można na przy­kład zacząć myć zęby od dru­giej strony niż zwy­kle. Można poje­chać do pracy inną trasą albo po pro­stu wypró­bo­wać nową restau­ra­cję w innej dziel­nicy. Osoby ela­styczne łatwiej akcep­tują zmiany.

Może myślisz teraz: "Stale pró­bo­wać cze­goś nowego? To nie w moim stylu". Ale przy­po­mnij sobie, jak było daw­niej. Wtedy to nie był żaden pro­blem.

Uświadom sobie dawniej posiadaną siłę

Naj­waż­niej­szą zmianą, jakiej doświad­czy­łeś we wcze­snych latach życia, było przej­ście od racz­ko­wa­nia do cho­dze­nia. Tak jak wszyst­kim dzie­ciom, na pewno i tobie usta­wicz­nie zda­rzały się upadki. A jed­nak się nie pod­da­wa­łeś, pró­bo­wa­łeś wciąż od nowa. Także w szkole i w pracy zmiany były czymś oczy­wi­stym. Pierw­sza praca, pierw­sza sym­pa­tia -?to były fascy­nu­jące, emo­cjo­nu­jące doświad­cze­nia, a przy­naj­mniej pierw­sze, mniej lub bar­dziej udane próby. Te wszyst­kie małe kroczki, drobne zmiany, próby i błędy miały na celu jedno: pomóc ci w zna­le­zie­niu two­jego miej­sca w życiu. Szcze­gól­nie w pierw­szej ćwiartce życia i chwilę póź­niej zada­jemy sobie przede wszyst­kim nastę­pu­jące pyta­nia:

Kim jestem? Gdzie jest moje miej­sce? Z kim chcę dzie­lić życie?

Zmiany są nie­od­łączną czę­ścią tej fazy poszu­ki­wa­nia i prób. Im jed­nak jeste­śmy starsi, tym bar­dziej odbie­ramy je jako coś męczą­cego, obcią­ża­ją­cego. Nasze prio­ry­tety i war­to­ści stają się inne. Nie chcemy już nie­pew­no­ści, jaka wiąże się z pro­ce­sem zmiany, nie chcemy emo­cjo­nal­nej huś­tawki od pozy­tywu do nega­tywu, od sta­rego do nowego, od rado­ści do lęku.

Siła przez kryzys

Nawet jeśli z wie­kiem coraz trud­niej nam prze­ko­nać się do zmian, są one nie­zbędne do roz­woju. Uświa­da­miamy to sobie naj­póź­niej w momen­cie kry­zysu. Od jakiego momentu wła­ści­wie możemy mówić o kry­zy­sie? Kry­zys defi­niuje się jako trudne poło­że­nie, sytu­ację, która sta­nowi kul­mi­na­cyjny punkt zwrotny eska­lu­ją­cego zagro­że­nia. Jeśli zatem nie możesz już sobie pora­dzić z wewnętrz­nym kon­flik­tem, twoje myśli krążą stale wokół jed­nego tematu, nie potra­fisz pod­jąć decy­zji i emo­cjo­nal­nie pogrą­żasz się w coraz więk­szym cha­osie, a dodat­kowo zaczy­nasz cier­pieć na bez­sen­ność -?to wyraźne oznaki, że znaj­du­jesz się w kry­zy­sie.

Znajdź nowy kierunek

Ciało bywa dosko­na­łym doradcą; cza­sem poprzez cho­robę zmu­sza nas do przy­sto­po­wa­nia na jakiś czas. Kiedy takie wymu­szone prze­stoje stają się coraz częst­sze, nad­cho­dzi pora, by zacząć dostrze­gać w tej sytu­acji szansę: ide­alną oka­zję, aby spoj­rzeć w przy­szłość i zapla­no­wać drogę do zmian.

Nawet w naj­trud­niej­szym poło­że­niu, w przy­padku bole­snego roz­sta­nia czy straty, zawsze masz wybór: możesz pogrą­żyć się w cier­pie­niu, zasty­gnąć w roz­pa­czy -?albo małymi krocz­kami zmie­rzać ku nowym celom, powoli pra­co­wać nad tym, aby zacząć ina­czej postrze­gać sytu­ację, dopusz­czać do głosu także pozy­tywne emo­cje. Każdy medal ma dwie strony. Możesz zatrzy­mać się i znie­ru­cho­mieć ze spoj­rze­niem skie­ro­wa­nym za sie­bie, w prze­szłość, albo możesz zde­cy­do­wać, że zaak­cep­tu­jesz to, co się stało, i spoj­rzeć w przy­szłość.

Zaakceptuj strach

Z reguły kry­zy­som zawsze towa­rzy­szy poczu­cie stra­chu. Nie spo­sób go tak po pro­stu stłu­mić. I nawet nie należy, bo strach może sta­no­wić cenny sygnał, dzięki któ­remu wyostrzymy zmy­sły, będziemy bacz­nie moni­to­ro­wać sytu­ację i łatwiej podej­miemy korzystne dla nas decy­zje (zob. też str. 60). Ważne, aby nie bro­nić się przed tym uczu­ciem ani nie eska­lo­wać go poprzez wyobra­ża­nie sobie kata­stro­ficz­nych sce­na­riu­szy, które spra­wią, że uro­śnie do para­li­żu­ją­cych nas roz­mia­rów. Jeśli zaak­cep­tu­jesz strach jako nie­od­łączny ele­ment kry­zysu i powi­tasz go jak sta­rego zna­jo­mego - "Cześć, Stra­chu, to znowu ty!" -?nie ma obaw, że zasko­czy cię znie­nacka, a dzięki temu już na wej­ściu odro­binę zre­du­ku­jesz jego roz­miary. Nie­pew­ność co do wyniku jakiejś sytu­acji, nie­za­leż­nego od naszych dzia­łań, to coś, czemu w życiu musimy sta­wiać czoła wciąż na nowo.

Wykorzystuj rzekome "ślepe zaułki"

W obli­czu kry­zysu wiele osób czuje, że kom­plet­nie traci siły. Sytu­acja je prze­ra­sta, nie wie­dzą, co dalej. Tracą wów­czas dostęp do wła­snych wewnętrz­nych zaso­bów i kom­pe­ten­cji. Jeśli naprawdę nie możesz zna­leźć wyj­ścia z takiego "śle­pego zaułka", w który zapę­dziły cię trud­no­ści, poszu­kaj pomocy. Możesz zwró­cić się do przy­ja­ciółki, praw­nika, leka­rza albo coacha. Nie cze­kaj za długo, cza­sem wystar­czy jedna roz­mowa, żeby na nowo odzy­skać dostęp do wła­snych zaso­bów. Odwaga, aby popro­sić o wspar­cie, rów­nież należy do klu­czo­wych czyn­ni­ków budo­wa­nia wewnętrz­nej siły i odpor­no­ści psy­chicz­nej (zob. także str. 133 i kolejne). Każdy kry­zys, z któ­rego wyj­dziesz obronną ręką -?czy mniej­szy, czy więk­szy - cze­goś cię nauczy. Poczu­jesz, że przy­było ci siły, a z per­spek­tywy czasu dostrze­żesz, jakie dokład­nie korzy­ści ci to przy­nio­sło. Może nawet w przy­szło­ści będziesz z rado­ścią przyj­mo­wać zmiany i sytu­acje pozor­nie kry­zysowe?

Spró­buj przy­po­mnieć sobie, jak zakoń­czył się twój pierw­szy w życiu zwią­zek. Zapewne roz­sta­niu z sym­pa­tią towa­rzy­szył ogromny żal, może pró­bo­wa­łeś w jakiś spo­sób go zagłu­szyć, żeby tylko tak bar­dzo nie bolało. Ale szcze­rze mówiąc... ja oso­bi­ście cie­szę się, że nie zosta­łam z moim pierw­szym chło­pa­kiem!

Obserwuj dokładnie kryzysowe sytuacje

Cza­sami coś tli się gdzieś w głębi już od dłu­giego czasu, pod­świa­do­mie odczu­wamy zwią­zane z tym psy­chiczne obcią­że­nie, stres i złość. A jed­nak kiedy kry­zys wybu­cha, mimo prze­czuć, które nam towa­rzy­szyły, spa­damy w prze­paść. Musimy więc nauczyć się dokład­niej obser­wo­wać sie­bie i sytu­ację, żeby z wyprze­dze­niem roz­po­zna­wać sygnały ostrze­gaw­cze, musimy też nauczyć się ufać naszemu instynk­towi. Kry­zys wów­czas nie zasko­czy nas nie­przy­go­to­wa­nymi, ale sta­nie się swego rodzaju momen­tem oczysz­cze­nia i umoż­liwi nowy począ­tek.

Poświęć około 20 minut na wyko­na­nie poniż­szego auto­te­stu. Ważne jest, by nikt ci wtedy nie prze­szka­dzał. Sprawdź, jak z per­spek­tywy czasu oce­niasz swoje podej­ście do zmian i kry­zy­sów, które spo­tkały cię w życiu. Pomyśl jed­nak także o przy­szłych tego rodzaju zda­rze­niach, które już teraz można prze­wi­dzieć, a które wpłyną na cie­bie nega­tyw­nie lub pozy­tyw­nie. Będą ci potrzebne kredki lub kolo­rowe dłu­go­pisy, a także duża kartka, na któ­rej nary­su­jesz koło, takie jak na kolej­nej stro­nie. Możesz też nary­so­wać je w swoim note­sie prze­zna­czo­nym na ćwi­cze­nia doty­czące rezy­lien­cji. Na tym dia­gra­mie zaznacz prze­bieg swo­jego życia.

?? Auto­test: Spoj­rze­nie w prze­szłość i w przy­szłość

Przy­po­mnij sobie naj­waż­niej­sze zmiany i kry­zysy w życiu. Zaznacz je na kole sło­wem, sym­bo­lem lub kolo­rem. Zaznacz zmiany, jakich spo­dzie­wasz się w przy­szło­ści albo jakie zamie­rzasz prze­pro­wa­dzić. Zano­tuj też, kto towa­rzy­szył ci w tych momen­tach, na­dal to robi i będzie robić. Na koniec odpo­wiedz na pyta­nia: 1. Co było/jest zna­czące w tych sytu­acjach? 2. Jak prze­biegł dla cie­bie pro­ces przej­ściowy mię­dzy starą a nową sytu­acją? (Na przy­kład: był pełen nadziei, lęku...) 3. Jakie uczu­cia towa­rzy­szyły ci w tym cza­sie wyjąt­kowo inten­syw­nie? (Na przy­kład: rado­sne ocze­ki­wa­nie, strach...) 4. Jakie swoje mocne strony udało ci się wyko­rzy­stać, aby pora­dzić sobie z tymi zmia­nami? (Na przy­kład: ela­stycz­ność, zdy­scy­pli­no­wa­nie...) Potem oceń, czego mogły cię nauczyć te doświad­cze­nia, co przyda ci się w przy­szło­ści. Nawet naj­drob­niej­sze rze­czy, choćby wnio­sek, że "koniec koń­ców życie zawsze toczy się dalej", mogą oka­zać się waż­nym źró­dłem siły, kiedy znaj­dziesz się w podob­nej sytu­acji. Nastaw się, że tak będzie: zmiany i kry­zysy na pewno poja­wią się w przy­szło­ści. Zaak­cep­tuj to po pro­stu, żeby móc inwe­sto­wać ener­gię w radze­nie sobie z nimi, zamiast tra­cić ją na opór. Spró­buj cał­ko­wi­cie poświę­cić się ćwi­cze­niu. Zasko­czy cię, jak wiele rze­czy z prze­szło­ści zdo­łasz sobie przy­po­mnieć. A spo­sób, w jaki udało ci się sta­wić czoła nie­jed­nej trud­nej sytu­acji, na pewno sta­nie się powo­dem do dumy.

Ciesz się fazami zmiany

Wyobraź sobie nastę­pu­jącą sytu­ację: chcesz wyje­chać na urlop. Tym razem wybie­rasz się gdzieś na połu­dnie, samo­lo­tem. Prze­wod­nik masz już prze­czy­tany, to dobry począ­tek przy­go­to­wań. Wiesz mniej wię­cej, co chcesz zwie­dzić, na jaką plażę się wybrać i gdzie warto prze­no­co­wać. Posta­na­wiasz, że szcze­góły dopra­cu­jesz pod­czas lotu.

Dzień przed wyjaz­dem paku­jesz walizkę. Jak zawsze, decy­zje to udręka: co zabrać, co zosta­wić? Który swe­ter jest nie­zbędny -?żółty czy nie­bie­ski? Z czę­ścią krew­nych i zna­jo­mych już się poże­gna­łeś i powia­do­mi­łeś ich, że przez naj­bliż­sze 14 dni będziesz poza zasię­giem. Tej czy owej osoby będzie ci w tym cza­sie bra­ko­wało. W dniu wyjazdu robisz ostatni "prze­gląd": czy wszystko, co istotne, zostało spa­ko­wane? Ktoś zadba o rośliny? Sąsiadka wie, co i jak z pocztą? Jak będzie na urlo­pie? Trzeba coś jesz­cze doku­pić albo zała­twić? W tej fazie, tuż przed roz­po­czę­ciem wiel­kiej przy­gody, zazwy­czaj czło­wiek waha się w myślach mię­dzy tym, co na miej­scu, a tym, co czeka go gdzieś w podróży. Dzieje się tak dla­tego, że czuje potrzebę upew­nie­nia się, że wszystko jest przy­go­to­wane i zor­ga­ni­zo­wane jak naj­le­piej i dopięte na ostatni guzik.

?? SZCZYPTA WIE­DZY:Wyją­tek potwier­dza regułę

Oczy­wi­ście ist­nieją osoby, które przed podróżą nie zasta­na­wiają się bez końca, podró­żują z mini­mal­nym baga­żem albo wręcz tylko z kartą kre­dy­tową, bo wycho­dzą z zało­że­nia, że wszystko, co potrzebne, mogą kupić na miej­scu. Takie osoby nie będą miały więk­szych trud­no­ści z prze­ży­wa­niem zmian, a fazy opi­sane na kolej­nych stro­nach dotkną je tylko prze­lot­nie dzięki ich zdol­no­ści do spon­ta­nicz­nego podej­mo­wa­nia decy­zji. Te osoby należą jed­nak do wyjąt­ków.

Stop­niowo zaczy­nasz czuć eks­cy­ta­cję, bo zbliża się moment odlotu. Może na chwilę dopa­dają cię wąt­pli­wo­ści lub poja­wia się myśl, że ist­nieje moż­li­wość zre­zy­gno­wa­nia z podróży, w końcu nikt cię nie zmusi do wej­ścia na pokład...

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki