Wykaz skrótów
ADHD zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi
ADP adenozyno-5'-difosforan
ANP przedsionkowy peptyd natriuretyczny
ASA kwas acetylosalicydowy
ASD zaburzenia ze spektrum autyzmu
ASPD zespół przyśpieszonej fazy snu
ATP adenozyno-5'-trifosforan
ßA ß-amyloid (blaszki amyloidowe)
BMI wskaźnik masy ciała
BPH łagodny przerost prostaty
BSB Rada Standardów Bankowych
BST brytyjski czas letni
CBD kannabidiol
CBTi terapia poznawczo-behawioralna bezsenności
COVID-19 choroba spowodowana przez koronawirus SARS-CoV-2
CPAP stałe dodatnie ciśnienie w drogach oddechowych; metoda leczenia
bezdechu sennego
CSA ośrodkowy bezdech senny
DDAVP desmopresyna
DSD czuwak, system zapobiegający zaśnięciu podczas prowadzenia
pojazdu
DSPD zespół opóźnionej fazy snu
DST czas letni
EEG elektroencefalogram
EMA Europejska Agencja Leków
EMF pole elektromagnetyczne
FDA Agencja Żywności i Leków
FSH folikulotropina, hormon folikulotropowy
GABA kwas gamma-aminomasłowy
GMT czas uniwersalny
GnRH gonadoliberyna
HbA1c hemoglobina glikowana
hCG ludzka gonadotropina kosmówkowa
HDL lipoproteina o wysokiej gęstości ("dobry" cholesterol)
HTZ hormonalna terapia zastępcza
IPP inhibitor pompy protonowej
IVF zapłodnienie in vitro
LDL lipoproteina o niskiej gęstości ("zły" cholesterol)
LE emitujący światło
LH hormon luteinizujący, lutropina
NAFLD niealkoholowa choroba stłuszczeniowa wątroby
NASH niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby
NDD zaburzenie neurorozwojowe
NREM sen głęboki
nVNS nieinwazyjna stymulacja nerwu błędnego
OBS obturacyjny bezdech senny
OCD zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne
OHS zespół hipowentylacji otyłych
OPN4 gen kodujący melanopsynę
PD choroba Parkinsona
PKC kinaza białkowa C
PMDD przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne
PMS zespół napięcia przedmiesiączkowego
POChP przewlekła obturacyjna choroba płuc
pRGC światłoczuła komórka zwojowa siatkówki
PRR receptor rozpoznający wzorce/patogeny
PTSD zespół stresu pourazowego
RBD zaburzenia zachowania podczas snu REM
REM sen REM, sen paradoksalny
RLS zespół niespokojnych nóg
SBD zaburzenia oddychania podczas snu
SCN jądra nadskrzyżowaniowe
SCRD zaburzenia snu i rytmu okołodobowego
SDB zaburzenia oddychania w czasie snu
SRED zaburzenia odżywiania związane ze snem
SRMD zaburzenia ruchowe związane ze snem
SSRI selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny
SWS sen wolnofalowy
THC tetrahydrokannabinol
TIA przemijający atak niedokrwienny
TNF czynnik martwicy nowotworów
TST całkowity czas snu
Wstęp
Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć. Teraz
nadszedł czas, aby zrozumieć więcej, abyśmy mogli mniej się bać.
Maria Skłodowska-Curie
Już czterdzieści lat temu, jako student
zoologii, wiedziałem, że chcę zostać naukowcem. Nie miałem jednak
pojęcia, co to właściwie oznacza ani z czym się wiąże. Określenie
"wewnętrzny zegar" zaś było jedynie mglistym pojęciem w moim
rozkojarzonym, niefrasobliwym umyśle. Tym niemniej na ostatnim roku
studiów pierwszego stopnia zgłosiłem się na ochotnika do pomocy przy
międzynarodowej konferencji poświęconej rytmom biologicznym. Praca nie
była wymagająca, więc kręciłem się tu i tam, słuchając wystąpień
ówczesnych ekspertów w tej dziedzinie. Z właściwą młodości pewnością
siebie - a może arogancją - założyłem, że naukowe sławy będą chciały
rozmawiać ze mną równie mocno, jak ja pragnąłem porozmawiać z nimi. W większości przypadków wspaniałomyślnie poświęcali mi swój czas,
nauczyłem się jednak, że nie należy zagadywać pewnego mocno sędziwego
profesora podczas śniadania (niesłychane, jak wiele może powiedzieć
kamienna cisza i spojrzenie utkwione w tłustej kiełbasce...). To
doświadczenie ukształtowało mnie pod wieloma względami, a wiedzę naukową
chłonąłem jak gąbka. Nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy, że to
sympozjum zdefiniuje moje zainteresowania na całe życie i zapali iskrę
ambicji, by dołączyć do owej wspaniałej międzynarodowej grupy badaczy
studiujących szybko rozwijającą się naukę o czasie biologicznym. Moja
kariera naukowa - od czasów licencjatu aż po obecne stanowisko profesora
w dziedzinie neuronauki okołodobowej i dyrektora Instytutu Snu i Neuronauki Okołodobowej im. sir Julesa Thorna (Sir Jules Thorn Sleep and
Circadian Neuroscience Institute) w Oksfordzie - pozwoliła mi uczyć się
od specjalistów z całego świata, a czasem również dzielić się moją
wiedzą z nimi. Niniejsza książka stanowi poniekąd kwintesencję wiedzy na
temat czasu biologicznego, jaką posiadłem w ciągu czterdziestu lat
pracy. Mam nadzieję, że będę potrafił przekazać ci choć część
entuzjazmu, zachwytu i czystej przyjemności, które przez te lata były
moim udziałem.
W ciągu ostatnich dziesięcioleci nastąpił wysyp ekscytujących odkryć
naukowych bezpośrednio lub pośrednio dotyczących wewnętrznego zegara i dwudziestoczterogodzinnych cykli, które rządzą naszym życiem. Dobowy
wzorzec snu i czuwania jest dla wszystkich najbardziej oczywisty. Co
zaskakujące, w większości książek zagadnienia wewnętrznego zegara i snu
omawiane są osobno, tymczasem najnowsze badania dowodzą, że takie
podejście do sprawy pozwala nam zobaczyć tylko część obrazu. Nie da się
pojąć zjawiska snu bez zrozumienia wewnętrznego zegara, który z kolei
reguluje się, gdy śpimy. W książce, którą czytasz, oba te tematy
traktowane będą łącznie, jako dwie dogłębnie ze sobą splecione gałęzie
biologii, od których zależy nasze zdrowie. W wielu przypadkach twoja
zdolność do odniesienia sukcesu, do bezpiecznego powrotu z pracy
samochodem czy do skutecznego stosowania diety odchudzającej zależy od
tego, czy działasz w zgodzie ze wspomnianymi cyklami dobowymi, czy
przeciwko nim. Badania naukowe, w tym medyczne, przyniosły tyle nowych
informacji na temat rytmów okołodobowych, że czasem trudno jest odróżnić
fakty od fikcji. Gdy mowa o zdrowiu, sensowne porady brzmią zazwyczaj
jak kategoryczne rozkazy wykrzyczane przez starszego chorążego na
paradzie: Musisz spać osiem godzin! Musisz dzielić łóżko z chrapiącym partnerem! Przed snem nie wolno ci używać czytników
elektronicznych emitujących światło! Dlatego zamiast lojalnych
przyjaciół widzimy w rytmach biologicznych wroga, którego trzeba
zwalczyć, ujarzmić i pokonać. A przecież powinniśmy je rozumieć i akceptować.
W niniejszej książce postanowiłem omówić badania naukowe na temat
wewnętrznego zegara oraz snu, aby przybliżyć ci niektóre ze
zdumiewających i ekscytujących odkryć w tej dziedzinie. Mam nadzieję, że
udało mi się to zrobić w przystępny sposób, a lektura będzie dla ciebie
zajmująca i przyjemna. Czerpię z własnych doświadczeń, zgromadzonych w ciągu czterdziestu lat mojej pracy naukowej w tej dziedzinie, oraz
niosących wielki pożytek dyskusji z przyjaciółmi i kolegami po fachu,
których badania bezpośrednio przyczyniły się do naszego obecnego
rozumienia czasu biologicznego. Przytaczam dowody naukowe wspierające
naszą obecną wiedzę, tak by każdy mógł wykorzystać je do podejmowania
bardziej świadomych decyzji zmierzających do poprawy życia: żebyśmy
lepiej sypiali, korzystniej planowali dzień, a nawet zażywali leki czy
szczepili się o najwłaściwszej porze. Ta książka pozwoli ci także lepiej
zrozumieć zachowania innych: dlaczego nastolatki i osoby starsze mają
kłopoty z regenerującym snem, dlaczego nastrój i zdolność do
podejmowania decyzji mogą zmieniać się w ciągu dnia i dlaczego ryzyko
rozwodu wzrasta u osób wykonujących pracę zmianową. Często podkreślam
jednak, że każdy z nas jest inny; choć uogólnienia są możliwe, to
przyjmowanie "wartości średnich" może być czasem mylące. Mimo że
przeciętna długość cyklu miesięcznego u kobiet wynosi 28 dni, występuje
ona tylko u 15% kobiet. Zegar biologiczny i biologię snu można porównać
do rozmiaru buta: uniwersalny rozmiar nie istnieje, a zmuszanie
wszystkich do noszenia tego samego numeru obuwia byłoby nie tylko
niemądre, ale potencjalnie szkodliwe. Brak uznania tej różnorodności
sprawia, że porady oferowane przez media albo nadmiernie upraszają
sprawę, albo są kompletnie nieskuteczne.
Wzorce snu oraz rytmy dobowe wynikają z naszych genów, podejmowanych
działań, otoczenia i - jak większość naszych zachowań - nie są stałe.
Wpływają na nie nasze interakcje ze środowiskiem i przemiany, jakie
zachodzą w organizmie od narodzin aż do starości. Od dzieciństwa aż po
zaawansowaną dorosłość wewnętrzny zegar i wzorce snu ulegają głębokim
zmianom, które wcale nie muszą być czymś negatywnym. Powinniśmy przestać
się zamartwiać naszym snem i przyjąć do wiadomości, że "odmienny" nie
musi oznaczać "gorszy". Część rad, jakie słyszymy, może nie mieć
potwierdzenia w rzeczywistości, zwłaszcza gdy wywodzą się z mrocznej
sfery "mądrości ludowej". Ta pradawna "mądrość" może sięgać nawet dalej
niż spisana historia ludzkości. Z kolejnych rozdziałów dowiemy się
jednak, że powtarzanie pewnej idei niekoniecznie gwarantuje jej
prawdziwość. Na przykład: "Trzymanie dziecka do góry nogami sprawi, że
będzie lepiej spało". Zgodnie z tym prastarym przekonaniem obracanie
dziecka głową w dół miało resetować jego zegar biologiczny, żeby spało w nocy, a czuwało za dnia. Absolutnie nie ma dowodów na to, by taka
strategia mogła przynieść pozytywne rezultaty. Opowieść ta mogła
natomiast zrodzić się z desperacji opiekunów. Przewlekły niedobór snu,
szczególnie u rodziców, może fatalnie wpłynąć na osąd i zdolność do
racjonalnego działania! Innym często powtarzanym mitem jest opinia, że
melatonina wydzielana przez przysadkę mózgową jest hormonem snu. Nie
jest - a w następnych rozdziałach wyjaśnię dlaczego.
Moim zdaniem każdy z nas - jako jednostka i członek społeczeństwa -
powinien przyswoić sobie najnowsze wyniki badań naukowych dotyczących
czasu biologicznego i działać zgodnie z nimi. Po co zawracać sobie tym
głowę? Żebyśmy w tym skomplikowanym i wymagającym świecie cieszyli się
najlepszym możliwym zdrowiem fizycznym i umysłowym. Taka wiedza pomoże
nam w zmaganiach z różnorakimi kłodami, które życie rzuca nam pod nogi.
Ale to jeszcze nie wszystko. Jeśli chcesz żyć pełnią życia, pobudzić
kreatywność, podejmować sensowne decyzje, cieszyć się towarzystwem
innych ludzi i patrzeć pozytywnie na świat oraz na wszystko, co ma ci do
zaoferowania, życie w zgodzie z czasem biologicznym może ci w tym pomóc.
Powinniśmy przecież jak najlepiej wykorzystać czas, jaki jest nam dany -
a może nawet go wydłużyć!
Tykanie zegara biologicznego
Przyrodzona gatunkowi ludzkiemu arogancja sprawia, że większość z nas
zakłada wyższość człowieka nad prymitywnym światem biologii i sądzi, że
wolno nam robić, co chcemy i kiedy chcemy. To założenie leży u podstaw
dzisiejszego społeczeństwa działającego w trybie 24/7 i gospodarki
zależnej od pracowników zmianowych, którzy nocą zaopatrują supermarkety,
sprzątają biura, dbają o funkcjonowanie globalnych usług finansowych,
chronią nas przed przestępcami, naprawiają infrastrukturę drogową i kolejową, a także - naturalnie - czuwają nad chorymi w chwilach, gdy są
oni najbardziej potrzebujący. Wszystko to dzieje się w czasie, gdy
większość ludzi śpi, albo przynajmniej stara się zasnąć. Praca na nocną
zmianę jest najbardziej oczywistym czynnikiem zakłócającym nasz
wewnętrzny zegar i sen. Wiele osób śpi zbyt krótko, starając się wcisnąć
jeszcze więcej pracy i rozrywki w swój codzienny grafik, a gdy ten
zaczyna pękać w szwach, przesuwa "dodatkowe" zajęcia na noc. Możemy w pełni wykorzystywać godziny nocne dzięki szeroko zakrojonej
komercjalizacji światła elektrycznego, którego użycie rozpowszechniało
się w świecie od lat 50. XX wieku. Dzięki temu niezwykłemu wynalazkowi
mogliśmy wypowiedzieć wojnę nocy oraz - nie zdając sobie do końca sprawy
z tego, co robimy - odrzucić zasadniczą cechę naszej biologii.
Nie możemy jednak robić wszystkiego, co chcemy i kiedy chcemy. Naszą
biologią zawiaduje dwudziestoczterogodzinny zegar, który mówi nam, kiedy
jest najlepszy czas na sen, jedzenie, myślenie i wykonywanie mnóstwa
innych ważnych czynności. To wewnętrzne przystosowanie pozwala nam
funkcjonować optymalnie w dynamicznym świecie, precyzyjnie "dostrajając"
naszą biologię do wymogów cyklu dnia i nocy, spowodowanego
dwudziestoczterogodzinnym obrotem Ziemi wokół własnej osi. By ciało
człowieka działało jak należy, potrzebuje konkretnych substancji we
właściwym miejscu, w odpowiedniej ilości i w precyzyjnie wyznaczonym
momencie. Tysiące genów musi włączać się i wyłączać w określonym
porządku. Proteiny, enzymy, tłuszcze, węglowodany, hormony i inne
związki są wchłaniane, rozkładane, metabolizowane i produkowane w dokładnie określonym czasie, żebyśmy mogli rosnąć, rozmnażać się,
dokonywać przemiany materii, ruszać się, tworzyć wspomnienia, chronić i regenerować nasz organizm. Wszystko to wymaga mechanizmów biologicznych
i zachowań gotowych do wdrożenia we właściwym momencie. Bez precyzyjnej
regulacji, jaką zapewnia nasz wewnętrzny zegar, cała nasza biologia
pogrążyłaby się w chaosie.
Jak na stosunkowo nową gałąź nauk biologicznych i medycznych, biologia
okołodobowa sięga korzeniami znacznie głębiej, niż moglibyśmy się
spodziewać, a mianowicie do schyłku lat 20. XVIII stulecia. Prowadzono
wtedy badania nad rośliną noszącą łacińską nazwę Mimosa pudica. Drugi
człon oznacza "nieśmiała, wstydliwa, kurcząca się", a mimoza nazywana
jest też "czułkiem". Liście tej znanej ogrodnikom rośliny z rodziny
bobowatych po dotknięciu lub potrząśnięciu składają się i opadają, by po
kilku minutach otworzyć się na nowo. Prócz reakcji na dotyk, liście
składają się w nocy i rozwijają w dzień. Mimozy badał francuski uczony,
Jean-Jacques d'Ortous de Mairan.
Dla naszej opowieści najważniejszym odkryciem de Mairana było to, że w kompletnej ciemności liście mimozy przez kilka dni nadal rytmicznie
składają się i rozkładają. Badacz był zaskoczony: w oczywisty sposób
cyklu tego nie napędzało następstwo światła i ciemności - a zatem co?
Może zmiany temperatury? Hipotezę o dobowych wahaniach temperatury
sprawdził w 1759 roku inny francuski naukowiec, Henri-Louis Duhamel du
Monceau. Zabrał rośliny do kopalni soli, gdzie panowały stała
temperatura i ciemność. Liście zachowywały się tak samo. Przeszło sto
lat później szwajcarski uczony, Alphonse de Candolle, również analizował
fizjologię mimozy w stałych warunkach i dowiódł, że swobodny rytm
składania i rozwijania liści powtarza się nie w cyklu
dwudziestoczterogodzinnym, ale raczej co 22-23 godziny.
W ciągu kolejnych 150 lat rytmy dobowe powtarzające się w stałych
warunkach w cyklu zbliżonym do 24 godzin zaobserwowano u wielu roślin i zwierząt. Nazwano je potem rytmami okołodobowymi1. U ludzi zaczęto je badać stosunkowo późno. Dowodów, że i my je posiadamy,
dostarczył Nathaniel Kleitman pod koniec lat 30. XX wieku. Od 4 czerwca
do 6 lipca 1938 roku Kleitman i jego student Bruce Richardson przebywali
w głębi Jaskini Mamuciej w stanie Kentucky (Stany Zjednoczone). W środku
panowała stała temperatura wynosząca 12,2°C. Warunki nie były jednak do
końca stałe: nie docierało tam naturalne światło, dlatego oświetlenie
zapewniały latarnie. Badacze musieli dzielić jaskinię z ciekawskimi
szczurami i karaluchami. By powstrzymać je od wchodzenia na posłanie,
nogi prycz mężczyźni umieścili w szerokich naczyniach wypełnionych
płynem odkażającym. Kleitman i Richardson zapisywali, o której godzinie
kładą się spać i wstają, oraz notowali dobowe wahania temperatury ciała.
Ich obserwacje wykazały, że nadal funkcjonowali w mniej więcej
dwudziestoczterogodzinnym rytmie snu i czuwania oraz fluktuacji
temperatury.
Z prawdziwego znaczenia tych obserwacji nie zdawano sobie sprawy aż do
lat 60. Jeden z pionierów w dziedzinie badania rytmów okołodobowych,
Jürgen Aschoff, zbudował podziemny "bunkier" w Andechs, bawarskim
mieście słynącym z klasztoru benedyktynów, w którym od 1455 roku
produkowano piwo. Uczestnicy badania, studenci, jeśli akurat nie
przebywali w przyklasztornej piwiarni, spędzali czas w bunkrze, stale
oświetlonym przyćmionym światłem, izolowani od wszelkich zewnętrznych
bodźców wskazujących porę dnia. Mieli jednak dostęp do lampek nocnych,
więc i tym razem warunki oświetleniowe nie były całkowicie niezmienne.
Przez wiele dni spisywano między innymi dane dotyczące cykli snu i czuwania studentów, temperaturę ciała, częstotliwość oddawania moczu.
Okazało się, że we wspomnianych prawie stałych warunkach podlegały one
rytmicznemu wzorcowi dobowemu zbliżonemu do 24 godzin. Dzięki tego
rodzaju eksperymentom ustalono, że ludzki zegar biologiczny działa w cyklu wynoszącym około 25 godzin. Nowsze badania przeprowadzone przez
zespół Charlesa Czeislera na Harvardzie sugerują natomiast, że nasz
wewnętrzny zegar tyka w rytmie bliższym 24 godzinom i 11 minutom. Ta
różnica zawsze stanowiła punkt sporny w dyskusjach Aschoffa i zespołu z Harvardu. Dziś przyjmuje się, że wynikała ona z używania lampek nocnych
podczas eksperymentów w bunkrze. Aschoff był wybitną postacią i wiele
się od niego nauczyłem, zarówno pod względem naukowym, jak i towarzyskim. Jakieś 25 lat temu w trakcie kursów letnich w Bawarii
uczestniczyłem w przyjęciu. W pewnym momencie otworzyłem butelkę wina, a kilka minut później rozległ się ryk Aschoffa: "Kto nie zdjął korka z korkociągu?!". Gdy się przyznałem, Aschoff powiedział: "Nigdy tego nie
rób, to szczyt złych manier!". Odtąd nigdy więcej mi się to nie
zdarzyło.
Do lat 60. rytmy okołodobowe utrzymujące się w stałych warunkach, o cyklu trwającym mniej więcej 24 godziny, zaobserwowano u wielu gatunków
roślin i zwierząt, również ludzi. Wszyscy (no dobrze, prawie wszyscy)
przyjęli, że rytmy te są endogenne, czyli powstają dzięki procesom
biologicznym zachodzącym w organizmie. Jak we wszystkich dziedzinach
nauki, które nie podlegają władzy dyktatorskiej, tak i w tym przypadku
brakowało powszechnej zgody. Różnice zdań są jednak zjawiskiem
pozytywnym - zmuszają badaczy do doskonalenia eksperymentów, tak by
argumenty potwierdzające testowaną hipotezę były jak najmocniejsze.
Najgłośniej protestował wybitny profesor Frank Brown z Uniwersytetu
Północno-Zachodniego w Chicago. Jego zdaniem rytmami biologicznymi
musiał sterować jakiś naturalny cykl geofizyczny, jak elektromagnetyzm,
promieniowanie kosmiczne czy też inna, niepoznana jeszcze siła. Głównym
i całkiem rozsądnym argumentem Browna był fakt, że nie istnieje
mechanizm biologiczny funkcjonujący niezależnie od temperatury
otoczenia. Gdy temperatura rośnie, reakcje biologiczne przyśpieszają,
ochłodzenie natomiast je spowalnia; a żeby zegar funkcjonował
precyzyjnie, musi zachowywać to samo tempo działania. Niezbędne były
dalsze badania; te przeprowadzone nad roślinami i zmiennocieplnymi
owadami wykazały, że zegary biologicznie rzeczywiście są precyzyjne - i to pomimo olbrzymich wahań temperatury środowiska. Brown się mylił, ale
rzucone przez niego wyzwanie zaowocowało eksperymentami, które
ostatecznie dowiodły, że zegary biologiczne "biorą poprawkę" na
temperaturę. Endogenne, dwudziestoczterogodzinne zegary biologiczne
musiały zatem istnieć naprawdę!
Wewnętrzny zegar umożliwia organizmowi nie tylko kontrolowanie, ale i przewidywanie czasu różnych zdarzeń, a przynajmniej przewidywanie
regularnych zmian w środowisku. Jak wspominałem, nasze ciało potrzebuje
konkretnych substancji we właściwym miejscu, w odpowiedniej ilości i w precyzyjnie wyznaczonym momencie doby - nasz zegar przewiduje te
zróżnicowane potrzeby. Organizm przygotowuje się do kolejnego dnia,
zanim on nadejdzie, żeby jak najlepiej skorzystać z "nowego" środowiska
bez zbędnej zwłoki. Ciśnienie krwi i tempo przemiany materii rosną
jeszcze przed świtem. Budzi się wtedy wiele innych procesów
biologicznych. Gdybyśmy polegali jedynie na swojej reakcji na światło
wschodzącego słońca, przełączając się ze snu w czuwanie, to tracilibyśmy
cenny czas potrzebny na aktywowanie zużycia energii, działania zmysłów,
układu odpornościowego, mięśni i układu nerwowego. Przejście ze snu w stan czuwania zajmuje kilka godzin, więc słabo przystosowana biologia
naszych ciał działałaby na naszą niekorzyść w walce o przetrwanie.
Jak dotąd omówiliśmy dwie z trzech zasadniczych cech wewnętrznego zegara
okołodobowego: zdolność do pracy w cyklu wynoszącym około 24 godzin w stałych warunkach i do utrzymywania tego rytmu pomimo dużych wahań
temperatury otoczenia, czyli do kompensacji temperatury. Trzecia cecha
to synchronizacja z warunkami zewnętrznymi. Jest niezwykle istotna;
szerzej omówimy ją w rozdziale 3. Być może jestem w tej kwestii mało
obiektywny, bo poświęciłem zjawisku synchronizacji większość mojej
kariery. Jak wspominałem, zegary okołodobowe nie funkcjonują w cyklu
wynoszącym dokładnie 24 godziny, ale tykają nieco szybciej lub nieco
wolniej. Przypominają poniekąd stary mechaniczny zegar dziadka, który
codziennie trzeba regulować, żeby pokazywał prawdziwy czas
astronomicznej doby. Gdyby nie był regularnie nastawiany, wkrótce by się
rozsynchronizował i pokazywałby godzinę niezgodną z faktyczną porą dnia
lub nocy. Zegar biologiczny byłby podobnie bezużyteczny, gdyby nie
odnosił się do czasu lokalnego. Dla większości roślin i zwierząt -
łącznie z nami - najważniejszym sygnałem do synchronizacji wewnętrznego
dnia ze światem zewnętrznym jest światło, a w szczególności zmiany jego
natężenia związane ze wschodem i zachodem słońca. Oko człowieka i innych
ssaków wychwytuje świt i zmierzch, co pozwala dostroić rytmy
okołodobowe. Utrata oczu uniemożliwia synchronizację. Ludzie, którzy
stracili oczy na skutek choroby genetycznej, nieszczęśliwego wypadku czy
w walce, dryfują przez czas; jeszcze przez kilka dni wstają i kładą się
do łóżka o właściwej porze, lecz potem tracą poczucie czasu i chcą spać,
jeść i działać nie wtedy, kiedy powinni. Ich wewnętrzny zegar
funkcjonujący w cyklu 24 godzin i 15 minut potrzebowałby mniej więcej 96
dni, by ponownie wskazać godzinę 12 w południe o tej samej porze - z każdym dniem spóźniałby się o kolejne 15 minut. Niewidomi doświadczają
czegoś podobnego do wiecznego jet lagu - są "ślepi na czas", co omówię
ze szczegółami w kolejnych rozdziałach.
Wielki sen
Chociaż cykl snu i czuwania jest najbardziej oczywistym z rytmów
okołodobowych, na spotkaniach naukowych, w których brałem udział na
początku kariery, prawie nikt o nim nie mówił. W tamtych czasach sen
wydawał się zbyt mglistym i enigmatycznym zjawiskiem, żeby można było
ustalić coś pewnego na jego temat. Ponadto kojarzył się z abstrakcyjnymi
zagadnieniami filozoficznymi, takimi jak "umysł", "świadomość" i "marzenia senne". Dla większości z nas był zbyt nieprzenikniony. Ten
początkowy brak zainteresowania snem widoczny u większości badaczy
rytmów okołodobowych (ze mną włącznie) odzwierciedla odmienne początki
nauki o rytmach okołodobowych i nauki o śnie. Pierwsi badacze
wewnętrznego zegara byli biologami studiującymi rośliny i zwierzęta.
Badania nad snem natomiast wzięły swój początek z nauk medycznych i rejestracji aktywności elektrycznej ludzkiego mózgu - tak zwanych fal
mózgowych. Również dziś sen bada się przy użyciu elektroencefalografii
(EEG), a szczególne zainteresowanie budzą zmiany w zapisach EEG widoczne
podczas poszczególnych faz snu albo w czasie choroby. Opierając się na
rozmiarze i częstotliwości fal mózgowych oraz na ruchach oczu i aktywności mięśni osoby śpiącej, sen podzielono na fazy: REM, czyli fazę
szybkich ruchów gałek ocznych (rapid eye movement) oraz trzy fazy
NREM, w czasie których szybki ruch oczu nie występuje. Gdy czuwamy,
obraz EEG ukazuje drobne i szybkie wahania aktywności elektrycznej
mózgu, ale gdy zapadamy w sen NREM, stają się one coraz większe i wolniejsze, aż pogrążymy się w najgłębszym śnie, zwanym snem
wolnofalowym (slow-wave sleep, SWS). Następnie EEG ponownie pokazuje
szybkie, drobne wahania, gdy wchodzimy w fazę REM, którą nazwano "snem
paradoksalnym", ponieważ zapis EEG przypomina ten podczas czuwania. W fazie REM doświadczamy też paraliżu od szyi w dół, podczas gdy pod
powiekami nasze oczy poruszają się szybko na boki - stąd nazwa. Fazy REM
i NREM występują naprzemiennie co 70-90 minut; w trakcie nocy występuje
4-5 takich cykli, a budzimy się w sposób naturalny podczas fazy REM. W 1953 roku - około 15 lat po eksperymencie w Jaskini Mamuciej - Nathaniel
Kleitman i inny student, Eugene Aserinsky, odkryli i nazwali fazę REM i połączyli ją z najbardziej żywymi i zawiłymi marzeniami sennymi. Jeśli
masz psa, zauważyłeś pewnie, że podczas snu czasami skomle albo warczy,
a jego łapy wykonują ruchy, jakby gonił królika. Zachowania te
doprowadziły niektórych badaczy do wniosku, że podczas fazy REM
właściwie wszystkie ssaki mają marzenia senne. Jeśli natomiast nie masz
psa, zawsze możesz przyjrzeć się w takiej chwili partnerowi lub
partnerce. To fascynujące, ale uważaj, bo jeśli akurat w tym momencie
się obudzi i zobaczy, jak się przypatrujesz, może poczuć się dziwnie!
Tak naprawdę dopiero w ciągu ostatnich 20 lat, a zwłaszcza minionych 10,
badacze rytmów okołodobowych i snu zaczęli prowadzić poważne rozmowy i jeździć na wspólne sympozja, które są teraz organizowane w taki sposób,
by przyciągnąć naukowców z obu dziedzin. Uważam się za badacza rytmów
okołodobowych oraz snu. Co więc przyciągnęło mnie do tego ostatniego?
Mogę wskazać konkretny moment, który o tym zadecydował: była to pewna
krótka dyskusja, która niesłychanie mnie zirytowała. W poprzedniej pracy
spędzałem sporo czasu w budynku, gdzie urzędowali neurolodzy i psychiatrzy. Któregoś dnia w 2001 roku wpadłem na pewnego psychiatrę w jednej z kiepsko funkcjonujących wind w szpitalu Charing Cross w zachodnim Londynie.
- Pracujesz nad snem, prawda? - zagadnął mnie.
- Nie - odparłem uprzejmie. - Nad rytmami okołodobowymi.
- Moi pacjenci ze schizofrenią fatalnie sypiają - kontynuował,
puszczając moją odpowiedź mimo uszu. - Moim zdaniem to dlatego, że nie
mają pracy. Chodzą spać późno, późno wstają, nie zdążają do kliniki,
alienują się i nie mogą się z nikim zaprzyjaźnić.
"Bezrobocie" jako wyjaśnienie problemu ze snem nie miało dla mnie
większego sensu, więc połączyłem siły z innym psychiatrą, by zbadać
wzorce snu wśród 20 pacjentów cierpiących na schizofrenię.
Porównywaliśmy ich z grupą bezrobotnych w tym samym wieku. Wyniki
zwaliły mnie z nóg. Wzorzec snu i czuwania u pacjentów ze schizofrenią
nie był po prostu nieprawidłowy: był kompletnie zrujnowany i zupełnie
inny od wzorca snu u bezrobotnych, którzy sypiali podobnie jak ludzie
mający pracę.
Osoby ze schizofrenią spędzały bardzo mało czasu we śnie wolnofalowym
(albo w ogóle u nich nie występował), a faza REM miała u nich nietypowy
przebieg. Chciałem się dowiedzieć, z czego wynikały zaburzenia snu u tych pacjentów. Tak zaczęły się moje badania nad snem osób z chorobami
psychicznymi, a potem także z innymi problemami zdrowotnymi. Co ciekawe,
w czasie minionej dekady z różnych powodów wielu spośród moich kolegów
studiujących rytmy okołodobowe również zainteresowało się tematem snu i rozpoczęło swoje badania. Może z wiekiem zyskaliśmy na mądrości albo na
odwadze? Co jednak ważniejsze, nowe pokolenie neuronaukowców uzbrojonych
w zaawansowane technologie zdecydowało się badać sen i zaczęło
dostarczać nowych, zadziwiających informacji na ten temat.
Chociaż wciąż wiele pytań fundamentalnej natury pozostaje bez
odpowiedzi, sen nie jest już "czarną skrzynką", za jaką uważano go w czasach, gdy zaczynałem swoje badania. Nowe wybitne prace naukowe
pozwoliły nam zrozumieć, w jaki sposób sen jest generowany w mózgu i jakim wpływom otoczenia podlega. Wiemy ponadto, że większość naszych
wspomnień powstaje właśnie w czasie snu. Wtedy też rozwiązujemy problemy
i przetwarzamy emocje; z organizmu usuwane są niebezpieczne toksyny,
które gromadzą się podczas stanu czuwania. Ścieżki metaboliczne się
regenerują, a zapasy energii wracają do równowagi. Jeśli jednak nie
śpimy wystarczająco długo, funkcje mózgowe, stany emocjonalne i zdrowie
fizyczne szybko ulegają pogorszeniu. Sen złej jakości czyni nas
podatniejszymi na przykład na chorobę niedokrwienną serca (chorobę
wieńcową), cukrzycę typu 2, infekcje, a nawet nowotwory. Krótko mówiąc,
sen decyduje o naszej możliwości funkcjonowania za dnia, a jego brak czy
też zakłócenia rytmu okołodobowego wywierają olbrzymi wpływ na nasze
zdrowie i samopoczucie. Choć dysponujemy licznymi dowodami na to, jak
istotne znaczenie ma sen, w którym spędzamy aż 36% życia, wciąż nie jest
on w pełni doceniany przez wiele sektorów społecznych. W trakcie
pięcioletniej nauki studenci uczelni medycznych mają zaledwie jeden czy
dwa wykłady na temat snu, dotyczące głównie aktywności elektrycznej
mózgu, nie zaś najnowszych doniesień naukowych na temat snu i rytmów
okołodobowych, które stanowią temat niniejszej książki. Opinia publiczna
ma na temat snu dość kiepskie pojęcie. Pracodawcy zakładają, że ich
pracownicy przystosują się do wymogów zatrudnienia na nocną zmianę. Nie
mają jednak racji, a ich podwładni mogą zapaść na poważne choroby,
nadmiernie przybrać na wadze czy gorzej rozumować; są też bardziej
narażeni na rozwody i wypadki drogowe. Społeczeństwo coraz chętniej
przełącza się w tryb 24/7, starając się wcisnąć coraz więcej aktywności
w przeładowane grafiki, czego ofiarą niestety padł sen.
Co mam nadzieję osiągnąć
Moim nadrzędnym celem jest przekazanie ci konkretnych informacji i praktycznych porad, bazujących na najnowszych badaniach naukowych.
Dzięki nim lepiej zrozumiesz, co wprawia w ruch wskazówki twojego
wewnętrznego zegara, a przede wszystkim zyskasz możliwość użycia tej
wiedzy do takiego zarządzania czasem, jakie przyniesie ci najwięcej
korzyści, bez względu na wiek czy inne okoliczności. Chcę też obalić
parę mitów i rozprawić się z różnymi stereotypami, na przykład z takim,
że nastolatki są leniwe, a menadżer wstający o 4 nad ranem i rozpoczynający pracę przed świtem to wzór do naśladowania. Jak się
przekonasz, niniejsza książka szeroko omawia rozmaite aspekty biologii
człowieka; mam nadzieję, że zainspiruje cię do dalszego pogłębiania
wiedzy na wiele z poruszonych tematów.
Każdy z rozdziałów koncentruje się na konkretnym zagadnieniu.
Relacjonuje badania naukowe na jego temat, a następnie skupia się na
kwestiach wpływających na nasze zdrowie i samopoczucie. Niektóre z opisów naukowych mogą wydawać się nieco zawiłe, ale są niezbędne, aby
zrozumieć swoje zdrowie i biologię. Książka jest zorganizowana w taki
sposób, aby bez trudu można było dla przypomnienia sięgnąć do
wcześniejszych części. Każdy rozdział zakończony jest sekcją pytań i odpowiedzi. Są to pytania często zadawane mnie i moim kolegom badaczom.
Te sekcje zawierają dodatkowe, czasami nieoczywiste informacje. Pragnę
podkreślić, że moim celem nie jest udzielanie porad medycznych; zawsze
szukaj ich u swojego lekarza. Chcę ci jednak pokazać, że pewne działania
mogą okazać się istotne dla twojego zdrowia i dla uniknięcia
potencjalnych zagrożeń. Chodzi tu między innymi o to, dlaczego najlepiej
jeść posiłki, trenować czy przyjmować leki o określonej porze i dlaczego
nie powinniśmy prowadzić samochodu we wczesnych godzinach porannych. Ale
nie zamierzam grozić ci palcem! Pragnę jedynie dostarczyć ci najnowszych
informacji, które możesz przyjąć lub odrzucić - ale podejmiesz tę
decyzję z pełną świadomością konsekwencji swoich działań.
W książce zamieściłem również dodatki. Dodatek 1 dostarczy ci wskazówek,
jak prowadzić dziennik snu, by monitorować swój wzorzec snu i czuwania.
Zawiera także kwestionariusz, który pomoże ci ustalić twój chronotyp:
czy jesteś typem słowika, sowy, a może typem neutralnym. Dodatek 2
omawia układ immunologiczny, zagłębiając się nieco w zawiłości tej jakże
ważnej części naszej biologii, opisanej w rozdziale 11. Jeśli chodzi o szczegóły, książka zawiera przypisy do licznych publikacji;
przewodnikiem był dla mnie jeden z moich bohaterów naukowych, Thomas
Henry Huxley, który powiedział: "Skoro niedostateczna wiedza jest
niebezpieczna, to gdzie znajdę kogoś, kto wie wystarczająco dużo, by
uniknąć niebezpieczeństwa?". By pomóc ci poszerzać ową "niedostateczną
wiedzę" zawartą w książce, powołałem się na istotne artykuły naukowe, z których czerpałem informacje. Wiele spośród tych artykułów już teraz
można (lub wkrótce będzie można) przeczytać online w wolnym dostępie, za
darmo. Większość artykułów naukowych można przeczytać bez opłat na
portalach czasopism specjalistycznych 12 miesięcy po publikacji drukiem.
Mam nadzieję, że lektura tej książki sprawi ci przyjemność, a rozwijająca się nauka o rytmach okołodobowych zainspiruje cię do
zastosowania jej odkryć na korzyść własnego zdrowia, szczęścia i dobrego
samopoczucia. Liczę również na to, że - po odpowiednio długiej refleksji
- zgodzisz się ze mną, że akceptacja tej wiedzy pozytywnie wpływa na
twoją kreatywność, podejmowanie decyzji, czerpanie satysfakcji ze
spotkań z ludźmi oraz spoglądanie na świat i wszystko, co ma nam do
zaoferowania, z większą ciekawością i zachwytem.
Oksford, styczeń 2022 r.
Rozdział 1. W biały dzień
Rozdział 1
W biały dzień
Czym jest wewnętrzny zegar?
Gdy wstałem dziś rano, wiedziałem, kim jestem; sądzę jednak, że od tego
czasu kilkakrotnie się zmieniłem.
Lewis Carroll
Synkopa to termin muzyczny oznaczający
złożenie kilku różnych rytmów w jednym utworze. Przez analogię, nasza
biologia jest synkopowana, a my jesteśmy tego rezultatem. Cały nasz
organizm działa na bazie rytmów. Impulsy elektryczne generowane przez
układ nerwowy, bicie serca, wydzielanie hormonów z gruczołów dokrewnych,
skurcze mięśni regulujące trawienie i wiele innych procesów napędzają
endogenne, rytmiczne zmiany w organizmie. Niektóre z tych rytmów
związane są z miejscem, w którym żyjemy.
Jednym z najstarszych wyzwań intelektualnych, jakim musiały sprostać
wszystkie cywilizacje, było zrozumienie natury świata. Obecny rozkład
planet w naszym Układzie Słonecznym ustalił się około 4,6 miliarda lat
temu. Ziemia, jak inne planety, powstała na skutek grawitacji
przyciągającej wirujące gazy i pyły, z których uformowały się osobne
ciała niebieskie. Ziemi przypadło miejsce trzeciej z kolei planety
obracającej się wokół Słońca. Na skutek licznych kolizji z innymi
obiektami we wczesnej fazie była stopioną bryłą. Sądzi się wręcz, że
około 100 milionów lat po uformowaniu się Układu Słonecznego w proto-Ziemię uderzył obiekt wielkości Marsa, nazwany Theią, a z części
materii wyrzuconej w przestrzeń na skutek tej kolizji powstał Księżyc.
Naukowcy uważają, że zderzenie wytrąciło Ziemię z jej dotychczasowej osi
obrotu dobowego, która teraz odchyla się o około 23,4° względem osi
obrotu wokół Słońca, a ponadto "chwieje się" o kilka stopni. Właśnie to
odchylenie powoduje, że podczas obrotu wokół Słońca na Ziemi występują
pory roku. Przez część roku półkula północna nachylona jest w kierunku
Słońca (lato), a południowa odchylona w przeciwną stronę (zima). Sześć
miesięcy później sytuacja jest odwrotna. Co najważniejsze, przyciąganie
grawitacyjne Księżyca stabilizuje odchylenie osi ziemskiej, zmniejszając
wspomnianą "chwiejność". Dlatego przez miliardy lat na Ziemi utrzymywał
się stosunkowo stabilny klimat, a wielu badaczy sądzi, że gdyby nie ów
stabilizujący wpływ Księżyca, życie na Ziemi w ogóle nie mogłoby
powstać. Parafrazując piosenkę Rolling Stonesów - wszyscy jesteśmy
dziećmi Księżyca2.
Podsumujmy: żyjemy dziś na względnie stabilnej planecie, której wiek
wynosi około 4,5 miliarda lat, a pełny obrót wokół własnej osi trwa 24
godziny, a ściślej rzecz biorąc, 23 godziny, 56 minut i 4 sekundy. Miej
więcej 600 milionów lat temu, gdy złożone życie dopiero powstawało, doba
trwała tylko 21 godzin, a więc Ziemia zwalnia. Ale to inna historia.
Nasza planeta wykonuje pełny obrót dookoła Słońca w czasie 365,26 dnia,
a jej nachylenie odpowiada za zmiany pór roku. Księżyc okrąża Ziemię co
około 29,53 dnia, a oddziaływanie grawitacyjne obu ciał niebieskich
odpowiada za pływy. Wszystkie te ruchy geofizyczne generują dzień, noc,
pory roku, przypływy i odpływy. U większości form życia wykształciły się
rozmaite wewnętrzne zegary, które potrafią przewidywać co najmniej
jeden, a czasami wszystkie cykle zmian w środowisku: dobowy, roczny i księżycowy.
Rytmiczność jest tak wszechobecną cechą życia i codziennego
doświadczenia, że traktujemy ją jak coś oczywistego. Obojętność na to
zjawisko nie powinna w zasadzie zaskakiwać. Zazwyczaj nie odczuwamy, co
się dzieje z naszymi narządami, a w społeczeństwach uprzemysłowionych
naturalny cykl dnia i nocy został zniesiony przez światło elektryczne i ogrzewanie. Dla większości z nas słońce nigdy tak naprawdę nie zachodzi,
a pory roku nie dyktują nam już, co mamy jeść albo gdzie mieszkać.
Żywność jest powszechnie dostępna. W Zjednoczonym Królestwie możemy
teraz kupić truskawki z Kenii albo z Kalifornii przez cały rok, choć
jeszcze 25 lat temu ograniczał nas sezon na te owoce, trwający tylko 6
tygodni. Wystarczy pstryknąć przełącznikiem i w domu lub w pracy robi
się ciepło. Żyjemy w izolacji od cykli środowiskowych, które rządziły
naszą ewolucją. Głównym celem niniejszej książki jest ponowne
zaznajomienie cię z jednym z nich: trwającym 24 godziny cyklem dnia i nocy.
Zadaniem fizjologii jest zrozumienie, jak funkcjonują organizmy żywe. To
szeroka dyscyplina nauki, obejmująca takie zagadnienia jak procesy
molekularne wewnątrz komórek, praca układu nerwowego, regulacja
wydzielania hormonów, funkcjonowanie narządów czy powstawanie wszelkiego
rodzaju zachowań. Fizjologia człowieka, tak jak większości innych
zwierząt, zorganizowana jest wokół dwudziestoczterogodzinnego cyklu
aktywności i odpoczynku. Podczas fazy aktywnej, gdy organizm poszukuje
żywności i wody, jego narządy muszą być przygotowane do pobierania,
przetwarzania, przyswajania i magazynowania składników odżywczych.
Funkcjonowanie
Il. 1. Przykłady zmian zachodzących w ludzkiej fizjologii w ramach
cyklu dobowego. Na diagramie przedstawiono zmiany, jakim podlegają
rozmaite procesy i zjawiska fizjologiczne w ciągu doby: wydzielanie
melatoniny przez szyszynkę (zob. il. 2)3; wydzielanie hormonu
wzrostu przez przysadkę mózgową4; temperatura ciała5;
wydzielanie kortyzolu - "hormonu stresu" - przez nadnercza6;
dokładność wykonywania zadań na mnożenie, obrazująca jedną z naszych
zdolności poznawczych7. Wiele spośród hormonów wydzielanych
jest "pulsacyjnie", tak więc ukazana została uśredniona wartość ich
stężenia w danym momencie doby. Trzeba tu wspomnieć o dwóch ważnych
kwestiach. Po pierwsze, przedstawiłem wartości średnie, a między
poszczególnymi osobami należy spodziewać się różnic co do najwyższych
wartości stężenia hormonów, długości czy amplitudy cykli. Po drugie,
wiele spośród tych rytmów nie było obserwowanych w warunkach stałych.
Ponieważ niemal na pewno można w nich wyróżnić komponent okołodobowy -
co oznacza, że w stałych warunkach utrzymywałyby się na przestrzeni
wielu cykli - precyzyjniej byłoby nazwać je "zmiennościami dziennymi".
Znaczenie tych zmienności omówimy w kolejnych rozdziałach.
narządów takich jak żołądek, wątroba, jelito cienkie bądź trzustka, a także zaopatrywanie ich w krew, musi być odpowiednio dostrojone do pory
doby. We śnie utrzymujemy się przy życiu dzięki wykorzystywaniu
nagromadzonej energii. Napędza ona wiele kluczowych procesów:
regenerację tkanek ciała, usuwanie toksyn, tworzenie wspomnień czy
nowych pomysłów w mózgu. Ponieważ fizjologia wykazuje tak silny dobowy
wzorzec działania, nic dziwnego, że nasza wydajność, natężenie objawów
chorobowych czy działanie leków przepisanych przez lekarza zmienia się
na przestrzeni 24 godzin. Kilka przykładów owych rytmicznych zmian
okołodobowych pokazuje il. 1. Rytmy te obserwowano od stuleci, a odwieczne pytanie brzmiało oczywiście: skąd one się biorą?
Przez całe stulecia najważniejsze pytanie, jakie zadawali sobie badacze
próbujący zrozumieć naturę mózgu, dotyczyło tego, czym zajmują się
poszczególne jego części. W wielu podręcznikach możesz przeczytać, że w mózgu człowieka znajduje się 100 miliardów neuronów. Właściwie nie
wiadomo, skąd wzięła się ta liczba, wiedz jednak, że jest błędna.
Brazylijska naukowczyni Suzana Herculano-Houzel przeprowadziła
precyzyjne badania, by ją skorygować, i okazało się, że przeciętny
ludzki mózg mieści około 86 miliardów komórek nerwowych8.
Brzmi to trochę jak średniowieczna debata poświęcona pytaniu, ile
aniołów może tańczyć na łebku od szpilki, ale 14 miliardów różnicy to
dużo. Mniej więcej tyle zawiera cały mózg pawiana. By podać jeszcze
kilka przykładów: mózg myszy liczy 75 milionów neuronów, kota - 250
milionów, a słonia - 257 miliardów. Tak więc 86 miliardów komórek
nerwowych to mnóstwo - dlatego też wybitnym osiągnięciem należy nazwać
odkrycie, że "nadrzędny zegar biologiczny", koordynujący nasze
dwudziestoczterogodzinne rytmy okołodobowe, składa się jedynie z 50
tysięcy komórek nerwowych pracujących razem.
Zarówno u człowieka, jak i u innych ssaków ten nadrzędny zegar znajduje
się w rejonie mózgu zwanym jądrami nadskrzyżowaniowymi (suprachiasmatic
nuclei, SCN; zob. il. 2). Historia odkrycia tej struktury jest
fascynująca! W latach 20. XX wieku badacze zaobserwowali, że szczury
trzymane w ciemności biegają w kołowrotku (podobnym do takiego, jaki w sklepie zoologicznym możesz kupić dla chomika), są aktywne i odpoczywają
w cyklu wynoszącym niecałe 24 godziny. Odkrycie zszokowało naukowców,
których większość sądziła, że zachowanie pojawia się na skutek bodźca -
trochę jak odruch. Dostarczasz konkretnego bodźca i wywołujesz konkretną
reakcję. Tymczasem szczury wykazywały rytmiczny wzorzec codziennych
zachowań bez żadnego wyraźnego bodźca z zewnątrz. Wzorzec aktywności
zdawał się pochodzić z wewnątrz organizmu zwierzęcia i nie podlegać
zmianom natężenia światła ani żadnym innym czynnikom środowiskowym. Co
więc napędzało ten rytm?
W ramach eksperymentów przeprowadzanych w latach 50. i 60. szczurom
usuwano rozmaite narządy, starając się wykryć ów napęd, ale nawet wtedy
w stałych warunkach dwudziestoczterogodzinny wzorzec odpoczynku i aktywności nadal się utrzymywał. Postanowiono więc przyjrzeć się
szczurzemu mózgowi. Usuwano (uszkadzano) różne drobne obszary i sprawdzano, jak zachowuje się wzorzec odpoczynku i aktywności. Jeśli
przyszło ci do głowy, że szczurom to szkodziło, pamiętaj, że w tamtym
czasie ludzi rutynowo poddawano lobotomii; był to zabieg chirurgiczny, w ramach którego przecinano większość połączeń między korą przedczołową
(zob. il. 2) a resztą mózgu, próbując w ten sposób "leczyć" zaburzenia
psychiczne. Facet, który to wymyślił, dostał nagrodę Nobla. Eksperymenty
na szczurach sugerowały, że "zegar" musi mieścić się gdzieś głęboko w mózgu, prawdopodobnie w podwzgórzu (zob. il. 2), gdyż zniszczenie tego
maleńkiego rejonu skutkowało "arytmią", czyli zupełną utratą
jakiegokolwiek dobowego wzorca odpoczynku i aktywności9.
Badania kontynuowano w latach 70. i na prowadzenie wysunął się inny
kandydat: jądra nadskrzyżowaniowe (SCN)10. Niemal 20 lat później
kluczową rolę SCN potwierdzono ostatecznie u chomiczka syryjskiego. W późnych latach 80. Martin Ralph i Michael Menaker, moi bliscy koledzy z University of Virginia, odkryli chomika z mutacją tau, u którego cykl
aktywności i odpoczynku wynosił 20 godzin, podczas gdy u zwierząt
pozbawionych mutacji był on bliższy 24 godzinom. SCN chomika z mutacją
(20 godzin) zostały wszczepione do podwzgórza w mózgu chomika bez
mutacji (24 godziny), którego SCN uszkodzono, znosząc tym samym
rytmiczność cyklu. Co znamienne, zmutowane SCN nie tylko przywróciło
rytmy okołodobowe przejawiające się bieganiem zwierzęcia w kołowrotku,
ale przede wszystkim sprawiło, że rytmy te zamykały się w cyklu 20, a nie 24 godzin! Przeszczep innych części mózgu chomika nie dawał
rezultatów. Odkrycia te dowiodły, że przeszczepione SCN muszą zawierać
poszukiwany "zegar"11. Dobrze pamiętam te eksperymenty i towarzyszącą im ekscytację, gdy codziennie otrzymywaliśmy nowe dane, a z naszych obserwacji wynikało, że przywrócony rytm okołodobowy chomika
wynosił 20, a nie 24 godziny.
Jak już wspomniałem, na SCN składa się około 50 tysięcy
neuronów12. Niebagatelnym odkryciem był fakt, że każdy z nich
ma własny zegar. To również wykazano w trakcie eksperymentów na
szczurach. Szczurze SCN podzielono na poszczególne komórki i umieszczono
je w kulturze komórkowej. Monitorując aktywność elektryczną każdej
komórki, badacze zaobserwowali, że funkcjonowały one w ramach wyraźnego,
niezależnego rytmu okołodobowego, przy czym każda "tykała" w nieco innym
tempie niż pozostałe. Co więcej, pojedyncze komórki SCN funkcjonowały na
szalce całymi tygodniami13. Skoro neurony z SCN zawierają
zegar, musi on być zlokalizowany wewnątrz każdej komórki, a więc jest to
zegar molekularny! Odkrycia te były doprawdy znaczące, ale rodziły
kolejne pytanie: jak ten rytm powstaje?
W 2017 roku trzej naukowcy ze Stanów Zjednoczonych - Jeffrey C. Hall,
Michael Rosbash i Michael W. Young - zostali uhonorowani nagrodą Nobla
za odkrycie, co sprawia, że zegar biologiczny "chodzi". Dokonali tego po
niemal 40 latach badań. W tym czasie niekiedy działali razem, niekiedy
rywalizowali między sobą, a wielu drobnych elementów układanki
dostarczali współpracujący z nimi młodzi badacze. Kiedy na jaw wyszły
niektóre z kluczowych odkryć, pracowałem akurat na Uniwersytecie
Wirginijskim. Hall, Rosbash i Young odwiedzali czasami uczelnię i opowiadali o postępach prac. Jako naukowcy wszyscy byli równie
błyskotliwi, ale bardzo różnili się charakterami, a każdy z nich był
niepodrabialny. Na przykład Jeff Hall jest także wybitnym badaczem wojny
secesyjnej. Podczas pewnej pamiętnej wizyty na Uniwersytecie
Wirginijskim wygłosił wykład o swoich ostatnich osiągnięciach w badaniach nad zegarem molekularnym, ubrany w strój i czapkę unionisty z Armii Północnej. Ta potencjalna prowokacja została jednak całkowicie
zignorowana przez członków wydziału uczelni mieszczącej się w samym
sercu Starego Południa. Nauka często przedstawiana jest jako marsz od
ignorancji ku oświeceniu. Nic bardziej mylnego - zawsze zdarzają się
błędy i ślepe uliczki. Rzeczą fascynującą jest obserwować, jak często
znamienici naukowcy się mylą, nieraz bardzo poważne, ale też w miarę
poznawania nowych faktów uczą się na błędach, korygują hipotezy i wracają na drogę postępu. Na tym polega prawdziwa nauka.
Il. 2. A. Położenie mózgu w czaszce i podstawowe płaty mózgowe
(ciemieniowy, czołowy, potyliczny, skroniowy), jakie można wyróżnić,
oglądając mózg od zewnątrz. B. Przekrój przez środek mózgu, widok z boku. Wskazane są kluczowe struktury wewnętrzne. Mózg przeciętnego
człowieka stanowi zaledwie 2% jego masy ciała, ale pobiera aż 20%
energii. Wystarczy na 5 minut pozbawić mózg tlenu, by neurony zaczęły
umierać, powodując poważne uszkodzenia. Mózgowie w 73% składa się z wody, ale wystarczy odwodnienie o 2%, by funkcje mózgowe takie jak
uwaga, pamięć i inne zdolności poznawcze uległy poważnemu pogorszeniu.
Mózg człowieka zazwyczaj rozwija się do 25 roku życia. C. Jądra
nadskrzyżowaniowe (SCN) w powiększeniu, widok z przodu. SCN to nadrzędny
zegar biologiczny. Jądra umieszczone są po obu stronach trzeciej komory
mózgu (III), nad skrzyżowaniem wzrokowym (to w tym miejscu nerwy
wzrokowe wchodzą do mózgu i się łączą). Niewielkie pasmo neuronów z nerwu wzrokowego - zwane szlakiem siatkówkowo-podwzgórzowym - łączy się
z SCN, by przekazywać zegarowi informacje na temat światła i ciemności,
celem jego dostrojenia (zob. rozdział 3). D. Pojedynczy neuron SCN,
o średnicy około 10 ?m (0,01 mm). SCN zawierają około 50 tysięcy
neuronów, z których każdy generuje własny rytm okołodobowy. W normalnej
sytuacji wszystkie te neurony są ze sobą połączone. W jądrze każdej z komórek nerwowych SCN znajdują się geny zegarowe sterujące produkcją
białek zegarowych. Powstają one w cytoplazmie otaczającej jądro,
następnie zaś łączą się w kompleks białkowy, który wnika do jądra, by
zahamować dalszą produkcję białek zegarowych. Po chwili kompleks ulega
rozpadowi, co umożliwia ponowny start produkcji białek. W rezultacie
otrzymujemy trwający mniej więcej 24 godziny cykl produkcji i rozpadu
białek zegarowych. Ta molekularna pętla sprzężenia zwrotnego zostaje
przetworzona na sygnał (elektryczny lub hormonalny), który koordynuje
działanie zegarów biologicznych w pozostałych rejonach organizmu.
Postęp w badaniach Halla, Rosbasha i Younga dokonał się nie dzięki
ludziom czy myszom, ale dzięki bardzo odległemu kuzynowi ze świata
zwierząt: maleńkiej muszce owocówce, zwanej Drosophila. Chmary tych
muszek krążą latem wokół patery z owocami i nieraz są bezrefleksyjnie
rozkwaszane. Muszki owocówki są często wykorzystywanym "gatunkiem
modelowym", pozwalającym zrozumieć, jak funkcjonowanie genów przekłada
się na fizjologię i zachowanie. Bada się je już od przeszło stu
lat14. Opieka nad muszkami jest dość tania, szybko się rozmnażają i świetnie rozumiemy ich genetykę. Wszystko to sprawia, że stały się
nieodzownym elementem eksperymentów, także w badaniach nad zegarem
biologicznym. Cóż takiego odkryli Hall, Rosbash i Young w muszkach
owocówkach? Szlaki komórkowe generujące "zegar molekularny" stanowią
"pętlę ujemnego sprzężenia zwrotnego", na którą składają się następujące
etapy (zob. il. 2D): geny zegarowe w jądrze komórki inicjują tworzenie
białek zegarowych. Białka te produkowane są w cytoplazmie (środowisku
komórki otaczającym jądro). Następnie łączą się w kompleks białkowy,
który wnika do jądra, by powstrzymać ("wyłączyć") dalszą produkcję
białek zegarowych. Po chwili kompleks ten jest rozkładany, co umożliwia
genom zegarowym ponowne uruchomienie wytwarzania białek zegarowych. W rezultacie otrzymujemy trwający 24 godziny cykl produkcji i rozpadu
białek. To jest właśnie zegar biologiczny... Cóż, mniej więcej! Tempo
wszystkich wymienionych procesów: aktywowania genów zegarowych,
produkcji białek, formowania kompleksu białkowego, jego wnikania do
jądra komórki, wyłączania genów zegarowych, rozpadu kompleksu białkowego
i reaktywacji genów wspólnie wywarza dwudziestoczterogodzinny rytm, a zmiany (mutacje genetyczne) wpływające na każdy z etapów mogą
przyśpieszyć, opóźnić albo kompletnie rozregulować zegar15.
Właśnie taka mutacja genetyczna u chomika z mutacją tau skróciła cykl
jego rytmu okołodobowego z 24 do 20 godzin16. Zegar molekularny
wszystkich zwierząt - włączając mnie i ciebie - zbudowany jest na bardzo
podobnej zasadzie. Robi to jeszcze większe wrażenie, gdy pomyślimy, że
ostatni wspólny przodek muszek owocowych i ludzi żył ponad 570 milionów
lat temu, kiedy doba na Ziemi trwała 22 do 23 godzin. To oznacza, że
przez setki milionów lat nasz zegar biologiczny musiał zwolnić o parę
godzin.
Dwudziestoczterogodzinny cykl produkcji i rozpadu białek zegarowych jest
sygnałem włączającym i wyłączającym niezliczone geny oraz okołodobową
produkcję przypisanych im białek, które z kolei regulują rytmiczne
procesy fizjologiczne i zachowania organizmu (zob. il. 1). W żadnej z nauk biologicznych nie ma dokładniej opisanego przykładu na to, w jaki
sposób geny wpływają na zachowanie, niż nasza obecna interpretacja
zegara molekularnego. Pierwszym opisem rytmu okołodobowego na poziomie
molekularnym u muszki owocówki Hall, Rosbash i Young zdecydowanie
zasłużyli sobie na wyprawę do Sztokholmu po nagrodę Nobla, na której
wręczeniu szczęśliwie byłem obecny.
Co ciekawe, drobne zmiany w genach zegarowych (polimorfizm) sprawiają,
że ludzie są skowronkami, sowami lub typami pośrednimi. Ranne ptaszki -
skowronki - wolą wcześnie kłaść się spać, wcześnie też wstają. Wydaje
się, że ich zegar wewnętrzny działa szybciej na skutek odmienności
jednego czy kilku genów zegarowych17. Zegary sów działają zaś
wolniej, więc osoby te wolą położyć się do łóżka później, a rano dłużej
spać. W ten oto sposób rodzice, przekazując nam swoje geny, nadal
narzucają nam, kiedy mamy iść spać i kiedy wstać! Typ wewnętrznego
zegara nazywany jest często chronotypem; w dalszych częściach książki
omówimy, jaki wpływ na nasz chronotyp mają wiek i ekspozycja na światło
w porze świtu i zmierzchu. Na temat własnego chronotypu dowiesz się
więcej z dodatku 1.
SCN są u ssaków zegarem nadrzędnym, ale niejedynym18. Wiemy
już, że swoje zegary mają komórki wątroby, mięśni, trzustki, tkanki
tłuszczowej, a bardzo możliwe, że także wszystkich innych narządów i tkanek w organizmie19. Co znamienne, owe "komórkowe zegary
peryferyjne" wydają się wykorzystywać ten sam molekularny mechanizm
ujemnego sprzężenia zwrotnego co SCN. To odkrycie było prawdziwym
szokiem. Pamiętam, jak Ueli Schibler z Uniwersytetu Genewskiego pierwszy
raz zaprezentował swoje odkrycie na sympozjum na Florydzie w 1998 roku,
dowodząc, że komórki poza SCN też dysponują zegarami20.
Widownia głośno wciągnęła powietrze. Już dawno wykryto geny zegarowe w komórkach poza SCN21, lecz przez wiele lat sądzono, że geny te mają
inną funkcję. Nikt nie myślał poważnie o zegarach w tych komórkach,
ponieważ zniszczenie SCN likwidowało dwudziestoczterogodzinny rytm
aktywności i wydzielania hormonów takich jak pokazane na il. 1. Z badań
nad uszkodzonymi SCN wywnioskowano, że struktura ta "napędza" rytmy
dobowe w organizmie. Teraz wiemy jednak, że było to nadmierne
uproszczenie. Zanik obserwowalnych rytmów po uszkodzeniu SCN następuje z dwóch powodów: po pierwsze, liczne peryferyjne zegary komórkowe ulegają
"stłumieniu", a po kilku cyklach ich rytmy zamierają - bez delikatnych
kuksańców ze strony SCN zegary te tracą parę. Co jednak ważniejsze, po
drugie, przy braku sygnału od SCN poszczególne zegary komórkowe
przestają działać w sposób zsynchronizowany. Każda komórka tyka
indywidualnie, w nieco innym rytmie niż pozostałe - a więc skoordynowany
rytm dobowy w danym narządzie czy tkance przestaje
funkcjonować22. To tak, jakbyśmy odwiedzili majestatyczną
rezydencję, w której wszystkie antyczne zegary zaczynają bić o nieco
różnych porach. Uznano więc, że SCN działają jak rozrusznik, który nie
napędza, ale koordynuje okołodobową aktywność miliardów pojedynczych
zegarów w tkankach i narządach organizmu. SCN przypominają dyrygenta:
podają sygnał, który zestraja orkiestrę/organizm. Bez dyrygenta
wszystkie mechanizmy działają w sposób nieskoordynowany i zamiast
symfonii mamy biologiczną kakofonię - nic nie działa tak, jak powinno, i wtedy, kiedy powinno.
Szlaki sygnałowe, których SCN używa do koordynacji czy też dostrajania
zegarów peryferyjnych, są wciąż słabo poznane, ale wiemy już, że SCN nie
rozsyła niezliczonych sygnałów po całym organizmie, by dotarły do
różnych tkanek i narządów. Wydaje się raczej, że liczba sygnałów jest
ograniczona: otrzymuje je między innymi autonomiczny układ nerwowy
(czyli część układu nerwowego odpowiadająca za te funkcje organizmu,
których nie kontrolujemy świadomie). SCN wysyła też szereg sygnałów
chemicznych. Ponadto odbiera dostrajające informacje zwrotne od
poszczególnych części ciała, wpływając na przykład na cykl snu i czuwania, co pozwala na funkcjonowanie całego organizmu w sposób
zsynchronizowany pomimo zmiennych wymagań różnych pór doby23. W rezultacie otrzymujemy złożoną sieć okołodobową, która koordynuje
rytmiczną naturę fizjologii i zachowań. Utrata synchronizacji pomiędzy
zegarami okołodobowymi, czy to w obrębie jednego organu, czy też
pomiędzy narządami - na przykład między żołądkiem i wątrobą - nazywana
jest desynchronizacją wewnętrzną i może prowadzić do poważnych problemów
zdrowotnych, które omówię w kolejnych rozdziałach.
System okołodobowy dostraja nasz organizm do zmiennych wymogów
dwudziestoczterogodzinnego cyklu dnia i nocy. Gdyby jednak ten
wewnętrzny system koordynacji nie był zgrany ze światem zewnętrznym, nie
byłoby zeń praktycznego pożytku. Właśnie to zestrojenie dnia
"wewnętrznego" z "zewnętrznym" chciałbym omówić w rozdziale 3. Najpierw
jednak zajmę się najoczywistszym spośród naszych
dwudziestoczterogodzinnych wzorców zachowania: snem.
Pytania i odpowiedzi
1. Ile genów liczy zegar molekularny?
Dawno minęły czasy, gdy mówiliśmy o genie zegarowym w liczbie
pojedynczej. Trudno podać dokładną ich liczbę, bo zależy ona od tego, co
kryje się dla nas pod tym pojęciem. Robocza definicja mogłaby porównać
geny zegarowe do kółek zębatych w werku zegara mechanicznego.
Współdziałają one ze sobą w konkretny sposób, wytwarzając cykl trwający
24 godziny, ale jeśli usuniemy lub uszkodzimy jeden z "ząbków", zegar
zacznie chodzić inaczej lub w ogóle się zatrzyma. Bazując na tej
definicji, możemy powiedzieć, że zarówno ludzie, jak i inne ssaki, na
przykład myszy, mają 20 różnych genów napędzających zegar
molekularny24. Stwierdzenie to jest jednak nieco mylące,
ponieważ w rzeczywistości więcej genów przyczynia się do regulacji i stabilizacji zegara, a także do sposobu, w jaki napędza on okołodobową
fizjologię. Jeśli uwzględnimy i te geny, razem mogą ich być setki.
Należy także mieć świadomość, że wszystkie geny "zegarowe" pełnią także
inne funkcje, czuwając nad kluczowymi procesami biologicznymi, takimi
jak podziały komórkowe czy regulacja metabolizmu.
2. Czy pola elektromagnetyczne działają na ludzkie rytmy okołodobowe?
Obecnie nie ma twardych dowodów na to, że pola elektromagnetyczne
wpływają na funkcjonowanie ludzkich rytmów
okołodobowych25. Ale brak dowodu nie dowodzi braku. Myślę,
że uczciwie będzie uznać, iż wpływ ten jest znikomy.
3. Czy u ludzi występuje zegar roczny?
Nasze życie rzeczywiście wykazuje całą gamę rytmów rocznych, związanych
z takimi zjawiskami jak wskaźniki urodzeń, samobójstw, zachorowań na
raka i zgonów. Dla przykładu, na półkuli północnej, może wbrew intuicji,
więcej osób odbiera sobie życie wiosną niż zimą (w okolicach grudnia
wskaźniki samobójstw są najniższe)26. Niektórzy uważają, że
mamy cykl roczny jak owce, jelenie i wiele innych ssaków. Trudno jednak
byłoby to udowodnić eksperymentalnie, gdyż osoba badana musiałaby
przebywać w warunkach stałego oświetlenia i temperatury przez co
najmniej trzy lata. Taki eksperyment byłby wysoce nieetyczny, nie mówiąc
już o problemie ze znalezieniem ochotników. Inni badacze sądzą, że nie
kieruje nami zegar roczny - jak czyni to okołodobowy - a jedynie
reagujemy bezpośrednio na zmiany w środowisku, takie jak zmiana
temperatury czy długości dnia27.
4. Czy wszystkie zwierzęta mają jądra nadskrzyżowaniowe (SCN)?
Wszystkie ssaki, włączając torbacze (na przykład kangury) i jajorodne
stekowce (na przykład dziobaki), mają w mózgu strukturę przypominającą
SCN. Eksperymenty wykazały, że SCN u tych zwierząt wydaje się działać
jak zegar nadrzędny, koordynujący rytmy okołodobowe zegarów
peryferyjnych. W przypadku ptaków, gadów, płazów i ryb jest jednak
inaczej. Mają one kilka narządów mogących funkcjonować jak zegar
nadrzędny. Mieszczą się one w podobnych do SCN strukturach w podwzgórzu,
w szyszynce, a nawet w oczach. Wielką zagadką pozostaje fakt, że nawet u blisko spokrewnionych gatunków rola SCN i jego interakcje z szyszynką
oraz oczami znacznie się różnią. U wróbla na przykład dominującym
zegarem wydaje się być szyszynka, podczas gdy u przepiórki funkcję tę
pełnią oczy. U gołębi wszystkie trzy narządy współpracują ze
sobą!28 Zagadnienie to zafascynowało Michaela Menakera, jednego z pionierów badań nad rytmami okołodobowymi, który stał się moim bliskim
przyjacielem i kolegą z pracy, gdy prowadziłem badania na Uniwersytecie
Wirginijskim.
5. Czy geny i białka zegara molekularnego regulują też zachowania niezwiązane z zegarem wewnętrznym?
Tak. W rozdziale 10 przeczytasz, że mutacje w genach zegarowych
powiązano z rakiem oraz innymi schorzeniami, jak zaburzenia psychiczne
(rozdział 9). Co znamienne, nadmierna chęć spożywania alkoholu też
została powiązana ze zmianami w niektórych genach
zegarowych29. Gdy jeden gen pełni kilka funkcji, mamy do
czynienia z plejotropizmem. To raczej reguła, a nie wyjątek.
6. Czy u ludzi wyewoluował rytm tygodniowy albo miesięczny?
Wiele na ten temat dyskutowano. Jasne jest, że życie na naszej planecie
wykształciło zegary powiązane z cyklami geofizycznymi takimi jak
dwudziestoczterogodzinny obrót Ziemi wokół Słońca, pory roku czy pływy
wywołane oddziaływaniem Księżyca. Nie mamy jednak przekonujących dowodów
na istnienie zegarów wewnętrznych powiązanych z cyklami utworzonymi
przez człowieka, jak tydzień i miesiąc. Hipoteza ta miała swoich
gorących zwolenników30, ale większość biologów okołodobowych
opowiada się przeciwko istnieniu cykli trwających 7 czy 31 dni,
wskazując na brak silnych dowodów.
Rozdział 2. Pradawne dziedzictwo
Rozdział 2
Pradawne dziedzictwo
Czym jest sen i do czego jest nam potrzebny?
Nie ma ważniejszej gałęzi nauki niż badania nad ludzkim mózgiem. Od nich
zależy nasza wizja wszechświata.
Francis Crick
W mitologii greckiej bogiem snu jest
Hypnos, syn Nyks (Nocy) i Ereba (Ciemności), brat bliźniak Tanatosa
(Śmierci). Hypnos i Tanatos mieszkają w świecie podziemi - Hadesie. Już
od antyku sen był więc kojarzony z ciemnością, śmiercią i piekłem. Nic
dziwnego, że starożytni nie żywili wobec niego szczególnego entuzjazmu.
Jeśli przeskoczymy 2000 lat później, zobaczymy, że sprawy mają się
niewiele lepiej. Wielki wynalazca Thomas Edison miał powiedzieć, że sen
to strata czasu i relikt czasów jaskiniowych. Może nie tak dokładnie
brzmiały jego słowa, ale na pewno zgodziłby się z innym Amerykaninem,
Edgarem Allanem Poem, który ponoć pisał: "Sen to przedsionek, w którym
czyha śmierć, och, jakiż czuję do niej wstręt".
Od najdawniejszych czasów sen nie cieszył się aprobatą. Co więcej, w ostatnich stuleciach darzono go pogardą, gdyż za zajęcie cnotliwe i godne pochwały uznawano jedynie ciężką pracę. Skoro sen uniemożliwia nam
pracę, musi być czymś grzesznym. Naturalnie, jak możesz się domyślać,
nie wszyscy zgadzali się z tym poglądem. Oscar Wilde przyjął nieco inną
postawę, twierdząc, że życie to koszmar, który nie pozwala nam spać.
Niestety, poglądy Edisona, Poego i innych podobnie myślących osób w XIX
i XX wieku zostały przyjęte również przez władze. Chociaż ostatnimi
czasy sytuacja zaczęła ulegać poprawie, sen nadal uważany jest za rodzaj
"choroby", którą należy leczyć; coś, co z wielką niechęcią musimy
tolerować. Wiedząc bardzo mało o fundamentalnej części składowej naszej
biologii, jaką jest sen, wypowiedzieliśmy mu wojnę. To fatalne
posunięcie miało przerażające konsekwencje dla naszego zdrowia i dobrostanu, a ponadto okazało się zbrodnią na gospodarce.
By wygenerować cykl snu i czuwania, konieczna jest wysoce skomplikowana
współpraca wielu obszarów mózgu: tyłomózgowia, śródmózgowia, podwzgórza,
wzgórza i kory mózgowej (zob. il. 2), a także całego systemu
neuroprzekaźników (na przykład histaminy, dopaminy, noradrenaliny,
serotoniny, acetylocholiny, kwasu glutaminowego, hipokretyny, GABA,
czyli kwasu gamma-aminomasłowego) i szeregu hormonów, z których każdy
pełni również inne funkcje. Systemy te łączą siły, by przestawiać nas ze
stanu czuwania w sen i odwrotnie - można to porównać do huśtawki, która
wychyla się albo w kierunku snu, albo w kierunku świadomości. Sen nie
jest jednak równoznaczny z "wyłączeniem" organizmu; to zawiły i zmienny
stan.
Fazy snu REM i NREM
Przez wieki sądzono, że podczas snu mózg jest wyłączony i nic się z nim
właściwie nie dzieje. To przekonanie utrzymywało się po części dlatego,
że do lat 50. XX wieku praktycznie nie mieliśmy porządnych narzędzi do
badania śpiącego mózgu. Od połowy ubiegłego wieku rutynowo badano sen w laboratoriach, przytwierdzając do skóry głowy osoby śpiącej elektrody,
utrzymujące się na miejscu dzięki żelowi przewodzącemu prąd. W ten
sposób, przy pomocy elektroencefalografu (EEG), mierzono wzorce
aktywności elektrycznej mózgu. Wspominałem o tym we wstępie, ale pozwól,
że ci przypomnę: kiedy czuwasz i podczas wczesnej, lekkiej fazy snu,
wzorzec EEG pokazuje szybkie i drobne zmiany (fale o wysokiej
częstotliwości i małej amplitudzie). Pomyśl o skakance napiętej między
dwiema osobami i wprowadzanej w szybkie kołysanie. Ale gdy zaśniesz i stopniowo zapadasz w coraz głębszy sen (SWS), aktywność elektryczna
zwalnia - mamy do czynienia z falami o niskiej częstotliwości i dużej
amplitudzie. W tym przypadku skakanka trzymana jest luźno, a kołysanie
jest delikatne. Stopniowo przechodzisz przez kilka faz snu (1-3), aż do
snu głębokiego, czyli snu wolnofalowego (SWS), zwanego także snem delta.
Następnie wzorzec snu szybko przechodzi z fazy 3 do 2, a potem do 1. To
"odwrócenie" wzorca elektryczności mózgowej poprzedza kolejną fazę snu,
w której EEG wygląda bardzo podobnie jak podczas czuwania: znów mamy do
czynienia z falami o wysokiej częstotliwości i małej amplitudzie.
Powieki pozostają zamknięte, ale oczy wykonują szybkie ruchy. Tętno i ciśnienie rosną, lecz od szyi w dół ciało jest sparaliżowane. Z oczywistych powodów fazę tę nazywamy fazą snu o szybkich ruchach gałek
ocznych, czyli snem REM. Mijają kolejne minuty i przełączasz się z powrotem w sen NREM. Następnie przechodzisz przez fazy 1-3 i ponownie
wracasz do snu REM. Cykl NREM/REM trwa przeciętnie 70-90 minut (w zależności od wieku) i podczas nocy doświadczasz przeciętnie 5 takich
cykli. Nie są one jednak identyczne. W pierwszej połowie nocy więcej
czasu spędzasz we śnie SWS (faza 3), w drugiej zaś doświadczasz
częstszych i dłuższych faz REM. W sposób naturalny budzisz się zazwyczaj
ze snu REM.
Sen NREM, pamięć i lęk
Odkryto, że sen NREM bierze udział w formowaniu wspomnień i rozwiązywaniu problemów. Można to wykazać na kilka różnych sposobów. W jednym z badań mózgi osób, które spały w kontrolowanych warunkach
laboratoryjnych, pobudzano do generowania dłuższej fazy SWS. Badacze
używali do tego dźwięków o specyficznej częstotliwości. Dodatkowy sen
SWS wiązał się z lepszym zapamiętywaniem faktów i zdarzeń z dnia
poprzedniego31. W innych eksperymentach pozbawiano ludzi
fazy SWS, monitorując aktywność elektryczną mózgu i budząc badanych w chwili, gdy wchodzili w fazę snu wolnofalowego. Deprywacja fazy SWS
okazała się upośledzać formowanie wspomnień32. Z konsolidacją
pamięci prawdopodobnie mają związek także nagłe skoki aktywności
elektrycznej zwane wrzecionami snu, pojawiające się w 2 fazie
NREM33. By to sprawdzić, wykorzystywano farmaceutyki zwiększające
lub zmniejszające wrzeciona snu, co skutkowało polepszeniem lub
pogorszeniem zdolności do zapamiętywania34. Inną cechą 2
fazy NREM są fale o wysokiej amplitudzie zwane zespołami K. Uważa się,
że ich rolą jest chronienie nas przed wybudzeniem w odpowiedzi na hałas
czy inne zdarzenia w otoczeniu35. Niedawne badania wskazują
jednak, że zespoły K mogą również brać udział w formowaniu wspomnień.
Sen wolnofalowy występuje przede wszystkim w pierwszej połowie nocy,
może stąd wzięło się zatem powiedzenie, że godzina snu przed północą
jest warta tyle, co dwie po północy. Mimo wszystko uważam, że to kolejny
z mitów związanych ze snem. Słaby sen wiąże się z wyższym poziomem lęku,
a niedawno przeprowadzone badania wykazały, że sen wolnofalowy w trakcie
fazy NREM może pełnić znaczącą rolę w redukcji niepokoju poprzez
odpowiednie organizowanie sieci mózgowych w korze przedczołowej (zob.
il. 2)36. Co ciekawe, osoby ze schizofrenią doświadczają mniej snu
SWS. Być może właśnie z tego względu u pacjentów obserwuje się
zwiększony niepokój oraz inne dolegliwości psychiczne.
Sen REM, marzenia senne i nastrój
Śnimy zarówno podczas fazy NREM, jak i REM, ale marzenia senne w fazie
REM zwykle trwają dłużej, są bardziej intensywne, zawiłe i dziwaczne.
Gdy budzimy się w sposób naturalny ze snu w fazie REM, przez krótką
chwilę możemy pamiętać ostatni sen. Marzenia senne wydają się trwać
przez całą fazę REM, a przeświadczenie, że pojawiają się na moment przed
przebudzeniem, uważa się za nieprawdziwe. Treść marzeń sennych jest
różnorodna, ale zazwyczaj występuje w nich osoba śniąca i ludzie,
których zna: przyjaciele, rodzina, czasem sławne postacie. Dla
większości z nas marzenia senne to głównie doświadczenie wizualne,
rzadko kiedy śnimy o smaku czy zapachu. Sny osób niewidomych od
urodzenia zdominowane są zaś przez wrażenia słuchowe, dotykowe i emocje37. Marzenia senne często są osobliwe, zwykle jednak na
bardzo podstawowym poziomie zawierają elementy naszych doświadczeń. Co
istotne, osoby pozbawione snu REM w ciągu dnia wykazują większy
niepokój, podatność na irytację, agresję i halucynacje, co może
przemawiać na korzyść tezy, że marzenia senne i faza REM są niezbędne do
prawidłowego przetwarzania emocji i formowania wspomnień
emocjonalnych38. Do tematu marzeń sennych jeszcze wrócę,
muszę jednak dodać, że są one niesłychanie trudne w interpretacji. Nie
dostarczają nam policzalnych danych, są całkowicie subiektywne i opowiedzieć je może tylko osoba, której się przyśniły. Nie mamy sposobu
na ich zbadanie! Zygmunt Freud wierzył, że marzenia senne pokazują
niespełnione pragnienia, a badanie snów wiedzie do zrozumienia
podświadomości. W jego czasach analiza marzeń sennych była kluczową
częścią psychoanalizy. Obecnie rola snów w psychoanalizie została
poważnie zdegradowana. Największy problem polega na tym, że bez
obiektywnych, niezawodnych narzędzi interpretacja snów jest czystą
spekulacją; dlatego ta domena była często zawłaszczana przez szemranych
przedstawicieli pseudonauki.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Po angielsku circadian rhythms, gdzie circadian pochodzi od łacińskich słów circa - około i dies - dzień (przyp. tłum.). [wróć]
Zespół Rolling Stones nagrał piosenkę Child of the Moon - "Dziecko Księżyca" (przyp. tłum.). {: .Przypis} [wróć]
Ho Mien I. i inni, Effects of exposure to intermittent versus continuous red light on human circadian rhythms, melatonin suppression, and pupillary constriction, "PLoS One" 2014, z. 9. [wróć]
Trenell M.I., Marshall N.S., Rogers N.L., Sleep and metabolic control: waking to a problem?, "Clinical and Experimental Pharmacology and Physiology" 2007, z. 34. [wróć]
Ho Mien I. i inni, Effects of exposure to intermittent versus continuous red light on human circadian rhythms, melatonin suppression, and pupillary constriction, "PLoS One" 2014, z. 9; Blatter K., Cajochen C., Circadian rhythms in cognitive performance: methodological constraints, protocols, theoretical underpinnings, "Physiology & Behavior" 2007, z. 90. [wróć]
Ho Mien I. i inni, Effects of exposure to intermittent versus continuous red light on human circadian rhythms, melatonin suppression, and pupillary constriction, "PLoS One" 2014, z. 9. [wróć]
Blatter K., Cajochen C., Circadian rhythms in cognitive performance: methodological constraints, protocols, theoretical underpinnings, "Physiology & Behavior" 2007, z. 90; Kleitman N., Studies on the physiology of sleep: VIII. Diurnal variation in performance, "American Physiological Society Journal" 1933, z. 104. [wróć]
Herculano-Houzel S., The human brain in numbers: a linearly scaled-up primate brain, "Frontiers in Human Neuroscience" 2009, z. 3. [wróć]
Schulkin J., In honor of a great inquirer: Curt Richter, "Psychobiology" 1989, z. 17. [wróć]
Moore R.Y., Lenn N.J., A retinohypothalamic projection in the rat, "Journal of Comparative Neurology" 1972, z. 146; Stephan F.K., Zucker I., Circadian rhythms in drinking behavior and locomotor activity of rats are eliminated by hypothalamic lesions, "Proceedings of the National Academy of Sciences USA" 1972, z. 69. [wróć]
Ralph M.R., Foster R.G., Davis F.C., Menaker M., Transplanted suprachiasmatic nucleus determines circadian period, "Science" 1990, z. 247. [wróć]
Swaab D.F., Fliers E., Partiman T.S., The suprachiasmatic nucleus of the human brain in relation to sex, age and senile dementia, "Brain Research" 1985, z. 342. [wróć]
Ralph M.R., Foster R.G., Davis F.C., Menaker M., Transplanted suprachiasmatic nucleus determines circadian period, "Science" 1990, z. 247. [wróć]
Tolwinski N.S., Introduction: Drosophila - A model system for developmental biology, "Journal of Developmental Biology" 2017, z. 5. [wróć]
Takahashi J.S., Transcriptional architecture of the mammalian circadian clock, "Nature Reviews Genetics" 2017, z. 18. [wróć]
Lowrey P.L. i inni, Positional syntenic cloning and functional characterization of the mammalian circadian mutation tau, "Science" 2000, z. 288. [wróć]
Jones S.E. i inni, Genome-wide association analyses of chronotype in 697,828 individuals provides insights into circadian rhythms, "Nature Communications" 2019, z. 10. [wróć]
Nagoshi E. i inni, Circadian gene expression in individual fibroblasts: cell-autonomous and self-sustained oscillators pass time to daughter cells, "Cell" 2004, z. 119. [wróć]
Richards J., Gumz M.L., Advances in understanding the peripheral circadian clocks, "The FASEB Journal" 2012, z. 26. [wróć]
Balsalobre A., Damiola F., Schibler U., A serum shock induces circadian gene expression in mammalian tissue culture cells, "Cell" 1998, z. 93. [wróć]
Ściślej rzecz biorąc, każda komórka ciała ma identyczny zestaw genów; rzecz jednak w tym, że w różnych tkankach i narządach aktywne są różne zestawy genów. I autor, i ja upraszczamy dla łatwiejszego zrozumienia tekstu (przyp. tłum.). {: .Przypis} [wróć]
Albrecht U., Timing to perfection: the biology of central and peripheral circadian clocks, "Neuron" 2012, z. 74. [wróć]
Albrecht U., Timing to perfection: the biology of central and peripheral circadian clocks, "Neuron" 2012, z. 74; Jagannath A. i inni, Adenosine integrates light and sleep signalling for the regulation of circadian timing in mice, "Nature Communications" 2021, z. 12. [wróć]
Rijo-Ferreira F., Takahashi J.S., Genomics of circadian rhythms in health and disease, "Genome Medicine" 2012, z. 11. [wróć]
Lewczuk B. i inni, Influence of electric, magnetic, and electromagnetic fields on the circadian system: current stage of knowledge, "BioMed Research International" 2014, z. 2014. [wróć]
Postolache T.T. i inni, Seasonal spring peaks of suicide in victims with and without prior history of hospitalization for mood disorders, "Journal of Affective Disorders" 2009, z. 121. [wróć]
Foster R.G., Roenneberg T., Human responses to the geophysical daily, annual and lunar cycles, "Current Biology" 2008, z. 18. [wróć]
Underwood H., Steele C.T., Zivkovic B., Circadian organization and the role of the pineal in birds, "Microscopy Research and Technique" 2001, z. 53. [wróć]
Kovanen L. i inni, Circadian clock gene polymorphisms in alcohol use disorders and alcohol consumption, "Alcohol and Alcoholism" 2010, z. 35. [wróć]
Levi F., Halberg F., Circaseptan (about-7-day) bioperiodicity - spontaneous and reactive - and the search for pacemakers, "Research in Clinic and Laboratory" 1982, z. 12. [wróć]
Walker M.P., The role of slow wave sleep in memory processing, "Journal of Clinical "Sleep Medicine" 2009, z. 5. [wróć]
Walker M.P., The role of slow wave sleep in memory processing, "Journal of Clinical "Sleep Medicine" 2009, z. 5. [wróć]
Clemens Z., Fabo D., Halasz P., Overnight verbal memory retention correlates with the number of sleep spindles, "Neuroscience" 2005, z. 132. [wróć]
Mednick S.C. i inni, The critical role of sleep spindles in hippocampal-dependent memory: a pharmacology study, "Journal of Neuroscience" 2013, z. 33. [wróć]
Forget D., Morin C.M., Bastien C.H., The role of the spontaneous and evoked k-complex in good-sleeper controls and in individuals with insomnia, "Sleep" 2011, z. 34. [wróć]
Ben Simon E., Rossi A., Harvey A.G., Walker M.P., Overanxious and underslept, "Nature Human Behaviour" 2020, z. 4. [wróć]
Meaidi A., Jennum P., Ptito M., Kupers R., The sensory construction of dreams and nightmare frequency in congenitally blind and late blind individuals, "Sleep Medicine" 2014, z. 15. [wróć]
Lerner I., Lupkin S.M., Sinha N., Tsai A., Gluck M.A., Baseline levels of rapid eye movement sleep may protect against excessive activity in fear-related neural circuitry, "Journal of Neuroscience" 2017, z. 37. [wróć]