Trzy pytania do rozgorączkowanej rodziny - Patric Lencioni

Reflow text when sidebars are open.
Tytuł oryginału: THREE BIG QUESTIONS FOR A FRANTIC FAMILY
Przekład: Anna Owsiak, Michał Głatki
Redakcja: Ingeborga Jaworska-Róg
Projekt okładki: studio KARANDASZ
Skład: Wladzimier Michnievič, PERFECT MAGENTA
Copyright ? 2007 by Patrick Lencioni.
All rights reserved.
Copyright ? 2011 for the Polish edition by MT Biznes Ltd.
All rights reserved. This translation published under license with the original publisher John Wiley & Sons, Inc.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.
Warszawa 2013
MT Biznes sp. z o.o.
ul. Oksywska 32, 01-694 Warszawa
tel./faks (22) 632 64 20
www.mtbiznes.pl
sekretariat@mtbiznes.pl
ISBN 978-83-7746-340-6
WSTĘP
Niniejszą książkę muszę zacząć od wyznania dwóch rzeczy. Po pierwsze nie jestem ani doradcą rodzinnym, ani terapeutą. Nie jestem też psychologiem ani nikim w tym rodzaju. Jestem konsultantem zarządzania, autorem poradników biznesowych i, co ważniejsze, mężem oraz ojcem czwórki dzieci.
Po drugie mam pewien kłopot z książkami poświęconymi życiu rodzinnemu. Nie uważam, że są źle napisane albo mało interesujące. Problem w tym, że często sprawiają, iż czuję się przytłoczony zawartymi w nich skomplikowanymi systemami, które mogą odmienić życie mojej rodziny, jeśli tylko na początku wraz z żoną poświęcimy cztery dni na ich wdrożenie, a później trzy godziny każdego tygodnia na wykonywanie ćwiczeń proponowanych przez autorów - czego niestety nie robimy.
Co zatem skłoniło mnie do napisania tej książki? Jako konsultant często rozmawiam z moimi klientami na temat ich rodzin. Z radością stwierdzam, że niemal wszystkie poznane przeze mnie osoby na stanowiskach kierowniczych twierdzą, iż rodzina jest dla nich ważniejsza od pracy. Co więcej, myślę, że większość z nich naprawdę tak uważa.
A jednak każda z tych osób - włącznie z piszącym te słowa - musi przyznać, że poświęca znacznie więcej czasu obmyślaniu strategii dotyczących prowadzenia firmy oraz spotkaniom biznesowym niż członkom najbliższej rodziny. Później narzekają, że ich życie rodzinne jest zbyt gorączkowe i chaotyczne.
Oczywiście nie ma to sensu. Dlaczego inteligentni, oddani rodzinie ludzie nadmiernie inwestują swój czas i energię w biznes kosztem zarządzania najważniejszą firmą w ich życiu? Dlaczego nie wykorzystują narzędzi, którymi posługują się w pracy, aby usprawnić sposób funkcjonowania swoich rodzin? Na myśl przychodzi mi kilka powodów.
Po pierwsze być może nie uświadamiamy sobie, że narzędzia służące zarządzaniu w miejscu pracy mogą być przydatne w domu. Nie myślimy o naszych rodzinach jako o organizacjach, a o nas samych jako o zarządzających nimi osobach. Ponadto sądzę, że myśl o zorganizowaniu "zebrania strategicznego" w celu omówienia wartości czy priorytetów rodzinnych wielu z nas mogłaby wydać się nieco dziwna lub wręcz wprawić nas w zakłopotanie. No bo w końcu któż tak robi?
Co ważniejsze jednak, sądzę, że nie poświęcamy dostatecznie dużo refleksji i czasu zorganizowaniu naszego życia rodzinnego, ponieważ uznajemy, że jest to coś, co przychodzi nam w sposób naturalny. Zastanówmy się nad tym.
Nawet najgorzej zorganizowani z nas poświęcają czas i energię planowaniu oraz obmyślaniu strategii dotyczących kariery zawodowej, finansów i zdrowia. Dlaczego? Ponieważ wszyscy obawiamy się, że jeśli nie będziemy działali rozważnie i planowo, możemy przegrać w tych dziedzinach. Jeśli nie podejdziemy aktywnie do kwestii zarządzania naszą karierą, ryzykujemy utratą pracy. Jeśli nie będziemy w sposób strategiczny zarządzać naszymi finansami, będziemy obserwowali, jak nasze pieniądze znikają. Jeśli nie zadbamy o wysiłek fizyczny i dietę, nasze zdrowie może nas zawieść.
Gdy jednak mowa o celowym, strategicznym i proaktywnym podejściu do życia rodzinnego, nie martwi nas ryzyko przegranej. Być może z powodu naszej rodziny musimy radzić sobie z nadmiernym stresem i zmęczeniem, lecz nie zagrażają one jej istnieniu. Poza tym wszystkie inne rodziny wydają się równie rozgorączkowane jak nasza. Rodzinny chaos zdaje się stanowić nieodłączny element życia, dlatego akceptujemy taki stopień zamętu, dezorganizacji i gorączkowej atmosfery w naszym domu, którego nie znieślibyśmy w pracy.
Niestety dopiero w momencie pojawienia się realnej groźby utraty rodziny (na skutek rozwodu, nadużywania substancji psychoaktywnych bądź z powodu innych poważnych problemów spowodowanych naszym zachowaniem) ludzie uświadamiają sobie, że warto było poświęcić nieco czasu odrobinie planowania i myślenia strategicznego. Wtedy jednak muszą poświęcić całe godziny bolesnym rozmowom lub sesjom w poradniach życia rodzinnego po to, by odzyskać związki, które lada moment mogą utracić. To potwierdza tylko prawdziwość starego powiedzenia, wedle którego lepiej zapobiegać niż leczyć.
Nie zrozum mnie źle. Nie sugeruję, że rodziny mogą całkowicie zapobiec chaosowi lub wyeliminować go z życia. Dopóki istnieją możliwości nocowania poza domem, teściowie, streszczenia lektur, rozgrywki ligowe naszych dzieci, studniówki, egzaminy na studia oraz wesela, w naszych domach będzie występować nieprzewidywalność i szaleństwo. I całe szczęście, ponieważ całkowita kontrola - nawet gdyby była możliwa - nie byłaby pożądana. Życie powinno być przygodą.
Gdybyśmy jednak mogli wprowadzić nieco więcej rozsądku do tej przygody i przekształcić nasze zestresowane, zachowawcze, rozgorączkowane rodziny w spokojniejsze, bardziej proaktywne i działające celowo, czy nie byłoby warto to uczynić? Sądzę, że tak.
Taki też jest cel tej niewielkiej książki - pomóc ci świadomie i planowo kierować rodziną, zachęcając cię do odpowiedzi na trzy proste pytania, które mogą odmienić twoje życie. Mam nadzieję, że uznasz moje pomysły za przydatne i że w nadchodzących latach twoja rodzina wiele dzięki nim zyska.
THERESA
Jako jedyna siostra pośród trzech braci Theresa Toscana uważała się za nieco twardszą od większości przyjaciół z dzieciństwa. Gdy otrzymała stypendium sportowe, by grać w siatkówkę na Uniwersytecie Notre Dame, postanowiła wybrać matematykę jako specjalizację i dorabiać sobie, pomagając innym sportowcom, którzy zmagali się z królową nauk na pierwszym roku studiów.
Jednym z nich był tenisista mieszkający w akademiku razem z Jude'em Cousinsem. Jude, który podobnie jak Theresa pochodził z Kalifornii, nie miał większych problemów z matematyką, lecz od czasu do czasu potrzebował porady dotyczącej kobiet. Po zakończeniu cyklu korepetycji udzielanych tenisiście Theresa i Jude stale znajdowali jakiś pretekst, aby być blisko siebie. Stali się przyjaciółmi, lecz nigdy ze sobą nie chodzili.
Po ukończeniu studiów Theresa powróciła do swego domu rodzinnego w San Francisco Bay Area, gdzie przez dwa i pół roku znajdowała się - jak to zwykła określać - w "księgowym więzieniu", umierając z nudów nad księgami podatkowymi firm, które wcale nie wzbudzały jej zainteresowania. Dlatego postanowiła wrócić na uczelnię, aby móc w przyszłości uczyć matematyki w szkole średniej, czyli robić coś, co uwielbiała.
Wtedy właśnie odnowiła kontakty z Jude'em.
SPOTKANIE PO LATACH
Szybko porzuciwszy aspiracje, by zostać dziennikarzem w Chicago, Jude dołączył do zastępów świeżo upieczonych absolwentów college'ów, którzy przeprowadzali się na zachód kraju do pracy w branży technologicznej. Znalazł pracę w firmie produkującej oprogramowanie i zaczął szybko wspinać się po szczeblach korporacyjnej drabiny, czy raczej, ściślej rzecz ujmując, był na nią wpychany przez błyskawicznie rozwijającą się branżę.
Mieszkając w San Francisco z kolegami z college'u, Jude spędzał wiele sobotnich poranków w irlandzkim pubie na oglądaniu wraz z przyjaciółmi ze szkolnych lat rozgrywek futbolowych drużyny Notre Dame. To właśnie tam zobaczył Theresę. Po obejrzeniu rozczarowującej porażki swojego zespołu zgodził się przyjąć zaproszenie Theresy na kolację do jej rodzinnego domu.
Po upływie tygodnia starzy przyjaciele zaczęli się ze sobą umawiać, a pięć lat później pobrali się, co matka Theresy przyjęła z wielką ulgą.
Przez kolejnych kilka lat Jude i Theresa ciężko pracowali i korzystali z uroków wielkomiejskiego życia, jadając z przyjaciółmi w restauracjach i chodząc do kina, kiedy tylko przyszła im na to ochota. Trudności, z których nie zwierzali się nikomu, pojawiły się, gdy zapragnęli mieć dzieci. W końcu jednak, po dwóch i pół roku starań, Theresa zaszła w ciążę, a następnie urodziła bliźniaki.
CIĄGŁE ZMIANY
Niemal tego samego dnia, w którym usłyszeli od lekarza podwójnie oszałamiające wieści, Jude postanowił porzucić pracę w branży technologicznej, aby założyć własną firmę konsultingową. Początkowo miejscem pracy uczynił wolny pokój w ich nowym, małym domku oddalonym o 25 kilometrów na wschód od centrum miasta.
Gdy bliźniaczki Emily i Hailey ukończyły pierwszy rok życia, Theresa porzuciła plany natychmiastowego powrotu do pracy, dochodząc do wniosku, że dwójka małych dzieci dostarczy jej dostatecznie dużo zajęcia.
Kiedy kilka lat później na świecie pojawiła się Sophia, Theresa pogodziła się z faktem, że na rozwój nauczycielskiej kariery będzie musiała jeszcze nieco poczekać. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że rola mamy oznacza pracę w znacznie dłuższym wymiarze godzin niż pełen etat. Poza tym firma Jude'a rozwijała się zdecydowanie szybciej, niż się spodziewali - co oznaczało, że będzie pomagał jej w domu mniej, niż mogłaby sobie tego życzyć - oraz że bez trudu będą mogli wieść skromne życie, czerpiąc dochody wyłącznie z jednego źródła.
Gdy Sophia poszła do żłobka, Theresa myślała, że jej życie nareszcie nieco zwolni i pozwoli jej zyskać trochę wytchnienia, a być może nawet powrócić do nauczania przez kilka godzin w tygodniu.
Wtedy właśnie, dokładnie w dniu trzydziestych ósmych urodzin Theresy, na świat przyszedł Michael.
Tak oto Theresa Cousins musiała narzucić sobie codzienną dyscyplinę, która miała wypełniać jej dni i noce w najbliższej dającej się przewidzieć przyszłości i to bez realnej perspektywy zmian. Obciążenie okazało się większe, niż początkowo sądziła, co boleśnie odczuwała przez następnych kilka lat.
Spis treści
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Dedykacja
Wstęp
Opowieść
Część pierwsza. Problem
Prowokacja
Theresa
Spotkanie po latach
Ciągłe zmiany
Grafik
Nieśmiałe próby
Zranione uczucia
Wywiad
Pozory mylą
Inspekcji ciąg dalszy
Grill
Temat powraca
Chaos
W poczekalni
Diagnoza
Odwiedziny
Część druga. Szkoła biznesu
Ogólny rekonesans
Główny cel
Podstawowe wartości
Definicja działalności
Strategia
Cele
Role i obowiązki
Powtórka materiału
Nocny Marek
Wartości rdzinne
Zmęczenie
Niewyspana
Podmiejski dylemat
Rodzinna strategia
Nie w porę
Hasło przewodnie
Chwila prawdy
Część trzecia. Próby i błędy
Dokumentcja
Razem łatwiej
Lunch
Zastój
Niecierpliwość
Alarm
Sedno sprawy
Wypadek
Drugie wyznanie
Chwila prawdy
Ostatnie szlify
Drugie podejście
Trudna miłość
Kontynuacja
Parę miesięcy później
Model
Rozgorączkowana rodzina
Kontekst
Szybko, szybko, szybko
Trzy ważne pytania
Pytanie nr 1
Pytanie nr 2
Pytanie nr 3
Posłowie
Przykłady
Podziękowana
Nota o autorze