Trzy kobiety w dobie ciemności. Edith Stein, Hannah Arendt, Simone Weil - Sylvie Courtine-Denamy


Reflow text when sidebars are open.
Zawsze uważałam,
że "jest się tym, co się przeżywa"[2].
1933: Hitler zdobywa pełnię władzy w Niemczech. Płoną książki.
1943: upadek powstania w getcie warszawskim. Płoną ludzie.
1933-1943: "mroczne czasy", które Bertolt Brecht opisuje w wierszu adresowanym do "tych, którzy urodzą się po nas", i prosi o wyrozumiałość dla pokolenia które nie potrafiło "przygotować gruntu pod budowę przyjaznego świata"[3].
Mroczne czasy: wzrost antysemityzmu, ustawy norymberskie, prześladowania Żydów w pogrążonej w kryzysie ekonomicznym Europie. Zjednoczenie socjalistów i komunistów w walce ze skrajną prawicą. Wybuch wojny domowej w Hiszpanii. Osławiony slogan "Raczej Hitler niż Front Ludowy!" jest odbiciem kompletnego zamętu politycznego we Francji.
Odzywają się nienawistnie Céline, Drieu La Rochelle, Brasillach, Bernanos, Giraudoux. Faszyzm łączy się z pojęciem rasy. Jest to czas łamania wszelkich obietnic i traktatów.
To czas hańby. Czy po podpisaniu porozumień monachijskich i zajęciu przez Niemcy Czechosłowacji Francuzi byli gotowi umierać za Gdańsk? Kościół znosi interdykt wymierzony w Action Française, mimo że rok wcześniej Pius XI oświadczył: "Duchowo wszyscy jesteśmy Semitami".
Zbliża się swoista wojna "trojańska". "Dziwna wojna", klęska, exodus. Pétain uznaje pożądliwość dóbr i przyjemności doczesnych za przyczynę wszystkich nieszczęść i wzywa do odnowy moralnej. Czy Żydzi zostaną wysłani na Madagaskar? Rząd Vichy wydaje kolejne ustawy. Nastaje czas wielkich obław na Żydów. Hitler opracowuje "ostateczne rozwiązanie", zaczynają działać komory gazowe. Jest to czas obojętności i niedowierzania. Kościół w końcu protestuje. Organizuje się Ruch Oporu. Alianci lądują w Afryce Północnej. Niemcy zajmują południową Francję, deportowani są francuscy Żydzi, a do ich dowodów tożsamości wbijany jest stempel "Juif". Léon Blum zostaje uwięziony w Buchenwaldzie. Mussolini traci władzę, na Sycylii, a następnie na Półwyspie Apenińskim lądują alianci.
"Żeby datom nadać twarze"[4], wybraliśmy trzy kobiety, Żydówki, filozofki niemal współczesne: Edith Stein (1891-1942), Hannah Arendt (1906-1975) oraz Simone Weil (1909-1943).
Wszystkie trzy były pochodzenia żydowskiego w czasie, w którym sam ten fakt zamieniał życie w przeznaczenie. Edith Stein pochodziła z rodziny przywiązanej do judaizmu. Simone Weil - agnostycznej, Hannah Arendt - mocno zasymilowanej. W młodości wszystkie trzy pociągała teologia. Dwie nosiły się z zamiarem przejścia na katolicyzm, jedna tego dokonała. W 1933 roku Edith Stein wstąpiła do klasztoru, ale nie wyrzekła się żydowskich korzeni. Czyż Nowy Testament nie jest gałązką wyrastającą ze Starego? Czy zatem można mówić o konwersji? Simone Weil odrzuciła tę zależność: Stary Testament, JHWH, pozbawiony dobroci, wszechmogący Bóg "armii" to przeszkody na drodze do Kościoła rzymskiego, który dla niej był katolicki - uniwersalny - jedynie z nazwy. Wydaje się, że długo się wahała, czekała, nie decydując się na chrzest. Dla Hannah Arendt zaś przynależność do religii żydowskiej była tak oczywista jak jej kobiecość.
Wszystkie trzy były filozofkami w czasie, gdy tą dyscypliną zajmowało się niewiele kobiet. Bardzo wcześnie, jako Wunderkinder, potwierdziły swoje wybory filozoficzne. Szybko zostały zauważone przez swoich mistrzów, sławnych twórców rewolucji w filozofii, Husserla, Heideggera, Alaina, których ośmielały się krytykować i starały się względem nich dystansować.
Wszystkim trzem w karierze naukowej przeszkodziło dojście Hitlera do władzy, mimo to tylko Edith Stein nie obroniła habilitacji, i to wyłącznie dlatego, że była kobietą. Czy z tego powodu jako jedyna z nich walczyła o sprawy kobiet, choć dzisiaj jej poglądy mogą nam się wydawać konserwatywne? Tylko Simone Weil znienawidziła swoją kobiecość i odrzuciła ją, podobnie jak judaizm.
Jakie odczytanie rzeczywistości proponują nam trzy kobiety-filozofki?
Simone Weil i Hannah Arendt chcą być świadkami mrocznych czasów, zaangażowanymi obserwatorkami - jak reporterzy wojenni - rejestrującymi wydarzenia, ale też w nich uczestniczącymi. Co myślały o związkach polityki i religii?
Od 1933 roku Edith Stein zabiegała u papieża o wydanie encykliki odnoszącej się do jej narodu, na który, jak sądziła, spadło nowe nieszczęście. Bez powodzenia.
Na objęcie władzy przez Hitlera Hannah Arendt natychmiast odpowiedziała zaangażowaniem się w działalność ruchu syjonistycznego - antysemityzm obudził w niej zainteresowanie historią i polityką.
Simone Weil nigdy nie uznała wyjątkowości antysemityzmu czy rasizmu, widząc w nim jedynie ostateczne wcielenie antyjudaizmu, z którym się zgadzała; odwrócenie przez Hitlera pojęcia rasy wybranej.
Z dwóch filarów totalitarnego piekła - antysemityzmu i imperializmu - na które zwraca uwagę Hannah Arendt, Simone Weil dostrzega tylko drugi. Kolonializm pochłania wszystkie jej myśli, z równym zaangażowaniem potrafi ona śledzić jedynie ucisk klasy robotniczej. Jednak wcześniej niż Hannah Arendt uznaje bankructwo ideologii komunistycznej, a także identyczność założeń faszyzmu i komunizmu, tak na płaszczyźnie politycznej, jak i społecznej. Aż do wkroczenia Niemców do Pragi wyznaje pacyfizm, porównuje politykę Hitlera z imperialną polityką starożytnego Rzymu, obawiając się, że Francja stanie się kolonią Rzeszy.
Obie odnoszą się do paradygmatu wojny trojańskiej, ostrzegając przed konfliktem, którego jedynym celem byłoby zniszczenie części świata. Ale podczas gdy Simone Weil nadejście totalitaryzmu łączy ze schyłkiem religii, Hannah Arendt, nie chcąc utożsamiać władzy z przemocą, stara się zrozumieć specyfikę ideologii totalitarnych, w których nie dostrzega substytutu Boga, a jedynie nową formę tyranii.
Dzieła całej trójki odnoszą się do tragicznych wydarzeń okresu międzywojennego. Rewolucje, faszyzm, imperializm, demokracja, totalitaryzm, antysemityzm wywołały namiętne emocje Simone Weil i Hannah Arendt, zaś do oddającej się w klasztorze medytacjom nad świętym Janem od Krzyża Edith Stein docierały jako echa zawieruchy na zewnątrz.
Wszystkie doświadczyły wygnania. Hannah Arendt w latach 1933-1941 mieszkała we Francji, a później w Stanach Zjednoczonych, których obywatelstwo otrzymała w 1951 roku. Simone Weil przebywała w Marsylii, dopóki miasto znajdowało się w tak zwanej wolnej strefie, później zamieszkała w Ameryce, a ostatnie miesiące przed śmiercią w Londynie. Edith Stein znalazła się w Holandii, skąd ze swoją siostrą Rosą została wywieziona do Auschwitz, gdzie obie zginęły w komorze gazowej 9 sierpnia 1942 roku.
Losy wszystkich trzech są zbliżone, choć nie we wszystkim wspólne. Prześledzimy je, poczynając od roku 1933, a kończąc na 1943. Każdy z przypadków jest ciekawy i poruszający, lecz nie pozostawia nas obojętnymi, a to za sprawą pasji filozofek do zrozumienia świata wytrąconego z równowagi oraz potrzeby pojednania się z nim, pokochania go mimo wszystko - amor fati, amor mundi.
[2] Hannah Arendt do Mary McCarthy, 10 marca 1975; CorrespondanceHannah Arendt - Mary McCarthy, 1949-1975, oprac. Carol Brightman, tłum. F. Adelstain, Stock, Paris 1996.
[3] Bertolt Brecht, Po?mes, t. IV, 1934-1941, tłum. G. Badia i C. Duchet.
[4] "Pisanie historii to nadawanie twarzy datom", Walter Benjamin, Zentralpark, Fragments sur Baudelaire, tłum. J. Lacoste, Payot, Paris 1979, s. 216.
Edith Stein urodziła się w 1891 roku we Wrocławiu, jako ostatnia z jedenaściorga rodzeństwa, z których czworo zmarło. Simone Weil, urodzona w 1909 roku w Paryżu, miała o dwa lata starszego brata André. Hannah Arendt zaś, urodzona w 1906 roku w Hanowerze, była jedynaczką. Jej matka wyszła za wdowca Martina Beerwalda, ojca nieco starszych od Hannah - Clary i Evy.
We wczesnym dzieciństwie wszystkie trzy - Edith, Simone i Hannah - często chorowały. Wyliczanie chorób zajmuje dużo miejsca w autobiografii Edith[5]; Selma Weil, matka Simone, wiele razy myślała, że ją straci, a matka Hannah prowadziła dziennik, Unser Kind, w którym zapisywała najmniejsze nawet dolegliwości swojej córki.
Najbliżsi Edith byli pobożnymi Żydami. Pochodzący z Poznania pradziadek Joseph Burchard był kantorem i to on nauczył ją i jej rodzeństwo modlitw. Wychowana w Lublińcu, ważnym ośrodku chasydyzmu, matka - Auguste Courant - na co dzień zajmująca się handlem drewnem, przekazała jej ortodoksyjne rytuały, dbając o to, by rodzina obchodziła święta, którym Edith poświęciła cały rozdział w autobiografii. Poza Pesach i żydowskim Nowym Rokiem lubiła przypominać, jakie znaczenie miał dla niej Jom Kippur, Dzień Pojednania, a zarazem dzień jej urodzin: "Myślę, że ten zbieg okoliczności, bardziej niż cokolwiek innego, wzbudził w mojej matce szczególną czułość do mnie, jej najmłodszej córki"[6]. Mimo to nie chodziła z matką do synagogi, lecz czekała na jej powrót w łóżku, oddając się lekturom i rozmyślaniom o zmarłym ojcu. Od trzynastego roku życia mogła pościć przez cały dzień; postu tego przestrzegała nawet po utracie starej wiary i opuszczeniu domu rodzinnego.
Simone urodziła się w światłej rodzinie artystów - agnostyków i ateistów. O swoim pochodzeniu dowiedziała się dopiero w liceum. Gdy czytała Balzaca, myślała, że "żyd" to synonim lichwiarza! Matka długo nie ujawniała jej żydowskiego pochodzenia, ponieważ sama, wywodząc się z rodziny galicyjsko-wiedeńskiej, w młodości cierpiała z tego powodu. Babka ze strony ojca, którą Simone poznała, gorliwie wyznawała religię żydowską, przestrzegała nakazów koszerności i nigdy nie uznałaby małżeństwa wnuczki z gojem. Bernard Weil, urodzony w Alzacji ojciec Simone, wybrał obywatelstwo francuskie, a rodzice mówili w domu po niemiecku tylko wtedy, gdy chcieli, aby dzieci ich nie rozumiały. Dziadek ze strony matki - kupiec - był wykształcony, znał hebrajski na tyle, że pisał w tym języku wiersze. Ale pobożnych, modlących się Żydów, z filakteriami i tałesami po raz pierwszy zobaczyła dopiero w 1942 roku w Casablance, na krótko przed wejściem na pokład statku, który odpływał do Ameryki. Było to dla niej prawdziwe zaskoczenie.
Wladimir Rabi wyrzucając Hannah Arendt śmiech - którego absurdalność ukazała się jej w całej swej okropności - na procesie Eichmanna, napisał: "Zaśmiała się, głupia, jak Simone Weil, też głupia, w obozie w Casablance w 1942 roku, gdy czekała na statek do Nowego Jorku, widząc starych Żydów, czekających jak ona i modlących się w tałesach"[7]. Do synagogi Żydów etiopskich (!) weszła dopiero w Ameryce, gdzie pilnie uczęszczała do kościoła baptystów.
Rodzina Hannah Arendt również należała do zasymilowanych i wykształconych Żydów: rodzice - ojciec, Paul Arendt, był inżynierem, matka, Martha, studiowała grę na fortepianie i język francuski - chociaż nie byli praktykujący, pozwalali córce spędzać szabat u dziadków i chodzić z nimi do synagogi. To prawdopodobnie na ich prośbę uczyła się religii u reformowanego rabina z Królewca - Hermanna Vögelsteina. Jednak o swoim pochodzeniu dowiedziała się nie w domu, lecz na ulicy, z antysemickich uwag rówieśników. Uznała, że "fizycznie" jest Żydówką - "będąc dzieckiem, wprawdzie już trochę starszym, wiedziałam na przykład, że mam wygląd żydowski, czyli inny niż pozostali"[8] - jednak udała zaskoczenie, gdy Uwe Johnson palnął: "Hannah, wyglądasz jak siedem synagog!"[9]. Tymczasem potworne karykatury Żydów rozpowszechniane przez nazistów wywoływały spustoszenie. "Upiorna karykatura, patrząca na nas jak z wklęsłego lustra", którą Edith Stein piętnowała po swojej konwersji, nie zgadzając się z tym, że "ta żydowska ludzkość [jest] po prostu koniecznością wynikającą z "krwi żydowskiej"". Ta świadomość w dzieciństwie nie była jednak dla Hannah żadnym szokiem: "Tak po prostu jest, i tyle" - amor fati?
Ojciec Edith zmarł, gdy była dzieckiem, z powodu udaru słonecznego, którego doznał podczas podróży służbowej: "Pamiętam, że [moja matka] trzymała mnie w ramionach, gdy od nas odjeżdżał w podróż, z której nie miał już wrócić żywy. Stałam się dla niej testamentem ojca"[10].
Simone mogła rozmawiać z obojgiem rodziców. Byli bardzo opiekuńczy, wszędzie jej towarzyszyli, nawet wtedy, kiedy o tym nie wiedziała: odnajdywali ją, gdy im się wymykała. Umierała bardzo młodo z powodu gruźlicy i głodu w angielskim szpitalu, uprosiwszy Maurice'a Schumanna, kolegę z liceum Henryka IV, by ją tam przewieźć ze Stanów Zjednoczonych, dokąd wcześniej wywiozła ją rodzina. Rodzice nie wiedzieli, że umiera; do ostatniego dnia pisała do nich wzruszające listy, upewniając ich o swoim losie i żartując.
Hannah straciła ojca, gdy miała siedem lat. W tym samym 1913 roku umarł jej uwielbiany dziadek Max Arendt, zastępujący jej ojca podczas jego okrutnej choroby - syfilisu.
Matka Edith, która po śmierci męża musiała kierować tartakiem, nie miała czasu na zajmowanie się najmłodszymi córkami. Erna, starsza od Edith o rok i osiem miesięcy, pozostała z nią bardzo związana i poświęciła jej tom wspomnień[11]. Obydwie były wychowywane przez starsze rodzeństwo jak bliźniaczki. Gdy Edith była jeszcze małym dzieckiem, najstarszy brat Paul urządzał dla niej wykłady o Goethem i Schillerze. Matka - zdaniem Edith - "łagodziła wszystkie cierpienia, wszystkie dolegliwości"[12], spełniając zachcianki, zgadzając się na jej wybory aż do chwili wstąpienia do klasztoru, co ją bardzo zmartwiło.
Selma Weil, dla córki - "darling", po prostu ją uwielbiała. Nadzorowała jej przeprowadzki związane z podejmowaniem kolejnych zajęć na prowincji, starała się delikatnie złagodzić kłopoty materialne, które córka sama sobie stwarzała. Choć nie wydaje się, by Selma Weil, w przeciwieństwie do matki Edith, interesowała się życiem religijnym swej córki, idąc za jej mistycyzmem czy go odrzucając[13], to jednak niepokoiła się, że może ona przejść na katolicyzm, ponieważ zanim jeszcze została uczennicą Alaina, zetknęła się z żydowską nauczycielką konwertytką. "W tym czasie to by się bardzo nie podobało. Chrzest był najgorszą rzeczą, jaka mogła się zdarzyć komuś pochodzącemu z rodziny żydowskiej [...] Niewątpliwie by się temu przeciwstawiali" - powiedział André Weil na temat swoich rodziców Malcolmowi Muggeridge'owi[14]. Martha Arendt należała do opiekuńczych matek żydowskich, chociaż była bardzo liberalna. Wcześnie odkryła niezależność umysłu córki, brała jej stronę w sporach z nauczycielami, chroniła, gdy czuła, że jest taka potrzeba, dzieliła jej entuzjastyczny stosunek do Róży Luksemburg, pojechała za nią na wygnanie do Francji, a następnie do Ameryki. Hannah Arendt mówiła o niej po prostu: "Wiele jej zawdzięczam, w szczególności otwarte wykształcenie bez uprzedzeń"[15]. Twierdziła, że matka, choć niereligijna, "była oczywiście Żydówką i nigdy by jej nie ochrzciła", prawdopodobnie "spoliczkowałaby ją, gdyby się dowiedziała, że nie pochwala żydostwa matki"[16]. Hannah, w przeciwieństwie do Edith Stein i Simone Weil, nigdy nie miała takiej pokusy.
[5] Aus dem Leben einer jüdische Familie. Das Leben Edith Stein: Kindheit und Jugend, Uitgeverij De Moas et Waler - Verlag Herder, Druten-Freiburg, Bâle, Vienne 1985.
[6] Tamże, s. 42. (Ten cytat, podobnie jak inne - przede wszystkim z dzieł Hannah Arendt, Edith Stein i Simone Weil - przytoczone przez Autorkę, ze względu na kontekst Jej rozważań podaję we własnym tłumaczeniu - tłumacz).
[7] "Les Nouveaux Cahiers" nr 63, zima 1980-1981, s. 64.
[8] Seule demeure la langue maternelle, w: La Tradition cachée, tłum. S. Courtine-Denamy, Bourgois, Paris 1987 (nowe wyd. 1993), s. 231. Cyt. dalej jako TC. Zob. lista skrótów s. 321.
[9] Uwe Johnson, Il me faut remercier, "Les Cahiers du GRIF" nr 33, 1986, s. 79.
[10] Aus dem Leben..., s. 47.
[11] Erna Biberstein, Auszeichnungen, New York 1949.
[12] Aus dem Leben..., s. 47.
[13] Le Grand Passage, Albin Michel, Paris 1994, s. 9.
[14] "Sud" nr 87-88, 1990, s. 15.
[15] Hannah Arendt do Karla Jaspersa, 23 marca 1947; CorrespondanceHannah Arendt - Karl Jaspers, 1926-1968, tłum. E. Kaufholz-Messmer, Payot, Paris 1995.
[16] Seule demeure..., w: TC, s. 232.
Wszystkie trzy były świetnymi uczennicami - Wunderkinder. Bardzo zdolna Edith miała świetną pamięć; bez trudu recytowała Marię Stuart i poprawiała członków rodziny, gdy próbując wprowadzić ją w błąd, przypisywali utwór Goethemu. Już jako mała dziewczynka zyskała przydomek "Księga siedmiu pieczęci". Nie mogła się doczekać, kiedy z siostrą Erną pójdzie do szkoły, w której czuła się bardziej u siebie (heimischer) niż w domu. Zwracała na siebie uwagę talentem i zapałem. Jej ulubionymi przedmiotami były niemiecki i historia. Pisała rozprawy z przyjemnością, podobnie jak Simone Weil, która dostarczała Alainowi szkic za szkicem, stosując się do jego nakazu: "Dwie godziny pisania dziennie!"; będzie polecać tę metodę swoim uczniom. "Mądra Edith" była doceniana i nagradzana, czego bardzo nie lubiła, ponieważ nie chciała, żeby zwracano na nią tyle uwagi, a na dodatek informowano rodzinę i znajomych. Jednak już jako dziecko była przekonana, że jej "przeznaczeniem jest coś wielkiego i że nie należy do burżuazyjnego środowiska, w którym się urodziła"[17]. W przeciwieństwie do Hannah, o której sukcesach nigdy nie mówiono i nie komentowano jej ocen; uważano je za mało ważne[18]. Po ukończeniu gimnazjum Edith, by zamanifestować swoją niezależność, podjęła decyzję o porzuceniu szkoły, zaskakując tym wszystkich. Matka wysłała ją do starszej, zamężnej siostry do Hamburga. U niej Edith spędziła dziesięć miesięcy, po czym postanowiła wrócić do szkoły i świetnie zdać maturę.
Simone była nie mniej zdolna, mimo że jej naukę ciągle przerywały dziecięce choroby i przeprowadzki, związane z tym, że jej ojciec podczas pierwszej wojny światowej był lekarzem wojskowym. Również ona znała na pamięć całe utwory literackie - Cyrana de Bergerac, Corneille'a, Racine'a - które recytowała wraz z bratem André ku zadowoleniu rodziny. Zapraszała do domu znajomych i odgrywała przed nimi sztuki teatralne. Czuła jednak, że pozostaje w cieniu brata, którego geniusz porównywała do Pascala[19]. André zdał maturę, mając czternaście, Simone - mając piętnaście lat; on został przyjęty na wydział nauk ścisłych École Normale Supérieure w wieku szesnastu lat, podczas gdy ona rozpoczęła studia filozoficzne dopiero za drugim podejściem, jako jedyna dziewczyna; jego (miał dziewiętnaście lat) dyplom z matematyki był najlepszy, podczas gdy ona na filozofii (w 1931 roku) była dopiero siódma. Kobiety przyjmowano wtedy tylko, jeżeli uzyskały co najmniej tyle punktów co ostatni na liście mężczyzna! Tak jak André, chciała wszystko rozumieć i wiedzieć; była bardziej pracowita, powolniejsza i dorastając, zadręczała się tym. André Weil otrzymał medal Fieldsa, najwyższe odznaczenie w dziedzinie matematyki. Babka ze strony matki powiedziała, że Simone była Kopiermaschine (kopiarką) brata. Jej wygląd, ubiór, umysł, poglądy niepokoiły otoczenie. Cenzor w liceum Henryka IV nadał jej przydomek monstrum horrendum[20], natomiast dla dyrektora École Normale Célestina Bouglégo była "czerwoną dziewicą"[21].
Dążąc do zaspokojenia żądzy wiedzy, Hannah mogła sięgać po greckich i łacińskich klasyków z rodzinnej biblioteki. Ponieważ nie odpowiadały jej poranne lekcje greki w szkole, matka zatrudniła prywatnego nauczyciela; za niewłaściwy stosunek do nauczycieli została nawet wyrzucona z Luiseschule i maturę musiała zdawać eksternistycznie. Wynik był oczywiście świetny.
Maturzystki miały obowiązek wyboru studiów. We wszystkich trzech przypadkach rodzice pozostawiali go córkom. Od 1908 roku w Prusach zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogli zapisywać się na uniwersytety na tych samych zasadach. Wybierając filozofię, Edith ponownie wszystkich zaskoczyła. W 1911 roku zapisała się na język i literaturę niemiecką oraz historię; filozofia stanowiła część wykładów z psychologii, wykładanej wtedy przez profesorów Williama Sterna i Hönigswalda. Ze względu na konieczność utrzymania się po studiach za zgodą matki wybrała nauczanie w wyższych klasach. Przez cztery semestry studiowała we Wrocławiu, głównie u Sterna; utworzył on "grupę pedagogiczną", w której znalazła się również przyjaciółka Edith - Rose Gutmann. Edith uznała, że Sternowi zawdzięcza najwięcej, mimo że surowo oceniała nauczanie przez niego psychologii, które dało jej "pewność, że ta nauka zatrzymała się na dziecinnym poziomie i brakuje jej wyjaśnienia podstawowych pojęć, by na nich mogła się oprzeć"[22]. Tymczasem Stern - którego podczas balu kostiumowego porównywała z Natanem Mędrcem - czuł się filozofem i przeciwstawiał rozdzieleniu katedr filozofii i psychologii. Twierdził, że jego dzieło filozoficzne Person und Sache jest mu droższe niż wszystkie pozostałe, a jego eksperymenty, oparte na obserwacji trójki własnych dzieci, z których Günther został pierwszym mężem Hannah Arendt, miały mu przynieść światową sławę. Po czterech semestrach Edith zaczyna pociągać Husserl, o którym w latach 1912 i 1913 słyszała parokrotnie na seminariach Sterna, współpracującego wtedy z würzburską szkołą psychologii w ramach tego seminarium. Sama miała dwa referaty, w których odnosiła się do Husserla. Raz jeszcze udało się jej przekonać rodzinę i wyjechała do Getyngi. Właściwie tylko na jeden semestr, ze względu na poświęcenie, jakiego to wymagało od matki finansującej również pobyt Rose Gutmann, przyjaciółki Edyty. Dr Moskiewicz - "Mos" - przyniósł Edycie wydany w 1901 roku drugi tom Logische Untersuchungen (Badań logicznych) i przedstawił idylliczny obraz Getyngi: " W Getyndze cały czas się filozofuje - w dzień i w nocy, przy stole, na ulicy, wszędzie. Mówi się tylko o "fenomenach"". Jednocześnie zobaczyła w gazecie zdjęcie wybitnej studentki Husserla - Hedwig Martius - żony jego byłego ucznia, Hansa Theodora Conrada, zdobywcy nagrody filozoficznej. Ponadto kuzyn Edith, matematyk, który właśnie został privatdozentem w Getyndze, przysłał jej program konferencji filozoficznych. Podczas ferii bożonarodzeniowych studiowała otrzymany tom Badań logicznych, utwierdzając się w przekonaniu, że "Husserl jest filozofem naszych czasów". Sama, zdaniem swej przyjaciółki Hedwig Conrad-Martius, była "urodzonym fenomenologiem"[23]. Fenomenologia zafascynowała ją "z powodu pracy wyjaśniającej, w której to właśnie odnajduje własną spójność i dlatego że od samego początku samemu wykuwa się zbroję, której potrzebujemy"[24]. Powie zresztą, że język fenomenologiczny jest jej "macierzystym językiem filozoficznym"[25].
Przybyła więc do Getyngi w wieku dwudziestu jeden lat i za radą Moskiewicza przedstawiła się najpierw Adolfowi Reinachowi, Żydowi konwertycie[26], privatdozentowi filozofii, który wprowadził ją na seminarium Husserla, będąc jego prawą ręką. Edmund Husserl, Austriak urodzony na Morawach, w wieku dwudziestu siedmiu lat wraz z żoną Malvine przeszedł na protestantyzm. W tej wierze wychowywali troje dzieci. Na uniwersytecie w Lipsku, razem z Gustavem Albrechtem i Tomášem Masarykiem, Husserl odkrył Biblię i poprosił pastora o chrzest, choć konwersji dokonał dopiero dziesięć lat później w wiedeńskim kościele luterańskim. W Wiedniu spotkał Franza Brentano, księdza apostatę, który tak oto zachęcał młodego Samuela Hugona Bergmana, zaprzyjaźnionego z nim Żyda: "Nie tylko Jezus, lecz przed Nim najwięksi i najbardziej dojrzali prorocy zdecydowanie wyszli poza ideę ludu wybranego, i w swojej mądrości uważali za zbyt ciasną, zawężoną. Więc i Pan niech się jej pozbędzie tak jak całej tej starzyzny"[27].
Pięćdziesięcioczteroletni Husserl miał już grono swoich uczniów: Adolfa Reinacha, Theodora Conrada, Abrahama Geigera, Hansa Lippsa, tworzących "szkołę getyńską", zanim jeszcze zrodziły się nieporozumienia wywołane oskarżeniami o "powrót do idealizmu", rzucane na tego, który twierdził, że jego zasadą jest zur Sache selbst - pytanie o prymarność rzeczy wobec idei. Doceniał "wyczyn"[28] Edith, która przeczytała cały drugi tom Badań logicznych. Był dla niej "Mistrzem". Na początku semestru ukazały się Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii, o których Husserl mówił w trakcie seminarium; dodatkowo poświęcał jedno popołudnie tygodniowo swoim studentom, których przyjmował u siebie i słuchał ich pytań i refleksji. Tamtego lata Husserl mówił o "Naturze i duchu", badaniach nad fundamentami natury i nauk humanistycznych, temacie, do którego miał powrócić w nieopublikowanej wtedy drugiej części Idei. W tym czasie Edith czytała również Formalizm etyczny i materialną etykę wartości Maxa Schelera, który rościł sobie prawa do ojcostwa fenomenologii, choć nigdy nie był uczniem Husserla. Zaczęła interesować się problemem Einfühlung, i stąd wzięło się jej zainteresowanie książką Schelera Zur Phänomenologie undTheorie der Sympathiegefühle und von Liebe und Haß. Chociaż przyznała, że, poza wpływem filozoficznym, jego katolickie idee (on też był konwertytą) były "pierwszym kontaktem ze światem zupełnie nieznanym". Choć nie doprowadził jej do wiary, "otworzyło to przede mną świat "fenomenów", na które już nigdy nie miałam być ślepa [...] otworzył się przede mną świat wiary"[29]. I dalej: "W Getyndze nauczyłam się szacunku dla problemów związanych z wiarą i wierzącymi; czasem nawet chodziłam ze znajomymi do kościoła protestanckiego [...], ale nie odnalazłam jeszcze drogi do Boga"[30]. Seria konferencji religijnych Maxa Schelera w Getyndze wywołała szereg konwersji. Dietrich von Hildebrand wstąpił do trzeciego zakonu św. Franciszka, Alexandre Koyré i jego żona zbliżyli się do Kościoła katolickiego, Adolf Reinach nawrócił się podczas wojny 1914-1918.
Poza Husserlem, kołem fenomenologów i Maxem Schelerem Edith Stein zainteresowała się wkrótce także świętym Tomaszem, któremu poświęciła dużą pracę Potenz und Akt. W środowisku była nieuznawana z powodu "swego nieortodoksyjnego tomizmu"[31]. Zdecydowała, że doktorat napisze nie u Sterna, tylko u Husserla. Wybrany temat dotyczył Einfühlung - "chciałam zabrać się do badania, czym jest Einfühlung"[32] - termin zapożyczony przez Husserla z prac Theodora Lippsa, oznaczający doświadczenie intersubiektywne. Ale wybuchła wojna. Po zdaniu w 1915 roku egzaminu państwowego - złożonego po to, aby móc uczyć niemieckiego, historii i propedeutyki filozofii - Edith chwilowo porzuciła swój doktorat, żeby, tym razem wbrew matce, zgłosić się do pracy w lazarecie zakaźnym Czerwonego Krzyża w miejscowości Hranice na Morawach (niem. Märisch-Weisskirchen), za co otrzymała później medal za poświęcenie i odwagę. Jako lektury zabrała Idee i Odyseję.
W czasie pierwszej wojny światowej André Weil uczył w tajemnicy swą małą siostrę Simone czytać, zamierzając sprawić niespodziankę zmobilizowanemu ojcu. Simone była kimś w rodzaju wojennej matki chrzestnej i skrupulatnie wypełniała swoje obowiązki w stosunku do dorosłego protegowanego, odmawiając sobie cukru i czekolady, które przeznaczała dla niego. Bernard przyjechał na przepustkę do domu w maju 1917 roku; zginął niedługo potem. Pod koniec życia, w Londynie, Simone mówiła Maurice'owi Schumannowi o tym okresie swojego życia: "Od roku 1914 [wojna] nigdy nie opuściła moich myśli".
W ostatnich dniach sierpnia 1914 roku Hannah z matką uciekły z Królewca do Berlina wśród okrzyków Kosackenkommen!, które poprzedziły bitwę wojsk niemieckich z drugą armią rosyjską pod Tannenbergiem. Powróciły po dziesięciu tygodniach i życie znów potoczyło się normalnie, pomimo wojny na frontach Wschodu i Zachodu.
Edith spędziła w lazarecie Czerwonego Krzyża tylko rok, po czym wróciła do pracy nad doktoratem zatytułowanym Problem intuicji w swym rozwoju historycznym i refleksji fenomenologicznej. Husserl zachęcał ją do pisania i był bardzo zadowolony z przedstawionych mu do przeczytania fragmentów. Jednak praca ta nie była ukończona, gdy otrzymał posadę we Fryburgu Bryzgowijskim po Heinrichu Rickercie. Edith pojechała za nim. Ale promotor, zbyt pochłonięty nowymi zadaniami, nie miał czasu, żeby przeczytać obszerną dysertację. W tym czasie Edith uczęszczała na jego wykłady cztery razy w tygodniu, w towarzystwie pani Husserl i Romana Ingardena. Gdy jednak ustalono termin obrony (rigorosum), Husserl musiał zagłębić się w lekturę rozprawy, która tak go zachwyciła, że zaproponował jej publikację w "Jahrbuch" razem ze swoimi Ideami. Czy uczennica prześcignęła mistrza? "Odnoszę wrażenie, że Pani często wyprzedza drugą część moich Idei"[33] - powiedział, a innym razem: "Jest Pani bardzo zdolną dziewczyną"[34]. 3 sierpnia 1916 roku Edith obroniła się jako jedyna kobieta tego rocznika w Niemczech, otrzymując najwyższą ocenę - summa cum laude. Praca została opublikowana w piątym tomie "Jahrbuch" pod tytułem Wkład w podstawę filozoficzną psychologii i nauk humanistycznych. Zachęcona sukcesami, zaproponowała obarczonemu nadmiarem pracy Husserlowi, że zostanie jego asystentką. Zgodził się z radością i zaproponował 100 marekmiesięcznie[35]. Ale uporządkowanie jego pięćdziesięciu siedmiu rękopisów oraz nauczenie się stenotypii po to tylko, by je odszyfrować, a następnie spalić, nie spełniły jej wyobrażenia o prawdziwej asystenturze; Edith zrezygnowała. Jednak gdy w październiku 1918 roku zachorował, biegała do niego, żeby czytać mu Izajasza, Jeremiasza i Nowy Testament, mimo że sama jeszcze się nie nawróciła.
O tym epizodzie opowiedział, gdy w sylwestra 1933 roku odwiedzał benedyktynkę Aldegonde Jaegerschnidt, dawną uczennicę i przyjaciółkę rodziny, a ona zaproponowała, że też mu chętnie poczyta. Kiedy naziści zamknęli przed nim drzwi uniwersytetu we Fryburgu, Husserl często znajdował schronienie u siostry Aldegonde w zakonie St. Lioba. Któregoś ranka 1936 roku, po odczytaniu Ewangelii, siedząc w słońcu, powiedział: "Dzisiaj świeciły na mnie dwa słońca". Hedwig Conrad-Martius przekazała swoim studentom słowa Husserla: "Nowy Testament mam zawsze na biurku, ale nigdy go nie otwieram. Gdybym zaczął go czytać, wiem, że musiałbym porzucić filozofię". Czy pod koniec życia pociągał go Kościół katolicki? Czy obawiał się, jak sugerował J.M. Oesterreicher, że nie ma czasu, by rzetelnie przestudiować wszystkie dogmaty katolicyzmu? Po śmierci męża, prześladowaną przez nazistów panią Husserl wspomógł franciszkanin Léo Van Breda, znalazłszy dla niej schronienie w belgijskim klasztorze, w którym się nawróciła.
Simone zdecydowała się na klasę maturalną o profilu filozoficznym w liceum Victora Duruya; chciała, by uczył ją filozof Le Senne. Lekcje zamieniły się w dialog ich dwojga. Le Senne zaliczał ją do pięciorga najlepszych uczniów, jakich miał w swojej karierze. Jednak nie wydaje się, by wywarł wpływ na sposób jej myślenia, w przeciwieństwie do Alaina z liceum Henryka IV. Alain nazywał ją, gdy tego nie słyszała, "Marsjanką": "Nie miała nic z nas i oceniała nas, stojąc z boku"[36]. Chodziła na jego dwugodzinne wykłady trzy razy w tygodniu. Émile Chartier, znany jako Alain, był wyjątkowym myślicielem, odrzucającym gotowe idee, kładącym nacisk na styl pisania uczniów, na sposób podania myśli. Nie ma systemu, powiadał w Propos, a jego ambicją było ponowne przemyślenie wszystkiego. Simone dobrze zapamiętała tę lekcję: "Nie chodzi o to, by rozumieć rzeczy nowe, lecz dzięki cierpliwości, wysiłkowi i metodzie samodzielnie zrozumieć prawdy oczywiste". Co roku zajmowano się dwoma wielkimi autorami, filozofem i poetą lub pisarzem. W 1925 roku Simone studiowała Platona i Balzaca. W następnym roku obie Krytyki Kanta oraz Iliadę, nad której lekturą miała zatrzymać się dłużej, a dodatkowo Myśli Marka Aureliusza. Amor fati stoików stanowi lejtmotyw jej pracy. Okresowe oceny Alaina nie mogły być lepsze: "świetna uczennica", "rzadka siła umysłu", "odkrywczy umysł", "oryginalna metoda", "można spodziewać się wybitnych i zaskakujących wyników". Jednak Bouglé widział w niej "mieszankę anarchistki i klechy". Lektura jej szkolnych prac z tego czasu świadczy o sympatii dla katolicyzmu: chętnie cytowała Stary i Nowy Testament, Pascala, któremu zawsze zarzucała jego twierdzenie, że wiara bez cudów byłaby nie do utrzymania; świętego Augustyna. Mimo że lubiła Platona, Kanta i Spinozę, wolała Kartezjusza: pracę dyplomową z roku 1929-1930 poświęciła więc tematowi "Nauka i percepcja u Kartezjusza". Brunschvicg, pod którego kierunkiem ją pisała, dał jej za nią ledwie dziesięć punktów na dwadzieścia możliwych, minimum pozwalające na pozostanie w École Normale Supérieure. Alain napisał wtedy do swojego kolegi: "Wiesz, dlaczego dałeś jej dziesięć na dwadzieścia? Dlatego,że jest Żydówką"[37]. Brunschvicg najwidoczniej bał się podejrzeń, że popiera współwyznawców! Poza filozofią poważnie traktowała tylko łacinę i w pierwszym roku nie przyjęto jej do École Normale Supérieure, ponieważ zbagatelizowała historię. Kiedy w końcu, ku zaskoczeniu dyrektora liceum Henryka IV, dostała się na tę uczelnię, nadal chciała chodzić na wykłady Alaina. Żeby zdać nauczycielski egzamin państwowy, wyznaczyła sobie ogromny program zajęć, a jej profesorami zostali Puech, Alain, jego uczeń Laubier i Brunschvicg. Zdała, pomimo zapowiedzi Bouglégo: "Czerwonej Dziewicy pozwolimy tylko szykować bomby na wielki dzień"[38]. Pierwszą posadę dostała w Le Puy. Przybyła tam z matką i wzięto ją za uczennicę! Filozofii uczyła piętnastu uczniów, nauczała także greki. Później trafiła do Auxerre, Roanne, Bourges i Saint-Quentin, gdzie pracowała z przerwami na choroby i wypady do "realnego świata" - do fabryki.
Filozofia "narzucała się" Hannah Arendt od czternastego roku życia. "Jeżeli nie mogę zajmować się filozofią, jestem zgubiona", mówiła w 1963 roku, w jednym z nielicznych wywiadów udzielonych niemieckiej telewizji. Mając kilkanaście lat, czytała Kanta, a Filozofię wizji świata swojego przyszłego promotora Jaspersa przestudiowała od razu w 1920 roku - roku jej wydania. Uwielbiała poezję i grekę i zamartwiała się: "Jakże studiować teologię, gdy się jest Żydówką?"[39]. Okazją do tego były seminaria Rudolfa Bultmanna, na które uczęszczała w towarzystwie przyjaciela Hansa Jonasa, a później praca doktorska pod tytułem Święty Augustyn i pojęcie miłości, obroniona w 1929 roku w Heidelbergu pod kierunkiem Karla Jaspersa. Nie dał on Hannah najwyższej oceny, tak jak Husserl Edith, lecz punktację II-I, cumlaude. Choć przyznał, że praca jest "imponująca, wybitna", to podobno znalazło się w niej zbyt wiele niezręczności, których nie umiała usunąć, pomimo udzielonych jej rad. W 1925 roku Jaspers opublikował doktoraty swoich studentów w "Philosophische Forschungen" u Springera w Berlinie. Dziewiąta i ostatnia była praca Hannah Arendt. Nie spodobała się środowiskom uniwersyteckim i akademickim: zarzucano jej podział na myślicieli i teologów, z korzyścią dla tych pierwszych, i nieznajomość współczesnych teologów neoaugustiańskich. Rok później Arendt opublikowała artykuł Augustyn i protestantyzm, z okazji 1500 rocznicy jego śmierci, w którym wyraziła zdziwienie, że pamięć o nim kultywują tylko katolicy.
To Martin Heidegger polecił swoją studentkę Hannah Arendt Karlowi Jaspersowi, z którym w owym czasie był jeszcze bardzo związany. Chciał ją odsunąć, by uniknąć większej kompromitacji: mieli ze sobą romans. Starszy od niej o osiemnaście lat, miał dwóch synów i zazdrosną żonę Elfride. Hans Jonas tak wspominał swą przyjaciółkę, gdy jako osiemnastolatka pojawiła się na seminarium Heideggera: "Dobrze pamiętam tę niezwykłą nową studentkę! Nieśmiała, powściągliwa, o pięknych rysach i opuszczonych powiekach, od razu robiła wrażenie kogoś niezwykłego na sposób niedający się bliżej określić. Błyskotliwa inteligencja nie była w tym miejscu czymś rzadkim, ale ona miała w sobie intensywność, wewnętrzne skupienie, instynktowne poszukiwanie tego, co istnieje, sposób dochodzenia do sedna spraw, co powodowało, że roztaczała wokół siebie magiczną aurę. Czuło się absolutną determinację do bycia sobą, upartą wolę i wrażliwość. Jej mistrzowie też to czuli: najpierw Heidegger, a następnie Jaspers zostali jej przyjaciółmi na całe życie"[40].
W artykule napisanym na osiemdziesięciolecie Heideggera[41] Hannah Arendt wyraża to, co fascynowało młodych intelektualistów niemieckich w Marburgu. Wcale nie chodziło o zjawisko "kręgu", choć później "tworzyły się koterie": "Nie było ani tajemnicy, ani wtajemniczonych"[42]. I co jeszcze dziwniejsze, sława Heideggera, w przeciwieństwie do Husserla, nie opierała się na żadnym dziele - Sein und Zeit opublikowano dopiero w 1927 roku, a Hannah pojawiła się na jego seminarium w 1924. "Jego nazwisko kursowało po całych Niemczech niczym nowina o tajemniczym królu", lecz co właściwie nowina ta głosiła? "Jest ktoś, kto na powrót sięga do bytu samych rzeczy, który proklamował Husserl; kto wie, że nie są kwestią akademicką, lecz przedmiotem refleksji człowieka myślącego [...], i kto, właśnie dlatego, że przeciął nić tradycji, na nowo odkrywa przeszłość"[43]. "Jest mistrz; może więc można nauczyć się myśleć"[44] - to była dobra nowina, na którą czekała Hannah Arendt i dzięki której nagle zdecydowała się jechać do Marburga ze względu na "bezdenną nudę starej szkolnej dyscypliny". Tym, co ją pociągało, tak samo jak Edith u Husserla czy Simone Weil u Alaina, było to, że Heidegger "nigdy nie myśli o czymś, tylko myśli coś". Ich "myślenie ma "coś z biegu wstecznego" (Rückgang)"; "myślą ponownie o przemyślanym"[45]. Tym, co powstrzymywało wszystkie trzy, było to, że "mistrzowie" jawili się jako "buntownicy", którzy proponowali porzucenie sterylnej erudycji akademickiej na rzecz "samego myślenia"(die Sache des Denkens)[46].
Hans Jonas stwierdził, że Heidegger i Jaspers zostali przyjaciółmi Hannah Arendt na całe życie. Znamy jednak nazistowski "epizod" Heideggera ("dziesięć krótkich miesięcy gorączki", jak uważała Hannah[47]), który skrupulatnie płacił składki partyjne do 1945 roku. Bez wdawania się w szczegóły tego zaangażowania zauważmy jednak, że ona była Żydówką zagrożoną prześladowaniami, że atakowana jako Żydówka, odpowiadała, kontratakując, angażując się w organizacji syjonistycznej, że została zmuszona do emigracji i zmiany języka, że jej kariera została przerwana, aż do chwili gdy w końcu została uznana w Stanach Zjednoczonych, zostawszy ich obywatelką w 1951 roku. On, "król myślenia", uległ, podobnie jak Platon, pokusie włączenia się w świat ludzkich interesów"[48]. 22 kwietnia 1933 roku - w dniu, w którym Hannah i jej matka udały się na wygnanie do Francji - został niemal jednomyślnie wybrany na rektora uniwersytetu we Fryburgu, podczas gdy autonomia uniwersytetów została zniesiona na rzecz Führerprinzip; wszyscy pracownicy "rasy niearyjskiej" zostali niewiele wcześniej odwołani na podstawie okólnika. Jak można było zadowolić się eufemizmami, takimi jak "postawa ucieczki", "błąd"[49], "deformacja zawodowa filozofów"[50]? Istnieją oczywiście też inne teksty, w których Arendt, młodsza niż w czasie pisania tego hołdu, jest bardziej ostra. W pierwszym artykule napisanym po wojnie, Czym jest filozofia egzystencjalna?[51], była niezwykle surowa i krytyczna w stosunku do Heideggerowskiej ontologii solipsystycznej, choć później wycofała się ze swej pośpiesznej oceny. W 1953 roku w dzienniku porównała Heideggera do starego lisa, który wpadł we własną pułapkę[52]. Po wojnie wznowiła swą korespondencję z Jaspersem. W 1949 roku wróciła do Europy i kierowała misją w ramach organizacji mającej na celu rekonstrukcję kultury żydowskiej. W czasie pierwszego pobytu w Niemczech chciała spotkać Heideggera i wyjaśnić sytuację. Co sobie powiedzieli? Jak on się bronił? Okruchy ich rozmowy dotarły do nas w korespondencji pomiędzy Arendt i Jaspersem. Arendt pisze o Heideggerze: "dzieciak w krótkich spodenkach", który nawet nie wie, "co za diabeł go w to wciągnął", i oskarża go o "brak charakteru"[53]. Niewątpliwie jej nie przekonał. A jednak z lektury Vies politiques wynika, że wiele mu wybaczyła i już po publikacji reportażu na temat Heideggera w "Der Spiegel" (7 lutego 1966) uznała, że "powinno się go zostawić w spokoju"[54].
Czy trwałość tej fascynacji, a może wręcz miłości, jak to sugeruje Elżbieta Ettinger[55], pielęgnowanej pomimo jego zaawansowanego wieku, może wyjaśniać to przebaczenie? Dla Arendt idea ta odgrywa ważną rolę: "Gdyby nam nie wybaczano, nie uwalniano z konsekwencji tego, co uczyniliśmy, nasza możliwość działania byłaby zamknięta w pojedynczym działaniu, z którego nie moglibyśmy się podźwignąć; na zawsze pozostawalibyśmy ofiarami tych konsekwencji, podobnie jak uczeń czarnoksiężnika, który nie znając zaklęcia, nie może cofnąć czaru"[56]. Przebaczenie wydaje się możliwym odkupieniem nieodwracalnego działania, "bo nie wiedzieliśmy, nie mogliśmy wiedzieć, co czynimy"[57]. Arendt odnosi się tutaj do Jezusa z Nazaretu, głoszącego, że władza przebaczania "nie pochodzi od Boga [...], lecz przeciwnie musi działać pomiędzy ludźmi, którzy dopiero potem będą mogli liczyć także na boskie przebaczenie"[58]. Muszą sobie przebaczać wzajemnie, bo "nie wiedzą, co czynią". Umyślna zbrodnia i intencja czynienia zła zdarzają się rzadko. Ludzie mogą zaczynać od nowa właśnie dlatego, że przebaczenie "uwalnia" tak samo, jak obietnica "wiąże". Innymi słowy, przebaczenie daje wolność. Prawdę powiedziawszy, tylko miłość może wybaczać - o tyle, o ile "nie interesuje się - do tego stopnia, że jest poza światem - tym, kim może być kochana osoba, jej zaletami i wadami, ani osiągnięciami, uchybieniami czy wykroczeniami"[59]. I dlatego miłość, będąc "obca dla świata", jest nie tylko "apolityczna", lecz także "antypolityczna"[60]. Należy więc z tego wnioskować, że Hannah Arendt przebaczyła wiele Heideggerowi dlatego, że go bardzo kochała. Publikacja całej korespondencji obojga autorów powinna przynieść wyjaśnienia.
Innemu mistrzowi młodości, Jaspersowi, przyjacielowi całego życia, Hannah Arendt niczego nie musiała wybaczać, dlatego składała mu hołd wielokrotnie[61], wychwalając również jego zdolność do "emigracji wewnętrznej". Może uosabiał w jej oczach "respekt", philia politik?, "przyjaźń bez intymności, bez bliskości"[62], która była jej bliska i którą przejęła od Arystotelesa? W przeciwieństwie do Heideggera, któremu po raz pierwszy posłała swoją książkę dopiero w 1960 roku i który nawet nie potwierdził jej odbioru, Jaspers umiał docenić jej myśl na wszystkich etapach, udzielając rad, pochwał i krytyk. W liście do niego Arendt komentuje milczenie Heideggera: "Wiem, że źle znosi to, iż moje nazwisko pojawia się publicznie, że piszę książki etc. Całe życie oszukiwałam się i jego, udając, jakoby to wszystko nie zaistniało i jakobym nie umiała zliczyć do trzech. Chyba że chodziło o interpretację jego własnych dzieł; wtedy był szczęśliwy, że umiem zliczyć do trzech, a może i do czterech. Aż wreszcie oszukiwanie przestało mi się podobać, i tak oto dostałam po nosie. Przez chwilę byłam wściekła, ale już nie jestem. Uważam raczej, że zasłużyłam nato, ponieważ oszukiwałam i nagle przerwałam tę grę"[63].
Ciąg dalszy w wersji pełnej
[17] 1Aus dem Leben..., s. 51.
[18] TC, s. 235.
[19] Attente de Dieu, Fayard, Paris 1966, s. 38.
[20] SP, t. I, 1909-1934, s. 102.
[21] Ibidem, t. I, s. 179.
[22] Aus dem Leben..., s. 190.
[23] Za: W. Boehm, Edith Stein a la lumi?re du ressuscité, tłum. Élisabeth de Solms, OSB, Médiaspaul-Editiones paulines, Paris-Montréal 1985, s. 37.
[24] Aus dem Leben..., s. 191.
[25] E. Stein, Phénoménologie et philosophie chrétienne, tłum. Ph. Secretan, Cerf, Paris 1987, s. VII.
[26] Adolf Reinach i jego żona Anna zostali ochrzczeni w Kościele ewangelickim podczas pierwszej wojny światowej (na jej prośbę, do której on chętnie się przychylił), gdy był na przepustce. Wydaje się, że dzięki temu Reinach znalazł odpowiedź na pytanie o sens wojennych potworności: "Służą przybliżeniu ludzi do Boga" - pisze 23 maja 1916 roku (GesammelteSchriften, Max Niemayer, Halle 1921, s. XXXVII). Wydaje się jednak, że zanim udał się do świątyni na chrzest, poczuł niepokój: "Strasznie się boję, że źle postępuję, przyjmując chrzest. Boję się, że przechodzę na wiarę protestancką dlatego, że nie jestem gotowy na wejście do Kościoła katolickiego". Rok po chrzcie zginął we Flandrii. Jego żona, potem jego siostra, brat i szwagierka z dziećmi, oraz wielu przyjaciół i uczniów przeszli na katolicyzm; siostra i jeden z siostrzeńców wybrali nawet życie klasztorne. Pani Reinach, będąc katoliczką, otrzymała podczas prześladowań Żydów azyl w Hiszpanii.
[27] "Philosophical and Phenomenological Research", VII, 1, wrzesień 1946, s. 132.
[28] Aus dem Leben..., s. 219.
[29] Ibidem, s. 230.
[30] Ibidem, s. 283.
[31] J. Maritain, za: L. Bouyer, w: Figures mystiques féminines, Cerf, Paris 1989, s. 159.
[32] Aus dem Leben..., s. 239.
[33] Ibidem, s. 371.
[34] Ibidem.
[35] Ibidem.
[36] Alain, Journal, cytat za: SP, t. I, s. 65.
[37] SP, t. I, s. 157.
[38] Ibidem, s. 178
[39] TC, s. 234.
[40] H. Jonas, "Éloge funébre d'Hannah Arendt". Entre le néant et l'éternité, tłum. i wstęp S. Courtine-Denamy, Paris-Berlin 1996, s. 79-80.
[41] Vies politiques. Martin Heidegger a quatre-vingts ans, tłum. B. Cassin i P. Lévy, Gallimard, Paris 1974.
[42] Ibidem, s. 308.
[43] Ibidem, s. 309-310.
[44] Ibidem, s. 310.
[45] Ibidem, s. 313.
[46] Ibidem, s. 309.
[47] Ibidem, s. 319.
[48] Ibidem, s. 318.
[49] Ibidem.
[50] Ibidem, s. 320.
[51] What is Existential Philosophy?, "Partisan Review" 8/1, zima 1946, s. 34-56.
[52] Essyas in Understending, 1930-1954, Harcourt Brace Company, 1994, s. 361.
[53] H. Arendt do K. Jaspersa, 4 marca 1951, Correspondance HannahArendt - Karl Jaspers...
[54] H. Arendt do K. Jaspersa, 19 lutego 1966, ibidem.
[55] Szkoda, że autorka mogła tylko "konsultować", jak sama pisze, listy Martina Heideggera do Hannah Arendt i że nie podaje odniesień bibliograficznych i dokładnych cytatów.
[56] La Condition de l'homme moderne, tłum. G. Fradier, Calmann-Lévy, Paris 1961 (nowe wyd. 1983), s. 303.
[57] Ibidem, s. 302.
[58] Ibidem, s. 305.
[59] Ibidem, s. 308.
[60] Ibidem, s. 309.
[61] VP, Karl Jaspers, Éloge i Karl Jaspers, citoyen du monde?
[62] CHM, s. 309.
[63] H. Arendt do K. Jaspersa, 1 listopada 1961, Correspondance HannahArendt - Karl Jaspers...