Trylogia - Jon Fosse

-
Proszę czekać

I

Asle i Alida krążyli po ulicach Bj?rgvin, Asle na plecach dźwigał dwa tobołki ze wszystkim, co posiadali, a w garści ściskał kuferek ze skrzypkami, które odziedziczył po swoim ojcu, Sigvaldzie, Alida zaś niosła dwie siatki z jedzeniem, a krążyli po ulicach Bj?rgvin już od kilku godzin, próbując znaleźć jakieś schronienie, ale wynajęcie jakiegokolwiek mieszkania wydawało się niemożliwe, nie, mówiono, nie mamy niestety żadnego pokoju do wynajęcia, nie, mówiono, to, co mieliśmy do wynajęcia, już wynajęliśmy, tak mówiono, więc Asle i Alida musieli dalej krążyć po ulicach, pukać do drzwi i pytać, czy nie mogliby wynająć jakiegoś pokoju w tym domu, ale w żadnym z domów nie było pokoju do wynajęcia, gdzie więc się mieli podziać, gdzie znaleźć schronienie przed zimnem i ciemnością, teraz, późną jesienią, gdzieś musieli wynająć jakiś pokój, dobrze przynajmniej, że nie padało, ale pewnie niedługo zacznie, więc nie mogli po prostu dalej tak krążyć, no ale czemu nikt nie chciał ich do siebie przyjąć, czyżby dlatego, że widać było, że Alida wkrótce będzie rodzić, to mogło nastąpić w każdej chwili, tak wyglądała, a może dlatego, że nie mieli ślubu, nie można ich zatem było uznać za prawdziwe małżeństwo i w ogóle za porządnych ludzi, no ale czy ktoś mógł to po nich poznać, nie, to chyba niemożliwe, a może jednak, no bo musiała być jakaś przyczyna, dla której nikt nie chciał ich przyjąć pod swój dach, ale przecież to nie tak, że Asle i Alida nie chcieli się pobrać i dlatego nie pobłogosławił ich pastor, jakże mogli znaleźć na to czas i sposobność, mieli zaledwie po siedemnaście lat, więc oczywiście jeszcze nie zdobyli tego, czego trzeba, żeby wyprawić wesele, ale zamierzali, gdy tylko to zdobędą, pobrać się porządnie, tak żeby był i pastor, i kucharz, i wesele, i muzykant, i wszystko, co przystoi, ale na razie musieli obyć się bez tego, musiało być, jak było, i właściwie tak było dobrze, no ale dlaczego nikt nie chciał ich przyjąć do siebie, co ludziom w nich nie pasowało, może pomogłoby im myślenie, że są sobie poślubieni, że są mężem i żoną, no bo gdyby sami tak myśleli, innym z pewnością trudniej byłoby po nich poznać, że idą przez życie jako grzesznicy, no ale pukali już do tylu drzwi i nikt z tych, których pytali o schronienie, nie chciał ich przyjąć pod swój dach, i nie mogą dalej tak chodzić, już się zmierzcha, jest późna jesień, i ciemno, i zimno, i niedługo pewnie zacznie padać

Taka jestem zmęczona, mówi Alida

i zatrzymują się i Asle patrzy na Alidę i nie wie, co ma jej powiedzieć na pociechę, bo już tyle razy pocieszali się mówieniem o dziecku, które ma się urodzić, o tym, czy to będzie dziewczynka, czy chłopiec, tak, rozmawiali o tym i Alida uważała, że z dziewczynkami jest łatwiej, a on uważał odwrotnie, że łatwiej jest z chłopcami, ale wszystko jedno, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka, oni i tak będą się cieszyć i będą wdzięczni za to dziecko, którego rodzicami już niedługo zostaną, tak mówili, i pocieszali się myślą o dziecku, które już niedługo się urodzi. Asle i Alida krążyli po ulicach Bj?rgvin. I do tej pory właściwie aż tak bardzo nie przejmowali się tym, że nikt ich nie chce do siebie przyjąć, w końcu na pewno jakoś się ułoży, z pewnością wkrótce znajdzie się ktoś, kto wynajmie im nieduży pokoik, w którym będą mogli pomieszkać przez jakiś czas, musi się ułożyć, bo przecież w Bj?rgvin jest tyle domów, małych domów i dużych domów, nie tak jak w Dylgji, gdzie było tylko kilka gospodarstw i kilka domków rybackich nad morzem, ona, Alida, była córką Herdis z Urwiska, jak mówiono, pochodziła z niedużego gospodarstwa w Dylgji i tam się wychowała, przy matce Herdis i siostrze Oline, odkąd ojciec Aslak zniknął, żeby już nigdy nie wrócić, kiedy Alida miała trzy lata, a jej siostra Oline pięć, no i Alida nie zachowała żadnego wspomnienia o ojcu, pamiętała tylko jego głos, bo wciąż miała ten głos w uszach, te wielkie uczucia dźwięczące w jego głosie, ten jasny, wyraźny i szeroki rejestr, no ale nic więcej nie zostało jej po ojcu Aslaku, bo nie pamiętała wcale, jak wyglądał ani w ogóle nic innego, jedynie jego głos, kiedy śpiewał, tylko tyle jej zostało po ojcu. A on, Asle, wychował się w jednej z szop na łodzie w Dylgji, w której na strychu urządzono malutkie mieszkanie, tak się wychowywał, przy matce Silji i ojcu Sigvaldzie, aż do pewnego dnia, kiedy nadciągnął nagle jesienny sztorm i ojciec Sigvald przepadł na morzu, łowił za wyspami na zachodzie i łódź zatonęła właśnie tam, za wyspami, za Wielką Kamienną. A matka Silja i Asle zostali w Szopie na Łodzie sami. Ale wkrótce po zaginięciu ojca Sigvalda matka Silja zaczęła chorować, coraz bardziej chudła, aż wychudła tak, że przez jej twarz dało się jakby spojrzeć na wskroś, do samiutkich kości, jej wielkie niebieskie oczy stawały się coraz większe, aż zajęły prawie całą twarz, tak przynajmniej wydawało się Aslemu, a jej długie brązowe włosy stawały się coraz rzadsze i coraz suchsze, aż w końcu pewnego ranka nie wstała i Asle znalazł ją martwą w łóżku. Matka Silja leżała, a te swoje wielkie niebieskie oczy miała otwarte i patrzyła w bok, w to miejsce, gdzie powinien leżeć ojciec Sigvald. Długie cienkie brązowe włosy prawie całkiem zakrywały jej twarz. Matka Silja leżała martwa. To było już ponad rok temu, kiedy Asle miał mniej więcej szesnaście lat. I w życiu został mu jedynie on sam i tych kilka sprzętów w Szopie na Łodzie, no i skrzypki po ojcu Sigvaldzie. Asle zostałby sam, zupełnie sam, gdyby nie Alida. Kiedy zobaczył matkę Silję leżącą tak ostatecznie martwą, potrafił myśleć tylko o Alidzie. O jej czarnych włosach, o jej czarnych oczach. O wszystkim w niej. Miał Alidę. Teraz Alida była jedynym, co mu zostało. Tylko o tym mógł myśleć. Asle przysunął dłoń do zimnej białej twarzy matki Silji i pogładził ją po policzku. Teraz miał już tylko Alidę. O tym myślał. No i miał skrzypki. O tym też myślał. Bo ojciec Sigvald był nie tylko rybakiem, lecz również zdolnym muzykantem i właśnie on grał na każdym weselu w całym regionie Ytre Sygn, tak było przez wiele lat, a jeśli urządzano gdzieś tańce w letni wieczór, to też przygrywał ojciec Sigvald. Swego czasu przybył do Dylgji ze wschodu, żeby zagrać na weselu gospodarza z Leite, i tak się poznali z matką Silją, ona tam służyła i podawała do stołu podczas wesela, a ojciec Sigvald grał. Tak się poznali, ojciec Sigvald i matka Silja. I matka Silja zaszła w ciążę. I urodziła Aslego. A ojciec Sigvald, żeby utrzymać siebie i rodzinę, najął się u pewnego rybaka z wysp, z Wielkiej Kamiennej, i w ramach zapłaty Sigvald i Silja mogli mieszkać w Szopie na Łodzie, którą ten rybak miał w Dylgji. I tak muzykant, ojciec Sigvald, został też rybakiem i zamieszkał w Dylgji w Szopie na Łodzie. Tak to było. Tak się to ułożyło. A teraz i ojciec Sigvald, i matka Silja odeszli. Odeszli na zawsze. I Asle z Alidą krążyli po ulicach Bj?rgvin, a wszystko, co mieli, Asle niósł w dwóch tobołkach na plecach, no i miał też kuferek ze skrzypkami po ojcu Sigvaldzie. Było ciemno i zimno. Alida i Asle pukali już do wielu drzwi, prosząc o dach nad głową, a w odpowiedzi słyszeli tylko, że to niemożliwe, że nie ma nic do wynajęcia, że ten pokój, który był do wynajęcia, jest już wynajęty, nie, nie wynajmują, nie ma takiej potrzeby, takie odpowiedzi padały, Asle z Alidą idą więc dalej, zatrzymują się, patrzą na jakiś dom, może tam będzie mieszkanie do wynajęcia, ale czy starczy im śmiałości, żeby zapukać i do tych drzwi, pewnie znów w odpowiedzi usłyszą nie, znów to samo, no ale nie mogli przecież tylko tak krążyć po ulicach, musieli się odważyć i zapukać, spytać, czy jest jakiś pokój do wynajęcia, oczywiście, lecz ani Asle, ani Alida nie mieli dość odwagi, żeby jeszcze raz przedstawiać sprawę, z jaką przyszli, i jeszcze raz usłyszeć, że nie, to niemożliwe, już i tak jest pełno, coś w tym rodzaju, no i może popełnili błąd, kiedy zabrali cały swój dobytek i popłynęli łodzią do Bj?rgvin, no ale co innego mogli zrobić, czy mieli zamieszkać w domu matki Herdis na Urwisku, chociaż ona ich tam nie chciała, bo gdyby tylko mogli dalej mieszkać w Szopie na Łodzie i mieli tam jakąś przyszłość, to zapewne by tam zostali, ale któregoś dnia Asle zobaczył, że ktoś mniej więcej w jego wieku podpływa do Szopy, zwija żagle i cumuje przy brzegu koło Szopy, a potem idzie w stronę Szopy, i po chwili rozległo się pukanie do drzwi, i kiedy Asle otworzył, a tamten chłopak przestał już chrząkać, to oświadczył, że to on jest właścicielem Szopy na Łodzie, odkąd jego ojciec przepadł na morzu razem z ojcem Aslego, no i że teraz sam tej Szopy potrzebuje, tak więc Asle i Alida oczywiście nie mogą tu mieszkać, muszą spakować to, co jest ich własnością, i poszukać sobie innego mieszkania, tak to wygląda, powiedział, a potem usiadł na łóżku koło Alidy, która tam siedziała z tym swoim wielkim brzuchem, więc Alida wstała i podeszła do Aslego, a wtedy tamten chłopak wyciągnął się na łóżku, powiedział, że jest zmęczony i że musi trochę odpocząć, tak powiedział, no i Asle popatrzył na Alidę i podeszli do klapy w podłodze i ją unieśli. A potem zeszli po schodach i chwilę później stanęli przed Szopą. Alida z tym swoim wielkim, ciężkim brzuchem i Asle

Teraz nie mamy gdzie mieszkać, powiedziała Alida

a on nie odpowiedział

No ale to przecież jego szopa, więc nic się na to nie poradzi, powiedział Asle

Nie mamy gdzie mieszkać, powiedziała Alida

Jest późna jesień, ciemno i zimno, musimy gdzieś mieszkać, powiedziała

i dalej stali, nic do siebie nie mówiąc

No i ja niedługo będę rodzić, mogę urodzić w każdej chwili, mówi Alida

Tak, mówi Asle

A nie mamy gdzie się podziać, mówi Alida

i siada na ławce pod ścianą Szopy, na ławce, którą sklecił ojciec Sigvald

Powinienem go zabić, mówi Asle

Nie mów tak, mówi Alida

a Asle podchodzi i siada na ławce koło Alidy

Zabiję go, mówi

Nie, nie, mówi Alida

Tak to już jest, jedni coś mają, a drudzy nie mają nic, mówi

I ci, którzy mają, rządzą tymi, którzy nie mają, takimi jak my, mówi

No tak, tak jest, mówi Asle

I tak musi być, mówi Alida

Pewnie tak, mówi Asle

i Alida z Aslem dalej tak siedzą na ławce, nic do siebie nie mówiąc, a po jakimś czasie przychodzi ten, który jest właścicielem Szopy, i mówi, żeby spakowali swoje rzeczy, bo teraz to on mieszka w Szopie, mówi, i nie chce ich tu widzieć, przynajmniej Aslego, mówi, natomiast Alida, tak, ona ciągle może tutaj mieszkać, zwłaszcza że wygląda jak wygląda, mówi, on za parę godzin wróci i wtedy ma ich już tu nie być, przynajmniej Aslego, mówi, a potem idzie do swojej łodzi i odwiązując cumę, mówi, że płynie tylko do kramarza, a kiedy wróci, Szopa ma być pusta i gotowa, bo już dziś będzie tu nocował, no tak, może z Alidą, gdyby ona tego chciała, mówi i odpycha się od brzegu, podnosi żagiel i łódź odpływa na północ wzdłuż lądu

Pójdę pakować, mówi Asle

Ja ci mogę pomóc, mówi Alida

Nie, ty idź do domu, na Urwisko, idź do matki Herdis, mówi Asle

Może dziś będziemy mogli tam przenocować, mówi

Może, mówi Alida

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Kontakt:

artrage@artrage.pl

Z prozy współczesnej w ArtRage do tej pory ukazały się:

Verena Kessler Duchy z miasteczka Demmin w tłumaczeniu Małgorzaty Gralińskiej Victoria Kielland Moi mężczyźni w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Nona Fernández Strefa mroku w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej Aleksandra Pakieła Oto ciało moje Margaryta Jakowenko Przemieszczenie w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej Charles Yu Ucieczka z Chinatown w tłumaczeniu Agi Zano Andrea Abreu Ośli brzuch w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej Linn Str?msborg Nigdy, nigdy, nigdy w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Mohamed Mbougar Sarr Bractwo w tłumaczeniu Jacka Giszczaka Claudia Salazar Jiménez Krew o świcie w tłumaczeniu Tomasza Pindla Jessica Au Mógłby spaść śnieg w tłumaczeniu Agi Zano Kjersti Anfinnsen Chwile wieczności w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Jonas Eika Po słońcu w tłumaczeniu Macieja Bobuli Aleksandra Tarnowska Wniebogłos Nick Cave Gdy oślica ujrzała anioła w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego Sebastian Barry Tysiąc księżyców w tłumaczeniu Krzysztofa Cieślika Adda Dj?rup Kot Bułhakowa w tłumaczeniu Zuzanny Zywert Michał Michalski Gruby Linn Str?msborg Kurwa, kurwa, kurwa w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Santiago Roncagliolo Noc szpilek w tłumaczeniu Tomasza Pindla Cristina Morales Lektura uproszczona w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko i Agaty Ostrowskiej Sebastian Barry Po stronie Kanaanu w tłumaczeniu Katarzyny Makaruk Merethe Lindstr?m Dni w historii ciszy w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Marta Hermanowicz Koniec Aki Ollikainen Sielanka w tłumaczeniu Justyny Polanowskiej Chiang-Sheng Kuo Stroiciel fortepianów w tłumaczeniu Katarzyny Sarek Jarek Skurzyński Zły syn Sebastian Barry Czas starego Boga w tłumaczeniu Agi Zano Arturo Pérez-Reverte Szachownica flamandzka w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego Michał Trusewicz Plemię Oliver Lovrenski Jak byliśmy młodsi w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej Juan Cárdenas Diabeł z prowincji w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko Maren Uthaug 11% w tłumaczeniu Joanny Cymbrykiewicz Karina Sawaryna Wynik negatywny w tłumaczeniu Katarzyny Fiszer Arturo Pérez-Reverte Ostatnia zagadka w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko Sebastian Barry Tak daleko od domu w tłumaczeniu Tomasza S. Gałązki Louise Erdrich Rzeka Czerwona w tłumaczeniu Agnieszki Walulik John Darnielle Wilk w białej furgonetce w tłumaczeniu Agi Zano Sebastian Barry Tymczasowy dżentelmen w tłumaczeniu Agnieszki Walulik Mia Couto Lunatyczna kraina w tłumaczeniu Michała Lipszyca Brenda Navarro Puste domy w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej Alexis Wright Księga łabędzi w tłumaczeniu Agi Zano Mircea Cărtărescu Solenoid w tłumaczeniu Joanny Kornaś-Warwas Santiago Roncagliolo Czerwony kwiecień w tłumaczeniu Tomasza Pindla Aleksandra Tarnowska Niedźwiedź, syn niedźwiedzia Maren Uthaug 88% w tłumaczeniu Joanny Cymbrykiewicz Louise Erdrich Okrągły dom w tłumaczeniu Agnieszki Walulik Sebastian Barry Przypadki Eneasa McNulty'ego w tłumaczeniu Dawida Czecha Lutz Seiler Gwiazda 111 w tłumaczeniu Doroty Stroińskiej